Dodaj do ulubionych

jak to nazwac?

03.01.06, 19:16
Cos we mnie peklo. Tj. nie doslownie. 4 tygodnie temu zaczely sie 2 tygodnie
katorgi w pracy. Pracowalem po 12-14 godzin na dobe w skrajnie stresujacych
warunkach. Pracuje na dosyc odpowiedzialnym stanowisku poza granicami kraju.
Do tego stopnia stresujacej, ze momentalnie wlosy zaczalem gubic jak drzewa
liscie jesienia, pot wylewal mi sie rekawami, schudlem pare kg, mialem skoki
goraca, dretwienie rak (glownie lewej), dziwne twory na skorze, ataki czegos
a'la histerii porannej, drgawki. Pozniej pieklo sie skonczylo -
potoratygodniowy odgorny urlop + swieta. Po nowym roku, mimo ze jeszcze cisza,
spokoj, nie moge zabrac sie za prace. Mam problemy z koncentracja, dziury w
pamieci, swiadomosc, ze mam spore zaleglosci i bede mial z tego
nieprzyjemnosci, ale nie moge zmusic sie do tego by sie zabrac za prace.
Najchetniej godzinami bez sensu serfowal bym po internecie i nie wychodzil z
domu. I zeby nikt sie nie odzywal...
Nigdy wczesniej czegos takiego nie mialem, a pracuje od 10 lat.

I co teraz? I co dalej?
Obserwuj wątek
    • bambomurzynzafryko Re: jak to nazwac? 03.01.06, 19:30
      Nazwać epizod depresyjny. Prawdopodobnie z przemęczenia. Na razie nie ma co
      panikować. Po prostu relaksuj się i tyle.
      U mnie taki epizod przerodził się w chorobę, a właściwie odsłonił schorzenie,
      które dręczyło mnie od wielu, wielu lat.
      najpierw myślałem, że to syndrom odstawienny po skończonej charówie (w ciągu
      roku i 2 ms napisałem dwa doktoraty z dwóch różnych dziedzin, łącznie ok. 1000
      str., a prócz tego jeszcze pracowałem). Ale kiedy nie przeszło, musiałm zacząć
      się leczyć.
      Myślę że u ciebie wszystko to tylko epizod. Więc wyluzuj się, bo nie warto
      przesadzać z pracą. Pozdr.
      • nemefitid Re: jak to nazwac? 03.01.06, 21:30
        bambomurzynzafryko napisał:

        > Nazwać epizod depresyjny. Prawdopodobnie z przemęczenia.

        jest coś takiego ? Możesz podać jakieś źródło, namiary...link ?
        ( pierwszy raz słyszę, ale to tylko moja niekompetencja )

        > U mnie taki epizod przerodził się w chorobę, a właściwie odsłonił schorzenie,
        > które dręczyło mnie od wielu, wielu lat.
        > najpierw myślałem, że to syndrom odstawienny po skończonej charówie (w ciągu
        > roku i 2 ms napisałem dwa doktoraty z dwóch różnych dziedzin, łącznie ok.
        1000
        > str., a prócz tego jeszcze pracowałem). Ale kiedy nie przeszło, musiałm
        zacząć
        > się leczyć.

        2 doktoraty... nieźle!
        A powiedz czym się leczysz ?

        Bo ja mam depresję endogenną ( już ok 15 lat )
        a jednocześnie bardzo zależy mi na zachoawniu wysokiej
        kondycji intelektualnej
        • looserka Re: jak to nazwac? 03.01.06, 22:09
          nemefitid napisał:

          > bambomurzynzafryko napisał:
          >
          > > Nazwać epizod depresyjny. Prawdopodobnie z przemęczenia.
          >
          > jest coś takiego ? Możesz podać jakieś źródło, namiary...link ?
          > ( pierwszy raz słyszę, ale to tylko moja niekompetencja )
          >


          www.synapsis.pl/sps/dex?id=158&item=44
        • bambomurzynzafryko chrzciny epizodu 03.01.06, 22:22

          Ach nemefifi! Linki, artykuły ci się marzą! A chodzi o rzecz prostą. Że
          mianowicie większość ludzi miewa stany takie, jak ów pan, a potem – rozumiesz –
          samo im przechodzi i wszystko jest cacy. Bo są normalni. Czy żeby to wiedzieć,
          trzeba mieć LINK?
          Ale jeśli nawet takiego terminu w psychiatrii nie ma, to nie martw się! Zawsze
          możesz odesłać kogoś (ze sobą włącznie) na to forum. Jest link? Jest. Więc nie
          ma sprawy.
          Jak babcię kocham, takie to proste!

          Pozdrowienia dla Króla Undergroundowej Farmacji:

          p.s. Efectin 75er
    • damen_dramen Re: jak to nazwac? 03.01.06, 22:29
      drgawki poty, "histeria poranna"...hmm...czlowieku, to ewidentnie napady lękowe
      na tle depresyjnym. mialam tak samo, moze mniejszy stres niz twoj ale za to
      dluzszy (10 mscy). pewnego pieknego wieczora juz w domu dostalam ataku paniki,
      a nastepnego dnia w pracy...wypowiedzenie:) paradoksalnie moze wlasnie to mnie
      ratuje. od miesiaca jestem bezrobotna, biore leki i czekam na cudowne
      ozdrowienie ciala i duszy (ale a k t y w n i e czekam). w wyscigu szczurow juz
      brac udzialu nie zamierzam.
      wez urlop (niezbedne) i idz koniecznie do psychiatry. nie czekaj, bo to samo
      nie mija, a na pewno mozesz przez wlasna nieswadomosc sobie zaszkodzic. nie
      bojsia, to nie choroba psychiczna, stres potrafi niszczyc osrodki w mozgu tak
      samo jak narkotyki... odpoczniesz, odbudujesz hipokampa (leki) i bedzie oko.
      pozdrawiam:)
      • bambomurzynzafryko Re: DAMEN 03.01.06, 22:37
        10 MS takich stanów to syndrom zchorzenia. Ale 2 tygodnie? Chyba nie.
        Czy zatem nie przesadzasz? (Nie mówię tu o Twoim wypadku, ale o wypadku tego
        pana.) Bo gdybyś poszla do psychiatry ze swymi objawami i powiedziala że masz
        je od 2 tygodni i to w dodatku po męczącej pracy i wujowym grudniu, to wątpię
        czy przepisalby ci cokolwiek. Chyba że mialby "lekką rękę". Pozdrawiam.
        • damen_dramen Re: DAMEN 03.01.06, 22:47
          bambomurzynzafryko napisał:

          > 10 MS takich stanów to syndrom zchorzenia. Ale 2 tygodnie? Chyba nie.
          > Czy zatem nie przesadzasz? (Nie mówię tu o Twoim wypadku, ale o wypadku tego
          > pana.) Bo gdybyś poszla do psychiatry ze swymi objawami i powiedziala że masz
          > je od 2 tygodni i to w dodatku po męczącej pracy i wujowym grudniu, to wątpię
          > czy przepisalby ci cokolwiek.

          10 mscy stresu ale nie tak nasilonego, a atak paniki jeden. Nie pocilam sie bez
          przerwy i drgawek nie mialam. A i tak od razu pogalopowalam do psychiatry. I
          dobrze, bo nastepny atak dopadl mnie miesac pozniej, po tygodniach zupelnego
          relaksu, w nocy:) Poszlam dla pewnosci do drugiego psychiatry i nie mam
          watpliwosci, ze to samo nie minie. Dobrze jest nie przesadzac i nie wmawiac
          sobie bog wie czego, ale trzeba podejsc do sprawy odpowiedzialnie. to nie
          katarek.
          a tak na marginesie: babmo, chyba jestesmy z tego samego miasta:)
          • bambomurzynzafryko Re: DAMEN 03.01.06, 23:09
            damen_dramen napisała:

            > > a tak na marginesie: babmo, chyba jestesmy z tego samego miasta:)
            >
            >
            Problem ze mną jest taki, że ja już nie wiem z jakiego miasta jestem.
            Ród mój z Lublina (i ciut z Jeruzalem ale ćśś)
            Urodziłem się w Bydgoszczy.
            Mieszkam w Warszawie
            A czuję się Białostoczaninem
            Więc które z miast jest nasze wspólne?
            • damen_dramen Re: DAMEN 03.01.06, 23:21
              bambomurzynzafryko napisał:

              > >
              > >
              > Problem ze mną jest taki, że ja już nie wiem z jakiego miasta jestem.
              > Ród mój z Lublina (i ciut z Jeruzalem ale ćśś)
              > Urodziłem się w Bydgoszczy.
              > Mieszkam w Warszawie
              > A czuję się Białostoczaninem
              > Więc które z miast jest nasze wspólne?

              he he, no ja tez obijalam sie po swiecie, bylo sie nawet na drugiej polkuli:) a
              wspolne miasto-to w ktorym mieszka twoj psychiatra:) co do mnie: za chwile moze
              to byc rowniez stolyca:)
              • bambomurzynzafryko Re: DAMEN 03.01.06, 23:27
                Lublin - no to pieknie! I warszawa, ho! Możemy wyprawiać wesele!

                • damen_dramen Re: DAMEN 03.01.06, 23:43
                  bambomurzynzafryko napisał:

                  > Lublin - no to pieknie! I warszawa, ho! Możemy wyprawiać wesele!
                  >
                  w dodatku zawodowo tez jestesmy jakby spokrewnieni;) a co do wesela: żone masz,
                  przyjacielu, 30 w skali becka, czy jakos tak:)
                  • bambomurzynzafryko Re: DAMEN 03.01.06, 23:57
                    damen_dramen napisała:

                    > w dodatku zawodowo tez jestesmy jakby spokrewnieni;) a co do wesela: żone
                    masz,
                    >
                    > przyjacielu, 30 w skali becka, czy jakos tak:)

                    Hamiltona. A nie Becka. I półtora dziecka.
                    No dobrze.
                    A co to za profesyonalne pokrewieństwo? Ja np. jestem bezrobotny. Czyli
                    jestem "krewnym" 20 % narodu. Ale chyba nie o to chodzi?
                    >
                    • damen_dramen Re: DAMEN 04.01.06, 00:02
                      bambomurzynzafryko napisał:


                      >
                      > Hamiltona. A nie Becka. I półtora dziecka.
                      > No dobrze.
                      > A co to za profesyonalne pokrewieństwo? Ja np. jestem bezrobotny. Czyli
                      > jestem "krewnym" 20 % narodu. Ale chyba nie o to chodzi?
                      > >

                      dwa doktoraty i bezrobocie w wawie? no no, co to sie wyrabia...tez jestem
                      bezrobotna , ale nie o to:) jezyki znam. i to by bylo na tyle.
                      • damen_dramen Re: DAMEN 04.01.06, 00:06
                        damen_dramen napisała:

                        >
                        > > >
                        >
                        > dwa doktoraty i bezrobocie w wawie? no no, co to sie wyrabia...tez jestem
                        > bezrobotna , ale nie o to:) jezyki znam. i to by bylo na tyle.


                        przepraszam, pomylilo mi sie z nemefitid'em. ale co do profesji- podtrzymuje i
                        pozdrawiam:)
                        >
                        >
                        • bambomurzynzafryko Re: DAMEN 04.01.06, 00:27
                          doktor to wymarzony kandydat na bezrobotnego. Każdy jego potencjalny szef jest
                          magistrem, więc doktorat to zaraza.
                          A o prace sie nie staram. Trochę tłumaczę i mam kieszonkowe u zony, a becikowe
                          u rządu.
                          W Londynie nauczyłem się robić dachy i skuwać kangiem wylewkę. I to jedyny fach
                          jaki mam w ręku.
    • zyrafa46 Re: jak to nazwac? 03.01.06, 22:39
      ...wdrapał się na WIELKĄ GÓRĘ!!!!!!!!!
      .....................................
      .......................................
      .....................................
      .....................................
      .....................................
      ...................................
      .......................................
      ......................................
      ..........i ze zmęczenia zleciał
      |
      |
      |
      |
      |
      |
      |
      |
      |
      .
      .
      .
      .
      .
      .

      _____________________________________________________________________________

      ...
    • damen_dramen do fanatyka_wku 03.01.06, 23:42
      jeszcze:
      oczywiscie nie bylo moim zamiarem straszyc, tym bardziej ze dokladnie wiem co
      czujesz. tez bylam przerazona, przybita, spedzilam wiele czasu racjonalizujac,
      szukajac linkow etc. szukaj, bo wiedza jest istotna, ale tez skorzystaj z tego
      co juz wie ktos inny.
      moglabym ci radzic odpuszczenie tempa, psychoterpie i zmiane priorytetow (co
      dziala) ale dobrze wiem ze nie zrezygnujesz z wys stanowiska i nie bedziesz
      trzymal za reke dzieci w hopspicjum. pozytywne, silne doswiadczenia potrafia
      odbudowywac psychike i ja na nowo ją reorganizowac, ale to proces dlugotrwaly i
      na pewno nie da sie pogodzic z 14h dniem pracy. leki antydepresyjne w twoim
      wypadku sa rozwiazaniem optymalnym. musisz odbudować to co zniszczyl stres, bo
      inaczej wpadniesz w spirale autodestrukcji i stracisz to na czym ci jak widac
      zalezy: wypracowaną w pocie czola pozycje spoleczną (nie oceniam). jezeli
      problem bedzie powracal, zycie i tak zmusi cie zmiany priorytetow. ale mysle ze
      leki wystarcza ci na dlugo.powodzenia:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka