Dodaj do ulubionych

Stan po depresji...

04.12.04, 12:52
Zdołowany jestem. Świat wali mi się na głowę i nic mi się nie chce. Ale
zastanawiam się jak by opisać swój stan po wyjściu z depresji... A w tym
stanie potrafię tylko pesymistycznie myśleć... I mi nic do głowy nie
przychodzi..

Czego Wasze życie nabiera w takich momentach? Albo inaczej - czego
najbardziej Wam brakuje????

Co Wam daje lek - np PROZAK, DEPRIM czy inna pigułka...

Obserwuj wątek
    • romy_sznajder Re: Stan po depresji... 04.12.04, 12:59
      Sporą pułapką jest myslenie: "Gdy wyjdę z depresji, to...
      zrobię....skończę...zacznę wreszcie..."
      "Kultura czynu" wyzwala takie nadzieje.
      A nie każdy musi być człowiekiem czynu, bo i po co?
      Po depresji będzie tak jak w depresji, tylko bez depresji. Nie wydarzą się
      żadne cuda. I co z tego...
      ps. Nie wiem, co daje prozak, wiem, co dają koty. Dużo dają. Świetny nick:)
    • racjonalista_z_nieba Re: Stan po depresji... 04.12.04, 13:18
      kotdachowiec napisał:
      > Czego Wasze życie nabiera w takich momentach? Albo inaczej - czego
      > najbardziej Wam brakuje????

      Logiczna wydaje się odpowieź: brakuje depresji. Choroba pozostawiła lukę, którą
      teraz trzeba czymś wypełnić. Podobnie zresztą jak z każdym rodzajem
      uzależnienia. Kiedyś następuje taki moment, w którym trzeba przypomnieć sobie,
      czym wypełniało się czas przed depresją - każdy posiada przecież własne
      zainteresowania, ulubione zajęcia. W czasie ustępowania schorzenia, powinno się
      podjąć próbę powrotu do ogólnie rozumianej "pełni życia". A czynić to można
      jedynie drobnymi kroczkami.


      > Co Wam daje lek - np PROZAK, DEPRIM czy inna pigułka...

      Nie zapominaj, że leki to jedynie sztuczne "pomagacze".

      Powodzenia Kotku Dachowy
      • kotdachowiec Re: Stan po depresji... 04.12.04, 14:19
        Dzięki! W każdym razie wydaje mi się, że można cieszyć się życiem.

    • mskaiq Re: Stan po depresji... 04.12.04, 14:36
      Zwykle depresja ustepuje wtedy kiedy wyprze ja sens, radosc i milosc. Im wiecej
      bedzie pozytywnych i dobrych mysli w Tobie tym dalej bedziesz od depresji. O te
      dobre mysli trzeba walczyc, te zle przychodza same.
      Leki znieksztalcaja depresje ale jej nie usuwaja.
      serdeczne pozdrowienia.
      • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 15:24
        mskaiq napisał:

        > Zwykle depresja ustepuje wtedy kiedy wyprze ja sens, radosc i milosc. Im
        wiecej
        >
        > bedzie pozytywnych i dobrych mysli w Tobie tym dalej bedziesz od depresji. O
        te
        >
        > dobre mysli trzeba walczyc, te zle przychodza same.
        > Leki znieksztalcaja depresje ale jej nie usuwaja.
        > serdeczne pozdrowienia.

        mskaiq
        ty już piszesz jak "nawiedzony" miłoscią człowiek i poza miościa ćwiczeniami i
        zdrowym jedzeniem świata nie widzisz

        no i dobrze!
        ciesz się tym co masz

        ale dla kotadachowego to ciut za mało na poranne otrząsnięcie się z depresji

        cały tydzień 'waliły" mi się na głowę sprawy jedna po drugiej i żadna mila i
        żadna zależna ode mnie tylko
        efekt"
        wczorajsza "depresja pełna łeż żalu i bezsilności"
        na noc tabletka lorafenu, aby choć sen był zdrowy
        wcześniej dwie dawki "żiółek na spokojnośc i
        serduszko"tabletka "antyciśnieniowa"
        pielesze łożkowe razem z kurami

        a rano?
        wstaję jak prawie młody bóg gotowy do...wypicia z przyjemnościa porannej kawy
        oraz przyjęcia już małych dawek codziennego stresu :)

        i tak sobie "walczę" o sens przetrwania od paru lat :)
        no i jakoś jeszcze mi się odaje, ale... wiem, że..każdy zbyt silny stres może...
        ale przecież nie musi...a poza tym mogę sama "schodzić" z linii stresu
        jest tyle sposobów na to
        • frankl44 Re: Stan po depresji... 04.12.04, 15:54
          100krotki napisała:

          >dla kotadachowego to ciut za mało na poranne otrząsnięcie się z depresji
          >
          > cały tydzień 'waliły" mi się na głowę sprawy jedna po drugiej i żadna mila i
          > żadna zależna ode mnie tylko
          > efekt"
          > wczorajsza "depresja pełna łeż żalu i bezsilności"
          > na noc tabletka lorafenu, aby choć sen był zdrowy
          > wcześniej dwie dawki "żiółek na spokojnośc i
          > serduszko"tabletka "antyciśnieniowa"
          > pielesze łożkowe razem z kurami
          >
          > i tak sobie "walczę" o sens przetrwania od paru lat :)
          > no i jakoś jeszcze mi się udaje, ale... wiem, że..każdy zbyt silny stres
          może...
          > ale przecież nie musi...a poza tym mogę sama "schodzić" z linii stresu
          > jest tyle sposobów na to


          Więc to Ty jesteś Kotem Dachowym ?

          Jak zwykle pleciesz coś Stokrotka :)
          Każdemu zdarzają się przykre chwile, kryzysy, porażki. Ale nie jest to
          absolutnie żaden powód do przeniesienia się w inny wymiar.
          Stres jest nieodłącznym elementem życia. Natomiast w łagodzeniu jego skutków
          pomocne są zdrowe więzi międzyludzkie - tu ogromną rolę odgrywają np.
          przyjaciele.
          I nie rozmyślaj tyle o swojej bezsilności w walce z przeciwnościami losu.
          Więźniowie obozu koncentracyjnego mogli jakoś przeżyć i nie zagubić sensu
          własnego istnienia. Więc Ty też o nim nie zapominaj!
          Pozdrowienia,
          franek



          • romy_sznajder Re: Stan po depresji... 04.12.04, 16:04
            frankl44 napisała:

            Bardzo rzeczowo napisała. Ale...

            > Więźniowie obozu koncentracyjnego mogli jakoś przeżyć i nie zagubić sensu
            > własnego istnienia.

            Karkołomne.
            Przykłąd: przeżył Oświęcim, nie dał rady depresji. Primo Levi w książce "Czy to
            jest człowiek?" Bronił tej postawy William Styron w "Dotyku ciemności"
            • nevada_blue Re: Stan po depresji... 04.12.04, 16:11
              bo człowiek jest często w stanie wykrzesać z siebie nadludzkie siły, żeby
              przetrwać "opór zewnętrzny"
              ale ten sam człowiek potrafi polec w walce z samym sobą..
              a raczej właśnie chorobą, która się podstępnie pod niego podszywa..
            • frankl44 Re: Stan po depresji... 04.12.04, 16:24
              Podany przeze mnie przykład nie pochodzi z książki, lecz z mojej rodziny. Stąd
              wiem, że MOŻNA przetrwać dosłownie wszystko i zachować pogodę ducha. Oczywiście
              nie ominie się czasem PTSD czy innego zaburzenia, ale własnymi siłami jest się
              w stanie wyjść z tego. Najgorsza rzecz jaką można sobie wyobrazić to poddanie
              się.
              • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 17:43
                frankl44 napisała:

                > Najgorsza rzecz jaką można sobie wyobrazić to poddanie
                > się.

                znam wiele goprszych rzeczy
                a "poddanie się" depresji wcale do tych najgorszych nie należy
                widać mamy różne punkty odniesienia tego "co najgorsze"
                • frankl44 Re: Stan po depresji... 04.12.04, 19:06
                  100krotki napisała:

                  > frankl44 napisała:
                  >
                  > > Najgorsza rzecz jaką można sobie wyobrazić to poddanie
                  > > się.
                  >
                  > znam wiele goprszych rzeczy
                  > a "poddanie się" depresji wcale do tych najgorszych nie należy
                  > widać mamy różne punkty odniesienia tego "co najgorsze"

                  Poddanie się złemu nastrojowi, depresyjnym myślom, rezygnacja z własnych dążeń
                  na skutek niepowodzenia prowadzić może do zaniechania jakiejkolwiek aktywności,
                  a zanik tejże bywa groźny dla żywego organizmu.
          • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 17:40
            frankl44 napisała:

            > Więc to Ty jesteś Kotem Dachowym ?

            ja?
            ależ skąd!

            >
            > Jak zwykle pleciesz coś Stokrotka :)

            no
            jak zwykle plotę coś :)


            > Każdemu zdarzają się przykre chwile, kryzysy, porażki. Ale nie jest to
            > absolutnie żaden powód do przeniesienia się w inny wymiar.

            ja jestem w "innym wymiarze"?
            jakim?

            > Stres jest nieodłącznym elementem życia. Natomiast w łagodzeniu jego skutków
            > pomocne są zdrowe więzi międzyludzkie - tu ogromną rolę odgrywają np.
            > przyjaciele.

            przyjaciele sa najleoszymi odstresaczami :)
            albo i nie!
            to zależy czy przyjeciele to -jeden dobry Przyjaciel :)

            > I nie rozmyślaj tyle o swojej bezsilności w walce z przeciwnościami losu.

            niby ja nic innego nie robię, tylko rozmyslam o przeciwnosciach losu?
            ależ to nieprawda!
            jeszcze musze o tylu innych bardziej praktycznych i przyziemnych sprawach
            pomysleć

            > Więźniowie obozu koncentracyjnego mogli jakoś przeżyć i nie zagubić sensu
            > własnego istnienia. Więc Ty też o nim nie zapominaj!
            > Pozdrowienia,
            > franek

            o wieźniach tych, którzy nie przeżyli, też pamiętam
            taką mam pamięć
            >
            >
            >
            • frankl44 Re: Stan po depresji... 04.12.04, 19:13
              100krotki napisała:
              > jak zwykle plotę coś :)

              wianuszki ?

    • mskaiq Re: Stan po depresji... 04.12.04, 16:49
      Mysle ze problem polega ze my akceptujemu stres, jako czescia naszego zycia. On
      moze byc calym naszym zyciem, kiedy bedziemy to akceptowali. Wtedy zycie staje
      sie trudne do zniesienia. Mozna go nie akceptowac, przeciez on nic nie daje
      poza tym ze przynosi dol psychiczny.

      Piszesz Nevado ze człowiek jest często w stanie wykrzesać z siebie nadludzkie
      siły, żeby przetrwać "opór zewnętrzny", mysle ze to jest prawda.
      W przypadku nas samych akceptujemy wszystko co pojawia sie w nas bo pochodzi od
      nas samych. Tu jest ta podstepnosc depresji, przynosi mysli skierowane
      przeciwko nam a my je akceptujemy i dzialami przeciwko sobie. Trzeba wiedziec
      co jest wazne, potrzebne sa wartosci ktore pozwola odrzucac to co przynosi
      depresja.
      • nevada_blue Re: Stan po depresji... 04.12.04, 17:36
        a i tu się trochę mylisz - stres w odpowiednich dawkach może wpływać
        stymulująco i pobudzać do działania
        pozdrawiam,
        [nevada]
        • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 17:53
          nevada_blue napisała:

          > a i tu się trochę mylisz - stres w odpowiednich dawkach może wpływać
          > stymulująco i pobudzać do działania
          > pozdrawiam,
          > [nevada]
          >

          tak....
          i nie...
          bo skąd wiadomo czy to nie jest TYLKO kwestią czasu na uzewnętrznienie się
          depresji?

          nie wierzę, że adrenalina, która często jest motorem naszego dzialania
          niewywoła skutków ubocznych po tym jak "działanie" pod jej wpływem zostanie
          zrealizowane
          ktoś zawsze odczuje jej negatywne dzialanie w taki czy inny sposób

          czy ktos mogłby mi napisać tu przy okazji jaki hormon jest odpowiedzialny za
          działanie "w miłości" i "życzliwości" i "współczuciu"?
      • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 17:48
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze problem polega ze my akceptujemu stres, jako czescia naszego zycia.

        NIEPRAWDA!!!

        depresja bierze swój początek w NIEAKCEPTACJI tego co nas spotyka i co powoduje
        u nas stres

        jesli już na samym "diagnozpowaniu" przyczyn stresu mamy odmienne zdannie to
        jak mozemy dosć do takich samych metod na jego zwalczanie, a raczej PORADZENIE
        sobie z nim.
      • looserka Re: Stan po depresji... 04.12.04, 18:19
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze problem polega ze my akceptujemu stres, jako czescia naszego zycia.
        On
        >
        > moze byc calym naszym zyciem, kiedy bedziemy to akceptowali. Wtedy zycie
        staje
        > sie trudne do zniesienia. Mozna go nie akceptowac, przeciez on nic nie daje
        > poza tym ze przynosi dol psychiczny.
        >

        możesz mi wyjaśnić jak w ogóle rozumiesz pojęcie "stres"?
        co to znaczy, aby "nie akceptować stresu jako części naszego życia"? zamkniesz
        sie w dźwiekoszczelnym izolowanym pomieszczeniu, aby nie docierały do ciebie
        żadne bodźce zewnętrzne???
        o czym Ty mówisz w ogóle?

        > W przypadku nas samych akceptujemy wszystko co pojawia sie w nas bo pochodzi
        od nas samych

        a czasami nawet chyba nie zauważasz, jak Twoje wywody przemieniają sie w zwykły
        bełkot
        • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 18:22
          looserka napisała:

          > a czasami nawet chyba nie zauważasz, jak Twoje wywody przemieniają sie w
          zwykły
          >
          > bełkot

          bełkot to duża przesada i chyba spowodowana stresem...nieakceptacji wywodów
          mskaiq

          weź se na luz i pomyśl przez chwilę
          a może mskaiq ćwiczy si e w osiągnięciu stanu nirwanny?
        • looserka Re: Stan po depresji... 04.12.04, 18:31
          wobec tego wytłumacz mi Stokrotko sens zdania :"W przypadku nas samych
          akceptujemy wszystko co pojawia się w nas bo pochodzi od nas samych"
          Dla mnie to "masło maslane" czyli po prostu bełkot.

          A jeśli chodzi o pojęcie stresu, to uważam,że mskaiq nie wie chyba o czym
          mówi.Nie tylko w tym przypadku zresztą.
          • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 18:43
            looserka napisała:

            > wobec tego wytłumacz mi Stokrotko sens zdania :"W przypadku nas samych
            > akceptujemy wszystko co pojawia się w nas bo pochodzi od nas samych"
            > Dla mnie to "masło maslane" czyli po prostu bełkot.
            nie
            to nie jest masło maslane
            na dowód
            nie akceptujesz mysli, która nie pochodzi od ciebie i jej nie rozumiesz
            zamiast argumentu jakikolwiego używasz słowa "bełkot" albo "masło maslane"
            zamiast...
            postarać się zrozumieć co autor miał na mysli a jak czegoś nie rozumiesz to
            swoimi pytaniami doprecyzować swoje myśli


            >
            > A jeśli chodzi o pojęcie stresu, to uważam,że mskaiq nie wie chyba o czym
            > mówi.Nie tylko w tym przypadku zresztą.

            opiniujesz co mskaiq wie lub nie wie o stresie?
            na jakiej podstawie?
            ekspertem jesteś?
            nieomylnym?
            wszystko o stresie wiesz?
            znasz kazdy?
            czy tylko swój?
            • looserka Re: Stan po depresji... 04.12.04, 18:51
              > zamiast...
              > postarać się zrozumieć co autor miał na mysli a jak czegoś nie rozumiesz to
              > swoimi pytaniami doprecyzować swoje myśli

              owszem,nie rozumiem cytowanego zdania i prosiłam o interpretację
              nie doczekałam się
              a Ty rozumiesz?
              więc wyjasnij mi prosze ponownie

              > opiniujesz co mskaiq wie lub nie wie o stresie?
              > na jakiej podstawie?
              > ekspertem jesteś?
              > nieomylnym?
              > wszystko o stresie wiesz?
              > znasz kazdy?
              > czy tylko swój?

              dla wyjaśnienia pojęcia stres ( nie mój, twój czy czyjkolwiek, bo to błędne
              myślenie stres nie jest "czyjś"):

              www.pk.edu.pl/kariery/poradniki/inzynier/5-4_stres-jak_sobie_z_nim_radzic.htm
              • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 18:59
                looserka napisała:

                > owszem,nie rozumiem cytowanego zdania i prosiłam o interpretację
                > nie doczekałam się
                > a Ty rozumiesz?
                > więc wyjasnij mi prosze ponownie
                >

                nie rozumiesz tak....
                ale nie przeprosiłaś mskaiq za słowa o jego "brłkocie"
                i chcesz abym ci wyjasnila co ja rozumiem z twojego określenia "bełkotu"
                żeby potem móc napisać, że ja też "bełkot" popieram albo coś w tym rodzaju
                nie moja droga
                ja na "bełkotach' innych pobieram nauki co i tobie radzę
                zamiast dołączania linków na czerwono
                nie traktuj rozmówcy jak idioty, bo może z ciebie zrobić jeszcze wiekszego jak
                jest trochę złośliwy, bo zestresowany czytając "bełkoty" innych
                • looserka Re: Stan po depresji... 04.12.04, 19:02
                  OK, koniec dyskusji.
                  Nie bawię się w takie infantylizmy.
                  • aneta10ta Poza słowami 04.12.04, 19:26
                    kryje się Mask... Warto go zobaczyć.
                    Aneta
                    • looserka Re: Poza słowami 04.12.04, 20:32
                      aneta10ta napisała:

                      > kryje się Mask... Warto go zobaczyć.

                      Uhmm, odsłaniam te warstwy słów, ale to, co pod nimi spostrzegam coraz bardziej
                      mnie przeraża,niestety...
                      • arnick_a Re: Poza słowami 04.12.04, 20:55
                        Może się tak zdarzyć.
                        • 100krotki Re: Poza słowami 04.12.04, 21:21
                          arnick_a napisała:

                          > Może się tak zdarzyć.

                          tylko może?
                          • aneta10ta Re: Poza słowami 04.12.04, 22:43
                            100krotki napisała:

                            > tylko może?
                            Tak, jeśli ktoś strachliwy. U innej osoby cień przerażenia pojawi się na
                            dalekim tle. Oczywiście będzie mu towarzyszyć świadomość źródła tego uczucia.
                            Nie bez znaczenia jest tutaj nakierowanie przede wszystkim na Ja lub On.
                            Aneta
                            • 100krotki Re: Poza słowami...całkowita zgoda, ale... 04.12.04, 22:47
                              aneta10ta napisała:

                              > 100krotki napisała:
                              >
                              > > tylko może?
                              > Tak, jeśli ktoś strachliwy. U innej osoby cień przerażenia pojawi się na
                              > dalekim tle. Oczywiście będzie mu towarzyszyć świadomość źródła tego uczucia.
                              > Nie bez znaczenia jest tutaj nakierowanie przede wszystkim na Ja lub On.
                              > Aneta

                              to moje ale dotyczy....już poza słowami
            • nevada_blue Re: Stan po depresji... 04.12.04, 18:52
              a Ty z kolei na jakiej podstawie stwierdzasz nieomylność mskaiqa?
              prawdy obiektywne nie istnieją..
              • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 19:01
                nevada_blue napisała:

                > a Ty z kolei na jakiej podstawie stwierdzasz nieomylność mskaiqa?
                > prawdy obiektywne nie istnieją..
                >

                a gdzie ja stwierdziłam "nieomylność mskaiga"?
        • nevada_blue Re: Stan po depresji... 04.12.04, 18:50
          looserka napisała:

          > zamkniesz sie w dźwiekoszczelnym izolowanym pomieszczeniu, aby nie docierały
          do ciebie żadne bodźce zewnętrzne???

          to by dopiero było stresujące ;)
          • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 19:02
            nevada_blue napisała:

            > to by dopiero było stresujące ;)
            >
            >

            jak dla kogo
            i przez jak długi czas

            stres umrzyków cię prześladuje?
            • nevada_blue Re: Stan po depresji... 04.12.04, 19:08
              stres umrzyków?
              o ile mi wiadomo "umrzyki" nie odczuwają żadnego stresu..
              • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 19:10
                nevada_blue napisała:

                > stres umrzyków?
                > o ile mi wiadomo "umrzyki" nie odczuwają żadnego stresu..
                >

                ale jeszcze żywi tak
                tego właśnie stresu żeby nie stać się "umrzykami"
                nie dotyczy ten stres na szczęscie depresjonatów :)
                • nevada_blue Re: Stan po depresji... 04.12.04, 19:37
                  wszystko jasne :)
                  nie, nie prześladuje mnie stres umrzyków
                  a bywa, że wręcz przeciwnie
                  • 100krotki Re: Stan po depresji... 04.12.04, 20:51
                    nevada_blue napisała:

                    > wszystko jasne :)
                    > nie, nie prześladuje mnie stres umrzyków
                    > a bywa, że wręcz przeciwnie
                    >

                    :))))))))))
                    moje gratulacje !!!
                    • nevada_blue Re: Stan po depresji... 04.12.04, 21:25
                      ja wiem czy to powód do gratulacji?..
                      raczej wstęp do całej wstecz..
                      bywa..
                      • 100krotki Re: Stan po depresji...cała wstecz :) 04.12.04, 22:32
                        nevada_blue napisała:

                        > ja wiem czy to powód do gratulacji?..
                        > raczej wstęp do całej wstecz..
                        > bywa..
                        >
                        • nevada_blue Re: Stan po depresji...cała wstecz :) 04.12.04, 22:43
                          oby już nie..
                          choć jestem niemal pewna, że to tylko kwestia czasu
                        • aneta10ta Re: Stan po depresji...cała wstecz :) 04.12.04, 22:46
                          Jąkasz się, trzęsą Ci się łapy czy radzisz sobie z kompem jeszcze gorzej ode
                          mnie?
                          Aneta
                          • 100krotki Re: Stan po depresji...cała wstecz :) 04.12.04, 22:48
                            aneta10ta napisała:

                            > Jąkasz się, trzęsą Ci się łapy czy radzisz sobie z kompem jeszcze gorzej ode
                            > mnie?
                            > Aneta

                            :)))))))))))))))
                            całkiem nieźle sobie radzisz :)
      • romy_sznajder Re: Stan po depresji... 04.12.04, 18:49
        STRES, psychol. stan obciążenia systemu regulacji psych. powstający w sytuacji
        zagrożenia, utrudnienia lub niemożności realizacji ważnych dla jednostki celów,
        zadań, wartości


        STRES [ang.], fizjol. pojęcie wprowadzone przez H. Selyego, określające fizjol.
        stan organizmu zwierzęcia lub człowieka wywołany działaniem tzw. stresora
        • 100krotki Re: Stan przed depresją 04.12.04, 19:04
          romy_sznajder napisała:

          > STRES, psychol. stan obciążenia systemu regulacji psych. powstający w
          sytuacji
          > zagrożenia, utrudnienia lub niemożności realizacji ważnych dla jednostki
          celów,
          >
          > zadań, wartości
          >
          >
          > STRES [ang.], fizjol. pojęcie wprowadzone przez H. Selyego, określające
          fizjol.
          >
          > stan organizmu zwierzęcia lub człowieka wywołany działaniem tzw. stresora
          • frankl44 Re: Stan przed depresją 04.12.04, 19:08
            "(...)"
            powtórzyło echo w górach.
    • mskaiq Re: Stan po depresji... 05.12.04, 14:50
      Looserko chcialbym przeprosic ze nie odpowiadam natychmist ale kiedy Ty piszesz
      ja spie albo jestem w pracy.
      Sprobuje wyjasnic co rozumiem przez stres. Mysle ze to jest stan kiedy tracimy
      kontrole nad soba. Moze byc to mala strata kontroli a moze byc nawet
      calkowiata. Wedlug mnie bierze sie ze strachu a natezenie jej zalezy od tego
      jak latwo jemu ulegamy.
      Kiedy sie pojawia stres zaczynamy popeniac bledy, aby cos zrobic potrzeba
      znacznie wiecej czasu, zapominamy, wracamy do tego samego. Jesli trwa to dalej
      zaczynaja sie trzasc rece i tracimy coraz bardziej kontrole nad soba az w
      pewnym momecie nie mozna sobie dluzej poradzic ze soba i chcemy uciec, moze
      nastapic glebokie zalamanie. Moze pojawic sie nerwica zwiazana ze strachem
      ktory spowodowal ten stres i nie chcemy pozniej dotkanac sie do tego co bylo
      powodem zalamania.
      Postaraj sie otworzyc szybko drzwi kiedy masz wiele kluczy i wszyscy popedzaja
      Cie abys to zrobila szybko. Widzialem jak potrafily sie trzasc rece przy tak
      malej sprawie jak ta a nawet oddanie kluczy innej osobie aby to zrobila za nas
      bo nie moglismy sie opanowac.
      Stres nie ma jest stymulujacy, chociaz wielokrotnie spotkalem sie z taka ocena
      Nevado.

      Druga sprawa to zdanie ktore wydaje sie byc maslem maslanym, przepraszam,
      uzywam czesto skrotow myslowych.
      >W przypadku nas samych akceptujemy wszystko co pojawia sie w nas bo pochodzi
      >od nas samych
      Czesto potrafimy dzialac przeciwko sobie, obwiniac sie, zalowac siebie itp.
      Tego radzaju mysli przychodza z depresja. One sie pojawiaja w nas ale nie mozna
      ich akceptowac chociaz one pochodza od nas samych. Dobrym przykladem sa mysli
      samobojcze pochodza od nas ale nie mozna ich akceptowac chociaz to sa nasze
      mysli. Na tym polega selekcja mysli. Tutaj pojawia sie koniecznosc wartosci.
      Najwazniejsza wartoscia jestesmy my, wszystko co jest skierowane przeciwko mnie
      powinno byc przez nas odrzucane.
      Serdeczne pozdrowienia.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka