nusia-a
04.02.17, 22:07
Od bardzo długiego czasu jest we mnie wiele złości, niechęci, powiedziałabym, że autoagresji objawiającej się ciągłym dobijaniem się i poczuciem winy. Denerwują mnie ludzie, męczy mnie jak ktoś chce coś ode mnie, mówi do mnie. W ogóle bardzo łatwo się denerwuję, podnoszę wtedy głos i udowadniam swoją rację krzykiem. Lubię być sama, wtedy czuję się bezpiecznie, choć samotnie, ale przynajmniej nikogo nie ranię.
Nie mogę zasnąć wieczorem, bo mam dużo różnych myśli i bardzo przeżywam, co było dzisiaj, co będzie jutro. Od roku pomagam sobie tabletkami ziołowymi, ale nie bardzo na mnie działają. Zapycham się słodyczami, to mój sposób na smutki, w przeciągu roku przytyłam 8 kg. Nie umiem mówić o sobie, wszystko przeżywam w sobie. Unikam ludzi. Duszę się i nie umiem sobie z tym poradzić. Często jestem zdołowana i smutna, ale jak trzeba, to potrafię wziąć się w garść i super wybrnąć z jakiejś sytuacji.
Czuję pustkę w sobie.