iza.74
07.04.10, 23:01
Choruję od dziecka, od kiedy tylko pamiętam. Może dlatego trudno
było mnie zdiagnozować i leczyć, bo nie znałam innej siebie,
zdrowej. Dopiero po próbie samobójczej (miałam wtedy 21 lat)zaczęło
się sięganie wstecz, dopiero w okresach względnego zdrowia mogłam
porównać siebie zdrową i siebie chorą. Teraz mam 36 lat i dopiero
zaczynam w pełni rozummieć swój stan. Sięgam pamięcią wstecz i
widzę, co choroba zrobiła z moim życiem. Udaje mi się na tym nie
koncentrować. Może dlatego, że każdy dzien przynosi nowe problemy
rzeczwiste bądź wyimaginowane i ledwie z tym jestem wstanie się
uporać, za mało czasu i sił. Walczę z nawrotem. Odstawiłam leki na
pół roku, bo nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jednak musze je
brać dożywotnio. Boję się czy starczy mi sił, aby noralnie
funkcjonować. Leki już działają, ale mam stany lękowe częste
osłabienia, narętne myśli. Nie mam z kim pogadać. Sorry, że
zanudzam. Boję się i czuję się samotna w swojej walce, mimo, że mam
rodzinę. Trudno jest rozmawiać ze zdrowymi...