RUSZYLI Z POSAD BRYŁĘ ŚWIATA

05.03.18, 07:27
krytykapolityczna.pl/gospodarka/wos-ruszyli-z-posad-bryle-swiata-lecz-nie-wiedza-jak-ja-toczyc/
    • oby.watel Ruszyli głową i okazało się, że pusto 06.03.18, 13:47
      Dziwne, że Woś nie publikuje swoich genialnych przemyśleń w jakimś niszowym dzienniku, który czyta w porywach aż 10 osób, lecz w pupilarnych periodykach, które dobrze płacą. Szkoda, że Woś nie podał przykładu państwa, które jest bogate dlatego, że wszyscy są jednakowo biedni, a państwo o nich dba.

      Woś ubolewa, że państwo zamiast zabrać obywatelom 6,5 miliarda opodatkowując ich oszczędności zabrało raptem 4 miliardy. Skandal i hucpa. Bo bogactwo państwa mierzy się wysokością podatków. I wyższe, tym państwo bogatsze i sprawiedliwsze. Tak uważa Woś. Niestety, tak nie uważają obywatele, dlatego kto może to wyjeżdża, a kto nie może zakłada firmę zagranicą. Bo w przeciwieństwie do Wosia nie uważa za zasadne pompowania rządu PiS-u i pracowanie na kilkudziesięciotysięczne premie. Dla Wosia nieważne na co idą podatki, ważne, żeby były wysokie i "sprawiedliwe". Czy podatki są sprawiedliwe czy nie Woś określi w zależności od zlecenia za sprawiedliwą wierszówkę.

      O głębokości przemyśleń Wosia świadczy prosty zabieg zamiany „chamów” i „idiotów” na „czarnuchów”, „ciapatych” albo „pedałów”. Po co, żeby wykazać, że — jak chce Lenin — nawet kucharka może rządzić państwem po dwudniowym kursie. A jak podniesie podatki i zlikwiduje klasy, to osiągnie sukces. Należy mieć na uwadze, że Woś o sobie nie myśli jak najlepiej. Wręcz przeciwnie, nie myśli wcale. To „klasista – podobnie jak rasista – myśli o sobie jak najlepiej. W swoim mniemaniu wyraża tylko to, co jest oczywiste. Jeden powie, że »murzyn« i »ciapaty« są z natury gorsi, głupsi i mniej cywilizowani. Drugi powie to samo o »ciemnogrodzie«, »nieoświeconym plebsie« czy »kibolach«”. A Woś nic nie powie. Bo wie.
    • oby.watel Miłe złego początki 07.03.18, 17:11
      Mógłbyś dla równowagi to podstawić?

      500 plus - miłe złego początki. Polemika z Dominiką Wielowieyską
      • oby.watel Re: Miłe złego początki 09.03.18, 09:54
        Cóż, tak jak podejrzewałem deklarowana otwartość, tolerancja, bezstronność to fasada, maska.

        Propaganda powtarzana jak mantra wmawiała maluczkim, że państwo się zadłużało, bo musiało dopłacać do ZUS-u przekazującego część składek do OFE, a te kupowały obligacje skarbu państwa powiększając dług publiczny, choć z korzyścią dla przyszłych emerytów. Zupełnie inna sytuacja jest wtedy, gdy państwo po prostu rozdaje pieniądze, choćby po 500 zł wybranym czy po kilkadziesiąt tysięcy swoim. Dług się od rozdawania oczywiście nie powiększa, a emerytury rosną niebotycznie.

        Nie wklejając tego tekstu powiedziałeś o sobie więcej niż na kozetce u psychoanalityka.
        • diabollo Re: Miłe złego początki 09.03.18, 11:07
          Psycholog z Ciebie.
          A rzeczywistość jest taka, że w tym tygodniu nie miałem czasu na czytanie mądrości Radomskiego.

          Kłaniam się nisko
          • oby.watel Re: Miłe złego początki 09.03.18, 11:45
            Nie prosiłem, żebyś czytał mądrości Radomskiego tylko żebyś wkleił artykuł Gadomskiego. A rzeczywistość jest taka, że nie miałeś czasu wkleić, ale miałeś czas przeczytać mądrości Kingi Dunin i Majmurka, który jest mądry choć nie wie, iż w 1968 roku policja nie mogła przesłuchiwać cały dzień, bo nie było policji. ABW zresztą też nie było. Założyłem optymistycznie, że czytałeś przed wklejeniem, ale głowy nie dam.
            • diabollo Re: Miłe złego początki 09.03.18, 13:22
              Zabawne czcigodny Psychologu, że przez 20 po siòdmej rano, kiedy tylko miałem czas, to Ty chcesz ustalać priorytety moich lektur.
              Kłaniam się nisko
              • oby.watel Re: Miłe złego początki 09.03.18, 21:28
                Ależ mój drogi niczego Ci nie ustalam tylko stwierdzam ze smutkiem, że kłamiesz.
                • diabollo Re: Miłe złego początki 10.03.18, 00:34
                  Bardzo interesujące, czcigodny Psychologu, kłamię z pracą czy kłamię nie publikując na forum pierdoletów Gadomskiego?
                  Kłaniam się nisko.
                  • oby.watel Re: Miłe złego początki 10.03.18, 01:22
                    A jakie to ma znaczenie? Już nazywając ten tekst pierdoletami wystawiasz sobie świadectwo.
    • diabollo Pierdolety Gadomskiego 11.03.18, 10:26
      500 plus - miłe złego początki. Polemika z Dominiką Wielowieyską
      Witold Gadomski

      Program "Rodzina 500 plus" zdobywa coraz więcej entuzjastów, także w gronie osób, które nie kibicują PiS-owi. Od dawna wyraża się o nim pozytywnie Dominika Wielowieyska, a lewicowi publicyści, tacy jak Rafał Woś, nie ukrywają zachwytu i zdziwienia, dlaczego inne partie nie wpadły wcześniej na tak wspaniały pomysł. Otóż nie wpadły dlatego, że program ten ma mnóstwo wad, które, moim zdaniem, znacznie przeważają nad zaletami.

      Szybko zapominamy o problemach, z którymi borykaliśmy się jeszcze niedawno, takimi jak dziura w finansach państwa. A przecież ten problem nie zniknął, tylko został zamaskowany przez dobrą koniunkturę gospodarczą.

      Zobacz: Dominika Wielowieyska: Nie wszystkie pomysły władzy są złe. Jak urządzić Polskę po Kaczyńskim?
      Budżet coraz bardziej sztywny
      Od 1990 roku ani razu budżet państwa nie był zrównoważony. Wiem, że dla Wosia to nie ma znaczenia, ale dla poważniejszych ekonomistów ma. Ogromny dług, który odziedziczyliśmy po PRL, został obniżony dzięki trzem trickom.

      Po pierwsze – przez kilka pierwszych lat transformacji dług był finansowany przez NBP (to było normą w PRL), dzięki czemu finansowali go podatnicy tzw. podatkiem inflacyjnym. Po drugie – inflacja, będąca skutkiem tej formy finansowania długu, obniżała go w relacji do PKB wyrażonego w cenach bieżących. Po trzecie wreszcie – udało się wynegocjować umowy o redukcji długu wobec Klubu Paryskiego (wierzycieli rządowych) i Londyńskiego (wierzyciele prywatni). Udało się dlatego, że przekonaliśmy możnych tego świata, że Polska jest rządzona przez polityków odpowiedzialnych, którzy już nigdy więcej nie będą się zadłużać ponad możliwości spłaty.

      Ale nigdy nie udawało nam się spiąć budżetu tak, by wydatki nie przekraczały dochodów. Politycy i kolejni ministrowie finansów narzekali, że wszystko to wina wydatków sztywnych budżetu. Otóż ponad 70 proc. tych wydatków wynikało ze zobowiązań państwa przyjętych w kolejnych ustawach. Nie można, np. z dnia na dzień, obniżyć emerytur, by dopasować wydatki do dochodów. Nie można nawet obniżyć tempa indeksacji, bo wszystko zapisane jest w ustawach, a ich zmiana jest politycznie bardzo trudna.

      Na początku XXI wieku inflacja została pokonana, co cieszyło konsumentów, ale niekoniecznie ministrów finansów. Inflacja powodowała bowiem kurczenie się długu w relacji do PKB. Gdy przyszły trudne lata 2009-13, dług publiczny eksplodował, rosnąc z poziomu ok. 40 proc. PKB do 55 proc. PKB. Minister finansów kombinował, jak mógł, zmieniając sposób liczenia długu, ale ostatecznie musiał sięgnąć po oszczędności zgromadzone w OFE, bo inaczej groziło przekroczenie przez dług granicy 55, a potem 60 proc. PKB, co wywołałoby problemy polityczne w Polsce (w tym postawienie premiera i ministra finansów przed Trybunałem Stanu), w Unii Europejskiej (procedura nadmiernego deficytu), a przede wszystkim na rynkach finansowych, które mogły zażądać znacznie wyższych odsetek od pożyczek dla Polski.

      Zobacz także: GUS: Inflacja powoli hamuje, ale żywność nadal jest bardzo droga. Co podrożało, a co staniało w 2017 r.?
      Przejęcie połowy oszczędności z OFE spotkało się z mieszaną reakcją ekonomistów. Część protestowała, ale niektórzy – w tym Marek Belka i Jan Krzysztof Bielecki – stwierdzili, że Polski nie stać na to, by ok. 25 mld zł rocznie było przekazywane z budżetu na OFE. Budżet refinansował ZUS-owi ubytki wpływów wynikających z tego, że 7,5 proc. składki liczonej od wynagrodzeń szło do OFE. Wielu innych ekonomistów pokiwało nad tą mądrością głowami, uznając, że w programie OFE porwaliśmy się z motyką na słońce, a teraz trzeba stąpać twardo po ziemi.

      CDN...
      • diabollo Re: Pierdolety Gadomskiego 11.03.18, 10:28
        Stabilizacja długu
        Dzięki przejęciu oszczędności z OFE dług ustabilizował się na poziomie nieco przekraczającym 50 proc. PKB. W 2016 roku (już za rządów PiS) wzrósł rekordowo, być może dlatego, że minister finansów, dzisiejszy premier, budował „poduszkę”, oszczędności, dzięki której mógł wykazać, że dług w 2017 roku zaczął spadać.

        Stabilizacja długu nastąpiła w okresie wysokiej koniunktury, gdy dodatkowo udało się pozyskać nowe dochody podatkowe, nie tylko z lepszej ściągalności VAT. W 2017 roku dług spadł, ale jest wyraźnie większy niż w roku 2015. Wiele krajów UE dobrą koniunkturę wykorzystało na obniżenie długu liczonego w bieżącym kursie euro i wyraźnym obniżeniu w relacji do PKB. Polska zadowoliła się stabilizacją długu w relacji do PKB, zwiększając jednocześnie znacznie wydatki budżetowe, w tym na 500+.

        Ze zdziwieniem stwierdzam, że ekonomiści, którzy krytykowali transfery z budżetu do OFE, uznając, iż Polski na nie nie stać, milcząco przyjęli, że stać nas na wydatki 500+ w przybliżeniu porównywalne do tych, które szły do OFE. Różnica jest taka, że OFE inwestowały na giełdzie, a więc dawały kapitał na rozwój firm albo kupowały dług państwowy. Czyli – wydatki z budżetu, niezależnie od tego, jak były klasyfikowane przez Eurostat, dawały efekt inwestycyjny. Wydatki na 500+ są tylko konsumpcyjne.

        Są to wydatki bardzo sztywne. Jeśli budżet znajdzie się w trudnej sytuacji, to będzie jedna z ostatnich pozycji, którą odważy się ciąć rząd – jakikolwiek.

        500 plus przegrywa z inflacją
        W 2017 roku inflacja wyniosła ponad 2 proc., w roku bieżącym wyniesie blisko 3 proc. Jeśli utrzyma się ten poziom inflacji także w roku przyszłym, to podczas wyborów do parlamentu za rok sprawa indeksacji 500+ stanie się pierwszoplanowym tematem. Bez indeksacji zasiłek w roku 2020 wyniesie ok. 450 zł w cenach z roku 2015. A w roku 2030 może to być tylko 200 zł - może więcej lub mniej. Nie jesteśmy w stanie prognozować inflacji z wyprzedzeniem dekady. Jedno jest pewne – realna wartość zasiłku będzie malała, wywołując dwa rodzaje napięć.

        Po pierwsze – beneficjenci będą się czuli oszukani i zagłosują na te ugrupowania, które zobowiążą się do hojnej indeksacji. Po drugie – stan finansów państwa na pewno się nie poprawi, więc kolejne rządy będą starały się indeksację 500 + ograniczyć lub wstrzymać. Te napięcia pojawią się w roku 2019 lub 2020 i będą narastały. Dziś ich nie widać, bo „miłe złego początki”.

        Czas prędko biegnie
        Wyobraźmy sobie typową sytuację – 40-letnia kobieta mająca trójkę dzieci. Dziś dostaje od państwa 1000 lub 1500 zł, jeśli dochody rodziny są niskie. Kobieta (a może chodzi o mężczyznę) ma niskie kwalifikacje i wynagrodzenie bliskie płacy minimalnej. Zanim urodziła dzieci, miała 5-letni staż pracy. Gdy skończy 50 lat, jej najmłodsze dziecko będzie miało studniówkę. Matka utraci prawa do zasiłku i zacznie się starać o pracę. Jej kwalifikacje niskie, gdy miała lat 25, będą wówczas jeszcze niższe. Ale przecież – Dominiko, zwracam się do Ciebie i innych wspaniałych nowoczesnych kobiet – będzie miała przed sobą ok. 35 lat życia. I co wtedy będzie mogła robić? Być może spełni się jako matka lub babcia? Nie umniejszam tej roli, ale za kilkanaście lat może się okazać, że to wcale nie jest to, co dla niej najważniejsze. Jeśli będzie utrzymywana przez męża lub dzieci, to jakoś da sobie radę. Ale czy uzna, że w życiu osiągnęła to, o co jej chodziło? Program 500 + zniechęca do aktywności zawodowej. Czyli skłania kobiety do tego, by trzymały się tradycyjnych ról – kury domowej, kobiety zależnej od męża.

        To samo może dotyczyć mężczyzn. Znam ze słyszenia przypadki mężczyzn, którzy uznali, że 1500 zł na kilkoro dzieci to wystarczająca rekompensata i nie ma sensu konkurować na rynku pracy. Ale za kilka lat sytuacja się zmieni, a 50-latek startujący na rynku pracy to słaby zawodnik.

        Zobacz także: Będzie więcej dzieci? Prof. Kotowska: "To zależy od mężczyzn, nie od 500+"
        Możliwości alternatywne
        W ekonomii podstawową zasadą jest myślenie w kategoriach kosztów alternatywnych lub też alternatywnych korzyści. 25 mld zł – tyle kosztuje rocznie program 500 + – można wydać na wiele innych celów, być może bardziej sensownych. Piszę – może – bo rozumiem, że to pojęcie subiektywne.

        Zaletami programu 500 + są jego prostota, względna taniość (chodzi o koszty transakcyjne) i polityczna siła. Kilka milionów rodzin, także mających niezłe dochody, otrzymało zasiłek, co wyraźnie zwiększyło poparcie dla rządzącej partii. W skali kraju dało to koszt ok. 25 mld zł, czyli ponad 1 proc. PKB.

        Te pieniądze można byłoby wydać na inne cele – zbudować kilka klinik onkologicznych i zapewnić w nich leczenie według najbardziej nowoczesnych procedur, czyli uratować tysiące chorych. Można znacząco poprawić poziom edukacji podstawowej i średniej lub też szkolnictwa wyższego, można wreszcie zapewnić dzieciom z rodzin uboższych, czasem patologicznych, lepszy start w dorosłe życie. Innymi słowy – te duże pieniądze mogłyby służyć jako inwestycje, a nie jako zapłata za bieżące polityczne poparcie.

        Tymczasem pieniądze podatników są wydawane na to, by w biedniejszych rodzinach wielodzietnych powielać wzór życia poprzedniego pokolenia, kosztem państwa/społeczeństwa. Kilkadziesiąt, wkrótce kilkaset tysięcy osób – beneficjentów 500 + – opuści rynek pracy, zmniejszając tym samym szanse rozwoju całej gospodarki.

        Złe skutki poznamy za kilka lub kilkanaście lat. Na razie politycy i niektórzy publicyści widzą tylko korzyści.

        wyborcza.pl/7,155290,23111714,500-plus-mile-zlego-poczatki-polemika-z-dominika-wielowieyska.html
        • diabollo Re: Pierdolety Gadomskiego 11.03.18, 10:32
          Zamiast dementować pierdolety Gadomskiego samemu, pozwolę sobie na kopię jednego komentarza pod artykułem:

          "Strzał w stopę panie redaktorze, opisując budżety od 1990 roku przedstawił pan krach neoliberalnej wizji państwa wdrażanej przez Balcerowicza.
          Państwa, które miało być utrzymywane w głównej mierze z podatków obywateli, państwa, które poprzez urynkowienie wszystkiego przerzuciło na obywateli wszelkie koszty odpowiedzialności państwa, w cywilizowanych krajach pokrywane z budżetów wspólnych.
          Państwa w którym każdy miał zarabiać na każdym, przykład reformy emerytalnej, powołania OFE jest klinicznym tego przykładem.
          Państwo zrzekło się odpowiedzialności za zaopatrzenie emerytalne przerzucając ją na samych zatrudnionych wprowadzając emerytury kapitałowe. System tak skonstruowany że przyszłe emerytury nie zapewniają minimum środków na przeżycie.
          Gdyby jeszcze tak jak Szwedzi koszty obsługi OFE pokrywało państwo miało by to ręce i nogi ale u nas obciążono tym składkodawców.
          Jednym zdaniem stworzono państwo, które w małym stopniu obciążało biznes, a większość kosztów przerzucało na barki społeczeństwa.
          Niech pan napisze:
          1. Jaki jest stopień redystrybucji PKB w Polsce na tle innych krajów Europy, śmiem twierdzić że najniższy.
          2. Jaki jest udział płac w PKB Polski i innych krajów Europy?
          3. Jaki był poziom biedy w Polsce na tle innych krajów Europy przed wprowadzeniem 500+, a jaki jest obecnie?
          4. Dlaczego w Czechach składka zdrowotna może w 9% obciążać pracodawcę, a w 4,5% pracownika, a u nas to niemożliwe?

          Sorry drogi panie, mieliśmy dziadowskie państwo, mamy sporo możliwości zwiększenia wpływów do budżetu choćby poprzez większe obciążenia nałożone na biznes. Kto powiedział że u nas roboczogodzina ma kosztować pracodawcę 8,7 EUR? Dlaczego nie 12, 15 EUR? Średnia dla Unii europejskiej jest i tak wyższa (22,4 EUR)?"
          • diabollo Re: Pierdolety Gadomskiego 12.03.18, 08:48
            No i żeby dyskutować na temat długu finansów publicznych trzeba rozumieć skąd on się bierze. A bierze się z oszczędności sektora prywatnego po skorygowaniu tych dodatnie lub ujemnym bilansem handlowym państwa.
            Gadomski wciska kit, że deficyt budżetowy to coś w rodzaju słabości charakteru ekipy rządzącej w ogólności czy ministerstwa finansów w szczególności.
            Gdyby to było takie proste to deficyty budżetowe na świecie byłyby wyjątkami a nie regułą.

            A jeżeli Gadomski chciałby rzeczywiście zmniejszać dług publiczny (zamiast pisać pierdolety) to powinien lobbować za:
            A. większym opodatkowanie biznesu prywatnego i zmniejszenie jego gigantycznych oszczędności
            B. zwiększenie eksportu.

            Kłaniam się nisko
            • oby.watel Re: Pierdolety Gadomskiego 12.03.18, 17:26
              Nasz wielki wódz i przewodnik duchowy też uważa, że przedsiębiorcy, zwłaszcza ci solidaryzujący się z PO robią na złość rządowi i wstrzymują inwestycje. Jedyna różnica jest taka, że wódz nie spierdolił z Polski, ale o swój byt zadbał w inny sposób, na zasadzie "koryto nas wyżywi". To wyjątkowe bohaterstwo spierdolić z kraju i z bezpiecznej odległości, mając pewność, że nawet jak Polska zbankrutuje to nic mi się nie stanie pieprzyc farmazony i powielać brednie, że należy zrobić jak bolszewicy — skonfiskować majątki i znacjonalizować przemysł.
Pełna wersja