martola80
05.11.07, 19:57
"Niepokoi mnie co innego- traktowanie człowieka jako istoty dajacej
się do końca poznać, opisać, zrozumieć przez swoją biografię czy
psychopatologię. To taka psychologia, która sprowadza nas do ego, do
świadomości, i dla której największą wartością jest
zintegrowane "ja", dobrze przystosowane, zadowolone z siebie. Mnie
sie raczej wydaje, że norma jest brak normy, że normą jest
niezadowolenie, cierpienie, smutek, depresja. Wydaje mi się też, że
współczesna psychopatologia z jakąś chorobliwą paniką traktuje takie
dolegliwości, jak depresje czy psychozy.Utwierdza ludzi w
przekonaniu, że istotnie pownni bać sie tego, że są smutni, mają
chandrę. A przecież świat jest tak zbudowany, że myślący wrażliwy
człowiek nie może nie być przygnębiony. Najbardziej chyba naturalnym
stanem byłaby raczej melancholia. Patologicznym stanem wydaje się
nakręcona mania, która każe nam ścigać się wzajemnie, gonić,
rywalizować i nieustannie dostarczać sobie powodów do
samozadowolenia. Czy nie powinno się raczej mówić komuś w takiej
mani:Pobądź trochę depresyjny, weź sobie urlop i smuć się przez
miesiąc? Melancholia jest dobrym stanem, który sprawia, że człowiek
staje się bardziej refleksyjny i uważny"
Olga Tokarczuk