Dodaj do ulubionych

Jak sobie pomóc?

22.01.06, 18:42
wiem ze wielu z was zwlekało w nieskończoność z pójsciem do psychologa/psychiatry. u mnie problemy zaczeły sie jakies 8 lat temu od utrudnionych kontkatów z otoczeniem, pózniej doszło chroniczne zmęczenie, hipersomnia, permamantnie obnizony nastrój i (chyba) fobia społeczna. Wtedy jeszcze nie wiedziałęm że to może mieć nazwe i da sie leczyć. Jakieś 3 lata temu zaczoł sie najgorszy okres z myslami samobójczymi (sic!), atakami paniki i obnizoną sprawnościa intelektualną. Skończyłem szkołe średnia i jakimś cudem dostałem sie na państwową uczelnie. Przez pół roku z wielkim bólem chodziłem na zajecia. Najgorsze było to że praktycznie nie potrafiłem nawiazac jakiegokolwiek kontaktu z rówiesnikami, czyłem się potwornie spięty. Cała sytłacja mnie przerosła i przed końcem semestru rzuciłem studiowanie. Od tamtej (1,5 roku) pory zyje sobie jak warzywko. Mieszkam sam, zdala od rodziny która odwiedzam z rzadka, bez znajmoych - zupelnie sam. Jakby nie net nie miał bym kontaktu z żywymi ludzmi :)
Patrząc z perspektywy mojego krótkiego życia to nie jest tak najgorzej, dzieki izolacji pozbyłem sie stresów zwiazanych z 'ludzmi', czy uniezalezniłem sie od ojca-tyrana który ma spory wkład w to jakim teraz jestem człowiekiem.

Juz wiele razy obiecywałem sobie że pójde do specjalisty, niestety na obiecankach się kończyło. Czasami wydaje mi sie że jestem po prostu leniwym nieudacznikiem a na to lekarstwa nie pomogą. :( Poza tym wiekszośc z was ma ten komfort że może porównac sobie stan sprzed i w trakcie deprechy. U mnie trwa to na tyle długo że nie pamietam juz jak to jest cieszyć sie każda chwilą, mieć przyjaciół/ fajną kobiete.

Wiec jak odkochać sie w swojej depresjii?

Konrad
Obserwuj wątek
    • maggpie Re: Jak sobie pomóc? 22.01.06, 20:07
      a kochasz się w niej?
      z twego listu to nie wynika.

      pozdr.
      • pokii Re: Jak sobie pomóc? 22.01.06, 20:43
        wydaje mi sie że ja już pogodziłem sie z tym że tak własnie bedzie wyglądać moje zycie.... chęć do jakieś zmiany jest coraz słabsza :(
    • roco32 Re: Jak sobie pomóc? 23.01.06, 00:20
      A czege się boisz, że nie idziesz?
      Wal bracie do pomocy psychologicznej, psychiatry się nie bój.
      Może Ci zalecą psychoterapię. Ona może być fajna, zwłaszcza długotrwała grupowa.
      Albo zalecą Ci leki, albo jedno i drugie.
      Co dla Ciebie najlepsze, to Ci powie fachowiec.
      Każda deprecha inna, więc ja nic nie radzę oprócz tego co radzę.
      Odwagi.
      Mi pomogło!.
      • pokii Re: Jak sobie pomóc? 24.01.06, 00:06
        ok. nie wiem po co zakladalem ten wątek. Przecież wiem co mi dolega i jak sobie pomóc, przynajmiej gdzie tej pomocy szukać. Wiec po co? Żeby się wyżalić, żeby ktos wysłuchał i pogłaskał po głowce mówiąc jak to ja mam przerypane. :) To chyba żałosne prawda?

        Przeszukałem forum w poszukiwaniu jakiegoś infa o dobrym psychaitrze ale.... znalazłem chyba 3, z czego wiekszość nie dla mnie a jesli już coś to namiary były podawane na PRIV :/ Mieszkam w wawie i najlepiej byłoby gdyby psychiatrą była kobieta. Obojętne czy gabinet prywatny czy państwowy, chociaz nawet lepiej żeby był prywatny bo wydaje mi się jakiś bardziej anonimowy. Polecie mi kogoś, plizzz. =]

        BTW
        jesli ktos poda mi link do wyszukiwarki to udusze ;)
        • roco32 Re: Jak sobie pomóc? 26.01.06, 22:53
          Dobry lekarz psychiatra to Piotr Brykalski. Centrum Medyczne w Mariocie (W-wa).
          Meżczyzna.
    • uhu_an Re: Jak sobie pomóc? 24.01.06, 00:25
      nie podam cie jakiejsc super, ekstra zlotej rady.
      wielokrotnie to pisalam- ja wiem, ze COŚ zaczelo sie ze mna dziac juz dobre z
      10 lat temu- wtedy przyszla mysl, ze moze jednak warto pojsc do psychologa?
      teraz, a mam 23 lata, DOPIERO! teraz, po tylu trudnych chwilach stwierdzilam ,
      ze nie moge tak dalej i w koncu poszlam! Ja nie dam ci recepty na 'odkochanie'
      sie w depresji. moge jedynie cie zachecic, abys jednak poszedl. ale to TY
      musisz tego chciec. sam z siebie. mozemy cie starac mobilizowac, ale to ty
      podejmujesz konkretne decyzje. nie da sie od razu przeskoczyc z dolu na gore.
      trzeba sie wspinac powoli, pokolei.malymi kroczkami.
    • mskaiq Re: Jak sobie pomóc? 24.01.06, 09:07
      Mysle ze osiagnales rowniez bardzo wiele, udalo Ci sie skonczyc szkole, udalo
      Ci sie dostac na studia. Zrezygnowales ze studiow, zdaje sobie sprawe jak
      wielki to byl wysilek, dzialales wbrew chronicznemu zmeczeniu, hipersomi,
      beznadziejnemu nastrojowi.
      Nie jestes leniwym nieudacznikiem, jestes bardzo dzielnym mlodym czlowiekiem
      ktory wygra zycie dla Siebie.
      To co Cie zatrzymuje przed kontaktami z ludzmi to strach, boisz sie ze kontakt
      z ludzmi moze przyniesc cierpienie.
      Tak nie jest ale Ty wierzysz bardzo gleboko ze kontakty rania. Musisz to
      przelamac, zacznij kontaktowac sie z ludzmi, musisz udowodnic Sobie ze kontakty
      nie rania. Nie ma innej drogi, moze sprobuj terapi grupowej, spotkasz wiele
      osob ktore tak jak Ty boja sie innych ludzi.
      Kiedy chodziles do szkoly i studia, wtedy walczyles z depresja, sprobuj wrocic
      do aktywnego zycia.
      Wspomiales o Ojcu, piszesz ze uniezalezniles sie od Niego. Do jakiego stopnia,
      udalo Ci sie uniezaleznic, czy mysli o Nim nie wywoluja w Tobie zlosci,
      strachu, itp. Jesli te negatywne uczucia pojawiaja sie w Tobie to tak dlugo jak
      beda sie one pojawialy tak dlugo beda bardzo silnie dodawaly sie do depresji.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • pokii Re: Jak sobie pomóc? 24.01.06, 21:07
        mskaiq napisał:
        > To co Cie zatrzymuje przed kontaktami z ludzmi to strach, boisz sie ze kontakt
        > z ludzmi moze przyniesc cierpienie.
        > Tak nie jest ale Ty wierzysz bardzo gleboko ze kontakty rania. Musisz to
        > przelamac, zacznij kontaktowac sie z ludzmi, musisz udowodnic Sobie ze kontakty
        >
        > nie rania.

        Nie może przynieśc cierpienie tylko przynosi, i nie chodzi tu o to że ktoś mnie zranił. Za każdym razem kiedy coś gdzieś powiem czuje sie jakbym:
        zrobił z siebie idiote
        ludzie mysleli ze jestem idiota zanim jeszcze otworze usta
        w koncu jestem tak bardzo skoncentrowany na swoim poczuciu wstydu że mysle tylko o tym aby zapaść sie pod ziemie.
        Dziwne ale nie inaczej czuje sie pisząc na tym czy innym forum :|

        Jest jeszcze druga sprawa: ciezko mi jest wytrzymac w pomieszczeniach typu market czy jakaś galeria handlowa (akurat w tej drugiej nie byłem już chyba z rok). Zakupy przypominaja wyścig: nałapac do koszyka co potrzeba i jak najszybciej uciekać. :)

        >Wspomiales o Ojcu, piszesz ze uniezalezniles sie od Niego. Do jakiego stopnia,
        > udalo Ci sie uniezaleznic, czy mysli o Nim nie wywoluja w Tobie zlosci,
        > strachu, itp.

        Wywoływały negatywne uczucia doputy w jakis sposób byłem od niego zalezny (czy to finansowo czy kiedy musiałm z nim rozmawiać o jakiś moich decyzjach). Od dłuższego czasu nie rozmawiam z nim i jest mi niemalże obcą osobą.

        Pozdrawiam i dzieki za zainteresowanie.
    • mgla_jedwabna Re: Jak sobie pomóc? 24.01.06, 14:09
      hmm rzuciles studia i "zyjesz jak warzywko"...a z czego zyjesz jesli mozna
      zapytac? bo ja podejrzewam, ze z rodzicow...ale cale zycie tak nie bedzie,
      kiedys trzeba bedzie isc do pracy, a jak ty bedziesz pracowal jesli nie masz na
      to sily (tak jak ze studiami)? wiec moze warto jednak odbyc terapie chociazby
      dlatego, ze obecna sytuacja, nawet jezeli znosna (choco i to nie, jak widze,
      skoro jest ten twoj post), nie moze trwac w nieskonczonosc...bo jesli ty nie
      skonczysz z takim zyciem to ono z toba skonczy. brutalne to, wiem.
      • pokii Re: Jak sobie pomóc? 24.01.06, 18:56
        mgla_jedwabna napisała:
        > hmm rzuciles studia i "zyjesz jak warzywko"...a z czego zyjesz jesli mozna
        > zapytac? bo ja podejrzewam, ze z rodzicow...ale cale zycie tak nie bedzie,
        > kiedys trzeba bedzie isc do pracy, a jak ty bedziesz pracowal jesli nie masz na
        >
        > to sily (tak jak ze studiami)?

        Żle podejrzewasz. :P Zanim jeszcze skończyłem szkołe średnią wiedziałem że nie będę mógł liczyc na utrzymywanie mnie przez rodziców jesli nie wybiore studiów/życia jakie mi wymyslili. Więc robiłem wszysko żeby samemu dać sobie rade i na szczęście udało się.

        >wiec moze warto jednak odbyc terapie chociazby
        > dlatego, ze obecna sytuacja, nawet jezeli znosna (choco i to nie, jak widze,
        > skoro jest ten twoj post), nie moze trwac w nieskonczonosc...bo jesli ty nie
        > skonczysz z takim zyciem to ono z toba skonczy. brutalne to, wiem.

        Tak, mimo wszysko znośne ponieważ osiagnołem to co chiałem: uciekłem od wszyskich i od wszystkiego. Poza obniżonym "napędem" (czasami nie potrafie się ruszyć z łóżka całymi tygodniami :(, a do założenia tego wątku zbierałem się dobry tydzień) i ww. nie doskwiera mi aktualnie nic z czym nie dawałbym sobie rady, np. jakieś obiawy somatyczne etc.

        Wiem że nie moge tak dalej żyć. Musze jakoś się z tego wygrzebać. Pierwszym krokiem było założenie tego tematu. :)

        Pozdrawiam


    • mlasskacz Re: Jak sobie pomóc? 24.01.06, 20:30
      Wybierz sobie jakies inne zajęcia, może inne studia, ciekawsze? Ja też tak miałem, próbowałem rzeczy które mnie kompletnie nie interesowały, potem wybrałem cos innego.
    • mskaiq Re: Jak sobie pomóc? 25.01.06, 14:58
      Wstyd to strach przed soba, boisz sie ze jestes gorszy. Nie jestes i musisz w
      to uwierzyc, musisz Sobie udowodnic ze jest inaczej.
      Nikt nie uwaza Ci za idiote, jest tylko jedna osoba ktora tak mysli, Ty jestes
      ta osoba.
      Chcesz sie tego pozbyc to musisz nawiazywac kontakty, tak dlugo az przestaniesz
      sie bac ze jestes idiota. To uczucie ze jestes glupi, gorszy to tylko odczucie
      somatyczne, Twoj rozsadek musi to uczucie pokonac.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka