23.10.08, 22:57
Kto zazywal? Po jakim czasie mozna spodziewac sie sfektow? Mam
zdiagnozowany: ciezki epizod depresyjny. Ładna nazwa :) Od niedzieli
pije Nutri Drinki, grozili oddzialem wiec sie zmuszam. Spie po mega
dawkach czegos. Czego nie wiem bo psychiatra dala mezowi recepty i
on wydziela. Dzis mam niby probowac zasnac sama ( 2 noce i 2 dni
przespalam praktycznie cale) No i probuje zasnac bez lekow. I null :/
Kiedy moge spodziewac sie efektow?
Obserwuj wątek
    • ikar113 Re: Effectin 25.10.08, 11:39
      Pełnego efektu działania możesz spodziewać się po 3-4 tygodniach.
      Chociaz różnie z tym bywa, mnie Efectin podniósł już po tygodniu.
    • bertrada Re: Effectin 25.10.08, 12:03
      Tydzień leczenia to za krótko na jakiekolwiek efekty. Pierwszych można się
      spodziewać dopiero po co najmniej 2tyg. Przeciętnie trzeba czekać około 6. A
      senność jest najczęstszym efektem ubocznym. Mija jak organizm przyzwyczai się do
      leków.

      I dowiedz się co zażywasz, bo masz takie prawo. Lekarz nie może ci niczego
      przepisywać bez twojej wiedzy i zgody.
      A w przypadku leków nasennych i uspokajających potrzebna jest współpraca ze
      strony pacjenta, bo trzeba je dobrać indywidualnie. Jak czujesz, że działają za
      mocno, bo np nie możesz się dobudzić przez dwa dni, to trzeba dawkę zmniejszyć,
      jak działają za słabo, to trzeba zwiększyć. I albo robisz to na własną rękę albo
      za każdym razem konsultujesz to z lekarzem. Powinien dać ci nr telefonu. Poza
      tym w przypadku bezsenności, też trzeba przeprowadzić kilkutygodniową kurację,
      żeby organizm niejako "nauczyć" spać regularnie i prawidłowo, dopiero potem
      odstawia się leki i zażywa tylko doraźnie albo zmienia na łagodniejsze.
      • krew_i_mleko_i_honor Re: Effectin 31.10.08, 22:23
        By nieco doprecyzować wypowiedź naszej uczonej czytelniczki wikipedii, muszę
        dodać, że ów effectin może zadziałać nieco szybciej, tj. tydzień po zażyciu
        pierwszej dawki. I nie idzie tu jedynie o tzw. efekt placebo (skądinąd, ciekawe
        cóż to jest to placebo?), ale o "realną" ingerencję w alchemię synoptycznych
        ekskrecji.
        • deprimere Re: Effectin 04.11.08, 23:30
          Autosugestia chyba u mnie kiepska. Minely 2tyg z Effectinem. Brałam
          75mg x 2. Wciaz nie czuje głodu i nie jem praktycznie nic procz
          jogurtow. Estazolam jednak działa i spie. Biore po 1-2 tabletki 2mg.
          Dzis psychiatra zwiekszyła antydepresant 75+150. Z racji ze tydzien
          na Cloranxenie 10mg nie przyniosl zmian a wrecz mysli samobojcze sie
          nasilily dostałam procz niego Pernazinum 100mg x 3. Troche duzo
          tego. Doc nalega abym poszla na oddzial bo sprawa nie bedzie prosta.
          Nie wiem co robic. Ile moge jeszcze czekac? Czasem boje sie ze nie
          panuje nad swoimi myslami. Tak sie boje ze sobie cos zrobie choc nie
          chce tego :/
          • dididia Re: Effectin 09.11.08, 07:54
            no tak ale to jest też zamiennik leku o nazwie symfaxin. OKi ja po nim tez
            spałam. Efektem ubocznym były na drugi dzień mocno rozszerzone źrenice oczu.
            Wyglądałam jakbym ćpała!!!!Mam racje?Miał ktoś tak? Do tej pory jedna z nich
            została nieco powiększona!
            • only_isabelle Re: Effectin 09.11.08, 16:56
              tak działa na źrenice, miałam tak, tyle że obydwie
              • dididia Re: Effectin 10.11.08, 08:40
                no ale co teraz? Przeszło Ci bo mi jedna została powiększona nieco!
          • neuroleptyk Effectin a właściwie Ineffectin 10.11.08, 11:37
            deprimere napisała:

            > Autosugestia chyba u mnie kiepska. Minely 2tyg z Effectinem.
            Brałam
            > 75mg x 2. Wciaz nie czuje głodu i nie jem praktycznie nic procz
            > jogurtow. Estazolam jednak działa i spie. Biore po 1-2 tabletki
            2mg.
            > Dzis psychiatra zwiekszyła antydepresant 75+150. Z racji ze
            tydzien
            > na Cloranxenie 10mg nie przyniosl zmian a wrecz mysli samobojcze
            sie
            > nasilily dostałam procz niego Pernazinum 100mg x 3. Troche duzo
            > tego. Doc nalega abym poszla na oddzial bo sprawa nie bedzie
            prosta.
            > Nie wiem co robic. Ile moge jeszcze czekac? Czasem boje sie ze nie
            > panuje nad swoimi myslami. Tak sie boje ze sobie cos zrobie choc
            nie
            > chce tego :/

            Taa może elektrowstrząsy?? Diagnoza psychiatryczna będzie chodzić za
            toba jak zły szeląg, a wszysto co złe będzie tylko potwierdzeniem
            jej "słuszności". Cała psychiatria jest oparta na powtarzaniu ad
            nauseum jak konieczne jest leczenie i że właściwie to te wszystkie
            choroby są nieuleczelne, ale ZAWSZE należy i można je z powodzeniem
            leczyć. Strasznie, że będzie źle jak nie będziesz się leczyć to
            typowe działanie dla wywołania lęku i widzę, że psychiatra osiągnął
            swój cel, koszmar samospełniąjącego się proroctwa właśnie się
            rozpoczął. Już nigdy nie będziesz dla niego (psychiatry) człowiekiem
            z obawami i problemami a jedynie chorym ciałem z objawami...Przykro
            mi, naprawdę... transformacja semantyczna w psychiatrii jest
            nieodwracalna.
            • bertrada Re: Effectin a właściwie Ineffectin 10.11.08, 11:56
              Wyobraź sobie, że są osoby, którym te leki pomagają i które zostają wyleczone
              przez psychiatrów. Takie opowieści o niekompetencji, naciągactwie i braku
              szacunku do pacjenta, można wygłaszać o lekarzach wszystkich specjalności.
              Poczytaj sobie inne fora o zdrowiu, a zwłaszcza wątki z czarnymi listami
              lekarzy, to sam zobaczysz, że problemy, o których mówisz dotyczą całej służby
              zdrowia. To, że część lekarzy to zwykłe niedouczone konowały, nie oznacza
              jeszcze, że dana dziedzina medycyny została stworzona tylko po to, żeby gnębić
              lud i wyciągać od niego pieniądze.
              • neuroleptyk Re: Effectin a właściwie Ineffectin 10.11.08, 12:35
                bertrada napisała:

                > Wyobraź sobie, że są osoby, którym te leki pomagają i które
                zostają wyleczone
                > przez psychiatrów. Takie opowieści o niekompetencji, naciągactwie
                i braku
                > szacunku do pacjenta, można wygłaszać o lekarzach wszystkich
                specjalności.
                > Poczytaj sobie inne fora o zdrowiu, a zwłaszcza wątki z czarnymi
                listami
                > lekarzy, to sam zobaczysz, że problemy, o których mówisz dotyczą
                całej służby
                > zdrowia. To, że część lekarzy to zwykłe niedouczone konowały, nie
                oznacza
                > jeszcze, że dana dziedzina medycyny została stworzona tylko po to,
                żeby gnębić
                > lud i wyciągać od niego pieniądze.

                Doprawdy???
                Czy ja tu coś kręce, czy to ty za wszelką cene chcesz zaprzeczyć
                prawdzie. Wyleczeni z chorób psychicznych, to ci na cmentarzu?? Jak
                rozpoznać, że ktoś został wyleczony ze schizofrenii?? W jakiej innej
                dziedzinie wszystkie choroby są nieuleczalne i genetyczne, ale
                zawsze znajdzie się na nie skuteczna i niezaprzeczalnie konieczna
                terapia??
                W normalnej medycynie nierzadko terapie mogą pogorszyć stan i się z
                nich rezugnuje w psychiatrii ZAWSZE terapia jest słuszna i zawsze
                poprawi stan "pacjenta" a jeśli nie, to zawsze znajdzie się jakaś
                inna skuteczna i słuszna. Ba i zawsze jest dla dobra pacjenta nawet
                jak protestuje.
                Jeśli psychiatria to prawdziwa medycyna, to gastrologia jest równie
                dobrze od obżarstwa a giniekolog powinien zajmować się też
                prostytucją. Jakoś neurolog się nie zajmuje samobojstwami,
                morderstwami, nierozsądną konsumpcją substancji... Jeśli obrabujesz
                człowieka z intencji, ze znaczenia jego zachowania, to każde
                zachowanie jest potencjalnie patologią i to doskonale widać po
                tempie w jakim mnożą się diagnozy psychiatryczne. Depresja = twój
                smutek nie ma żadnego znaczenia, to tylko patologia mózgu...Medycyna
                i nauki scisłe nigdy nie rozwiążą problemów metafizycznych.
                • bertrada Re: Effectin a właściwie Ineffectin 10.11.08, 13:56
                  Podział nauk o chorobach mózgu na dwie dziedziny psychiatrię i neurologię to
                  faktycznie jakieś nieporozumienie. Ale to jest pozostałość dawnych epok, kiedy o
                  mózgu niewiele wiedziano a już na pewno nie kojarzono, że zachowanie jest
                  efektem procesów fizykochemicznych w tymże mózgu. Podejrzewam, że wraz z
                  postępem neurobiologii, te dwie dziedziny zleją się w jedną.

                  A co do uporczywych i nieskutecznych terapii, to obawiam się, że większość
                  lekarzy dowolnej specjalności, jak tylko dorwą zdesperowanego pacjenta przy
                  kasie, to będą mu wyszukiwać choroby i coraz to nowe terapie. Większość zarzutów
                  jakie kierowane są pod adresem lekarzy na forumowych czarnych listach, dotyczy
                  właśnie braku kompetencji i naciągactwa.

                  > ...Medycyna i nauki scisłe nigdy nie rozwiążą problemów metafizycznych.

                  Oczywiście tylko wtedy, kiedy zakłada się, że metafizyka istnieje. ;)
                  • loserka Re: Effectin a właściwie Ineffectin 10.11.08, 13:59
                    bertrada napisała:
                    > > ...Medycyna i nauki scisłe nigdy nie rozwiążą problemów metafizycznych.
                    >
                    > Oczywiście tylko wtedy, kiedy zakłada się, że metafizyka istnieje. ;)
                    >

                    Jesteś pewna, że właściwie rozumiesz pojęcie "metafizyka"?;)
                    • bertrada Re: Effectin a właściwie Ineffectin 10.11.08, 14:22
                      Jestem pewna. No chyba, że Neuroleptykowi chodziło o co innego. ;)

                      Dla uściślenia, metafizyka wg Kopalińskiego to:
                      "dział filozofii zajmujący się przedmiotami wykraczającymi poza doświadczenie i
                      zmierzający do poznania "istoty" rzeczy; nauka o pierwszych zasadach bytu;
                      ontologia (i kosmologia a. gnoseologia); metoda w filozofii przeciwstawna
                      dialektyce, ujmująca zjawiska statycznie, ahistorycznie i w izolacji od innych;
                      pot. oderwane od rzeczywistości, spekulacje myślowe, niezrozumiałe wywody, mętne
                      rozumowanie.
                      Etym. - śrdw.łac. metaphysica (l.mn.) z gr. (ta) metá (ta) physiká 'te (księgi),
                      które następują po przyrodniczych'; od dotyczącej tych zagadnień części Dzieł
                      zebranych Arystotelesa, którą tak nazwał (wg tradycji) wydawca, Andronikos z
                      Rodosu (gr. filozof mieszkający w Rzymie w 1. w. n.e.), gdyż następowała po
                      "Fizyce""

                      W tym ujęciu, żeby móc rozstrzygać problemy metafizyczne, czyli takie, które
                      wykraczają poza granicę fizyki, to naprawdę trzeba wychodzić z założenia, że
                      takowe istnieją. ;)
                      • loserka Re: Effectin a właściwie Ineffectin 10.11.08, 14:31
                        No, to fajnie, że trochę pogooglałaś:)

                        > W tym ujęciu, żeby móc rozstrzygać problemy metafizyczne, czyli takie, które
                        > wykraczają poza granicę fizyki, to naprawdę trzeba wychodzić z założenia, że
                        > takowe istnieją. ;)

                        Można wyjść z założenia, że nie istnieje nic takiego jak np. moralność, poczucie
                        własnej tożsamości, sensu istnienia etc., tylko co dalej? Heideggera sobie
                        poczytaj albo Schopenhauera dla odmiany zamiast forumowych wypocin na FK lub FF.
                        • bertrada Re: Effectin a właściwie Ineffectin 10.11.08, 15:01
                          A co ma psychiatria wspólnego z rozważaniami filozoficznymi? Chyba tylko to, że
                          za takowe rozważania odpowiadają czysto fizyczne procesy w płatach czołowych. I
                          jak te płaty źle funkcjonują bo np. są nadaktywne to delikwent popada w obłęd
                          rozważań na temat sensu wszechrzeczy i wymaga leczenia.
                          • neuroleptyk Re: Effectin a właściwie Ineffectin 10.11.08, 16:36
                            bertrada napisała:

                            > A co ma psychiatria wspólnego z rozważaniami filozoficznymi? Chyba
                            tylko to, że
                            > za takowe rozważania odpowiadają czysto fizyczne procesy w płatach
                            czołowych. I
                            > jak te płaty źle funkcjonują bo np. są nadaktywne to delikwent
                            popada w obłęd
                            > rozważań na temat sensu wszechrzeczy i wymaga leczenia.

                            Czyli filozofia to potencjalne choroba mózgu spowodowana
                            nadkatywnościa płatów czołowych?? A słyszałaś o czymś takim, jak
                            obłęd diagnozowania, patologizacji i wymagania leczenia?? Jakie
                            płaty są przy czymś takim nadaktywne??
                  • neuroleptyk Re: Effectin a właściwie Ineffectin 10.11.08, 16:04
                    bertrada napisała:

                    > Podział nauk o chorobach mózgu na dwie dziedziny psychiatrię i
                    neurologię to
                    > faktycznie jakieś nieporozumienie.


                    Primo: I nie jest to żadne nieporozumienie.
                    Secundo: Choroby to tylko jedne z problemów życia. W psychiatrii
                    jest odwrotnie, problemy życia to tylko jedne z chorób.


                    >Ale to jest pozostałość dawnych epok, kiedy
                    > o
                    > mózgu niewiele wiedziano a już na pewno nie kojarzono, że
                    zachowanie jest
                    > efektem procesów fizykochemicznych w tymże mózgu.

                    Nie bądź naiwna....

                    "Jest prawdą, że nie możemy mówić w scisłym znaczeniu o psychice
                    która staje się chora" Emil Kraepelin

                    Według Benjamina Rush'a (XVIII w) twoja depresja a jego torpid
                    madness, to był efekt złego krążenia krwi w mózgu, jako leczenie
                    zalecana była platforma obrotowa, do której przywiązywano pacjenta a
                    nastepnie obracano tym aż dostawał zawrotów głowy. Dzisiaj zamiast
                    platformy przepuszczają ci prąd przez głow, a zamiast zawrotów głowy
                    masz amnezję.

                    >Podejrzewam, że wraz z
                    > postępem neurobiologii, te dwie dziedziny zleją się w jedną.
                    >
                    > A co do uporczywych i nieskutecznych terapii, to obawiam się, że
                    większość
                    > lekarzy dowolnej specjalności, jak tylko dorwą zdesperowanego
                    pacjenta przy
                    > kasie, to będą mu wyszukiwać choroby i coraz to nowe terapie.
                    Większość zarzutó
                    > w
                    > jakie kierowane są pod adresem lekarzy na forumowych czarnych
                    listach, dotyczy
                    > właśnie braku kompetencji i naciągactwa.

                    Problem w tym, że psychiatria jest cała naciągactwem z definicji,
                    masz podejrzenie choroby mózgu, to idziesz do neurologa.


                    > > ...Medycyna i nauki scisłe nigdy nie rozwiążą problemów
                    metafizycznych.
                    >
                    > Oczywiście tylko wtedy, kiedy zakłada się, że metafizyka
                    istnieje. ;)
                    >

                    By coś istniało trzeba się zastanowić co to znaczy, że coś istnieje.
            • deprimere Re: Effectin a właściwie Ineffectin 14.11.08, 22:53
              No jasne psychiatra wmowila mi ze jestem chora. A przeciez zdrowa
              jak rydz jestem. A 4 noce nieprzespałam dlatego ze przeciez mialam
              ochote przesuwajace sie wskazówki poogladac. Dzieki za diagnoze zem
              zdrowa :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka