podjadek57
30.11.15, 12:13
... w przyrodzie nic nie ginie - to taki stary wic.
Reprywatyzacja. Odbierają domy, których nigdy nie mieli
Jaki z niego przedwojenny właściciel? Przecież nasz dom został zbudowany w latach 50. - denerwuje się mieszkanka Saskiej Kępy. A jednak znany "kolekcjoner" kamienic jest o krok od przejęcia nieruchomości.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Saska 58 to dwupiętrowa, kameralna kamienica w centrum Saskiej Kępy. Właścicielem parceli jest Marek Mossakowski, dla którego skupowanie roszczeń do znacjonalizowanych nieruchomości to "działalność kolekcjonerska". Zgromadził prawa do ponad 50. Przejmuje kamienice, podnosi czynsze i wypowiada lokatorom umowy.
Pani Zofia, mieszkanka Saskiej 58: - Mamy już wszyscy wypowiedziane umowy najmu trzy lata naprzód, a nowy właściciel zapowiada, że wprowadzi się do każdego z mieszkań.
O dekrecie Bieruta oczywiście słyszała. Wie, że zlikwidował po wojnie prywatną własność gruntów w stolicy. I że dawni właściciele upominają się teraz o parki, place albo kamienice. Wie też, że komunalni lokatorzy po reprywatyzacji wpadają w kłopoty - płacą rynkowy czynsz albo muszą opuścić mieszkania. Jednak pani Zofia nie przypuszczała, że takie problemy staną się też jej udziałem. Jako mieszkanka powojennego budynku czuła się bezpiecznie. - Jak to jest, że ktoś upomina się o dom, którego nigdy mu nie odebrano? I przejmuje go razem z nami, lokatorami? - pyta.
Marek Mossakowski naciera
Budynek stoi od 1954 r. Mieszkania dla pracowników wybudowało tu Biuro Studiów i Projektów Typowych. Po latach dom przejęła miejska administracja. Dziś dziesięć mieszkań jest własnością mieszkańców i one są poza zasięgiem nowego właściciela. Mossakowski walczy o pozostałe pięć.
Zwrot Saskiej nie ma nic wspólnego z wyrównywaniem krzywd, bo przedwojenni właściciele sprzedali prawa do parceli w 1948 r., na transakcję z Mossakowskim zdecydowali się spadkobiercy ówczesnych kupców roszczeń. Ratusz początkowo odmówił zwrotu gruntu, ale Mossakowski poskarżył się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i wygrał. Od końca 2014 r. jest właścicielem działki. Za chwilę stanie się też właścicielem murów. Przed podpisaniem aktu notarialnego uiści tzw. dopłatę za niewykupione od miasta mieszkania. Ile zapłaci? Mimo że rzecz dotyczy mienia komunalnego, Marcin Bajko, szef Biura Gospodarki Nieruchomościami, nie poda tej informacji.
Mossakowski stara się też o budynek z lat 60. przy Hożej 25. Ta sprawa utknęła na razie w SKO, ale lokatorzy żyją w strachu, bo widzieli, jak biznesmen opróżniał z ludzi sąsiednią przedwojenną kamienicę.
Mieszkańcy wieszają flagi
Kolejny powojenny budynek do zreprywatyzowania mieści się przy Narbutta 60. W proteście mieszkańcy oflagowali dom, ale właściciel ma już grunt, jest o krok od przejęcia całości. Za kilkupiętrowy budynek z 1955 r.oku w jednym z droższych rejonów Mokotowa ma zapłacić 1,8 mln zł. Mieszkańcy opowiadają, że mimo trwającego postępowania i wiedzy o prywatnym właścicielu, miasto finansowało kosztowne remonty, m.in. elewacji czy wymiany okien. Walczą o swój dom: piszą do mediów, do posłów, zawiadomili prokuraturę.
- Dostaliśmy dwa pisma z prokuratury. W jednym napisali, że nie będą prowadzili postępowania, w drugim, że zbadają sprawę. Było kilka zawiadomień, więc wygląda, że jeden prokurator nie wiedział, co robi drugi - mówi lokator z Narbutta. - Mamy świadomość, że w każdej chwili może nas czekać bruk.
Inny adres to Wilcza 62. Instytut Badań Jądrowych wybudował tu w 1959 r. kilkupiętrowy blok dla pracowników. - Wprowadziłam się tu z rodziną, gdy miałam siedem lat. Potem budynek przejęła gmina - relacjonuje pani Grażyna.
warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,19266281,reprywatyzacja-odbieraja-domy-ktorych-nigdy-nie-mieli.html
Warto w tym miejscu przypomnieć fragment wywiadu pani HGW:
K.G.: No tak, ale prezydent Bronisław Komorowski w jednej z rozgłośni komercyjnych wypowiadając się na temat tej ustawy, mówił, że nawet najbardziej szlachetna ustawa, żeby była ustawą dobrą, musi być konstytucyjna. Mówił, że Platforma Obywatelska działała w pośpiechu, a wady tej nowelizacji były zbyt fundamentalne, by ją podpisać, ergo nie podpisał jej.
H.G.-W.: No, myślę, że dobrze by było dla dobra wspólnego, bo to są jednak cele publiczne tylko i wyłącznie, przecież to jest... byłaby kontrola, czy my to odmawiamy właściwie, czy nie, po 70 latach po wojnie, po braku uporania się ze sprawą reprywatyzacji. No, nie chcę wrzucać kamyczka do ogródka pana prezydenta, ale mógł inicjatywę ustawodawczą zgłosić, prawda? Bo ja takich uprawnień nie mam, musiałam tu działać przez senatorów, przez posłów, natomiast inicjatywy ustawodawczej sama nie mam. I okazało się, że doprowadziłam do tego, że Senat, Sejm (...) przegłosował, no i pan prezydent, niestety, udaremnił to, żebym ja nie oddawała tych wszystkich placówek, o których wspomniałam.
www.polskieradio.pl/13/53/Artykul/1487963,Sygnaly-dnia-12-sierpnia-2015-zapis-rozmowy-z-Hanna-GronkiewiczWaltz
(wyróżnienie moje)
Jakby ktoś nie wiedział, jakie stanowisko pełni pani HGW w PO:
14 grudnia 2013 roku Hanna Gronkiewicz-Waltz została ponownie wybana na Wiceprzewodniczącą PO.