Dodaj do ulubionych

Ignacy Karpowicz

08.06.13, 02:11
Nie ma telefonu ani ciepłej wody. Ma za to Paszport "Polityki", dwie nominacje do Nagrody Nike, sześć książek na koncie i miano jednego z najlepszych pisarzy młodego pokolenia. Jego najnowsze "Ości" potwierdzają, że Ignacy Karpowicz to pisarz wyjątkowy.

O młodych pisarzach mawia się, że wyróżnia ich słuch językowy. Na Karpowicza to słowo-wytrych nie wystarcza. Bo autora "Balladyn i romansów" charakteryzuje także językowy węch, wzrok, a nawet dotyk. W kolejnych powieściach Karpowicza słowa prześlizgują się po płaszczyznach znaczeń, włażą w szczeliny, niszcząc od środka frazeologiczne konstrukcje. Jego język żyje, przepoczwarza się, za nic mając frazeologiczne prawo i logiczny porządek. Zapachy zyskują barwy, barwy – zapachy, język jest narzędziem i narządem poznawania świata. Ale też tworzywem poddającym się najbardziej karkołomnym zabiegom.
Obserwuj wątek
    • nefretete993 Re: Ignacy Karpowicz 08.06.13, 02:11
      Z przytupem wkroczył na polską scenę literacką. Wydane w 2006 roku "Niehalo" zostało okrzyknięte przez krytyków jednym z najbardziej obiecujących debiutów. Opowieść o Maćku, którego frustrują niskie zarobki, partyjne układy i miłosne porażki, wirowała w szalonym narracyjnym tańcu. Karpowicz chwytał za publicystyczne ostrze i wymierzał razy polskiemu katolicyzmowi, narodowym mitom i zaściankowej mentalności.
      • zamyslona_7 Re: Ignacy Karpowicz 08.06.13, 02:12
        W "Niehalo" czuć było młodzieńczą gorączkę, a natłok wątków i problemów tu i ówdzie wykolejał strukturę całości. Karpowicz kleił swą powieść z różnorodnych faktur: były tu biblijne stylizacje, fragmenty prasowych depesz, polityczne przemówienia i sceny pisane w klasycznej powieściowej manierze. I choć "Niehalo" zwiastowało wielki talent, powieść skreślona była niepewną ręką.
        Pytany, czy czuje się pisarzem, podróżnikiem, czy tłumaczem, po premierze "Niehalo" odpowiadał mi zdecydowanie: "-Na pewno nie jestem pisarzem. Ani podróżnikiem – mieszkam na karaibskiej prowincji, która niespecjalnie różni się od tej białostockiej. Może poza palmami i samogonem pędzonym z trzciny cukrowej".
        • zamyslona_7 Re: Ignacy Karpowicz 08.06.13, 02:13
          Młodość spędził w Białymstoku. Kiedy skończył liceum, wyjechał do Warszawy na studia. To wtedy zaczął podróżować. Najpierw była chrześcijańska Afryka: Egipt Koptyjski, Nubia i Etiopia. Ta ostatnia stała się pasją Karpowicza. Nauczył się języka i został tłumaczem z amharskiego. "-To jest moje najulubieńsze poza Polską miejsce na świecie. Tyle że potwornie męczące. Wakacje w Etiopii oznaczają przynajmniej tydzień rehabilitacji. Tam nigdy nie jest się samemu, wszędzie tłumy, bieda, mnóstwo męczących elementów" – mówi w rozmowie z Culture.pl.

          Na studiach nauczył się hiszpańskiego, ale nie ciągnęło go do świata latino. Mimo to przez kilka lat mieszkał w Kostaryce, gdzie pracował jako tłumacz. Wrócił dopiero po premierze "Niehalo", a rok później opublikował dwie książki – powieściowy "Cud" i "Nowy kwiat cesarza".

          W tej ostatniej opowiadał o Etiopii. Ale "Nowy kwiat…" nie był relacją z podróży. "To nie są reportaże. To nie jest powieść. Pewnie coś 'pomiędzy' tak jak Etiopia jest 'pomiędzy' – ani Afryka, ani Europa, ani Bliski Wschód: być może kraina baśni dla dorosłych, gdzie rządził zły król, znany z 'Cesarza' Ryszarda Kapuścińskiego. Zły król odszedł, ale bajka nie zakończyła się happy endem. 'Nowy kwiat cesarza' to historia, która zdarzyła się po postawieniu ostatniej kropki" – pisał o swej książce. I znów imponował literacką dezynwolturą w mieszaniu stylów: fragmenty klasycznego reportażu przeplatały się z baśniowymi przypowieściami, a całość inkrustowały krótkie dygresje i impresje.
          • zamyslona_7 Re: Ignacy Karpowicz 08.06.13, 02:13
            Znów uwodził ironią i stylistycznym rozbuchaniem. Kwintesencją ironicznego, rozbuchanego stylu był "Cud" wydany niemal w tym samym czasie co "Nowy kwiat cesarza". Choć główny bohater ginął na pierwszej stronie powieści, wcale nie odsuwał się w cień. Jego zwłoki odwiezione do szpitala utrzymywały bowiem stałą temperaturę 36,7 stopni Celsjusza, a żywy trup stawał się obiektem miłosnych uniesień młodej lekarki i przedmiotem zainteresowania naukowców. Także przypadkowi ludzie przybywali do szpitala, by dzięki „choremu trupowi” doświadczyć jakiegokolwiek cudu.

            W "Cudzie" Karpowicz porzucał publicystyczną doraźność, by stworzyć opowieść o świecie, w którym ludzie sami siebie odzierają z życia. Większość bohaterów powieści toczy bowiem egzystencję pozorną: bezwolnie poddają się wyrokom losu, nie podejmując walki o nadanie swojej codzienności jakichkolwiek sensów.

            "Karpowicz zdaje się nas przekonywać, że w racjonalnym, rządzonym giełdowymi indeksami, wskaźnikami oglądalności i sprzedaży świecie, wyłącznie cud może spowodować chwilę refleksji, a – w rezultacie – radykalną zmianę naszych życiowych postaw" – pisał w "Tygodniku Powszechnym" Artur Madaliński, a Robert Ostaszewski na łamach "Gazety Wyborczej" komplementował drugą powieść autora, pisząc:
            • kaczorek_dwa Re: Ignacy Karpowicz 08.06.13, 02:14
              Jest w prozie Karpowicza i powaga, i humor, jest zwyczajna rzeczywistość i niezwyczajna wyobraźnia. I jest jeszcze coś, co pozwala sądzić, że autor ‘Cudu’ na dobre zadomowi się w naszej literaturze i nieraz sprawi czytelnikom wiele przyjemności - wyrazisty, niebanalny, dobrze ustawiony styl".
              • kaczorek_dwa Re: Ignacy Karpowicz 08.06.13, 02:15
                Podczas gdy miłośnicy jego prozy, a także rozochoceni krytycy czekali na kolejną zwariowaną prozę Karpowicza, ten w 2008 roku dał powieść zupełnie inną. "Gesty" nie były wykwitem szalonej wyobraźni, ale opowieścią o samotności napisaną "po bożemu", bez ironii za to ze szczerością ocierającą się o kicz. Jej bohater, Grzegorz porzucał warszawskie życie, by na jakiś czas pojechać do mieszkającej w Białymstoku umierającej matki.

                "Gesty" podzieliły krytyków. Dariusz Nowacki na łamach "Gazety Wyborczej" miażdżył powieść, porównując Karpowicza do Janusza Leona Wiśniewskiego, autora książek poczytnych, lecz niezbyt wysmakowanych, ale szczerość prozy Karpowicza uwiodła część krytyków.

                Jan Strzałka w "Polityce" pisał: "Karpowicz i Grzegorz stawiają Fundamentalne Pytania – właśnie tak, dużą literą – czym jest szczęście, czas, pamięć, ciało, czy człowiek może umrzeć, zanim się narodzi? Świetna proza, a przy tym Karpowicz zaskakuje nas nieoczekiwanym zakończeniem...".

                W mojej ocenie "Gesty" to najodważniejszy z moich tekstów. Po pierwsze, zawiodłem czytelników, którzy cenili "Niehalo" i "Cud", a więc radosne stężenie groteski i humoru, maskujące rozpacz. Po drugie, przyjęta dla "Gestów" konwencja, a więc, mówiąc niepochlebnie, ramotka egzystencjalno-psychologiczna, miała swoje konsekwencje. Ja-autor nie miałem już za czym się schować. Nie bronił mnie dystans, nie pomagała ironia, nie ratowały językowe scrabble. Okazało się, że staję absolutnie odsłonięty. Że łatwo we mnie uderzyć. Że łatwo ze mną wygrać. Łatwo mnie wyśmiać – mówił w rozmowie z Agnieszką Wolny-Hamkało z "Gazety Wyborczej".

                W "Gestach" przeprowadzał "ćwiczenia ze szczerości", opowiadając o rodzinie, która nie stanowi podpory, bo jest zbiorem pustych społecznych form, o literaturze jako "plagiatowaniu życia" oraz o samotności, która jest wrodzona jak kolor skóry czy oczu. Za swoją powieść w 2009 roku otrzymał kolejną nominację do Nagrody Literackiej Nike, a dwa lata później "Gesty" doczekały się litewskiego przekładu.
    • kaczorek_dwa Re: Ignacy Karpowicz 08.06.13, 02:16
      Po latach podróżowania wrócił w rodzinne strony. Zamieszkał w małej podlaskiej wiosce w domu bez telefonu ani ciepłej wody. Pytany przez Justynę Sobolewską z "Polityki", czy lubi ludzi, odpowiadał:

      - Lubię w małych porcjach i rzadko (…wink. Zdarza mi się nie widzieć żadnych nowych ludzi przez miesiąc czy więcej i wtedy zaczynam podejrzewać, że ludzie są fajni i dobrzy. Po prostu zaczynam kochać ludzi (…wink. I kiedy już tak bardzo ludzi kocham (…wink, wtedy wiem, że muszę pilnie pojechać do miasta, bo straciłem kontakt z rzeczywistością. Że muszę zobaczyć prawdziwych ludzi. Wystarczą dwa dni w Warszawie i już wiem, jacy ludzie są naprawdę".
      Od lat mieszka w rodzinnej Słuczance, pilnując prywatności. Podróżować przestał. "-To samo mogę znaleźć u siebie na wsi co w Etiopii, a u mnie na wsi jest taniej" – żartował odbierając Paszport "Polityki" za "Balladyny i romanse".
      • kaczorek_dwa Re: Ignacy Karpowicz 08.06.13, 02:16
        Przy tej samej okazji dziękował swemu wydawcy za „frazeologiczne jaja”, dzięki którym zdecydowano się "Balladyny i romanse" wydać. W swej piątej powieści Karpowicz wracał bowiem do rozbuchanej estetyki. Ta książka to triumf wyobraźni, która głębokie prawdy o współczesnej kulturze potrafi ubrać w popkulturowy kostium. Język był tu narzędziem eksperymentu, a wibrująca fraza przestawiała językowe schematy i ustawiała słowa w nowych zaskakujących konfiguracjach.

        Węgierska edycja "Balladyn i romansów" Ignacego Karpowicza
        Ale nie tylko słowa mieszały się tu w zaskakujący sposób. To samo dotyczyło ontologicznych porządków. Oto bowiem świat zwykłych bohaterów: starej panny, pary gejów, młodocianego chuligana i dziewczyny gustującej w młodszych kochankach, zderzał się ze światem bogów. Jezus ubrany w hipisowską koszulkę z napisem "Make love not war" grał w Mortal Kombat, a Atena z Ozyrysem oglądali serial "Sześć stóp pod ziemią". Pewnego dnia zgodnie z sugestią Zeusa na Ziemię (polską ziemię) zstąpili bogowie różnych kultur: Nike, Afrodyta, Jezus, Lucyfer, Ozyrys, Atena, Eros, Ares, Apollo, Mojry, a do ich grona dołączyli popkulturowi herosi pokroju Kubusia Puchatka.

        "Balladyny i romanse" nagrodzone Paszportem "Polityki" za 2010 rok, były opowieścią o świecie bez bogów, w którym zatarły się kontury wartości, a każdy moralny kodeks podlegał redefinicji. W tej rzeczywistości bogowie stali się śmiertelni, a miejsce religii zajęły popkulturowe mity.

        "Często się mówi – zdaniem Karpowicza – że popkultura ogłupia. To zakłada, że kiedyś ludzie byli inteligentniejsi, niż są teraz. Mi się jednak nie wydaje, żeby tak było. Popkultura wcale nie zabiła sztuki wysokiej. Przecież to nie było tak, że 60 lat temu każdy robotnik chodził do opery raz w tygodniu. Tak nigdy nie było i nie jest. Popkultura jako środowisko, w którym żyjemy sprawiła, że z natłoku ofert każdy może teraz wybrać to, co go zadowala i współgra z jego potrzebami".
        "Balladyny i romanse" okazały się wielkim literackim sukcesem – jednogłośnie chwalone przez krytykę i nagradzane niedawno doczekały się węgierskiego przekładu.
    • jerzy_55 Re: Ignacy Karpowicz 12.06.13, 22:42
      Wyjatkowa postac!
    • jerzy_55 Re: Ignacy Karpowicz 26.04.16, 22:05
      Wspaniala postac.
    • dunant Re: Ignacy Karpowicz 01.01.17, 01:32
      Ciekawe
    • black_jotka Re: Ignacy Karpowicz 01.01.17, 21:52
      Dobranoc
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka