Dodaj do ulubionych

Depresja a Greenpoint

IP: 10.0.0.* / *.wan.pol.pl 26.05.01, 20:01
Jestem w przeddzien wyjazdu (powrotu) wlasnie tam, na Greenpoint. W dzien po
przeczytaniu ksiazki "Szczuropolacy", napisanej na kanwie sztuki "Cud na
Greenpoincie". Bardziej powszechna wersja szczuropolakow byl film "Szczesliwego
Nowego Jorku". Wlasciwie nie potrzebuje nic dodawac, Redlinski wyrazil to za
mnie. Cytuje: "Nie zawroce kijem Wisly. Nie cofne zakleciami kolejnego samolotu
odlatujacego z Okecia". Nowy Jork - Jak to mozliwe, ze marzenie milionow? Bryla
betonu, spaliny, powodujace raka pluc, imigranci wszelkiej masci i, co za tym
idzie - prymitywizm. Mieszkania - tramwaje. Szczury, karaluch, czyli "kakrocie".
Ja przy ksiazce, ktora wiekszosci wydaje sie satyra nowojorskiej Polonii i w
sumie dla niektorych moze byc smieszna - plakalam. Rzewnymi lzami. To cala
prawda. Tak to wyglada. I przygnebia, odmozdza normalnych ludzi.
Nie mam co narzekac - jestem "na legalu", mam - moze niezbyt dobra - ale
zawsze - prace w swoim - co prawda wyuczonym - zawodzie dziennikarza, ale
czuje, ze sie odmozdzam. Nowy Jork, Ameryka, nie daje szansy. Ani mnie, ani
reszcie ludzi z getta. Kobiety pracujace za marne 7 dol na godzine dla Zydow na
Williamsburgu. Co robia? Sprzataja. Lekarki - w Polsce powazane, tu lzone przez
niedouczone Amerykanki.
Greenpoint wpedza mnie w depresje.
Nie moge stamtad wyjechac. Trzyma mnie praca, ktora kocham, ale...
Obserwuj wątek
    • Gość: Jedrek Re: Depresja a Greenpoint IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.01, 22:01
      Kiedys mieszkałem w NY i Greenpoint był dla mnie jedynym przygnębieniem tego
      fantastycznego miasta. Pojawiając się w nim po polską kiełbasę czułem się jak w
      Przemyślu lat 50-tych (trafny cytat Lindy). Dziwię się jednak że nie możesz
      mieszkać gdzie indziej, wszędzie jest lepiej niż tam ...
      • Gość: jaro555 Re: Depresja a Greenpoint IP: 195.116.213.* 28.05.01, 10:26
        w zeszłym roku spędziłem 3 miesiące w USA, z tego 1 na Greenpoincie. Wiocha i
        kanał, kazdy zasuwa na okrągło i ściska każdy zielony papierek starając się nic
        nie wydać i świętuje w sobotę wieczorem (tzn. wóda i kiełbasa). I tak na
        okrągło. Wszystko zakłamane, Polak Polaka sprzeda za kilka dolców.
        Jechać, zobaczyć - OK. Ale nigdy na stałe, a już na pewno nie w tej dzielnicy i
        nie w tym otoczeniu.
        Ja mam w głęboko w dupie te ich dolary i wole zarobić mniej u nas, ale z
        godnością.
        • Gość: zofia Re: Depresja a Greenpoint IP: 198.209.126.* 29.05.01, 19:33
          czy masz kontrakt w tym miejscu? nie masz szans na inne lokalizacje? ja mieszkam w srodku stanow
          w uroczym malym (prawie 100tys ) miasteczku , i wszystko tutaj jest przeciwnoscia tego co opisalas.
          czyli nie wszystko jest stracone moze?
          • Gość: iza Re: Depresja a Greenpoint IP: *.pfizer.com 14.06.01, 22:30
            Gość portalu: zofia napisał(a):

            > czy masz kontrakt w tym miejscu? nie masz szans na
            inne lokalizacje? ja mieszka
            > m w srodku stanow
            > w uroczym malym (prawie 100tys ) miasteczku , i
            wszystko tutaj jest przeciwnosc
            > ia tego co opisalas.
            > czyli nie wszystko jest stracone moze?

            Moja rada : uciekaj z tego Greenpointu jak najpredzej.
            Ja sama bylam w jakims sensie zmuszona do mieszkania
            w nie najlepszych warunkach i pracowania w jeszcze
            gorszych (na samym moim poczatku pobytu w USA).
            Zaplacilam za ta straszna nerwica.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka