Dodaj do ulubionych

Depresja a terapia

22.01.19, 14:44
Witam. Tak po krótce. Diagnoza: depresja - leki, psychoterapia psychodynamiczna przez trzy lata. Leki odstawione po pół roku - po konsultacji z lekarzem. Miesiąc temu skończona terapia i obecnie pojawiają się objawy typowe dla depresji. Nie rozumiem co się dzieje... czy może byc taki efekt zakończenia terapii? Czy to zwykła panika, że nie będzie już takiego wsparcia jak było przez czas terapii? Co teraz robić? Psychiatra? Wrócić do starej terapii? Poszukać innej w innym nurcie?
Nie wiem co robić... Panie Doktorze, może coś Pan podpowie.
Obserwuj wątek
    • mardaani.74 Re: Depresja a terapia 22.01.19, 15:12
      Leki odstawione po pół roku od ustania objawów czy po pół roku brania leków?
      • jegoimojemalezycie Re: Depresja a terapia 22.01.19, 15:17
        Po pół roku od brania leków.
        • mardaani.74 Re: Depresja a terapia 22.01.19, 15:20
          No to zdecydowanie za krótko, mi lekarz powiedział że przy takiej długotrwałej silnej depresji leki można zacząć próbować odstawiać po pół roku od ustania objawów depresji.
          • jegoimojemalezycie Re: Depresja a terapia 22.01.19, 15:23
            Ale wiesz, teraz to musztarda po obiedzie, że tak powiem... Odstawienie leków miało miejsce dwa i pół roku temu. Potem była już tylko terapia. Różnie na niej było - już o tym pisałam. Ale to już nieważne. Ważne jest, że objawy wracają i coś trzeba z tym zrobić. Tylko co...
            • mardaani.74 Re: Depresja a terapia 23.01.19, 19:39
              A to ja zrozumiałam że tak po odstawieniu leków się zrobiło. A przez czas terapii za tego co pamiętam też była kiszka, tylko teraz jakby jeszcze gorzej tak?
              Jest coś takiego jak uzależnienie od terapii, ale ja Ci na ten temat za wiele nie powiem, bo nie doświadczyłam. Moim zdaniem w przypadku Twojego męża to leczenie bez leków tylko terapią i to psychodynamiczną to raczej słaby pomysł, no ale to jego życie nie moje.
      • jolcysia [...] 22.01.19, 18:02
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • martyna2525 Re: Depresja a terapia 22.01.19, 23:13
          Zwymiotuje.
          • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a terapia 23.01.19, 11:17
            Do p. martyna2525: Dosadnie Pani to ujęła. Ale nachalne szukanie ludzi naiwnych i oszukiwanie ich jest i dla mnie odrażające. SP
            Grupa Synapsis
            www.synapsis.pl
        • mardaani.74 Re: Depresja a terapia 23.01.19, 19:40
          kosz
    • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a terapia 22.01.19, 15:57
      Odpowiem dziś późnym wieczorem.
      Stanisław Porczyk, psychiatra
      • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a terapia 22.01.19, 17:38
        Szanowna Pani,
        psychoterapia nie wykorzenia podatności na chorobę depresyjną. Może może mieć pewien korzystny wpływ na przebieg tej choroby, ale nie musi go mieć. Dlatego nie należy wiązać z tą metodą pomocy mocnych nadziei na to, że w przyszłości nie nastąpią kolejne epizody depresji (psychoterapia może natomiast przynieść inne korzyści). U wielu osób istotne i niewątpliwe działanie zapobiegawcze wykazują natomiast, przyjmowane nieprzerwanie, leki przeciwdepresyjne.
        Wracając do Pani stanu zdrowia: niestety nie jest rzeczą zaskakująca, że po zaprzestaniu leczenia farmakologicznego, po pewnym czasie nastąpił nawrót choroby. Nie przywiązywałbym jednak w tym kontekście większej uwagi do tego, że przyjmowała Pani lek przeciwdepresyjny przez pół roku, a nie rok, czy półtora. Dłuższe leczenie mogłoby, być może, opóźnić nawrót drugiego epizodu depresji, ale niekoniecznie, a ponadto, depresja jeśli chce u danej osoby nawrócić, to niestety nawraca, niezależnie od tego jak długo trwało leczenie pierwszego epizodu. Z pewnością potrzebuje Pani nawiązania kontaktu ze swoim lekarzem i spodziewam się, że zaleci Pani powrót do leczenia farmakologicznego.
        Z szacunkiem
        Stanisław Porczyk, psychiatra
        Grupa Synapsis
        www.synapsis.pl
        • jegoimojemalezycie Re: Depresja a terapia 23.01.19, 08:43
          Dziękuję Panie Doktorze za odpowiedź. Przyznam, że jestem rozczarowana, bo sądziłam, że terapia, mocniejszy wgląd w siebie, pozwoli lepiej poznać siebie i zapobiec nawrotom. Albo jeśli będzie to jakiś w dalekiej, dalekiej przyszłości. Celem terapii było, że będzie mi się lżej żyło. W takich chwilach jak ta, że wracają różne dolegliwości - trudno mówić o tym "lżej".
          Poza tym te objawy nawrotu choroby są dość dziwne, tzn. pojawiają się i znikają, raz są mocniejsze, następnego dnia gdy uda się coś fajnego zrobić słabną znacznie, że prawie w ogóle zanikają. Za kilka dnia znowu się pojawią, by zniknąć. Już sama nie wiem, czy już do lekarza, czy na razie większa obserwacja siebie. Czy lepiej, żeby sprawie przyjrzał się specjalista? Może z lekami będzie lżej. Jak Pan uważa, Panie Doktorze...
          • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a terapia 23.01.19, 11:09
            Jeśli podejrzewa Pani u siebie nawrót depresji, a ta szybko samoistnie nie ustępuje, to nie czekałbym aż się nasili. SP
            • jegoimojemalezycie Re: Depresja a terapia 23.01.19, 11:20
              Skontaktuję się z moim lekarzem. Dziękuję.
              • mardaani.74 Re: Depresja a terapia 23.01.19, 20:46
                ale to chodzi o Twoją depresję czy mężową? Bo mąż chyba musi sam chcieć.
                • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a terapia 23.01.19, 22:37
                  Podłączam się: pisała Pani dziś o nawrocie (raczej podejrzeniu nawrotu?) depresji u siebie, czy u męża?
                  Zdziwiłbym się, gdyby chodziło o Pani męża.
                  Stanisław Porczyk, psychiatra
                  Grupa Synapsis
                  www.synapsis.pl
                  • jegoimojemalezycie Re: Depresja a terapia 24.01.19, 08:08
                    Przepraszam, wprowadziłam Pana i wszystkich w błąd. Sprawa dotyczy mojego męża. Choć rzeczywiście pisałam w pierwszej osobie. Dlaczego? Jak tylko poruszam temat samopoczucia męża, że zauważam, że wracają objawy depresji, zazwyczaj spotykam się z reakcją, że "przyczepiłam się" do terapii, którą odbył, że jestem zazdrosna itp. Spotykam się z dużym niezrozumieniem. A naprawdę dzieje się coś niedobrego ze stanem zdrowia męża. Zresztą potwierdziła tez wczoraj moje obawy nasza terapeutka (chodzimy na terapię małżeńską).
                    Źle sypia, boli go głowa, wróciły lęki, natrętne myśli, miewa stany zawieszenia. Martwię się o niego. Problem polega na tym, że nie chce już słyszeć o żadnej terapii. Nie chce słyszeć o powrocie do starej. Na naszą wspólną uczęszcza. Na szczęście dał się przekonać do wizyty u lekarza.
                    • anaiss Re: Depresja a terapia 24.01.19, 12:07
                      A ja rozumiem Twojego męża, że nie chce wracać na terapię indywidualną, zwłaszcza, że chodzicie na terapię małżeńską. Rozumiem, że może być tym zmęczony. Ja od 1,5 roku mam terapię grupową i indywidualną, teraz indywidualną mam zawieszoną ze względu, że nie mogę jej łączyć z grupą. I choć bardzo lubię tę terapeutyczną robotę to minął mi już zapał neofity. Na początku czytałam mnóstwo książek terapeutycznych, chodziłam jeszcze na dodatkowe treningi np. asertywności, które były organizowane przez moją poradnię, ale z czasem i w miarę domykania jakichś spraw z przeszłości nie traktuję terapii jako sprawy priorytetowej w moim życiu. Wciąż jestem zaangażowana, ale powtarzam za moim ukochanym Yalomem, że terapia jest po to, by pacjent ją ukończył. Może taki punkt osiągnął Twój mąż? Może warto, byś mu w tym zaufała?

                      To już - o ile pamiętam - drugi wątek ws. Twojego męża. Rozumiem troskę, ale czy czasami nie przybiera ona trochę cech nadkontroli? Czy nie chciałaś kiedyś kontaktować się z terapeutą męża? Coś takiego chyba pamiętam... Nawet Twój nick, gdzie w pierwszej kolejności postawiłaś "jego" i przykleiłaś do siebie ściśle. Potrafisz funkcjonować bez męża i jego choroby?

                      Dużo zdrowia dla męża i dbaj o siebie :)
                      • jegoimojemalezycie Re: Depresja a terapia 24.01.19, 12:34
                        Właśnie o tym pisałam :) Martwię się o męża za bardzo, to prawda. To zamartwianie doprowadziło mnie do mojej depresji. Już na wspólnej terapii do tego doszliśmy. Pracuję nad tym. Ogarniam. Tyle, że teraz wychodzi (na ostatniej sesji to wyszło), że te moje obawy nie są tak bezpodstawne jak wszyscy na początku uważali. I nie ma on nic wspólnego z moim przeżywaniem jego. Ale to już nie jest ważne. Ważne, że problem złego samopoczucia męża dalej istnieje i jest realny i coś z tym trzeba zrobić.
                        Mąż ma prawo wracać lub nie wracać na starą terapię. To jest jego decyzja. Nie znaczy, że nie możemy o tym rozmawiać. Pytam tutaj na forum tylko czy coś takiego się praktykuje. Czy mogłaby to być droga do "wyleczenia". Zastanawiam się. Pytam na forum tematycznym o depresji, może ktoś miał podobnie kiedyś. Rozumiem, że ma być może dość, ale choroba najwyraźniej wraca. I trzeba ją jakoś leczyć. Stąd pytanie w którym kierunku można pójść.
                        Nick jak nick - mojemałezycie było zajęte, więc dodałam jego. Chyba jednak trochę nadinterpretujesz :)

                        A propos Yalomem... a co mówi na sytuację, gdy pacjent ukończył terapię, ale chyba ona za bardzo nie pomogła?
                        • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a terapia 24.01.19, 14:14
                          A mnie przychodzi do głowy pytanie, jak zorientować się w przyszłości, czy będzie Pani pisała/pytała rzeczywiście o siebie, czy o męża? Bo osobiście nie chciałbym być już w takiej sytuacji jak poprzednio.
                          Stanisław Porczyk
                          Grupa Synapsis
                          www.synapsis.pl
                          • jegoimojemalezycie Re: Depresja a terapia 24.01.19, 14:21
                            Przepraszam jeszcze raz.
                            • ekspert.grupa_synapsis Re: Depresja a terapia 24.01.19, 14:50
                              Nie zatrzymujmy się się już więc przy tym.
                              ------------------------------
                              • jegoimojemalezycie Re: Depresja a terapia 24.01.19, 15:09
                                Chodzi o psychoterapię męża - trzyletnią (opisywaną w głównym poście) o nie piszę, że "za bardzo nie pomogła". To mąż ocenia, że nie pomogła. Terapeutka od naszej wspólnej terapii też wskazuje, że nie przyniosła namacalnych efektów. Co mają na myśli? Mąż - że nie czuje poprawy, nie czuje, by było mu lżej walczyć z chorobą. Terapeutka - mówi, że stan męża po tak długiej terapii nie powinien tak "wyglądać", ale w szczegóły nie chce wchodzić.
                                A ja po prostu już nie wiem co o tym myśleć.
                                • anaiss Re: Depresja a terapia 24.01.19, 18:45
                                  hmmm... ja mam takie refleksje jeśli chodzi o ocenę skuteczności terapii: będąc terapeutką pewnie byłabym bardzo powściągliwa oceniając pracę innego terapeuty - nie wiem bowiem z jakimi problemami, ograniczeniami, zasobami trafił pacjent na terapię, nie wiem jak pracował z terapeutą, czy był zaangażowany, jakie były cele terapii. W ogóle myślę, że terapia to bardzo subtelny w skutkach zewnętrznych proces i te "namacalne efekty" są szalenie ocenne.
                                  Ja sama często miałam wrażenie, że terapia mi nie pomaga, w tym sensie, że wcale nie żyje mi się łatwiej, lepiej, ale przecież na terapii człowiek zajmuje się głownie trudnymi, bolesnymi sprawami.
                      • mardaani.74 Re: Depresja a terapia 24.01.19, 12:49
                        Podpisuję się pod obawami Anaiss co do przejęcia kontroli a co za tym idzie zdjęcia odpowiedzialności za swoje chorowanie z męża, oraz pewną skłonność do nadprzeżywania i nadmiernego "stopienia się w jedno" bo to stopienie wydaje się być jednak jednostronne, mąż chyba nie przejmuje się sobą i Tobą aż tak jak Ty nim.

                        Trochę na jego miejscu czułabym się osaczona tą troską, wiesz zagłaskiwanie kota na śmierć, bluszcz dusiciel te sprawy. Takie dobre chęci które tylko ułatwiają mu chorowanie, i zdejmują odpowiedzialność za leczenie, dają dużą taryfę ulgową, może za dużą? Czasem człowiek musi się sam sobą nieźle wystraszyć żeby się wytrącić z depresyjnych torów i zacząć działać. A żeby poczuć sukces trzeba działać samemu, a nie być ku dobremu popychanym. Całe życie holować go nie dasz rady, zresztą to do nikąd nie prowadzi.
                        Ja np nie oczekuję od mojego męża że on przechoruje za mnie i za mnie będzie się leczył, nie na tym polega wsparcie w leczeniu depresji. Jakby mi tak ciągle gadał o terapiach, leczeniu analizował każdy mój dzień i humor, wypytywał wszystkich o to co ze mną zrobić to bym uciekła gdzie pieprz rośnie. Żyj i daj chorować.

                        Jestem sceptyczna co do leczenia przez posły, co więcej wydaje mi się że powinnaś przejść własną terapię, bo to zakrawa na współuzależnienie.

                        Nick bardzo znaczący, co to znaczy dla Ciebie małe życie, a co to znaczy duże życie?

                        Czy Wy macie dzieci?
                        • jegoimojemalezycie Re: Depresja a terapia 24.01.19, 13:11
                          Dziękuję bardzo za diagnozę :)
                          • mardaani.74 Re: Depresja a terapia 24.01.19, 15:01
                            To nie diagnoza tylko takie gdybanie na podstawie tego co o sobie napisałaś, pod rozwagę ewentualną, ale Ty tylko możesz wziąć to pod uwagę, nic nie musisz.
    • alicjakanon [...] 27.01.19, 16:04
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka