babetschka
21.06.09, 09:19
do niedawna pilam codziennie i bralam leki
alkohol dzialal krotko ale dawal kopa ktorego oczekiwalam - oderwanie
szybko przychodzil zjazd ...do nastroju nizszego niz ten sprzed wypicia....i
tak w kolko
ale w sobote tydzien temu cos we mnie pęklo...i juz nie biore kropli alkoholu
do ust
mialam wrazenie jest jestem na granicy zycia i smierci
to musialo byc jakies ostrzezenie
i oczywiscie ja ktora pałałam dzien po dniu wlasnej smierci ...przerazilam sie
ze moze mi ona za chwile w oczy zajrzec
generalnie chodzi o to ze.....wzielam rano jak zwykle tabletke a po poludniu
wypilam duszkiem cwiartke wódki z colą...a potem duszkiem piwo mocne
po parunastu minutach spuchlam jak balon myslalam ze zyly na szyi za chwile mi
wybuchna i zabryzgam krwia caly pokoj
bolaly mnie pluca i wszystkie narzady, oczy zachodzily mgla, glowa jak
balon,trudnosci z oddychaniem
mialam jakies omamy zaburzenia widzenia - ale takie inne niz po "zwyklym
wypiciu alkoholu"
stan ten utrzymywal sie poznej nocy
bylam przerazona i zaplakana chodzilam i powtarzalam sobie, ze jesli mi to
minie juz NIGDY nie wzme alkoholu do ust
ja rozumiem ze ma sie silnego kaca ....nie raz go przerabialam, ale to co mnie
wtedy dopadlo to byl jakis koszmar i nie do konca wiem co to byla za reakcja
...nie znalam wczesniej takiego stanu
tydzien minal a ja nawet nie dotknelam butelki, na sama mysl ciarki mnie
przechodza
i wypada zadac pytanie: przezyl ktos moze cos podobnego, co to za reakcja ?