Dodaj do ulubionych

Leczenie szpitalne?

13.11.05, 12:56
Cierpie na depresję razem z fobią społeczną. Jestem teraz w klasie maturalnej,
ale zaczynam sobie nie radzić ta szkołą mnie przerasta. Zastanawiam się nad
leczeniem szpitalnym. Co myślicie czy meczyć sie dalej w tej szkole czy
zdecydować się na szpital?

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • blue_a cześć 13.11.05, 13:19
      szpital to byłaby ewidentnie UCIECZKA.

      spróbuj iść do poradni, gdzie będzie i psycholog, i psychiatra, i zdaj się na
      ich opinię. wiedz, że w szpitalu wcale nie będzie różowo...

      postaraj się nie uciekać, tylko tego byka za rogi ;)

      tak w ogóle: bierzesz jakieś leki?

      pozdrawiam



      • hasanet Re: cześć 13.11.05, 15:05
        blue_a napisała:

        > szpital to byłaby ewidentnie UCIECZKA.
        Tak, ucieka się w chorobę, gdy ma się wszystkiego dosyć i nie ma już nadziei.
        Żyje się siłą woli, przeważnie dla kogoś lub czegoś.
    • olgierd.tomczorek pomoc 13.11.05, 13:31
      Zawsze warto skonsultować się z psychologiem - www.pomoc-psychologiczna.pl
      • blue_a byłeś pacjentem? 13.11.05, 13:39
        czy się sam reklamujesz?
    • jako_70856 Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 14:55
      Chyba leczenie szpitalne to najgorsze wyjście. Napatrzysz się na warzywa, do
      których Ci wiele brakuje i możesz się załamać. Atmosfera szpitalna, nawet
      zapach działają dołująco. Może zanim podejmiesz ostateczną decyzją wpadnij na
      kilka dni do szpitala. Gwarantuję, że w podskokach wrócisz do domku, posłuchasz
      jęków, naoglądasz się i przynajmniej nie będą Ci chodziły takie głupie pomysły
      po głowie.Też to gó.. zaczęło się u mnie w podobnym wieku jak u Ciebie. Eh,
      człowiek czuje wstyd, że jest jak jest, ale nie można wycofywać się z
      działalności, bo będzie jeszcze gorzej. Chyba nie chcesz stać się warzywem?
      Postaraj się olewać te wszystkie niepowodzenia, bo się zadręczysz.
      • aree1987 Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 15:05
        Ale ja właśnie leczę sie u psychiatry brałem najpierw Seronil+Afobam to nie
        pomogło i biorę teraz Zolafren+Afobam.Dzięki Zolafrenowi jeszcze jako takto
        funkcjonuje, ale mimo tego łapie doły, mam myśli samobójcze. Raz nawet zjadłem 5
        Zolafrenów na raz skończyło sie na przespanym dniu. Szpital właśnie zaproponował
        mi mój psychiatra.

        Pozdrawiam.
        • blue_a było tak od razu 13.11.05, 18:20

          skoro psychiatra, spróbuj zatem...
          maturę zawsze można przełożyć
          albo nie zdawać jej w ogóle
          ziemia się nie zawali przecież ;)
    • jako_70856 Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 18:25
      Słuchaj mi się wydaje, że leczenie szpitalne nie jest wcale takie fajne, będą
      Ci podawać prochy, będziesz je musiał łykać nie mając prawa odmowy, nikt nie
      będzie z tobą konsultował decyzji co do dalszego leczenia czy zmiany leku, mi
      się wydaje, że podczas leczenia w szpitalu większość czasu spędzisz na łóżku.
      Będziesz tak leżał, nie ma czym zająć myśli, a co dopiero rąk, z tego
      negatywnego myślenia podczas leżenia może Ci się pogorszyć. Nigdy nie leczyłem
      depresji szpitalnej, ale byłem przez kilka dni w szpitalu na badaniu i nauka
      jaką wyniosłem, to: omijać szpitale z daleka, jeżeli chodzi o dłuższy pobyt w
      nich. Może się mylę bo nie wiem jak to wygląda z depresją. Niech się wypowiedzą
      Ci co korzystali.
      • aree1987 Dziękuję 13.11.05, 18:32
        Dziękuję za rady, będe to musiał jeszcze przemyśleć chodzi tu o maturę i
        zaliczony rok, ale z drugiej strony jak będe się mordował i nic z tego nie
        wyjdzie? Nie wiem muszę to na spokojnie przemyśleć rozważyć za i przeciw.

        Pozdrawiam.
        • aree1987 Jeszcze jedno 13.11.05, 18:33
          Prosiłbym o wypowiedź osoby, które przeszły leczenie szpitalne jak to wygląda/ło
          u Was?

          Pozdrawiam.
    • jako_70856 Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 18:36
      Co do nauki, to w klasie maturalnej zacząłem zdawać sobie sprawę z mojej
      niedyspozycji intelektualnej, bo wcześniej umyślnie olewałem szkołę. Gryzłem
      się, miotałem, codziennie chciałem rzucić wszystko w diabły. Ciężko było,
      cholernie ciężko, ale było warto. Zdałem maturę, chociaż okupiłem to dużym
      cierpieniem psychicznym i fizycznym. Jestem dumny z siebie, nie poddałem się,
      nie dałem za wygraną. Wydaje mi się, że rzucanie szoły będzie błędem. Nie wiem
      jak wyglądają dokładnie Twoje sprawy, może tak Cię deprecha wypruła, że olanie
      szkoły będzie dobrą decyzją. Z perspektywy czasu oceniam, że gdybym nie
      podszedł do matury, to nie wrócił bym do nauki. Zjadły by mnie myśli i wstyd,
      że wszyscy zdali, tylko ja nie. Masz może kogoś na kim mógłbyś się wesprzeć. To
      naprawdę pomaga. Przemyśl poważnie sprawę. Jeżeli się nie zdecydujesz to sam
      nie rezygnuj - nie jeden kretyn zdał matuę i to fuksem, albo dzięki ściąganiu,
      a Ty do nich nie należysz.
    • carlabruni Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 18:46
      jak już tak bardzo Cię to męczy to chyba lepszy jest szpital. pozdrawiam.
    • jako_70856 Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 18:49
      Na pociechę dodam, że udało mi się w tym cholernym otępieniu intelektualnym
      dostaćsię na studia dzienne i jak na razie mam zaliczone całe 2 lata.
      Generalnie nie jest dobrze, ale i tak lepiej niż jak byłem w klasie maturalnej.
      Też chciałem rzucić naukę w tym roku akademickim. Ale pomogły mi rozmowy z
      jedną osobą prowadzone prze Internet. Znalazłem siły na dalsze leczenie.
      Zamierzam dodatkowo skorzystać ze wsparcia homeopaty i myślę, że tym razem ja
      wrócę z tarczą. Też bałem się tłumu, ale już teraz tylko się śmieję z tego
      dawnego lęku. Coco jumbo i do przodu, trzeba olewać innych. Nie warto myśleć co
      tłum myśli o Tobie.
      • carlabruni Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 18:51
        gratuluję. jestem bardzo dumna z Twojego sukcesu. tylko tak dalej. pozdrawiam.
      • aree1987 Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 19:04
        Tobie się wiedzie i gratulacje oby tak dlaej trzymam kciuki, a ja ciągle mam
        wątpliwości obawy i lęki czy zdawać tą maturę czy iść do szpitala, a jak pójdę
        do szpitala dalej się będe gryzł czy zrobiłem dobrze,a może mogłem podchodzić do
        tej matury. Te myśli są okropne natarczywe i nie ma nadzieji, żeby odeszły.
        Wczoraj chciałem popełnić samobójstwo pewnie zrobiłbym to (byłem pod
        dzialałaniem efedryny) otwarcie mówiłem to że chce sie zabić, skończyło się na
        tym, zę matka schowałą leki i nie mogłem je znaleźć. Trzymajcie kciuki żeby
        jakoś to dobrze sie zakończyło, żebym wybrał dobrze i nie musiał sobie potem
        tego wypominać zatracając sie w chorobie.

        Pozdrawiam.
    • jako_70856 Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 19:20
      Eh, rozumiem Cię bardzo dobrze. Jeszcze kilka dni temu też byłem
      zdeterminowany. Nawet ułożyłem sobie swoistą ideologię, dając sobie prawo do
      takiego wyboru. Ale teraz jest troszkę lepiej, mam siłę aby jeszcze to trochę
      pociągnąć i spróbować przerwać inaczej to błędne koło. Według mnie depresja
      powinna nazywać się błędnym kołem. Nie wiem jak się to wszystko skończy, ale
      tym razem nie dopuszczam do siebie myśli - że mi się nie uda. Tyle lat
      zmarnowanych, to już ponad 4 będzie, szmat czasu zwłaszcza dla młodego
      człowieka. Poczekaj jeszcze trochę, przecież nie może tak być wiecznie.
      Przecież nie urodziliśmy się aby cierpieć. Wysiłek fizyczny uwalnia umysł z
      tych cholernych negatywnych, samobójczych myśli. Kiedyś, jak jeszcze chorowałem
      to biegałem. Strasznie to mi szło, po prostu nie miałem siły. Ale jak
      przebiegniesz kilka kilosów i zmęczysz się porządnie poczujesz ulgę w umyśle.
      Ja wiem, ze w depresji totalnie brak siły, bardziej odczuwa się ból i
      zmęczenie, ale wysiłek fizyczny naprawdę pomaga.
      • beno_2 Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 19:33
        Według mnie dobrze sobie radzisz jak na depresyjnego. Uważaj, żeby Ci ktoś nie
        mieszał albo nie dobierał resztek energii, których tak Ci potrzeba.
    • another_story Re: Leczenie szpitalne? 13.11.05, 20:01
      Aree - nie znam oczywiście zbyt dobrze Twojej sytuacji, ale na podstawie
      własnych doświadczeń mogę powiedzieć jedno: trzymanie w ręku świadectwa
      maturalnego jakoś uspokaja. Masz po prostu świadomość, że cokolwiek by się
      stało, pewien etap życia możesz uznać za zamknięty. To naprawdę przynosi ulgę.

      Ja zdawałam w ubiegłym roku. Nie potrafiłam zmusić się do nauki i w efekcie
      poszłam prawie zupełnie nieprzygotowana. Ale wiesz, nową maturę bardzo trudno
      oblać. Panicznie bałam się historii (czytanie podręcznika zarzuciłam przy XVIII
      wieku), a zdałam ją na 71%. Polski poszedł mi jeszcze lepiej i w efekcie
      przyjęli mnie na moją wymarzoną (?) polonistykę UJ. A że nie będę w stanie się
      na niej utrzymać, to już inna kwestia...

      Zastanów się jeszcze. Jeśli rzeczywiście nie czujesz się na siłach - przełóż
      maturę na przyszły rok, a teraz zajmij się zdrowiem. Ale jeżeli widzisz choć
      cień szansy, próbuj. Warto się trochę pomęczyć i mieć to już za sobą. Tak
      myślę.

      Pozdrawiam i powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka