lucyna_n
15.12.15, 18:29
ludzie którzy całymi tygodniami maglują rozkminkę na temat swojego fatalnego samopoczucia, na temat wszelkich możliwych objawów depresji, nerwicy itp. Rzekomo nie śpią nie jedzą, nei żyją, w pracy jedyne co robia to smarkają wszystkim dookoła w rękaw jak to im źle, jak już z niczym nei dają rady, nieustannie epatują swoim ciężkim stanem i popłakiwaniem po kątkach, a na info o konieczności pójścia po diagnozę i leki do psychiatry jest foch " i nie jestem przecież świrem, nie chcę się otumaniać psychotropami". Co gorsza często psychologowie do których trafia taki delikwent (co i tak jest takie uwłaczające, psycholog, dla świrów nie?) podtrzymują takie decyzje o nieleczeniu się w imię jakiegoś wyimaginowanego lęku przed psychotropami, konieczności pracy z pacjentem "na czysto", ewentualnie strasząc potwornymi skutkami ubocznymi i stawiając leki przeciwdepresyjne tuż obok narkotyków, a może i traktując je jako jeszcze większe zuooo.
Kończy się to potem wypisywaniem afobamu czy innego benzo u internisty, a co dalej większość z was wie, z bekiem przychodzi koza do kapusty jak już ją życie rzuci na glebę, a potem weź się przejmuj, podnoś, pocieszaj, dodawaj otuchy i lecz z fobii. No ja już po prostu nie mam na to cierpliwości, ani wyrozumnienia w sobie. Wampirstwo energetyczne, żeby to jeszcze osoby o małej wiedzy ogólnej, średnio rozgarnięte, ale to intelektualny kwiat narodu. Musiałam się wygadać, ufffffffffff.