Dodaj do ulubionych

Charlie Hebgo

25.01.15, 19:10
właśnie się zorientowanej, że znowu działa polski odpowiednik w internecie:

nie.com.pl/test/ostatni-wiezien-auschwitz/#more-25816

Kłaniam się nisko.
Obserwuj wątek
    • diabollo "Charlie Hebdo" 25.01.15, 19:54
      Poprawiając fatalną ortografię...

      Kłaniam się nisko.
    • grzespelc Re: Charlie Hebgo 26.01.15, 01:53
      I czy ktoś za tym naszym odpowiednikiem wstawiłby się w podobnej sytuacji??
    • diabollo Kopacz po stosunku 26.01.15, 07:30
      Polska potrzebuje pigułki „dzień po” bardziej niż niepodległości. To jedyne antidotum na lekarzy z klauzulą sumienia i dyktaturę Kościoła.

      Bogdan Chazan został bohaterem episkopatu, ruchów pro-life, Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich oraz Cezarego Pazury, bo w imię wiary w katolickie gusła złamał świeckie prawo. Ale Chazan nie jest jedynakiem – święta rodzina lekarzy powołujących się na klauzulę sumienia i gwałcących przepisy jest wielodzietna, a władze Najjaśniejszej od lat nie potrafią sobie z nią poradzić.

      Mimo wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wskazujących na ogromną, zbyt wielką rolę klauzuli w dostępie do legalnych skrobanek, Polska nie zrobiła nic, aby opłacanych z publicznych pieniędzy doktorów przywołać do porządku. Lekarze wciąż odmawiają wykonania zabiegów i zamiast zgodnie z prawem kierować pacjentki do ginekologa zdolnego do wyskrobania, grają na zwłokę i mnożą przeszkody, bo według kościelnych bajań bezgłowy płód jest darem bożym, trzeba go więc ratować nawet kosztem życia i zdrowia matki.

      Z orzeczeń ETPC jasno wynika, że pracownicy publicznych placówek służby zdrowia są w świetle naszego prawa urzędnikami państwowymi. Zatem państwo jest odpowiedzialne za podjęte przez nich działania. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia nawet nie ma pojęcia, ilu medyków odmawia przerwania ciąż z powodu klauzuli sumienia ani jaki jest dalszy los pacjentek i płodów. Resort co roku przedstawia Sejmowi sprawozdanie z realizacji ustawy „O planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”, ale na ten temat w prezentowanych dokumentach nie ma ani słowa. Choć od wielu lat analiz dotyczących klauzuli domagają się liczne organizacje pozarządowe.

      ***

      Tego, jak w praktyce funkcjonują ustawa zapewniająca wykonanie dopuszczalnej przez prawo aborcji i procedury związane z klauzulą sumienia, dowodzi głośny swego czasu przypadek 14-letniej mieszkanki Lublina.

      W 2008 r. została ona zgwałcona przez rówieśnika, ale ordynatorka oddziału ginekologicznego lubelskiego szpitala im. Jana Bożego odmówiła wykonania aborcji, powołując się na klauzulę sumienia. Zamiast skierować dziewczynę do lekarza, który zapewniłby wykonanie świadczenia, podesłała jej księdza. Wielebny podstępem skłonił ciężarną nastolatkę do podpisania oświadczenia. Wynikało z niego, że małolata nie godzi się na aborcję. Matka zaciążonej nie dała jednak za wygarną i wyjechała z nią do Warszawy, aby płód wyskrobać w stołecznym szpitalu. Placówka najpierw mnożyła przeszkody, a potem odmówiła wykonania zabiegu. Jednocześnie wzmogła się presja ze strony duchownych i przedstawicieli ruchów pro-life, którzy odwiedzali młodą reproduktorkę i słali jej SMS-y, mające zniechęcić do skrobanki. Gdy dziewczyna z matką chciały uciec, miłośnicy życia poczętego wezwali policję. 14-latkę przesłuchano na okoliczność przymuszania przez inne osoby do aborcji, a następnie uwięziono w schronisku dla nieletnich. Jednocześnie sąd ograniczył matce prawa rodzicielskie, bo uznał, że nakłaniała córkę do skrobanki, a więc nie wywiązuje się z rodzicielskich obowiązków. Interwencja w Ministerstwie Zdrowia dała tyle, że urzędnik resortu poinformował, że zgoda ciężarnej na aborcję wymaga obecności trzech świadków wraz z ich numerami PESEL, a nadto musi być potwierdzona notarialnie. Po spełnieniu tych pochodzących z kapelusza wymogów aborcję wykonano, ale w Gdańsku, ok. 500 kilometrów od miejsca zamieszkania nastolatki. Policja, prokuratury, sądy i ministerstwo od zdrowia nie dopatrzyły się powodów do jakiejkolwiek interwencji wobec medyków. Matka i córka, widząc bezradność państwa, poskarżyły do Strasburga. Ten uznał, że pogwałcono ich liczne prawa i przyznał zadośćuczynienie w wysokości 45 tys. euro. I na państwie polskim nie zostawił suchej nitki. „Niechęć licznych lekarzy do wydania skierowania na zabieg lub przeprowadzenia legalnej aborcji sama w sobie dowodzi nieudolności państwa pod względem egzekwowania obowiązujących w nim praw oraz uregulowań dotyczących klauzuli sumienia. Państwo jest zobowiązane zorganizować wewnętrzny system świadczeń zdrowotnych w sposób gwarantujący, że możliwość efektywnego korzystania z prawa do wolności sumienia przez personel medyczny w kontekście zawodowym nie pozbawia pacjentów dostępu do świadczeń, do których są uprawnieni w świetle obowiązujących przepisów prawa” – wywodził trybunał. Nadaremno – choć problem klauzuli jest powszechnie znany od dawna, do dziś nie wprowadzono żadnego mechanizmu monitorowania nadużyć, który gwarantowałby realizację prawa do legalnej aborcji.

      Ponieważ państwo klęczy przed ołtarzem i całuje w odbyt biskupów, zafundowana przez Komisję Europejską tabletka „dzień po” jest dla Polski zbawieniem.

      całość na łamach
      nie.com.pl/artykul-str-glowna-12/kopacz-po-stosunku/#more-25828
    • grzespelc No więc właśnie: 02.02.15, 00:39
      jacektabisz.natemat.pl/130261,urban-polski-charlie-hebdo-tez-zagrozony-kara-za-bluzniercze-rysunki
      Jacek Tabisz

      Urban zapraszał do sądu na drugą odsłonę procesu. Dodałem rysunek akcji "Je suis Charlie Hebdo, bo przecież Nie i Charlie Hebdo zajmują się tym samym i podobne nieprzyjemności im grożą.
      Cała Europa protestuje przeciwko morderstwu dokonanemu przez muzułmanów na redakcji Charlie Hebdo, protestuje też nasz rząd. W tym samym czasie Jerzy Urban jest sądzony za obrazę uczuć religijnych, którą miał wywołać obrazek zdziwionego Jezusa. Po jakiej więc stronie jest nasze państwo?
      Czy po stronie tych, których prześladuje się (z mordowaniem włącznie) za satyryczną, rysunkową krytykę religii, czy po stronie tych, którzy prześladują i chcą wymierzyć za rysunki karę? Dopóki w polskim kodeksie karnym istnieje artykuł 196 o obrazie uczuć religijnych sprawa jest niestety jasna. Państwo stoi po tej złej stronie.
      Obecnie toczy się proces przeciwko Jerzemu Urbanowi, a w świetle artykułu 196 to państwo, czyli my wszyscy, oskarżamy Urbana. Osoby, które bezpośrednio uraził zdziwiony Jezus z okładki „Nie” są tylko i wyłącznie oskarżycielami posiłkowymi. Czy rzeczywiście chcemy, aby tak było? Czy w świetle tego co się stało z redakcją Charlie Hebdo nie jest to całkowicie nie do przyjęcia etycznie?
      W moim artykule nie chodzi mi bynajmniej o apoteozę Jerzego Urbana. Pamiętam lata osiemdziesiąte i dorastając wtedy nie byłem fanem PRL. Fanem stanu wojennego tym bardziej oczywiście nie byłem, choć jako dziecko dość słabo pamiętałem „lepsze lata PRL”. Mimo to teraz Jerzy Urban walczy w sądzie nie tylko o siebie, ale także o to, abyśmy nie popierali naszym prawem tego, co we Francji zrobili muzułmańscy terroryści. Abyśmy nie stali po ich stronie tak jak Terlikowski. A przecież z artykułem 196 stoimy po ich stronie jako państwo...
      Jest zatem petycja do podpisania. Skierowana do premier Ewy Kopacz, co do której ja osobiście mam raczej dobre zdanie i mam nadzieję, że zechce działać w kierunku zniesienia artykułu 196. Bo przecież „Elle est Charlie Hebdo”...
      13 stycznia była druga odsłona procesu Urbana o obrażenie uczuć religijnych. Przesłuchiwano świadków i jednocześnie oskarżycieli posiłkowych. Wyobraźcie sobie, że jedna osoba ujrzała „Nie” z „bluźnierczym” zdziwionym Jezusem u znajomych. Druga natomiast w metrze, czytane przez inną osobę. Czyli obie „głębokiej wiary” panie walczą o to, aby „bluźniercze” i antyreligijne pisma nie mogły się znaleźć ani w domu znajomych, ani u obcej osoby w metrze. Co chyba oznacza po prostu "nigdzie", a naczelnemu "Nie" oprócz wydawniczego niebytu grożą przecież nawet 2 lata więzienia. Czy rzeczywiście chcemy wszyscy być zapisani z takim prawem do jakiejś katolickiej al – Kaidy?
      W trakcie procesu nasza Racjonalista.tv zarejestrowała wypowiedź Jerzego Urbana na temat religijnego mordu w redakcji Charlie Hebdo. Jak się okazuje, Urban znał zabitych, jeden z rysowników uwiecznił go nawet w jednym z numerów swojego pisma.
      • chickenshorts Re: No więc właśnie: 02.02.15, 05:56
        obie „głębokiej wiary” panie walczą o to, aby „bluźniercze” i antyreligijne pisma nie mogły się znaleźć ani w domu znajomych, ani u obcej osoby w metrze

        Ciekawe po czyjej stronie stanie polski wymiar sprawiedliwosci
    • diabollo Jerzy Urban o religijnym mordzie w redakcji Charli 07.02.15, 18:23
      www.youtube.com/watch?v=k6hxO7b39YQ
      I na drugą nóżkę:

      www.youtube.com/watch?v=D9gfIFwzdpE
      Kłaniam się nisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka