antymacplast
01.05.09, 09:35
Drodzy forumowicze,
Tak jak i Wy jestem (byłem) klientem firmy MacPlast. Zawarłem umowę
cywilno-prawna (nie notarialną) na początku 2007 r. i jak wszyscy
tutaj czekałem naiwnie, że do końca 2007 będę mógł się wprowadzić do
mojego mieszkania. Niestety czekałem na próżno. Mieszkania nie
dostałem ani w obiecanym terminie do 31.12.2007, ani w następnych 3
miesiącach tzw. dopuszczalnego poślizgu dewelopera. Przeżyłem
wszystko to, co Wy jeszcze teraz przeżywacie - wszystkie kłamstwa
dewelopera, poślizgi, niejasności, krętactwa. Czytałem namiętnie
wpisy, najpierw tutaj, potem na forum MacPlasta i teraz znowu tutaj,
po tym jak zamknięto poprzednie forum. Robiłem te same rozważania co
Wy, zastanawiając się, że nie wolno robić paniki, bo wtedy deweloper
ogłosi plajtę, a ja stracę włożone pieniądze. Zastanawiałem się
wręcz, czy deweloper celowo nie podejmuje pewnych działań, aby
ogłosić upadłość. Od pewnego momentu wiedziałem już, że mając umowę
cywilno-prawną, w przypadku upadłości dewelopera nie dostanę nic.
Najpierw obsłuży się urząd skarbowy, potem banki, komornik, inni
wierzyciele instytucjonalni, a ja jestem na szarym końcu, z zerowa
szansą na odzyskanie moich pieniędzy. W międzyczasie moja wiedza o
inwestycji GardenPlaza rosła. O pobliskiej zlewni ścieków
dowiedziałem się już po zawarciu mojej umowy. Potem było jeszcze
gorzej: dowiedziałem się, że intensywnie reklamowany przez MacPlasta
idylliczny widok na ogródki działkowe, na który tak zawracałem
uwagę, aby mieć w tą stronę okna, jest iluzją. Właśnie dobiega końca
planowanie trasy Olszynki Grochowskiej, która nie tylko będzie
przechodzić pod samymi oknami w miejscu dzisiejszych ogródków
działkowych, ale dodatkowo dokładnie w tym miejscu planowany jest
węzeł komunikacyjny. No i czasy się zmieniły. Kupowałem mieszkanie
w MacPlaście podczas hossy mieszkaniowej. Potem dowiedziałem się z
naszego Forum, że na wolnym rynku mogę kupić mieszkania w MacPlaście
o 20-30% taniej niż w samym MacPlaście. Oczywiście obarczone tym
samym mankamentem braku aktu własności oraz dziwnym przeczuciem, że
coś jest nie tak, skoro innym się opłaca sprzedawać taniej i nie są
to bynajmniej osoby prywatne. Teraz te same pieniądze
zainwestowałbym więc daleko lepiej i to nie tylko w Ząbkach – gdybym
je miał. Ceny spadły drastycznie, jakość wzrosła, a miejsc w
Warszawie jest wiele i to o znacznie lepszym położeniu i ze znacznie
lepszym dojazdem, na przykład w okolicach drugiej linii metra. Bo w
międzyczasie dowiedziałem się też, jak fatalny jest dojazd z Ząbek
do Warszawy. Nie oszukujmy się – kupiłem to mieszkanie, bo jest
praktycznie w Warszawie i to co mnie wtedy skłoniło do kupna, to
było zielone otoczenie, właśnie bliskość Warszawy oraz jak na tamte
czasy bardzo przystępna cena. Półtora roku później stwierdziłem
jednoznacznie: dałem się nabić w butelkę.
W końcu 2008 roku dojrzałem wewnętrznie do decyzji: tak dalej być
nie może. Chciałem się wycofać i zażądałem oddania pieniędzy. W
MacPlaście powiedziano mi, że jestem jak dotąd jedynym
niezadowolonym klientem i że w ciągu tygodnia dostanę pieniądze z
powrotem, nawet z nawiązką, wynikającą z umowy. Przemiła Pani
mecenas która reprezentuje interesy MacPlasta, wyjaśniła mi z całą
otwartością, że to nie jest tak, że MacPlast żyje z moich pieniędzy,
więc nie będą robić żadnych dalszych utrudnień. I słowa dotrzymali!
Utrudnień już nie było, bo w ogóle nie było już kontaktu. Od
natychmiast MacPlast przestał być dla mnie osiągalny. Nachodziłem
ich, straszyłem adwokatem, prokuraturą – bez skutku. W końcu jednak
udało mi się z kimś porozmawiać i wtedy zrozumiałem perfidię taktyki
MacPlasta. Oni wiedzą, że ich przeciętny klient zarabia 5 tysięcy na
rękę. Wiedzą, że od dwóch lat płaci co miesiąc 2000-2500 PLN za
kredyt. Oraz przynajmniej 1000 PLN za mieszkanie, w którym jeszcze
teraz mieszka, dopóki nie ma nowego. Łatwo policzyć, że na życie nie
zostaje mu wiele. Ich taktyka polega więc na tym, że świadomie nie
płacą! A jak klient ma ich dość, to mówią, możesz nas pozwać do
sądu. Jednak wynik dochodzenia praw przed sadem wcale nie jest pewny
i to już wcale nie z powodu niewydolności polskiego systemu
sądowego, tylko po prostu dlatego, że nie wiadomo, czy deweloper ma
w ogóle jakiś majątek. To powie nam każdy adwokat. A sam deweloper,
nawet jak coś by miał, to przecież nam nie powie, prawda? Więc mamy
problem… Procesowanie się kosztuje, a my jesteśmy już przecież
zadłużeni po uszy…
Ja byłem w sytuacji uprzywilejowanej: miałem dobrego adwokata. I
zero chęci czekać dalej. Tak było jeszcze trzy miesiące temu. Od
wczoraj mam pieniądze z MacPlasta z powrotem, nawet z nawiązką, bo
oprócz 4% kary, którą MacPlast powinien zapłacić według umowy,
należą mi się też odsetki od początku 2008 roku, oraz pełny zwrot
kosztów adwokackich. A to całkiem niebagatelna suma się zrobiła,
idąca w dziesiątki tysięcy złotych. Adwokat zrobił dokładnie to,
czego MacPlast nigdy nam nie powie. I MacPlast zapłacił, bo wiedział
już, że w moim wypadku ich taktyka nie skutkuje. Dlaczego w ogóle
zabrałem się za to będąc świadomym wszystkich niepewności, o których
pisałem? Bo adwokat znalazł sposób jak dobrać się do majątku
MacPlasta. W ten sposób wyjął z tej sprawy ryzyko, albo powiedzmy
bardzo je pomniejszył. Dowiedziałem się też sporo rzeczy o
MacPlaście – wszystko to co trzymają w tajemnicy… Wiem na przykład,
dlaczego MacPlast nie podpisuje aktów notarialnych. Wiem, że można
mieć akt notarialny i nie mieć nic w ręku. Wiem nawet, że całe zło
tkwi w tym, że MacPlast tak samo jak z klientami, postępuje z
wykonawcami, a to nie wróży szybkiego zakończenia budowy. Wiem też,
że w budynkach ABCD akt podpisała być może tylko jedna osoba. I nikt
więcej! Ale nawet jeżeli to zrobiła, to nie ma wpisu w księdze
wieczystej, a dopiero to jest dowodem własności. O budynkach EF
nawet nie mówię, bo tam budowa jeszcze trwa.
I teraz najważniejsze. Przetarłem całą drogę z sukcesem. Jestem w
stanie powtórzyć to dowolną ilość razy. Jeżeli byliby więc chętni,
mogę udostępnić moje doświadczenia, ale tylko osobom 100%owo
zdecydowanym na odstąpienie od umowy i egzekucję należności. Nie
chcę nikogo namawiać, ponieważ jestem wolontariuszem i po prostu nie
mam na to czasu. Jeżeli ktoś podjął już taką decyzję i tylko nie
wie, jak przekuć ją w czyn, to ja wiem. Przedział czasowy na sukces
to około 3 miesięcy. Osobom zainteresowanym udostępniam kontakt na
maila: AntyMacPlast@op.pl Proszę w mailu niewiele pisać i podać mi
tylko trzy informacje: Wasz adres mailowy, numer telefonu
komórkowego i oznaczenie mieszkania, które kupiliście (np. Axx lub
Fxx, gdzie xx jest liczbą). Propozycja dotyczy osób ze wszystkich
budynków: ABCDEF. Skontaktuję się tylko z osobami które spełniły
moje (niewielkie) wymogi formalne, to znaczy te trzy informacje są
po prostu nieodzowne, abym podjął ryzyko kontaktu. Sam Wasz kontakt
na powyższego maila ma świadczyć już o tym, że jesteście
zdecydowani, więc nie opisujcie własnej sytuacji. Ja ją sobie mogę
dobrze wyobrazić i wiem, że mogą być różne wariacje na ten temat.
Dla wyjaśnienia dodam, że taka droga kontaktu jest konieczna, bo jak
wszyscy wiemy, są wśród nas informanci MacPlasta, których
skuteczność może się jednak w pełni rozwinąć tylko przez
dezinformację na anonimowym forum, ale już nie w kontaktach
osobistych, w których wypowiedzi firmuje się własną twarzą. Proszę
więc wyraźnie o nie udzielanie żadnych odpowiedzi na mój post na
forum. Kto wyrazi na forum pochwałę lub dezaprobatę, łamie zasadę
bezstronności i z dużym prawdopodobieństwem jest konfidentem
MacPlasta. Ja będę wykorzystywał ten wpis, aby ewentualnie podać
ogółowi forum i MacPlastowi oczywiście ;-) dalsze informacje. Środki
ostrożności są niestety konieczne – pamiętacie w jakic