Dodaj do ulubionych

Żyję z depresją

23.12.04, 00:08
już chyba ze 3 lata, do tego choroba alkoholowa od lat ponad 10, miotam się
walczę , staram się jakoś funkcjonować , ale jesień (szczególnie ta
poprzednia to zwał jakiemu nikomu nie życzę)i czuje, że nadchodzi jej
nastepny atak. Od kilkku miesięcy przestało mnie cokolwiek cieszyć, nie
wychodzę z domu, godzinami patrzę bezmyslnie w tv, marząc aby nadeszła noc-
noc która oszukam jakimś prochem i wyłacze sie na kilka godzin z życia.Kopce
jak lokomotywa koło 60szt dziennie, niemam apetytu ani jakiegokolwiek celu w
życiu. Mam żone, dwie córki i wyć mi się chce bo nie wiem jak im zapewnić
jakąkolwiek egzystencje. Od 2 lat nie pracuje, nie potrafie w sobie wskrzesić
chęci do działania-zatraciłem wiarę we własne umiejętności, boje sie
podejmowania decyzji. Żona od roku też bez pracy...czy to juz zmierzch życia?
Obserwuj wątek
    • superszczur Rozumiem Cię koleś bardzo dobrze, 23.12.04, 00:18
      tym nie mniej trzeba chyba jednak pogłówkować, czym sie zająć. Moze psycholog, nawet taki w urzędzie zatrudnienia da jakiś impuls. Trzeba po prostu zacząć wykonywać jakieś przemyślane czynności, choćby niewielkie na początek, ale pozytywne. Tak sądzę. Szczególnie że czujesz jednak motywację.
      • 2nadq Re: Rozumiem Cię koleś bardzo dobrze, 23.12.04, 00:26
        W urzędzie Pracy, każda wizyta która była powodowała tylko jeszce większą
        frustraje- calkowity brak pracy- mam termin (kolejny) na 10 stycznia do
        specjalisty psychiatry, ale z powatpiewaniem tam ide , bo nie ma czarodzieja
        który przez 15 minut wizyty pojmie zakamarkimojej osobowości i poda recepte jak
        z tym życ - właśnie jak i za co życ- pozdrawiam
        • safo.dlugooka Re: Rozumiem Cię koleś bardzo dobrze, 23.12.04, 02:46
          2nadq napisał:
          mam termin (kolejny) na 10 stycznia do
          > specjalisty psychiatry, ale z powatpiewaniem tam ide , bo nie ma czarodzieja
          > który przez 15 minut wizyty pojmie zakamarkimojej osobowości i poda recepte
          jak
          >
          > z tym życ - właśnie jak i za co życ- pozdrawiam

          Tak.I tu jest ogromny problem. Niewielką jest szansa pomocy psychiatry ze
          służby publicznej. Dlugie oczekiwanie i wizyta - za krótka.
          Może zatem odstaw te papierosy, zaoszczędź dzięki temu na własne leczenie
          prywatnie. Aby mieć siły starać się o pracę, a gdyby się udalo, pracować
          efektywnie, musisz być choć podleczony.
          Moim zdaniem powinieneś też schować do kieszeni ewentualny wstyd i poprosić o
          pomoc w wydziale opieki spolecznej w UM Twego miasta. Starać się o choć
          jednorazową zapomogę na leczenie - nie będzie uzo, ale zawsze coś.No i oni mają
          swoich psychologów, a ponadto pracownicy socjalni załatwiają też terminy u
          psychiatry z możliwością nawet przyjścia do domu pacjenta. Ja depresję
          leczyłabym głównie u psychiatry. Uzależnienie też, ale wspierane także pomocą
          psychologa.
          I jeszcze inna możliwość - często przy kościołach w poszczególnych parafiach
          też mają bezpłatne leczenie uzależnien i także przymują obok kościoła
          bezpłatnie psycholodzy.No i AA jeszcze.
          Spróbuj. Najpierw walczyć o życie, bo wiesz,że choroba alkoholowa okreslana
          jest przez specjalistów jako "przewlekła, nieuleczalna, śmiertelna".
          /Zapewne wiesz o co idzie z jej nieuleczalnością - możesz poprzez pomoc lekarza
          wyjść z picia, ale ta choroba w Tobie zostaje i każdy kieliszek, nawet po
          latach abstynencji, wiele czyni bałaganu.

          Taka rezygnacja pobrzmiewa w twych słowach...
          Cóż, jak zawsze przy depresji. Ale spróbuj.
          Acha.I jest jeszcze w Polsce sieć cała Ośrodkow Interwencji Kryzysowej. Tam też
          otrzymasz pomoc psychologa i psychiatry za darmo.Teraz nawet sądzę, iż w tej
          chwili tam własnie winieneś się zgłosić. Jeden z lepszych, jakie znam jest
          blisko W-wy w Łukowie.
          Zatem raz jeszcze : nie rezygnuj, próbuj. Myślę o Tobie i przesyłam Ci moje
          dobre o Tobie myśli.
          s.
          • 2nadq Re: Rozumiem Cię koleś bardzo dobrze, 10.01.05, 22:43
            mam termin (kolejny) na 10 stycznia do
            >>
            > Tak.I tu jest ogromny problem. Niewielką jest szansa pomocy psychiatry ze
            > służby publicznej. Dlugie oczekiwanie i wizyta - za krótka.
            > Może zatem odstaw te papierosy, zaoszczędź dzięki temu na własne leczenie
            > prywatnie. Aby mieć siły starać się o pracę, a gdyby się udalo, pracować
            > efektywnie, musisz być choć podleczony.
            > Moim zdaniem powinieneś też schować do kieszeni ewentualny wstyd i poprosić o
            > pomoc w wydziale opieki spolecznej w UM Twego miasta. Starać się o choć
            > jednorazową zapomogę na leczenie - nie będzie uzo, ale zawsze coś.No i oni
            mają.

            I własmie dzisiaj byłem jako że 10-ty , miła, młoda pani doktor , ale nic poza
            tym co sam jej proponowałem z siebie nie dała, Pare typowuch prochów na czele z
            lorafenem i efektinem. Za 2 tygodnie wizyta następna . Acha ..sofo - 10 dni nie
            pale, zasługa raczej plastrów, ale przeginam z lorafenem - już na 100% jestem
            uzależniony od tej rozowej pastyleczki , jest mi po niej fajnie i ..fajnie śpie.
            Jeśli zaglądasz na to forum jeszcze sofo.dlugooka ..PROSZE , chcailbym spytac o
            kilka spraw , które moga mi pomó w życiu m a właściwie w jego parodii, jesli
            więc bedziesz - daj znak i może napisze ci co mi siedzi takiego, że nie moge
            sobie z tym poradzić m a ty mam nadzieje bedziesz mi mogła pomoc. Pozdrawiam
    • safo.dlugooka Re: Żyję z depresją 23.12.04, 02:25
      2nadq napisał:
      /.../
      wspólczuję Ci z całego serca - nakładanie się choroby alkoholowej i depresji,
      to koszmar. i do tego wrażliwość na cholerną jesien/zimę - też to mam rozwinęte
      tak dalece, że panicznie boję się jesieni już w połowie lata, albo i wcześniej,
      nawet wiosną cudowną bzem i całym tym pięknem.
      Prochy....Też jeszcze ciągnę tylko dzięki nim.Tylko i wyłącznie.Zdobywam je po
      znajomości i za kasę , ktorej nie mam.Po prostu wolę nie jeść, niż nie mieć
      tabletek, ktore nie czynią szczęścia, ale wyciszają przerażającą dla mnie
      rozpacz.
      Papierosy.Spróbuj nicorette /nie mam pewności czy dobrze napisałam nazwę tych
      plastrów/ - znam palacza ogromniastego, który wyciągnął się ze szlugów dzięki
      nicorette.Co prawda po roku wrócił, ale jednak zawsze rok był bez tego, no i ma
      już zakupione nowe nicorette.
      Wg mnie, w tej chwili praca - tak, jasne, ważna, by żyć, ale teraz nie jest
      najważniejsza, bo nawet, gdy ją zdobędziesz, to nie podołasz, możesz ją zawalić
      przez swoje cięzke, przewlekłe choroby.
      Nie napisaleś czy się leczysz i w przypadku depresji, i choroby alkoholowej,
      ktora badzo `pięknie` nakręca depresję.
      Proszę, zrób to. Napisz o tym. Jesli nie leczysz się, napisz skąd jesteś - może
      będę w stanie choć dać Ci namiary na naprawdę dobrych specjalistów?
      A jak żona? Rozumie Twe choroby?
      Napisz więcej, proszę.
      To nie jest zmierzch życia, tylko na Ciebie akurat rzuciły się choróbska.Trzeba
      je wywalić ze swego zycia. Na Twoim miejscu równolegle leczyłabym obie choroby.
      Jeśli udałoby się z uzależnieniem, to jestem pewna,że gdybyś poradzil sobie
      także z depresją, to nawet, gdyby były nawroty, bez alkoholu będa mialy lżejszy
      przebieg i łatwiej z nich wyjdziesz.
      Sciskam mocno
      s.
      • 2nadq Re: Żyję z depresją 23.12.04, 07:41
        Miło mi, że ktoś zainteresował się moimi problemami. Od dłuższego czasu czytam
        posty na tym forum, ale nie mogłem się zdecydować zabrać głosu.:( O chorobie
        alkoholowej wspomniałem jako elemencie życia - znam temat na wylot i od kilku
        lat żyję w abstynencji, choć przyznam , że początki były bardzo trudne, no ,
        ale to temat na inne forum. Należę do tych szczęśliwców w nieszczęściu, których
        żona nie odtrąciła , lecz z własnej woli szukała pomocy w grupach an-anol,
        dlatego z jej strony mogę liczyć na pomoc i dobre rady - często jest pierwszą
        osoba która widzi zmainy w moim zachowaniu i sygnalizuje mi to.
        Największym problemem jest niestety to, że i ona i ja chorujemy na
        depresję.Żona po zwolnieniu z pracy bardzo przeżyla ten fakt, i znalazło to
        odzwierciedlenie w kilkumiesięcznej depresji - na szczęście doszła do jakiego
        takiego stanu pod opieką specjalistów.
        Wiem , że najlepszym rozwiazniem byłaby praca- nie mieszkamy niestety w Wawie,
        jesteśmy zarejestrowani w Urzędzie Pracy ( za miesiąc ostatni zasiłek który
        pobiera żona)i pracy u nas po prostu NIE MA, a jeśli jest ...oboje jesteśmy po
        40-ce, więc szanse spadają, spadają, tak jak moje samopoczcie.
        Leki- fakt, b.drogie - sprzedaliśmy samochód, pospłacaliśmy część zaległości,
        ale Święta będą raczej symboliczne, a i na leki zaczyna brakować.
        Przeraża mnie tempo w jakim to wszystko się dzieje- zatraciłem swoją
        kreatywnośc, przebojowość, chęc walki. Najpiękniejszym momentem dnia jest
        zachód słońca- i nie ze wzglęgu na jego walory estetyczne- oznacza on, że
        wreszcie kończy się następny dzień, że bedę mógł położyć sie i uciec w
        zapomnienie. Łapię się na tym, że trace poczucie czasu- nie bardzo wiem jaki
        jest dzień tygodnia, jaka data - wszystkie dni podobne jeden do drugiego-
        nijakie...Emocje mam zozhustane do granic - od ataków nerwów do płaczu rzewnymi
        łzami.A tak niedawno byłem jeszcze calkiem fajnym facetem...Pozdrawiam
        wszystkich.
        • safo.dlugooka Re: Żyję z depresją 24.12.04, 05:46
          2nadq napisał:

          > Miło mi, że ktoś zainteresował się moimi problemami. Od dłuższego czasu
          czytam
          > posty na tym forum, ale nie mogłem się zdecydować zabrać głosu.:( O chorobie
          /..../

          Mój Boże, w tej sytuacji faktycznie najważniejsza jest ta praca.
          Sadziłam,że jest jeszcze nieruszony problem alkoholowy, ale depresja żony w tym
          wszystkim, też, albo i bardziej, fatalnie się zbieglo to wszystko.
          Co do pracy po 40-tce, sporo o tym wiem.
          Wiesz, ja aktualnie mieszkam w W-wie i powiem Ci to samo: i tu nie ma pracy
          dla kobiety po 35 r.ż. i to naprawdę z dobrym wykształ
          ceniem, doświadczeniem, odpowiedzialnością, pracoholizmem - wszystkim, co się
          powinno podobać pracodawcy.
          A już po 40-tce, to w ogóle...
          Mozna liczyć tylko na opieke nad cudzymi dziecmi, szuka się fryzjerek,
          kosmetyczek, krawcowych, ochroniarzy/w tym wypadku wiek nawet do 55-60 lat, ale
          placa śmieszna/, no i, z tego, co pamietam, inzynierów i robotników z branzy
          budowlanej.
          Naprawdę straszna wydaje mi się być Wasza z zoną sytuacja.
          Tyle się starsze pokolenie nameczylo w komuniźmie z innych, niż brak pracy
          powodów, a teraz tez się męczy...
          Nie napisałeś, jakie zawody macie, choć to pewno nie ma znaczenia, bo przez
          chwilę pomyslaam o pracy za granicą, gdzie czasem mozna znaleźć coś i po 40-
          tce, tylko jak wyjechać, skoro choruje się na depresję...
          Wszystko co mogę powiedziec, to raz jeszcze - nie jesteście sami.
          Pociecha zadna.Wiem.
          Ale za to fakt.
          Nie jesteście sami, przynajmniej, gdy chodzi o mnie.
          Oby Bóg czy Ktos albo Los odmienił Wasze życie.
          Z calego serca tego życzę.
          ściskam
          safo
    • mskaiq Re: Żyję z depresją 23.12.04, 14:56
      Przede wszystkim nie mozna sie poddac, kiedy stracisz wiare nic nie moze sie
      wydarzyc. Musisz wierzyc wbrew temu ze wszystko zdaje sie dzialac przeciwko
      Tobie a wlasciwie Wam.
      Musisz uwierzyc w Siebie i zaczac dzialac. Od tego zalezy wszystko, masz dwie
      Corki, masz Zone ktora kochasz. Masz wiele motywacji, zacznij dzialac, musisz
      uwierzyc ze dostaniesz prace.
      Ja tez palilem 60 papierosow, przestalem bo czulem sie po nich tak zmeczony ze
      nie moglem wiecej pracowac. Tez mialem motywacje w postaci moich dzieci,
      przestalem palic. Moze przestanie palenia zmobilizuje Cie do dzialania, pomoze
      przezwyciezyc Twoje zmczenie i brak wiary.
      Wiem ze potrafisz dzialac, przestales pic a to wymaga nie byle jakiego
      charakteru. Przestan sie bac, jak bedziesz pozytywny wszystko wokol bedzie
      zmienialo sie w podobny sposob. Kiedy nie wierzysz, jestes negatywny wszystko
      zamienia sie w beznadzieje.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • safo.dlugooka Re: Żyję z depresją 24.12.04, 05:54
        mskaiq napisał:
        /.../
        Jasne,że napisaleś to w dobrej wierze, ale na Boga - nie ma pracy nawet w
        Warszawie dla ludzi w tym wieku - jakby nie bylo wcale nie starczym i niosącym
        z sobą niedołężność.
        Oczywiscie,że wiara jest wazna, ale za wiarę nikt nie utrzyma rodziny, nie
        podejmie właściwego leczenia prywatnie, nie kupi stosownych leków...
        Ile mozna TYLKO wierzyć?
        Czasem trzeba też cos zjeść i przede wszystkim móc się leczyć.
        s.
        • 2nadq Re: Żyję z depresją 24.12.04, 15:05
          Jakoś cieplej się robi w duszy widząc zainteresowanie tylu osób problemem
          obcego człowieka.
          Dzisiejszy dzień wydaje się jakby lepszy, zapomniałem na moment o problemach,
          zająłem sie przygotowaniami do Wigilii, z córką ubraliśmy drzewko,a nawet
          schowałem kabel antenowy, który od dwóch miesięcy swobodnie sobie leżał w
          poprzek pokoju i jakoś mi nie przeszkadzał.I te wydawałoby się prozaiczne
          zajęcia na moment pozwoliły mi poczuć się normalniej, pomimo tego, że robiłem
          to wszystko jednak bez entuzjazmu, jakoś bardziej z musu niż poczucia
          obowiązku. Jednak lepsze to, niż bezmyślne leżenie w wyrze i patrzenie w tv.
          Czekam z niecierpliwością nie tyle na Nowy Rok, co na moment aż TEN się
          skończy, rok najgorszy z najgorszych w moim życiu, a teraz pisząc,aż się
          uśmiechnąłem sam do siebie, bo właśnie przypomniał mi się film pt "Gorzej być
          nie może"..zawsze jednak może.
          Pozdrawiam serdecznie wszystkich tu zaglądających, życzać Spokojnych, Radosnych
          Świąt.
      • matylda262 Re: Żyję z depresją 30.12.04, 12:18
        Bardzo madrze piszesz.Zgadzam sie z tym.Za wszystko odpowiada nasza psyche i
        sily wyzsze.Wystarczy zmienic myslenie,uwierzyc i zaczac cos dzialac,a wszystko
        co dobre bedzie naszym udzialem.

        Pozdrawiam
        Matylda
    • mskaiq Re: Żyję z depresją 24.12.04, 14:44
      Mysle ze w tym wieku wiele ludzi pracuje w Warszawie a nawet starszych,
      dlaczego uwazasz ze wiek dyskwalifikuje.
      Wedlug mnie niedoleznosc nie zalezy od wieku a od naszej aktywnosci od sposobu
      zycia i odzywiania sie. Codziennie jezdze z 80 letnia pania na plaze. Ona
      biega, Jej sprawnosc fizyczna jest podobna do kobiety 40 letniej.
      Mysle ze wtedy kiedy sie traci wiere przestajemy dzialac a to przekresla
      wszystkie szanse. Wtedy kiedy jest wiara, mozna dzialac, wiem ze bez takiej
      wiary nigdy nie dostalbym pracy chociaz mam powyzej 50 lat.
      Serdeczne pozdrowienia.


      Jasne,że napisaleś to w dobrej wierze, ale na Boga - nie ma pracy nawet w
      Warszawie dla ludzi w tym wieku - jakby nie bylo wcale nie starczym i niosącym
      z sobą niedołężność.
      Oczywiscie,że wiara jest wazna, ale za wiarę nikt nie utrzyma rodziny, nie
      podejmie właściwego leczenia prywatnie, nie kupi stosownych leków...
      Ile mozna TYLKO wierzyć?
      Czasem trzeba też cos zjeść i przede wszystkim móc się leczyć.
      • safo.dlugooka Re: Żyję z depresją 25.12.04, 06:24
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze w tym wieku wiele ludzi pracuje w Warszawie a nawet starszych,

        tak.Wielu pracuje.Nie tylko w W-wie.
        wielu też już zwolniono i nadal sie ich zwalnia.
        a jeszcze wiecej nie moze znaleźć pracy - nawet młodzi ludzie, a co dopiero 40-
        letni
        takie sa fakty
        > dlaczego uwazasz ze wiek dyskwalifikuje.
        ja uważam,że wiek dyskwalifikuje ?!!!
        walnąłeś jak o beton łysy z przeproszeniem
        gdzie to napisalam,że ja uważam, iż wiek dyskwalifikuje ?
        czytaj uważniej i nie denerwuj mnie przypisywaniem mi czegoś, czego nie
        napisałam
        napisałam o czymś zupełnie odmiennym

        > Wedlug mnie niedoleznosc nie zalezy od wieku a od naszej aktywnosci od
        sposobu
        > zycia i odzywiania sie.

        ja o równiku, Ty o biegunie
        przeczytaj w jakim kontekscie uzyłam słów `wiek starczy` oraz "niedołężność`,
        bo
        mówisz nie na temat

        Codziennie jezdze z 80 letnia pania na plaze. Ona
        > biega, Jej sprawnosc fizyczna jest podobna do kobiety 40 letniej.

        no miło mi , że jeżdzisz z panią 80-letnią na plazę codziennie
        też bym sobie z panem, może młodszym ciut,pojeździła na plażę codziennie
        choć plaże codziennie lubię tak,że może być pan 100-letni też
        a i autor wątku, mniemam, nie odmówiłby wypraw z całą rodziną codziennie na
        plazę
        ale co to ma do rzeczy?
        kto tu pisał,że 40-letni sa niesprawni, a 80-letni to już żywe trupy ?
        bo ja nie
        kto tu cos taki temat poruszal?
        halo, halo - czekamy ! Kto tu gadał o tym ?!!!!!
        kto zaprzeczał,że możliwe, iż pani w wieku 80 lat zrobi fikołka, a 40-latka nie?
        powiedz mskaiq, to się go załatwi tego głuptaka
        ja mam 98 lat i szpagat robie bez problemu,a moja kumpela mlodsza o 2 lata
        zupełnie tego nie potrafi

        > Mysle ze wtedy kiedy sie traci wiere przestajemy dzialac a to przekresla
        > wszystkie szanse. Wtedy kiedy jest wiara, mozna dzialac, wiem ze bez takiej
        > wiary nigdy nie dostalbym pracy chociaz mam powyzej 50 lat.

        znaczy uważasz,że co czwarty bezrobotny w Polsce jest bezrobotny ,bo nie ma
        wiary i nie działa?
        to ciekawe
        bo znam wielu, którzy działają, jak jasna cholera,i nic
        autor wątku ma mniej lat, niż Ty i rodzinę na utrzymaniu, i nie ma pracy.
        bo nie działa, nie szuka jej - tak sądzisz ?

        Ty przede wszystkim rozmawiasz o czyms innym, niż my tutaj

        bo tu mowa m.in. o bezrobociu w Polsce, które nierzadko jest przyczyna depresji
        i samobójstw też
        o tym mowa tutaj - tylko i wyłącznie,a nie o kondycji ludzi powyzej 18 lat.
        poczytaj ogloszenia o pracy w Polsce,zasięgnij wiedzy w biurach posrednictwa
        pracy i uslyszysz to, o czym stoi w tym watku

        to nie mój wymysł,że powyzej 35-40 lat pracodawcy cię nie chcą
        więc nie przekonuj mnie o sprawności 80 latki i wplywie ruchu, odzywiania się
        oraz wiary na otrzymanie w Polsce pracy, bo to, co piszesz, staje się niemadre
        i raz jeszcze powtórzę - przeczytaj nawet parę razy czyjś tekst, nim
        przypiszesz mu to, czego nie powiedział

        jak widać, akurat u Ciebie ta 50-tka ponad daje znać o sobie, gdy w grę wchodzi
        zwykłe czytanie ze zrozumieniem

        ostatnie zdanie napisałam i go nie cofam, choc nie jest miłe, bo nie znoszę,
        gdy mi ktoś wmawia,że mówię A, gdy wypowiadam akurat B
        ponadto z trudem przebrnełam samotną noc wigilijną i szczęście w
        nieszczęściu,że minęła

        w nieszczęściu dla Ciebie na którego spłynęło napięcie, przykrość i wkurzenie
        me tymi wigiliami bez rodziny i żarcia oraz perspektywą pustych garów także
        jutro i pojutrze
        chlebina z żółtym serem, zamiast bigosu, sałatki czy innej kielbasy bialej już
        mnie wkurza, bo lata się czeka i ma się WIARĘ tylko po to, by nia sobie
        wytrzeć....zasmarkany noc
        s.


    • 2nadq do safo 25.12.04, 09:08
      Masz rację safo.dlugooka nigdzie nie napisałaś o niedołężności, choć prawdę
      powiedziawszy bywają dni , że czuję się jak zniedołężniały 90-latek , ale to
      raczej w sferze psychicznej. Fizycznie, pomimo tego, że od jakiegoś czasu
      jestem podatniejszy na wszelkiego rodzaju przeziębienia i infekcje (stres?)
      fizycznie jestem naprawde sprawny jak nawet na te swoje 44 lata.
      safo. napisała:
      ..bo przez
      chwilę pomyslaam o pracy za granicą, gdzie czasem mozna znaleźć coś i po 40-
      tce, tylko jak wyjechać, skoro choruje się na depresję...
      Mamy bardzo podobny tok myślenia safo. :) i jak tak pomyślałem i zrobiłem.
      Wyjechałem 1 czerwca do UK, pracowałem chowając głęboko ambicje, jako pomywacz,
      potem jako cleaner (ładniej brzmi niż sprzątacz prawda?)wytrzymałem 3 miesiące-
      i nie to że zbyt cięzka lub poniżająca była to praca, lez właśnie nie zniosłem
      samotności, całkowitego wyobcowania i tych cholernych wolnych chwil, gdy nie
      wiedziałem czym zając myśli, tych wszystkich chwil gdy łapałem sie na tym, że
      zaczynam rozmawiać...sam ze sobą. Anglia to naprawdę raj , ale dla ludzi
      zdrowych i może faktycznie ciut młodszych.
      Na miejscu rozesłałem tony cv, oddzwaniam na ogłoszenia w prasie i...nadal
      czekam. W jednej z lokalnych gazet ukazało sie niedawno ogłoszenie -zadzwoniłem
      i wszystko fajnie do momentu podania wieku. Podziękowali, a za kilka dni
      ukazało się z dopiskiem "wiek do 35 lat" hmmmm, chyba ogłoszeniodawca
      niedołężność rozciaga jeszcze niżej.
      mskaiq - cieszę się , że możesz relaksować się na plaży, chociaż ja wolę góry,
      narty...i w głębi duszy nawet się cieszę, że tegoroczna zima jak na razie
      pozbawiona jest tego co w niej najpiekniejsze - śniegu- a wiesz dlaczego? bo
      jakoś potrafię sobie sam wytłumaczyc dlaczego po raz kolejny narty leża w
      piwnicy, zakurzone i jakby zbędne, rozumiemy to ja, żona i starsza córka,
      natomiast dla młodszej brak śniegu jest najważniejszym powodem bez wgłebiania
      siew prawdziwe przyczyny,dlaczego kolejny weekend, sezon spędzi na podwórku.
      Pozdrawiam serdecznie w nastroju jakby mało światecznym.
      • safo.dlugooka Re: do safo 26.12.04, 04:21
        2nadq napisał: ....

        Witaj...

        nie ma nic poniżającego w takiej pracy....cleanera choćby
        co, oczywiscie, zupełnie latwo sobie powiedzieć, gdy jest się w normalnym
        stanie - nastrój w normie i, towarzyszące zawsze zaburzeniom depresyjnym,
        niskie poczucie wartości

        co do sprawności fizycznej...
        wiesz
        w miarę przedłużania się depresji i szaleńczym stresom, zaczęło siadac mi
        wszystko
        psychosomatyka w postaci czystej, oczywiście jeszcze bardziej niekorzystnie
        wplywająca na stan psychiczny i mysli typu : - No tak, do niczego się nie
        nadaję, bo nawet cialo odmawia posluszeństwa, jest stare, wiec chore, śmierć i
        tak za to blisko, po co sie starać itp - i myślisz tak, chocby każdy mówil
        Ci,że świetnie, młodo wygladasz, lekarze zapewniają,że to przewklekły stres,
        sama na przykład wiem przecież,że poczatki choroby wrzodowej, jak najbardziej
        wiązą się ze stresem - ale niby swoje `racjonalności` sie wie,a i tak mysl o
        tym,że jesteś do niczego już, nie opuszcza...

        a ogłoszenia...
        chyba pisałam Ci już...
        jeszcze jakiś czas temu, gdy względnie do pracy się nadawałam, wysyłalam
        nawet do takich firm, gdzie kiedyś, sama siebie bym obśmiała
        nikt nigdy mi nie odpowiedział
        nigdy, mimo tego,że z pewnością do róznych pracodawców nie zglosiły sie setki
        kobiet z moim wykształceniem, doświadczeniem, wiedzą...
        więc znam to wszystko

        dodatkowo,to milczenie pracodawców ewentualnych, niestety,zwalające z nóg i
        przekonujące o tym,że nie jest się wartym nic

        no i tak się poruszasz po tym kole smutku
        ustrój dał nam wolność
        ale ludzi w wieku średnim
        a nawet poniżej
        postarzył po prostu
        takie mam odczucie

        dzięki Bogu,że nie zlozyłeś mi życzenia wesołych świąt, bo bym już się dziś do
        reszty załamała
        wigilia samotnie po raz kolejny
        i na dodatek, także święta...- sama w wielkim domu
        za dużo
        za bardzo to przykre

        i ja serdecznie pozdrawiam
        s.
        • 2nadq Re: do safo 26.12.04, 16:39
          Wiesz safo. , im dłużej czytam Twoje posty, tym więcej wspólnych cech znajduje,
          i nie wiem czy powinno mi być mi raźniej z tego powodu, czy mieć pretensje do
          Stwórcy, że tak wielu pokarał.
          Chyba już się Swięta kończą, jakoś dla mnie takie nijakie, ale złapałem sie na
          dziwnej rzeczy - wstałem dzisiaj rano i pomyślałem o Tobie - może te moje
          fluidy z opóźnieniem do Ciebie dotrą, a jeśli sprawi Ci to przyjemność, to
          wiedz , że zjem na kolację ser topiony- może wspólnie będzie raźniej.
          Pozdrawiam - myślami bedąc przy Tobie
    • mskaiq Re: Żyję z depresją 25.12.04, 10:05
      Ja kocham gory rowniez, wlasciwie ocean odkrylem dopiero 1.5 roku temu. Po
      gorach przewedrowalem wiele wiele kilometrow. Bralem dzieciaki i robilismy
      wyskok na dwa czasem na trzy dni w gory.
      Wtedy cale negatywne myslenie szlo w kat i bylo pieknie i radosnie. Wracalem
      wtedy radosny. Po powrocie wracalem do "podlej" rzeczywistosci i ladowalem w
      siebie zle mysli od nowa.
      Ty rowniez mozesz przypiac narty i zostawic zle mysli za soba. My czasami
      zachowujemy sie w taki sposob jakby to bylo naszym obowiazkiem dolowac sie,
      budowac przygnebienie jakby za kare ze nic nam nie wychodzi.
      Utrzymujac Siebie w depresyjnym nastroju wcale nie pomaga Tobie dostac pracy.
      Ja kiedys spotkalem sie ze stwierdzeniem ze pozytywne myslenie w takiej
      sytuacji to nierozsadne zachowanie.
      Ja jednak mysle ze jest odwrotnie, depresja to nie choroba to sposob myslenia.
      Nie ma lekarstwa na zycie, gdybys dostal prace i wszystko zaczelo sie ukladac to
      Twoja depresja zniknelaby i nie potrzebowalbys lekow.
      Wedlug mnie bardzo wiele zalezy od tego w co wierzysz. Jesli wierzysz ze nie
      dostaniesz pracy to jej nie dostaniesz. Probujesz przekonac sie ze nie ma dla
      Ciebie nic bo jestes za stary, podajesz nawet przyklady. To Ci napewno nie
      pomoze. Ty nie mozesz oslabiac Siebie negatywnym mysleniem, musisz szukac
      pozytywnego bo tylko to moze przyniesc rozwiazanie.

      Serdeczne pozdrowienia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka