kot9912
23.05.06, 23:57
Piszę ponieważ od kilku lat nie mogę znaleźć odpowiedzi na pewne pytania...
Otóż boję się, że jak znajdę partnera, zakocham się i powiem o nn to on mnie
po prostu zostawi... Pomysli, że po co mieć żonę biorącą psychotropowe
leki... Jetsem podobno bardzo atrakcyjną, inteligentną kobietą a jestem i
będe sama... Boję się, że mężczyzna mnie zostawi z powodu nn a na 1 randce
tego nie powiem, jeśli już to gdy będzie już uczucie, tak mi radzi moja Pani
Doktor... Panicznie boję się też, ze w przypadku rozwodu mąż odbierze mi
dzieci, a byłam w szpitalu psychiatrycznym, próbowałam odebrać sobie życie,
więc nie miałby z tym problemu... Może to się wydać strasznie głupie,
irracjonalne, ale wystarczy spojrzeć na wskaźniki rozwodów. A ja dodtakowo
mam taki charakter, zę wielu rzeczy bym nigdy nie wybaczyła np. zdrady, więc
prawdopodobieństwo zakończenia małżeństawa w moim przypadku jest duże. Chyba
zbyt wiele w zyciu przeszłam, żeby mysleć kategoriami miłości na wieki itp.
Myslę, że nigdy nie można być pewnym drugiej osoby...
I tak jestem sama... Koleżnaki żyją w związkach, planują wspólną przyszłośc i
barzdo się cieszę z ich szczęścia:)) Ale wiem, że teraz jakoś moje zycie
płynie, ale za kilka lat znajomi będą wieli dzieci , a ja...??? Mam
nawracające depresje, mimo iż jestem wulkanem energii, podobno optymistka za
mnie wielka. Nauczyłam się zamykać swoje problemy w swoim domu i gdy wychodzę
do ludzi ich ze mną nie ma, nie żalę się tylko pocieszam innych. Ostatnio
moja promotorka zauważyła (nie mam pojęcia na jakiej podstawie), że jestem
fdla innych piorunochronem emocjonalnym. Ale ja się boję założyć rodziny,
mieć dzieci bo nie dam rady fizycznie i psychicznie. Przepraszam, ze Was
zanudzam, ale jeśli ktoś z Was ma podobne obawy, bądź ma jakis pogląd na to
co tu napisałam to będe wdzięczna bardzo za jakiegoś posta... Dodam, żę
większy problem mam z depresją aniżeli z nn, ponieważ z nn lepiej sobie radzę.
jesli ktoś to przeczytał to barzdo dziękuję...