diabollo
08.11.16, 07:28
Wyklęty człowiek z Głogowa
JACEK HARŁUKOWICZ
Głogowski społecznik podał w wątpliwość pomysł uhonorowania przez miasto "żołnierzy wyklętych". Oburzyli się narodowcy. Teraz policja na wniosek prokuratury sprawdza, czy Michał Górawski nie znieważył narodu polskiego.
Głogów – blisko 70-tysięczne, szóste co do wielkości miasto Dolnego Śląska – przez ostatnie osiem lat był bastionem PiS. Dwa lata temu mieszkańcy powiedzieli jednak: „dość”. I na prezydenta wybrali 41-letniego Rafaela Rokaszewicza, członka SLD i syna byłego pierwszego sekretarza PZPR w mieście.
Patriotyczne miasto
W mieście – jak prawie w całej Polsce – kwitnie kult „żołnierzy wyklętych”. Jest tu rondo ich imienia, organizowane są upamiętniające marsze, a jeszcze przed końcem tego roku w centrum staną popiersia rotmistrza Witolda Pileckiego, Danuty Siedzikówny „Inki”, Emila Fieldorfa „Nila” oraz Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Wszystko z inicjatywy działającego od dwóch lat stowarzyszenia Patriotyczny Głogów. Ustawienie czterech pierwszych popiersi udało mu się przeforsować w ramach tegorocznego budżetu obywatelskiego. Teraz idzie za ciosem: w 2017 r. chce ustawić kolejne sześć biustów, tym razem honorując Jana Rodowicza „Anodę”, Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”, Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”, Łukasza Cieplińskiego „Pługa”, Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” i Józefa Franczaka „Lalka”. Stosowny wniosek już złożyło. Ale tym razem napotkało opór.
Podczas posiedzenia rady konsultacyjnej przy prezydencie miasta, która opiniuje wnioski do budżetu, pomysł skrytykował jej członek Michał Górawski, na co dzień działacz społeczny, przewodniczący stowarzyszenia Forum Obywateli Społecznie Aktywnych i pomysłodawca głogowskiego budżetu obywatelskiego. W przeszłości był szefem Młodych Demokratów, młodzieżówki PO, ale porzucił politykę, by – jak tłumaczy – poświęcić się budowaniu w Głogowie ruchu miejskiego.
– Wobec Sojczyńskiego „Warszyca” od lat padają oskarżenia o antysemityzm. Dekutowski „Zapora” wedle niektórych źródeł podejrzewany jest o to, że w walce z komunistami mógł współpracować z UPA – mówi „Wyborczej” Górawski. Na jego wniosek urząd miasta zwrócił się do IPN o informację w sprawie kontestowanych „wyklętych”. Opinii jeszcze nie ma.
Żydów trzeba nazywać Żydami
Wystąpienie Górawskiego podczas rady konsultacyjnej przeszło niemal bez echa. Ale gdy we wrześniu swoje wątpliwości co do dwójki „wyklętych” powtórzył w rozmowie z lokalną gazetą „Głos Głogowa”, patrioci zareagowali.
22 września prezes Patriotycznego Głogowa Marcin Marciszak składa doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Głogowie. Twierdzi, że Górawski naruszył polskie prawo: „Okazywanie pogardy, uwłaczanie szacunkowi i czci Żołnierzom Wyklętym, którzy do końca walczyli o niepodległość Polski, o prawo do samostanowienia Narodu Polskiego, godzi w tożsamość i poczucie godności narodowej całego Narodu Polskiego i znieważa Go” – pisze do prokuratora Marciszak. I jeszcze: „Na państwie polskim ciąży obowiązek ochrony czci i godności tych szczególnie zasłużonych obywateli, stąd wszczęcie postępowania przez Prokuratora i nadanie sprawie publicznoprawnego wymiaru jest uzasadnione i konieczne. Oszczerstwa i kłamstwa wypowiadane przez Michała Górawskiego pod adresem najwspanialszych bohaterów narodowych zasługują na ściganie karne z całą surowością prawa”.
W rozmowie z „Wyborczą” Marciszak tłumaczy: – Czy to, że Stanisław Sojczyński „Warszyc” nazywał Żydami tych, którzy rządzili Polską po wojnie, to antysemityzm? Przecież to byli Żydzi! A nasze doniesienie to po prostu statutowe działanie stowarzyszenia, które powstało właśnie po to, by bronić dobrego imienia bohaterów, którzy oddali życie za nasz kraj.
Wpadli tylko po gazetę
Prokurator rejonowa w Głogowie Barbara Izbiańska odsyła mnie do policji. – To jej zleciliśmy wszystkie czynności sprawdzające w tej sprawie – tłumaczy.
A mundurowi do sprawy podchodzą niezwykle serio. Kilka dni po otrzymaniu doniesienia funkcjonariusze zjawiają się w redakcji „Głosu Głogowa” – jak pisała w kolejnym tekście gazeta – „w celu zebrania informacji”.
Zastępca redaktora naczelnego „Głosu” Danuta Bartkowiak-Reczuch: – To nie była żadna oficjalna wizyta. Tego dnia pan Michał Górawski był u nas, w związku z czym autorka tekstu o nim powiadomiła policję, by mogli porozmawiać.
Jeszcze inaczej o sprawie mówią sami wizytujący. – Nasz funkcjonariusz udał się do redakcji tylko po egzemplarz gazety, której nie mógł dostać już w kiosku – mówi podinsp. Bogdan Kaleta, rzecznik komendy powiatowej w Głogowie.
Tak czy siak machina rusza. Marciniak mówi „Wyborczej”, że ma nadzieję, iż „oszczerca poniesie stosowną karę”, co będzie stanowić przykład dla kolejnych, którzy chcieliby podawać w wątpliwość czyny „wyklętych”.
Sam Górawski do sprawy podchodzi spokojnie. Twierdzi, że się nie boi: – Bo i czego? Przecież nic złego nie zrobiłem! Nie mam poczucia, żeby służby państwowe w jakikolwiek sposób próbowały mnie dopaść. Dostały zgłoszenie, to muszą jakoś sprawdzić.
Więcej uwagi Górawski poświęca autorowi wniosku o jego ściganie: – To próba zastraszenia, taki sygnał: „siedź cicho”.
– Mieliście wcześniej na pieńku? – pytam.
Górawski: – A skąd! Ja znam pana Marciszaka z czasów działalności w PO. Kiedy byłem w młodzieżówce, on był sekretarzem koła Platformy w Głogowie. Dziś, gdy mnie widzi na ulicy, potrafi zatrzymać auto i krzyczeć, że Bóg mnie ukarze za moje czyny. To śmieszne, bo ci cali „głogowscy patrioci” to nic innego jak zwykła prawicowa ekstrema bazująca na kibolach miejscowego Chrobrego.
Prezydent Rafael Rokaszewicz o konflikcie wokół „wyklętych” mówi niechętnie. Nie chce też komentować doniesienia Patriotycznego Głogowa. Co do pisma skierowanego do IPN zapewnia, że jeśli miałoby potwierdzić tezy Michała Górawskiego, to miasto porozmawia ze stowarzyszeniem patriotów o zmianie bohaterów popiersi.
– Często jest tak, że już po przegłosowaniu pewne projekty z budżetu obywatelskiego są modyfikowane – mówi Rokaszewicz.
Będzie w sumie 10 pomników
Tym razem modyfikacji jednak nie będzie. 4 listopada zebrała się rada konsultacyjna przy prezydencie Głogowa, by przeliczyć głosy oddane w plebiscycie na budżet obywatelski. Jego wyniki zaprezentowano wczoraj.
Wśród projektów przeznaczonych do dofinansowania znalazły się nowe „wyklęte” popiersia, w tym również dwa oprotestowane. To znaczy, że w tym roku staną cztery popiersia a w przyszłym – jeszcze sześć.
Na instalację przyszłorocznych urząd przeznaczy 200 tys. zł.
wyborcza.pl/7,87647,20945226,wyklety-czlowiek-z-glogowa.html