aw12345
05.12.06, 13:46
zeby z tym wszystkim dac sobie rade. Ciagle czuje lęk, niepokoj, tlumie go
ale znowu sie pojawia. Od pewnego czasu nie patrze na zycie w kolorach. Nigdy
nie bylam optymistka ale panowalam nad soba. Teraz wszystko ma odcienie
szarosci. Mam rodzine, dziecko ale panicznie sie o nich boje. Kazda choroba
dziecka meza, rodzicow doprowadza mnie do obledu bo nie moge sie pozbyc
wrazenia, ze to cos powaznego. Ostatnio tak jest rzeczywiscie. Tata od
miesiaca choruje (nowotwor) operacja i chemia, w zeszlym tygodniu odeszla
ukochana Babunia. Jestem znaerwicowana. A dzisiejsze moje badania okresowe
cisnienie 170/90. I do tego jestem cholerna hipochondryczka. Stracilam wiare,
ze kiedys zaswieci jeszcze slonce. Wszystko idzie nie tak i w pracy, i w
zyciu. Mam kochanego meza ale on mi nie moze pomoc. Czuje sie sama. Nie wiem
czego oczekuje. Ale lepiej mi, ze to napisalam. Chociaz boje sie to wyslac