Dodaj do ulubionych

do przodu idź

15.04.04, 11:45
Jeszcze nie dzisiaj. Jutro, za miesiąc, rok. Nauczę się pływać, zrobię prawo
jazdy, odejdę z pracy, która mnie nie rozwija, zerwę chory układ. Zrobię to,
gdy tylko przestanę się bać. Psychologowie pozbawiają nas złudzeń: Bać się
nie przestaniesz nigdy. Bój się, a mimo to działaj!
Gdy mamy do wyboru między dobrze znanym i nieznanym, na ogół decydujemy się
na to pierwsze. Większość chce po staremu. Tak jak w tym dowcipie: Pod budką
z piwem siedzą sfrustrowani panowie, bo już nie mają za co pić. Podjeżdża
właściciel firmy budowlanej. – Dam pracę. – Za ile? – pytają mężczyźni. – Za
stówę. – Nie, za stówę to nie. – A za ile? – No, tak jak zawsze, za flaszkę.
Oszukujemy się, że dokonamy zmiany, gdy pozwolą nam na to warunki zewnętrzne.
Tymczasem zgodę na zmianę musimy sobie dać sami. Co sprawia, że jej nie
dajemy?

Obserwuj wątek
    • necnec Re: do przodu idź 15.04.04, 11:47
      polecam kwietniowe ''zwierciadło''
      • jureker Re: do przodu idź 15.04.04, 11:53
        Walczymy z lękiem. Nie chcemy tego lęku. Za zadne skarby. To hańba bać się i
        się z tym obnosić.
        • id-jot Re: do przodu idź 15.04.04, 12:11
          kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
          mężom przystoi w milczeniu się zbroić?

          dla wytrwałych w czytaniu polecam całość, na samym dole.

          no to jak jest z tą odwagą? nie ten odważny kto się nie boi, lecz ten, który
          się boi ale się nie poddaje.
          ja się boję jak jasna cholera.
          ale zaciskam zęby i do przodu, jak w tytule. czasami do tyłu. różnie bywa.
          pozdrawiam. jot.




          Miejcie nadzieję, nie tę lichą, marną
          Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat uwiera
          Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
          Przyszłych poświęceń w duszy bohatera

          Zmieńcie odwagę, nie tę jednodniową
          Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska
          Lecz tę, co z wiecznie pochyloną głową
          Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska

          Miejcie odwagę, nie tętniącą szałem
          Która na oślep leci bez oręża
          Lecz tę, co same niezdobyte wałem
          Przeciwne losy z całością zwycięża

          Przestańmy własną pieścić się boleścią
          Przestańmy ciągłym lementem się poić
          Kochać się w skargach rzeczą jest niewieścią
          Mężom przystoi w milczeniu się zbroić

          Lecz nie przestańmy czcić świętości swoje
          I przechowywać ideałów czystość
          Do nas należy dać im moc i zbroję
          By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość

          Miejcie nadzieję, nie tę lichą, marną
          Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat uwiera
          Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
          Przyszłych poświęceń w duszy bohatera
        • carlabruni Re: do przodu idź 15.04.04, 16:00
          Jureker ma rację. Z lękiem trzeba walczyć!!! Ja np. mam prawko a boje się
          jeździć autem. Nie ma co. Muszę wziąć sie do roboty. Całuję Was wszystkich
          mocno. Wsiadam w auto. Módlcie się, abym była tu za kilka dni hahaha.
        • carlabruni Re: do przodu idź 15.04.04, 16:00
          Jureker ma rację. Z lękiem trzeba walczyć!!! Ja np. mam prawko a boje się
          jeździć autem. Nie ma co. Muszę wziąć sie do roboty. Całuję Was wszystkich
          mocno. Wsiadam w auto. Módlcie się, abym była tu za kilka dni hahaha.
          • morgana_le_fay Re: do przodu jedź 15.04.04, 16:06
            Może nas najpierw uprzedź, których rejonów mamy się wystrzegać, żebyśmy też się
            tu jeszcze pojawili...

            :)))
            • carlabruni Re: do przodu jedź 15.04.04, 16:12
              Omijajcie Łódź moi drodzy. Zwłaszcza Bałty. Hahaha
    • morgana_le_fay orka 15.04.04, 12:48
      Właściwie weszłam tu po to, żeby założyć nowy wątek o "folgowaniu sobie".
      Jeśli już jednak tak się złożyło, że temat jest pokrewny:

      necnec napisał:
      Bój się, a mimo to działaj!

      Robię tak całe życie. I radzę to innym całe życie. I zdarza się niestety, że
      muszę przyznać rację komuś, kto powie: "już nie mogę! Za bardzo się boję!"
      Czasami tym kimś jestem ja sama. Ja - silna, żelazna perfekcjonistka, dla
      której wszystko jest możliwe, ze szczególnym uwzględnieniem tych rzeczy, które
      obiektywnie nie są.

      Depresja, nie-depresja, chwilowa słabość, niedyspozycja, lub właśnie obiektywna
      przeszkoda, nawet niewielka staje się wówczas prawdziwą tragedią. Zafiksowani
      na "radzenie sobie", na "działanie ponad wszystko" jesteśmy często bardziej
      bezbronni niż ci, co potrafią odpuścić. Niż ci, co sobie "folgują". Patrzymy
      na nich wprawdzie ze szczerym obrzydzeniem, że się roztkliwiają, że są
      rozmemłani i tacy jacyś byle jacy, ale to my nie znający pojęcia "popuszczenia
      cugli" w pewnym momencie jesteśmy żałośni. Daleko bardziej niż oni.

      Z drugiej strony wszystkie te liczne, czy nieliczne chwile działania możemy
      sobie policzyć na plus. Pomimo lęku dokonujemy czasem doniosłych rzeczy. Kto
      jednak porówna wagę naszych osiągnięć w stosunku do spustoszeń wynikających z
      presji lęku? Czy moment, w którym czujemy , że nasza orka przypomina
      grzęźnięcie w błocie po kolana, lemiesza już nie widać, koń już dawno się
      utopił, a my silni, działający, krzesamy nadludzkie siły, pchając nasz pług
      samotnie. Tylko, po co orać jałowe bagno?

      pozdrowienia
      morgana
      • id-jot egzystencjalna męka 15.04.04, 13:01
        morgano,
        to są pytania bez odpowiedzi. od wieków głowią się nad nimi tuzy wszelakich
        nauk filoficznych.
        nie pytaj "dlaczego?". pytaj "dlaczego nie?"


        jot
        • morgana_le_fay Re: egzystencjalna męka 15.04.04, 13:17
          id-jocie,(tu jest dopiero problem, ale przecież id-jocie, a nie id-joto;))

          Że bez odpowiedzi, zgoda.
          Że egzystencjalne, zgoda.
          Że się głowią, zgoda.

          Ale szczególnie w przypadku depresyjnych pytanie "dlaczego?" wydaje mi się być
          jak najbardziej zasadne. I dalej: odpowiedź na pytanie: "dlaczego nie?" bardzo
          oczywista. Bo choroba polega na silniejszym niż u zdrowych
          stwierdzeniu: "powinienem" i graniczącym z bólem: "nie dam rady".

          Tu tkwią między innymi moje wątpliwości, bo jak już napisałam w licznych na
          szczęście momentach dobrego samopoczucia i przypływu sił potrafię zasadzić
          drzewo, urodzić dziecko, i niemal samodzielnie(!) zbudować dom. Kiedy patrzę
          na to wszystko, co zrobiłam z perspektywy "dołka" nie wierzę, że to prawda.

          pzdr
          morgana.
          • id-jot Re: egzystencjalna męka 16.04.04, 08:52
            morgana:
            > w przypadku depresyjnych pytanie "dlaczego?" wydaje mi się być
            > jak najbardziej zasadne. I dalej: odpowiedź na pytanie: "dlaczego nie?" bardzo
            >
            > oczywista. Bo choroba polega na silniejszym niż u zdrowych
            > stwierdzeniu: "powinienem" i graniczącym z bólem: "nie dam rady".
            >
            jeśli sobie postawie pytanie
            dlaczego mam się męczyć, pchać ten wózek donikąd, orać jałowe pole?
            to ciężko znaleźć odpowiedź. i łatwo zwątpić. "powinienem?" - na pewno nie!
            jestem wolnym człowiekiem! hehehehe

            ale jeśli zapytam siebie: a dlaczego miałbym go nie pchać? kto mnie z tego
            zwolnił? tu brak odpowiedzi jest imperatywem (tak to sie nazywa?) do dalszego
            działania :-))) a samo "nie chce mi się", "boję się bardziej niż inni", "nie
            dam rady" jest chyba niewystarczające.
            jot
    • proximano Re: do przodu idź 15.04.04, 13:07
      nie znam lęku przed życiem. przyznam szczerze. gdy po wyjściu ze szpitala
      postanowiłam się przeprowadzić zrobiłam to w jeden tydzień. bez lęku. z zasadą
      co będzie to będzie. tylko kiedy choroba dopada, na klatce schodowej prawie
      biegne, zaglądam we wszystkie kąty, godzine zastanawiam się czy wyjść z pokoju
      do toalety - bo się boję. o wiele bardziej bym wolała być spętana strachem
      przed życiem niż strachem przed własnym kiblem - ten drugi jest bardziej
      upokażający.
    • emarcki Re: do przodu idź 15.04.04, 16:43
      Moze dlatego, ze ZMIANA siebie w tak różną osobę
      1) nie bedzie łatwa do zaakceptowania przez samego siebie.Niby swiat potrzebuje
      ludzi uruchomionych, pływających, zmieniających pracę, etc. Ale spróbuj to
      zrobić, chociaż ja też potrzebuje tego jak cholera i wybawienia, no więc
      spróbuj to zrobić - bo to oznacza zdradę samego siebie - -i niechby to
      przynajmniej nie bolało.Stąd ja myślę, że jest to po prostu lęk przed zdrada
      samego siebie
      2) nie jest konieczna - dopóki Twoja determinacja tego nie wywrzaśnie z
      siebie, i przejdziesz nad tym do porządku dziennego.

      Trzym się
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka