24.01.17, 15:45
Mam depresję i podejrzenie chad. Byłam już na 3 terapiach, ostatnio psychiatra zasugerował, że oprócz leków trzeba iść do psychologa... Ile terapii można przejść w życiu? Tamte były złe? I czy znowu iść do tego samego psychologa?
Doradźcie coś, proszę!
Obserwuj wątek
    • nebelowa Re: terapia 24.01.17, 16:45
      Jakie to byly terapie, jak czesto odbywaly sie sesje, jak dlugo trwala calosc? Jaki to byl psychoterapeuta? Troche malo informacji....
    • mardaani.74 Re: terapia 24.01.17, 17:33
      To zależy jakie to były terapie, na co skierowane, jaki był ich cel. Terapia terapii nierówna. Mi się po Twoich wpisach też wydaje że mogłabyś skorzystać bardzo na dobrej psychoterapii żeby trochę opanować tą chwiejność nastrojów, agresję, płaczliwość. To oczywiście może być związane z depresją, ale żadna depresja nie trwa kilka lat bez żadnej przerwy. To mogą być np bardziej jakieś mechanizmy obronne, czyli sposoby radzenia sobie z trudnościami i stresem które nie do końca okazały się dobre. To może być wiele rzeczy na które pozornie nie ma się wpływu a na terapii jednak można znaleźć sposób na lepsze funkcjonowanie, na zrozumienie swoich emocji, pozbycie się tych niechcianych zachowań, zapanowanie nad nimi. Jednoczesne leczenie depresji lekami i psychoterapią to bardzo dobry pomysł, to nie musi być albo albo.
      • chadowa30 Re: terapia 24.01.17, 18:46
        Właściwie, to nie wiem jak sie nazywały te terapie dokładnie.
        Pierwsza była dość dawno temu, bo z 10 lat. To były indywidualne spotkania z psychologiem terapeutą raz na tydzień/dwa, zależało od mojej pracy. Trwało to pół roku. Potem się przeprowadziłąm, więc skończyłam. próbowałam w nowym mieście kontynuować, trafiłam do faceta psychologa, ale po 2 spotkaniach zrezygnowałam. Nie umiałam się otworzyć przed mężczyzną. Poddałam się, bo było mi lepiej i uznałam, że sama sobie poradzę.
        Potem po 2 latach znowu wróćiłam na terapię, bo nie dawałam rady, tym razem do kobietki duuuużo starszej, która przypominała mi mooją babcię. Męczyłam się z nią przez pół roku, bo był we mnie jakiś opór, ale od tych spotkań z nią zależało, czy wezmą mnie na terapię grupową. No i byłam przez pół roku na terapii grupowej. 6 zjazdów po 3 pełne dni. Powiedziano mi na koniec, że już nigdy nie będę potrzebowała pomocy psychologa....
        A tu teraz znowu BUM! :(
        • ekspert.grupa_synapsis Re: terapia 27.01.17, 15:56
          Szanowna Pani,
          Z psychoterapii warto skorzystać po to, żeby lepiej zrozumieć siebie, swoje postępowanie i uczucia. Sygnałem, że można potrzebować terapii jest to, że mimo starań, spotykają nas w życiu wciąż te same problemy ( np. każdy kolejny związek układa się podobnie i nie przynosi satysfakcji, a nie rozumiemy dlaczego; powtarza się jakiś rodzaj przeżycia, które jest trudne; towarzyszą nam objawy, których nie rozumiemy). Zazwyczaj różne choroby, które mają podłoże związane ze sferą psychiczną leczy się między innymi psychoterapią. Dlatego warto serio potraktować sugestię lekarza i rozważyć, czy nie potrzebuje Pani psychoterapii. Jeśli chodzi o pytanie, dlaczego to już trzeci raz i jak długo może to trwać, to nie ma tu łatwej odpowiedzi. Bardziej zastanawiałabym się, na ile Pani czuje, że skorzystała Pani z tych poprzednich terapii, skoro niechęć powoduje myśl, że mogłaby Pani nadal jej potrzebować. A jeśli Pani nie skorzystała, tak, jakby Pani chciała to dlaczego? Czy udało się omawiać ten opór, o którym Pani pisała? Czy nie wycofywała się Pani zbyt szybko, nie starając się omawiać z psychoterapeutą różnych swoich wątpliwości? Rok psychoterapii to nie jest jeszcze bardzo długo. Tym bardziej, że napisała Pani, że półroczna grupa prowadzona była w formie zblokowanej? Psychoterapia wymaga regularności i często jest to dłuższy proces, spotkania zazwyczaj odbywają się co najmniej raz w tygodniu ( to może się różnić w zależności od podejścia terapeutycznego). Psychoterapia w formie zblokowanej ( tak jak opisywana przez Panią grupa) też może być skuteczna. I być możne na tamten moment nie potrzebowała Pani już pomocy. Ale w życiu różne rzeczy się zdarzają, człowiek się zmienia, zmieniają się jego potrzeby, więc może się pojawić potrzeba dalszego przyglądania się sobie.
          Pozdrawiam,
          Joanna Jaroszek, psycholog
          • chadowa30 Re: terapia 27.01.17, 21:10
            Dziękuję Pani za te słowa. Nie wiem, czy moja terapia grupowa była zblokowana, nie spotkałam się z takim określeniem. Na tamten czas wydawało mi się, ze skorzystałam na maksa, dziś widzę, że o wielu rzeczach (niby takich malutkich) nie powiedziałam... Czemu? Wstyd, lęk... Nie wiedziałam, że to będzie miało znaczenie. O blokadach przed terapeutką wstydziłam się mówić, myslałam, że ją urażę...
            Teraz znowu mieszkam w miasteczku, gdzie byłam na swojej pierwszej terapii przez pół roku. Odnalazłam psychologa, ale już nie pracuje w ośrodku. Zgodziła się jednak ta pani spotykać ze mną prywatnie raz na miesiąc, ale czy to nie za rzadko? Ona nie ma możliwości częściej, bo ma małe dziecko. Jest mi teraz nadzwyczaj ciężko, najbardziech chyba przez ten chad... Nie chcę tej choroby! Czy podejmować się tej terapii, czy szukać dalej, częstszych spotkań?
            Teraz znowu w pracy zaczełam się pakować w niezdrową relację z szefową, zależy mi na dobrym kontakcie z nią, a tak naprawdę liczę się dla niej tylko jako pracownik.
            • ekspert.grupa_synapsis Re: terapia 27.01.17, 23:16
              Szanowna Pani,
              Pisząc o "zblokowanej" terapii miałam na myśli - że były to bloki - 6 spotkań trzydniowych, a nie że była zablokowana - przepraszam za niejasność. To bardzo duża intensywność terapii ( trzy dni z rzędu), ale można powiedzieć, że nie trwała bardzo długo ( tylko 6 zjazdów). Często okazuje się, że potrzeba dłużej korzystać z terapii. Jeśli zauważa Pani, że o różnych sprawach trudno było mówić, to rzeczywiście może nie do końca udało się skorzystać z tych spotkań. Bardzo ważne, żeby w trakcie terapii starać się mówić otwarcie o wszystkich uczuciach, również o wątpliwościach, czy złości do terapeuty. Terapeuta nie powinien być urażony, ale pomagać pacjentowi radzić sobie z nimi. Jeśli chodzi o częstotliwość psychoterapii to ja uważam, że spotkania raz w miesiącu to mało. Trudno mi podważać umowę między Panią a innym terapeutą - może to są na razie konsultacje? Może Pani wprost zapytać terapeutkę, czy sądzi, że spotkania raz w miesiącu wystarczą, czy ta propozycja jest podyktowana jej ograniczeniem czasowym. Jeśli tak, to lepiej byłoby znaleźć bardziej dostępnego terapeutę. Według mnie dobrze, żeby psychoterapia odbywała się co najmniej raz w tygodniu. Ale ważne żeby mogła Pani o tym porozmawiać z psychoterapeutką, z którą zaczęła już Pani pracować - może jeśli nie będzie mogła zaproponować Pani większej częstotliwości to będzie mogła Pani polecić kogoś innego?
              Pozdrawiam,
              Joanna Jaroszek, psycholog
        • mardaani.74 Re: terapia 27.01.17, 16:26
          Jakby mi powiedziano że po tej terapii już nigdy nie będę potrzebowała pomocy psychologa to od razu bym wiedziała że to ściema.
          Z tego co napisałaś owszem byłaś fizycznie na terapiach ale tak naprawdę z żadnej z nich nie skorzystałaś, bo żaden terapeuta nie wzbudził Twojego zaufania. Tak więc będąc na terapiach nie przeszłaś tak naprawdę żadnej terapii. Skąd niby miałyby się wziąć jakiekolwiek pozytywne skutki?trudno zgadnąć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka