Dodaj do ulubionych

Medytacja - rozkojarzenie

IP: 217.153.32.* 12.12.01, 08:39
Czy objawy typu: rozkojarzenie, gorsza pamiec, brak koncentracji, ktore
pojawily sie przy praktykach jogi, medytacji, mina po jakims czasie? Czy to sie
moze poglebiac, czy zalezy od intensywnosci praktyk, czy mozna sie uzaleznic?
Obserwuj wątek
            • Gość: Obcasowa Re: Medytacja - rozkojarzenie IP: 217.153.32.* 20.12.01, 13:06
              Jasne
              dosyc intensywnie zaczelam uprawiac joge 2 lata temu, od poczatku towarzyszyly
              temu rozne doznania i pojawianie sie skrajnych emocji, rozkojarzenie, klopoty z
              pamiecia, brak zainteresowania czymkolwiek innym. Potem odczulam psychiczne i
              fizyczne uzaleznienie (kiedy przerwalam cwieczenie mialam halucynacje i jakies
              drgawki, trzesienie sie rak itd). Cwiecze dalej, chociaz z umiarem, bo efekty
              na dluzsza mete sa pozytywne a wczesniej wymienione objawy mozna tlumaczyc tym,
              ze mialam do przerobienia pewne emocje (zawsze byla to dla mnie sprawa
              drugorzedna). W czasie gdy badalam cala sprawe (gdy zaczynalam cwiczyc bylam
              nastawiona tylko na relaks, nie zdawalam sobie sprawy, ze to moze byc cos
              wiecej niz cwiczenia fizyczne), rozmawialam z roznymi ludzmi (mistrz rejki (nie
              wiem czy to sie tak pisze) stwierdzil, ze jestem osoba medialna (?), stad takie
              reakcje). Zaczelam cwiczyc oddychanie i medytacje proponowane przez taka
              organizacje Art of Living (zeby sie oduzaleznic od jogi), ale okazalo sie, ze
              mam podobne objawy, tzn. czasami czuje sie jakbym plywala, mam szybkie
              skojarzenia. Z rozmow wiem, ze wszyscy przez to przechodza, tylko ze oni widza
              w tym jakis sens a ja nie. Jestem osoba, ktora naprawde lubi stac na ziemi i
              podobne reakcje mi przeszkadzaja. Ludzie, ktorzy dluzej praktykuja twierdza, ze
              powinnam byc szczesliwa, bo sie szybko oczyszczam a ja szukam Tylko relaksu
              (jestem dosyc podatna na stres i troche za ambitna) a nie odlotow. Poza tym nie
              wierze w reinkarnacje i nie interesuje mnie to, ze w ten sposob mozna stac sie
              kims lepszym, bo czuje sie wystarczajaco dobra. Troche dlugi ten wywod, ale na
              zyczenie... Wiec pytanie moje jest takie, czy rzeczywiscie opisane objawy mina,
              czy to jest sekciarstwo i czy medytacja sluzy odprezeniu, czy jak dookola
              slysze wyzszym celom...Wolalabym Ci to przeslac na konto, ale juz trudno.
              Pozdrawiam
    • evunia Re: Medytacja - rozkojarzenie 04.10.02, 02:56
      TAK, Ja mam te same problemy. Dlatego zrezygnowalam. Brak motywacji, nic mi
      sie nie chce. Chyba poglebienie depresji. Nie jestem skoncentrowana tylko sobie
      tylko takie "drifting", przez zycie. Amibicji zero. Otepienie.Olbrzymi brak
      energii.

      Po prostu przeciwienstwo, energii, wigoru, pelni zycia.
      • Gość: Agniecha Re: Medytacja - rozkojarzenie IP: *.pl 13.10.02, 15:03
        O rany! Nie wiedzialam, ze ktos to ma takze. Medytowalam zen przez trzy lata,
        dosyc intensywnie i tez doszlam do punktu, kiedy nie wiem czy to kryzys, blad w
        sztuce czy moze pech. Zaczelo sie od duzych wahan nastrojow: od euforii do
        rozpaczy z taka ulga, ze "wreszcie" mozna sobie to wyplakac. I juz nie wiem,
        czy wyplakiwalam jakies zadawnione rzeczy, czy po prostu tak strasznie nudno
        bylo na tej poduszce, ze wpadlam w depresje z nicnierobienia. Z poczatku bylam
        pewna ze jest OK i ze sie oczyszczam, ale potem przyszlo to rozkojarzenie,
        zapominanie i z ludzmi po prostu przestalam sobie zupelnie radzic, odsunelam
        sie od dawnych znajomych, rodziny, zaczelam czuc sie lepsza i mardzejsza, no po
        prostu odlot, az w koncu moj nauczyciel zen odradzil mi medytacje, jak
        zobnaczyl, co sie ze mna zrobilo. Bede wdzieczna jesli ktos jeszcze bedzie
        chcial sie podzielic swoimi doswaidczeniami na ten temat.
        • emee Re: Medytacja - rozkojarzenie 15.10.02, 16:57
          Agniecha mozesz powiedziec na czym polegala Twoja intensywna praktyka? Czy
          medytowalas codziennie? PO ile godzin?

          Gość portalu: Agniecha napisał(a):

          > O rany! Nie wiedzialam, ze ktos to ma takze. Medytowalam zen przez trzy lata,
          > dosyc intensywnie i tez doszlam do punktu, kiedy nie wiem czy to kryzys, blad
          w
          >
          > sztuce czy moze pech. Zaczelo sie od duzych wahan nastrojow: od euforii do
          > rozpaczy z taka ulga, ze "wreszcie" mozna sobie to wyplakac. I juz nie wiem,
          > czy wyplakiwalam jakies zadawnione rzeczy, czy po prostu tak strasznie nudno
          > bylo na tej poduszce, ze wpadlam w depresje z nicnierobienia. Z poczatku
          bylam
          > pewna ze jest OK i ze sie oczyszczam, ale potem przyszlo to rozkojarzenie,
          > zapominanie i z ludzmi po prostu przestalam sobie zupelnie radzic, odsunelam
          > sie od dawnych znajomych, rodziny, zaczelam czuc sie lepsza i mardzejsza, no
          po
          >
          > prostu odlot, az w koncu moj nauczyciel zen odradzil mi medytacje, jak
          > zobnaczyl, co sie ze mna zrobilo. Bede wdzieczna jesli ktos jeszcze bedzie
          > chcial sie podzielic swoimi doswaidczeniami na ten temat.
          • akrusz Re: odpowiedź emee 16.10.02, 16:51
            Najpierw bylo dwa razu w tygodniu, 2 rundy siedzenia po 45 min, z 10 minutowa
            medytacja chodzoną. A jak sie wciągnęłam, to pojechałam na miesięczne
            odosobnienie, gdzie medytacji było po kilka godzin dziennie, potem jeszcze dwa
            razy na takie odosobnienia a potem do ośrodka w Stanach na rok - tam było
            codziennie. Teraz sobie czasem siadam sama na 15 min, do pól godziny.
    • Gość: jhk Re: Medytacja - rozkojarzenie IP: *.igf.fuw.edu.pl 14.10.02, 13:28
      Mam nadzieje ze tak nie jest, ale czy nie praktykujesz jogi w jakiejś sekcie?
      Zanim zacząłem zen najpierw sprawdziłem czy "moi" buddysci są uczciwi i należą
      do Polskiej unii buddyjskiej.
      A co do problemów. Joga i medytacje nie mają na celu tylko relaksu, ale raczej
      poznanie siebie. Dobrze jest oprócz medytowania po prostu chodzic do
      psychoanalityka. W czasie medytacji mozna popaść w pewne "haluny" a oparcie w
      psychologu pozwala je unieszkodliwić.
      Prawda jest okrutna , nie można się zrelaksować bez poznania siebie, swoich
      emocji i problemów z ludźmi. Same medytacje i joga to nie wszystko.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka