Dodaj do ulubionych

moja mama jest chora

22.08.05, 22:01
jak sobie radzicie z chorą osobą w domu, ze stresem z obawą że coś sobie
zrobi. Moja mama ma znowu nawrót depresji po ponad roku leczenia tylko że
teraz skończy się to chyba szpitalem. Martwie się tak bardzo że nie mogę
myśleć o niczym innym. Jak jest z Wami? :(
Obserwuj wątek
    • vinxxx Re: moja mama jest chora 22.08.05, 22:44
      cholera szczerze mowiac nie zazdroszcze ci. niewiele mozesz zdzialac zdaj sie
      na profesjonalistow

      powodzenia trzymam kciuki
      • ola3100 Re: moja mama jest chora 23.08.05, 08:48
        dzięki... właśnie dzisiaj w nocy przekonałam się jak mało można zrobić jak ktoś
        nie chce się leczyć. Nie spała całą noc (w zasadzie to już drugą noc) mówiła od
        rzeczy więc wezwaliśmy pogotowie... a lekarz nie mógł nic zrobić bo ona nie
        chciała... tak samo ze szpitalem jeśli nie chce to nie pójdzie dopóki nie
        zagraża innym to sama decyduje o sobie... ale jak może decydować o sobie skoro
        nie jest świadoma swojej choroby... i trzeba jej cały czas pilnować...
        • feather Re: moja mama jest chora 23.08.05, 10:19
          Mam podobny problem w domu. niestety moja mama to tez osoba ktora sama przed
          soba si enie przyznaje do potrzeby terapii - leczy sie nawet, jakimis
          lekarstwami ktore nie dzialaja na nia [ wizyta u psychiatry raz na pol roku nie
          jest wystarczajaca do zdiagnozowania problemu. wg mnie.moze zalezy to tez od
          bycia szczerym z lekarzem.] w kazdym razie o terapii nie chce slyszec.
          • ola3100 Re: moja mama jest chora 23.08.05, 11:05
            ... dokładnie szkoda słów a serce już boli... musze uprosić moją żeby poszła na
            13 do lekarza bo ją umówiliśmy, ale czy będzie chciała znowu brać leki to nie
            wiem... na razie modli się tylko i po prostu znika w oczach :(
    • mskaiq Re: moja mama jest chora 23.08.05, 16:51
      Kiedy powraca depresja tzn ze powraca problem ktory ja wywoluje. Postaraj sie
      dowiedziec od Niej co to jest. Posluchaj tego co mowi, zobacz czego sie boi bo
      zwykle tam gdzie jest depresja jest rowniez strach.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • ola3100 Re: moja mama jest chora 23.08.05, 19:12
        :( wiem o co chodziło... ale ja już jej nie pomogę lekarz skierował ją do
        szpitala... :((((( ale wiem że tam uzyska najlepszą pomoc
        • navaira Szpital 24.08.05, 13:38
          Nie martw się. W szpitalu naprawdę mogą pomóc, na sposób, który w domu nie jest
          możliwy
          • ola3100 Re: Szpital 24.08.05, 13:44
            :) dzięki za te słowa tchnęły we mnie nadzieję. Ojciec spotkał -jak był u
            lekarza- chłopaka który też mówił że tam pomagają szybciel i skuteczniej. Jak
            długo była Twoja przyjaciółka w szpitalu?
            dzięki jeszcze raz
    • beata825 Re: moja mama jest chora 23.08.05, 22:16
      czesc Olu! no wiec ja na temat mojej mamy to mogłabym chyba ksiazke napisac.
      Zaczeło sie jak straciła prace. Najpierw zaczeła popijac w ukryciu, potem juz
      coraz wiecej,piła wodke wiem ze to nie depresja ale tak sie zaczeło.Codziennie
      była pijana,rozmowa z nia nic nie dawała, raz nawet dostała przez to
      tzw. "padaczki alkoholowej" i chyba sie troche przestraszyła bo spauzowała z
      piciem,na szczescie...
      niestety niedługo potem zaczeła sie depresja ktora trwa zreszta do dzis.mam ma
      problemy z zasypianiem, czasem spi co 2 dni,wstaje pozno albo wcale.Czasem
      przez pare dni nie rusza sie z łozka,nie robi obiadu,nie sparzata i nic ja nie
      interesuje.Od jakies moze roku przestała w ogóle wychodzic z domu:(,raz jest
      lepiej a raz gorzej.U lekarza była raz i stwierdziła ze jej nie pomoze,potem
      sama ja zarejestrowałam ale nie poszła.Tata jest tym wszystkim juz zbyt
      zmeczony ale ja powiedziałam sobie ze jeszcze raz spróbuje jej pomoc.Staram sie
      czesciej z nia przebywac, słuchac i rozmawiac, wyciagam ja tez jutro na
      spacer :)
      ona ma ten problem ze ne widzi sensu zycia i boi sie wszystkiego.Rozmawiałam z
      nia o jej byłych pasjach, pamietam ze kiedys czytała duzo ksiazek i lubiła
      robic na drutach, ale ona mowi ze nie ma dla kogo robic wiec mysle juz nad
      jakims swetrem:)
      mysle ze depresja to taka choroba ktorej nie da sie wyleczyc całkowicietak jak
      alkoholik zawsze bedzie alkoholikiem, ale ja wierze ze jeszcze dobrze
      pozdrawiam!
      • beata825 Re: moja mama jest chora 23.08.05, 22:21
        i jeszcze jedno, sa takie dni ze płacze, ze nie mam siły i jestem na nia zła i
        na wszystko ze akurat mnie to spotkało a inni maja fajne,normalne mamy,z
        ktorymi moga zawsze pogadac,pochodzic po sklepach i maja pewnosc ze po powrocie
        do domu mama bedzie czekac z obiadem jak zawsze...bo u mnie to nigdy nie
        wiadomo co sie zastanie w domu:(
        sa takie niedziele ze mama nie robi obiadu i nie wstaje a tata tylko siedzi
        przed TV i jak na to patrze to mam wszystkiego dosyc,
        na szczescie sa tez takie dni jak dzis:)
        • mskaiq Re: moja mama jest chora 24.08.05, 08:23
          Beato825, nie wolno sie zalic nad Soba. Zal jest jedna z najczestszych przyczyn
          depresji. Nigdy nie dopuszczam do siebie zalu, chocbym nie wiem jak sie czul
          pokrzywdzony. To nie jest wina Twojej Matki, ze ma depresje, pojawily sie
          problemy ktore byly silniejsze od Niej.
          Nie mniej Ty mozesz Jej pomoc i robisz to bardzo dobrze. Trzymaj te spacery,
          wracaj do tego czym sie interesowala, upewniaj Ja ze pokona depresje. Ty
          rowniez musisz w to wierzyc. Wyciagaj ja do kimna, teatru, pomoz Jej odnalesc
          zainteresowania. Ona musi uwierzyc ze przed Nia jest zycie i ze to zycie moze
          byc piekne i ze jest Tobie potrzebna.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • uri_ja Re: moja mama jest chora 24.08.05, 09:21
            droga Olu, droga Beato.
            patrząc z punktu widzenia mamy, która jest chora...
            otóż... każda z Was zasługuje, na to, żeby mieć normalny dom.
            Beatko- Twój tata zasługuje na to, żeby mieć żonę.
            jest tylko taki mały problem- w rodzinie jest ktoś, kto jest ciężko chory.
            drogi M. ma tylko w jednym rację- wiara czyni cuda. ale nie ma racji w niczym
            innym.
            wasze Mamy też nie zasłużyły na tę chorobę, zasłużyły na normalne życie. czy
            chorego na raka obarczyłybyście winą za chorobę? bo coś takiego pobrzmiewa. ja
            uważam, że: Olu, Twoja mama jest zbyt chora, by ocenić swój stan, jesli nie
            pójdzie do szpitala... apo szpitalu, nie przeszkadzaj. pilnuj tylko by brała
            leki i chodziła regularnie do lekarza. później może jakaś psychoterapia. ale
            nie oczekuj cudu i wyleczenia pod 2 tygodniach
            Beato- w sumie to samo, a oprócz tego- większość rodzajów depresji jest do
            wyleczenia.
            macie i tak szczęście, Wasze mamy zachorowały, kiedy jesteście już prawie
            dorosłe. co ma powiedzieć mój synek ;) to oczywiście pół żartem, nie zmniejsza
            to przecież Waszego cierpienia- to już serio. tylko chcę tylko powiedzieć, że
            POMOCĄ najlepszą, jaka Wy możecie dać, będzie choćby pomoc w prowadzeniu
            domu... ugotowanie tego obiadu chociażby :) małą lub większa przepierka :)
            posprzątanie :)
            miłość nie składa się z deklaracji, czy czynów wielkich. miłość to właśnie
            takie drobne gesty. zamiast wywlekać matkę na siłę do teatru, spraw by jej było
            miło przebywać w domu, na razie jedynym miejscu, gdzie czuje sie bezpieczna.
            trzymam za Was kciuki. i za to, żebyście były mądre :)
            • danuski Re: moja mama jest chora 24.08.05, 09:48
              uri_ja napisała:


              > miłość nie składa się z deklaracji, czy czynów wielkich. miłość to właśnie
              > takie drobne gesty. zamiast wywlekać matkę na siłę do teatru, spraw by jej
              było
              >
              > miło przebywać w domu, na razie jedynym miejscu, gdzie czuje sie bezpieczna.
              > trzymam za Was kciuki. i za to, żebyście były mądre :)

              Uri
              bardzo mądre słowa i mądra porada
            • ola3100 Re: moja mama jest chora 24.08.05, 12:59
              no zostałam zmobilizowana słownym upomnieniem co by odpowiedzieć.
              No cóż staram się jak mogę. Sprzątam i gotuje, piorę ale tylko wtedy gdy widze
              że to konieczne; nie narzucam się bo wiem że wtedy mama czuje się niepotrzebna;
              ale kiedy ma gorszy dzień wtedy jej pomagam.
              Znam przebieg leczenia wiem że leki po dwóch tygodniach to zaczynają dopiero
              działać a na efekt żeby chociaż z nią rozmawiać potrzeba ok miesiąca:(
              Pozdrawiam :)
          • beata825 Re: moja mama jest chora 24.08.05, 10:50
            dzieki Mskaiq, postaram sie nie uzalac nad soba to przeciez nic nie daje lepiej
            wierzyc ze sie uda i jeszcze bedzie fajnie:) pozdrawiam
      • ola3100 Re: moja mama jest chora 24.08.05, 10:48
        ciężko jest wiem i to jest smutne ale nie poddawaj się. Moja mama wczoraj
        poszła do szpitala, mam wyrżuty sumienia że nie mogłam jej pomóc ale już nie
        było innego wyjścia. Pomyśl nad tym żeby poszła się leczyć. Sa różni lekarze a
        leczenie jest długie za to jakby zaczęła już zdrowieć poczułabyś że na nowo
        odzyskujesz matkę. Ja tak czułam w ubiegłym roku. A teraz znowu to samo:( ale
        wierze że będzie dobrze. Na pewno to będzie długa droga ale może tym razem się
        uda.
        p.s. wydaje mi się że można sie z depresji wyleczyć totalnie. W przypadku mojej
        mamy ma to związek z menopauzą i lekarz powiedział że może to potrwać nawet do
        4 lat:( ale później już chyba nie będzie musiała się leczyć przynajmniej mam
        taką nadzieję
    • danuski Re: moja mama jest chora 24.08.05, 09:23
      ola3100 napisała:

      > jak sobie radzicie z chorą osobą w domu, ze stresem z obawą że coś sobie
      > zrobi. Moja mama ma znowu nawrót depresji po ponad roku leczenia tylko że
      > teraz skończy się to chyba szpitalem. Martwie się tak bardzo że nie mogę
      > myśleć o niczym innym. Jak jest z Wami? :(

      to bardzo trudny problem, trudny dla obydwu stron
      ja jestem taką chorą matką i już od kilkunastu lat z bliska widzę jaki jest to
      trudny problem dla moich dzieci. nie raz widziałam ich łzy skrywane przede mną
      i światem. widziałam ich ból i żal....że inne dzieci mają łatwiej. kiedy były
      mniejsze i ja wiedziałam, ze "lepiej dla nich jest mieć chorą matkę niż żadną
      matkę "(słowa mojej wtedy 16letniej córki)i te słowa dały mi wtedy jeszcze siły
      do walki. ale kiedy po kilku latach, kiedy córka już była usamodzielniona
      przyszedł następny duży kryzys. samo wspomnienie wysiłku jaki kiedyś podjęlam
      do walki z depresją spowodował, ze....tych sił już w sobie nie znalazłam i
      tylko jej resztkami próbowałam odebrać sobie życie aby wreszcie zakończyć
      koszmar w jakim żylam. ja nie zmyślam sobie tego koszmaru. ten koszmar nie
      tkwił tylko w mojej głowie. ten koszmar był jak najbardziej realistyczny.
      zresztą jest nim nadal. i wtedy, kiedy już zasypiając byłam pewna, że...mam ten
      koszmar za sobą, niespodziewanie....uratowal mnie wtedy mój 12 letni syn.
      po wybudzeniu w szpitalu ze snu pierwszą moją myślą było, że jak już żyję
      to...nigdy więcej sama....
      znowu było mi bardzo ciężko, aale wiedziałam, że to jeszcze nie czas, że syn
      mnie potrzebuje. walczyłam ze słabościami. zwlekałam się rano z łóżka i szłam
      do pracy....bo za co zrobić potrzebne zakupy?
      naa szczęście bywały i lepsze dni, ale nigdy nie wiedziałam kiedy jaki dzień
      będzie....nadal koszmary senne ww mojej głowie i koszmar realny na
      zewnątrz...tuż tuż...
      syn już jest prawie samodzielny a ja wyczerpana walką nie mam siły już walczyć
      o siebie.spełnilam swoją powinność matki i opiekunki. spełniłam maksymalnie jak
      mogłam i dałam dzieciom maksymaalnie ile można było dać ww tych warunkach jakie
      mieliśmy. dzieci to widziały, dzieci w tym były obecne, dzieci pomagały i
      uczestniczyły cały czas w tej naszej wspólnej walce o przetrwanie.
      i tylko ta cała walka miała sens. ale teraz? teraz już moja walka...nie mam
      siły i nie znaajduję konieczności dalszego jej prowadzenia. z "moim" koszmarem-
      tym wewnątrz mnie i tym na zewnątrz...ale tuż obok-nie wygram.poddałam się.
      moje dzieci to widzą i...wiedzą, że są bezsilne choć próbują -już teraz dorosłe-
      walczyć nadal o mnie. ale....
      ja przecież swoją życiową rolę już spełnilam...i nie chcę być teraz dla nich...
      utrudnieniem?balastem?roślinką do zadbania?
      wiem, że dzieci nie chcą ode mnie "prezentu" w postaci uwolnienia ich od
      tego "balastu". ale też wiem, że...w naturalny sposób pogodziłyby się już z
      moim odejściem i w ich sercach....poniosą mnie dalej
      taka jest logika ewolucji .

      ps
      nie mam mozliwości być samodzielnaa finansowo pomimo tego, że wypracowałam
      sobie emeryturę-to też mój koszmar zewnętrzny na który nie miałam wpływu
      • ola3100 Re: moja mama jest chora 24.08.05, 10:36
        Żaden Rodzic nie jest balastem. Balastem staniesz się gdy zrezygnujesz, gdy się
        poddasz w walce o szczęście.. o życie. Pomyśl o tym. Będą czuły się winne że
        nie umiały Ci pomóc jaki żal będą miały do siebie, co się z nimi stanie mimo że
        są dorosłe potrzebują Cie.
        Słyszałam że są fajne senatoria, jeździ tam mama mojego kolegi. Zrób coś też
        dla siebie... może warto wyjechać na taki wypoczynek... oderwać sie od
        codzienności
        • beata825 Re: moja mama jest chora 24.08.05, 10:47
          Olu!czy mogłabys napisac cos wiecej o tym sanatorium?,mysle ze dla mojej mamy
          to byłoby super bo ona potrzebuje kontaktu z ludzmi, chociaz jeszcze nie teraz,
          ale na to najbardziej sie uskarza
          • ola3100 Re: moja mama jest chora 24.08.05, 11:36
            Beato jak sie dowiem czegoś konkretnego to napisze myśle że jutro z rana
            napisze coś konkretnego
            • beata825 Re: moja mama jest chora 24.08.05, 12:31
              okej ,fajnie, to czekam
      • luszu Re: moja mama jest chora 24.08.05, 10:39
        może troche o sobie, juz nawet nie wiem od kiedy choruje na depresje, kiedy
        dzieci były małe ciagnęłam wszystko jak koń pod górke, dom , praca,
        ogród.......Mąż miał zawsze ciekawsze zajęcia delegacje, karty, później
        alkohol. Było coraz trudniej, kiedy nie pił na nas wyładowywał swą złośc. Dom
        zamienił się w piekło.Stale jadłam jakieś uspakajacze, cóż kiedy mój pan
        dopiero wtedy miał satysfakcje kiedy doprowadzał mnie do rozpaczliwego płaczu.W
        którymś momencie się ocknęłam ( byłam już po kilku pobytach w szpitalu), więc
        rozwód, zamiana mieszkania, kilka przeprowadzek w końcu zamieszkałam u
        rodziców.Mój ukochany Tato był już wtedy bardzo chory, myślałam że na tyle mu
        pomogę że bedzie lepiej.Wtedy byłam twarda jak skała, walczyłam o każdy dzień
        aż przyszło to najgorsze.Po jego śmierci znów przyszedł dół, szpital, synowie
        robili co mogli aby mi pomóc.Teraz od tamtej pory minęły 3 lata, raz jest
        lepiej raz gorzej, chodze regularnie do lekarza, biore leki. Teraz znów nie
        moge myśleć o sobie.Mama ma 90 lat jest schorowana prawie nie chodzi, synowie
        są za granicą,jestem znów do wszystkiego sama. Kiedy mam gorszy dzień( bardzo
        żle śpie, a jak już zasne to mama mnie obudzi), mówię sobie że tyle już
        prztrwałam to i wytrzymam i to.Nie pracuje od 5 lat, brak mi ludzi dlatego
        szukam w forum ludzi z podobnymi problemami. Dziewczyny, bądżcie z waszymi
        mamami, one zawsze będą pamiętać ,że mogły na was liczyć.
        • ola3100 Re: moja mama jest chora 24.08.05, 12:21
          mam nadzieję że starczy mi siły i sama nie dam się tej chorobie.
          Pozdrawiam i życze dużo siły i nowego spojrzenia na życie bo jest ono przecież
          darem a nie krzyżem dla nas
    • beata825 a czy ktos wie jakie sa przyczyny depresji? 24.08.05, 10:55
      • luszu Re: a czy ktos wie jakie sa przyczyny depresji? 24.08.05, 11:51
        w miejscowości w której mieszkam jest przy Szpitalu Oddział leczenia nerwic,
        ponoć kolejki są duże ale i rezultaty też, może cie to zainteresuje
        • beata825 Re: a czy ktos wie jakie sa przyczyny depresji? 24.08.05, 12:31
          a gdzie mieszkasz Luszu? bo ja jestem ze Śląska
        • uri_ja Re: a czy ktos wie jakie sa przyczyny depresji? 24.08.05, 12:32
          hę, widzę, że mój post został puszczony mimo uszu, jako zapewne niezbyt wygodny
          (?)
          przyczyny depresji są różne, nie jest to zaburzenie jednorodne, dlatego trudno
          jest cokolwiek powiedzieć... jeżeli depresja, a raczej epizod, następuje po
          jakimś konkretnym wydarzeniu, najczęściej właśnie utrata kogoś lub czegoś
          (pracy n.p.), mamy doczynienia z depresją egzogenną, teoretycznie najłatwiejszą
          do opanowania. po dobrze przeprowadzonym leczeniu (nie tylko farmakologicznym),
          jest szansa, że nie będzie nawrotu. niestety, często przyczyna tkwi gdzie
          indziej, a pozorna przyczyna, nazywana fachowo czynnikiem spustowym, jest tylko
          czymś, co pozwala rozkwitnąć objawom znacznie groźniejszej choroby, depresji
          endogennej. oprócz tego są jeszcze : "przewlekły zły nastrój"- dystymia,
          choroba afektywna dwubiegunowa, w której bardzo złe samopoczucie , z pełnymi
          obajwami depresji przeplata się ze stanami euforii. zaburzenia te wszystkie
          nazywane są "depresją", jest ich jeszcze więcej i chociaż ich objawy są dobrze
          poznane (na ich podstawie stawia się diagnozę), to o przyczynach tak naprawdę
          wiemy niewiele.
          to tyle. nie znając człowieka, niewiele da się powiedzieć o przyczynach.
          a ja jeszcze raz napiszę do Was. zamiast szukać sanatorium, postarajcie się dać
          Waszym matkom... a z resztą...
    • uri_ja Re: moja mama jest chora 24.08.05, 12:47
      jeszcze jedno. dlaczego napisałam o tym sprzątaniu...cóż... po pierwsze osoba
      chora, nie jest w stanie sama zająć się sobą, a co dopiero domem. jednocześnie,
      gdy żyje w nieładzie i jest zmuszona patrzeć na zaniedbaną rodzinę, wzbudza to
      w niej lęk i poczucie winy. mam tylko pytanie. czy człowiek, który jest na tyle
      dorosły, by pisać posty na forum, nie jest w stanie, dla dobra wszystkich, dać
      z siebie chociaż tę odrobinę? ja Was rozumiem, że chcecie mieć zdrowych
      rodziców, ale jest jak jest i dopóki one nie wyzdrowieją...udajcie się też do
      lekarzy, którzy pomogą Wam zachować zdrowie, bo niewątpliwie życie z osobą
      przewlekle chorą jest ogromnym stresem.
      naprawdę życzę Wam powodzenia.
      • danuski Re: moja mama jest chora 24.08.05, 14:34
        uri_ja napisała:

        > jeszcze jedno. dlaczego napisałam o tym sprzątaniu...cóż... po pierwsze osoba
        > chora, nie jest w stanie sama zająć się sobą, a co dopiero domem.
        jednocześnie,
        >
        > gdy żyje w nieładzie i jest zmuszona patrzeć na zaniedbaną rodzinę, wzbudza
        to
        > w niej lęk i poczucie winy. mam tylko pytanie. czy człowiek, który jest na
        tyle
        >
        > dorosły, by pisać posty na forum, nie jest w stanie, dla dobra wszystkich,
        dać
        > z siebie chociaż tę odrobinę? ja Was rozumiem, że chcecie mieć zdrowych
        > rodziców, ale jest jak jest i dopóki one nie wyzdrowieją...udajcie się też do
        > lekarzy, którzy pomogą Wam zachować zdrowie, bo niewątpliwie życie z osobą
        > przewlekle chorą jest ogromnym stresem.
        > naprawdę życzę Wam powodzenia.

        Uri
        po raz drugi w tym wątku piszę-mądra rada
        trzeba umieć się godzić z...nieuniknionym jakkolwiek ktos to "nieuniknione"
        rozumie.
        od siebie dodam jeszcze, że...wielki ciężar spadłby mi z serca, gdyby teraz...w
        sposób naturalny....jeszcze rzutem na taśmę pomogłabym synowi....
        a moje dzieci rozumieją tragizm sytuacji i....
    • ola3100 Do Beaty825 25.08.05, 12:11
      Witaj Beato!
      nie będę sie dużo rozpisywała na temat tego sanatorium podam Ci po prostu adres
      mailowy www.klinika-ruda.com.pl
      Pozdrawiam
      trzymam kciuki
      • luszu Re: Do Beaty825 25.08.05, 14:18
        Do Beaty, szpital o którym pisałam jest w woj.lubuskim
      • beata825 Re: Do Beaty825 25.08.05, 23:02
        dzieki Olu!
        ps. moja mama tez była kiedys w szpitalu i powiem ci na pocieszenie ze to
        bardzo jej pomogło
        • ola3100 Re: Do Beaty825 26.08.05, 09:17
          dzięki za pocieszenie :) byłam u niej wczoraj już jest trochę lepiej... ale
          dowiedziałam się ze będzie tam aż 6 tygodni:((((((
          • hasanet Re: Do Beaty825 26.08.05, 09:37
            ola3100 napisała:

            > dowiedziałam się ze będzie tam aż 6 tygodni:((((((
            Niektórzy dekują się tam na znacznie dłużej, nawet na pół roku.
            asa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka