Dodaj do ulubionych

Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk.

11.04.04, 08:53
To alfa i omega całego nieszczęścia. Bez lęku nie ma depresji i nerwicy. A im
bardziej uciekamy od lęku, to znaczy, im bardziej lękamy się lęku, tym
bardziej go podtrzymujemy. To jest zamknięte koło lęku. Na dzień dobry musimy
pogodzic się z lękiem.
Obserwuj wątek
    • emarcki Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 08:59
      Straszne jest to wnętrze rozdygotane, niespokojne.
      Ktoś pisał o strachu płynącym "z kiszek", ludzkim-zwierzęcym,
      ale gorszy jest ten strach płynący "z rozumu", ludzki.

      Lęk-kiedy krawężniki szczerzą zęby, jesien powiewa śmierią,
      wiosna to rozkwit złudnych nadziei...

      Ale są sprawy wyższe: religia, kultura, samo życie - ja próbuję stąd
      brać optymizm.

      troche samooszukania to wcale nie troche samookaleczenia, raczej autohipnoza.

      Wytrwałości, może będzie jeden pastylek na wszystkie lęki?

      Pozdrawiam
      • jureker Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 09:13
        Jedynie konfrontacja z prawdą nas wyzwoli. Na razie nie wierzymy, że w tej
        szafie nie ma trupa...Musimy pogodzic się z lękiem.
    • negatywista Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 10:41
      Jesteś pewien? Ja trzy, cztery lata temu umiarkowanie, ale bałem się chodzić
      nocami po ulicach - wyobraźnia mi pracowała, spoglądałem za każdy róg nieufnie,
      czułem się zestresowany i jak mogłem unikałem nocnych powrotów do domu. Kiedyś
      ten strach spróbowałem sforsować, wkurzyłem się po prostu i odmówiłem ojcu
      znajomego, który chciał mnie podwieźć, zdecydowałem się na nocny spacer w
      ramach wychodzenia z lęku, który mnie trochę zawstydzał. I wtedy, właśnie wtedy
      się to stało - dwóch starszych pijanych drechów, tekst "co się k***wo gapisz?"
      mimo, że nawet nie omiotłem ich spojrzeniem, totalne bęcki, kilkuminutowa
      kopanina leżącego, motylek na wierzchu błyskający gdzieś nade mną w świetle
      latarni, dialog: "nie no k***wa za***ię ch**a" i "dobra, zooostaw już go" itp
      itd. Miałem traumę przez następne półtora rok, podczas którego bałem się
      wychodzić nawet na zewnątrz nawet w dzień, a co dopiero w nocy.
      • jureker Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 10:57
        Chodziłes po ciemaku ulicami??? Oszalałeś? Ja bym się bał że dostane wpierdol.
        Mamy swięte prawo do bania się i lęku. Nie będę z tym walczył. Mogę to
        przeżywać.
      • carlabruni Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 17:15
        Drogi negatywisto. Nie chcę Cię tutaj do niczego namawiać, ale wydaje mi się ,
        że za jakiś czas powinieneś spróbować jeszcze raz. Nie musi to być teraz, może
        to być za kilka lat. Proszę cię tylko o jedno. Nie wybieraj nocnej pory tylko
        wieczorową. Może to być późny wieczór. Nocą to nawet zupełnie zdrowi ludzie
        boją się chodzić. Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę więcej uśmiechu.
        • negatywista Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 19:17
          Ależ Carlo, ja już sobie nockami całkiem dzielnie brykam po całej Warszawce,
          mówiłem, że to było parę lat temu, teraz to już pryszcz, mój strach się
          przemieścił w inny obszar, a autobusy nocne, jak się okazało, to świetne
          miejsce na nawiązywanie znajomości:)
          pozdr
          • carlabruni Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 22:45
            Cieszę się w takim razie niezmiernie. Tak trzymaj! Życze dużo słońca w
            jutrzejszym dniu i na codzień.
    • carlabruni Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 11:08
      Jureker masz w 100% racje. Pamiętaj jednak o tym, że Lęk trzeba pokonywać aby
      wyjść z depresji. Pozdrawiam slonecznie. Uśmiechnij się!
      • jureker Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 14:07
        Co to znaczy pokonywać? Czasem się udaje pokonać, jak jest niewielki.
        • carlabruni Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 16:52
          Drogi jurekerze, nie prawda. Nawet jak jest duży to trzeba się starać z całych
          sił. Pozdrawiam.
          • jureker Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 17:01
            Oczywiscie. Tylko co poradzisz negatywiście którego szarpie przez cała noc albo
            osobie bojącej się że dostanie wymiotów, w związku z czym dostaje wymiotów,
            albo innej, która boi się, że się zaczerwieni i naprawdę w związku z tym się
            czerwieni?
            • carlabruni Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 17:09
              Można zaproponowac np. terapie grupową, autosugestie czy coś w tym stylu.
              Wydaje mi się, że z każdego złego położenia musi być jakieś wyjście. Pozdrawiam
              Cię serdecznie.
              • jureker Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 18:07
                Tak czy siak trzeba przez ten lęk przejść, przeżyć go. Cierpienia nie unikniemy.
    • empeka Lęk, lęk, lęk - wcale nie 11.04.04, 14:00
      jureker napisał:

      > To alfa i omega całego nieszczęścia. Bez lęku nie ma depresji i nerwicy.

      Nie wypowiem się nt nerwicy, ale co do depresji to się mylisz.

      Lęk jest uczuciem mglistym. Dotyczy czegoś nieokreślonego i irracjonalnego. Jeśli wiadomo
      czego się boimy, to mowimy o strachu. A strach jest na ogoł racjonalny i wcale niezwiązany z
      depresją. Każdy średnio inteligenty człowiek, także depresyjny, miewa powody do strachu, czy
      mam je wymieniać?

      Marta

      • jureker Re: Lęk, lęk, lęk - wcale nie 11.04.04, 14:05
        Lęk, nie strach. To zupełnie rózne rzeczy.
        • empeka Re: Lęk, lęk, lęk - wcale nie 11.04.04, 14:24
          Chodzi mi właśnie o zaznaczenie różnicy.
          Jeśli Negatywista obawiał się powrotów do domu po nocy, to może mylił lęk ze strachem.
          Napadli go, dowiedział się że obawy były uzasadnione. Szkoda, że tyle musiał zapłącić za "lekcję
          odwagi".

          Pozdrawiam
          Marta
      • negatywista Re: Lęk, lęk, lęk - wcale nie 11.04.04, 15:02
        Nie wiem czy takie rozróżnienie semantyczne jest do końca poprawne. Mówi się o
        często w medycynie o lękach ściśle skonkretyzowanych - lęk wysokości, lęk przed
        otwartą przestrzenią, lęk przed nieudanym stosunkiem... lęk, a nie strach.
        Ja myślę, że lęk jest bardziej irracjonalny, a jego przyczyną są raczej
        zaburzenia równowagi psychicznej i uprzedzenia niż realnie pojawiające się
        zagrożenie, co nie znaczy, że lęk nie może skupiać się na jakichś realnych
        sferach naszego życia. Gdy ktoś nas atakuje w nocy na ulicy, to w tym momencie
        czujemy strach, gdy tą samą ulicą idziemy o tej samej porze po upływie
        tygodnia, mimo, że nic się niepokojącego nie dzieje, odczuwamy lęk.
        • empeka Re: Lęk, lęk, lęk - wcale nie 12.04.04, 11:41
          negatywista napisał:

          > Gdy ktoś nas atakuje w nocy na ulicy, to w tym momencie
          > czujemy strach, gdy tą samą ulicą idziemy o tej samej porze po upływie
          > tygodnia, mimo, że nic się niepokojącego nie dzieje, odczuwamy lęk.

          Oczywiście, tylko że nie pomoże odczynianie odpowiednimi myślami, jak proponuje msqaiq,
          żeby coś co jest racjonalne nagle przestało zagrażać...
          Odpędzamy uroki i mamy wreszcie gdzieś naszych antagonistow...
          ;-)

          A propos semantycznych problemów: "lęk" bez przydawki to nie to samo co dookreślony.

          Marta
    • mskaiq Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 15:36
      Nie mozna uciekac od leku bo nie ma ucieczki. Kazda ucieczka oznacza nowy lek.
      Trzeba przelamac lek i nie jest wazna cena, trzeba przelamac kolo. Po pierwszym
      zwyciestwie bedzie duzo latwiej bo uwierzysz ze mozna a to oznacza wyrwanie sie
      z kola leku.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • empeka Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 12.04.04, 16:12
        Znowu bredzisz.
    • psychodelic Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 20:16
      jureker, ale co konkretnie chcesz przekazać? Hę?
      • jureker Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 11.04.04, 22:42
        To, co piszę: musimy się pogodzić z lękiem. Dlatego interesują mnie wszelkie
        terapie typu katharsis, rebirthing, primal scream, no i te jeszcze ostrzejsze.
    • awanturka Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 12.04.04, 17:46

      jureker napisał:

      > Bez lęku nie ma depresji i nerwicy.

      No, chyba nie jest to prawda. Nie wiem jak to wyglada w nerwicy i w depresji
      nerwicowej (choruję na endogenna), ale ja osobiście stany epizody depresyjne w
      któłrych lęk nie występował tylko osłabienie, apatia, zobojętnienie, barzdzo
      duża sennośc, spowolnienie ruchów, ociężałośc w myśleniu.

      Więc myślę, że generalizujesz.

      Pozdrawiam! - awanturka

      Pozdrowienia!
      • jureker Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 12.04.04, 21:14
        Wiem że to jednoznaczne stwierdzenie. Depresja endogenna to sprawa
        głeboka. "Endogenny" właściwie oznacza, że nie wiadomo z czego.Mechanizmy
        pewnie można różnie tłumaczyć, a nie wykluczone że mogą też wystepować
        depresje spowodowane uszkodzeniami mózgu, chemicznymi czy mechanicznymi.
        Depresje są też plastyczne, skoro bywaja depresje "maskowane", "depresje bez
        depresji"(przypadek u znanej mi osoby). Ale: czy Twoja depresja wzięła sie z
        niczego? Wybuchła nagle bez żadnych zwiastunów? Czy nie sięgasz w historii do
        rzeczy wcześniejszych, które mogły mieć z nia związek? To że nie odczuwałaś
        lęku (choć się go zwykle zalicza do "osiowych" objawów depresji endogennej) w
        rozwiniętej postaci depresji niewiele mówi jeszcze o mechaniźmie rozwoju Twojej
        depresji. Ja uważam lęk za postawowy i uniwersalny fakt egzystencjalny zupełnie
        analogiczny do faktu śmierci, u zdrowych czy u chorych. Istnieje tylko kwestia
        formy współzycia z lękiem, jak ona sie objawia, a raczej jak go maskuje.
        • awanturka Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 12.04.04, 23:59

          jureker napisał:


          > Ja uważam lęk za postawowy i uniwersalny fakt egzystencjalny zupełnie
          > analogiczny do faktu śmierci, u zdrowych czy u chorych.

          Tutaj masz całkowita rację! Z tym, że to o czym piszesz to właśnie lęk
          egzystencjalny, a nie depresyjny (ten ostatni należałoby uznac, ża chorobowe
          wynaturzenie lęku). Nie wiem czy to co piszesz można stosowac do lęku
          depresyjnego w depresji endogennej. W depresji pochodzenia nerwicowego granica
          między lękiem ezgzystncjalnym a depresyjnym jest zwykle bardziej rozmyta (tak
          mi sie przynajmniej wydaje).



          > Czy Twoja depresja wzięła sie z
          > niczego? Wybuchła nagle bez żadnych zwiastunów? Czy nie sięgasz w historii do
          > rzeczy wcześniejszych, które mogły mieć z nia związek?

          Mam ja od kiedy pamiętam. Wzięła się własnie z niczego. Pewnie odziedziczyłam
          ja w genach po ojcu (sam tez choruje, a w rodzinie mojego ojca aż roi się od
          przypadków depresji).

          > To że nie odczuwałaś
          > lęku (choć się go zwykle zalicza do "osiowych" objawów depresji endogennej)...

          Tak, zalicza się do osiowych objawów ale tylko w wypadku depresji endogennej
          w przebiegu CHAJ, w przypadku CHAD często wyglada to własnie tak jak u mnie
          (tak przynajmniej podaje fachowa literatura).

          - aweanturka
          • jureker Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 13.04.04, 08:26
            Ale wiesz co jest ciekawe? Jeśli jak piszesz, od tych przypadków w którejś z
            części Twojej rodziny aż się roi, to cos jest w tej depresji, co daje jakieś
            biologiczne fory, że się wśród ludzi utrzymuje (no może w formie szczególnych
            genów), paradoksalnie, che, che...
    • vinja Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 12.04.04, 23:44
      Piszesz Jurku , że lękiem trzeba się pogodzić .
      Wybacz , ale nie zgadzam się z Tobą ...już nie...
      Był czas gdy rzeczywiście próbowałam jakoś żyć ze swoim lękiem ( który istotnie
      jest alfą i omegą mojego nieszczęścia).
      Starałam się przyzwyczaić do obecnośći lęku w moim życiu.
      Niestety w moim przypadku okazało się to SŁABOŚCIĄ...
      Ja GO oswajałam , a ON zawładnął mną.
      Do każdego mojego działania przypisane było zachowanie się w razie lęku ,
      wiedziałam , że jest ,że będzie , więc ...uważałam.
      Przestałam prawie wychodzić z domu .
      Stosowałam różne ćwiczenia oddechowe , ale jednocześnie akceptowałam lęk
      i ...czekałam wręcz na atak.

      Teraz próbuję inaczej - nie zgadzam się absolutnie na obecność lęku.
      Widzę go jako potwora , pasożyta , który chciałby mną owładnąć.
      I albo ja z nim wygram wojnę i pozbędę się demona , albo on wygra i mnie
      unicestwi.
      Nie mam już czasu ani ochoty na oswajanie s.....syna !
      • abyss0 Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 13.04.04, 00:17
        > Teraz próbuję inaczej - nie zgadzam się absolutnie na obecność lęku.
        > Widzę go jako potwora , pasożyta , który chciałby mną owładnąć.
        > I albo ja z nim wygram wojnę i pozbędę się demona , albo on wygra i mnie
        > unicestwi.

        w jaki sposob z nim walczysz? pytam bo tez sie zastanawiam jak sobie radzic z
        lekiem. wydaje mi sie ze akceptacja leku to jedyna metoda. tyle ze czasem gdy
        probuje akceptowac lek (zgodzic sie z tym ze jest, konfrontowac sie z nim a nie
        uciekac od niego i spychac w niebyt) to mnie on calkiem obezwladnia
        • vinja Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 13.04.04, 00:51
          Wiesz Abyss , jestem po prostu zdesperowana już i nie mogę inaczej .
          To jest wojna , albo ja wygram , albo on.
          Nie akceptuję go - to mój wróg.
          Byłam bezwolna , w maraźmie ,teraz zaczęłam coś czuć - to nienawiść, wściekłość.
          Staram się nienawidzieć go , brzydzić się nim ( ale nie sobą).
          To piekielnie trudne i nie wiem czy się uda. Pracuję nad tym z psychologiem ,
          któremu zaufałam.
          Wiem , że już się nie cofnę , już nigdy gada nie zaakceptuję !
          • jureker Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 13.04.04, 08:17
            Ale czy nie jest tak, że nasz lęk to odrzucana część nas samych? Brzydzimy się
            go, boimy, nie chcemy...Mamy alergię na lęk. Czujemy się lękiem poniżeni,
            upokorzeni, zeszmaceni. To jest nasza ocena lęku. Nie dajemy sobie prawa do
            lęku. Powinniśmy być inni, bez lęku. Powinnismy nad sobą panować. Jedna nasza
            częśc powinna panować nad tą drugą. "Juz się sporo nalękałem! Chyba q...a
            wystarczy, teraz juz nie mam prawa się bać!". Wydaje mi się, ze pokornie
            powinniśmy sobie pozwolić na chaos i lęk.
            • jureker Ps. 13.04.04, 08:19
              Tudzież pokornie powinnismy sobie pozwolić na nienawiść i wściekłość.
            • jureker Re: Istotą cierpienia jest lęk. Lęk, lęk, lęk. 13.04.04, 09:28
              jescze tylko pytanie: co to znaczy nie zgadzac sie na lęk? Jesli siedzisz w
              domu z lęku przed lękiem własnie, to go nie akceptujesz i efektem jest
              odwrócenie się, jesli chcesz "pokonać gada" robiąc swoje wbrew lękowi, to
              własnie się z nim konfrontujesz. Ciekawym przykładem są kolejki górskie, skoki
              na bungie czy gabinety strachu: tam człowiek w pełni swojej godności może się
              bać głosno krzycząc ze strachu, specjalnie wywołuje reakcję strachu (tak,
              strachu, bo tu konkretnie wie, czego sie boi). W przypadku lęku nie dostajemy
              aplauzu z zewnątrz z podziwu dla naszego charakteru. Nikt nie ma pojęcia, ile
              to kosztuje. Heroizm z zewnatrz wygląda jak zwykła rzecz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka