Dodaj do ulubionych

Od uwielbienia do potępienia

09.06.20, 07:29
Od uwielbienia do potępienia - jak prezydentura Trumpa dzieli chrześcijan w USA

Stanisław Obirek

Trumpa popierają protestanccy fundamentaliści i katoliccy biskupi wyświęceni przez Jana Pawła II. Krytykują go hierarchowie z "zaciągu" papieża Franciszka oraz świeccy katolicy.

Prof. dr hab. Stanisław Obirek, były duchowny, jest antropologiem kultury, teologiem i historykiem. Pracuje w Instytucie Ameryk i Europy Uniwersytetu Warszawskiego.

Gdy 2 czerwca prezydent Donald Trump wraz z małżonką Melany odwiedził narodowe sanktuarium Jana Pawła II w Waszyngtonie, wzbudziło to żywe reakcje wielu katolików protestujących w pobliskim Catholic University. Wilton Gregory, arcybiskup diecezji waszyngtońskiej, na której terenie znajduje się to sanktuarium, nazwał tę wizytę „niestosowną i kłopotliwą”. Odniósł się również do podobnego nadużycia symboli religijnych przez Trumpa dzień wcześniej, gdy policja rozpędziła demonstrantów przed Białym Domem, by prezydent mógł zrobić sobie zdjęcie przed anglikańskim kościołem św. Jana. Gregory. Nawiązując do obrony praw człowieka przez św. Jana Pawła II, potępił „użycie gazu łzawiącego i innych środków odstraszających w celu uciszenia, rozproszenia lub zastraszania ludzi, by móc zrobić zdjęcie przed miejscem kultu i pokoju”. Arcybiskup Gregory jest najwyższym rangą hierarchą afro-amerykańskim.

W podobnym, a nawet mocniejszym tonie wypowiedziała się dzień wcześniej anglikańska biskup diecezjalna Kościoła anglikańskiego w Waszyngtonie Mariann Budde. Komentując zdjęcie, jakie Trump sobie zrobił z Biblią w ręku na tle kościoła św. Jana, powiedziała, że to zdjęcie „nie służy duchowym aspiracjom ani moralnemu przywództwu, którego potrzebujemy”.

Jezuita John O’Malley, emerytowany profesor Georgetown University, uznawany za najwybitniejszego z żyjących historyków katolicyzmu, powiedział mi: „To już jest rytuałem, że tutejsi politycy wzywają Boga, ale zwykle na tym się kończy. Jednak nie w przypadku Trumpa. Żaden polityk nie wykorzystywał religii do celów politycznych tak jak Trump i nikt nie robił tego z większą od niego hipokryzją”.

Te krytyczne głosy nie zmieniają tego, że obecny lokator Białego Domu cieszy się ogromnym poparciem wielu gorliwych chrześcijan. Jak wynika z sondażu renomowanego Pew Research Center, 52 proc. katolików głosowało na Trumpa (w chwili obecnej to poparcie spadło do 37 proc.), a aż 82 proc. chrześcijan ewangelikalnych popiera go w sposób wręcz entuzjastyczny. Z innych religii dla porządku odnotujmy, że Trumpa poparło 24 proc. Żydów i aż 61 proc. mormonów.

Protestanccy fundamentaliści kochają Trumpa
Jednak przypadek chrześcijan ewengelikalnych (wielu z tych protestanckich fundamentalistów to gorliwi neofici określani mianem „born-again”) jest zupełnie wyjątkowy. Przykładem jest Jerry Falwell Jr., prezydent Liberty University, uczelni, którą założył jego ojciec Jerry Falwell Sr. Liczy ona ponad 15 tys. studentów stacjonarnych i ponad 90 tys. online'owych, jest prawdziwą kuźnią kadr religijnego fundamentalizmu religijnego w USA. Otóż zdaniem Falwella Jr. Trump „jest jednym z największych wizjonerów naszych czasów”. Co więcej Falwella łączy z Trumpem wieloletnia przyjaźń, niektórzy wskazują również na wspólne interesy. Nie dziwi więc, że w 2017 roku prezydent wygłosił inauguracyjny wykład na Liberty University. Trump i Falwell mają bardzo podobne poglądy na wiele spraw, w tym na temat islamu i imigrantów oraz przede wszystkim na temat aborcji. To właśnie tych chrześcijan Trump zapewniał w swojej kampanii prezydenckiej, że „jeśli ja wam nie pomogę, to nikt wam nie pomoże”. Zresztą sam Falwell także zapewniał swoich współwyznawców, że nikt tak dobrze nie zadba o ich interesy jak właśnie Donald Trump.


CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Od uwielbienia do potępienia 09.06.20, 07:30
      Do grupy przekonanych zwolenników Trumpa należy również wielu konserwatywnych katolików, o których jeszcze będzie mowa. Dla nich najważniejsza jest sprawa aborcji, więc zdecydowane antyaborcyjne deklaracje Trumpa sprawiają, że przymykają oczy na inne jego grzechy.

      Oczywiście Falwell nie jest jedynym protestanckim entuzjastą Trumpa. Do ewangelikalnych chrześcijan, którzy wychwalają Trumpa pod niebiosa jako przywódcę państwa namaszczonego przez Boga, należy również Paula White, pastorka i kaznodziejka telewizyjna oraz propagatorka ewangelii sukcesu z Florydy. Teraz pełni funkcję kapelana Trumpa. Franklin Graham, syn słynnego Billy’ego Grahama, również popiera gorąco Trumpa, a Robert Jeffress, wpływowy kaznodzieja telewizyjny, zasłynął powiedzeniem, że „Bóg namaścił Trumpa, aby zabił Kim Dżong Una”.

      Wszyscy ci zwolennicy Trumpa znajdują potwierdzenie dla swoich oryginalnych poglądów w odczytywanej w sposób fundamentalistyczny Biblii.

      Trump dzieli społeczność katolicką
      Również wśród wysokich rangą duchownych katolickich nie brak entuzjastów Trumpa. Do najważniejszych należy kardynał Raymond Burke, postać niezwykle barwna, wpływowy kurialista rzymski (ale tylko w czasach Jana Pawła II i Benedykta XVI) i jeden z bohaterów książki Martela „Sodoma”. Burke był nawet przez pewien czas prezesem konserwatywno-katolickiego think tanku Dignitatis Humanae Institute, założonego przez Steve’a Bannona, prawicowego dziennikarza i byłego doradcę Trumpa. Jednak w 2019 roku pod naciskiem Watykanu zrezygnował z tej funkcji.

      Serdecznym przyjacielem prezydenta jest również kardynał Nowego Jorku Timothy Dolan, który – jak się kiedyś wyraził – dzwoni do niego częściej niż do własnej matki. Zwolennikiem Trumpa jest również kardynał Blase Cupich z Chicago, prawdziwy rycerz kulturowej wojny w USA.

      Co ciekawe, każdy z nich otrzymał święcenia biskupie od polskiego papieża. Można wręcz powiedzieć, że katolickie duchowieństwo dzieli się na „księży Jana Pawła II” i „księży Franciszka”. Ta pierwsza grupa nie tylko uważa, że Donald Trump ratuje Kościół katolicki, broniąc „życia od poczęcia”, ale też w sprawach społecznych i politycznych ma zdecydowanie konserwatywne i prawicowe poglądy.

      Księża od Franciszka wskazują raczej na ksenofobiczne, rasistowskie i antyemigranckie działania Trumpa, nie robi natomiast na nich wrażenia jego krucjata antyaborcyjna. Zresztą sam Franciszek wielokrotnie krytykował prezydenta USA za jego poglądy i antyimigranckie działania, wskazując na ich sprzeczność z chrześcijaństwem.

      Ta druga grupa jest też mocno wspierana przez katolików świeckich, tradycyjnie liberalne siostry zakonne oraz przez przedstawicieli wielu zakonów męskich, zwłaszcza jezuitów. Obecne poczynania gospodarza Białego Domu, szczególnie popieranie brutalnych działań policji, sprawiają, że grupa „Franciszkowych biskupów” wyraźnie zdobywa przewagę.

      Mowa była na początku o ordynariuszu diecezji waszyngtońskiej Wiltonie Gregorym, jednoznacznym krytyku Trumpa. Do równie zdecydowanych przeciwników prezydenta należy biskup z pogranicznej diecezji El Paso w Teksasie Mark Seitz. W maju 2013 roku został mianowany biskupem El Paso przez papieża Franciszka. Pomysł wybudowania muru między Meksykiem a USA rzucony przez Donalda Trumpa w czasie kampanii prezydenckiej nazwał „połączeniem nacjonalistycznej próżności z rasizmem”. A gdy w sierpniu 2019 roku doszło w El Paso do masakry, w której rąk białego supremacjonisty Patricka Crusiusa zginęły 23 osoby, biskup Seitz skomentował tę zbrodnię następująco: „Nienawiść nawiedziła naszą społeczność, a krew latynoska została przelana w ofierze fałszywemu bogowi białej supremacji”.

      Najbardziej spektakularny konflikt między różnymi orientacjami politycznym wewnątrz wspólnoty katolickiej miał miejsce na początku maja tego roku, gdy John Gehring, dyrektor narodowego programu społecznego katolików w USA „Wiara i życie społeczne”, wystosował list otwarty do kardynała Nowego Jorku Timothy’ego Dolana. Nie tylko skrytykował w nim bezkrytyczne poparcie, jakiego ten hierarcha wielokrotnie udzielał prezydentowi Trumpowi, ale stwierdził też, że budzi to powszechne oburzenie wśród katolików. I rzeczywiście – jego list, upubliczniony 1 maja 2020 roku, podpisało ponad 1500 sygnatariuszy, w tym wielu wykładowców uczelni katolickich, księży i sióstr zakonnych.

      CDN...
      • diabollo Re: Od uwielbienia do potępienia 09.06.20, 07:30
        Dlaczego polscy katolicy nie protestują tak, jak amerykańscy?
        Przebiegając tę długą listę popierających jakże słuszny protest przeciwko mieszaniu polityki z religią, zastanawiałem się, dlaczego w Polsce podobne umizgiwanie się niektórych księży i biskupów do obecnej, równie destrukcyjnej społecznie władzy nie budzi tak powszechnego sprzeciwu jak w USA.

        Pomimo istniejących między Polską a USA różnic poglądy Trumpa i Kaczyńskiego są zadziwiająco podobne. Obaj zresztą mają do religii podejście równie cyniczne i wykorzystują ją do celów politycznych. Kardynał Dolan dał się nabrać na tę polityczną kalkulację, podobnie jak większość polskich biskupów. I w jednym, i drugim przypadku mamy do czynienia z pozorną ochroną życia, której głównym celem jest zdobycie i utrzymanie władzy politycznej.

        Dlaczego więc polskiego kleru i biskupów – w odróżnieniu od amerykańskich – nie stać na krytyczną refleksję na temat korozji wartości moralnych i społecznych w kręgach polskich elit politycznych?

        Jedyna odpowiedź, jaka przychodzi mi do głowy, brzmi: bo wspomniana korozja w równym stopniu dotknęła w Polsce Kościół katolicki.

        wyborcza.pl/7,75968,26014963,prezydentura-trumpa-dzieli-chrzescijan-w-usa.html#S.polecamy-K.C-B.2-L.1.maly
        • walmart.ca Re: Od uwielbienia do potępienia 09.06.20, 13:15
          Piffle paffle, wiffle waffle & blah, blah... Kościół katolicki, o czym p. Obirek wie najlepiej, nie został nagle ‘dotknięty korozją’, ale był i jest tej korozji depozytariuszem od tegoż Kościoła początku.

          Można pewnie wspomnieć o próbach humanizacji tej instytucji, rzadkich, nielicznych próbach 'odrdzawienia' tej instytucji, ale tylko w ten sposób da się przemycić zestaw: 'korozja wartości moralnych i społecznych' i 'dotknięty ową Kościół katolicki' w jednym zdaniu.
    • suender Re: Od uwielbienia do potępienia 09.06.20, 13:21
      diabollo:

      > Prof. dr hab. Stanisław Obirek, były duchowny,

      St. Obirek jest KSIĘDZEM, gdyż bożego jarzma księżowskiego nie można zrzucić jak materialną sutannę.
      Więc nawet jak by się docelowo dostał do Inferno (ale tak nie będzie, bo się nawróci!) to tamże też by księdzem był. Cbdo.
      Nie na darmo jest powiedziane: "Księżmi to będzie Piekło wybrukowane.", - ot co, .......

      Pozdrawiam edukacyjnie.
      • walmart.ca Re: Od uwielbienia do potępienia 09.06.20, 17:40
        suender napisał:

        > bożego jarzma księżowskiego nie można zrz
        > ucić jak materialną sutannę.

        Poezja na miarę Jana Pawła, albo Konopnickiej

        > Więc nawet jak by się docelowo dostał do Inferno (ale tak nie będzie, bo się
        > nawróci!
        ) to tamże też by księdzem był. Cbdo.
        > Nie na darmo jest powiedziane: "Księżmi to będzie Piekło wybrukowane.",
        > - ot co, .......

        A gdzie to jest powiedziane? Cytat?

        > Pozdrawiam edukacyjnie.

        A skąd pozdrawiasz? Z tamtego miejsca?
        • suender Re: Od uwielbienia do potępienia 10.06.20, 20:19
          walmart:

          > Poezja na miarę Jana Pawła, albo Konopnickiej

          Czyżbyś był innego zdania nt. "bożego jarzma księżowskiego"?

          > A skąd pozdrawiasz?

          Pozdrawiałem z miejsca NAUKOWEGO, - ot co, .................

          Pozdrawiam współczująco.
          • diabollo Re: Od uwielbienia do potępienia 10.06.20, 23:04
            Czcigodny Grzeszniku,

            Odnoszę wrażenie, że studiów wyższych nie ukończyłeś, więc pozwól, że Ci wyjaśnię jak magister maturzyście (maturę zdałeś?)...

            Mianowicie "nauka" to nie jest coś, co twierdzi jakiś człowiek, choćby utytułowany naukowiec.
            (Tym bardziej nieuczony czcigodny Grzesznik).

            Nauka jest wtedy, kiedy wobec twierdzeń naukowca inni naukowcy uznają w drodze recenzji (peer review) i naukowego konsensusu (pojedyńcze głosy płaskoziemca, antyszczepionkowca czy negacjonisty ludzkiego wpływu na zmiany klimatu nie mają naukowego znaczenia), że te twierdzenia są słuszne.

            en.m.wikipedia.org/wiki/Peer_review

            Nie ma za co dziękować, czcigodny Grzeszniku, mam sentyment do prostych, niewykształconych, choć ambitnych ludzi z pasją.

            Kłaniam się nisko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka