Dodaj do ulubionych

Dlaczego dopiero PiS?

24.07.21, 09:27
Dlaczego dopiero PiS próbuje zmienić degresywny system opodatkowania?

Ryszard Bugaj

Wbrew temu, co twierdzą liczni politycy i publicyści, nierówności dochodów są w Polsce wysokie (potwierdzają to badania oparte na źródłach podatkowych). Zresztą od wielu lat przytłaczająca większość respondentów w badaniach sondażowych ocenia nierówności w Polsce jako wysokie i nadmierne. Niewątpliwie degresywny system podatkowy stanowi jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy.

Witold Gadomski przypomniał niedawno tezę amerykańskiego liberalnego intelektualisty M. Olsona: „…w warunkach demokracji umacniają się grupy interesów przeciwne wolnej konkurencji. Te małe grupy są często dobrze zorganizowane, a przede wszystkim świadome swojego celu. Potrafią wmówić opinii publicznej, że ich interes jest zgodny z interesem wszystkich". To – moim zdaniem – trafna opinia. Trafna jednak nie tylko jako obserwacja działań grup upatrujących korzyści w ograniczeniu konkurencji, ale też opisująca działania wszelkich grup interesu poszukujących renty. Właśnie mamy możliwość obserwowania nasilonych działań o takim charakterze. Mam na myśli debatę o „Polskim ładzie", a ściślej biorąc – o zawartej tam propozycji skorygowania struktury obciążeń podatkowych

Daleki jestem od afirmacji „Polskiego ładu". Z różnych powodów ten dokument zasługuje na krytyczną ocenę. Ale jest faktem, że pierwszy raz po roku 1990 wpływowy podmiot polityczny (PiS) proponuje – pewnie mając na uwadze polityczne zyski – korektę systemu podatkowego ukształtowanego w minionych trzech dekadach (także z walnym udziałem PiS) jako systemu obciążeń degresywnych, korzystnych dla grup zamożnych podatników. W tym systemie podatnicy z niskimi dochodami płacą relatywnie wyższe podatki od podatników zamożnych. PiS proponuje, by ciężary tych pierwszych nieco zmniejszyć, a tych drugich zwiększyć. Stracą przede wszystkim ci samozatrudnieni, którzy sami zdecydowali, że chcą płacić podatek liniowy. To około 700 tys. (lub nieco więcej) podatników, którzy – z całą pewnością – stanowią znaczną większość grupy najzamożniejszych obywateli. Nie sądzę jednak, by ta zmiana (jeżeli zostanie wprowadzona) ustanowiła podatkową progresję (cechującą systemy podatkowe w rozwiniętych krajach Zachodu). Nawet najzamożniejsi podatnicy odczują relatywnie niewielki wzrost obciążeń, choć w kwotach bezwzględnych mogą to być znaczne sumy – w skrajnych przypadkach nawet rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie.

Co mówi Konstytucja?
Propozycja podatkowa „Polskiego ładu" pobudziła więc nasilony sprzeciw. Krytykują ją gorący zwolennicy głębokiej integracji w ramach UE, mimo że w rezultacie realizacji tej propozycji nastąpiłoby zbliżenie polskiego systemu podatkowego do unijnych standardów. Nie ma pochwał propozycji ze strony tych, którzy słowo „konstytucja" wypowiadają z nabożną czcią. A przecież art. 2 konstytucji głosi, że: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej". Co ciekawe, nie słyszałem także aplauzu dla propozycji zmian podatkowych ze strony związków zawodowych.

Oczywiście za zasadą podatków degresywnych można przytoczyć argumenty merytoryczne i one są nieraz przywoływane. Bywa, że z przekonaniem. Wydaje mi się jednak, że nasilenia krytyki nie można objaśnić wyłącznie przekonaniami merytorycznymi. Istotne znaczenie mają interesy. Głosy przedstawicieli biznesu (w tym menedżerów), polityków, znanych ekonomistów i znanych dziennikarzy to głosy wychodzące od reprezentantów środowisk w systemie podatkowym na ogół uprzywilejowanych. Ta ocena nie może być jednak absolutyzowana. W szczególności nie można zapominać, że przynajmniej środowisko medialne składa się nie tylko z gwiazd otrzymujących wysokie dochody, ale też z dziennikarskiego proletariatu.

Łatwo też wskazać w tym środowisku kilka znanych nazwisk wyłamujących się z chóru. Podobnie jest w środowisku akademickich ekonomistów. Ale właściwie nie ma dysydentów w klasie politycznej. Nawet na lewicy (może z wyjątkiem Partii Razem) trudno dostrzec wysiłki na rzecz bardziej egalitarnej formuły podatków. Nowa Lewica, zdaje się, jest całkowicie skoncentrowana na postulatach obyczajowych. Nie znaczy to jednak, że cała klasa polityczna składa się z zamożnych jednostek korzystających z podatkowych przywilejów. Oficjalne dochody wynikające z pełnienia funkcji z wyboru (członkowie parlamentu i radni) oraz na podstawie powołania (kierownicze stanowiska w administracji rządowej i samorządowej są raczej skromne z wyjątkiem eurodeputowanych), tyle że pełnienie tych funkcji otwiera drogę (na ogół dla członków rodziny) do zajmowania lukratywnych stanowisk w gospodarce.

Nie zamierzam tu przytaczać argumentów przemawiających (moim zdaniem rozstrzygających) za odejściem od degresywnego systemu opodatkowania. W tym miejscu interesuje mnie odpowiedź na pytanie, dlaczego w demokratycznym systemie, jaki w Polsce obwiązuje, nie było jak dotąd nawet poważnej próby zmiany tego systemu. Podejmuje tę próbę dopiero PiS – partia o wyraźnych skłonnościach autorytarnych.

Wbrew temu, co twierdzą liczni politycy i publicyści, nierówności dochodów są w Polsce wysokie (potwierdzają to badania oparte na źródłach podatkowych). Zresztą od wielu lat przytłaczająca większość respondentów w badaniach sondażowych ocenia nierówności w Polsce jako wysokie i nadmierne. Niewątpliwie degresywny system podatkowy stanowi jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy.

Nie znaczy to jednak, że powszechnie oczekiwane jest podatkowe dociążenie ludzi zamożnych i odciążenie uboższych podatników. Dlaczego? Można przypuszczać, że kluczowe znaczenie ma powszechne przekonanie, że podatki wpadają do czarnej dziury – finansują marnotrawne państwo i są rozkradane. Te zjawiska rzeczywiście mają miejsce, tyle że – także obecnie – ich skala jest ograniczona. Rozpowszechnione wydaje się też przekonanie, że niezależnie od charakteru uregulowań systemu podatkowego zamożni obywatele znajdą sposób, by podatków nie płacić. Z tego powodu bardzo duża część przeciętnych wyborców obawia się, że wszelkie zmiany zostaną w końcu zrealizowane ich kosztem.

Przeciwnicy korekty systemu podatkowego usilnie podtrzymują obydwa te przekonania. Dodatkowo usilnie argumentują, że dość ograniczone w istocie przesunięcie obciążeń podatkowych i ograniczenie rozbudowanych przywilejów najzamożniejszych podatników jest rozbojem, który niesie nieszczęście gospodarcze. Istotne są też polityczne uwarunkowania: coraz większa część wyborców krytycznie ocenia działania PiS w tej sferze, a to oznacza, że krytyka podatkowych propozycji tej partii jest łatwiej akceptowana. Krytycy, dążąc do przekonania opinii publicznej, że występują w interesie społecznym, mają szansę na sukces.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Dlaczego dopiero PiS? 24.07.21, 09:28
      Co można zrobić
      Wydaje się, że dla zmiany prowadzącej do przekształcenia struktury ciężarów podatkowych będzie bardzo trudno pozyskać większościowe poparcie wyborców bez zasadniczego powiększenia świadomości podatników – tak by stali się oni mniej podatni na manipulację. Wydaje się, że najważniejsze jest równoległe spełnienie dwu fundamentalnych warunków: (1) wykształcenia się podmiotu politycznego (partii), która w centrum swojego programu ulokuje postulat podatkowej sprawiedliwości i (2) zagwarantowanie jawności obciążeń podatkowych.

      Warunek pierwszy może być spełniony przez PiS lub jakiś nowy byt polityczny o realnie socjaldemokratycznej tożsamości. Choć z różnych powodów spełnienie tego warunku jest bardzo trudne. W krótkim okresie szanse ma tylko PiS, ale musiałby zaryzykować ewentualność politycznej porażki i nie ulec presji partii Gowina. To by oczywiście oznaczało trudności z uzyskaniem większości w Sejmie (o Senacie nie wspominając). A wówczas logiczną konsekwencją byłyby przedterminowe wybory, które PiS mógłby po prostu przegrać. Mimo to realizacja postulatu sprawiedliwościowych zmian podatkowych zostałaby zakotwiczona na politycznym rynku.

      Niestety, wdaje się, że – inaczej niż w Europie w okresie powojennym – bardzo małe są nadzieje, że postulat przebudowy systemu podatkowego zostanie w sposób zdeterminowany podjęty przez środowisko polityczne występujące pod szyldem lewicy. Jej główny SLD-owski człon przyczynił się przecież do ukształtowania systemu podatkowego o rozbudowanych przywilejach dla zamożnych podatników (to Leszek Miller jest ojcem podatku liniowego).

      Formalnie biorąc, łatwiejszy do spełnienia jest postulat podatkowej jawności. Można przyjąć, że jego realizacja zostałaby dobrze przyjęta przez dużą większość wyborców, ale przede wszystkim, że stałoby się jasne, kto łoży na pełnienie przez państwo jego funkcji. Z pewnością w pierwszej kolejności jawność powinna objąć dochody i podatki osób pełniących obecnie i w przeszłości funkcje polityczne. Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, jakie dochody otrzymują np. eurodeputowani i jakie płacą podatki. Przeczytałem niedawno informację o dochodach jednego z nich: oprócz sowitego wynagrodzenia zarobił (za jakiś rodzaj doradztwa) 100 tys. dol., ale nie wiadomo, ile zapłacił podatków. Mamy też chyba prawo wiedzieć, jakie dochody osiągnął i jaki podatek zapłacił np. Donald Tusk (który pełnił funkcję jako reprezentant Polski). Podobnie Aleksander Kwaśniewski, który – niestety – podjął się doradztwa na rzecz jednego z postkomunistycznych dyktatorów (Nazarbajewa). To oczywiście tylko przykłady. Uregulowanie ustawowe powinno być możliwie przejrzyste i precyzyjne. Niestety, niełatwo być także w tej sprawie optymistą i oczekiwać, że rząd (za budżetowe pieniądze) taki projekt przygotuje. Tym bardziej że na pewno wielu konstytucjonalistów oceni, że uregulowanie koliduje z konstytucją. Ale potencjalnie jest możliwe, że jakieś ugrupowanie złamie precedens premiera Morawieckiego (majątek przepisany na żonę i nieujawniony) i zdecyduje się ujawnić zeznania podatkowe swoich funkcjonariuszy i działaczy mimo braku stosownego wymogu prawa. To byłby precedens.

      Polemika z Gadomskim
      Na koniec chcę wrócić do publicystycznej aktywności Witolda Gadomskiego. W „Wyborczej" z 10.07.2021 r. opublikował duży tekst zatytułowany od… „Podatkujcie się". Tekst dobrze wpisuje się w obecną kampanię przeciw podatkowym propozycjom PiS. Jednak tylko w małej części dotyczy on podatków. Stanowi natomiast zmasowaną krytykę – w wielu kwestiach trafną – polityki gospodarczej PiS. Przesłanie artykułu jest klarowne: ci szkodnicy chcą z niskich pobudek zburzyć dobry system podatkowy. Uderzy to w przedsiębiorców, którzy są przecież prześladowani (pracują po kilkanaście godzin, nękają ich nieustanne kontrole, zastawiają domy, by wziąć kredyt, drżą, że nie starczy im na płace dla pracowników). Tekst Gadomskiego wymagałby obszernej polemiki. Nie ma tu na nią miejsca. Więc tylko cztery krótkie kwestie.

      Autor powołuje się w kilku sprawach na eksperckie opinie, ale ku mojemu zdziwieniu jego rejestr PiS-owskich szkód nie obejmuje kwestii skrócenia wieku emerytalnego. Dlaczego? Może – jak Tusk – autor uważa obecnie, że błędem było jego wcześniejsze podwyższenie, jak domagali się tego liczni eksperci? Powinien to sprecyzować.

      Nie wiem, dlaczego Gadomski atakuje lewicę. Żadna partia nie zrobiła w Polsce tak wiele dla zamożnych podatników jak SLD. Gadomski polemizuje z autorem Krytyki Politycznej, czy to więc znaczy, że obecnej Nowej Lewicy za lewicę nie uważa. Powinien to wyjaśnić.

      Autor przeciwstawia sobie dwie orientacje w stosunku do polityki gospodarczej: nacelowaną na wzrost gospodarczy i zorientowaną na podział rezultatów (to oczywiście wybór PiS). Ten wybór to jednak wybór między tym, czy myć ręce, czy nogi. Ważne wydaje się i jedno, i drugie. Ale ważniejsze jest, że Gadomski zdaje się sugerować, że przedsiębiorcy w sporze o podział nie uczestniczą, tylko wytwarzają i dają pracę. To bardzo odważna sugestia.

      CDN...
      • diabollo Re: Dlaczego dopiero PiS? 24.07.21, 09:29
        I ostatnia – poważna – sprawa. W ostatnich latach nastąpiło istotne przesuniecie opinii w kwestiach podatków i nierówności. MFW i BŚ krytykują nierówności. Nowy prezydent Stanów Zjednoczonych proponuje podwyżkę dochodowych podatków korporacyjnych. Natomiast Gadomski zdaje się widzieć świat tak, jak opisywali go M. Friedman, R. Reagan i M. Thatcher. A jego tekst przenika troska o ludzi biednych. To jest wzruszające. Autor jest profesorem w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN, byłym posłem Komitetu Obywatelskiego i przewodniczącym Unii Pracy.

        wyborcza.pl/7,75968,27355073,dlaczego-dopiero-pis-probuje-zmienic-degresywny-system-opodatkowania.html#S.main_topic_2-K.C-B.3-L.2.glowka
    • oby.watel Re: Dlaczego dopiero PiS? 24.07.21, 11:24
      Jeśli trzeba wykazać, że socjalizm jest cacy, to nawet gorący zwolennik PiS-u jest niekwestionowanym autorytetem. A jeśli ktoś powtarza populistyczne brednie dostatecznie długo, tym lepiej. Tylko dlaczego wszędzie tam, gdzie Bugaje z towarzyszami wprowadzali swoje światłe rozwiązania zamiast bogactwa była bieda, zamiast rozwoju regres? Zanim zacznie przekonywać o wyższości socjalizmu nad liberalizmem powinien wyjaśnić dlaczego socjalistyczna NRD nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki z NRF-em? Nie wszystko da się wytłumaczyć planem Marshalla, tym bardziej, że tak jak dziś fundusze unijne obejmował wszystkie kraje Europy.
      • diabollo Re: Dlaczego dopiero PiS? 25.07.21, 09:59
        Bez socjalizmu demokracja umiera.
        Brak socjalizmu prowadzi do faszyzmu i dyktatury.

        Socjaldemokracja to jedyna demokracja, która będzie funkcjonować w dłuższym czasie.

        A wszystko dlatego, że do demokracji potrzebna jest względna równość ekonomiczna. Bez względnej równości ekonomicznej nie ma wolności.
        A tylko społeczeństwo ludzi wolnych i względnie równych ekonomicznie i równych wobec prawa może utrzymać stabilną demokrację.

        Zdziczały kapitalizm prowadzi do nierówności w ostateczności te nierówności prowadzą do oligarchizacji, natomiast dla całej rzeszy reszty społeczeństwa zdziczały kapitalizm wprowadza zdziczałe stosunki pracy.
        Co efekcie wszystko razem demokrację rozwala.

        Oligarchia jest tak potężna, że kupuje sobie władzę polityczną. Z drugiej strony lud jest tak sfrustrowany, że oczekuje władzy tyrana, który przypierdoli tym wszystkim skurwysynom winnych mojej nędznej egzystencji.
        Wbrew pozorom to nie są zjawiska wobec siebie rozbieżne.
        Mianowicie oligarchia zapewnia takiego tyrana, który obiecuje ludowi, a czasami nawet realizuje zbrodniczą zemstę... oczywiście nie na oligarchii, ale na bogu ducha winnych kozłach ofiarnych, którzy mogą zmieniać się co sezon.

        Te powyżej opisane oczywistości są kompletne nieznane i nie przyswajalne dla naszej polskiej, dziaderskiej yntelygencji. Dla niej Karol Marx to stalinowskie gułagi (dziwne, że dziki kapitalizm to jednak nie gułagi putinowskie), a socjalizm to PRL i ocet na półkach.

        Więc mamy to, co mamy. Umacniającą się faszystowską dyktaturę.

        Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Re: Dlaczego dopiero PiS? 25.07.21, 12:16
          Ludzie są mądrzy i głupi, wysocy i niscy, zdrowi i chorowici, krótkowzroczni, dalekowzroczni i dobrze widzący, zaradni i bezradni. Zrównywanie wszystkich jest niemożliwe i nierealne. Owszem, trzeba pomagać niezaradnym i bezradnym, wspierać ich, ale to nie znaczy, że należy ich uprzywilejowywać. Doświadczenia historii i postęp nauki pozwala na wypracowanie najlepszych, optymalnych rozwiązań łączących zalety kapitalizmu i socjalizmu. Pod warunkiem, że nie przegnie się pały w którąkolwiek stronę. Niestety, neobolszewicy mają klapki na oczach. Im nie zależy na zmianach, ale na korycie. Tak zresztą jak i pozostałym populistom.

          Zwróć uwagę na to, co sam piszesz: "Oligarchia jest tak potężna, że kupuje sobie władzę polityczną". Kto więc ma według Ciebie zmienić status quo? Neobolszewicy, których kupić można w promocji, po kosztach? Jak myślisz dlaczego jest taki opór przed wynagradzaniem funkcjonariuszy państwowych? Ile będzie kosztowało przekupienie urzędnika zarabiającego 30.000 zł cieszącego się specjalnymi przywilejami z racji pełnionej funkcji, a ile takiego, który zarabia 5.000 i nie ma żadnych bonusów?
            • oby.watel Re: Dlaczego dopiero PiS? 25.07.21, 13:41
              Wybacz! Kamila Fejfera znam z oko.press. Brednie, które tam wypisywał bardzo łatwo znaleźć. Nawet oni uznali, że poziom głupot, który ten jegomość wypisuje przekracza wszelkie granice i go pogonili.

              Mam do Ciebie wielką prośbę. Nie linkuj mi materiałów przygotowanych przez durniów, bo to nie stanowią poważnej podstawy do poważnej rozmowy. Ja w przeciwieństwie do Ciebie (modny ostatnio zwrot) po to rozmawiam, żeby czegoś dowiedzieć się, poszerzyć horyzonty, zweryfikować błędne przekonania. Dlatego nie robią na mnie wrażenia tezy nieuków niezależnie od tego, czy są zbieżne z moimi poglądami czy nie.
              • diabollo Re: Dlaczego dopiero PiS? 26.07.21, 07:39
                Fakty prezentowane w tym materiale, widać, są nie-do- zniesienia.

                Jeden z chwytów erystycznych to ignorowanie faktów i argumentów przy jednoczesnym ataku personalnym mającym na celu dyskredytację adwersarza nawet bez "dotytakania" jego argumentacji.

                Kłaniam się nisko.
                • oby.watel Re: Dlaczego dopiero PiS? 26.07.21, 09:19
                  "Fakty", powiadasz? Mógłbyś któryś przytoczyć? Pomijam kwestię, że jeśli fakty przeczą tezie, którą z fanatycznym zadęciem głosisz, choć nawet obronić nie potrafisz, to tym gorzej według Ciebie dla faktów. No więc jakie są te "fakty" i o czym świadczą?
                        • oby.watel Re: Dlaczego dopiero PiS? 27.07.21, 12:05
                          Sprytny zabieg. Sformułuję więc zagadnienie inaczej: jaki jest związek "rzeczywistego rozkładu zarobków w Polsce" z tym, że bogaci płacą relatywnie niskie podatki, a urawniłowka jest utopią? W czasach PRL-u pracującego robotnika w Niemczech czy Francji było stać na samochód, a polskiego nie. Dlaczego?
                          • diabollo Re: Dlaczego dopiero PiS? 27.07.21, 13:40
                            W czasach II RP polskiego chłopa nie było stać na buty, a belgijskiego górnika było stać.

                            Obiektywnie trzeba stwierdzić, że za kato-pisdo-faszyzmu w Polsce jest źle, ale za PRLu było jeszcze gorzej, natomiast prawdziwa nędza i tragedia to dopiero była za sanacji.

                            I tylko, co z tego?

                            Kłaniam się nisko
                            • diabollo Re: Dlaczego dopiero PiS? 27.07.21, 14:33
                              Taki, że nasza katocwierćinteligencja oszukiwała siebie i społeczeństwo, że zarobki w PL są adekwatne do poziomu polskiego PKB (w rzeczywistości stanowią jeszcze mniejszy udział polskiego, chujowego PKB niż udział płac w wypasionych PKB krajów Europy Zach.).
                              A jeszcze dzisiaj zawsze się znajdzie "milioner in spe" z niższej klasy średniej, który da się zabić w walce o obronę przywilejów podatkowych i roszczeń podatkowych bogaczy.
                              Oni nawet mają swoją reprezentację polityczną o mazwie Kurwin-Konfederacja.

                              Z resztą przez ukąszenie Kurwina-Balcerowicza przeszła swego czasu prawie cała nasza inteligencja, i mam tylko wątpliwości czy większości tej inteligencji to ukąszenie rzeczywiście juz przeszło.

                              Kłaniam się nisko.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka