Dodaj do ulubionych

droga człowieka

24.01.06, 16:36
I . diagnoza - nowotwór
II. poczatek leczenia,
III. załamanie nerwowe,
IV. odwiedziny zrozpaczonej matki,
V. sąsiad oddaje za mnie krew,
VI. po operacji pielęgniarka zwilża mi usta,
VII. nie usunięto mi całego guza-depresja,
VIII. odwiedziney płaczących ciotek,
IX. myśli samobójcze,
X. amputowano mi nogę,
XI. dziś pokazano mi wózek inwalidzki,
XII. śmierć moich marzeń,
XIII. jestem inwalidą,
XIV. WCIĄŻ ŻYJĘ - DO GROBU ZŁOŻYŁEM LITOŚĆ NAD SOBĄ,
XV. chce pomagac innym.

[LS]
jakże mi to bliskie ...
Obserwuj wątek
    • urszulai Re: droga człowieka 24.01.06, 17:03
      Droga czlowieka wiedzie przez cierpienia.Niestety kazdy z nas ma swoj
      krzyzyk,jedni niosa go dzielnie,udajac,ze go nie ma,inni zalamuja sie i uginaja
      pod jego ciezarem.Czy sa ludzie,ktorym wszystko idzie swietnie?Maja i milosc i
      zdrowie i pieniadze,prace,a wokol kochajacych ludzi.Niestety nie,zycie kolem
      sie toczy.Nigdy nie wiemy co jest nam pisane i kiedy.A moze wszystko w zyciu
      jest po cos?Moze nawet ten ogrom cierpienia nieraz ponad nasze sily.Rozmawialam
      kiedys z Fraciszkaninem,pytajac go dlaczego wokol tyle ludzkiego
      cierpienia.Odpowiedzial mi ,ze dla niego z punktu widzenia wiary to
      proste.Przeciez cierpiac jestesmy blizej Boga i pomagamy mu niesc ten
      krzyz.Powiedzial mi rowniez,ze dla niektorych cierpienie to taki klaps od Boga
      na opamietanie,zatrzymanie w biegu i przemyslenie swojego zycia jeszcze raz.Czy
      podazam dobra droga i nie krzywdze innych?A co dobrego robie?Nieraz slyszymy o
      cudownych nawroceniach pod wplywem wyniszczajacej choroby czy po cudownym
      uratowaniu zycia.Czy to czysty przypadek,ze ludzie nagle przewartosciowuja
      swoje zycie w ciagu paru chwil?Ze nagle to co bylo wazne,staje sie niewazne i
      zaczynaja sie liczyc inne wartosci.Niektorzy wg.tego franciszkanina dostaja
      ponoc nie klapsy,a solidne baty od Boga,a mimo wszystko krocza droga zla i nic
      do nich nie dociera.Tak to bynajmniej tlumaczyla mi ta osoba w trudnych
      momentach mego zycia,kiedy zwatpilam juz we wszystko i nie chcialo mi sie juz
      zyc.
      • martyna2525 Re: droga człowieka 24.01.06, 18:14
        Wiem że każdy ma swój krzyż i z nim musi iść przez życie. Zastanawiam się tylko
        dlaczego w nas samych tyle żalu i cierpienia?? rozpamiętywania stasych spraw,
        rozdrapywania ledwo gojących się ran? Co można powiedzieć gdy ktoś odchodzi-
        czy wogóle można coś powiedzieć , czy istnieją słowa czy gesty, ktore by nie
        brzmiały conajmniej głupio.Ktoś Ci mówi" wiem że umieram" a
        ty ...........????????????
        • urszulai Re: droga człowieka 24.01.06, 22:34
          Hmm,takie rozmowy naleza do najtrudniejszych zarowno dla osoby odchodzacej ,jak
          i sluchacza.Na pewno wymagaja wielkiego wyczucia.Niektore osoby moga nas badac
          w ten sposob np. co na to powiemy,jak zareagujemy i czy potwierdzimy ta teze
          ostatecznie.Czasami prawda moze poglebic chorobe bo odbiera nadzieje na
          wyzdrowienie,ale z tym tez roznie bywa.Sa osoby,ktore chca wiedziec,pozegnac
          sie i pozalatwiac ziemskie sprawy.Takie osoby sa wdzieczne,ze ktos mowi im
          prawde.Ja mysle,ze najwazniejsze to nie odbierac nadziei i wiary.I byc caly
          czas blisko,chocby po to by wysluchac i przytulic.
    • mskaiq Re: droga człowieka 25.01.06, 13:55
      Mysle ze kiedy zlozysz litosc i zal nad Soba do grobu, wtedy ich miejsce
      zajmuje milosc. Wtedy mozna zniesc bardzo wiele, kiedy brakuje milosci, trudno
      zniesc przeciwienstwa, nie wiele trzeba aby zycie stracilo sens.
      Niestety tak malo wierzymy milosci, a tak czesto strachowi, zalowi czy litosci.
      To czy niesiemy krzyz w naszym zyciu zalezy od tego jakie uczucia sa w nas.
      Kiedy dominuje milosc, wtedy nie ma krzyza, jesli niesiemy zal nad soba wtedy
      niesiemy cierpienie.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka