seremine Re: ______WIERSZE________________ 08.02.12, 20:23 Miłość nauczcie się doceniać W dwójnasób ceniąc ją z latami. Nie na ławeczce to westchnienia, I nie przechadzki pod gwiazdami. Wszystko w niej będzie : śnieg , zamiecie, Bo życie trzeba przeżyć razem. Dobrą pieśń trudno złożyć przecie, A miłość pieśni jest obrazem. W.Szczipaczow Odpowiedz Link
jutta_t Tymoteusz Karpowicz 08.02.12, 23:43 Tymoteusz Karpowicz Koło tańca miłosnego (kopia artystyczna) i z miłości zdjęła chustkę z włosów potem zdjęła włosy poza chustkę potem co mogło przypominać włosy potem co niczego już nie przypominało zachodziła go ze wszystkich stron szyi potem szyja zachodziła w strony potem strony zachodziły w szyję potem stronom było już bez stron potem szyjom było już bez szyi była wesoła zrywała się z ciała potem ciało zrywała z ciała potem co mogło nie pamiętać ciała potem co niczego już nie pamiętało była ciągle taka sama jego jak nie jego była taka sama jak nie taka sama była już nie jego jak nie sama była już nie taka Odpowiedz Link
dunant Jonasz Kofta 09.02.12, 03:02 Jak pięknie by mogło być Jak pięknie by mogło być Na ziemi wiecznie zielonej Wystarczy wiedzieć, gdzie wstaje świt I pójść, i pójść w tę stronę Wśród szczęku broni, zgiełku spraw Krzyczą Kasandry wszystko wiedzące: Tu mądrość świata na nic się zda Tu trzeba umieć spojrzeć w słońce Jak pięknie by mogło być Ziemia jest wielką jabłonią Starczy owoców, wystarczy cienia Dla tych, co pod nią się schronią Jak pięknie by mogło być Bo przecież jesteśmy ludźmi Jest sen zbyt straszny, aby go śnić Obudźmy się, obudźmy! Wśród krwi, pożogi toczy się gra Codziennie jest Sąd Ostateczny Tu mądrość świata na nic się zda Musimy znów stać się dziećmi Jak pięknie by mogło być Ziemia jest wielką jabłonią Starczy owoców, wystarczy cienia Dla tych, co pod nią się schronią Jak pięknie by mogło być... Przecież tak dobre jest życie Jonasz Kofta Odpowiedz Link
black_jotka Halina Siemieniecka 09.02.12, 16:55 Halina Siemieniecka W tańcu Kołują walcem tancerki bez skazy pastelowym muślinem wirujące mgnienia. Nad parkietem zielonych kręgów cienkim szalem, jak siecią chwytają marzenia. Podnoszą ramiona rytmem opętane czułe i drapieżne, pięknem obłąkane. W fokstrotach i rumbach w zapomnieniu toną. Nad miastem nad ziemią namiętnością płoną. W gwiazdach brokatów błyszczą ona i on z raju. Uniesienia z kwietnych sadów wykradają w maju. Tango, paso doble ku niebu ku słońcu pomykają ku ciszy na wszechświata końcu. Odpowiedz Link
seremine Kurek Jan Lech 09.02.12, 19:40 Kurek Jan Lech Poezja i logika Intencje nie zawsze z efektem współgrają, bo dobra poezja i matematyka, choć nie są siostrami, jedną matkę mają, której, najzwyczajniej, na imię logika. Gdy tezę masz jakąś do udowodnienia, lub w wersy chcesz zamknąć słowa bez ryzyka, to twoje wysiłki nabiorą znaczenia, gdy najpierw zapytasz, co na to logika. Zastanów się trochę, gdy myśli ubierasz w bezsens, którym pragniesz uwieść czytelnika, bo może cię za to kiedyś sponiewierać, logiczną oceną, bezwzględna krytyka. Odpowiedz Link
seremine Re: ______WIERSZE________________ 09.02.12, 21:14 Jean Cocteau Poeta - ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca. Odpowiedz Link
dunant Urszula Ambroziewicz 11.02.12, 00:48 Urszula Ambroziewicz * * * Czy można tak w nieskończoność nasluchiwac kroków jak szumu deszczu wyczekiwać słońca w ścianach skutych lodem tak w nieskończoność wypatrywać oknem wylotu ulicy.. a tam tylko szarość i obcość razem za ręce tak w nieskończoność czy można... Odpowiedz Link
mala200333 Józef Baran 11.02.12, 16:05 "DOPÓKI JESZCZE" Józef Baran dopóki jeszcze nie dotarłeś w sobie do najdalszych biegunów i planet dopóki możesz krzyknąć - eureka i zawiesić nad odkrytą ameryką flagę wiersza dopóki są w tobie nie zgłębione oceany nie rozbite atomy nie rozszczepione na czworo włosy dopóki możesz wierzyc w siebie jak w Boga którego nigdy nie widziałeś i nie zobaczysz dopóki nie pootwierałeś wszystkich zamkniętych szuflad i nie stwierdziłeś że są puste dopóki jeszcze p o t r a f i s z s i ę w y ł a m a ć z k a s y p a n c e r n e j r o z s ą d k u Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 11.02.12, 19:31 "Fijołki" Adam Asnyk Te fijołki co mnie nęcą, Te nie siedzą skryte w trawie - Lecz spod długiej, ciemnej rzęsy Patrzą na mnie tak ciekawie. Spod tej rzęsy, co ocienia Piękniej niźli traw zieloność, W niebieskiego mgłę spojrzenia Patrzy na mnie nieskończoność. Niezmierzona, dziwna głębia! W niej sie wszystko, wszystko mieści: Wymarzone senne skarby, Czarodziejskich raj powieści. Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 11.02.12, 19:36 Michał Anioł Buonarroti "Com esser, donna... " Jak może, pani, być, co z doświadczenia Znane, że dłużej przetrwa rzeźba żywa, Która dłoń z głazu twardego wyrywa, Niż twórca, co go czas w popiół zamienia? Przyczynę skutek trwałością zacienia, Więc sztuka walkę z naturą wygrywa. Wiem, bowiem z pięknym posągiem tak bywa: Czas i śmierć dziełu nie bronią istnienia. Więc mogę dwoje nas, czy w skały łonie, Czy w barwach, długim obdarzyć żywotem, Moją i twoją twarz kształtując, pani. Tak że i w tysiąc lat po moim zgonie Świat ujrzy piękność twą i mą nędzotę, I że kochałem ciebie, mnie nie zgani. Przełożył Leopold Staff Odpowiedz Link
seremine Re: ______WIERSZE________________ 11.02.12, 23:40 "Dzisiaj, zawsze dzisiaj" Octavio Paz laureat nagrody Nobla za 1990 r. Mówisz (i słychać głosy wielu deszczów) Nie wiem, co mówisz (dłoń zżółkła nas ochrania) Milkniesz (oddycha chmura ptaków) Gdzie my jesteśmy (zamyka nas purpura ciemnic) Śmiejesz się (rzeka sypko przebiera się w liście) I nie wiem gdzie idziemy (bo dzisiaj to jest jutro tu, pośrodku nocy) Dziś się otwiera i zamyka Nigdy się nie porusza i nie staje Serce co nigdy nie gaśnie. Dzisiaj - ptak co przysiada na kamiennej wieży Zawsze jest południe przełożyła Krystyna Rodowska Odpowiedz Link
seremine "Smutne kroki" Philip Larkin 11.02.12, 23:41 "Smutne kroki" Philip Larkin Po odlaniu się, człapiąc z powrotem przez pokój Po omacku do łóżka, rozchylam zasłony: Zaskakująco czysty księżyc, pęd obłoków. Czwarta. Pod przepaścistym i ogołoconym Przez wiatr niebem rzucają ostry cień korony Drzew. Jest coś pociesznego w tym pośpiesznym kroku, Jakim księżyc pomyka przez strzępiaste chmury — Kłaki armatnich dymów — wysoko nad domy, Gdzie, kamienną poświatą szlifując kontury Dachów, trwa absurdalny, odrębny, widomy Zewsząd — pastylka pasji, kunsztowny, ogromny Medalion melancholii! O, wyjące chóry Wilków pamięci! Wznosząc oczy, drży się lekko. Ta twardość, jasność, prosta i dalekowzroczna Otwartość intensywnie w nas zapatrzonego Oka budzi wspomnienie, jak dotkliwa, mocna Jest młodość — niepowrotna dziś i niewidoczna, Lecz wciąż nie mniej potężna w innych, gdzieś daleko. Przełożył Stanisław Barańczak Odpowiedz Link
seremine "Piosenki miłosne po latach" Philip Larkin 11.02.12, 23:42 "Piosenki miłosne po latach" Philip Larkin Nie wyrzuciła nut — niewiele miejsca w końcu Zajmowały w szufladzie Ich znajome okładki, wyblakłe na słońcu, Albo z kółkami śladów po mokrym wazonie, Pobazgrane przez dziecko, albo znów w napadzie Szału porządków starannie sklejone: Tak doczekały dnia, gdy, będąc dawno wdową, Znalazła je przypadkiem i stała, na nowo Zgłębiając, jak posłusznie akord się pochyla, Aby pomóc przez wąski Próg taktu przenieść długi, pozszywany z sylab Tren słowa; wierne echo młodości, jak drzewo Rozchylające wiosną zbudzone gałązki, Rozprzestrzeniało w niej tę świeżość śpiewną, Tę pewność czasu, który wciąż czekał w zapasie, Gdy grała te melodie po raz pierwszy. Właśnie To, ten blask, określany przez wytarte słowo "Miłość", wskrzesił w niej jeszcze Raz swój jasny początek, gwiazdę, co nad głową Obiecywała wtedy rozwiązanie, gładki Tok wszystkiego, niezmienny porządek, i szczęście. Ułożyć nuty w stos, strzepnąć z okładki Łzę — nie jest łatwo, gdy się ociągać z przyznaniem, Że nic z tego nie stało się i już nie stanie. Przełożył Stanisław Barańczak Odpowiedz Link
seremine "Rozmowa w łóżku" Philip Larkin 11.02.12, 23:44 "Rozmowa w łóżku" Philip Larkin Rozmowa w łóżku — trudno, żeby było prościej; Tak długą ma tradycję wspólne leżenie w pościeli: Emblemat dwojga ludzi w stanie zupełnej szczerości. A jednak coraz więcej czasu upływa w milczeniu. Za oknem wiatr to wznawia, to wstrzymuje pościg Za strzępami spłoszonych chmur, w odległym cieniu Pod horyzontem czają się dachy osiedli. Nic z tego nie dba o nas. Nic nie powie, czemu Właśnie teraz, gdy taki nas dystans oddzielił Od naszej osobności, coraz oporniej przybywa Na pomoc mowa czuła a jednocześnie prawdziwa, Lub choćby nie nieczuła i nie nieprawdziwa. Przełożył Stanisław Barańczak Odpowiedz Link
dunant Norwid 12.02.12, 04:28 Z: C. K. Norwida): „Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi Garścią fijołków i nic mu nie powie… * Jak gdy akacją z wolna zakołysze, By woń, podobna jutrzennemu ranu, Z kwiaty białymi na białe klawisze Otworzonego padła fortepianu… * Jak gdy osobie stojącej na ganku Daleki księżyc wpląta się we włosy, Na pałającym układając wianku Czoło – lub w srebrne ubiera je kłosy… * „Jak z nią rozmowa, gdy nic nie znacząca, Bywa podobną do jaskółek lotu, Który ma cel swój, acz o wszystko trąca, Przyjście letniego prorokując grzmotu, Nim błyskawica uprzedziła tętno – Tak… … lecz nie rzeknę nic – bo mi jest smętno.” (fragment z: „A Dorio ad Phrygium, Cyprian Kamil Norwid) Odpowiedz Link
dunant Jalu Kurek 12.02.12, 04:28 "Miłość" Jalu Kurek Pionowy słup przestrzeni nade mną nieruchomo trwa. Wykreślam zeń ciszę piękną jak zwycięstwo. Widzę cię: łuk, który za chwilę wyskoczy nad gmach. Myślę o tobie za często. Wbij swe zachwyty ubroczone w ranach w najświeższą ranę serca: w oczy. Tak oto w zarysie budują się historie światów. Ukochana, zbliż się. Oczyma mnie otul. Oczyma mnie uratuj. Odpowiedz Link
dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:29 "Dwoje" Jalu Kurek Nie znalazł klucza do jej ciała, choć ją zaklinał bzami, Petrarką i łzami, runęła w przepaść nocy zamknięta, zrozpaczona, nieosiągalna, panna utkana z ziół, pełnią księżyca usrebrzona. On zaplątany w mitach, w słowotoku, w niepokoju okłamuje się dobrym humorem za wszystko, co mu się nie udało, nawet do spania nie zdejmuje koszuli smutku. I tak oboje przy sobie wbrew sobie. Odpowiedz Link
dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:29 "Żona" Jalu Kurek Plecy sprężyste, chłodne, śniade, takie kocham. Piersi jawne, czyli duże, takie kocham. Kwiat, który zrywam nie w pocie czoła, w niebezpieczeństwie życia, oddaję tej, przez którą miłość topnieje, oddaję tej, przed którą miłość się ugina, oddaję tej, bez której nic nie istnieje. Żona moja zaklęta w taniec, w architekturę powietrza. Żona moja mała, malutka, ciepła od uśmiechu, smagła od kasztanowych włosów. Most, którym przechodzę do astronomii oraz do rzeczy zwyczajnych. Odpowiedz Link
dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:30 Prześwietlony" Jalu Kurek Może twych oczu więcej nie zobaczę, warg twoich nie ucałuję. Zatruł mnie oddech twojego marzenia. Nawet kwiat, który ranną rosą płacze, także się kiedyś tobą struje. Może mi spali wyobraźnię twój wzrok, który nade mną stanął jak na obrazach płomienisty anioł. Może twój uśmiech roztopi mi zmysły, od żaru jestem na wskroś prześwietlony jak dzień w słonecznych płomieniach. Lecz nie upadnę w ciemność, blask już nie zgaśnie z mroku wytrysły, który przenika mnie do szpiku kości. Tym, co zaznałem, do szpiku kości. Stoję na progu światłości. Odpowiedz Link
dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:31 "Ja w tobie" Jalu Kurek Kiedy mnie zewsząd szczelne ogarnie milczenie, kiedy w atramentową, gęstą wpłynę ciemność, może się wtedy właśnie w cichy szept przemienię, wejdę w ciebie jak oddech. I znów będziesz ze mną. Jak gdybym nagle znalazł się w nie swoim domu, nie przyległy do czasów, za wczesny, za późny, sługa prawdy, co służyć nie pragnął nikomu, głos w jubilerni naraz ostrzący i w kuźni. Idź prosto naprzód, który przemawiasz mym głosem. Nie drżyj. Rozświetlaj serce, myśl nikczemną deptaj. Pij ze mnie moc, jak słońce pije z kwiatów rosę. Całe życie krzyczałem, bym w tobie mógł szeptać. Wdychasz mnie i wydychasz z powietrzem, pamiętaj. Twój ból jest moim bólem. Jaki świat jest mały! Szept mój, obiegłszy noc od traw do firmamentu, z powrotem wpływa do warg, które go wydały. Odpowiedz Link
dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:31 "W ulewie twoich oczu" Jalu Kurek Chmuro, która wybuchnąć nie możesz! Czyje oczy na jaki szczyt mnie wynoszą? Nie patrzyć — źle. Patrzyć — jeszcze gorzej. Oczy się same o spojrzenie proszą. W pośpiesznym marszu serca zatrzymaj się, stań. Ty: blask. Ja: cień. Kochasz się w cieniu, światłem się rzucasz nań. Wolno oddzielasz od powieki dzień. Wiem, że się zanosisz na burzę. Ja — zawsze odpływam w oka mgnieniu. Jeszcze raz bity ulewą twych oczu, w gradowym pościgu, spojrzę na elektryczny błysk, gwałtowną różę wytrysłą w obłokach, najtkliwsze światło twoje, które które kocham. Świat można by podnieść na takim spojrzeniu, a cóż dopiero różę, a cóż dopiero chmurę. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:07 Jalu Kurek CHORAŁ Po nocy wstawał jasny ranek. Na polach warkotał traktor. Słońce wspinało się jak dziecko roześmiane nad ziemią – matką. Robotnik stanął na wawelskim moście i pokazywał na miasto przepasane Wisłą. Tu pod Krakowem Nowa Huta rośnie. A wokół przemysł i rolnictwo. Ludzie mówili o Polsce, o życiu, o śmierci, o miłości, o wydatkach i bitwach. Ale jak słońce wspinali się co rano po szczeblach współzawodnictwa. Zapada ciężki, siny zmierzch jak ołów. Nas nie trzeba przerabiać w aniołów. My – barbarzyńska fletnia północy. Kochamy przemysł i rolnictwo. Do góry idziemy z dołu. Tu praca, praca i jeszcze raz PRACA, która wałkonia w człowieka obraca. Wzbogaca i odradza. Anioły w nas się wcielą. I niebo uweselą. Do pracy was Polska wzywa. Powstańcie, którzyście żywi! Niech ziemia będzie szczęśliwa. Niech ludzie będą szczęśliwi. Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: Jalu Kurek 12.02.12, 14:56 "ANKIETA PERSONALNA" Jalu Kurek Coś robił? Gdzieś był? Coś wyznawał? Kto ciebie rodził? Stan? Zawód? Studia? Rodzina? Stosunek? Widziałem siebie wczoraj w locie muchy. Rok temu byłem w liściu. 0 mało co nie wybuchłem piorunem, brakło mi ćwierć atomu oddechu. Głos lutni roztrzaskanej we mnie nie odebrzmiał dotychczas, zaplątany w echu. Urzędniku, który nie wierzysz w duchy, spójrz gdzie się unosi nad czołem powodzi ognisty ptak I pisz. Zawód - drzazga myśląca. Wzrost - od horyzontu po nieświadomość. Pochodzenie - kurz opadły ze słońca. Zamieszkały - pod różą czyli między podróżą a podróżą. Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: Jalu Kurek 12.02.12, 14:58 Jak znaleźć słowo... Jak znaleźć słowo, aby wyraziło Nagły krwi pożar, co imię ma Twoje, Słowo jedyne, lecz które by było Słów wszystkich matką i miłości zdrojem. Jak opowiedzieć, gdy wieczoru zapach Obraz Twój niesie, w woń zaczarowany, Magią zaklęty w najpiękniejszych kwiatach, W których Cię szukam, ciągle zakochany. Jak mam wyrazić, kiedy we mnie śpiewasz Miłości nutą najczulszą słowika, Który, z księżycem srebrzonego drzewa, Głosem przeczystym strun duszy dotyka. Lecz choć szukałem sercem pełnym wzruszeń, To nie znalazłem piękniejszego słowa, Więc "bardzo kocham" znów powtarzać muszę, I wciąż powtarzał będę to od nowa. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:12 „ŻONA” Plecy sprężyste, chłodne, śniade, takie kocham. Piersi jawne, czyli duże, takie kocham. Kwiat, który zrywam nie w pocie czoła, w niebezpieczeństwie życia, oddaję tej, przez którą miłość topnieje, oddaję tej, przed którą miłość się ugina, oddaję tej, bez której nic nie istnieje. Żona moja zaklęta w taniec, w architekturę powietrza. Żona moja mała, malutka, ciepła od uśmiechu, smagła od kasztanowych włosów. Most, którym przechodzę do astronomii oraz do rzeczy zwyczajnych. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:14 Wysoka Gerlachowska (fragmenty) Tatry zanoszą się śniegiem jak młoda dziewczyna łkaniem. Czemu wy zanosicie się śniegiem, góry umiłowane? W śniegu jesteśmy ładniejsze. Śnieg spada na nas niespodziewanie, nagle - jak wiatr na drzewa, albo na ludzi - kochanie. Mięguszowieckie i Cubryna "W śniegu jesteśmy ładniejsze..." Jaką by mową ośpiewać tę zamieć kurzawę ślepą i wściekłą Jaki by obraz przywieść wam na pamięć Rzecz poczętą z kamienia. I ze słowika. Bardziej niż piękną. Tak piękną aż nieprawdziwą. Rzecz nie do uwierzenia. Tatry. W blasku ostrzeją zęby gór. Ja także oczy zaostrzę. Ostrze na ostrze. Mądrość milcząca i spiętrzona. Skały żywe. Ściany milczące. Turnie życzliwe. Tatry z żył moich wyprute, Tatry zdjęte z chmur, które już wielu z nas zabiły. Najtwardsze mięso ziemi powstałe z piękności, z wybuchu i z siły. I tylko Tatry niech w śniegu zapłaczą. Za tobą. Za mną. Za nami. Oto są sprawy najprostsze. I nic ponad Tatrami. . . . . . . . . . . . Woda jest czarna. Niebo jest czarne. Ziemia jest czarna i zła. Świat się przewrócił do góry nogami. Zmarzły wydźwiga się z huku. Skała wybucha i pęka. Świnica zapada się w mgłach, Zawrat się miota w kurzawie, Kościelec zwarł się z Granatami. Woda się wzdyma, wzbiera w Czarnym Stawie. Kozi Wierch leci, upada w czeluście. Wichrze halny - zmiłuj się nad nami! Góry - przepuśćcie! Nieulękłe w sklepieniach po stopniach wkraczając w niebo ścianami płyną miasta. Na grzywie Lodowego okrakiem siedzi słońce, odwala ciągle nowe skiby skał. Jalu Kurek Odpowiedz Link
mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:37 Kurek Jalu "Jasno wiedzieć" Nie ma powrotu, ale jest nadzieja, matka głupich, diament mądrości. Stoję na brzegu zdziwienia, statek mój odpływa. Doktotzy w piśmie! Nie wypełniło sie jeszcze, co ma się stać. Podnoszę pięść na wysokość marzeń, podnoszę śpiew na wysokość cierpienia, ja - niepokonany, ja - nieprzekonany, mąż umęczonej wyobraźni zwolniony z milczenia. Mówią mi: oto zakręt, tam już ból ustaje. W ostrej walce nadciąga opóźnione szczęście. Miłość to przypadkowe rozmieszczenie atomów. Mówią mi: ani porządek matematyczny, ani bicie serca nie byłyby możliwe, gdyby Bóg nie istniał. Więc mogę spać jak dawniej. Młynie nie strudzony, olśniewające drzewo wiadomości , myślcie za mnie, jestem znów spokojny. Niech tylko wiersze spalę, niech ukryję wstydliwe piętno żądzy, chustę Weroniki. Nie myślę, więc nie jestem. Zstąpmy na dno studni. Co słychać w ciszy? Mordercy nas oskarżąją. Co widać? Huśtawkę księżyca, zagubione klucze czasu. Trudny jest świat, trudniejszy dla poety niźli dla filozofa. Jakaż nam nagroda? Cały dobytek z popiołów uniesiony w czaszce. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:38 Namalowana Podwójny wybuch piersi, dwie rany zalepione dwoma ciemnymi kółkami, księżyc, kraina srebra. Martwa natura, oblubienica Picassa, przerażona muza stulecia, wyłuskana z nylonu; posąg tkliwości, szyja skrzypcowa. Smutek ją złapał za kolana, płynie popiołem w górę ud. Podwójna rzeka wezbrana uchodzi w czerń, w trójkąt, w punkt. Promień światła na pół przecięty pod jej stopami zszarzał i zamilkł. Zapłacz nade mną, geometryczna niewiasto, bezużyteczna i trudna, przede mną jeszcze tyle pragnienia. 1968 NAPRĄWSKA ROMANCA Pojadę do Naprawy z synkiem, co jeszcze nie rozkwitnął z pączka. Pojadę do Naprawy z córeczką szczebiocącą jak wróbel. Pojadę do Naprawy z żoną dojrzałą jak brzoskwinia. Pojadę do Naprawy w świętą pamięć matki zarastającą lasem. Pojadę do Naprawy, będę tam z Różą, z Hanną, z Ewą i z Grzegorzem. Pojadę do Naprawy na pachnące maliny. Pojadę do Naprawy umyć się w pianie wiatru. /Jalu Kurek/ Odpowiedz Link
jutta_t Re: Jalu Kurek 12.02.12, 16:03 Kurek Jalu "Pamflet" Komu stawiaja posągi mrówki? Ukrzyżowanym geniuszom. Komu wznoszą piramidy krety? Zmarszczonym brwiom, nieskalanej instancji. Płaczą koty wieczorne, pięści wsiąkaja w ściany, szczygieł urwał generalną spowiedź. Tam na błoniu błyszczy kwiecie. Leży dziewczyna wywikłana z rozpaczy, o mój rozmarynie, rozwijaj się. Bawimy się dalej lalkami. Z żabiego skrzeku podniesiona jest pieśń. Kwiaty które mi podano, mają obcięte ręce. Pod twą obronę uciekamy się, nieczuły święty, zbaw naród przy kotlecie. Gdyby uwierzyć w mowę tak oczywistą, jak oczywistą jest sodycz cukru! Cóż z tego, że się w kimś kochasz, najdroższa? Okłamują nas całe stulecia zdrady. Na co liczycie, śmiertelni? Nic tu nie znaczy waga, podeptana jest cyfra i łokieć. Na ustach czarownika eksploduje miłość tryskając pianą raz po raz. Próżno pieje kogut, nim zapiał umarła matka, której tzrykrotnie się zaparł umiłowany syn. Nad pajęczyną unosi się w letni poranek pijany ptak, apostoł wymiotujący cudami, które nie sprawdzają sie nigdy. Czerwone maki na Monte Cassino. Palą sia pseudonimy, odkrywa się biała pierś, gwałtowny pomnik, smukła fontanna w skoku Ja, konający, zeznaję przed narodem, ja, który się sprawdzam nieustannie, ja, który nie mogę się rozpoznać, ja, oddzielony dokładnie od siebie jak drzewo odarte z kory spowiadam się w krzakach rozkwitających na przestrzał: za długo żyłem. A tak niewiele żyłem, pochowany za życia w dłoni milczenia. Oczy ślepną, wargi milkną, nogi kuleją, słychać przeraźliwe trąby objawienia. Dopóki istnieje jeden sprawiedliwy, nie żegnajcie się jeszcze z nadzieją. W aureoli szybkostrzelnych księżyców maszeruje armia nowego zbawienia. Czyżby to była armia naszych synów, podbitej sławy ojcowskiej dziedziców, a nie - raz jeszcze wgnieciony w skorupę ziemi nawóz pod przyszłe pokolenia. Cierpki poeta trwożnie przypatruje się dziejom. Wspomnijcie na zatoki pomordowanych, które się kiedyś wyleją. Albo nie wyleją. Odpowiedz Link
kristopherh Re: Jalu Kurek 12.02.12, 18:00 Petrarca Francesco Sonet 82 Nigdy nie byłem zmęczony kochaniem Nigdy nie byłem zmęczony kochaniem Ciebie, Pani, i nigdy sie nie zmęczę. Lecz nienawidzić się nie jestem w stanie Ani już płakać nie potrafię więcej. Wolę grób raczej piękny a nieznany, W nim odłączone od mej duszy ciało, Na nim zaś ku mej zgubie wykowane Niechby Twe imię nigdy nie widniało. Lecz jeśli serce, w miłosnej ufności Lgnące ku Tobie, zechcesz przyjąć, harda, Raczże mieć nad nim choć trochę litości! Mylisz się, sądząc, że tak, jak zechcesz, zrobię. Już nie nasyci się mną Twa pogarda. Dziękuję za to miłości i sobie. (tłum. Jalu Kurek) Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: Jalu Kurek 12.02.12, 14:30 Jalu Kurek miał niezwykłe poczucie humoru. W czasie promocji jednego ze swoich tomików, tak zachwalał go napisaną przez siebie fraszką: "Każdy może sobie siurkać, ze swojego Jalu Kurka..." Odpowiedz Link
mala200333 Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:06 Jalu Kurek Płomień nad Wisłą (Poemat o Krakowie) Fragment DO MUZY WEZWANIE Ty jesteś i lutnia i włócznia. Lutnia, która dziurawi niebiosa. Włócznia, która przebija mi bok. Pastuszko bosa i złotowłosa! Która sprowadzasz sen, uśmiech i pokój. Odbierz mi wzrok. W żarliwość gwałtowną mnie okuj. Chcę śpiewać miasto moje jak ślepy Homer Troję. Poezjo! Rzeko ognista. Rzeko najczystsza. Rzeko porywista. Odłupana z nieba błyskawicą jaskrawą, chociaż bezkrwawą. Ty jesteś słońcem, oraz źrenicą. Przelej się z mego serca w miasto cudowne i śpiące, panno przepyszna, panno drapieżna, panno bluźniercza! Odpowiedz Link
dunant Re: Jalu Kurek 12.02.12, 04:33 Jalu Kurek urodził się 27 lutego 1904 roku w Krakowie i wzrastał "w cieniu Uniwersytetu Jagiellońskiego - jak się zwierzył po latach - w atmosferze na pół mistycznej, na pół smutnej". Ojciec jego, Piotr, chłop spod Tarnowa, w poszukiwaniu roboty dotarł do Krakowa, gdzie po kilku latach uzyskał stanowisko starszego woźnego, a później nawet pomocniczego funkcjonariusza technicznego w Zakładzie Chemicznym Uniwersytetu. Matka, Rozalia z domu Panek, była góralką ze wsi Naprawa, koło Rabki, "ona - wspomina poeta - nadawała życiu naszemu smak, barwę, sens, kierunek. Było nas czworo rodzeństwa: najstarszy brat - Karol, siostra - Maria, średni brat - Ludwik; ja byłem dzieckiem najmłodszym. Rośliśmy w ciężkich warunkach, w dusznej izbie oświetlonej mdłą lampą gazową... Ojcowski zakład spoglądał oknami na Planty... - wspomina dalej Jalu Kurek - i dlatego dzieciństwo moje wykołysały szumiące drzewa. To kołysanie się drzew przyprawiło mnie od lat najwcześniejszych o liryzm, który stał się nieodłączny od mojej mowy jak wiatr od natury". Od dzieciństwa związany był też z rodzinną wsią matki, Naprawą, gdzie co roku spędzał miesiące wakacyjne. Kiedy miał lat siedem, rodzice oddali go do czterolet-129 niej szkoły podstawowej, w 1914 roku wstąpił do ośmioletniego gimnazjum, dziś imienia Bartłomieja Nowodworskiego. Najstarsze to gimnazjum w Polsce, założone w 1588 roku. Zdobywali w nim wiedzę m. in.: Jan Sobieski, Wespazjan Kochowski, Kazimierz Brodziński, Wojciech Bogusławski, Józef Bem, Jan Matejko, Stanisław Wyspiański, Lucjan Rydel, Kazimierz Tetmajer, Józef Conrad Korzeniowski, Tadeusz Boy-Żeleński. Próby rymowania podjął Kurek w dziesiątym roku życia, "myślę - wyznał później - że wojna i związany z nią powszechny nastrój w społeczeństwie wyzwoliły we mnie tę pasję". Pierwszy jego wiersz nosi tytuł Modlitwa w boju. Lektura była ulubionym jego zajęciem, "interesowały mnie - zwierzył się - książki Romain Rollanda i poezje Słowackiego. Rozczytywałem się w jego Godzinie myśli, byłem nieprzytomny z wrażenia". Później sięgnął do Oskara Wilde'a, Tadeusza Micińskie-go, Jerzego Żuławskiego, Rabindranata Tagore, Baude-laire'a, Verlaine'a, Rimbauda. W 1922 roku po raz pierwszy ukazał się jego wiersz w druku, w "Naszym Przeglądzie", były to Bzy z cyklu Kwiaty, podpisane Franciszek Kurek. Takie bowiem imię otrzymał poeta na chrzcie (trochę omyłkowo czy przez nieporozumienie, jak wyjaśnia w swej autobiografii pt. Mój Kraków). Imię Jalu, którym nazywano go od urodzenia - usankcjonowane przez władze - miało się stać odtąd imieniem własnym pisarza. Podejmując próby rymowania równocześnie zaczął pisać drobne rzeczy prozą. "Były to - wyznał - nowelki osnute przeważnie na tle egzotycznym". Natomiast buj- niejsze okazały się początki rozwoju jego drogi poetyckiej. Na lata gimnazjalne przypadają aż trzy jej etapy: pierwszy to liryka religijno-patriotyczna, drugi - powtórzmy za poetą - "apoteoza przyrody w stylu sielankowym, po prostu obrazki wiejskie", trzeci _ poświęcony kwiatom i miłości. W 1922 roku Kurek uzyskał świadectwo dojrzałości i zapisał się na Uniwersytet Jagielloński, na filologię polską i romanistykę. Równocześnie rozpoczął pracę dziennikarską w "Głosie Narodu", dzienniku chrześci-jańsko-demokratycznym, gdzie zamieszczał swoje wiersze, artykuły literackie, recenzje filmowe, pod pseudonimem "mafarka" i Jan Skowron. Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: Jalu Kurek 12.02.12, 14:59 "BITWA DNIA Z NOCĄ" Wieczór, Radosny pielgrzym, przyodziany lasem stoi przed wsią. Okopał się. Czeka. Wypływa hasło do walki: cień. Rażony ciemnym zwycięzcą dzień zdjął słońce jak czapkę i schował za pasem. Zmierzch napiera gwałtownie na przestrzeń. Dzień pobity rumieni się, słania, chce uciec. Ucieka. Czerwony wstyd, łunę klęski, obwieszczając chmurom. Wtedy wieczór niezgrabnie nakrywszy go cieniem, na wsi zdobytej okrakiem siada jak na ławie. Niebo już jest gotowe. Teraz Noc wyzwala z siebie rodzicielski płacz, osiadły na mokrej trawie. Stąd przyjdzie armia nowa, niosąc wyiskrzony ziąb i ulewne milczenie. Głowę przechylasz w głąb: Już bitwa trwa między dołem a górą. Patrz: Gwiazdy wychodzą na front Autor: Jalu Kurek Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: Jalu Kurek 12.02.12, 15:03 Jalu Kurek "Matce" Wszystko jest Twoje, po co sięgnę, matko rodzona. Co we mnie dobre i piękne, wziąłem z twojego łona. Czasem nachylam głowę noc gwiezdną ku twej skalistej ziemi. Piszę, wsłuchany pilnie w jedno: jak mówisz z głębi, od korzeni. Mowa twa prosta, czysta jak łza podsyca me serce i zżera. I rośnie we mnie, i trwa miłość, co nie umiera. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Jalu Kurek 12.02.12, 16:00 Białe sady Moje myśli wciąż Ciebie szukają, Błądząc pośród pamięci bezdroży, Przed bramami wspomnienia przystają, By tęsknoty marzeniem znów ożyć. Kiedy sady okryją się bielą, Przyjdziesz wiosny zapachu westchnieniem, I sny zimy już nas nie rozdzielą, Nie zapłaczą nostalgią jesienie. Wiosna wszystko odmieni swym czarem, Drogę do mnie Ci ścieląc kwiatami, Aby w miłość przywrócić znów wiarę, I uśmiechnąć się Twymi oczami. Kiedy tylko zakwitną jabłonie, W białym sadzie uklęknę przed Tobą, I stęsknione wyciągając dłonie, U stóp złożę mą miłość wraz z sobą. - Jan Lech Kurek Odpowiedz Link
mala200333 Jalu Kurek 12.02.12, 15:10 -Miłość- Jalu Kurek Pionowy słup przestrzeni nade mną nieruchomo trwa. Wykreślam zeń ciszę piękną jak zwycięstwo. Widzę cię: łuk, który za chwilę wyskoczy nad gmach. Myślę o tobie za często. Wbij swe zachwyty ubroczone w ranach w najświeższą ranę serca: w oczy. Tak oto w zarysie budują się historie światów. Ukochana, zbliż się. Oczyma mnie otul. Oczyma mnie uratuj. Odpowiedz Link
jutta_t Francesco Petrarca (1304-1374) 12.02.12, 16:12 Francesco Petrarca (1304-1374) Sonet 132 Jeśli to nie miłość – cóż ja czuję? A jeśli miłość – co to jest takiego? Jeśli rzecz dobra – skąd gorycz, co truje? Gdy zła – skąd słodycz cierpienia każdego? Jeśli z mej woli płonę – czemu płaczę? Jeśli wbrew woli – cóż pomoże lament? O śmierci żywa, radosna rozpaczy, Jaką nade mną masz moc! Oto zamęt. Żeglarz, ciśnięty złym wodom dla żeru, W burzy znalazłem się, podarłszy żagle, Na pełnym morzu, samotny, bez steru. W lekkiej od szaleństw, w ciężkiej od win łodzi Płynę nie wiedząc już sam, czego pragnę. W zimie żar pali, w lecie mróz mnie chłodzi. Przeł. Jalu Kurek Odpowiedz Link
smieszka-on-line Jalu Kurek 12.02.12, 19:01 Jasno wiedzieć Nie ma powrotu, ale jest nadzieja, matka głupich, diament mądrości. Stoję na brzegu zdziwienia, statek mój odpływa. Doktorzy w piśmie! Nie wypełniło się jeszcze, co ma się stać. Podnoszę pięść na wysokość marzeń, podnoszę śpiew na wysokość cierpienia, ja - niepokonany, ja - nieprzekonany, mąż umęczonej wyobraźni zwolniony z milczenia. Mówią mi: oto zakręt, tam już ból ustaje. W ostrej walce nadciąga opóźnione szczęście. Miłość to przypadkowe rozmieszczenie atomów. Mówią mi: ani porządek matematyczny, ani bicie serca nie byłyby możliwe, gdyby Bóg nie istniał. Więc mogę spać jak dawniej. Młynie niestrudzony, olśniewające drzewo wiadomości, myślcie za mnie, jestem znów spokojny. Niech tylko wiersze spalę, niech ukryję wstydliwe piętno żądzy, chustę Weroniki. Nie myślę, więc nie jestem. Zstąpmy na dno studni. Co słychać w ciszy? Mordercy nas oskarżają. Co widać? Huśtawkę księżyca, zagubione klucze czasu. Trudny jest świat, trudniejszy dla poety niźli dla filozofa. Jakaż nam nagroda? Cały dobytek z popiołów uniesiony w czaszce. Jalu Kurek Odpowiedz Link
rawik-is-me Urszula Ambroziewicz 12.02.12, 20:58 Urszula Ambroziewicz *** Teraz już wiem kiedy zabiorą mi wszystko dom i rodzinę przyjaciół i pracę kiedy oznaczą numerami wszystkich formatów kart w kartotekach i zatrzaśnie się zamek Pozostanę jeszcze ja sama A tego odebrać nie można Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: Urszula Ambroziewicz 12.02.12, 20:59 Urszula Ambroziewicz *** tak boisz się cierpienia jak dziecko ciemnego pokoju włączasz płytę z muzyką stawiasz kwiaty zamykasz drzwi i jest dobrze – mówisz nie ma ich a ty – kim jesteś wpisany w ten kwadrat muzyczno-kwiatowy z tomikiem wierszy w ręku kim jesteś? Odpowiedz Link
jane_doe_hej Cyprian Kamil Norwid 13.02.12, 00:53 (Z: Cypriana K. Norwida): „Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi Garścią fijołków i nic mu nie powie… * Jak gdy akacją z wolna zakołysze, By woń, podobna jutrzennemu ranu, Z kwiaty białymi na białe klawisze Otworzonego padła fortepianu… * Jak gdy osobie stojącej na ganku Daleki księżyc wpląta się we włosy, Na pałającym układając wianku Czoło – lub w srebrne ubiera je kłosy… * „Jak z nią rozmowa, gdy nic nie znacząca, Bywa podobną do jaskółek lotu, Który ma cel swój, acz o wszystko trąca, Przyjście letniego prorokując grzmotu, Nim błyskawica uprzedziła tętno – Tak… … lecz nie rzeknę nic – bo mi jest smętno.” (fragment z: „A Dorio ad Phrygium, Cyprian Kamil Norwid) Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: ______WIERSZE________________ 13.02.12, 00:55 Yellow, yellow flower, and flower of industry, tough spikey ugly flower, flower nonetheless, with the form of the great yellow Rose in your brain ! This is the flower of the World.” (original from: Allen Ginsberg “ In back of the real” „Żółty, żółty kwiat, kwiat przemysłu, twardy ostry i szpetny, mimo to kwiat – o kształcie ogromnej żółtej Róży w twym mózgu ! Oto jest kwiat Świata” (fragment z: Allen Ginsberg “ In back of the real”, w przekładzie Bogdana Barana) Odpowiedz Link
zamyslona_7 Stanislaw Grochowiak 14.02.12, 00:45 Zamieć"" Stanislaw Grochowiak Bo teraz popatrz: znowu mamy śniegi Szklane trumienki twych powiek pokryte Zawiane usta - Pajęczyny lodu Śpią w twoich nozdrzach jak w maleńkich grotach Bo teraz poczuj: znowu wieją mrozy Żyły twe stygną jak kwiaty na szybie Na ciepłym języku usiadł anioł chłodu Szronem się pokrył strop podniebienia Bo teraz posłysz: drwale dzwonią w drzewa Sanie po śniegu jak po srebrnym chruście Ptak skostniał Zapadł I uderzył w biegun A dźwięk tak cienki jakby ktoś zakrzyknął Odpowiedz Link
black_jotka Zbigniew Kabata 14.02.12, 15:37 Zbigniew Kabata "Bobo" Tak wiele czasu spędziłem w pogoni za tym jednym słowem , które by gruchnęło pieśnią ogromną, jak ten dzwon co dzwoni na śmierć, na życie , na bojowe dzieło. Słowa szukałem , które by strzaskało płyty kamienne zapomnianych grobów, niechciane prawdy spod nich by wyrwało i w piersi nimi walnęło jak obuch. Dwa takie słowa znalazłem - jak hasło nimbem okryte złotej aureoli, słowa jak światło co nigdy nie zgasło i oczy ślepi i cieszy i boli. Być może zabrzmią dla innych inaczej te dwa najprostsze, najzwyklejsze słowa. Ja nimi czyny nieśmiertelne znaczę. Słuchajcie ludzie - to ARMIA KRAJOWA ! I już nic więcej wyrzec nie potrafię. I nic już więcej powiedzieć nie trzeba Choć nimi w serca na ziemi nie trafię wiem , że odlecę do samego nieba. Odpowiedz Link
black_jotka Re: Zbigniew Kabata 14.02.12, 15:39 Rdzą nam dola na lufach osiadła w krzywe patrzeć kazała zwierciadła, wiodła szlakiem dobrym i złym. Napełniliśmy groby koślawe, a piosence oddaliśmy sławę, po polanach rozwłóczył ją dym. Niepotrzebnym i nieuznawanym, tym najbliższym i tym zapomnianym mój ubogi ofiaruję rym. Byłaś dla nas radością i dumą, jak stal prężna, jak żywioł surowa, ustom - pieśnią, sercu - krwawą łuną, Armio Krajowa. Zimny ogień, granat pod podłogą, łańcuvh co dzień spajany od nowa, zbrojne kroki nocą leśna drogą Armio Krajowa. W bohaterów prowadziłas ślady naród zwarty , jak grupa szturmowa, aż spłynęłaś krwią na barykady Armio Krajowa. Nie rabaty, nie barwy mundurów, nie orderu wstęga purpurowa, ale skowyt i krew spod pazurów, Armio Krajowa. Choc nagrodą było Ci wygnanie, kula w plecy , cela betonowa, co sie stało , nigdy nie odstanie, Armio Krajowa. Nas nie stanie, lecz Ty nie zaginiesz Pieśń Cię weźmie, legenda przechowa. Wichrem chwały w historię popłyniesz, Armio Krajowa. Odpowiedz Link
black_jotka Re: Zbigniew Kabata 14.02.12, 15:40 R. M. Rilke PANTERA Tak ją znużyły mijające pręty, że jej spojrzenie całkiem się zamąca. Jakby miał tysiąc prętów świat zaklęty i nie ma świata prócz prętów tysiąca. Jej miękki chód na opór nie napotka, wędrując wewnątrz najmniejszego pola - to jakby taniec siły wokół środka, w którym zdrętwiała trwa ogromna wola. Niekiedy źrenic unosi zasłonę cicho. - I obcy obraz się przedziera. Idzie przez ciała milczenie stężone - i w głębi serca bezgłośnie umiera. Odpowiedz Link
zamyslona_7 Re: ______WIERSZE________________ 14.02.12, 18:02 Cisza Jak Ta - W naszym niebie ( 2012 r.) Odpowiedz Link
kristopherh Re: ______WIERSZE________________ 14.02.12, 18:58 Czuła retrospekcja Krystyna Cel Minęło już tyle lat ciebie nie ma a ja na przekór wszystkiemu żyję mocno nierozważnie biorę w ramiona mój cały świat czasem myślę o tobie słucham szumu twoich drzew zapalam cmentarny płomień czasem mówię o tobie innemu a czasem wrzucony w przestworza ginie w chmurach mój krzyk Odpowiedz Link