franio1980
22.12.05, 12:55
Witam.
Dziwna sprawa.. Paliłem od 1995-1998 i od 2002-2004. Paliłem
raczej normalnie, paczka na dwa dni. Alkohol - jak każdy, od okazji. Dwa lata
temu miałem gastroskopię, miałem wrzody ale wyleczyli mnie. Helicobacterie
miałem 2,1% i wiem że mnie przeleczyli na nią. Mam
25 lat. Wydaje mi sie ze mam raka krtani. Od może dwóch miesięcy odczuwałem
lekkie zawroty głowy,
rzadko, zazwyczaj w sklepie - markecie jak był spory tłum. Wogóle od
kilku miesięcy dużo myslałem o smierci, o tym ze moge na cos zachorować
itp., miałem dziwne sny. Jakiś tydzień temu zaczął mnie boleć kark,
potem ból przeniósł sie bardziej na boki, na węzły chłonne. Bołało mnie
też pod pachami. Tuż przy samej brodzie pod skórą pojawiła się kuleczka
wielkości groszku zielonego, niebolesna. Poszedłem do lekarza. Zmierzono
mi ciśnienie, zrobiono EKG, obmacano i skierowano do endokrynologa - coś
z tarczycą. Okej, uwierzyłem. badanie miałem miec 15 stycznia 2006 więc
poczekam. Do wieczora było OK ale, jak weszłem na
internet i zacząłem doszukiwać się co to mi jest. Do rana miałem
zbadane jądra ( wyczytałem gdzies jak to robić ) i sam siebie wymacałem na
obecność innych guzków. Odkryłem jeszcze 5 innych zmian. Cztery z nich
są na plecach w okolicy krzyża. Lekarz rodzinny a potgem chirurg
stwierdzili że są to tłuszczaki. OK, niech im będzie. Na języku plamka
jak po oparzeniu to brodawka językowa, okej, moze faktycznie.
Dzień po tych moich odkryciach o 23.30 pojechałem na pogotowie, miałem
wrażenie że tamtem lekarz sie pomylił, że mam juz przerzuty nowotworowe
itp. Czułem że się duszę, że bierze mnie jakiś zawał albo coś. Na pogotowiu
dali mi cos na uspokojenie i kazali zmnienic lekarza.
Zmieniłem. Teraz poszedłem do mlodego, ok. 31 lat lekarza i
opowiedziałem co sie ze mna dzieje. Oglądnał zmiany, potwierdził
tłuszczaki a pod brodą stwierdził że jest to cysta ale dla pewności
kazał zrobić badania, jakiś rozmaz krwi. Wyniki wyszły bardzo dobre,
powtórzył cisnienie (140/100) i zapisał antybiotyk na powiekszone wezly
chlonne. Trzy dni po tym, czyli dzis zauważyłem ze mam chrypkę i boli
mnie w okolicy krtani. Od kilku dni jak przełykam
czuje jakbym miał tam tabletkę. Poszedłem z tym dziś do lekarza.
Oglądnał mnie i po ok. 40 minutach rozmowy delikatnie wprowadzając mnie
w temat stwierdził, że mam depresję lękową. Przepisał mi SERONIL i
zalecił wizyty u psychologa. Najgorsze jest to że mam wrażenie, ze i on
sie pomylił, ze faktycznie mam gdzies ten nowotwór, ze znajdą za późno
itp. Co robić? W ciągu dwóch tygodni byłem chyba z 10 razy u lekarzaw
tym raz na pogotowiu. Na internecie ludzie piszą o jakiś badaniach
zmian, zeby nie bagatelizować itp. A moze to ta depresja lękowa tak mnie
nakręca? Kurde, boje się..
Najgorsze jest to, że nie wymyślam sobie chorób tylko szukam w sobie raka,
najgorsze jest to, że pamiętam kilka miesięcy temu że byłem normalny. Do
lekarza raczej nie chodziłem, ostatnio to 2lata temu byłem u gastrologa i od
tego czasu nawet u dentysty nie byłem. Nigdy nie lubiałem chorować. A teraz?
Teraz mam uczucie ciągłego napięcia, czekania na coś, uczucie podobne do tego,
że jak rzucisz zapaloną petardę i wiesz żewybuchnie za chwile, za 5 sekund, za
2 sekundy, nie wiesz dokładnie kiedy ale to będzie za chwilę. Mam takie
uczucie że coś sie stanie, że przestanę oddychać, że stani mi serce.
Najbardziej obawiam się pomyłki lekarskiej, że jednak cos mi jest i to
przeoczyli. Biorę drugi dzien ten suronil ale wydaje mi się, że to jest jakieś
placebo,nie czuje sie po nim ani lepiej ani gorzej.
Dodatkowo doszło teraz to, że gardło oglądało dwóch lekarzy rodzinnych a nie
żaden laryngolog. Druga sprawa że dziś w miejscy gdzie wczoraj mnie bolało
dziś mnie piecze i jakby ta kulka podczasprzełykania była mniejsza. Horror,
ale Lekarz Rodzinny nic nie mowil o potrzebie wizyty u laryngologa, moze
powinienem isc?
Przeczytałem wszystkie strony o raku w internecie, była taka tabelka z
objawami jakie występują przy danym nowotworze. Pasowało mi wszystko, łącznie
z rakiem szyjki macicy. Tragedia, chyba zwariowałem.