Dodaj do ulubionych

Pomóżcie

14.12.04, 10:13
Mam pytanie, chodzicie (jeżeli już idziecie) prywatnie do psychiatry?. A
jeśli nie, to czy ci w przychodniach są w miarę przyjemni, wysłuchają
człowieka?.
Chodzi mi o Katowice.
Mój lekarz rodzinny po wysłuchaniu moich objawów, kazał mi się jak
najszybciej zgłosić do psychiatry i tam się leczyć.
Tylko, że ja się boję, że to będzie 5 minut, nie powiem nawet jednej setnej
tego co chce powiedzieć, a on da mi jakieś prochy i „następny proszę”, bo
taki ma plan, a w poczekalni jeszcze 20 „świrów” takich jak ja, czeka w
kolejce. Więc ja na pewno nie dam się zaćpać ot tak, dodatkowo się tylko
wystraszę, a po co mi to.
Tylko, że na prywatnego psychiatrę mnie nie stać.:(
Więc nie wiem, co robić, na razie przeczekam. Może wasze rady mnie na coś
naprowadzą.
Może ktoś zna z was, jakieś fajnego zwykłego z przychodni lekarza z Katowic,
uratowało mi to życie.
Obserwuj wątek
    • 100krotki Re: Pomóżcie 14.12.04, 10:51
      eco137 napisała:

      > Więc nie wiem, co robić, na razie przeczekam.

      a co lekarz rodzinny na to?
      przecież to on stwierdził, że tobie psychiatra potrzebny

      >Może wasze rady mnie na coś
      > naprowadzą.

      czy my mamy wiedzieć lepiej niż twój lekarz rodzinny, który cię widział i z
      tobą rozmawiał bezpośrednio?
      niezły świrus to potrafi tak zaświrować, że go od normalnego nie odróżnisz na
      ekranie, albo i odwrotnie
      normalny tak zaświruje, że go wszyscy za wariata biorą
      nie ma to jak opinia lekarza rodzinnego
      zwłaszcza takiego, który ma pod swoją opieką całą rodzinę jednocześnie

      > Może ktoś zna z was, jakieś fajnego zwykłego z przychodni lekarza z Katowic,
      > uratowało mi to życie.

      fajny ma być?
      chcesz się z nim na kawę umówić?
      czy za konfesjonał ma ci służyć z taką róznicą, że zamiast rozgrzeszenia wręczy
      ci receptę co w zasadzie na to samo w praktyce wychodzi
      jedno i drugie jest złudzeniem na zdrowie
      • 100krotki Re:137 wypadło ci losowo? 14.12.04, 10:54
        czy z jakiegoś promieniowania innego forum?
      • eco137 Re: Pomóżcie 14.12.04, 12:47
        Dobra, może się źle wyraziłem. Do lekarzy za często nie chodzę, więc zwyczajnie
        nie wiem jak to teraz jest po tych reformach. Słyszałem, że można teraz wybrać
        sobie lekarza w ramach kasy chorych, stąd me pytanie, czy znacie jakiegoś
        sensownego w okolicy Katowic. Kiedyś można było iść z przychodni do jednego i
        nie było wyboru, po prostu. To raz.
        Czyli ktoś powie, przykładowo: nie idź broń boże do przychodni w Szopienicach,
        idź zarejestruj się do przychodni na ulicy Mickiewicza, tam przyjmuje dobra
        lekarka. To przykład oczywiście.
        Jeżeli ktoś chodzi już do psychiatry to ma doświadczenie, którego mi brakuje-
        sprawa jest jasna przecież. Nie pytam się o choroby, pytam się o przychodnie.
        Na kawę nie chcę się umawiać, ale 100krotko powiedz mi szczerze, czy po 2
        minutach lekarz jest w stanie określić co mi dokładnie jest i dać mi
        odpowiednie leki?
        Mogę pozwolić sobie na takie coś przy przeziębieniu, ale nie wezmę potem do ust
        coś co zmienia moją psychikę. Wydaję mi się, że psychiatrze bym musiał zaufać,
        stąd me do was pytanie, chce zaoszczędzić sobie drogi. Chyba, że tylko
        prywatnie.
        Muszę przyznać, że nie do końca zrozumiałem twoją wypowiedź, pytam się o
        przychodnie, lekarzy w przychodniach, może nie zrozumieliśmy się.
        Ale dziękuje, że zareagowałaś i mi odpowiedziałaś
        Pozdrawiam
        ps. Aha rodzinny rzekł że mam wybór gdzie mogę iść do tego psychiatry:)
      • safo.dlugooka Re: Pomóżcie 15.12.04, 04:19
        Myślę,żeście 100krotki nie pojeły pytania eco137 i stąd taki podt Wam spod
        palcow wyszedł dziwny.
    • mskaiq Re: Pomóżcie 14.12.04, 14:57
      Mysle ze ludzie z depresja nie sa swirami. To ludzie ktorzy maja problemy i nie
      potrafia sobie z nimi poradzic. Jednym z powodow depresji jest bardzo niska
      samoocena. Nie wierzymy ze jestesmy wiele warci, a za to wierzymy ze jest cos z
      nami zle. Wcale tak nie jest. Zwykle pojawienie sie depresji ma swoje
      przyczyny, czasem sa to wydarzenia naszego zycia ktorych nie umiemy rozwiazac.
      Lekarz ani lekarstwo nie rozwiaza takich problemow.
      Czasem nasze podejscie do wszystkiego wokol nas jest pelne strachu. Lekarz moze
      Ci pomoc w takim przypadku ale cala prace zwiazana z pokonywaniem strachu i
      beznadziejnosci bedziesz musiala zrobic Ty.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • looserka Mskaiq 14.12.04, 15:26
        Ecoileśtam nie opisał nawet swoich objawów,więc skąd domniemanie, że cierpi na
        depresję? Lekarz rodzinny po wysłuchaniu objawów(nie wiemy jakich), kazał
        szybko zgłosić się do psychiatry, więc można podejrzewać, że konsultacja
        psychiatryczna jest konieczna. Nie pisz więc nikomu, że lekarz ani leki mu nie
        pomogą, tym bardziej, jeśli nie wiesz na co dana osoba może faktycznie
        cierpieć. Zostawmy diagnozy i wybór terapii lekarzom, bo inaczej można tylko
        zaszkodzić.
        Uprzedzając - wiem, że niedouczony lekarz, źle postawiona diagnoza, źle dobrane
        leki czy terapia mogą również zaszkodzić. Ale Eco po to własnie pyta o dobrego
        psychiatrę, aby nie trafić z deszczu pod rynnę.
        • eco137 Re: Mskaiq 14.12.04, 16:43
          Dziękuję za waszą reakcję, nie spodziewałem się tylu odpowiedzi, cały czas mam
          nadzieję, że ktoś tu się leczy, bądź leczył w okolicy i ma jakieś doświadczenie
          w tym zakresie.
          Looserka masz racje, mój problem to kilka problemów, zaczynając od depresji,
          nerwicy (+nerwicy natręctw- nie wiem nawet czy jedno wynika z drugiego, czy
          wpływa na siebie – nie jestem psychologiem),
          kończąc na podejrzeniu, i tu mamy poważniejszy problem, schizofrenii.....nie
          wiadomo jakiej, potrzebny psychiatra.
          Ale to nie jest sprawa ostatniego tygodnia, miesiąca, czy nawet roku, tylko, że
          ja nie latam z obłędem w oczach ani nic z tych rzeczy
          (napisałbym czuję się zdrowy- myślałem, że to tylko depresja i nerwica- ale nie
          napiszę, bo jak to mówią, jak każdy świr mówi, że jest normalny, więc wolę
          przemilczec to, jak na razie- szczerze mówiąc kojarzy mi się to z "Paragrafem
          22" Vonneguta).
          Ale jak pisałem już, to nie jest coś nagłego, więc chce poczekać z wizytą na "
          po świętach" i przemyśleć i ułożyć to wszystko.
          Dokładnie zrozumiałaś to co chciałem przekazać swoim postem, nie chciałem
          trafić z deszczu pod rynnę.
          I dziękuje raz jeszcze za waszą uwage.
          • 100krotki Re: eco137 14.12.04, 18:44
            eco137 napisała:

            > Dokładnie zrozumiałaś to co chciałem przekazać swoim postem, nie chciałem
            > trafić z deszczu pod rynnę.
            > I dziękuje raz jeszcze za waszą uwage.

            "Dokładnie zrozumiałaś to co chciałem przekazać swoim postem"
            napisałes to o looserce

            a ja nadal mam wątpliwości, czy rzeczywiście tobie o to chodzi, co napisała
            looserka

            przecież sam dobrze już wiesz, że mozesz trafić z deszczu pod rynnę
            napisz jeszcze w celu większej jasności co rozumiesz przez deszcz a co pod
            rynnę w tym konkretnym przypadku
            każdy świrus uważa, ze jemu psychiatra nie jest potrzebny, a ten który pisze,
            że jednak jakiś dobru psychiatra by mu się przydał, to tak naprawdę i tak uważa
            po paru wizytach, że to psychiatra potrzebuje pomocy
            całe to forum jest tego dowodem
            przecież zadowolony i leczony skutecznie świrus nie miałby potrzeby wchodzić na
            to forum
            a jeśli już się tu wchodzi to ma się jednak jakiś cel
            szukanie towarzyrzy niedoli?
            grupa wsparcia?
            jak u AA?
            może jednak najbardziej rację ma Mskaig, kiedy z takim uporem (maniakalnym?-
            Mskaiq wybacz mi to określenie tutaj, ale tak mi pasuje na tym forum teraz tego
            okreslenia użyć ) pisze wytrwale, że to my sami jesteśmy w stanie pomóc sobie
            najbardziej
            ja mam takie samo zdanie jak Mskaiq.
            z tymi depresjami i załamaniami psychicznymi jest podobnie jak z pijakami i
            nikotyniarzami-chorujemy na "własne życzenie" nawet tego nie podejrzewając.
            raz jeden, dawno temu, kiedy po raz pierwszy doznałam "załamania nerwowego"
            trafiłam na psychiatrę,profesora akademickiego, który właściwie umiał
            to "załamanie" zdefiniować, ale był bezradny by mi pomóc.
            tylko, że potem pojawił się problem, że w psychiatrii nie występuje taka
            jednostka chorobowa i ruszyła cała machina "leczniczo-uzależniająca" niewiele
            lepsza niż sama przyczyna 'załamania', a raczej podtrzymująca to 'załamanie'
            pod kontrolą "specjalistów" od wszystkiego, ale na pewno nie od wychodzenia
            z 'załamania psychicznego', bo nie dysponuje ta machina środkami zwalczającymi
            przyczyny.
            może mój przypadek nie jest taki typowy, bo inna "specjalistka" wysyłała mnie
            do znanego z przekazów telewizyjnych księdza, aby potem pokazać mi kierunek
            wyprawy do "Ziemi Obiecanej", gdzie mieliby wyleczyć mnie z mojego "załamania".

            no i tak ja trafiłam z deszczu pod rynnę pod opieką najlepszych w okolicy
            specjalistów

            chcesz nadal szukać tych najlepszych?
            ostrzegam cię jednak, ze nawet ci najlepsi bywają bezradni wobec problemów
            które wywołują co niektóre "załamania"
            • eco137 Re: eco137 14.12.04, 20:39
              100krotko, rozumie o co Ci chodzi, tylko że:
              (postaram się w miarę krótko to opisać, niestety nie należę do osób wyjątkowo
              otwartych, i trochę to wszystko mnie kosztuje, ale jestem wdzięczny za waszą
              pomoc, więc postaram się opisać swoją sytuacje)
              depresje zdiagnozowano pierwszy raz u mnie, dwadzieścia kilka lat temu, więc
              nie jest to problem świeży, dotychczas ratowałem się sam, różnymi sposobami,
              bez lekarzy, bez lekarstw, szukałem pomocy w religii, w medytacjach, w
              amatorskiej autoanalizie, psychologii, filozofii, i tak dalej, starałem się
              jakoś żyć.
              Raz było lepiej, a raz gorzej, niekiedy samo dno, jak to mówią. Ogólnie
              przerażająco smutno. Tak przez dwadzieścia kilka lat.
              Skoro wszyscy tu siedzą na forum o tak ponurej nazwie, to pewnie wiedzą sami co
              to za choroba, więc czułem się jak ten żuk gnojarz toczący ciężką kulę wciąż
              przed sobą, no ale toczyłem ją.
              Problem jest taki, że od kilku lat lęki wzrosły i inne moje problemy z moją
              psychiką też. Mało. Doszły omamy i halucynacje. I ja się tego boje. I jak mam
              wyjaśnić sobie filozofią, że będzie dobrze, skoro nie jest? Nie jest tego
              ogroomnie dużo, ja jestem ogólnie bardzo spokojnym człowiekiem,zastanawiam się
              co będzie za miesiąc, za rok, dwa, czy dziesięć 100krotko.
              Boję się, że kiedyś moja cierpliwość się skończy i zasnę na zawsze. Jestem
              zmęczony. Ile mogę sobie próbować tłumaczyć i w jaki sposób dalej? Tyle lat,
              każdego dnia.
              Jedna osoba, bardzo bliska, w mojej rodzinie, nie leczyła się wcale, nawet nie
              wiedzieliśmy, że jej coś dolega pod tym względem- powiesiła się. Druga osoba,
              jeszcze bliższa, od trzydziestu lat, leczy się, nie wiem, w kratkę- takich
              lekarzy spotkała- po prostu koszmar, szpitale psychiatryczne- źle, znowu
              nieleczenie wiele lat- też bardzo źle, kilka prób samobójczych, nałogi, ehh.
              Kilka lat szła drogą „samorozwoju” było dobrze, towarzyszyłem jej, i trach,
              szpital, wędrówka niczym po ostrzu brzytwy, najmniejszy ruch groził tragedią.
              Od roku jest na lekach i jest uciszona, nie wyleczona, to oczywiste, ale życie
              uratowane.
              I tak patrzę teraz na nią i na siebie i myślę co mam robić, to wszystko jest
              bardzo płynne, gdzie jest granica, co należy robić w danym momencie, żeby było
              dobrze?
              Czy iść do lekarza, czy brać leki, czy lepiej nie? A jeśli nie to czy nie
              wysiądą mi nerwy, psychika i czy za godzinę nie będzie np. za późno? I czy
              jestem na pewno w stanie to stwierdzić?. Co mam robić, czy jestem chory? Czy
              mam dalej się tak męczyć no i ile wytrzymam jeszcze? Jeśli to będzie się
              pogłębiać, a wygląda że lepiej nie będzie, bo dochodzą nowe objawy, to długo
              chyba nie pociągnę.
              I o to mi 100krotko chodziło. Ale jak ja to powiem lekarzowi, chyba mu to
              napiszę na kartce i dam mu do ręki.
              Oczywiście, że wolałbym nie iść do lekarza, nawet nie wiem czy tam trafię, ale
              nie chcę skończyć tak jak niektórzy moi bliscy. Stąd moje poszukiwanie mądrego
              lekarza, że jak już w ostateczności tam trafię, to chce, aby mnie nie szpikował
              jakimiś prochami mocnymi. Ja się 100krotko po prostu boję, chyba mnie
              rozumiesz?
              • 100krotki Re: eco137 14.12.04, 23:02
                eco137 napisała:

                > nie chcę skończyć tak jak niektórzy moi bliscy. Stąd moje poszukiwanie
                mądrego
                > lekarza, że jak już w ostateczności tam trafię, to chce, aby mnie nie
                szpikował
                >
                > jakimiś prochami mocnymi. Ja się 100krotko po prostu boję, chyba mnie
                > rozumiesz?

                może i bym ciebie lepiej rozumiała, gdybym w te wszystkie bajeczki uwierzyła :)
                oczywiście że mądry człowiek, nawet jak jest lekarzem, nawet jak jest
                psychiatrą to ci nie zaszkodzi
                tylko jak znaleźć mądrego człowieka i do tego psychiatrę i do tego w Polsce?
                szukać zawsze można
                podobno kto szuka ten znajduje
                ale też znaleźć można jedynie to co się zgubiło lub ktoś zgubił
                trochę sobie znowu żartuję
                chcesz mnie pociągnąć bardziej za język?
                proszę bardzo
                chcesz wiedzieć jak ja sobie poradziłam?
                jak nadal sobie radzę?
                czy można sobie z tym poradzić?
                oczywiście, że można
                jak?
                po pierwsze się nie bać i to jest najtrudniejsze
                może z taką odwagą trzeba się już urodzić?
                tego nie wiem, ale przypuszczam, że raczej tak
                może są jakieś techniki aby takiej odwagi się nauczyć?
                przypuszczam, że takie techniki istnieją.
                natomiast nie wierzę, że jakikolwiek lek podany na recepcie takie dawki odwagi
                zawiera.
                może jakieś środki halucynogenne?
                ale jak srodek halucynogenny przestanie działać, to co?
                to też jest kwestia przede wszystkim wyboru czy się chce podjąć walkę samemu z
                sobą nawet wtedy, kiedy rezultaty tej walki nie są zgodne z naszymi
                oczekiwaniami.
                one zawsze są inne niż nasze oczekiwania :)
                no i jeszcze jedno
                trzeba być na tyle odważnym aby umieć ponieść i porażkę :)
                • 100krotki Re: eco137----->chcesz sprawdzić swoją odwagę? 14.12.04, 23:21
                  zrób to co zrobiła Lady Godiva :)

                  pokaż, jak król wygląda nagi :)

                  ale nie w sypialni ani na plaży nudystów czy saunie

                  niech kazdy puka się w czoło na twój widok

                  jak to przeżyjesz, to z każdą depresją powinieneś dać sobie radę :)

                • eco137 Re: eco137 14.12.04, 23:56
                  (...)ale jak srodek halucynogenny przestanie działać, to co?(...)
                  No i w sumie masz tu racje, co dalej? Przecież nie chcę być na lekach całe
                  życie.
                  Zresztą to ucieczka, zasłona, ja to wiem, byłem świadomy o tym, że leki to
                  jedynie przeczekanie, a nie rozwiązanie.
                  Twoje wypowiedzi dały mi dużo do myślenia, idą święta, będę miał czas, więc
                  poważnie zastanowię się nad sobą, nad tym co mogę zrobić, żeby jakoś ułożyć,
                  ugładzić swoje życie. Jestem bardzo wdzięczny.
                  Lady Godiva?:) Czuję się chyba już za stary na takie numery, przeciw
                  wszystkim,wolę się chować jak ślimak w skorupce, a może się mylę?
                  No nic, dziękuję za twój czas i uwagę, jak już pisałem, zastanowię się,
                  przemyśle to poważnie, jakby nie patrzeć masz dużo racji, w tym co piszesz
                  (tylko, że nie jest to takie proste, ale masz rację).
                  Pozdrawiam cię serdecznie
                  ps. nie rozumiem tego, cytuję (...)może i bym ciebie lepiej rozumiała, gdybym w
                  te wszystkie bajeczki uwierzyła :)(...)- myślisz, że kłamię w momencie, że się
                  boję, czy w całości? Ale to było by, tak myśle bez sensu, zabawiam Cię teraz
                  tylko rozmową? Zmyślam to wszystko? Przecież was nie znam i zaraz opuszczę to
                  forum, na co by mi przyszło kłamać w jakiejkolwiek kwestii? Może nie
                  zrozumiałem Cię dokładnie, dlatego, że pisze z rozpędu, no nic dobranoc i
                  jeszcze raz dziękuję za pomoc 100krotko.
                  • 100krotki Re: eco137 chce mówić prawdę :) 15.12.04, 13:45
                    eco137 napisała:

                    > ps. nie rozumiem tego, cytuję (...)może i bym ciebie lepiej rozumiała, gdybym
                    w
                    >
                    > te wszystkie bajeczki uwierzyła :)(...)- myślisz, że kłamię w momencie, że
                    się
                    > boję, czy w całości? Ale to było by, tak myśle bez sensu, zabawiam Cię teraz
                    > tylko rozmową? Zmyślam to wszystko? Przecież was nie znam i zaraz opuszczę to
                    > forum, na co by mi przyszło kłamać w jakiejkolwiek kwestii? Może nie
                    > zrozumiałem Cię dokładnie, dlatego, że pisze z rozpędu, no nic dobranoc i
                    > jeszcze raz dziękuję za pomoc 100krotko.

                    ale się boi
                    nawet anonimowość na forum nie jest wystarczającą zasłoną by pokazać
                    się "nagim" w prawdzie
                    już wystarczająco długo jestem na forum, żeby nie wiedzieć, iż anonimowość
                    forumowa służy raczej do wyrażania swoich złych emocji lub kłamstwa
                    a właściwie kłamstwo jest przecież objawem strachu
                    jeśli więc w poście "o sobie" brakuje tej "nagości" psychicznej, to ja już
                    wiem, że dana osoba "gra"
                    kwestia czasu tylko, abym się dowiedziała "co gra"
                    • aneta10ta Re: eco137 chce mówić prawdę :) 15.12.04, 18:18
                      100krotki napisała:

                      > nawet anonimowość na forum nie jest wystarczającą zasłoną by pokazać
                      > się "nagim" w prawdzie
                      > już wystarczająco długo jestem na forum, żeby nie wiedzieć, iż anonimowość
                      > forumowa służy raczej do wyrażania swoich złych emocji lub kłamstwa
                      > a właściwie kłamstwo jest przecież objawem strachu
                      > jeśli więc w poście "o sobie" brakuje tej "nagości" psychicznej, to ja już
                      > wiem, że dana osoba "gra"
                      > kwestia czasu tylko, abym się dowiedziała "co gra"
                      Bardzo Cię podziwiam za kolejne akty obnażania się na Forumie.
                      • 100krotki Re: eco137 chce mówić prawdę :) 15.12.04, 19:19
                        aneta10ta napisała:

                        > Bardzo Cię podziwiam za kolejne akty obnażania się na Forumie.

                        Aneto!
                        czy jesteś pewna, że widzisz moją "nagość"?
                        taką rzeczywistą?
                        prawdziwe jest to, że lubię pisać na forum
                        prawdziwe jest to, że lubię poznawać innych ludzi
                        prawdziwe jest to, że aby poznać innych ludzi trzeba jednak coś z siebie dać
                        czy to we mnie podziwiasz?
                        czy raczej podziwiasz to, że nie mam "wstydu" obnazajac się?
                        a znasz taką maksymę "człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce"?
                        nie podoba ci się ta maksyma starożytnych?
                        można całe życie zachowywać się jak struś, który chowa głowę w piasek i jest
                        przekonany, ze jego tyłka nikt nie widzi
                        a ja pokazuję wszystko to o czym kręcą filmy i piszą książki
                        wolę być swoją własną autorką :)
                        • nevada_blue Re: eco137 chce mówić prawdę :) 15.12.04, 19:28
                          100krotki napisała:

                          > a znasz taką maksymę "człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce"?
                          > nie podoba ci się ta maksyma starożytnych?

                          "Homo sum et nil humani a me alienum esse puto"
                          ale to akurat maxyma renesansowych humanistów :)

                          pozdrawiam,
                          [nevada]
                          • 100krotki Re: eco137 chce mówić prawdę :) 15.12.04, 21:47
                            nevada_blue napisała:

                            > "Homo sum et nil humani a me alienum esse puto"
                            > ale to akurat maxyma renesansowych humanistów :)
                            >

                            o ile ja znam słowo renesans, to znaczy ono jakby "odgrzebanie" tego co piaski
                            w trybach pamięci zasypały pozostawiając ku pamięci nagie rzeźby, aby można
                            było sprawdzić, ze na zewnątrz wyglądamy jak za dawnych lat :)
                            bo jakby pozostały nam ku pamięci tylko mumie egipskie, to ja nie wiem gdzie
                            byśmy teraz utknęli w tym cofaniu się do momentu od kiedy mamy się renesansować
                            ponownie
                            • nevada_blue Re: eco137 chce mówić prawdę :) 15.12.04, 21:56
                              ściślej: renesans znaczy "odrodzenie"
                        • aneta10ta Re: eco137 chce mówić prawdę :) 15.12.04, 19:54
                          100krotki napisała:

                          > aneta10ta napisała:
                          >
                          > > Bardzo Cię podziwiam za kolejne akty obnażania się na Forumie.
                          > czy jesteś pewna, że widzisz moją "nagość"?
                          > taką rzeczywistą?
                          Absolutnie nie. Widzę Twoją kreację/prowokację przecedzoną przez sito mojego
                          odbioru. Dlatego żartuję z Twoich nagich wygibusów na Forumie i mojego
                          wpatrywania się weń także.

                          > prawdziwe jest to, że aby poznać innych ludzi trzeba jednak coś z siebie dać
                          > czy to we mnie podziwiasz?
                          Nie, bo to nic oryginalnego. Podziwiam Twoje kreacje w kategoriach
                          estetycznych, moralne to inna bajka.

                          > a ja pokazuję wszystko to o czym kręcą filmy i piszą książki
                          > wolę być swoją własną autorką :)
                          Gdybyś jeszcze wystawiała monodram lub zapraszała widzów na scenę. A tu ukryta
                          kamera i zaaranżowana przez Ciebie scenka.
                          Pozdrawiam
                          Aneta
                          • 100krotki Re: eco137 chce mówić prawdę :) 15.12.04, 21:57
                            aneta10ta napisała:

                            > Gdybyś jeszcze wystawiała monodram lub zapraszała widzów na scenę.

                            a czy tego nie czynię?
                            nie jestem zawodowcem, to mam i potknięcia

                            > A tu ukryta
                            > kamera i zaaranżowana przez Ciebie scenka.
                            > Pozdrawiam
                            > Aneta

                            a to już twoja interpretacja moich forumowych kreacji :)
                            jaka "ukryta kamera"?
                            moje oczy?
                            moje asocjacje po zaprezentowaniu scenki z udziałem forumowej widowni?
                            a że potem mam temat do nowych rozważań, to inna sprawa
                            oraz i to, że pokazany materiał dostępny jest wszystkim
                            że każdy inaczej z niego korzysta?
                            na to ja już nie mam wpływu
                            • aneta10ta Re: eco137 chce mówić prawdę :) 16.12.04, 14:15
                              100krotki napisała:

                              > aneta10ta napisała:
                              > > A tu ukryta
                              > > kamera i zaaranżowana przez Ciebie scenka.
                              > a to już twoja interpretacja moich forumowych kreacji :)
                              Całkowicie zdaję sobie z tego sprawę.
                              Aneta

      • safo.dlugooka Re: Pomóżcie 15.12.04, 04:22
        mskaiq napisał:
        ......................
        Ja jednak upierałabym się,że chodzi o zło,ktore trzeba zwalczyć dobrem, bo
        depresja się bierze ze zlego myślenia.
        I nie chodzić do lekarza,tylko biegać nad oceanem.
        Wtedy będzie ok.
        (I`ts joke of course.)
    • mskaiq Re: Pomóżcie 15.12.04, 02:26
      Depresji mozna sie pozbyc, wiem ze nie jest to mozliwe za pomoca lekow. Trzeba
      zmienic to co powoduje depresje a to oznacza zmiane podejscie do zycia, do
      wartosci ktore nami kieruja.
      Jesli te wartosci sa zle przychodzi depresja. Zwykle trzymamy sie tych zlych
      wartosci, probujemy wtedy lekow, mozna probowac medytacji czy zmienic
      filozofie. To nie ma znaczenia jesli wartosci pozostaja zle. Zle wartosci
      przynosza obojetnosc, strach a to co jest nam najbardziej potrzebne to milosc
      do wszystkiego wokol nas.
      Nie znam osoby ktora umialaby zyc bez milosci. Sprobuj sie jej pozbywasc to
      zaczniesz pozbywac sie sensu zycia, bo milosc nadaje sens. Bez niej wszystko
      wokol byloby zloscia i nienawiscia, drzewa, ptaki, ludzie, Ty sam.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • safo.dlugooka Re: Pomóżcie 15.12.04, 04:17
      eco137 napisała:

      > Mam pytanie, chodzicie (jeżeli już idziecie) prywatnie do psychiatry?. A
      > jeśli nie, to czy ci w przychodniach są w miarę przyjemni, wysłuchają
      > człowieka?.
      > Chodzi mi o Katowice.
      > Mój lekarz rodzinny po wysłuchaniu moich objawów, kazał mi się jak
      > najszybciej zgłosić do psychiatry i tam się leczyć.
      > Tylko, że ja się boję, że to będzie 5 minut, nie powiem nawet jednej setnej
      > tego co chce powiedzieć, a on da mi jakieś prochy i „następny proszę̶
      > 1;, bo
      > taki ma plan, a w poczekalni jeszcze 20 „świrów” takich jak ja, cze
      > ka w
      > kolejce. Więc ja na pewno nie dam się zaćpać ot tak, dodatkowo się tylko
      > wystraszę, a po co mi to.
      > Tylko, że na prywatnego psychiatrę mnie nie stać.:(

      Ale co do publicznego, to moje doświadczenia są wlaśnie dokladnie takie,jak się
      to Tobie jawi.Niestety.U mnie było to bez sensu,na dodatek ze szkodą duża dla
      mnie.Podobnie,a b.często gorzej traktowani byli inni pacjenci tłumnie
      oczekujący na psychiatrę.
      Nie stać Cię...hm...zastaw się i idź tam, gdzie trzeba, powiedz,że kasy nie
      masz, ale moze uda się w miarę prędko,w czasie odpowiednio długiej wizyty
      ustalić diagnoze i sposob leczenia.

      > Więc nie wiem, co robić, na razie przeczekam. Może wasze rady mnie na coś
      > naprowadzą.
      > Może ktoś zna z was, jakieś fajnego zwykłego z przychodni lekarza z Katowic,
      > uratowało mi to życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka