diabollo
13.09.16, 07:42
Ziemowit Szczerek
wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20670619,traktat-o-januszach-ziemowit-szczerek.html
Tak, Janusz jest często konserwatywny. Co z nim zrobicie - wyhejtujecie, że burak i ciemnogród? To pójdzie na prawicę, tam go nie wyhejtują.
Polska. Kraj Januszów. Wszyscy tu mówią o Januszach, w tym kraju Januszów. Ci-którzy-się-za-Januszów-nie-uważają o Januszach mówią tylko z pogardą. "Wąsate Janusze jadą na lotnisko, pewnie wycieczka all inclusive do Hurghady, pewnie narobią siary w samolocie, zeżrą wszystko ze szwedzkiego stołu w hotelu i pijane do basenu nasikają".
Tak, bo jak wygląda taki Janusz idealny? Przytaczam dla porządku: ma wąsy, najlepiej, żeby łysiał, ale zaczesywał, ma włochate łapska i brzuszysko spore, nosi podkoszulki, na ramiączkach najchętniej, a jeszcze chętniej z jakimś debilnym napisem po angielsku, którego Janusz nie rozumie, typu "I'm too sexy for this shirt". Może być to również napis polski, typu "Piwo ukształtowało to wspaniałe ciało". Albo międzynarodowy, jak "Sex instructor".
Janusz nosi sandały lub klapki, koniecznie na stopy w skarpetach.
Grażyna, memowa towarzyszka Janusza, ma włosy w tapirze albo ondulowane. Jest krępa i przysadzista, stopy ma wetknięte w klapki z koturnem podnoszącym piętę. Objuczona jest milionem toreb z zakupami i wielką torebką.
Oboje chętnie stosują zasadę "nie znam się, ale się wypowiem" i wypowiadają się na każdy możliwy temat. Są cwaniakami i nie dadzą sobie w kaszę dmuchać, przynajmniej teoretycznie. Nie mają klasy, ogłady ani grzeczności. To, co posiadają, noszą w reklamówce.
Generalnie Janusz i Grażyna reprezentują wszystkie negatywne cechy Polaków. To negatywny autostereotyp. Coś w rodzaju upiora klauna, który z jednej strony straszy Polaków nim samym, a z drugiej - śmieszy. I żenuje, jak to klaun.
Generalnie to dobrze, że Janusz i Grażyna istnieją. Stereotypy bywają zdrowe i pozwalają złapać luz i dystans do siebie, pod warunkiem że są dawkowane rozsądnie i dla rozładowania. Jak, powiedzmy, marihuana, lecznicza czy nie.
Ale podobnie jak joint za jointem mulą i zidiocają, jeśli z tym towarem przeginamy. A Janusza i Grażyny w kategorii wstydu - coraz więcej. Ach, ta "polska siara". "Polaczkowanie" za granicą. Wejdzie ktoś w klapkach na Kasprowy - nie dość, że głupek, to jeszcze "typowy Polak". Zresztą nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby było jakoś równoważone jakimś pozytywnym autostereotypem. A raczej nie jest.
Janusz powoli staje się synonimem Polaka w ogóle. Janusz nie jest lubiany, na przykład przez klasę średnią, tę aspirującą do hipsterstwa czy już w ogóle zhipsterzoną. Trochę proliberalną, trochę prosocjalną. Polska hipsterka, choć w znacznej mierze deklarująca lewicowe sympatie, dyskutująca o rzeczach ludowi bliskich, jak opieka zdrowotna, prawa pracownicze i tak dalej - jeździ po Januszach jak po burych kobyłach. Hipster polski to chodząca pretensja do świata. To wieczne narzekactwo na to, że "w Polsce nie jest jak w Berlinie", że Polska to wiocha zabita dechami i - co najgorsze - pełna Januszów.
I to wszystko niebezpiecznie przypomina zwykły klasizm. Stosowaną wobec chłopów pogardę dawnych panów czy pobłażliwość mieszczan.
To zresztą w Polsce nic nowego. W Polsce chyba właściwie wszyscy, może częściowo poza dawną arystokracją, byli zawsze głęboko niezadowoleni z własnej formy i zawsze aspirowali do innej. Tworząca się w II RP nowa polska klasa inteligencko--mieszczańska: lekarze, inżynierowie i prawnicy, aspirowała do stylu życia ziemiaństwa. Po II wojnie światowej, gdy zniknęła szlachta, a w wielkim stopniu również mieszczaństwo, na placu boju pozostali chłopi - i nie stworzyli "Polski chłopskiej", mimo że dano jej w nazwie ludowość. Postchłopi w historię ponieśli tradycję "pańskiej" Polski, w ramach kompromisu zdejmując jedynie orłu koronę, podczas gdy okoliczne narody pchały sobie po herbach cyrkle, sierpy, młoty, druty elektryczne i fabryki. W szkołach dzieci postchłopów nadal tańczyły poloneza przebrane w kontusze z "Pana Tadeusza".
Słowa "cham" i "wieśniak" świetnie się w polszczyźnie nadal mają.
CDN...