Dodaj do ulubionych

Problem z dostosowaniem sie do innych

03.12.07, 18:37
Witam,
odnalazlam to forum dopiero nie dawno, jeszcze nie zdazylam zrobic
rekonesansu, jednak mam nadzieje ze trafilam we wlasciwe miejsce z
moimi.... nazwijmy to.... sprawami.
Sprawa tyczy sie moich relacji z innymi. Jestem osaba do ktorej
raczej lgna ludzie, z pozoru nie mam problemow z nawiazywaniem
kontaktow. Jednak to wszystko co dzieje sie dookola mnie jest takie
sysntetyczne, sztuczne pod kazdym wzgledem, czuje jakby to wszystko
co mnie otacza bylo niedopasowanym, dusznym i smierdzacym ubraniem
ktore krepuje moje cialo. Mianowicie- nawet jesli podejmuje rozmowe
ze znajomymi, razem sie uczymy, czy tez gdzies wychodzimy, to nie
potrafie czerpac z tego zadnej p[rzyjemnosci-meczy mnie to. Nawet
jesli zartuje, kontynuje rozmowe- innym chyba wydaje sie ze ze mna
jest wszystko w porzadku- a w srodku mnie siedzi taki maly ludek
ktory chce uciec jaknajdalej i tylko powtarza mi w glowie-
"usmiechaj sie". Punkt kulminacyjny mojej rozpaczy osiagam kiedy
widze ze inni udaja kogos kim nie sa, tylko dla tego ze wydaje im
sie ze zdobeda sympatie innych.
Czy tylko ja tak mam ze po powrocie do domu ryczec sie chce z bolu
nad tym ze nie ma innego swiata, gdzie ludzie nie ronbia nic na sile
przed innymi? Moze sa jakies sposoby zeby z tym walczyc ? (chociaz
wcale nie mam ochoty tegio zwalczac- ironia losu) Czy specjalista
bedzie potrafil mnie zrozumiec?
Obserwuj wątek
    • chemiczna_ala Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 03.12.07, 22:55
      annex88 napisała:

      Czy specjalista
      > bedzie potrafil mnie zrozumiec?

      Zasadniczo z takimi problemami jak Twój chodzi się do psychologa.
      Ale czy będzie potrafił Ci pomóc? Trudne pytanie. To zależy na kogo
      trafisz. Na pewno nie zaszkodzi spróbować.
      • nicx Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 04.12.07, 01:10
        ch_lala, ćwierkają ptaszki, że jesteś seryjną kreacją
        odróżnianie bytów fizycznych od forumowych
        jakoś mi nie wychodzi
        a już chciałam dzieci z Tobą chować
        • chemiczna_ala Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 04.12.07, 05:28
          nicx napisała:

          > ch_lala, ćwierkają ptaszki, że jesteś seryjną kreacją

          Też w głębi duszy mam taką nadzieję.
          Że istnieje jakaś prawda, która kiedyś zwycięży mroczny pozór. I że
          kiedyś obudzę się z tego koszmarnego snu. Ale na razie nie mogę
          nawet zasnąć.
    • mskaiq Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 04.12.07, 10:19
      Nie ma wiele milosci w Tobie dlatego nie ma radosci. Dlaczego
      oceniasz ludzi i uwazasz ze udaja kogos kim nie sa. Skad to wiesz ?
      Krytyka i ocena innych przynosi Ci wiele negatywnosci, przynosi zal
      ze ten swiat nie jest taki jak Sobie wymarzylas.
      Ten zal przynosi Ci lzy, zabija w Tobie milosc a to zawsze zabiera
      radosc. Jesli chcesz miec satysfakcje z kontaktow z ludzmi to nie
      oceniaj, nie krytykuj, akceptuj ludzi jakimi sa.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • rain.dog Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 04.12.07, 17:29
        mskaiq napisał:

        > Nie ma wiele milosci w Tobie dlatego nie ma radosci. Dlaczego
        > oceniasz ludzi i uwazasz ze udaja kogos kim nie sa. Skad to wiesz ?

        A skąd Ty wiesz, że w niej nie ma miłości? Mówisz "nie oceniaj" a
        sam oceniasz innych i to po jednym poście:już wiesz - nie ma w nch
        milosci radosci, jest negatywność. Na jakiej niby podstawie?
        Dlaczego zatem negujesz spostrzeżenia autorki odnośnie ludzi, z
        którym przebywa, rozmawia? Ma chyba prawo do własnej oceny, bo
        zakłamanie, noszenie masek to dość powszechne zjawiska, skąd wiesz,
        że tacy ludzie jej nie otaczają? Dlaczego dziewczyna ma akceptować
        zakłamanie? Możesz mi to uzasadnić?

        >Jesli chcesz miec satysfakcje z kontaktow z ludzmi to nie
        > oceniaj, nie krytykuj, akceptuj ludzi jakimi sa.

        Nie oceniaj, akceptuj, nie krytykuj, czyli - lekarzu mskaiq, lecz
        się sam. Nie oceniaj ludzi, których nie znasz, ze swoich wyżyn, bo
        Twój idealny, wykreowany przez Ciebie samego wizerunek dla wielu już
        sięgnąl bruku. Może troche pokory, także wobec samego siebie?

        • ja_kama Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 04.12.07, 17:59
          moim zdaniem to częsty problem, każdy czasem źle się czuje w swojej skórze,
          pytanie tylko jak daleko to zaszło, proponowałabym rozmowę w realu jednak
          • diabliquexxv Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 04.12.07, 23:20
            witam, myślę, że nie napiszę nic nowego ale musze to z siebie wyrzucić...jestem
            okropną, wstrętna babą, nie potrafie nic ineego robić jak tylko krzywdzić
            innych, czasami mam wrazenie ze jest mnie "dwie" jednego razu jestem potulna jak
            baranek a drugiego wpadam w szał i nie wiem dlaczego.Najbardziej cierpi na tym
            mój chlopak, kocha mnie bardzo mocno tak jak ja jego ale nie wiem czemu ranie
            najbardziej wlasnie jego, kiedy wpadam w "szał" uspokaja mnie , ale to dziala na
            mnie wrecz odwrotnie, mówie mu rzeczy, których nie powinnam mówic, nic złego nie
            robi a ja go wgniatam w ziemie...po takim napadzie siedze i placze i mam wyrzuty
            sumienia ze tak sie zachowalam...nie wiem co mam zrobic? :(:(:(:(:(jak mam
            powstrzymac tego demona co we mnie siedzi????????????
    • mskaiq Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 05.12.07, 11:51
      Rain.dog napisala
      >A skąd Ty wiesz, że w niej nie ma miłości? Mówisz "nie oceniaj" a
      > sam oceniasz innych i to po jednym poście:już wiesz - nie ma w nch
      > milosci radosci, jest negatywność. Na jakiej niby podstawie?
      Na podstawie Jej opisu.
      >Ma chyba prawo do własnej oceny, bo zakłamanie, noszenie masek to
      >dość powszechne zjawiska, skąd wiesz, że tacy ludzie jej nie
      >otaczają? Dlaczego dziewczyna ma >akceptować zakłamanie? Możesz mi
      >to uzasadnić?
      Prawo do wyboru ma tak jak kazdy czlowiek ale rezultaty tego sa
      takie jakie opisuje. Trzeba wybierac pomiedzy negatywnoscia albo
      pozytywnoscia.
      Kiedy wybieramy negatywnosc trudno oczekiwac aby nasze odczucia byly
      pozytywne i pelne milosci. Krytyka pozbawia milosci, rodzi zlosc,
      niechec i nienawisc.
      Ja nie kreuje mojego wizerunku, ja po prostu unikam depresji. Nie
      jestem przeciwko nikomu, nie krytykuje bo nie chce dzialac przeciwko
      sobie. Nienawisc czy zlosc nie szkodzi osobie ktorej sie nienawidzi,
      te uczucia jesli chcemy je miec kierujemy przeciwko sobie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • demole Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 05.12.07, 12:06
        nawet nie wiem czy to żydówka ,czy nie,
        na tych prochach przestajesz widziec to co dawiniej widziałes,

        << moim zdaniem to częsty problem, każdy czasem źle się czuje w swojej skórze,
        pytanie tylko jak daleko to zaszło, proponowałabym rozmowę w realu jednak

    • tlenoterapia Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 07.12.07, 17:03
      a mnie sie zdaje ,że lepiej nie udawac uczuc.Zawsze w towarzystwie
      starałam sie przejac odpowiedzialnosc z a przebieg spodkania i
      ukrywałam swoj smutek zniechecenie. Takie otamowanie uczuc jest
      grozne dla psychicznego zdrowia.Moze wystarczy ze czasem sie
      odsłonisz przed ludzmi ze swoimi prawdziwymi uczuciami i wtedy inni
      tez sioe stana bardziej prawdziwi i otwarci.A nie tylko ble ble ble
      i usmiech na twarz.
      • lucyna_n Re: Problem z dostosowaniem sie do innych 07.12.07, 19:14
        moi znajomi, nie wszyscy ale pewna ich część nie ukrywają swoich
        uczuć w stylu "nudze się z Tobą", "męczysz mnie", nie ukrywam że nie
        cenie ich towarzystwa, więc w tych konwenasach coś jednak jest, byle
        nie przesadzić i nie mówić że deszcz pada kiedy plują.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka