dorkasz1
08.08.12, 18:10
Wiecie co? Narobiłam się jako koń węglarza w sezonie grzewczym. A co ja właściwie robiłam?
Zerwałam pomidory, opisałam te, które chcę mieć na nasiona, a przy okazji podwiązałam te, które tego wymagały, oberwałam zżółknięte liście, wyskubałam chwaściki. Jakiś czas temu posiałam cykorię sałatową (taką do pędzenia), ale strasznie słabowicie powschodziła, za to chwaściory powschodziły świetnie. Wydłubałam więc chwasty, a w dziury dosadziłam czerwoną cykorię, z której miałam rozsadę. Posiałam koperek, rukolę, szpinak. Poszturchałam kalafiory i brokuły, bo deszcz im ziemię zaklepał. Zerwałam fasolkę zieloną i pnącą, resztki ogórków, renklody Uleny, bo szerszenie je sobie upodobały. Oberwałam bób na nasiona. Wyrwałam dwie taczki chwastów (tak przy okazji...). Ścięłam nasiona dwóch odmian sałaty oraz koperek. Oberwałam czubki bazylii coby się rozkrzewiała. Strasznie słabowita ta moja bazylia w tym roku. Dlaczego? Nie wiem.
I zmęczona jestem. Dlaczego? Też nie wiem.