edytunia86
07.12.06, 00:08
Podczas ostatniej wizyty u jak do tej pory obacnego swojego psychologa
dowiedziałam się od niego, ż e on pracował do grudnia w PZP na Pl.
Kolegiackim, blisko ul. Garbary w zastępstwie za żone i miałam następujący
wybór albo przenieść się do jego żony, albo do niego do PZP na uul. Kórnicką
i wyrałam to drugie rozwiązanie i ne wiem teraz czy dobrze zrbiłam i jak
prześledziłam schemat tras tranwajowych i sprawdziłam jak mniej więcej tam
podobno mogę dojechac to ten dojazd mnie przeraża i mimo, że już jestem
umówiona na wizyte do tego psychologa to jak o tym myślaąłm to codziłam
jakaś srasznie zła, popłkałam się i nie mogę dać sobie rady z tym jak
bardzo to przeżywam. Najchętniej teraz zostałam z jednej strony przy wizytach
u tego psychologa , ale czarno wydze dodatarcie do tej PZP, a z drugiej
strony najchętniej zostałabym przy wizytach u psychologa na Placu
Kolegiackim i nie wieam już naprawde co robić. Dodaam jeszcze, że nie wiele
byłam w stanie sie uczyć we środe ww tym tygodniu, a zblżają się mi
najbliższe zaliczenia w Szkole, z której najchętniej bym zrezygnowała. Wógle
to wszystko teraz wydaje mi się bezsensu.