Dodaj do ulubionych

moja terapia zeszła na psy

03.06.05, 02:22
Od paru tygodni moja terapia to pieprzenie od d..Maryni. Nic mi się nie chce,
co by tu porobić itp Nie potrafię zmusić się do dotknięcia tego co boli. Moja
terapeutka świadomie bądź nieswiadomie uczestniczy w tym ze mną. 3 terapie z
rzędu czułam jak nie mam ani jednego konstruktywnego wniosku, jakieś błędne
koło. Pojawił się z 1 strony argument, ze w wypadku innych .. Coś zaczynam
powątpiewać w profesjonalizm powyższej.
Obserwuj wątek
    • romy_sznajder Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 03:02
      Są takie możliwości:
      1. czeka, aż 'zaskoczysz', bo widzi, ze Ci trudno [cyt: 'Nie potrafię zmusić
      się do dotknięcia tego co boli.'],
      2. nie przywiązuję się, a ma ruch w interesie,
      3. możliwe, że ona myśli to samo o Tobie [że liczysz, że ona za Ciebie rozwiąże
      problemy].

      Za argument o innych, jeżeli nie był konseklkwencją Twoich wątpliwości, albo
      pytań - powinna przeprosić.
      Trzy terapie, czyli trzy wizyty? To punkt pierwszy, obwąchujęcie się po prostu.
      Zastanów sie lepiej, czy w głębi serca ona Ci pasuje.
      Cze:)
      • lizavieta1 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 18:23
        3 ostatnie są kiepskie. Nie pisałam że od 3 się znamy. Jestem u niej od
        października zeszłego roku. Pasuje w miarę. Wcześneij było całkiem w porzaku,
        chyba dość efektywnie pracowałyśmy. Nie chcę tego rzucać, posiedze tam jeszcze z
        rok albo dwa, postaram się nawinąc o smutnych dla mnie rzeczach. A potem zobaczymy.
    • cadiz Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 08:02
      mój pies poszedł na terapię
    • orlando10 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 09:06
      Psychoterapeuta nie cudotwórca. Skoro masz silny opór i nie chcesz rozmawiać o
      najbardziej bolesnych dla Ciebie sprawach, to terapeuta przecież nie wyciągnie
      tego z Ciebie wołami. Na terapii trzeba się nieźle naharować, żeby coś osiągnąć.
      Nie obarczaj terapeutki cała odpowiedzialnością za brak rezultatów. Do tanga
      trzeba dwojga ;-)
      • o-ren_ishi Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 14:19
        Hmmm... Madre.... :)
      • rzeznia_nr_5 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 14:23
        Orlando to przykład pacjentki modelowej.
        • orlando10 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 14:25
          rzeznia_nr_5 napisał:

          > Orlando to przykład pacjentki modelowej.

          Jasne, 4 lata indywidualnej i 10 miesięcy grupowej. Niezly wynik, co? ;-)
          • rzeznia_nr_5 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 14:28
            orlando10 napisała:

            >
            > Jasne, 4 lata indywidualnej i 10 miesięcy grupowej. Niezly wynik, co? ;-)


            Spytaj się terapeuty czy niezły.Jak płatnej przez 4 lata co tydzień bez
            szemrania to myśle że niezły wynik.
            • orlando10 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 21:56
              rzeznia_nr_5 napisał:

              > Spytaj się terapeuty czy niezły.Jak płatnej przez 4 lata co tydzień bez
              > szemrania to myśle że niezły wynik.

              Rzeźnio, napisałam to z autoironią.
              • looserka Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 22:04
                a kiedy masz zamiar zacząć po prostu żyć
                orlando?
                • orlando10 Re: moja terapia zeszła na psy 04.06.05, 08:50
                  looserka napisała:

                  > a kiedy masz zamiar zacząć po prostu żyć
                  > orlando?

                  Słuchaj, nie chodziłam na terapię dla przyjemności. To było dla mnie niemalże
                  "być albo nie być". Gdybym się nie leczyła, nie mogłabym normalnie funkcjonować
                  i nie wiadomo, jak by to się skończyło. Zacznij po prostu żyć! Uwielbiam takie
                  teksty, po prostu uwielbiam! Gdybym nie zaczęła terapii, może bym już nie zyła,
                  jasne?
                  A terapię kończę za miesiąc i pewnie wtedy zacznę, jak to określasz, "po prostu
                  żyć" :-/
                  • lucyna_n Re: moja terapia zeszła na psy 04.06.05, 09:46
                    "kiedy zaczniesz po prostu zyc" tekst z tej samej polki co "wez sie w garsc"
                    Ja co prawda jestem sceptczna nie tyle co do celowosci psychoterapii samej w sobie co mozliwosci
                    znalezienia kogos kto z sensem umialby ja przeprowadzic ale taki tekscior to przegiecie.

                  • looserka Re: moja terapia zeszła na psy 04.06.05, 12:42
                    człowiek może uzależnić się niemal od wszystkiego
                    od wieloletniej psychoterapii też

                    czytanie między słowami - ku przestrodze
                    • lucyna_n Re: moja terapia zeszła na psy 04.06.05, 12:45
                      lepiej sie uzaleznic od gadania z psycho niz od prochów.
                      Zreszta nerwicy i tak prochem nie uleczysz wiec po co to piętnowanie?
        • o-ren_ishi Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 14:25
          Taki prototyp idealny, wzór. Gdzie tam nam szaraczkom... my się tylko możemy
          porównywać :)
          • orlando10 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 14:27
            o-ren_ishi napisała:

            > Taki prototyp idealny, wzór. Gdzie tam nam szaraczkom... my się tylko możemy
            > porównywać :)

            No jasne, wzorzec z Sevres ;-))
    • gocha114 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 18:29
      Ciekawa jestem jakie podejście prezentuje Twoja psychoterapeutka?
      Psychoanalityczne,humanistyczne,poznawczo-behawioralne,czy może eklektyczne?
      • lizavieta1 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 18:31
        Nie wiem. Nie skupiam się na teorii, ale na tym o czym mówimy, na konkretnych
        problemach z moejgo życia. Wygląda najbardziej na behawioralne, skoro jesteś
        zainteresowana, to spróbowąłam ci odpowiedzieć.
      • o-ren_ishi Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 19:09
        A wszystkie te teorie jeden pieron:)
      • rzeznia_nr_5 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 19:15
        gocha114 napisała:

        > Ciekawa jestem jakie podejście prezentuje Twoja psychoterapeutka?
        > Psychoanalityczne,humanistyczne,poznawczo-behawioralne,czy może eklektyczne?


        O w morde...a to eklektyczne to jakie?
        • aneta10ta Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 19:34
          rzeznia_nr_5 napisał:

          > O w morde...a to eklektyczne to jakie?
          Nie czep się przejęzyczenia.
          Aneta
        • o-ren_ishi Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 20:18
          > O w morde...a to eklektyczne to jakie?
          Mozęe chodziło o sklerotyczne. Terapeuta sklerotyk co to zapomina ciągle jakie
          pacjent ma problemy.
        • looserka Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 22:05
          eklektyczne czyli wszystkiego po trochu sklejonego


          wielkim gównem jak wszystko pozostałe
          • rzeznia_nr_5 Re: moja terapia zeszła na psy 03.06.05, 23:49
            looserka napisała:

            > eklektyczne czyli wszystkiego po trochu sklejonego
            >
            >
            > wielkim gównem jak wszystko pozostałe


            Odpowiednia spoina to podstawa.
    • mskaiq Re: moja terapia zeszła na psy 04.06.05, 05:01
      Cala w terapi to Twoja praca. Terapeta jest tylko po to aby wskazal gdzie
      popelniasz bledy i co musisz zmienic.
      Z tego co piszesz jest w Tobie wiele bolu. Zwykle wiaze sie to ze sprawami
      ktorych nie umiesz Sobie wybaczyc. Tylko wybaczenie tego co sie stalo kiedys w
      Twoim zyciu moze przyniesc ulge i to Ty musisz zrobic. W tym nie pomoze Ci
      terapeuta.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aspolecznie Re: moja terapia zeszła na psy 04.06.05, 10:48
        mskaiq napisał:

        > Cala w terapi to Twoja praca. Terapeta jest tylko po to aby wskazal gdzie
        > popelniasz bledy i co musisz zmienic.
        > Z tego co piszesz jest w Tobie wiele bolu. Zwykle wiaze sie to ze sprawami
        > ktorych nie umiesz Sobie wybaczyc. Tylko wybaczenie tego co sie stalo kiedys
        w
        > Twoim zyciu moze przyniesc ulge i to Ty musisz zrobic. W tym nie pomoze Ci
        > terapeuta.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        i odpuść nam jako i my odpuszczamy....
        Msgaiq
        wybaczenie sobie to chyba najtrudniejsze zadanie jakie można przed człowiekiem
        rozumnym i moralnym postawić
        ale dopiero wybaczając sobie potrafimy tak naprawdę wybaczyć też i innym
        • 10ii Re: moja terapia zeszła na psy 04.06.05, 10:52
          jest jeszcze jest tkzw. "grzech przeciw Duchowi św"
          -jesli by Bóg go przebaczył nie byłby Bogiem.patrząc na pewien inny
          wątek zakrawa mi to na CELOWE zabijanie ducha tego forum, nie boje sie tego
          wcale powiedzieć.
          • aspolecznie Re: moja terapia zeszła na psy 04.06.05, 11:37
            10ii napisał:

            > wątek zakrawa mi to na CELOWE zabijanie ducha tego forum, nie boje sie tego
            > wcale powiedzieć.

            chyba mnie nie podejrzewasz o taki niecny aspoleczny zamiar jak celowe zabicie
            ducha tego forum
            wydaje mi się z racji mojego aspolecznego zarozumialstwa, że moja tu obecność
            raczej tego ducha antydepresji umacnia aby jako taką równowagę sił zachować.
            a nie boisz się, że za chwilę pojawi się jakiś mutant rozgoryczonego prawiczka,
            żeby twoje CELOWE przestrogi potraktować jako twoje niecelowe urojenia
            prześladowcze?
    • marzenia11 Re: moja terapia zeszła na psy 05.06.05, 00:06
      Może być kilka przyczyn, ale jesli jest tak, że jestes w terapii u tej
      terapeutki juz od jakiegos czasu to prawdopodbnie doszłas do jakiejs trudnej
      swojej sprawy, której nie chcesz dotknąć, ja to nazywam dojsciem "do ściany".
      Żeby ją przejść, albo za nią wyjrzeć najpierw ją trzeba zobaczyć, czyli co to
      jest i z czym się wiąże. Nie jest to przyjemne, wiąże sie z wieloma przykrymi,
      bolesnymi wydarzeniami i uczuciami, stąd opór-a z oporu wynika chęć ucieczki,
      która się przejawia najczęściej myslami o braku profesjonalizmu
      psychoterapeuty, a to się bierze z pragnienia, żeby to on coś z tym naszym
      fantem zrobił, za nas, żeby uniknąć trudnych uczuć.
      Jeżeli nie możesz sama dotknąć bolesnych spraw to powiedz o tym, własnie
      dokładnie tak to sformułuj. I nie uciekaj, bo byc może zrobisz kolejny milowy
      krok w swoim zyciu na drodze do szczęścia i dobrego samopoczucia. czego Ci
      bardzo serdecznie życzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka