fanatyk_wku
03.01.06, 19:16
Cos we mnie peklo. Tj. nie doslownie. 4 tygodnie temu zaczely sie 2 tygodnie
katorgi w pracy. Pracowalem po 12-14 godzin na dobe w skrajnie stresujacych
warunkach. Pracuje na dosyc odpowiedzialnym stanowisku poza granicami kraju.
Do tego stopnia stresujacej, ze momentalnie wlosy zaczalem gubic jak drzewa
liscie jesienia, pot wylewal mi sie rekawami, schudlem pare kg, mialem skoki
goraca, dretwienie rak (glownie lewej), dziwne twory na skorze, ataki czegos
a'la histerii porannej, drgawki. Pozniej pieklo sie skonczylo -
potoratygodniowy odgorny urlop + swieta. Po nowym roku, mimo ze jeszcze cisza,
spokoj, nie moge zabrac sie za prace. Mam problemy z koncentracja, dziury w
pamieci, swiadomosc, ze mam spore zaleglosci i bede mial z tego
nieprzyjemnosci, ale nie moge zmusic sie do tego by sie zabrac za prace.
Najchetniej godzinami bez sensu serfowal bym po internecie i nie wychodzil z
domu. I zeby nikt sie nie odzywal...
Nigdy wczesniej czegos takiego nie mialem, a pracuje od 10 lat.
I co teraz? I co dalej?