Dodaj do ulubionych

PRZECZYTAJCIE O MNIE

25.04.04, 15:57
Czuję się co raz gorzej nikt o tym nie wie. A osoba której o tym mówię czuje
się zmęczona moim ciągłymi smutkami i płaczem. On mówi mi dużo złych słów
które tylko pogarszają mój stan. Wcale mnie nie rozumie choć podobno sam
cierpiał na depresją (leczył się u psychiatry). Mówi „ja nie mogę Ci pomóc”
takie słowa bardzo bolą szczególnie gdy mówi je ukochana osoba.
Mówię mu, że może mi pomóc, wystarczy by był przy mnie, bym nie czuła się
samotna, by mówił mi dobre rzeczy, wspierał mnie.
On: „co ty myślisz, że będę z Tobą nonstop? Ja tez mam swoje życie” Myślałam,
że życie mamy wspólne, żyjemy obok siebie i dla siebie.
Jak widać myliłam się on ma swoje oddzielne życie, a ja mu je psuje.
I co ja mam zrobić? Tłumaczyłam mu 100 razy, że go szczególnie potrzebuję a
on mówi: „Nawet nie próbujesz się jakoś rozerwać” gratuluję pomysłu danego
osobie w maksymalnym dole.
MÓWI:
„przestań, już, przestań!!!”
„jestem, już tym, zmęczony”
„co się z Tobą dzieje?!”
„chciałbym mieć uśmiechniętą dziewczynę”
„gdybym chciał cię zdradzić już dawno bym to zrobił i nawet byś o tym nie
wiedziała”
„ciągle do mnie wydzwaniasz, mam tego dosyć, przecież nic się nie dzieje”
„idź do lekarza, ja Ci nie pomogę”
„jak coś z tym nie zrobisz, to nie będzie dobrze…”
„widzisz tylko czubek swojego nosa”

A ja chciałam tylko by był przy mnie, myślałam , ze na to mogę liczyć po 7
latach bycia razem.
Nie chce mi się żyć. Gdy mówię, ze się zabije mówi przestań.
Nie dzwoni (b.rzadko) bo sam sobie płaci rachunki i mówi, ze nie będzie bez
sensu kasy wydawał. Gdy on miał depresję puszczał mi sygnał i ja do niego
dzwoniłam. Nie śpi ze mną u mnie bo musi się wyspać.
Jedynie wysyła mi maile i kartki z pracy, że kocha bez względu na wszystko,
tylko mnie itd.

Jednak gdy jest ze mną szybko wybucha i mówi, ze ma tego dość.
JA nie mogę zapanować nad płaczem, smutkiem, nic mi się nie chce robić, nic!
jutro idę do psychiatry, ale postawa mojego chłopaka tylko pogłębia mój stan.
Obserwuj wątek
    • patja Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 16:09
      Maifair... Kiedy to przeczytalam to sie prawie poplakalam. Co prawda z moim
      ukochanym chlopakiem jestem dopiero prawie 3 lata, to chyba doskonale Cie
      rozumiem i czuje, slysze to samo, a przynajmniej bardzo podobne.
      Wiesz co zastanawialam sie nad tym dluzej, bo wkoncu ja tak sie czuje nie od
      dzis (niestety!!!). I stwierdzilam, przepraszam za swoje slowa, ze fakt faktem
      mozna od tego zwariowac. Nie mozna caly czas sie kims opiekowac, pomagac mu,
      byc przy nim, kiedy zdarza sie, ze nawet probujac komus pomoc on tej pomocy nie
      potrafi przyjac. Chodzi mi o to, ze nawet kochajaca osoba moze od tego
      zwariowac, przeciez tez ma problemy, a tu jeszcze dodatkowo problemy tej
      drugiej strony. To trudne i boli, wiem, bo to przeciez najblizsza sercu osoba,
      ja przynajmniej nie do konca potrafie sie z tym pogodzic. Moze poprostu musi
      byc bardziej wyrozumiale, a wtedy nasze drugie polowki zmienia swoje
      nastawienie. Tak czy owak sa przy nas, jakby nie bylo, to znaczy, ze kochaja,
      bo nie kazdy zniosl by tyle.
      Pozdrawiam Cie mocniusio i duza buzka. Jesli cos Ci to pomoze pisz i pisz, moze
      dzieki temu zrobi Ci sie lepiej i zajmiesz sobie czyms czas. Mnie osobiscie to
      forum bardzo pomaga w codziennym zyciu.
      • maifair Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 17:01
        Patja, dziękuję za te słowa. Bardzo mi pomogłaś. Masz rację, skoro są przy nas
        to kochają. Mi samej ze sobą też jest trudno, płaczę z byle powodu, wszystko
        mnie dołuje. Mam nadzieję, że jutro psychiatra coś mi przepisze i złagodzi moje
        nerwy. Chodziłam do psychoterapeuty ale teraz dół i strach jest tak ogromny, że
        boję się tam iść. nie potrafię tego jasno wytłumaczyć.
        pozdrawiam
    • psychodelic Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 16:13
      Z tekstów widać że rzeczywiscie czuje się bezradny i tak jakby się obawiał
      przyduszenie za gardło. Wydaje mi się, że im bardziej będziesz go ciągnęła na
      pomoc, tym bardziej będzie się bał i wyrywał. Tak to jest. Psychiatra i
      psychoterapia jaest na tym forum zawsze zalecana. I słusznie.
      • cafe_lorafen Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 17:04
        Rzeczywiscie opiekowanie sie kims z deprecha jest meczaca. Moj maz tez czasami
        mowi, ze chcialby zebym miala jakies zainteresowania, usmiechnela sie,
        zdystansowala, ze brak mu juz sil, bo od dwoch lat mnie wspiera. Mysle sobie,
        ze zeby wytrzymac z taka osoba jak ja trzeba miec duuuuuzo sily. Pewnie
        podobnie jest w twoim przypadku, ale ... wydaje mi sie, ze on przesadza. Slowa
        miloscie nie wystarczaja, powinien zadzwonic, byc przy tobie i przytulic, no a
        kiedy trzeba ..... opieprzyc, zebys sie wziela w garsc, ale moze jemu sie
        wydaje, ze tylko terapia wstrzasowa moze cie wyleczyc ?
        No i najwazniejsze czy tak bylo zawsze ?
        pozdrawiam serdecznie :)
        • zoltanek Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 17:05
          depresantów do gazu!
          • greta_30 Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 17:21
            zoltanek napisał:

            > depresantów do gazu!


            Zgadzam się!
            niech żyje wiosna radosna i niech smutasy idą se w lasy.
            Bo to pomaga! Do końca życia nie zapomne jak pierwszy raz "odpuściła" mi
            depresja (wyszłam na szpacer ze szpitala). Ten promyk słońca grzejący mi
            policzek, jest dla mnie na wieki dowodem na to, że może być lepiej! Tylko trza
            sobie i losowi szansę dać. A piękne słoneczko, miłe doznania - nie zaczkodzą w
            depresji... :)
          • aneta10ta Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 20:34
            zoltanek napisał:

            > depresantów do gazu!
            Tylko na dobrowolca!
            Aneta
            • randybvain Ale rozweselającego:)) 26.04.04, 00:56

        • patja Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 17:13
          Z ta terapia wstrzasowa to taki nie glupi pomysl Cafe... Moze faktycznie tak
          jest, ale z drugiej stony, skad wiedziec, ze to pomoze, u mnie nie bardzo tak
          sie da, bo uparta jestem :-) ale tak troszeczke.
          Pozdrawki
        • maifair Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 18:19
          ja wiem, że to może być męczące. Ale co mam zrobić udawać że mi wesoło, żeby
          jemu nie było ciężko? Zresztą już nawet nie potrafię udawać ani panowac nad
          sobą ostatnio napad płaczu złapał mnie w supermarkecie. I kiedy dzwonię, do
          niego by mnie poratował i słyszę jego zniechęcony głos. Ogarnia mnie jeszcze
          większy dół, i wtedy do głowy przychodzą chore pytania "więc kocha mnie wtedy
          gdy wszystko jest ok, a jak swiat mi sie wali na głowę to on się wycofuje?"

          Dlaczego to ja mam być zawsze mądrzejsza i silniejsza?

          Tak, przyznał się, stweirdził, ze jeśli mnie zaszantażuje to moze przestanę być
          taka, ale on chyba nie rozumie, ze ja niepanuję nad sobą zupełnie a moje
          chandry nie są sztuczne.

          ah, ciężkie życie, pozdrawiam:))
          • psychodelic Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 18:30
            Pewnie ze ciężkie. Problem w tym, że Twój facet ma niewielki na to wpływ, on
            naprawdę wiele Ci nie pomoże. Jakby mógł, toby pomógł. I nie, ze nie chce.
            Wyraźnie widać, że jest bezradny w tym temacie.
    • carlabruni Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 25.04.04, 18:37
      Droga maifair wydaje mi się, że troszeczke za długo zwlekałaś z pójściem do
      psychiatryi być może dla tego Twój facet sie troche niecierpliwi. Jestem pewna,
      że gdy pójdziesz i gdy leki zaczną działać to bedzie całkiem inaczej.Przypomnij
      mu jednak, że gdy on miał depresje to byłaś na każde wezwanie. Teraz Ty
      potrzebujesz pomocy od niego. Ludzie są po to aby sie wspierac w trudnych
      chwilach. Byc może Twój facet jest słaby psychicznie i nie może zniaść, że Ty
      masz depresje. Wierzę jednak, że jak zaczniesz brac leki i troszeczke sie
      uspokoisz to między Wami będzie ok. Pozdrawiam Was serdecznie i z całego serca
      Zyczę ci powodzenia w wyjściu z choroby.
    • randybvain Bluszczyzm kwitnie:((((((((((((( 25.04.04, 19:14

      • angharad Re: Bluszczyzm kwitnie:((((((((((((( 25.04.04, 20:39
        Droga, Szanowna Terapio Wstrząsowa:
        Czy to nie Ty jesteś bohaterem tego wątku?

        • randybvain J.O. Angharad 26.04.04, 00:57
          Nie jestem, unikam jak ognia podobnych sytuacji. The rest is silence.
    • troll30 Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 26.04.04, 00:22
      Witaj Maifair
      Tez to przechodzilam. Dokladnie tak jak piszesz. Tez plakalam, nie chcialam
      zyc, probowalam naklonic mojego meza zeby byl przy mnie non stop, mowil mi
      dobre rzeczy, przytulal mnie itp. Nie bylam w stanie podniesc sie z lozka a on
      sie irytowal i nie wiedzial co z tym zrobic wiec odsuwal sie co w moim
      mniemaniu swiadczylo o braku milosci z jego strony. I wiesz co ? To nie byl
      brak milosci. On po prostu nie wiedzial co ma zrobic. Wtedy wydawalo mi sie to
      niezrozumiale, oskarzalam go o nieczulosc, no bo jak to, jestesmy razem, ja
      cierpie wiec on powinien wiedziec jak mi pomoc. Prawda jest taka ze pomoc
      moglam tylko sama sobie idac do psychoterapeuty. A rola mojego meza bylo tylko
      i wylacznie wspieranie mnie w tym przedsiewzieciu. Po prostu go o to
      poprosilam, zeby mnie wspieral. I stal sie cud - moj maz ktory nie ma latwego
      chrakteru, nagle powiedzial "ja nie rozumiem tego co sie z toba dzieje, nie
      znam sie na tym, ale pomimo tego jestem w stanie cie wspierac". A mnie to
      wystarczylo, sama swiadomosc, ze on mi kibicuje w moich wysilkach. Bo te swoja
      pokrecona droge trzeba przebyc samemu, a druga osoba moze nam wlasnie tylko
      kibicowac. Tak ja to widze. Przedtem chialam zeby moj maz zaspokajal wszystkie
      moje potrzeby lacznie z tymi niezaspokojonymi jescze z dziecinstwa, chcialam
      zeby byl calym moim swiatem, a to jest po prostu niemozliwe.Bylam
      typowym "bluszczem", bo tak bardzo balam sie wziac odpowiedzialnosc za moje
      zycie, a im bardziej na nim wisialam tym bardziej go do siebie zniechecalam.
      Psychoterapia bardzo mi pomogla i dalej pomaga, i chociaz duzo jeszcze mnie
      czeka pracy nad soba (chyba cale zycie tak pracujemy) to byla to najlepsza
      rzecz jaka do tej pory w swoim zyciu dla siebie zrobilam.
      Piszesz ze twoj chlopak tez sie leczyl wiec powinien Cie zrozumiec.
      Niekoniecznie, bo faceci mysla zupelnie innymi kategoriami niz kobiety i to co
      dla nas jest oczywiste nie musi byc takie dla nich. Oni czesto dzialaja na
      zasadzie srubokreta i mlotka - jak cos jest zepsute to trzeba to naprawic.
      Kobieca potrzeba "po prostu badz przy mnie" jest czasami dla nich
      niezrozumiala, ale to nie znaczy ze nie kochaja.
      Sprobuj moze powiedziec mu zeby Cie wspieral w Twoich zmaganiach ale nie musi
      to oznaczac 24-godzinnego siedzenia na sobie. Wiem ze to cholernie trudne,
      szczegolnie jak czlowiekowi zycie sie z rak wymyka. Piszesz, ze bylas u
      psychoterapeuty, moze powinnas poszukac innego, ja mialam to szczescie ze
      trafilam za pierwszym razem na dobra terapeutke, ale warto szukac bo tu
      przeciez chodzi o Twoje zdrowie. Dobrze jest tez miec kogos zaufanego z kim
      mozna porozmawiac o swoich klopotach, zamykanie sie w sobie pogarsza sprawe. Z
      tego naprawde mozna wyjsc, choc droga nie jest latwa ale warto bo zycie jest
      takie krotkie i tylko jedno. Zycze Ci duzo sily, jesli chcesz napisz do mnie:
      troll30@gazeta.pl
      • randybvain I to powyżej do wszystkich 26.04.04, 01:00
        To co napisała troll30 odnosi się do tych z was, depresantki, które miały takie
        przejścia, jak maifair. Cholernie dobrze określiła to działanie ze śrubokrętem
        i młotkiem.
      • rumiankowa Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 27.04.04, 16:44
        troll30 napisała:
        > (..) Przedtem chialam zeby moj maz zaspokajal wszystkie
        > moje potrzeby lacznie z tymi niezaspokojonymi jescze z dziecinstwa, chcialam
        > zeby byl calym moim swiatem, a to jest po prostu niemozliwe.Bylam
        > typowym "bluszczem", bo tak bardzo balam sie wziac odpowiedzialnosc za moje
        > zycie, a im bardziej na nim wisialam tym bardziej go do siebie zniechecalam.
        > Psychoterapia bardzo mi pomogla i dalej pomaga (..)

        Przytoczylam ten caly fragment, bo dokladnie to samo moglabym napisac o sobie.
        Przeczytalam wszystkie Twoje wypowiedzi w tym watku i bardzo mi sie podobalo to
        co piszesz, pod wszystkim moge sie podpisac :)

        Napisalam tutaj o sobie i swim zwiazku, ale stwierdzilam, ze to sie ndaje na
        osobny watek, wiec zapraszam do "Jak wyleczenie wplywa na zwiazek".
    • maifair Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 26.04.04, 08:05
      dzięki za wszystkie wypowiedzi i wsparcie Carli i Troll30, ciepło bije od was
      na kilometry... bardzo dziękuję.
      Nie jestem typowym bluszczem, to raczej mój partner jest outsiderem. JAsne, że
      powinnam się sobą zająć ale w tym momencie nie mam na nic siły i odczuwam
      STRACH jak nie ma go przy mnie.
      Dziś idę do psychiatry, rzeczywiście za długo zwlekałam, ale cały czas
      myślałam, ze to mi przejdzie, niestety jest co raz gorzej.
    • kasia_25 Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 26.04.04, 12:57
      Witam!
      Rozumiem Cię. Sama mam podobną sytuację. Od ponad 3 lat mam nerwicę lekową. Dodatkowo czuję się również źle fizycznie. Może nie cały czas ale często narzekam na swoje samopoczucie. Też najchętniej bym cały czas spędzała ze swoim facetem. Poza tym prawie nigdzie się sama nie ruszam, ciągle potrzebuję towarzystwa. Mojego faceta tez to meczy. Mówi, że boi się przyszłości. Tego, ze jestem niesamodzielna, że ciągle chcę być z nim, a on jest właśnie taki jak twój mężczyzna - potrzebuje czasem pobyć sam. Nawet jakiś czas temu ze mną zerwał, bo tak juz mu było źle. Wrócił co prawda nastepnego dnia, ale domyslacie się chyba co przeżywałam. Jest ciężko. Jest ciężko mi, a co dopiero jemu. Boję sie zostać sama, chcę by został moim mężem, ale jak tak dalej pójdzie to nie wiem czy go nie stracę. Kochamy się, ale czy to wystarczy? W piatek idę do psychologa. Może to coś da.
      Pozdrawiam.
      Kasia
    • niutka Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 26.04.04, 14:25
      Rozmawialam niedawno z moja bratowa na temat mojej depresji. Opowiedzialam jej
      jakie czasem ma "jazdy" i ona stwierdzila, ze podziwia mojego meza, ze to
      wytrzymuje (kiedys nie wytrzymywal, tyle ze wtedy nie mialam jeszcze
      zdiagnozowanej depresji). Mowila tez, ze zycie z taka osoba na codzien musi byc
      strasznie trudne.

      Niutka
    • troll30 Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 26.04.04, 14:46
      Do Maifair i Kasi_25
      Dziewczyny, walczcie o siebie, takie rzeczy mozna leczyc, od tego sa
      specjalisci. Ja poszlam na terapie o kilka lat za pozno,bo tez myslalam ze
      jakos to bedzie, moze jakos mi przejdzie, a nic samo nie przejdzie. Mnie przede
      wszystkim hamowal wstyd, zeby pojsc do specjalisty, bo trzeba by bylo tez komus
      z rodziny o tym powiedziec, a nikt niczego sie nie domyslal, a ja pograzalam
      sie coraz glebiej, w koncu nie bylam w stanie normalnie funkcjonowac. Wiem jak
      trudno zrobic ten pierwszy krok, przed pierwsza wizyta siedzialam pod gabinetem
      i chcialam uciec. Nie od razu bylo lepiej, ale jest lepiej teraz i jestem
      bardzo zdeterminowana bo chce normalnie zyc i cieszyc sie tym zyciem, co do tej
      pory nie bylo mozliwe. Trzeba znalezc przyczyne choroby, a tego samemu sie nie
      zrobi. Czasami zastanawiam sie jak to dziala, bo jak nas dopadnie zapalenie
      pluc to nikomu nie przychodzi do glowy czekac az samo przejdzie tylko lecimy od
      razu do lekarza i wydaje sie to jasne jak slonce. Tymczasem przed pojsciem do
      psychoterapeuty czy psychiatry bronimy sie rekami i nogami, pomimo wszelkich
      oznak, ze cos z nasza psyche dzieje sie niedobrego. Moze to kwestia podejscia
      spoleczenstwa do tych spraw, nikt nie chce byc w swoim otoczeniu uznawany
      za "wariata", a wydaje mi sie ze caly czas jeszcze tak sie to traktuje.
      Tak czy inaczej trzymam za Was kciuki i wierze, ze sie Wam uda z tego wyjsc.
      Nie mozna spodziewac sie od razu cudow i natychmiastowego wyleczenia, porazki
      sa wliczone w koszta, ale po kazdej mozna podniesc sie i isc dalej. Dluga to
      podroz na spotkanie samego siebie, czasami droga wyboista, ale czekaja Was tez
      takie male cuda, banalne na pierwszy rzut oka, ale to wlasnie one sa sila ktora
      pcha dalej i nie pozwoli sie zatrzymac. Pozdrawiam serdecznie.
      • maifair Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 26.04.04, 15:59
        wiem Troll30 masz rację, musze się wziąć za siebie. Dziś jest troche lepiej
        choć tabletki na uspokojenie mam zawsze w kieszeni.
        Ja studiuję psychologię i nigdy nie sądziłam, ze mi się przytrafi coś takiego.
        Znam potencjalne powody ale to tak naprawdę niczego nie zmienia.
        To ja właściwie naprowadzałam mojego psychoterapeutę co moze być przuczyna
        moich problemów. On stwierdził, że nie widzi potrzeby bym do niego chodziła
        chyba że chcę. Ale to jeszcze było przed stanami ekstremalnymi których
        doświadczam. (o nich nie wie bo dawno u niego nie byłam).

        Bo tak jakby formalnie w moim zyciu nie ma problemów, ostatnio mój kolega
        stwierdził "masz wszystko" a ja sobie pomyślałam co on wie...
        Problem polega na tym, że jestem przewrażliwiona maksymalnie, wszystkiego się
        boję, wszytsko mnie przeraża, mam obsesyjne myśli, ze mój chłopak mnie
        zdradzi...

        Rzeczywiście Troll (nie wiem jak to odmienić;) wstydze się powiedzieć mojej
        rodzinie, ze jest ze mną źle. Zresztą sami się do tego przyczynili.

        pozdrawiam i kończę bo się zapętliłam


        • troll30 Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 26.04.04, 17:05
          Do Maifair
          Sprobuj zmienic terapeute. Ja nie studiowalam psychologii, ale zblizony
          kierunek po ktorym praca tez polega na pomaganiu innym w rozwiazywaniu
          problemow,prawda jest ze szewc bez butow chodzi. Poza tym czytalam duzo i
          wydawalo mi sie,ze wiem jakie sa przyczyny mojego stanu i co trzeba zrobic, ale
          na terapii okazalo sie ze jest troche inaczej. Twoj terapeuta stwierdzil, ze
          nia ma potrzeby zebys do niego chodzila,hm..., a bylas z nim tak do konca
          szczera bez sciemniania? Bo to wazne. On nie wejdzie do Twojej glowy i nie
          domysli sie wielu rzeczy tylko dlatego ze jest terapeuta, jesli sama mu nie
          powiesz. A moze po prostu nie trafilas na dobrego, w tym zawodzie jak w kazdym
          sa lepsi i gorsi.
          Odczucia o ktorych piszesz sa mi bardzo bliskie, tez bylam wszystkim
          przerazona, obsesyjne mysli itp. Nie wiedzialam komu o tym powiedziec bo
          wszystkim wydawalo sie ze wszystko w najlepszym porzadku, zawsze bylam
          rozsadna, odpowiedzialna i na zewnatrz wszystko cacy, a w srodku porazajacy
          lek, narastajacy latami. Teraz jak sobie pomysle o tym to ja nie zylam tylko
          tak unosilam sie na powierzchni, gdzie mnie prad zaniesie - tam bede. Glownie
          przyczynila sie do tego sytuacja w moim domu rodzinnym, ale juz przestalam
          moich rodzicow za to winic, bo wiem ze w zasadzie zawinili nieswiadomie. Sami
          byli tez tylko ludzmi. Zabawne jest to ze to co przeszlam pozwolilo mi spojrzec
          na nich z innej perspektywy i zrozumiec,a tym samym wybaczyc im. O tym ze
          chodze na terapie wiedzial tylko moj maz i moja bliska przyjaciolka ze studiow,
          ktora pracuje w zawodzie i na co dzien zajmuje sie takimi problemami. Potem
          stopniowo mowilam kolejnym osobom, ale bez zaglebiania sie w szczegoly, moj
          ojciec nie wie d tej pory, ale na wszystko przychodzi czas. Wlasnie, daj sobie
          czas, nie od razu Krakow zbudowano. Krok po kroczku. Ja chcialam wszystko od
          razu, chcialam nadrobic stracony czas ( choc teraz mysle ze nie byl stracony bo
          wiele mnie te przejscia nauczyly i wzbogacily w jakis sposob, wszystko dzieje
          sie po cos)a tak sie nie da. Na moja depresje "pracowalam" latami i nie da sie
          poukladac calego zycia w miesiac czy dwa. Czesto tez bylam zla ze tak mi sie
          zycie ulozylo a nie inaczej, ale powoli przestaje bo teraz wiem ze moge miec
          wplyw na to jak moje dalsze zycie bedzie wygladalo i chyba nie chcialabym byc
          inna ( a kiedys wiele razy marzylam zeby urodzic sie po raz drugi w nowej
          skorze). Powiem Ci tak: wiem ze czasami nie chce sie juz zyc czy przechodzic
          przez kolejny dzien bez nadziei na lepsze jutro, ale jestes w stanie przez to
          przejsc, z fachowa pomoca i ze wsparciem chocby tylko jednej osoby na poczatku,
          nie boj sie szukac tego wsparcia (ale zaznaczam: nie uwieszania sie na kims -
          bez obrazy:-) i powiem Ci jeszcze cos: jesli w przyszlosci zdecydujesz sie
          pracowac w swoim zawodzie to aktualne doswiadczenia pomoga Ci stac sie wlasnie
          dobrym psychologiem. Z perspektywy czsau czesto widzimy pewne zdarzenie w
          zupelnie innym swietle. Jest takie madre powiedzenie "co cie nie zabije to cie
          wzmocni". Jak juz wczesniej zauwazylam, wierze ze wszystko dzieje sie po cos,
          trzeba tylko umiec to dostrzec, chyba na tym polega sens tego zycia. Nie chodzi
          mi o to zeby przyjmowac razy od zycia i nadstawiac drugi policzek, ale zeby
          umiec rozprawic sie z tym co nam kazdy dzien przynosi, bo zawsze przyniesie nam
          troche dobrego i zlego, jest wiele sposobow, kazdy czego innego potrzebuje,
          trzeba szukac najlepszego dla siebie wyjscia bez wzgledu na to co inni mysla.
          Gdzies przeczytalam zdanie, ze "sukces" to znaczy przezyc zycie po swojemu.
          Calkowicie sie z tym zgadzam. Pozdrawiam i uszy do gory.
          • maifair Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 26.04.04, 22:50
            byłam u lekarza, wysłuchał mnie i stwierdził, że mam STANY depresyjno-lękowe,
            powiedział, ze za wcześnie by zdiagnozować chorobę. Jednocześnie dodał, że
            powinnam się leczyć kilka ok.8 miesięcy. Trochę mnie przestraszyła perspektywa
            brania leków tak długo. Zobaczymy. Szkoda, że nie dał mi nic typowego na
            uspokojenie ale może się nie znam. Przepisał mi Asentrę (?).

            Troll30
            wspaniały post, ustosunkuję się jutro bo dziś już padam na nos.
            pozdrawiam serdecznie:)
            • troll30 Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 27.04.04, 02:21
              Maifair,musisz isc na terapie, leki swoja droga ale one sa tylko zaleczeniem
              objawu a nie przyczyny Twojej choroby. Nie bedziesz ich przeciec brala w
              nieskonczonosc, odstawisz i wszystko wroci. Koniecznie poszukaj dobrego
              terapeuty. Pozdrowionka.
    • mskaiq Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 27.04.04, 08:20
      To dobrze ze probujesz cos zmieniac bo Sama rozumiesz ze tak jak jest to nie ma
      sensu. Zgadzam sie ze lekarstwa nie stanowia rozwiazania Twojego problemu.
      Problem lezy w Twoich emocjach i w sposobie myslenia a tego nie zmieni zaden
      lek tylko Ty. Emocje mozesz opanowac poprzez cwiczenia fizyczne i zdrowa diete.
      Wez rower, pobiegaj idz na dlugi meczacy spacer. Twoje emocje opadna bardzo
      szybko, przestaniesz plakac.
      Masz rowniez milosc, prezytul sie do Swojego chlopaka, zaproponuj mu abyscie
      gdzies poszli potanczyc, do kina itp. Bedzie zaskoczony i bardzo szybko
      powinnas wrocic do ukladu w ktorym sie nie bedziesz bala ze odejdzie.
      Mysle ze On sie po prostu sie boi ze Twoje negatywne nastawienie moze
      spowodowac powrot depresji u Niego.
      Razem ze Swoim chlopakiem i z miloscia do Niego nie musisz sie bac depresji.
      Zrob jednak wszystko aby ta milosc nie byla przyslonieta strachem zeby byla w
      Tobie. Masz ja przeciesz, nie boi sie kochac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • troll30 Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 27.04.04, 15:53
        Cwiczenia fizyczne, zdrowa dieta - tak, to wszystko jest wazne i pomaga ale nie
        rozwiazuje problemu. Powtarzam jeszcze raz i bede powtarzac do znudzenia:
        TERAPIA. To cos przed czym tak sie bronimy, bo nie jest latwa, czesto bardzo
        bolesne sprawy trzeba wyciagnac na swiatlo dzienne, trzeba stanac z samym soba
        twarza w twarz, bez owijania w bawelne, a prawda niestety jak to mowia w oczy
        kole, ale nie ma innej drogi. Mozna brac leki, probowac jezdzic na rowerze,
        probowac chodzic na spacery czy przytulac sie do bliskiej osoby i ludzic sie ze
        jakos przejdzie, ale NIE PRZEJDZIE SAMO! Zeby byl efekt trzeba odwalic kawal
        dobrej roboty, uczciwej roboty, a to oznacza dogrzebac sie tych wszystkich
        wypartych, czesto nieuswiadomionych przyczyn, zrozumiec, "czyscic" powoli,
        uczyc sie nowych nawykow myslowych, zastepowac stare nowymi, uswiadamiac sobie
        swoje potrzeby i sposoby ich zaspokajania, a wszystko to z pomoca dobrego
        psychoterapeuty. Moze to byc dlugi proces, to zalezy od indywidualnej sytuacji
        danej osoby, ale to jedyna droga. Jeszcze jedno: psychoterapeuta ma nam w tym
        pomoc, ale nic nie zrobi za nas, nie wystarczy chodzic do niego, gadac i czekac
        az cos sie zmieni. Tez mi sie wydawalo na poczatku, ze na tym to ma polegac, ze
        ja sie wygadam a on za pomoca czarodziejskiej rozdzki odmieni moje zycie. Nic
        bardziej blednego. Zaskakujacym odkryciem bylo dla mnie, ze potrzebna jest
        AKCJA z mojej strony. No bo jak ja mam te akcje podjac jesli ogarnia mnie lek
        przed tym. Mozna. Powoli, zaczac od najmniejszych kroczkow, stopniowo od rzeczy
        najprostszych, i nie wszystko musi od razu wychodzic, jedno wyjdzie, drugie
        nie, to sprobowac za jakis czas i nie biczowac sie, ze nie wyszlo, nie
        oczekiwac idealu. To PROCESS - jak sama nazwa wskazuje wymaga czasu, nic nie
        stanie sie juz ale sie stanie.Nie dzis nie jutro ale moze za miesiac, dwa czy
        rok. Najwazniejsze to nie zniechecac sie i isc do przodu pomimo porazek, bo one
        beda zawsze (przy okazji: wlasnie na terapii uczymy sie miedzy innymi sposobow
        radzenia sobie z porazkami). Dobrze jest zastanowic sie ktore dziedziny zycia
        wymagaja naprawy, co jest wazniejsze a co mozna zrobic potem, ustalic sobie
        jakas hierarchie i skupic sie na jednym w danym momencie. Bardzo pomocne sa
        tzw. pozytywne metody odreagowywania emocji: muzyka, ksiazki, kino, aktywnosc
        ruchowa, kontakty z przyjaznymi nam ludzmi itp. Napisal juz o tym mskaiq, ale
        powtarzam to sa dzialania wspomagajace, nie zastapia terapii, bo
        problem "zatupywany" nie znika, tylko udajemy ze go nie ma. Pozdrawiam
        serdecznie.
    • mskaiq Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 27.04.04, 16:40
      Masz racje trol30 proces wychodzenia z depresji trwa dlugo, tym dluzej im
      wiecej jest w nas strachu i wszystkich pochodnych od niego negatywow i od tego
      kiedy zrozumiemy co jest wazne w wychodzeniu z niej.

      To strach nie pozwala aby pojawiala sie w nas milosc i wszystkie pochodne od
      niej wartosci. Bez milosci i wiary zawsze bedzie sie pojawial strach bo nie
      istnieje zadna przeciwwaga dla niego. Wiara pozwala mi nie bac sie o siebie,
      moich bliskich czy cokolwiek innego co przynosi strach. Po prostu wierze i
      kazdy strach ktory sie pojawia we mnie nie jest w stanie tej wiary pokonac, a
      strach przychodzi czesto. Jak go pokonac bez milosci i wiary, nie wiem.

      Jesli chodzi o cwiczenia fizyczne i zdrowa diete to pomaga to w opanowaniu
      emocji. Przy silnych emocjach nie mozna kontrolowac siebie, a bez tego nie
      mozna nic zmienic. Kazda proba zakonczy sie kleska bo emocje przy zaniedbanym
      ciele sa niezwykle silne, wedlug mnie jest to nie mozliwe aby je pokonac.
      Dlatego zawsze podkreslam ze cwiczenia fizyczne i dieta to warunek konieczny
      aby moc cos zmienic w sobie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • troll30 Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 27.04.04, 17:51
        Problem polega na tym ze przy np. depresji trudno jest robic cokolwiek a co
        dopiero cwiczyc czy zdrowo sie odzywiac. Wstanie z lozka staje sie trudnoscia,
        wiec nie ma mowy o racjonalnym wytlumaczeniu sobie ze trzeba by bylo zjesc
        pozywne sniadanie a potem pojsc na rower. Dlatego niezbedna staje sie pomoc z
        zewnatrz, w tym przypadku terapeuty - czlowieka ktory jest profesjonalista i
        ktory bedzie wiedzial od czego zaczac. Milosc i wiara - tak, ale kiedy strach
        jest ogromny to na nic poszukiwanie w sobie tej milosci bo on wszystko
        blokuje. Terapeuta uczy jak rozrozniac to co na poziomie umyslu a co na
        poziomie emocji i z czym najpierw pracowac. Milosc, wiara, chec dbania o wlasne
        cialo - to wszystko przychodzi potem, w przebiegu terapii. Najpierw leczenie,
        potem rekonwalescencja i nauka zdrowych nawykow i sposobow rozwijania roznych
        dziedzin zycia. Pozdrowienia.
        • maifair Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 27.04.04, 19:40
          miałam dzisiaj wyjątkowo zły dzień. wszytsko jest na mojej głowie.

          Zgadzam się TERAPIA pomaga, leki to tylko wspomagacze, dlatego tak późno
          poszłam do psychiatry, nie lubię brać takich rzeczy, boję się, że coś się
          stanie. Ale teraz tylko leki mi zostają, w maju powrót do terapeuty.
          Sorki że pisze tak chaotycznie, normalnie tak nie myślę, ale teraz nawet pisac
          mi się nie chce.

          Ok, zdrowy tryb życia. A co powiecie na to, że mam trening/ćwiczę 4 razy
          tygodniowo od 6 lat (ostatnio 2 z braku czasu i chyba z tej depresji) i bardzo
          to lubię, zdrowe jedzenie jak najbardziej choć pizza jest pyszna...
          A Troll 30 ma rację jak jest głęboki dół to nic się nie chce, nawet ćwiczyć.

          Jak się zmobilizuję to napiszę, czuję się zmęczona. przeraszam za smuty
          • troll30 Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 27.04.04, 20:01
            Nie przepraszaj, to forum jest po to zeby o tych smutach pisac. Sciskam.
    • mskaiq Re: PRZECZYTAJCIE O MNIE 28.04.04, 08:28
      To dobrze ze cwiczysz, to znaczy ze jestes w stanie zmieniac Swoje zycie. Samo
      cwiczenie jego nie zmieni ale daje Ci mozliwosc kontrolowania siebie.
      Ty musisz wybierac pomiedzy dobrym a zlym i tutaj Ty sama decydujesz. Ty musisz
      wybrac pomiedzy smutkiem i radoscia, pomiedzy miloscia a strachem.
      Psychoterapia moze Ci zaoferowac rozwiazania ale to Ty decydujesz co wybrac.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka