Dodaj do ulubionych

wyżalenie się

08.01.15, 21:04
Witam, chciałem się nieco wyżalić, nie mam z kim pogadać a czuje się ostatnio bardzo depresyjnie, otóż od paru lat zmagam się z depresją, czasem jest lepiej czasem gorzej, obecnie mam 26 lat, i nadal jestem samotny, nie mam dziewczyny, nigdy w związku nie byłem, wiem że jestem jeszcze młody ale jednocześnie czuje się stary z powodu tego iż nie odnalazłem jeszcze miłości, znajomi z mojego wieku są już po ślubach maja dzieci a ja cały czas sam, mam wrażenie że czas mi ucieka, że nigdy nie przeżyłem w swoim życiu żadnych romantycznych chwil będąc nastolatkiem jak człowiek wszystko poznawał to ja do tej pory nic nie poznałem, nigdy tak naprawdę nie zrobię już ze swoja dziewczyną tego co mogłem zrobić chodząc do szkoły, nie pójdziemy razem na wagary, nie pojeździmy na rowerze, nie pomogę jej w nauce, tak po prostu czuje że mi tego w życiu tych przeżyć brakuje, w zamian w moim życiu jest jedynie taka szarość i pustka, nie mam z kim pogadać, nikogo komu mógłbym się wyżalić, miałem na początku tej depresji z 6 lat temu ludzi którym mogłem zaufać i uważałem ich za przyjaciół i mogłem z nimi pogadać o problemach i było miło mieć tych przyjaciół, choć nie wyleczyli mnie ze wszystkiego to ich obecność była bardzo pomocna, jednak po jakimś czasie po prostu zniknęli z mojego życia, przestali się odzywać, domyślam się że może mieli mnie już dość i na pewno jakiś powód był, jednak nie chcą ze mną rozmawiać i po prostu usunęli mnie ze swojego życia, ani nie mam dziewczyny ani przyjaciół, czuje się tak beznadziejnie, skończyłem studia, nie mogę znaleźć pracy, jestem z małej miejscowości, nawet nie wiem mimo skończenia studiów gdzie szukać pracy, gdyż tak naprawdę do niczego się nie nadaje, nie mam zdolności, na niczym się nie znam, nie wiem co to robić, myślałem że może po skończeniu studiów znajdę jakąś prace, zacznę nowe życie, może pojawi się miłość jednak cały czas w moim życiu jest ogromna pustka, bezradność i brak po prostu nadziei na lepsze jutro, do tego rodzice zmagają się z problemami sądowymi (jako poszkodowani), moje życie zmierza do nikąd, mam wrażenie że jestem nikim, nie mogę znaleźć miłości, w żadnym związku nie byłem, a przecież jak poznam dziewczynę to nie koniecznie będzie "żyli długo i szczęśliwie" zazwyczaj bywa tak że są zerwania, rozstania zanim sie pozna kogoś odpowiedniego, to nie wiem czy kiedykolwiek założę rodzinę, czas tak szybko płynie, a w samotności ten upływ czasu jest wręcz bolesny, nie mam nawet jak poznać jakąś dziewczynę, nie chodzę na imprezy, nawet nie wiem gdzie iść na imprezę, nie jestem rozrywkowym człowiekiem, ale też nie mam czym nawet jakąś dziewczynę zainteresować sobą, jestem raczej nudnym człowiekiem, bez jakiś ciekawych zainteresowań, tak się po prostu z braku kogoś komu mogę się wyżalić chciałem się tutaj wyżalić, przepraszam za długą historie i mam nadzieje że nikt tego nie czytał
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: wyżalenie się 08.01.15, 22:21
      ja przeczytałam, ja pasjami czytam!!

      O rety, ale masz skrajnie niską samoocenę! Nie wolno o sobie tak źle myśleć, strasznie się męczysz, dobijasz tymi myślami, snujesz same czarne scenariusze i w ten sposób nie dajesz sobie szansy na żadną zmianę. Nie trzeba być nikim wielce wyjątkowym żeby być zwyczajnie szczęśliwym, ale samo nie stanie się nic. Masz do szczęścia takie same prawa jak wszyscy inni, tyle że ono samo nie przyjdzie, kto mało wymaga od życia mało dostanie.

      Szukaj sposobu na siebie, szukaj nowych wyzwań, próbuj nowych rzeczy tylko wtedy będziesz czuł że żyjesz kiedy będzie w Twoim życiu ruch, rozwój, wyzwania. Nie ważne że podejmując wyzwania możesz odnieść też porażkę, popełnić błąd. Nie mylenie się, nie popełnianie blędów nie świadczy o człowieku źle, jest tylko dowodem na to że ktoś nic nie robi, a bierność, tkwienie w bezpiecznej ale niezmiennej rzeczywistości to w zasadzie psychiczna śmierć w każdym wieku.

      Szaleństwem jest postępując tak samo myśleć że coś się samo zmieni. Trzeba Ci zmian, wyzwań, walki,niech będą krew, pot i łzy ale niech się zacznie dziać.

      Co do rzekomych pbraków pozytywów to już po tak krótkim wpisie mogę stwierdzić że:
      Chcesz nie tylko brać ale i dawać, i masz wiele do zaoferowania, jak to nie jest gigantyczny PLUS i pozytyw to ja nie wiem co nim jest? widać że jesteś człowiekiem inteligentnym z dużymi możliwościami i empatią, tylko z jakichś tajemniczych przyczyn nie czujesz się pewnie w swojej skórze. jak dla mnie nie powinieneś się marnować w samotności. Masz wiele zalet ducha, jesteś młodziakiem, masz zapewne i zalety ciala, ale w to wnikać nie będziemy:) Nie ma powodu żebyś spędził życie zamknięty w 4 ścianach. Walcz o siebie, nie poddawaj życia walkowerem.

      Piersze kroki skierowalabym do psychoterapeuty, nie dlatego że masz jakieś zaburzenie, czy chorobę psychiczną, bo nie masz, ale po to żeby znaleźć przyczynę tej stagnacji, wycofania z życia, i jakoś wydłubać Cię z tej skorupki w ktorej się zatrzasnąłeś. Nie może tak być żeby się taki sympatyczny chłopak marnował, kiedy tyle panien próżno marzy o zamęściu:)
    • zuzia19931993 Re: wyżalenie się 30.09.16, 13:19
      Witam wszystkich którzy chcą to czytać. Mam 23 lata mam problem który tkwi od wiele lat. A więc postaram się opisać tak jak będę mogła. Moja mama zmarła jak miałam 3 lata wtedy wychowywał mnie ojciec który pił nie zajmował się mną ani nic, bił mnie czym tylko można było.. Chodziłam po wsi do znajomych żeby tylko coś zjeść, gdy przynosiłam do domu to wszystko mi zabierał i mnie bił nawet gdy nic złego nie zrobiłam. Chodziłam do szkoły miałam problemy z nauką i wgl ale jakoś przetrwałam do 3 kl Podstawówki miałam ok 9 lat, potem miałam iść do domu dziecka ale Mój brat powiedział o tym wszystkim cioci i wujowi mieszkali w innym województwie" Mojej mamy brat " i mnie wzięli do siebie byłam w rodzinie zastępczej w rodzinie więc na mnie dostawali pieniądze. Poznałam swoją rodzinę w której wychowywała się moja mama gdy wuja 3 lata potem zmarł poznałam siostrę i brata. Cieszyłam się że mogłam ich poznać że nie poszłam do domu dziecka. Wiadomo zawsze były kłótnie z kuzynką "mojej cioci córka" była o 3 lata ode mnie starsza. Gdy kończyłam gimnazjum poszłam do Zawodówki i się uczyłam. Już wtedy zaczynały się kłótnie mieszkałam z ciocią i jej córką, zawsze gdy coś chciałam sobie kopic to rzadko wtedy coś dostawałam a jej córka jak coś chciała to dostawała. Każdy z rodziny to wiedział ale one zawsze o co chodzi udawały tylko.. Dostawała kasę na mnie i se żyły jak chciały królewnę. No i tak potem chodziłam do technikum zaoczne. Zawsze to ja pomagałam w domu a to ( koszenie trawy, palenie w piecu, wnoszenia węgla itp. a córka siedziała sobie w domu i nic nawet w piecu nie potrafiła napalić..) Zawsze gdy chodziła do pracy wielce zmęczona nic nie zrobi ale gdy tylko facet do niej napisał zawsze jeździła do niego on do niej , czasami piliśmy razem ale gdy była 23 to ciocia zawsze wszystko robiła żebym ich zostawiła niech se posiedzą itp oni nie mieli nic przeciwko żebym z nimi siedziała czasem graliśmy w karty itp. No i wtedy się zaczęło kłótnie miedzy nami, gdy kuzynki nie było bo była albo w pracy albo u swojego faceta to ciocia gdy wstała i zjadła śniadanie to zawsze rower i se pojechała do brata (1km od nas) i zawsze gdy wstałam to musiałam posprzątać wszystko i dopiero zjeść śniadanie, zawsze się cieszyłam że IDE do szkoły w weekend, ciągle tylko to ja byłam najgorsza nic nie robiłam itp. A gdy Tylko Kuzynka zadzwoniła że przyjadą na obiad ze swoim facetem to ciocia od razu wstała z łóżka nawet nie skończyła oglądać to od razu sprzątała na jednej nóżce, myła podłogę wszystko.. Nawet mi kazała iść do pokoju żeby sobie posprzątała i zawsze się kłóciliśmy.. Ja też miałam faceta wtedy ja miałam 21 a on 20 spotykaliśmy się od dawna gdy w weekend przyjechał do mnie i była ciocia wtedy to powiedział do niej "dzień dobry" a ona nawet nie odpowiedziała. Było mi głupio trochę i przeprosiłam za nią on wiedział jakie one są bo mu mówiłam jak mi jest źle, czasami naprawdę miałam dosyć ciocia nie lubiła tego związku od początku bo jej córunia się kłóciła z tym swoim a my w ogóle się nie kłócimy. I w ogóle zawsze to ja byłam tą złą. Zawsze gdy Mój przyjeżdżał do mnie to drzwi nie mogłam zamknąć bo żeby nic nie robić. Kiedyś został na noc i spaliśmy w osobnych łóżkach i była ciocia w pokoju też spała. Rano jak poszła wcześniej to my już się obudziliśmy to ja poszłam do niego do łóżka i rozmawialiśmy sobie przytuleni to potem powiedziała że po mnie skakał że się kochaliśmy a my wtedy się nie kochaliśmy.. Myślałam że mnie szlak trafi. Gdy kiedyś gdy ja poszłam do kuzynki innej to ciocia i jej córka z facetem byli w domu i ja nie wyłączyłam komputera swojego i jej córka poszła i otworzyła go i weszła na Mój profil Facebooka i przeczytała moje wiadomości które pisałam z Moim Chłopakiem i wyszła z tego awantura że hej.. Czasami się żaliłam mojemu facetowi że ja muszę robić wszystko a ona nic ze nawet w piecu nie umie napalić córunia i że zawsze codziennie prawie muszę sprzątać za ciocie bo sobie pojechała do brata i zostawiła bałagan i wracała czasami wieczorem żeby mnie unikać.. I mój kiedyś napisał a to suka. I od tamtej pory wyszły kłótnie Moja ciocia nie nienawidzi Mojego faceta i od tamtej pory powiedziała że nie ma wstępu do tego domu. Mój nie miał z tym problemu nie przyjeżdżał do tego domu zawsze wychodziłam do drogi i jechaliśmy do niego albo na weekend do Hotelu. No i mówiłam im że się wyprowadzę itp.Ciocia to mnie wręcz wyganiała jak już nie dostawała kasy.. Skończyłam szkołę i poszłam do szkoły Policealnej zaocznie i pracowałam. Gdy kuzynki facet wyjechał za granice pracować to ona za pół roku wyjechała do niego i mieszkają razem i ja też się wyprowadziłam i mieszkam ze swoim facetem już od 1,5 roku ja mam 23 on 22 lata wynajmujemy mieszkanie i pracujemy. Jego rodzice już się pogodzili że się wyprowadził jeździmy do nich co 2 tygodnie on studiuje. Mój problem polega na tym że ostatnio byłam u cioci to nawet ze mną nie gadała nawet pojechała sobie na godzinę do brata córki ona ma 2 dzieci i ma 22lata skończyła szkolę gimnazjum. My nie mamy dzieci jeszcze. Uczymy się i pracujemy jesteśmy szczęśliwi razem( jesteśmy razem 3.5 roku razem). I nie wiem czy jego rodzice mnie lubią , Mój mówi że tak że akceptują mnie jak własną córkę. Wczoraj zadzwonił do mamy i trochę rozmawiali czy nie chcieli by Laptopa kupić no i w pewnym momencie rozmawiają i jego tata zaśmiał się że jego brat ma 3 dzieci a on jedno - czyli mnie co to oznacza ? No i jak sądzicie mieć kontakt z rodziną? Mój nie chce żebym miała i ma rację czasami bo nawet nie dzwonią ciocia ciągle rozmawia ze swoja córka nawet jak ostatnio miała gości to ich zostawiła i poszła rozmawiać z nią przez Skype. Teraz też czasem się kłócimy z kuzynka przez to że nie miała prawa wchodzić na mojego komputera i czytać wiadomości .. Raczej chciałabym się odciąć od nich ale jak im to potem powiedzieć. Rodzice mojego faceta nie wiedza nic o tym co się stało i nie chcemy im mówić ale gdy będziemy brać ślub to co zrobić? Kuzynka chyba mnie zaprosi ale mój nie pójdzie na to wesele a ja tez bez niego nie pójdę.. i nie wiem czy mieć kontakt z nimi czy nie..
      • lucyna_n Re: wyżalenie się 30.09.16, 13:56
        Przydałaby Ci się bardzo rozmowa z psychologiem, jeżeli tylko możesz powinnaś pójść. Nikt tutaj nie jest w stanie podać Ci prostej odpowiedzi co masz robić a czego nie, bo każdy może tylko ze swojej perspektywy ocenić co by zrobił ale to chodzi o Ciebie i Twoją perspektywę. Masz w sobie nagromadzone tyle złych wspomnień, że musisz z tym coś zrobić, najlepsza byłaby psychoterapia. Samo wygadanie też bywa ulgą ale nie uporządkuje Ci w głowie tego "bałaganu" który Ci życie zafundowało.

        Jedno co Ci powiem, co mi się nasunęło od razu po przeczytaniu, a co wydaje mi się ważne, to nie analizuj wszystkich pod kątem czy Cię lubią czy nie, żyj swoim życiem, myśl czego Ty chcesz a nie czego oczekują inni ludzie. Ludzie zawsze trochę nas lubią a trochę nie i nie ma sensu się tym tak ściśle kierować i organizować swoje życie "pod innych". Wiem, że to wszystko z czym musiałaś się zmierzyć w dzieciństwie i młodości zbudowało w Tobie wielką potrzebę i szukanie akceptacji, ale to jedna z błędnych ścieżek, takie szukanie na siłę tego żeby inni nas lubili i rozpatrywanie wszystkiego pod tym kątem. To tak jakby się żyło żeby zadowalać innych, a to Twoje życie powinno być dla Ciebie najważniejsze. Trzymaj się blisko tych którzy dodają Ci energii i chęci do życia a nie ujmują.
      • ekspert.grupa_synapsis Re: wyżalenie się 04.10.16, 00:30
        Szanowna Pani,
        Rzeczywiście nikt nie może Pani doradzić, czy kontaktować się z rodziną, czy nie, bo to powinna być Pani przemyślana decyzja i to Pani będzie ponosić jej konsekwencje. Czasami jest tak, że nie należy się pospieszać z podejmowaniem różnych decyzji i pozwolić sobie na to, że ma się wątpliwości. Pobyć w tych wątpliwościach, zobaczyć, czy Pani uczucia będą się zmieniały i prowadziły Panią w konkretnym kierunku, czy też nie. Skoro ma Pani wątpliwości, to znaczy, że ma Pani poważne powody, żeby je mieć: zarówno zerwanie kontaktu z rodziną, jak i podtrzymywanie go na obecnych zasadach, wydaje się Pani niedobrym wyborem. Może ma Pani dobrą intuicję i trzeba wymyślić jeszcze inne rozwiązanie? Zgadzam się z przedmówczynią, że nie powinna Pani poddawać się niczyjej presji i raczej myśleć o sobie i swoich uczuciach, a nie o tym, czego inni od Pani oczekują. Pani chłopak pewnie martwi się o Panią i chciałby Panią chronić, dlatego doradza zerwanie kontaktu, ale przecież on nie jest na Pani miejscu i może nie wiedzieć, w jak trudnej emocjonalnie sytuacji Pani jest i nie do końca rozumieć wewnętrzny konflikt, o którym Pani pisze. Naprawdę nie powinna Pani ulegać niczyjej presji.
        Natomiast za każdym razem, gdy ktoś będzie Pani robił przykrość i będzie Pani czuła, że źle Panią traktuje, to trzeba na to nie pozwalać. Można wprost mówić o tym, że takie zachowanie danej osoby sprawia Pani przykrość i że Pani się na to nie zgadza. Czasami jest tak, że ktoś może zrobić przykrość nieumyślnie. Jeśli uda się o tym powiedzieć, to druga osoba ma szansę naprawić swoje zachowanie. Jeśli jednak ktoś Panią poniża albo źle traktuje, to nie można na to pozwalać i trzeba się chronić – wyrażać wprost swoją złość, mówić jasno na co Pani się nie zgadza, wyciągać konsekwencje ( czasami to oznacza zerwanie kontaktu). Dobrze, żeby Pani otaczała się osobami, które Panią dobrze traktują i które będą zasługiwać na Pani zaufanie. Jak zbuduje Pani wokół siebie siatkę takich osób, to będzie Pani znacznie mniej zależna od rodziny.
        To co Pani pisze o swoich doświadczeniach z dzieciństwa brzmi bardzo smutno. Myślę, że bardzo pomogłaby Pani rozmowa z psychoterapeutą. Byłaby to okazja i do tego, żeby się wyżalić i dostać wsparcie i do tego, żeby zrozumieć, jak te trudne doświadczenia nadal na Panią wpływają i pozmieniać to, co będzie Pani chciała zmienić.
        Pozdrawiam,
        Joanna Jaroszek, psycholog
    • ekspert.grupa_synapsis Re: wyżalenie się 30.09.16, 15:25
      Do Pana kreonionomu: z pewnością istnieje potrzeba nawiązania kontaktu z psychoterapeutą, rzeczywiście od niej można zacząć. Jednak, tak jak zawsze w wypadku podejrzenia depresji, potrzebna jest także konsultacja lekarza i, wypadku potwierdzenia faktu chorowania na depresję, jednoczesne staranne leczenie farmakologiczne choroby depresyjnej.
      Z szacunkiem
      Stanisław Porczyk, psychiatra
      Grupa Synapsis
      www.synapsis.pl
    • martawercian Re: wyżalenie się 05.10.16, 07:22
      witam jestem zalamana moze ktos mi doradzi co powinnam zrobic.
      moj parter leczyl sie na nerwice ponad rok byl to bardzo ciezki okres w naszym zyciu ale dalismy rade psychoterapia i leki mu pomogly powoli wszystko odstawil, jednak po pol roku znowu sie zaczelo z nim cos zlego dziac... postanowil po raz kolejny sie leczyc psychoterapia plus w sobote dostal nowe leki asentre czula ze po tym wszystki jest jakis "inny" ale twierdzil ze mnie kocha i nasza 5 l. corke (nie jest jej bilogicznym ojcem ale wychowuje ja ze mna ponad 2 lata). miedzy nami bylo ok tulil mnie calowali w czwartek wieczor przytulil sie do mnie i zasnall . w piatek wstal oczy mial takie dziwne rano i stwierdzil ze od dluzszego czasu probuje mi to powiedziec ze mnie nie kocha i nie moze juz dluzej miszkac ze mna i ma mysli samobojcze przez dom i przeze mnie i musi odejsc ze to koniec... nic sie nie odzywal napisalam w sobote wieczorem jak sie ma napisal ze jest mu ciezko martwi sie o mnie i nie zasluzylam by cierpiec przez niego a ja ze mi go brakuje itd on ze wie o tym przeprasza mnie i zebym niepisala bo nie wytrzyma tego. zadzwonilam do niego po jakims czasie odzwonil i rozmawial ze nie radzil sobie psychicznie z moja rodzina praca rozmawialismy 40min, prosilam zeby wrocil ale stwierdzil ze sam sobie musi poradzic. rano napisal sms ze przeprasza ale juz nie bedziemy razem od pewnego czasu meczy sie i mnie nie kocha ito koniec. poprosilam zeby zmienil leki bo nie da sie odkochac od tak! a on ze lepiej sie czuje i musze sie z tym pogodzic nie ma potrzby nigdzie isc. spytalam czy usune tatuaz z moim imieniem napisal ze nigdy tego nie zrobi... nie mam sil juz naprawde nie wiem jak mu pomoc. mieszka teraz u rodzicow 50km ode mnie bylam g mala 2 dni temu uscieszyl sie calowal nas przytulal ale rano napisal ze to koniec i musze to zrozumiec ze nie beddziey razem ze to koniec... co robic? prosze jak ktos mial z tym stycznosc o rade
    • bulka87 Re: wyżalenie się 02.08.18, 14:53
      Hej. Mam 31 lat. I straszne przeżycia. Pisze bo muszę... trzymam to wszystko tak głęboko w sobie ze chyba pęknę. Toczę walkę. Z życiem i z sama sobą. Toczę dla dzieci. Bo gdyby nie one to już by mnie nie było. Moja historia sięga mojego dzieciństwa i duza role odgrywa pierwsze wspomnienie... jak ojciec bije matke. Nie posiadam innych wspomnień. Oprócz jeszcze tego ze podczas awantur dostawałam drgawek jako dziecko. Ale to nie jest najgorsze. Ojciec alkoholik znęcał się nade mną bratem i mama. A ze były czasy jakie były to nikt z tym nic nie robił. Aż do momentu gdy miałam 16 lat i zaprzyjaźniłam się z panią psycholog szkolna. Wsadziłam ojca na rok do więzienia za znęcanie się. Potem poznałam Piotra.. piękna miłość. Miłość życia jak mi się wydawało... poszłam do pracy. Wzięliśmy kredyt i kupiliśmy mieszkanie.. uciekłam z domu rodzinnego. Niestety Piotr miał inne plany... zastałam go w naszym mieszkaniu z osiedlowa ku... w naszym lozku. Świat załamał mi się. Odeszłam od niego. 3 miesiące później on popełnił samobójstwo. Świat załamał mi się 2 raz... miałam próby samobójcze. To było straszne. Piłam i jadłam tabletki na uspokojenie i znowu piłam. Po kilku miesiącach znalazłam pocieszyciela. Zaszłam w ciąże. I urodziłam najcudowniejsze szczęście na ziemi. Syna Oliwiera. Szybko odeszłam od jego ojca cpuna i z pomocą matki zaczęłam na nowo cieszyć się życiem bo miałam jego.. mieszkałam z nim w domu rodzinnym gdzie cudnie nie było. Jego nikt nie krzywdził ale ja nadal byłam krzywdzona. Brat zaczął pic z ojcem. Znęcali się nademna oboje. Codzienne wyzwiska i groźby. I na wszystko patrzył mój syn. Miałam stała dobrzeplatna prace i to mnie ratowało. Wzięłam znów kredyt tym razem sama i kupiłam małe mieszkanie. I uciekłam z mama i synem. Matka zachorowała. Na serce. Ale leczyła się i było Ok. Tak minęły 4 lata. Zachorował mój brat. Na serce. Przestał pić i ćpać. Nasze stosunki się polepszyły. Pomagałam mu jak mogłam. Ale on się nie chciał leczyć. Nie słuchał lekarzy i sam dawkował sobie leki. Między czasie poznałam swojego obecnego męża. Szczęście moje. Ślub drugi syn.... z mama i bratem było coraz gorzej. Nie było miesiąca by któreś z nich nie było w szpitalu. Opiekowałam się nimi jak mogłam. Choć było ciężko. Praca na 3 zmiany. 2 dzieci... starałam się. Ale było coraz gorzej. Ratował i mamę i brata tylko przeszczep serca. Na co nie było wielkich szans. Patrzyłam jak umierają... brat bal się śmierci. A ja nie umiałam mu pomoc. Zmarł pierwszy.. dostałam telefon jak byłam w pracy na nocce od ojca ze pogotowie go zabrało. Po pracy pojechałam prosto do szpitala. Byłam tam o 6:10. Brat zmarł 6:20. Czekał na mnie nie chciał być sam. Świat mi się załamał 3 raz. Serce mi pękło. I myślałam ze to kres nieszczęścia.... niestety... miesiąc później znalazłam mamę martwa na jej lozku. Wezwałam pomoc reanimowałam starałam się jak mogłam i widziałam jak jej buzia siwieje. Moje serce złamane... nigdy tego nie zapomnę i nigdy się z tym nie pogodzę. Świat umarł. Dlaczego... minęło pół roku od śmierci brata. Mam męża i dzieci a czuje się tak samotna jak nikt na świecie. Mąż niby wspiera.. a nie rozumie. Dla niego to jakby zdechły mi dwa chomiki... poklepie przytuli ale na tym koniec. Wielokrotnie mówiłam ze nie radzę sobie z ta sytuacja. Cisza. Postarzalam się. Moja twarz ze stresu wyglada zle. Po pijaku mąż powiedział ze chce rozwodu bo nie może na mnie patrzeć. Potem Przepraszał. Mówił ze mu przykro. Słowa wypowiedziane tną jak nóż. Jestem wrakiem człowieka jestem wrakiem kobiety.
      • herakles-one Re: wyżalenie się 11.08.18, 08:02
        Myślę, że koniecznie powinnaś udać się do Poradni Zdrowia Psychicznego. Potrzebujesz pomocy aby przeżyć żałobę po najbliższych, jak również lekarz Cię powinien skierować na psychoterapię, abyś mogła się uporać z bardzo trudną przeszłością oraz pewnie przepisze jakieś leki, bo to może być depresja.
    • nieznajoma22 Re: wyżalenie się 01.06.22, 20:26
      Witam, mam 22lata Przyszłam tutaj aby się wygadać. Czuje się ostatnio sama na siebie zdenerwowana dokładnie nie wiem też i za co, przykro mi też nie wiem z jakiego powodu. Mam chłopaka gdzie mnie wspiera. Moi rodzice tez wspierają ale czasem jak chce pogadać zaproponować co bym chciała mam ,,podcinane skrzydła" i pełno pytań.. a po co ci to, wiesz ile to czasu, to nie takie proste, itd... na tym forum chciałam się Was doradzić, pewnie są tu różne osoby które skrytykują ale liczę ze tez pomogą swoimi doświadczeniami <3.
      Na początku nie wspomniałam ze pracuje na stażu wiec ta wypłatę mam mała ale nie w tym rzecz. N a ogół skończyła technikum żywienia i usług gastronomicznych, i tak sobie myślę żeby może znacząc jakaś współprace z gastronomią ze ja dla nich zrobię ciasta, mini deserki ale to może głupota. ?
      Lubię się malować wiec może jakiś kurs makijażu.?
      Na początku roku próbowałam zostać tatuażystą cos nie bardzo mi szło bo ręka mi sie za trzęsła itp., dałam sobie spokój..
      A może rzesy sztuczne to tez mogło by byc dobre wiadomo jakiś kurs itp.?
      Codzienie mam coś innego w głowie i nie wiem na co sie zdecydować, czy wogóle cos jeszcze innego.
      Masakra
      Pomóżcie mi :)
      • gutekmarcinek1979 Re: wyżalenie się 07.06.22, 17:19
        Dzień dobry . Mam taki problem , że odstawiłem nagle , aż 60mg Parogenu . Brałem ten lek , od stycznia 2020 roku , i w listopadzie tego samego roku , sam postanowiłem odstawić i nagle. Wiem , że źle zrobiłem , bo powinienem najpierw skonsultować to z lekarzem psychiatrą , czy można ten lek już odstawić i jak. Nie wiem dlaczego tak odstawiłem ten lek. Nie myślałem wtedy ,że coś może mi się stać . Myślałem , że kilka dni się pomęczę , i przejdzie mi ten zespół odstawienny . Co ja przeszedłem po tym odstawieniu ,to nie ma słów , aby to opisać . Wyjazdy na Sory , drgawki , bezsennność , napady lęku i paniki . Coś mi się porobiło po tym odstawieniu z jelitami , mam cały czas zaparcia . Mam również problemy ze snem . Takie miałem objawy po odstawieniu Parogenu , że nie miałem siły wstać z łóżka . Co ja sobie najlepszego zrobiłem. 😭😭😭 Jestem teraz wrakiem , i cieniem dawnego siebie . Najgorsze jest to , że lekarze nie widzą żadnego związku , jakim było odstawienie leków , z moim obecnym stanem . Wszędzie piszą , że objawy odstawienne są łągodne i trwają 3 tygodnie . Teraz praktycznie cały czas się zadręczam tym, że tak nierozsądnie postąpiłem , i nieodpowiedzialnie , i tak nagle samemu odstawiłem leki . To mój najgorszy błąd w życiu , zapłaciłem za to wysoką cenę , bo utratę zdrowia . Nie mogę sobie wybaczyć , że tak postąpiłem. Przyznam , że biorąc Parogen dobrze się czułem , bo brałem go , z powodu natręctw myślowych . Po tym leku te natręctwa minęły . Tym bardziej dziwię się sobie , że tak nagle odstawiłem ten lek. Wystarczyło tylko dobrze ten lek odstawić i teraz byłoby ok , i cieszyłbym się z życia , a tak cały czas jestem przygnębiony , i nie mogę dojść do siebie .

        Może ktoś ma podobną historię jak moja .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka