Dodaj do ulubionych

strachanie na lachanie

25.01.08, 15:22
tez sie was boja?bo lykacie prochy i przyznajecie sie otwarcie do
terapii?uciekaja od was ,bo te wasze tajemne moce jakies takie
negatywne?bo jestesmy teraz nudni,smetni i smutni?ze co?ze niby
looser jestem bo depresje mam i lykam pigulki.ze ja niby teraz
nijaka,cierpiaca,niezyjaca.czym on sie ode mnie rozni pociagajac
cocainke w kiblu silacz sztucznie nadmuchiwany?a jednak coraz mniej
ich wszystkich w kolo.i w koncu proznia we mnie i proznia na
zewnatrz.
Obserwuj wątek
    • zoltanek Re: strachanie na lachanie 25.01.08, 17:01
      jeżeli masz siłę na takie dywagacje to nie jest z Tobą tak źle. ja
      mam to wszystko w dupie jakbytak. pozrawiam czekolade, nie
      odpisałem, bo mnie zatkało, tak. jesteś xtra, tak. lucyne też
      pozdrawiam, za to że jest gorąca. hej
      • plereza Re: strachanie na lachanie 25.01.08, 17:51
        tez bym chciala byc obojetna.tak na wzmocnienie.przylaczam sie do
        koncertu pozdrowien.
      • czekolada_z_orzechami Re: strachanie na lachanie 25.01.08, 21:22
        teraz to mnie zatkało, też mam wszystko gdzieś, nareszcie. A wiesz co? pamiętam jak kiedyś mi pisałeś że słuchasz Nothing compares to you. Dobra muza, ale do składziku. Życie to ostra jazda, będzie jeszczce fajnie:P:P:P
        żulik przyszedł z odsieczą ;D
    • kontrreformacja Re: strachanie na lachanie 25.01.08, 23:53
      plereza napisała:

      > tez sie was boja?bo lykacie prochy i przyznajecie sie otwarcie do
      > terapii?uciekaja od was ,bo te wasze tajemne moce jakies takie
      > negatywne?

      Nie wiem, chyba miałam jakąś intuicję, co do tego, komu mówić, a
      komu nie, bo z tych co im powiedziałam, że się leczę to nikt się ode
      mne nie odsunął ani krzywo nie patrzył. Może to dlatego, że ja mam
      grubą maskę na twarzy. W najgorszych momentach po prostu nie
      wychodziłam z domu, a jak wyszłam to starałam się za wszelką cene
      utrzymać pozory normalności.

      bo jestesmy teraz nudni,smetni i smutni?ze co?ze niby
      > looser jestem bo depresje mam i lykam pigulki.ze ja niby teraz
      > nijaka,cierpiaca,niezyjaca.

      Nikt inny mi nic takiego nie powiedział. Ale sama tak o sobie
      myślałam. I byłam przekonana, że oni tak własnie o mnie myślą.
      • schodziarz Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 11:05
        siedzialem skulony i najezony, a jedna osoba pelnym donosnym glosem mowila na
        caly lokal, ze nerwica, depresja, dziecinstwo , terapia i leki. gdy przechodzila
        obok osoba zatrudniona w lokalu, jej glos sie podnosili, wtedy juz krzyczala, ze
        mskaiq, forum depresja, nicki nicki nicki. a ja juz zamarlem, zamykalem oczy i
        nie moglem nawet drgnac.
        • kontrr Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 21:47
          Naprawdę? Przy kelnerce chyba cicho byłam. No ale siedziałam tyłem
          do schodów, to mogłam nie zauwazyć, ze nadciąga. To tak ostatnio...
          Od kiedy mi się odblokowała cała złość. Tylko by ktoś krzywo
          spojrzał to bym herbatką oblała.

          Trzeba mi było powiedzieć, żebym ciszej. :)

          PS: Jeszcze mnie nie lubisz za nożyczki?
          • schodziarz Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 22:08
            > Trzeba mi było powiedzieć, żebym ciszej. :)

            a co ja mam mowic skoro jestes taka szczera nowoczesna zywiolowa i obyta, ja ja
            ciemny zascianek, wiec siedze tylko i zamieram.

            > PS: Jeszcze mnie nie lubisz za nożyczki?

            jeszcze miesiac
            • kontrreformacja Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 22:20
              > jeszcze miesiac

              A ja cię lubię.
              • schodziarz Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 22:42
                jak ty ladnie do mnie mowisz....usta mowia, rece tna
    • through_changes Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 00:50
      Nie leczę się, napisałam tylko na tym forum i od razu jedna paniusia
      co lata po forach jak z pieprzem w ...., zrobiła mi olbrzymie
      świństwo, motywując je moją "chorobą psychiczną", co zepchnęło mnie
      z krawedzi na samo dno koszmaru. Próbuję sie z niego wyczołgać po
      omacku, ale z całej siły wierzę, trzymam kciuki i czekam że ją
      spotka to samo.
      • kot_lemon Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 11:15
        krzyczala krzyczla,
        ku..,
        wymontowali ci kiedys cos w serwisie zamiast naprawic,
        moze na przyklad zamek od samochodu

        nie przypieprzaj sie bo i ciebie to spotka
        i tak sie zemszcze za te usluge
        i nie tyko za to
        ktos wyraznie sobie zrobil jaja,
        teraz jak spadnie na ziemie,to nawet jesli bedzie cichy upadek,
        to itak chuk bedzie wielki
        • schodziarz Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 11:26
          > wymontowali ci kiedys cos w serwisie zamiast naprawic,
          > moze na przyklad zamek od samochodu

          checi do zycia byly w sprzecznosci z zaburzeniem, to odebrali checi do zycia i
          zaburzenie wtedy przygaslo. pokazkowka leczenia, nie bedzie pacjent mial lękow
          zewnetrznych, a reszta to jego wina. upchac wszystko pod dywan, i przyciac jak
          cos wystaje. tylko ze to co wystawalo bylo jedyna szansa na wyciagniecie reszty
          spod dywanu :((( ale przycieli obwinili i nastepny
          • kot_lemon Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 11:50
            nie bede sie pie..l ze zamykaniem drzwi,jesli zamek nie dziala,
            jest jeszcze inny sposob zamykania,mozna rzec -nie na sile
            i h ooj
            • schodziarz Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 17:38
              pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_T4
              • 4-llllllllll_l Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 21:58
                dzisiaj sa leki,
                neiktore z nich przy odrobinie inwencji,szczescia i niezbyt glebokiej
                chorobie,umiejetnie stosowane,nie tylko,ze wyciagaja z ostrych
                psychoz,ale,zdarzyc sie morze,ze zwiekrzaja inteligence do wyzszej niz w czasie
                kiedy czlowiek byl zdrowy,
                malo,wiekrze,ponadprogowe dawki antydepresantow,maja wplyw na lewa polkule mozgu
                przypominajace neuroleptyki,czlowiek dostaje jazdy i wyglada jakby nie wiedzial
                co robi,jak na glupim jasiu,przy podwyzszonej inteligencji

                podobne zjawisko obserwowano u ludzi ktorzy w psychoterapii probowali stosowac Joge,
                okazalo sie ze oprocz wzrostu umiejetnosci umyslu, "niestety,jak autorzy
                opisali" po cwiczeniach Jogi te osoby zrobily sie jeszcze bardziej agrsywne.

                W najgorszym,najczestszym schemacie,ludzie chorzy dzisiaj bywaja na tyle
                sprawni,ze nie nadaja sie do eutanazji.

                We proud to be crazy.
                • schodziarz Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 22:04
                  > po cwiczeniach Jogi te osoby zrobily sie jeszcze bardziej agrsywne

                  mam ksiazke , joga emocjonalna. calkiem jak u lowena.
                  • 4-llllllllll_l Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 22:18
                    depresja jest identyczna z faza zejsciowa kazdej schizofrenii- wygasniecie
                    z tym ze w depresji jest naprzemienne z pobudzeniem,a tam schodzi

                    paranoja- nadwrzliwa w odczuwaniu bodcow wewnetrznych
                    katatonia- nadmiar dokladnosci i skrupuly
                    hebefrenia-gleboka madrosc zyciowa posunieta do ironii i przesmiestwa

                    ulozylem naprzemiennie
              • through_changes Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 00:25
                Jak mam to rozumieć? Grozisz mi?
                • ridiculous.0 Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 02:27
                  Nie przyznaje sie bo kumple chociaz sami cpaja, to na wszystkie
                  odchyly patrza z gory. Nie mam ochoty robic za miejscowego glupka a
                  jestem za slaby zeby walczyc dla idei oswieconego i tolerancyjnego
                  spoleczenstwa. Masz zryty beret to siedz cicho, bo inaczej bedzie
                  bolalo.
                  • through_changes Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 11:24
                    Jak na razie boli tego który uważa że forum to on. Ludzie zdzierają
                    mu przyrośnięte maski. Bolesny proces.
                    • schodziarz Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 11:36
                      nic mi nie jestes w stanie zerwac, bo za krotko tu jestes, spoznilas sie juz na
                      to, stali urzytkownicy mieli tu wszystko, zdzieranie masek i tysiace innych
                      zabiegow, wszystko juz zostalo napisane, powarzaja sie tylko te same teksty pod
                      innymi nickami, takich jak ty juz pamietam ze dwie
                      • through_changes Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 11:41
                        > nic mi nie jestes w stanie zerwac

                        Czy ja wiem? Dobrze mi idzie. Chociaż w gruncie rzeczy nie o to mi
                        chodziło. Ale jak sobie życzysz.
                        • schodziarz Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 11:44
                          > Dobrze mi idzie

                          ja odnosze wrazenie przeciwne. ze tam gdzie ktos zrywa maske, ty probujesz
                          przylatac jakas inna. tak bylo w watku o zaimkach. insynuacja to nie jest
                          zrywanie tylko cos przeciwnego.
                          • through_changes Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 11:47
                            Doszukałeś się w tym insynuacji? I ty mnie posądzasz o paranoję??
                            Przez cały czas to ty pomawiasz mnie że cie prześladuję.
                            • schodziarz Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 13:38
                              a do kogo odnosily sie teksty o swini przesladujacej ludzi, to nie byla
                              insynuacja? to sprawdz w slowniku co to znaczy. sama piszesz o demaskacji. a jak
                              mozesz demskowac, wiesz cokolwiek o mnie? mozesz tylko insynuowac
                • schodziarz Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 09:18
                  through_changes napisała:

                  > Jak mam to rozumieć?

                  posluchaj swojej paranoi jak zawsze to znajdziesz odpowiedz
    • jepetto1973 Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 22:27
      Hej, co bierzesz na depresję? Co powinienem brac bo nie wiem jak
      zacząc się leczyc?
      • kontrreformacja Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 22:29
        > Hej, co bierzesz na depresję? Co powinienem brac bo nie wiem jak
        > zacząc się leczyc?

        Sam możesz recepty wypisywać?
        • nienill Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 22:48
          to ja chce seronil i duzo xanaxu
          • 4-llllllllll_l Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 22:59
            a ty uprawiasz polowanie na narcyze

            mac narcyzm
            • nienill Re: strachanie na lachanie 26.01.08, 23:09
              4-llllllllll_l napisała:

              > a ty uprawiasz polowanie na narcyze
              wole zonkile. i niewazne, ze juz zawsze beda kojarzyly mi sie z
              przedwczesna smiarcia
              • plereza Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 13:48

                z waszego empatycznego przepychania "live" wyciagam jeden
                wniosek.musze wsadzic swoja mordeczke w kubel.najlepiej z zimna
                woda.utopic sie alienacyjnie.moze to najlepsze wyjscie. no bo w
                koncu to ja sama przeksztalcilam siebie w problem ktory teraz ma
                mnie.
                • p_mol Re: strachanie na lachanie 27.01.08, 15:35
                  pewnie utonelas w jakims paradoksie,
                  ja nawet nie mam poczucia paradoksu,
                  pewnie napilem sie za duzo wody w czasie toniecia

                  na dodatek jeszcze ten McNarcyzm
                  • p_mol Re: zespol kompulsywno -obsesyjny 27.01.08, 15:54
                    nie wiem czy to jest jekies pocieszenie dla mnie.
                    zdarzalo mi sie dostac od kogos plyte -"tam masz cos ciekawego"
                    i ja bylem taki ciekawy,ale cos mnie podjechalo i zlamalem plyte przed wlozeniem
                    do napedu,
                    nigdy sie nie dowiedzialem co tam bylo,

                    dostalem tez kilka tygodni wczesniej [rezent ktory kazalem zabrac
                    ale nie caly zabrano ,
                    to co zostalo rozbilem,potem poszedlem to rodziny i zaczalem rozbijac
                    reszte,jeden za drugim,ale mnie wyrzucili z mieszkania
                    • p_mol Re: bul bul...potem slyszalem " czy zywa byla" bul 27.01.08, 15:56

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka