praxi
12.08.04, 22:44
Nie wiem, czy wybralam dobre forum...
Cos zlego dzieje sie ze mna i juz sama nie wiem, czy to choroba, czy stan
normalny? Dla mnie zblizony bardziej do nienormalnego.
Nie wiem, jak zaczac i co jest istotne.
Jestem w 6 miesiacu ciazy. Wydaje mi sie, ze wrecz obsesyjnie chcialam tego
dziecka. W zasadzie od dwoch lat, odkad stracilam pierwsze, myslalam tylko o
tym, by wreszcie byc w ciazy i by wreszcie urodzic nasze dziecko. Tamto
stracilam w 2002 roku.
A teraz, gdy jestem w ciazy, wydaje mi sie, ze chyba sie rozchorowalam na
depresje. Z powodu zagrozonej ciazy mam maly kontakt z ludzmi-nie mam pracy
(jakbym miala pewnie bym nie mogla do niej chodzic), studia wlasnie co
skonczylam. Nie mialam zbyt wielu znajomych, teraz praktycznie zero.
Gdy wreszcie zrozumialam swoj blad (ze do zdrowia potrzebne sa kontakty) nie
mam jak nawiazac nowych, a starych nie mam.
Ciagle siedze w domu. Nie mam gdzie i po co wychodzic. Czuje sie cholernie
niepotrzebna.
Staram sie dbac o ciaze najbardziej jak potrafie.
Nie wychodzi mi to jednak. Codziennie odczuwam napiecie, leki, strach o
zdrowie dziecka. Jestem potwornie sfrustrowana, czuje sie, jak w pulapce z ta
ciaza. Czasem poplacze sobie.
Dlaczego tak zareagowalam na wiadomosc, ze wreszice jestem w ciazy?
Czesto staram sie "udawac", ze ciazy nie ma. Wstydze sie brzucha i chyba
swoich uczuc. Boje sie, ze ta straszna historia, ktora mi sie przytrafila
moze sie powtorzyc.
Z drugiej strony, prowokuje los: pale papierosy (5 dziennie). Gdy bylam w
tamtej ciazy rzucilam od razu. Teraz juz nie umiem. Mam wrazenie, ze to i tak
na gowno, bo przeciez los robi z nami, co mu sie podoba i jak mam poronic, to
i tak sie tak stanie. Zreszta, kazdego dnia jestem zdziwiona, ze TO sie
jeszcze nie stalo...
Moja ciaza, to w zasadzie "czekanie az stanie sie cos zlego".
Dodam, ze po tamtym incydencie pierwszy raz w zyciu rozchorowalam sie na
depresje. Ale to straszna depresje. Leczylam sie prawie rok. Lekarz, jak
konczyl terapie stwierdzil, ze jestem juz zdrowa. A teraz mam chyba jakis
nawrot...Chyba, bo moze takie nastroje w ciazy to normalka...
Nie wiem co robic?
Czekac? Czy po ciazy to minie? (chyba ten obsesyjny strach o dziecko tak mnie
paralizuje...)
Zupelnie stracilam kontrole nad swoim zyciem.