Dodaj do ulubionych

spustoszenie duszy

03.09.05, 10:08
"O, jak mnie boli moja rana!
Mój cios jest nieuleczalny!
A ja myślałem,
że będę mogł znieść to cierpienie"

oraz

"Karć mnie Panie, ale według
sprawiedliwej miary,
nie w swoim gniewie, abyś mnie nie zniweczył"

czy ktoś tu jest wystarczająco oczytany, aby odgadnąć kto i kiedy napisał te
słowa? albo gdzie te słowa są zapisane obecnie?

wybrałam te wersy, bo one opisują stan duszy depresanta
czy straciły coś ze swojej aktualności?
Obserwuj wątek
    • bazylka9 Re: spustoszenie duszy 04.09.05, 21:37
      Może to W.Szekspir?
      Pozdrawiam i mocno ściskam Twą duszę.
      Bazyla
      • azx To chyba z Księgi Hioba? Nieważne, to wszystko 04.09.05, 21:59
        złudzenie i złe mysli które można po prostu zmienić.
    • euforyk Re: spustoszenie duszy 04.09.05, 22:18
      danuski napisała:

      > "O, jak mnie boli moja rana!
      > Mój cios jest nieuleczalny!
      > A ja myślałem,
      > że będę mogł znieść to cierpienie"

      ten chyba nie opisuje, ktory depresant uzna ze cierpienie fizyczne jest wieksze
      od psychicznego? :-)
      • hasanet Re: spustoszenie duszy 04.09.05, 23:14
        Mnie ciałko już tak dorypało, że zapomniałam o duchowości.
        asa
        • euforyk Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 10:34
          widac autoterapia z glana, tez jest skuteczna.
    • miriam11 Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 07:32
      > "O, jak mnie boli moja rana!
      > Mój cios jest nieuleczalny!
      > A ja myślałem,
      > że będę mogł znieść to cierpienie"

      Księga Jeremiasza rozdział 10 werset 19

      > "Karć mnie Panie, ale według
      > sprawiedliwej miary,
      > nie w swoim gniewie, abyś mnie nie zniweczył"

      Jeremiasza rozdz. 10 wers. 24

      W tym dosłownie brzmieniu wersety są w przekładzie tzw. brytyjskim, czyli
      "Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu", wydawca: Brytyjskie i
      Zagraniczne Towarzystwo Biblijne (przekład stosowany przez protestantów). W
      Biblii Tysiąclecia brzmią:

      Biada mi z powodu mego nieszczęścia! Klęska moja jest nieuleczalna! A ja
      myślałem: To jest jedynie <mój> ból i mogę go znieść.

      Ukarz mnie, Panie, lecz według słusznej miary, nie według swego gniewu, byś mnie
      zbyt nie umniejszył.

      Jak pamiętam moje stany to raczej dość podobne :-) Jak widać ludzkość "miała
      tak" od zarania dziejów.
      • danuski Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 10:59
        miriam11 napisała:

        > Jak pamiętam moje stany to raczej dość podobne :-) Jak widać ludzkość "miała
        > tak" od zarania dziejów.

        i podobna moja refleksja była przyczyną unaocznienia nam, że nasze problemy
        nie pojawiły się wraz z rozwojem cywilizacyjnym naszej ery i naszej
        współczesności. Bardzo ładnie Miriam, że podałaś obydwie wersje. Ja osobiście
        wolę tłumaczenie towarzystwa brytyjskiego niz 1000lecia.
        Nie potępiam stosowania metod współczesnej medycyny do leczenia problemów duszy.
        Uważam nawet, że bez wspomagania wspóczesną chemią procesów biochemichnych już
        w chorym mózgu jest nieodzowne, ale jednak niewystarczające. Terapie
        psychologiczne tez nie do końca są w stanie uzupełnić to co daje chemia.
        Pozostaje całe nieodkryte, a raczej istniejąace w pogardzie u "ludzi nauki",
        pole działania religijno-duchowego mający leczniczy wpływ na zbolałą i
        poranioną psyche.problem w tym, ze polska religijność bardzo jest ograniczona w
        tych terapeutycznych metodach i ogranicza się do cudów i różańca. aa to wiele
        za mało, aaby zmusić umysł do prawidłowego patrzenia na otaczający nas świat i
        to co się w nim niekorzystnego dla osoby ludzkiej dzieje.
        • miriam11 Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 12:25
          danuski napisała:

          >Bardzo ładnie Miriam, że podałaś obydwie wersje. Ja osobiście
          > wolę tłumaczenie towarzystwa brytyjskiego niz 1000lecia.

          Ja również :-) Jednak wolałam się zabezpieczyć przed posądzeniem o sekciarstwo
          ;-))) Czytałam Biblię w obu tłumaczeniach, to brytyjskie jakoś bardziej dla mnie
          strawne, ale może to kwestia przyzwyczajenia.

          > Pozostaje całe nieodkryte, a raczej istniejąace w pogardzie u "ludzi nauki",
          > pole działania religijno-duchowego mający leczniczy wpływ na zbolałą i
          > poranioną psyche.

          Szczerze powiem, że mnie na codzień, nie tylko w depresji, czytanie Biblii i
          modlitwa - taka własnymi słowami - bardzo pomaga. Nie wiem, czy jest to w
          pogardzie u "ludzi nauki", myślę, że raczej w tym naszym wspólczsnym świecie
          często ludzie wstydzą się przyznać, że także w tym aspekcie szukają pocieszenia.
          I pewnie dlatego o tym się nie mówi.

          >problem w tym, ze polska religijność bardzo jest ograniczona w
          > tych terapeutycznych metodach i ogranicza się do cudów i różańca.

          No na szczęście nie zawsze :-)))
          Pozdrówka - Miriam
    • de-bordo Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 10:47
      Czytać Biblię dosłownie - duże ryzyko - bez kontekstu ani rusz.....

      Cierpienie jest ponadczasowe - nie my pierwsi i nie ostatni.
      W początkowej fazie depresji myślałam - że jestem taka oryginalna w swoim
      przeżywaniu bólu i cierpienie - nic bardziej błednego.
      Pisząć jezykiem Biblijnym - każdy sam niesie swój krzyż - a inni....???
      Mogą jedynie - jeśłi zechcą , jeśli ja zechcę - towarzyszyć mi - ale ulżyć
      niekoniecznie - chyba że ... dobrym lub wnerwiającym słowem....



      • euforyk Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 10:50
        de-bordo napisała:

        > Czytać Biblię dosłownie - duże ryzyko - bez kontekstu ani rusz.....

        myslec samodzielnie - tez duze ryzyko - bez autorytetu ani rusz....
        • hasanet Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 14:47
          euforyk napisał:

          > myslec samodzielnie - tez duze ryzyko - bez autorytetu ani rusz....
          Cos przecież trzeba obalać.
          asa
          • danuski Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 15:25
            hasanet napisała:

            > euforyk napisał:
            >
            > > myslec samodzielnie - tez duze ryzyko - bez autorytetu ani rusz....
            > Cos przecież trzeba obalać.
            > asa

            ostatnio staram się obalić, a raczej przywrocić w swojej świadomości mit, ze
            bać się należy tych, którzy nie ciało a duszę zabijają.
            bardzo trudna sprawa
            nie wiem dokładnie od kiedy zalągl się w umysłach współczesnego człowieka mit,
            ze w zdrowym ciele zdrowy duch. może Mask wie lepiej od kiedy, bo to jego
            propagowanie chodu i ćwiczeń oraz diety w tym kierunku zmierza.Poprzez zdrowe
            ciało zdrowego ducha dostąpisz. żeby nie było nieporozumień. ja nie maam nic
            przeciw zdrowym ćwiczeniom i zdorowym ciałom oraz zdrowym dietom. tylko że
            jaakoś tak się składa, że zdrowe ciało wcale nie szukaa zdrowego ducha, czy
            jakiegokolwiek ducha a najcześciej to szuka drugiego zdrowego ciała do
            towarzystwa i przyjemności.
            i pozostajemy z problemem chorych dusz w chorych ciałach...osamotnieni
            • hasanet Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 15:54
              danuski napisała:

              > nie wiem dokładnie od kiedy zalągl się w umysłach współczesnego człowieka
              mit,
              > ze w zdrowym ciele zdrowy duch.
              Niektórzy twierdzą,że odpowiednio w zdrowym ciele zdrowe cielę.
              asa
              • euforyk Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 15:59
                hasanet napisała:

                > danuski napisała:
                >
                > > nie wiem dokładnie od kiedy zalągl się w umysłach współczesnego człowieka
                >
                > mit,
                > > ze w zdrowym ciele zdrowy duch.

                co atrakcyjniejsze? grecy na olimpiadzie i w filozofujacy na forumie,czy
                jeczacy chrzescijanie w koloseum i posepnych klasztorach?
                • danuski Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 16:17
                  euforyk napisał:

                  >
                  > co atrakcyjniejsze? grecy na olimpiadzie i w filozofujacy na forumie,czy
                  > jeczacy chrzescijanie w koloseum i posepnych klasztorach?

                  euforyku
                  jakis groch z kapustą ci wyszedł łączenia ducha z ciałem
                  filozof grecki to wchodzł do wanny aby krzyknąć EUREKA a nie ćwiczył rzutów
                  dyskiem. od dysków to był dyskobol, którego ciało piękne rzeźbił mistrz dłuta
                  nie od stołu
                  aa co do chrześcijan w Coloseum, to pożarły ich lwy, a ci w klasztorach dumali
                  kiedy i dlaczego zniknęłi z życia prawdziwi chrześcijanie
                  no i dumają tak az do tej pory
                • hasanet Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 19:11
                  Jak dla mnie: filozof maratończyk.
                  asa
            • mskaiq Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 16:10
              Mysle ze tak samo cialo potrzebuje zdrowego ducha jak duch potrzebuje zdrowego
              ciala.
              Zacznij cwiczyc Danuski, zobaczysz ile Ci to przyniesie ulgi, problem chorych
              dusz w chorych cialach mozna rozwiazac, mysle ze trzeba rozpoczac od ciala ma
              olbrzymi wplyw na nasze samopoczucie.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • danuski Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 16:22
                mskaiq napisał:

                > mysle ze trzeba rozpoczac od ciala ma
                > olbrzymi wplyw na nasze samopoczucie.

                i przede wszystkim rozwija nasze potrzeby zażywania przyjemności cielesnych
                wszelkiego rodzaju, a te prowadzą do....
                najważniejsze jest znać umiar, ale ten u kazdego coś innego znaczy
                i lubi wspinaać się coraz wyżej i wyżej...aż zatraca umiar właśnie
                • mskaiq Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 17:18
                  Mysle ze zdrowe cialo nie prowadzi do naduzywania przyjemnosci cielesnych,
                  zwykle oznacza kontrole nad soba, dyscypline i dzieki temu dostrzega to co jest
                  dla nas dobre a co zle.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • danuski Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 20:07
                    mskaiq napisał:

                    > Mysle ze zdrowe cialo nie prowadzi do naduzywania przyjemnosci cielesnych,
                    > zwykle oznacza kontrole nad soba, dyscypline i dzieki temu dostrzega to co
                    jest
                    >
                    > dla nas dobre a co zle.
                    > Serdeczne pozdrowienia.

                    to o czym piszesz, to kwestia zdrowego rozumu
                    • mskaiq Re: spustoszenie duszy 06.09.05, 16:53
                      To prawda Danuski to kwestia zdrowego rozsadku, tyle ze przy wysokich emocjach
                      kierujemy sie emocjami a nie rozsadkiem. Rozsadek nigdy nie jest przeciwko nam
                      podczas gdy negatywne emocje zawsze.
                      Cwiczenia fizyczne pomagaja kontrolowac emocje i sluchac rozsadku.
                      Serdeczne pozdrowienia.
          • de-bordo Re: spustoszenie duszy 05.09.05, 21:37
            może wino???
            • hasanet Re: spustoszenie duszy 06.09.05, 19:41
              To do mnie?
              Aby notorycznie obalać wina i tak trzeba wprzódy obalić autorytet - swój własny.
              asa
              • de-bordo Re: spustoszenie duszy 06.09.05, 20:47
                Tak Hasanet To było do Ciebie :))Tak niefortunnie się wkleiło mi...
                Bezbłednie wyłapałaś.
                Najpierw chyba trzeba go wogóle posiadać - Chyba????
                Pozdr.
                • malpa-stara Re: spustoszenie duszy 06.09.05, 21:19
                  A ja nic tylko wińska obalam
                  stara m.
                • hasanet Re: spustoszenie duszy 07.09.05, 01:14
                  Starczy być nieprzekupnym ortodoxem a już Cię będą przymuszać do przewodnictwa
                  w stadzie. Możesz sobie krzyczeć, że na czele winien stanąć pasterz.
                  asa
                  • euforyk Re: spustoszenie duszy 07.09.05, 03:17
                    czy niezłomność nie jest cechą pasterza?
                    • hasanet Re: spustoszenie duszy 07.09.05, 04:10
                      Aż do wygubienia stada, żeby choć kto pytał o zdanie owce i barany.
                      Wracamy do problematu dupy i kupy.
                      asa
                      • euforyk Re: spustoszenie duszy 07.09.05, 13:07
                        hasanet napisała:

                        > Aż do wygubienia stada, żeby choć kto pytał o zdanie owce i barany.

                        przypadkowe stado, ale idea jest slusza, pasterska milosc nie moze sie mylic

                        > Wracamy do problematu dupy i kupy.

                        lepiej miec skopaną dupę, niż w majtasy robić kupę.

                        > asa
    • illusiomatic Re: spustoszenie duszy 07.09.05, 15:32
      Ból jak wraca zabija mądre myśli
      Miliony cierpień ku chwale ludzkości
      Stworzonych na podobieństwo prawdy
      Bez prawa akceptacji
      Nienawidzę pustki, oszukiwania czasu
      Nienawidzę uczuć - przedstawienie za kurtyną
      Walka bez ofiar, płacz wiecznego szczęścia
      Miliony uśpionych cząstek giną w bezmiarze harmonii
    • illusiomatic Re: spustoszenie duszy 07.09.05, 15:33
      tak się czuje.
      • citalinka Re: spustoszenie duszy 07.09.05, 17:21
        będę płakała
        • illusiomatic Re: spustoszenie duszy 07.09.05, 19:48
          na nic Twe łzy..
          • hasanet Re: spustoszenie duszy 07.09.05, 21:04
            To i ryczeć nie warto.
            asa
            • 10_sekund Re: spustoszenie duszy 07.09.05, 21:34
              Czymże jest człowiek,
              tylko trzciną,
              mgła,kropla wody,mogą go zabic,
              ale tym rożni się od całego kosmosu
              -wie,że umiera
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka