Dodaj do ulubionych

literatura piękna

11.06.04, 02:30
Patrzę na mój regał - ugina się pod stosem makulatury. Wszystko to książki.
Wszystkie kiedyś przeczytałem. Żadnej nie pamiętam. Żadna nie odcisnęła
piętna na moim życiu, ani nie uczyniła mnie ni odrobinę mądrzejszym. Dobrze
było w nie uciekać. Niczym cegiełki straconego czasu przyczyniły się na pewno
do budowy (tak jest!) watersowskiego muru okalającego moje marne jestestwo.
Prawdę mówiąc, żałuję, że je czytałem - każdą z osobna. Może powiniennem
przestać czytać w ogóle, jak sądzicie? Wszak jedyny przekaz dobrej literatury
to tylko zawoalowane, zmetaforyzowane i uestetyzowane stwierdzenie, że życie
nie ma sensu i że świat to absurd. Czyli artyzm polega wyłącznie na
masturbacji formą, bo treść jest truizmem dość dobrze już przeze mnie, na
drodze takiego, a nie innego rozwoju osobowości, przyswojonym.
Tylko zła literatura odwołuje się do wartości, przedstawia je i gloryfikuje.
Dobra literatura te wartości niszczy, konfrontuje z absurdem, dobra
literatura jest wyłącznie nihilistyczna. Takie są moje wnioski. Nie warto
czytać złej literatury przez sam fakt, że jest zła, ale dobrej rónież nie
warto, ponieważ mimo, że perfekcyjna formalnie, od strony treściowej niewiele
unaocznia. A jakie są wasze wnioski? Czego szukacie w literaturze?
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: literatura piękna 11.06.04, 08:36
      Mysle ze troche przesadzasz ze zla literatura odwoluje sie do wartosci
      pozytywnych a dobra do negatywnych.
      Osoba ktora pisze, zwykle opisuje swiat w jakim zyje, swoje watpliwosci,
      porazki i problemy. Czesto ta ciezka pozbawiona radosci literatura pisana jest
      przez osoby z depresja. Wystarczy poczytac zyciorys osoby co pisze, czasem ten
      zyciorys dokladnie odpowiada temu o czym sa ksiazki. Twoje listy rowniez maja
      ta charakterystyke, piszesz je pod wplywem tego co czujesz.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • samanta5 Re: literatura piękna 11.06.04, 09:38
      Dobra literatura, to przemyślenia innych ludzi podane w sposób, ktory jesteśmy w
      stanie przyswoić a więc uporządkowany. To mysli innych, którymi chcą się z nami
      podzielić i ja to doceniam. Z reguły wolę czytanie niz rozmowę bezpośrednią
      ponieważ niewielu ludzi potrafi w sposób klarowny wyartykułować to, co jest dla
      nich istotne i otworzyć furtkę do dialogu a nie do wyrzucania z siebie potoku
      słów, byle jak i nie wiadomo w jakim celu. Poza tym książki wciąż i wciąż
      inspirują mnie do działania, poszukiwania. Spotykam w nich podobne i zupełnie
      odmienne myśli. Tyle :)
    • katara Re: literatura piękna 11.06.04, 10:36
      może nie o to chodzi do czego się odwołują, ale która jest bardziej prawdziwa.
    • beekeeper Re: literatura piękna 11.06.04, 16:01
      Sorry jak przydługo będzie. rzeczywiście najlepsza literatura jest w większości
      sceptyczno-nihilistyczna i bierno-kontemplatywna - tak do tej pory było i
      pewnie będzie dalej. ale dlaczego taka perspektywa dominuje, dlaczego tak
      być „musi”? nie bierzmy samych twórców za wyrocznie – zobiektywizujmy ich. poza
      przyczynami indywidualnymi (one są ponadczasowe, żaden ustrój nie zadekretuje
      szczęścia i optymizmu jednostki), są również przyczyny nieuświadomione,
      obiektywne, społeczno-historyczne. otóż pisarz nie jest po prostu odizolowanym
      od swego „przedmiotu” (świata, który opisuje) „podmiotem” (obiektywnym i
      nieuwikłanym obserwatorem). to są typowe, ale fałszywe przeciwstawienia. on
      jest w dużej mierze swego świata _produktem_ pewne aksjomaty tego świata, jego
      systemu społecznego (że tak jest, bo tak być musi, odwieczne i obiektywne
      prawa, zero wartości - homo oeconomicus, homo homini lupus est...blah blah
      blah) zostały mu wpojone prerefleksyjnie, wsączone w podświadomość. no ale
      widzi, że ten świat jest jednak urządzony dosyć parszywie... Cóż kiedy z
      wymienionych wyżej przyczyn nie jest w stanie wyobrazić sobie jakiejkolwiek
      zmiany. Cóż mu więc zostaje? żółć, krew i ślina. (czyż nie taka była reakcja
      romantyzmu i naturalizmu na XIX-wieczny kapitalizm?) to plus cyzelacja formalna
      może dać wielką literaturę – nie dlatego, że mówi jakąś odwieczną prawdę o
      ludzkiej kondycji, ale dlatego, że jest swoją epoką idealnie „ujętą w
      myślach”.

      przyczyny subiektywne zwątpienia, sceptycyzmu będa istniały zawsze, ale
      ważniejsza tu jest właśnie (zmienna) rola przyczyn obiektywnych, społeczno-
      historycznych. one są wciąż bardzo silne, dlatego w literaturze niepodzielnie
      królują popisy sofistyczno-paradoksalno-sceptyczne. to nie zarzut, sam to
      lubię, sam im się oddaję czasem he he... ale jeśli usunąć społeczne przesłanki,
      pozostaną tylko indywidualne, a wtedy może się okazać, że ten nurt, dla kolegi
      jedynie słuszny, stanie się tylko jednym z wielu – ilościowo i jakościowo.
      także – bez pochopnych generalizacji.
      beekeeper
    • iron_made Re: literatura piękna 11.06.04, 16:21
      Ciekawie to ująłeś negatywisto. U mnie też stosy książek i po namyśle
      stwierdzam, że podobnie niewiele mi dały w sensie praktycznym. Zgadzam się z
      Tobą w kwestii złej i dobrej literatury. Ta odwołująca się do wartości bywa co
      najwyżej średnia.
      Czego szukamy w literaturze? No coż, kiedy jest mi źle, czuję się samotna,
      nierozumiana bądź cokolwiek innego, właściwie jedyne, co zostaje to czytanie
      lub słuchanie muzyki. Czasem po pierwszych paru przeczytanych akapitach już mi
      lepiej, bo autor zachwyca - no właśnie czym? Czasami treścią, może rzeczywiście
      często formą, ale czyż nie forma stanowi o nas? W końcu co do treści jesteśmy
      tak boleśnie jednakowi.
      • marleen Re: literatura piękna 11.06.04, 20:17
        to pieknie ze po paru akapitach Cie zachwyca
        mnie po paru akapitach nudzi...
        a jesli nie nudzi, dekoncentruje sie, albo niewiele zapamietuje (co wynika
        raczej z problemu ze skupieniem uwagi)
        bardzo dawno sie to zaczelo i zwatpilam wowczas w literature
        odtad jesli w ogole czytam, robie to dla urozmaicenia chwili
        czasem jakas mysl wylowie z morza literek i gdzies zapisze
        niestety obecnie zdecydowanie bardziej odpowiada mi sluchanie muzyki i
        przegladanie krotkich form
        niepokojace jest to, ze unikanie kontaktow z literatura zapewne doprowadzi do
        upadku stylu wypowiedzi
        i tym bardziej nikt nie bedzie rozumial bezladnie wypowiadanych slow

        dodam, ze ogolnie wszystko ze mna ok ;)))
        • an_a1 Re: literatura piękna 11.06.04, 23:04
          marleen napisała:

          > niepokojace jest to, ze unikanie kontaktow z literatura zapewne doprowadzi
          do
          > upadku stylu wypowiedzi
          > i tym bardziej nikt nie bedzie rozumial bezladnie wypowiadanych slow
          >
          > dodam, ze ogolnie wszystko ze mna ok ;)))

          Świadczy o tym Twoja wypowiedź, którą rozumiem bez najmniejszego kłopotu.
          Ana
          • beekeeper Re: literatura piękna 12.06.04, 04:26
            sorry, jeszcze parę słów dorzucę. (nie mogę zasnąć, a Ty, zbłąkany czytelniku
            tego wątku, jesteś tego ofiarą hehe) po prostu wcześniej nie chcąc przynudzać
            skracałem maksymalnie, porobiłem różne skróty myślowe, i wyszło dość
            hermetycznie. teraz spróbuję zwięźle i obrazowo skonfrontować nasze poglądy:


            o świecie:

            negatywista: „życie nie ma sensu i (...) świat to absurd” - to „jest truizmem
            dość dobrze już przeze mnie, na drodze takiego, a nie innego rozwoju
            osobowości, przyswojonym.”

            beekeeper: poczucie absurdu wynika w dużej mierze z brania za odwieczną i
            niezmienną obecnej formy ludzkiego świata i jego reguł (w uproszczeniu –
            kapitalistyczny antagonizm, homo homini lupus est) – podczas gdy jest ona
            historycznie ukształtowana, a więc i w przyszłości (potencjalnie) zmienna.
            kluczem do zmiany jest zbiorowy wysiłek ludzi.


            o literaturze:

            negatywista:„Wszak jedyny przekaz dobrej literatury to tylko zawoalowane,
            zmetaforyzowane i uestetyzowane stwierdzenie, że życie nie ma sensu i że świat
            to absurd. (...) Tylko zła literatura odwołuje się do wartości, przedstawia je
            i gloryfikuje. Dobra literatura te wartości niszczy, konfrontuje z absurdem,
            dobra literatura jest wyłącznie nihilistyczna.”

            beekeeper: też wolę, i za najlepszą uważam, literaturę kontestującą obecny
            porządek rzeczy (znajdzie się tu i romantyzm, i modernizm, egzystencjalizm,
            teatr absurdu, postmodernizm itd.). wolę ją niż tę apologetyczną wobec tego
            porządku w sposób jawny (np. jakiś mieszczański „mały realizm”) lub ukryty
            (literatura religijno-mistyczna, „jest beznadziejnie ale tak właśnie ma tu być,
            za to w niebie sobie odbijemy”)


            wnioski:

            zgadzamy się więc, że najlepszy w obecnej (powiedzmy od XIX wieku, może
            wcześniej) literaturze jest żywioł demaskacji, sceptycyzmu. negatywista
            mówi: „bo on najlepiej oddaje kondycję człowieka”. ja mówię: bo on najlepiej
            oddaje kondycję człowieka – na danym historycznym etapie. powiem więcej – jest
            idealnym obrazem bezsiły człowieka w warunkach kapitalizmu, tego „bezładu,
            który uciska”. jeśli kapitalizm jest obecną formą ludzkiego bytu, to ta
            literatura jest tego bytu – świadomością. jest właśnie tą epoką ujętą w słowach.

            w innej epoce może być inaczej. różnimy się tym, że ja wierzę w zniesienie
            przynajmniej najbardziej dotkliwych ze społecznych absurdów. a wtedy, obok
            szacownej i zasłużonej twórczości nihilistyczno-sceptycznej powstanie i inna,
            bardziej pozytywna – a w nowych warunkach nie będzie już brzmieć tak pusto,
            życzeniowo, obłudnie, jak teraz.

            have faith!

            beekeeper
            • negatywista Re: literatura piękna 12.06.04, 18:08
              Widzisz, ja miałem na myśli bardziej holistyczne spojrzenie na naturę i
              człowieka w niej zatopionego, który próbując ją ujarzmić i przyporządkować
              sobie, stworzył sam sobie więzienie - kulturę i cywilizację - ramy, w których
              się porusza.
              Z ewolucyjno-darwinistycznego punktu widzenia wszystko jest dość klarowne -
              gorzej z humanistycznym podejściem i wszystkimi tymi wzniosłymi postulatami,
              którymi ludzkość karmiła się przez wieki. One nie wytrzymują konfrontacji z
              logiką i faktami naukowymi - wszystko się zawala. Pomstujesz na nieludzki
              kapitalizm - a przecież jest on w gruncie rzeczy dobrze oddaje założenia całej
              natury - silniejszy przetrwa, rozmnoży geny, przekaże dobra etc. To nie
              kapitalizm jest nienaturalny, to nasze humanistyczne przeświadczenia, że
              JEDNOSTKA jest wolna, suwerenna, że ma niezbywalne prawa i że coś w ogóle
              znaczy - to nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. Gdyby człowiek nie
              wychodził ze "stanu niewinności" - zwierzęcego i prerefleksyjnego, nigdy nie
              doświadczałby absurdu, bezsensu, dysonansu poznawczego.
              Jesteś zdecydowanie utopistą jeśli myślisz, że system społeczny może ewoluować
              tak, żeby ludzie byli szczęśliwsi, wszystko było bardziej pozytywne. Nikt
              poważny w to już nie wierzy - scenografie się zmieniają, lecz poziom szczęścia
              pozostaje taki sam - człowiek cały czas jest zagubiony, rozdarty pomiędzy dwoma
              płaszczyznami - naturalną i kulturową. Wartości nie powstaną z niczego, jeśli
              ich nie ma.
              Czy ty jesteś komunistą albo faszystą i czekasz na "nieunikniony" kryzys
              kapitalizmu, żeby przeprowadzić rewolucje i wreszcie wcisnąć ludziom na siłę
              jakieś wartości? Takie przypadki już były w historii i ani faszyści, ani
              komuniści nie wyprodukowali dobrej literatury.
              • beekeeper Re: literatura piękna 13.06.04, 00:33
                uuuuu, ostro kolega pogrywa. inwektywy ignoruję, krótko i na temat.

                napisałeś:
                „Jesteś zdecydowanie utopistą jeśli myślisz, że system społeczny może ewoluować
                tak, żeby ludzie byli szczęśliwsi, wszystko było bardziej pozytywne. Nikt
                poważny w to już nie wierzy - scenografie się zmieniają, lecz poziom szczęścia
                pozostaje taki sam”

                wybacz, ale to jest właśnie pseudonaukowy mit. historia form bytu społecznego
                obrazuje ewidentną ewolucję ku formom coraz bardziej racjonalnym: społeczeństwo
                pierwotne – niewolnicze – feudalne – kapitalistyczne. siły wytwórcze człowieka
                stale rosły, a wraz z nimi poziom zaspokojenia ludzkich potrzeb. kapitalizm nie
                jest tu żadnym koniecznym „końcem historii” (ani początkiem). jest kolejnym
                ogniwem, wcale niekoniecznie ostatnim.

                napisałeś:
                „Z ewolucyjno-darwinistycznego punktu widzenia wszystko jest dość klarowne -
                gorzej z humanistycznym podejściem i wszystkimi tymi wzniosłymi postulatami,
                którymi ludzkość karmiła się przez wieki. One nie wytrzymują konfrontacji z
                logiką i faktami naukowymi - wszystko się zawala. Pomstujesz na nieludzki
                kapitalizm - a przecież jest on w gruncie rzeczy dobrze oddaje założenia całej
                natury - silniejszy przetrwa, rozmnoży geny, przekaże dobra etc.”

                a to jest z kolei mieszanina naukowych faktów i mitów znowu. nikt nie neguje
                wagi biologicznych instynktów i potrzeb. ich rola maleje jednak w miarę, jak
                ludzie zyskują techniczne i materialne możliwości zaspokojenia tych potrzeb –
                bez antagonizmu. znowu uniwersalizujesz coś, co odnosi się tylko do pewnego
                stadium rozwoju historycznego – gdy ludzkie siły wytwórcze nie były w stanie
                zaspokoić podstawowych potrzeb wszystkich ludzi – co wymuszało między nimi
                walkę. teraz – rozwój technologiczny, specjalizacja i podział pracy,
                racjonalizacja zarządzania etc. dały ludziom obiektywną możliwość
                nieantagonistycznej egzystencji. przeszkodą, nie „naturalną”, jak piszesz,
                tylko historycznie ukształtowaną i jak najbardziej usuwalną, jest
                kapitalistyczny – niesprawiedliwy i antagonistyczny, niepotrzebny już i
                nieracjonalny – sposób podziału produktu społecznego.

                chodzi więc o usunięcie uniważnionych już przesłanek międzyludzkiego
                antagonizmu. żeby nie było nieporozumień – nie da to żadnej powszechnej
                szczęśliwości, ani jakiegoś mętnego altruizmu. po prostu samorealizacja
                jednostki (według mnie najwyższa wartość) nie będzie już musiała się odbywać
                kosztem innych jednostek. koniec z grą o sumie zero.

                napisałeś:
                „To nie kapitalizm jest nienaturalny, to nasze humanistyczne przeświadczenia,
                że
                JEDNOSTKA jest wolna, suwerenna, że ma niezbywalne prawa i że coś w ogóle
                znaczy - to nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością.”

                zrozum – jesteś produktem określonego świata (ja też) i przejąłeś jego
                aksjomaty, bierzesz go za jedyną możliwą rzeczywistość. jak starałem się wyżej
                wykazać – jesteś w błędzie.


                napisałeś:
                „człowiek cały czas jest zagubiony, rozdarty pomiędzy dwoma płaszczyznami -
                naturalną i kulturową.”

                to jasne. ale nie jest obojętne, jaka to jest kultura. bywają kultury bardziej
                i mniej represyjne. kolega jest widzę pod wpływem Freuda. on właśnie nie
                rozróżniał zupełnie różnic między-kulturowych. to niedopatrzenie naprawiła tzw.
                neopsychoanaliza. polecam książki Ericha Fromma, Karen Horney.

                napisałeś:
                „Wartości nie powstaną z niczego, jeśli ich nie ma.”

                wartości samych w sobie rzeczywiście nie ma. ale ludzie je tworzą, inaczej się
                nie da. działalność sensotwórcza i wartościotwórcza jest kwintesencją
                człowieczeństwa.
                • beekeeper Re: literatura piękna 13.06.04, 00:59
                  jeszcze słowo, bo jakoś odbiegliśmy od samego tematu literatury. zaznaczam, że
                  w całym moim wywodzie o dobrej i złej literaturze chodziło mi o jej wartość
                  (lub brak) epistemologiczną, poznawczą. tzn. czy mówi jakąś prawdę o świecie.
                  nie chodziło mi o kwestię formy literackiej – tu wartość jest zupełnie
                  niezależna od epoki, ideologii etc. twórczość propagandowa reżimów
                  faszystowskich czy stalinowskich nie mogła być dobra w tym pierwszym sensie,
                  acz, niestety, pewnie bywała dobra w sensie drugim.
          • marleen Re: literatura piękna 17.06.04, 14:55
            an_a1 napisała:

            > marleen napisała:
            >
            > > niepokojace jest to, ze unikanie kontaktow z literatura zapewne doprowadzi
            >
            > do upadku stylu wypowiedzi
            > > i tym bardziej nikt nie bedzie rozumial bezladnie wypowiadanych slow
            > >
            > > dodam, ze ogolnie wszystko ze mna ok ;)))
            >
            > Świadczy o tym Twoja wypowiedź, którą rozumiem bez najmniejszego kłopotu.
            > Ana


            cieszy mnie to bardzo, bo ja sie czasem gubie miedzy wlasnymi zdaniami ;)
    • an_a1 Re: literatura piękna 11.06.04, 23:02
      negatywista napisał:

      > Wszak jedyny przekaz dobrej literatury
      > to tylko zawoalowane, zmetaforyzowane i uestetyzowane stwierdzenie, że życie
      > nie ma sensu i że świat to absurd. Czyli artyzm polega wyłącznie na
      > masturbacji formą, bo treść jest truizmem dość dobrze już przeze mnie, na
      > drodze takiego, a nie innego rozwoju osobowości, przyswojonym.
      > Tylko zła literatura odwołuje się do wartości, przedstawia je i gloryfikuje.
      > Dobra literatura te wartości niszczy, konfrontuje z absurdem, dobra
      > literatura jest wyłącznie nihilistyczna.

      Absolutnie nie odmawiam wielkości literaturze, którą uznajesz za wartościową.
      Zapominasz jednak o drugim nurcie pisarstwa poszukującego ciągle na nowo i na
      rożne sposoby dróg wyjścia poza kontestację zastanego stanu rzeczy.
      On także bywa dobrą literaturą. Nie poglądy autora wpisane w dzieło decydują o
      jego wartości.
      Ana

    • caotica negatywisto intelektualisto mefisto 15.06.04, 10:02
      szczęściarz jesteś
      bo czytasz
      albo czytałeś

      i masz refleksje
      i pojęcie o literaturze (przynajmniej wiesz gdzie jest - w Twojej biblioteczce)

      i potrafisz argumentować

      i piszesz taaaakie długie teksy
      że za diabła nie mogę się przebić





      caotica
    • desygnat Re: literatura piękna 15.06.04, 15:03
      Literatura czy jak to nazywasz makulatura to tylko i wylacznie rodzaj rozrywki,
      ktory zostal wyniesiony na piedestal. Samo okreslenie "literatura piekna" jest
      tez dziwne bo nie jest zdefiniowane co jest "piekne" a co nie. Ta sama ksiazka
      moze byc dzisiaj smieciem a za 100 lat literatura piekna.

      czyta sie te kartki zeby oderwac sie na chwile od tego co nas otacza i
      zobaczyc jakie dziwne/naiwne/nierealne moze byc wyobrazenie swiata.

      Ksiazki to dla mnie proba definicji pojec niematerialnych. Definicje te
      sa poubierane w sztuke zeby nie zanudzic czytajacego (chociaz czasami zanudzaja
      jak cholera).

      Jest to niestety tylko proba i to nieudana. Nie mozna za pomoca banalnej
      historii przedstawic np. uczuc, za to mozna sprowokowac twoj mozg do tego zeby
      zauwazyl i zrozumial pewne podobienstwa w rzeczywistosci i w ksiazce.

      Dla mnie czytanie to jest ucieczka w miejsca, ktore moj okrojony mozg nigdy sie
      nie uda. Nie lubie przebywac na tym swiecie wiec uciekam z niego czasem w
      kolorowe i slodko pierdzace a czasem w mroczne i naiwne historyjki.
      Nie mam zludzen ze cos z ksiazki wynciagne dla siebie czy ze znajde odpowiedzi
      na pytania. (chyba ze czytam cos naukowego - polecam, tam przynajmniej nie ma
      pieprzenia bez sensu tylko sa konkrety, zupelnie inny swiat)

      pzdrw
      D.
    • wojciech.domagala Czego szukacie w literaturze? 20.06.04, 13:46
      Czego szukacie w literaturze?

      WIERSZY

      --
      pozdrawiam serdecznie
      ----
      free.art.pl/makrofotografia/wiersze.html
    • dagulinda0 Re: literatura piękna 30.11.15, 15:33
      To smutne co piszesz. Ja tez mam duży zbiór książek w domu. Nie żałuję żadnej przeczytanej książki. Może to nie były książki dla Ciebie.Nie zawsze przecież książka musi coś wnosić do naszego życia. Czasem wystarczy się po prostu odciąć od codzienności i poświęcić czas dla samego siebie. Ja wnikliwie przeglądam oferty na matrasie. Zanim podejmę decyzję o kupnie książki czytam jej opis. Jesli mnie zainteresuje to wtedy decyduję się na zakup
      • baaag Re: literatura piękna 30.11.15, 16:18
        Skoro w jakimś celu podnosisz wątki sprzed dekady pozwolę się zgodzić z negatywem co do miałkiej wartości literatury. Sprawy są wymyślone, nie uczą życia aczkolwiek mogę się zgodzić że jakieś pomysły literata mogą być zaskakujące - kto mu zabroni napisac coś do rzeczy. Ostatnio jednak gdy przeczytalem pamiętniki Goebbelsa szczególnie ze schyłku III Rzeszy mogę powiedzieć że kilku ciekawych rzeczy się dowiedziałem. No, ale to nie są opowieści wyssane z palca.
      • ditta12 Re: literatura piękna 30.11.15, 20:29
        Weź zapakuj te wszystkie książki co przeczytałeś i mnie przyślij a ja przeczytam i zobaczę czy to prawda co napisałeś.
        Ja nie mam co czytac bo już przeczytałam swoje.
        Co o tym myślisz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka