mala200333 17.09.13, 17:53 Odnaleziono w moskiewskich archiwach dokumenty, z których jednoznacznie wynika, że Bruno Jasieński został rozstrzelany 17 września 1938 r. i pochowany w bezimiennej mogile w Butowie pod Moskwą. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mala200333 Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 17:54 Epitafium dla Brunona Jasieńskiego - Jacek Kaczmarski Odpowiedz Link
mala200333 Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 17:55 PIDŻAMA PORNO - Marchef w butonierce [;OFFICIAL AUDIO]; Odpowiedz Link
mala200333 Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 17:58 "Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach, Teraz jestem słoneczny, siebie pewny i rad. Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach, Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat. W parkocieniu krokietni - jakiś meeting panieński. Dyskutują o sztuce, objawiając swój traf. One jeszcze nie wiedzą, że gdy nastał Jasieński, Bezpowrotnie umarli i Tetmajer i Staff." Odpowiedz Link
mala200333 Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 18:00 RZYGAJĄCE POSĄGI Pani Sztuce Na klawiszach usiadły pokrzywione bemole, Przeraźliwie się nudzą i ziewają Uaaaa... Rozebrana Gioconda stoi w majtkach na stole I napiera się głośno cacao-choix. Za oknami prześwieca żółtych alej jesienność, Jak wędrowne pochody biczujących się sekt, Tylko białe posągi, strojne w swoją kamienność, Stoją zawsze "na miejscu", niewzruszenie correct. Pani dzisiaj, doprawdy, jest klasycznie... niedbała... Pani, która tak zimno gra sercami w cerceau, Taka sztywna i dumna... tak cudownie umiała Nawet puścić się z szykiem po 3 szkłach curacao. I przedziwne, jak Pani nie przestaje być w tonie, Będąc zresztą obecnie najzupełniej moderne. - Co środy i piątki w Pani białym salonie Swoje wiersze czytają Iwaszkiewicz i Stern. A ja - wróg zasadniczy urzędowych kuluar, Gdzie się myśli, i kocha, i rozprawia, i je, Mam otwarty wieczorem popielaty buduar Platonicznie podziwiać Pani déshabillé... Ale teraz, jednakże, niech się Pani oszali, — Nawet lokaj drewniany już ośmiela się śmieć... Dziś będziemy po parku na wyścigi biegali I na ławki padali, zadyszani na śmierć. A, wpatrując się w gwiazdy całujące się z nami, W pewnym dzikim momencie po dziesiątym Clicôt, Zobaczymy raptownie świat do góry nogami, Jak na filmie odwrotnym firmy Pathé & Co. I zatańczą nonsensy po ulicach, jak ongi, Jednej nocy pijanej od szampana i warg. Kiedy w krzakach widziałem RZYGAJĄCE POSĄGI Przez dwunastu lokajów niesiony przez park. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 18:01 PANIENKI W LESIE Zalistowiał cichosennie w cichopłaczu cicholas, Jak chodziły nim panienki, pierwiośnianki, ekstazerki, Kołysały się, schylały, rwały grzyby w bombonierki, Atłasowe, żółte grzyby, te, co rosną tylko raz. Opadały pierwsze liście na sukienki crêpe de chine, Kołysały się rytmicznie u falbanek walansjenki, Zapłakały białe brzozy, podkrążone demimondainki I złe buki, stare mruki, pogrążone w wieczny spleen. Zalistowiał, zakołowiał, zaechowiał w cichośnie, Posypały się kropelki na pluszowe pantofelki, Zostawiły żal maleńki, zostawiły żal niewielki... Pójdą dalej cieniem alej. Będzie płacz... a może nie... Odpowiedz Link
mala200333 Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 18:08 MIŁOŚĆ NA AUCIE Było złote, letnie rano w szumie kolnych heksametrów. Auto szło po równej szosie, zostawiając w tyle kurz. Zbity licznik pokazywał 160 kilometrów. Koło nas leciały pola rozpluskanych, żółtych zbóż. Koło nas leciały lasy, i zagaja, i mokradła, Jakaś łąka, jakaś rzeka, jakaś w drzewach skryta wieś. Ja objąłem Panią ręką, żeby Pani nie wypadła. Wicher zdarł mi czapkę z głowy i po polach poniósł gdzieś. Pani śmiała się radośnie błyskawicznym tremolando, Obryzgany pani śmiechem śmiał się złoty, letni dzień I w dyskretnym cieniu ronda z żytnich kłosów ogiriandą Nasze usta się spotkały jeszcze pełne świeżych drgnień... Może pani chciała krzyczeć? Świat oszalał jak od wina... Wiatr gwałtowny bił w policzki, wiatr zapierał w piersiach dech. Auto szło wariackim tempem 160 wiorst godzina. Koło nas leciały pola, kępy drzew i czuby strzech. Odpowiedz Link
seremine Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 18:11 TRUPY Z KAWIOREM p. Jance Grudzińskiej Pani palce są chłodne i pachną, jak opium, Takie małe półtrupki anemiczne i blond, Marzą o kimś, co by ich w pocałunkach utopił, Jak w odymce błękitnej papierosa „Piedmont”. Na nietkniętą serwetę coś bezgłośnie opadnie... (Białe astry w flakonach umierają przez sen...) Pani milczy tak cicho, melodyjnie i ładnie, Jak w najlepszych preludiach lunatyczny Verlain. Może smutek zielony z twarzą negra z Zambezi Owachlarzył dziś Panią, otuloną w pół-zmrok... Pani słuchać chce moich egzokwintnych syntezji Tak, jak pije się z kawą jakiś cordial-medoc. Jednak Pani nie lubi przecież rzeczy zbyt ostrych A czyż zawsze być można gentlemanem par force?... Za minutę przyniesie nam szampana i ostryg Lokaj z twarzą wyblakłą i pomiętą, jak gors. Zresztą stać mnie dać nawet własne serce na rożen, Jeśli z niego przyrządzą apetyczne filet... Pani pachnie dziś cała ostrygami i morzem, A ja kocham tak morze, zapłakane we mgle... Za szybami ponurych, zieleniących się okien Pierwszy brzask się przeczołgał, znieruchomiał i legł... Pani dzisiaj jest chora... Pani płakać chce... Shocking! Wypłowiałe kotary słyszą wszystko... jak szpieg... Pani widzi w drobnostkach zaraz ton psychodramy... Chwile życia są kruche i słodkie, jak chrust. Czy dlatego, że my się, par exemple, nie kochamy, Nie możemy całować swoich oczu i ust? A ja chcę dzisiaj pieścić Pani piersi bez bluzki, Chcę być dziko bezczelny i mocny, jak tur. Pani dużo ma w sobie z rozpalonej Zuluski, Pani usta się śmieją i mówią: toujours! Pani dzisiaj się marzy... jakiś sen o wikingu... Purpurowe ekscesy niewyspanej Ninon... Takie, jak Pani, bierze się w pędzącym sleepingu Na poduszkach pluszowych rozebraną i mdłą. I, wsysając się w piersi Pani ostro-mdły zapach W końcach palców poznaje się budzący się wstręt Do tych kobiet, co dają się na brudnych kanapach Karmelkowo-lubieżne i pokorne, jak sprzęt. W Pani spazmach być musi coś z sapiących ekspresów. Pani nogi falują tak lubieżnie i zło. W Pani mieszka księżniczka księżycowych ekscesów I członkini zrzeszenia dla pań comme il faut. A chce Pani? Zerwiemy raz z tą wszystką hołotą! Polecimy na oślep w samochodzie, jak w śnie. U podjazdu na dole niecierpliwi już motor Ofutrzony mój szofer w swoim czarnym pince-nez. Zeskoczymy po stopniach i zatrzasną się drzwiczki. Wszystko zmiesza się razem — to co przed i co po... Z pocałunków na rękach będziesz mieć rękawiczki I z mussonu rajera na swoim chapeau! Zatwostepią latarnie w oszalałym rozpędzie, Zamigocą się domy i osuną się w dół. Pójdą słupy i słupy i kosmate gałęzie, Samym lotem z łoskotem rozcinane przez pół. A w ustronnym salonie kiedyś późno wieczorem, Kiedy będzie znów jasno i wesoło i źle... Blady lokaj we fraku nasze trupy z kawiorem Poda sennie na tacy wytwornemu milieu... Odpowiedz Link
seremine Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 18:15 DESZCZ Motto: „Oh, le bruits de la pluie...” Verlain Pada deszcz. Pada deszcz. Tańczą cienie na firance... Biały Pierrot, nocny wieszcz, Deklamuje lilii stance. Nocą... Cśśścho... Wszystko śpi... Jacyś... w kryzach... Mrok... rozpływa... Wynosili coś przez drzwi... Miękkie kroki wchodzą w dywan... Krzywy pajac, biedny klown, Głupi rycerz Beatryczy Twarz wykrzywił zło, jak faun, Na podłodze siadł i KRZYCZY... Jak chcesz wrzeszczeć — ciszej wrzeszcz! Przyjdą ludzie!... Światło wniosą!... ......................................................... Pada deszcz. Pada deszcz. Monotonnie. Capricioso. Odpowiedz Link
seremine Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 18:16 PRZEJECHALI — Kinematograf — Piegowata służąca w białej bluzce w groszki. Ktoś wysmukły, z rajerem. — Przyjedziesz?... — „Nie mogę...” Hooop!! Samochody. Platformy. Dorożki. Kinematograf szprych Z kółłomotem gruchotał po wyschłym asfalcie. — Poczekaj... — „Nie, nie, nie proś, bo mogłabym ulec...” Dzyn! Dzyn!! Tramwaj czerwony wytoczył się z alej. Jeden. Dwa. Minęły się w przelocie, dystansując drogę. Złowieszczy śpiew szlifowanych szyn... Mały człowiek w burym palcie... Trrrrrach!!! Stoppp!! Hamulec! Aaaaaaaaaa!! Przejechali! Przejechali!! Odpowiedz Link
jutta_t Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 18:17 TANGO JESIENNE Z.K. Jest chłodny dzień pąsowy i olive. Po rżyskach węszy wiatr i ryży seter. Aleją brzóz przez klonów leitmotiv Przechodzisz ty, ubrana w bury sweter. Od ściernisk ciągnie ostry, chłodny wiatr. Jest jesień, szara, smutna polska jesień... Po drogach liście tańczą pas-de-quatre I po kałużach zimny ciąg ich niesie. Dziś upadł deszcz i drobny był, jak mgła. W zagonach błyszczy woda mętno-szklista. Wyskoczył zając z mchów i siadł w pół pas. Słońcempijany mały futurysta. Po polach straszą widma suchych iw, A każda iwa, jak ogromna wiecha... Aleją brzóz przez klonów leitmotiv Przechodzisz ty samotna, bezuśmiecha... I tyle dumy ma twój każdy ruch I tyle cichej, smutnej katastrofy. Gdy, idąc drogą tak po latach dwóch Ty z cicha nucisz moje śpiewne strofy... Odpowiedz Link
jutta_t Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 18:21 ZAKŁADNICY Świat zawisnął na liczbie jak na belce dźwigara! W każdej linie - krzyk pręży się czyjś! Tylko nas tylko nas jak bezcenne cygara zatrzasnęli w szkatułkach bez wyjść! Tylko nas tylko nas krągłogłowych i białych jak żyjące odsetki ich rent zatrzasnęli jak w sejfach swoich kas ogniotrwałych w czarnych domach tłuc głową o pręt! Dzień przysyła nam co dzień noc przemądrą znachorkę Z wąskich palców tchnie słodycz i chłód - - Gdzieś za ścianą ćmią miasta czarnych tłumów machorkę w fajkach fabryk warsztatów i hut Długo człowiek na popiół w nich się zwęglał i błyszczał Skargą dymu do nieba się piął - - Suchym kaszlem gwałtownym i chrapliwym jak wystrzał przyjdzie kiedyś wykasłać go z krwią! We snach skaczą jak szczury ręce chwytne i krewkie w deszczu weksli banknotów i kart Wszystkie rzeczy na świecie mają szorstką podszewkę z naszej krzywdy rapatej jak part Armia, mrówek nam wszechświat na atomy rozkradła poznaczyła je: który i czyj - - W naszych skrzętnych mrowiskach nasze domy-widziadła będą sterczeć już zawsze jak kij Za oknami nam huczy wieczny odpływ i przypływ szumem kropel namolnym i złym Żmudny kadryl bezmyślny lat przestępnych i zwykłych był łańcuchem jesieni i zim Kiedyż wreszcie na syren zachrypniętych skowronkach sfrunie wiosna dla wszystkich na świat? Na Pawiakach w Brygidkach po Łukiszkach na Wronkach my czekamy czekamy od lat! Przyjdzie dzień twój - o tłumie! i przegródki dni martwych runą dane na twardy żer łbom Wypłyniemy na falach twoich ramion i bar twych - sześć tysięcy Alainów Gerbault! Będzie w górze nad nami migot źrenic jak w lustrze - - trzask łamiących się lodów i form Po cieśninach zatokach z najludniejszych w najpustsze będzie ciskał i huśtał nas sztorm Przyjdzie czas przyjdzie czas szale wagi się chybną Jeszcze rok jeszcze dzień jeszcze pół - - Może nam właśnie nam być tą kroplą niechybną co ciężarem przeważy ją w dół - - W wrzawie obcych protestów w zgiełku słów byle o czem zagłuszając ich nicość i czczość skrwawionymi rękami w czarne ściany łomocem: O - otwórzcie! Otwórzcie! Już dość! Odpowiedz Link
jutta_t Re: Bruno Jasienski 17.09.13, 18:26 W okresie Wielkiej czystki w maju 1937 aresztowany. Został skazany na karę śmierci przez Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR i tego samego dnia rozstrzelany[12]. Zrehabilitowany w 1956 roku... Odpowiedz Link
jutta_t Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 00:36 Życie Brunona Jasieńskiego - w młodości futurystycznego poety, pod koniec życia radzieckiego pisarza ślepo wierzącego w system - do dziś skrywa dużo tajemnic, zwłaszcza że legendę wokół swojej osoby tworzył już on sam. Co dziś o nim wiadomo? Jak się naprawdę nazywał? Jak zginął? I czy w górach Pamiru jest szczyt jego imienia? Jasieński przeszedł daleką drogę: od dandysa i poety-futurysty epatującego polskie mieszczaństwo dziwaczną ortografią i obrazoburczą treścią wierszy przez propagatora rewolucji na Zachodzie (w Paryżu pisze m.in. powieść "Palę Paryż") aż po piewcę nowego komunistycznego porządku świata w ojczyźnie rewolucji - pisarza radzieckiego, który chciał pisać tylko po rosyjsku. Odpowiedz Link
nefretete993 Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 00:38 Urodził się jako Wiktor Zysman 1 lipca 1901 roku. Jego ojciec był żydowskim lekarzem w Klimontowie (okolice Sandomierza) – bardzo poważanym w swoim miasteczku. Nie wiadomo dlaczego chłopiec w wieku siedmiu lat zostaje usynowiony przez Jana Jasieńskiego – tym bardziej, że taka osoba prawdopodobnie w ogóle nie istniała. Bardzo możliwe, że to Jakub Zysman chociał zatrzeć ślady żydowskiego pochodzenia dzieci. Brunonem Jasieńskim staje się w wieku 19 lat - jest wtedy już poetą futurystycznym. Dlaczego wybrał to właśnie imię, to także pozostaje tajemnicą. Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 00:41 Pisownia stosowana przez Jasieńskiego i innych futurystów szokowała współczesnych – wielu z nich, szczególnie tym ze starszego pokolenia (np. Żeromskiemu) coś takiego w ogóle nie mieściło się w głowie. Oczywiście Jasieński nie przejmował się tym i pisał, jak chciał: "Hcemy szczać we wszystkih kolorah", a w "Jednodńuwce" namawiał do "natyhmiastowej futuryzacji żyća": "Będźemy zwoźić taczkami z placuw, skweruw i ulic ńeświeże mumie mickiewiczuw i słowackih". Przy czym wiele z jego ortograficznyh propozycji do dziś zachowuje coś z wywrotowego i obrazoburczego potencjału, jak choćby "Żeczpospolita Polska" czy "Hrystus". Tak pisał w "Bucie w butonierce", tak pisali jego koledzy z którymi tworzył polski futuryzm: Anatol Stern, Aleksander Wat, Stanisław Młodożeniec... Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 00:42 A na pewno celebryta, który ma dość. Prasa literacka i szersza publika uznawały Jasieńskiego za skandalistę, recenzenci zalecali mu pobyt w Tworkach. Szczególną niechęcią jego twórczość darzyli Skamandryci: Tuwim go parodiował, Słonimski nie cenił, Lechoń pogardzał - wszyscy uważali jego wiersze za wtórne wobec rosyjskiego futuryzmu ("piątą wodę po Siewieraninie" – określenie Lechonia). Wśród najczęstszych obelg pojawiają się takie słowa jak dekadent, kabotyn, pozer, wariat, bolszewik, obrazoburca nihilista. Sam Jasieński szybko poczuł się zmęczony własnym wizerunkiem skandalisty. "Niejeden nazwisko mu po pismach wytarł" – napisał. W wierszu "Moja nieśmiertelność", jako pierwszy może wyraził poczucie utraty tożsamości wynikające z celebryckiego istnienia w sferze publicznej, sprowadzania swojej osoby do rzędu liter w napastliwym artykule - fantazjuje w nim o innym typie istnienia: "Tylko nie będę już Bruno Jasieński, Chodzący pokarm tysiąca pismaków. Zamknę się w ciszy ogromnej, jak w grobie Na bieli ud twych, jak na śnieżnym tle mat, I każdej z moich odchodzących kobiet Wcałuję w piersi swój jeden poemat" Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 00:48 Napisał m.in. cykl "Epitaphia Wielkich Polaków" z podtytułem "Niestety żyjących" – nagrobki dostali tam m.in. Żeromski, Kasprowicz, Tuwim, Słonimski, Iwaszkiewicz, Lechoń, Hemar – jak się dopiero miało okazać, większość z nich umarła dużo po Jasieńskim... Od 1925 roku Jasieński przebywa w Paryżu. Pisze tam m.in. "Słowo o Jakubie Szeli" – poemat będący próbą nowego odczytania ważnego fragmentu polskiej historii - rabacji galicyjskiej z 1846 roku. W Szeli Jasieński zobaczył pierwszego świadomego obrońcę interesów chłopstwa. (Pisał, że jakby historyczny Szela nie istniał, to w interesie kultury polskiej trzeba by go wymyślić). Sztukę na podstawie poematu wystawia w Paryżu z kierowanym przez siebie teatrem robotniczym – jedno z przedstawień zamienia się w wiec polityczny, publiczność śpiewa „Międzynarodówkę". Po Szelę jako bohatera i postać pozwalającą inaczej spojrzeć na polską historię sięgnęli ostatnio Paweł Demirski i Monika Strzępka w spektaklu "W imię Jakuba S.", muzycznie do tej tematyki nawiązał zespół R.U.T.A. na płycie "Gore". Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 00:49 W Paryżu pisze też "Palę Paryż" – po francusku. Powieść będąca historią sfrustrowanego robotnika, który w Paryżu wywołuje epidemię dżumy, była bardzo popularna - stała się też jednym z powodów wydalenia pisarza z Francji. Odpowiedz Link
kristopherh Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 00:50 Po wydaleniu z Francji, Jasieński udaje się prosto do Leningradu, stamtąd (podobno w jednym przedziale z Majakowskim) do Moskwy. W ZSRR zaczyna wspinać się po szczeblach kariery literacko-urzędniczej. W tym czasie stara się uchodzić za wzorcowego pisarza radzieckiego, pisze niemal wyłącznie po rosyjsku, odżegnuje się też od futurystycznej przeszłości. W końcu w okresie wielkich czystek staje się uczestnikiem przerażającego spektaklu oskarżeń i samokrytyk. Wcześniej stał się współautorem pozycji „Białomorsko-Bałtycki Kanał im. Stalina. Historia budowy" o zbawiennych efektach reedukacji więźniów poprzez pracę przy budowie Kanału. Jeden z rozdziałów nosił tytuł „Dobić wroga klasowego". Odpowiedz Link
kristopherh Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 00:52 Kariera polityczna w ZSRR zaprowadziła Jasieńskiego do Tadżykistanu. W 1930 roku był członkiem komisji wytyczającej granicę między Uzbekistanem a Tadżykistanem. Do tego ostatniego kraju jeździł jeszcze kilkakrotnie. Tadżykistan jest też tłem napisanej już po rosyjsku powieści "Człowiek zmienia skórę" – najbardziej chyba zidelogizowanej książki Jasieńskiego, dotyczącej budowy systemu irygacyjnego na polach bawełny w Azji środkowej. Ta wzorcowa socrealistyczna powieść była drukowana w setkach tysięcy egzemplarzy, a Jasieński pracował nawet nad scenariuszem filmowym. Podobno do lat 70. XX wieku książka Jasieńskiego była lekturą obowiązkową w Tadżykistanie, a imieniem autora nazwano szczyt w paśmie gór Pamiru – na iglicy szczytu umieszczono metalowy pojemnik z książką "Człowiek zmienia skórę" i wierszem "Toast" poświęconym stolicy tadżyckiej SRR - Duszanbe. W 1982 roku w wytwórni Tadżykfilm powstał 5-odcinkowy serial na podstawie powieści. "Zmowa obojętnych".... Z tej książki zaczętej w 1930 roku i nigdy nieukończonej znane jest motto: "Nie lękaj się wrogów, w najgorszym razie mogą cię zabić. Nie lękaj się przyjaciół, w najgorszym razie mogą cię zdradzić. Lękaj się obojętnych, bo za ich milczącą zgodą mord i zdrada istnieją na świecie". "Zmowa" to z jednej strony dość wzorcowa powieść socrealistyczna, z drugiej - to właśnie komunista, który wszędzie wokół siebie demaskuje spiski i zdradę, okazuje się na końcu zdrajcą. Jasieński jej nie dokończył - padł ofiarą mechanizmu, który tak dokładnie opisywał. Do 1992 roku powszechnie sądzono, że Jasieński został skazany na 15 lat pobytu w obozie pracy. Wersję o zesłaniu na Syberię i śmierci w łagrach sowieckich potwierdzała relacja Aleksandra Wata i Anatola Sterna, a utrwalała piosenka Jacka Kaczmarskiego, w której Jasieński podążył drogą białą jak obłęd: "zaginął gdzieś po drodze. Odtąd los jego jest nieznany" (Epitafium dla Brunona Jasieńskiego"). Odpowiedz Link
kristopherh Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 00:56 Bruno Jasieński najprawdopodobniej został jednak rozstrzelany i pochowano go na zbiorowym cmentarzysku w masowej mogile w Butowie pod Moskwą. W swoim artykule Piotr Mitzner podaje, że Jasieński - wg akt NKWD - zginął 17 września 1938. Pisma zebrane i niektóre wybory: "Utwory poetyckie, manifesty, szkice". Opracował Edward Balcerzan. Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo, Biblioteka Narodowa, Seria I, nr 211, Wrocław 1972. "But w butonierce i inne wiersze". Wybór, posłowie i objaśnienia Krzysztofa Jaworskiego. Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2006. Niektóre opracowania o poecie: Edward Balcerzan, "Styl i poetyka twórczości dwujęzycznej Bruno Jasieńskiego". Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo, Wrocław 1968. "Anatol Stern, Bruno Jasieński". Wiedza Powszechna, Warszawa 1969. Janina Dziarnowska, "Słowo o Brunonie Jasieńskim". Książka i Wiedza, Warszawa 1982. Krzysztof Jaworski, "Bruno Jasieński w Paryżu (1925-1929)". Wydawnictwo Akademii Świętokrzyskiej, Kielce 2003. Piotr Mitzner, "Bruno Jasieński. Śmierć futurysty", "Karta", 1993, nr 11 [tu informacja o okolicznościach i dacie śmierci poety]. Odpowiedz Link
seremine Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 01:29 Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach, Teraz jestem słoneczny, siebiepewny i rad. Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach, Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat. Nie zatrzymam się nigdzie na rozstajach, na wiorstach, Bo mnie niesie coś wiecznie, motorycznie i przed. Mijam strachy na wróble w eleganckich windhorstach, Wszystkim kłaniam się grzecznie i poprawiam im pled. W parkocieniu krokietni — jakiś meeting panieński. Dyskutują o sztuce, objawiając swój traf. One jeszcze nie wiedzą, że gdy nastał Jasieński, Bezpowrotnie umarli i Tetmajer i Staff. One jeszcze nie wiedzą, one jeszcze nie wierzą. Poezyjność, futuryzm — niewiadoma i X. Chodźmy biegać, panienki, niech się główki oświeżą — Będzie lepiej smakować poobiedni jour-fixe. Przeleciało gdzieś auto w białych kłębach benzyny, Zafurkotał na wietrze trzepocący się szal. Pojechała mi bajka poza góry doliny nic jakoś mi nie żal, a powinno być żal... Tak mi dobrze, tak mojo, aż rechoce się serce. Same nogi mnie niosą gdzieś — i po co mi, gdzie? Idę młody, genialny, niosę BUT W BUTONIERCE, Tym co za mną nie zdążą echopowiem: — Adieu! — Odpowiedz Link
seremine Re: Bruno Jasienski 18.09.13, 01:30 Prowokacyjny z założenia wiersz But w butonierce ukazał się publicznie w 1921 roku w debiutanckim tomiku poezji Jasieńskiego o tym samym tytule. Ten niezwykły utwór miał oznaczać początek wielkiej rewolucji w polskiej poezji. Odtąd to futuryści mieli nadawać ton. Brzmienie słowa miało wyprzeć jego znaczenie. Widać to doskonale już w tytule wiersza, który z racjonalnego punktu widzenia jest absurdalny, ponieważ but nie zmieściłby się do butonierki. Dla Jasieńskiego ważniejsze zestawienie tych dwóch podobnie brzmiących słów, niż ich treść. Zabieg ten nosił cechy poezji lingwistycznej. But w butonierce to wyrafinowany poetycki żart. Nie ma on charakteru prześmiewczego, satyrycznego, jest raczej optymistyczny i pogodny. W ten sposób odzwierciedla emocje, które panowały w Polsce zaraz po odzyskaniu niepodległości. Bohaterem wiersza jest sam autor. Jego nazwisko pada nawet w tekście. Jasieński zaprezentował siebie jako młodego, dynamicznego, pewnego siebie geniusza, który, wędrując przez świat odmienia go. Co ważne, nie ogląda się za plecy. Nie interesuje go przeszłość, tylko to, co przed nim. Zapewnia, że nic i nikt nie jest w stanie zatrzymać jego triumfalnego marszu. Poza poety jest silnie narcystyczna, bezkrytyczna, można powiedzieć, że mamy do czynienia z samouwielbieniem. Jasieński odważył się nawet nie tyle postawić się na równi z wielkimi: Leopoldem Staffem i Kazimierzem Przerwą-Tetmajerem, ale wręcz ich „uśmiercił”: Odpowiedz Link