maifair
25.04.04, 15:57
Czuję się co raz gorzej nikt o tym nie wie. A osoba której o tym mówię czuje
się zmęczona moim ciągłymi smutkami i płaczem. On mówi mi dużo złych słów
które tylko pogarszają mój stan. Wcale mnie nie rozumie choć podobno sam
cierpiał na depresją (leczył się u psychiatry). Mówi „ja nie mogę Ci pomóc”
takie słowa bardzo bolą szczególnie gdy mówi je ukochana osoba.
Mówię mu, że może mi pomóc, wystarczy by był przy mnie, bym nie czuła się
samotna, by mówił mi dobre rzeczy, wspierał mnie.
On: „co ty myślisz, że będę z Tobą nonstop? Ja tez mam swoje życie” Myślałam,
że życie mamy wspólne, żyjemy obok siebie i dla siebie.
Jak widać myliłam się on ma swoje oddzielne życie, a ja mu je psuje.
I co ja mam zrobić? Tłumaczyłam mu 100 razy, że go szczególnie potrzebuję a
on mówi: „Nawet nie próbujesz się jakoś rozerwać” gratuluję pomysłu danego
osobie w maksymalnym dole.
MÓWI:
„przestań, już, przestań!!!”
„jestem, już tym, zmęczony”
„co się z Tobą dzieje?!”
„chciałbym mieć uśmiechniętą dziewczynę”
„gdybym chciał cię zdradzić już dawno bym to zrobił i nawet byś o tym nie
wiedziała”
„ciągle do mnie wydzwaniasz, mam tego dosyć, przecież nic się nie dzieje”
„idź do lekarza, ja Ci nie pomogę”
„jak coś z tym nie zrobisz, to nie będzie dobrze…”
„widzisz tylko czubek swojego nosa”
A ja chciałam tylko by był przy mnie, myślałam , ze na to mogę liczyć po 7
latach bycia razem.
Nie chce mi się żyć. Gdy mówię, ze się zabije mówi przestań.
Nie dzwoni (b.rzadko) bo sam sobie płaci rachunki i mówi, ze nie będzie bez
sensu kasy wydawał. Gdy on miał depresję puszczał mi sygnał i ja do niego
dzwoniłam. Nie śpi ze mną u mnie bo musi się wyspać.
Jedynie wysyła mi maile i kartki z pracy, że kocha bez względu na wszystko,
tylko mnie itd.
Jednak gdy jest ze mną szybko wybucha i mówi, ze ma tego dość.
JA nie mogę zapanować nad płaczem, smutkiem, nic mi się nie chce robić, nic!
jutro idę do psychiatry, ale postawa mojego chłopaka tylko pogłębia mój stan.