Dodaj do ulubionych

Oko za oko

06.11.17, 16:11
Szacuje się, że w okresie II wojny światowej Niemcy spacyfikowali ponad 800 polskich miejscowości. W niektórych przypadkach wymordowana została niemal cała ich ludność. Symbol męczeństwa polskiej wsi stanowi spacyfikowana w dniach 12–13 lipca 1943 r. świętokrzyska wioska Michniów, w której Niemcy zastrzelili bądź spalili żywcem 204 osoby.

Tragedia wioski wynikała z ofiarności mieszkańców wobec oddziałów partyzanckich i doprowadziła do akowskiego uderzenia odwetowego na niemiecki pociąg osobowy koło bloku kolejowego Podłazie pod Suchedniowem.
Obserwuj wątek
    • seremine Re: Oko za oko 06.11.17, 16:12
      Szacuje się, że w okresie II wojny światowej Niemcy spacyfikowali ponad 800 polskich miejscowości. W niektórych przypadkach wymordowana została niemal cała ich ludność. Symbol męczeństwa polskiej wsi stanowi spacyfikowana w dniach 12–13 lipca 1943 r. świętokrzyska wioska Michniów, w której Niemcy zastrzelili bądź spalili żywcem 204 osoby.

      Tragedia wioski wynikała z ofiarności mieszkańców wobec oddziałów partyzanckich i doprowadziła do akowskiego uderzenia odwetowego na niemiecki pociąg osobowy koło bloku kolejowego Podłazie pod Suchedniowem.
    • seremine Re: Oko za oko 06.11.17, 16:13


      Partyzancka wioska

      Michniów znajduje się kilka kilometrów na południe od Suchedniowa. Jest bardzo malowniczo położony wśród niewielkich wzgórz, lasów i pól świętokrzyskich. Podczas II wojny światowej mieszkańcy wioski dość szybko włączyli się w wir działalności podziemnej, wstępując do organizacji konspiracyjnych, a następie zasilając grupy dywersyjne i oddziały partyzanckie.

      Szczególnie mocną pozycję w Michniowie miała AK, a zwłaszcza oddziały stworzone przez przybyłego w maju 1943 r. w Góry Świętokrzyskie cichociemnego por. Jana Piwnika „Ponurego”. Piwnik zaczął skupiać pod swą komendą chodzące do tej pory luźno grupy leśne, tworząc z nich Zgrupowania Partyzanckie AK „Ponury”. 4 czerwca objął również dowództwo okręgowego Kedywu.
      • seremine Re: Oko za oko 06.11.17, 16:13
        W Michniowie początkowo stacjonował jego sztab. Jednak po przeniesieniu bazy na wzgórze Wykus w Lasach Siekierzyńskich wioska spełniała funkcję punktu kontaktowego. Kilka pierwszych tygodni Piwnik poświęcił na sprawy organizacyjne. W jego wojsku znalazły się oddziały różnorakiej proweniencji od Narodowych Sił Zbrojnych, poprzez AK i BCh, po Gwardię Ludową (GL). Przyjmował również partyzantów innych narodowości: Rosjan, Gruzinów oraz Żydów. Wkrótce Zgrupowania liczyły ponad 300 żołnierzy.
        • seremine Re: Oko za oko 06.11.17, 16:14
          WOJCIECH KÖNIGSBERG03-11-2017 (03:47)
          W tej wsi Niemcy zastrzelili i spalili żywcem 204 Polaków. Jak Armia Krajowa odpowiedziała na obrzydliwą zbrodnię?
          Okupant wymordował wieś znaną z pomocy partyzantom. W odwecie Armia Krajowa zorganizowała jedną ze swoich szczególnie brawurowych akcji.
          253
          33
          43
          77
          Dwa miesiące po opisywanych tu wydarzeniach por. Jan Piwnik wita księdza Mariana Majewskiego ps. "Robak", który przybył do obozu partyzantów AK
          Dwa miesiące po opisywanych tu wydarzeniach por. Jan Piwnik wita księdza Mariana Majewskiego ps. "Robak", który przybył do obozu partyzantów AK (fot.Tadeusz Rylski „Ostoja”, lic. CC BY-SA 4.0)
          Szacuje się, że w okresie II wojny światowej Niemcy spacyfikowali ponad 800 polskich miejscowości. W niektórych przypadkach wymordowana została niemal cała ich ludność. Symbol męczeństwa polskiej wsi stanowi spacyfikowana w dniach 12–13 lipca 1943 r. świętokrzyska wioska Michniów, w której Niemcy zastrzelili bądź spalili żywcem 204 osoby.

          Tragedia wioski wynikała z ofiarności mieszkańców wobec oddziałów partyzanckich i doprowadziła do akowskiego uderzenia odwetowego na niemiecki pociąg osobowy koło bloku kolejowego Podłazie pod Suchedniowem.


          Partyzancka wioska

          Michniów znajduje się kilka kilometrów na południe od Suchedniowa. Jest bardzo malowniczo położony wśród niewielkich wzgórz, lasów i pól świętokrzyskich. Podczas II wojny światowej mieszkańcy wioski dość szybko włączyli się w wir działalności podziemnej, wstępując do organizacji konspiracyjnych, a następie zasilając grupy dywersyjne i oddziały partyzanckie.

          Szczególnie mocną pozycję w Michniowie miała AK, a zwłaszcza oddziały stworzone przez przybyłego w maju 1943 r. w Góry Świętokrzyskie cichociemnego por. Jana Piwnika „Ponurego”. Piwnik zaczął skupiać pod swą komendą chodzące do tej pory luźno grupy leśne, tworząc z nich Zgrupowania Partyzanckie AK „Ponury”. 4 czerwca objął również dowództwo okręgowego Kedywu.


          Domena publiczna
          Podziel się
          Na zdj. Cichociemny por. Jan Piwnik „Ponury”. To on dowodził akcją pod Suchedniowem.


          W Michniowie początkowo stacjonował jego sztab. Jednak po przeniesieniu bazy na wzgórze Wykus w Lasach Siekierzyńskich wioska spełniała funkcję punktu kontaktowego. Kilka pierwszych tygodni Piwnik poświęcił na sprawy organizacyjne. W jego wojsku znalazły się oddziały różnorakiej proweniencji od Narodowych Sił Zbrojnych, poprzez AK i BCh, po Gwardię Ludową (GL). Przyjmował również partyzantów innych narodowości: Rosjan, Gruzinów oraz Żydów. Wkrótce Zgrupowania liczyły ponad 300 żołnierzy.

          Zobacz także: Największy błąd Adolfa Hitlera

          Na początku lipca przeprowadził pierwszą akcję zbrojną. W nocy z 2 na 3 lipca zaatakowane zostały dwa pociągi pod Łączną koło Suchedniowa, z których jeden zderzył się dodatkowo z pociągiem towarowym. Następnie wagony zostały ostrzelane przez partyzantów. Był to swoisty chrzest całości wojska „Ponurego”. Dowódca zadowolony z wyniku uderzenia w niedzielę 11 lipca zorganizował podniosłe święto partyzanckie na Wykusie. Podczas uroczystości żołnierze złożyli przysięgę oraz otrzymali symboliczne orzełki. Jednak dzień później nastroje diametralnie się zmieniły.


          Spóźniona odsiecz

          Rankiem 12 lipca na Wykus przybył ppor. Stefan Obara „Stefan”, informując, że w Michniowie Niemcy aresztują mieszkańców. Piwnik zebrał 100 najlepiej uzbrojonych ludzi i ruszył z nimi szybkim marszem do oddalonej o około 15 kilometrów wioski. Niestety odsiecz przybyła za późno. Niemcy zdążyli już wymordować część mieszkańców. Jak wspominał jeden z żołnierzy „Ponurego” Zdzisław Rachtan „Halny”:

          Wszystko się jeszcze tliło, głownie całe leżały. Niezapomniany obraz kobiety, która stała spalona z dzieckiem na ręku. Stała spalona między ścianą a piecem, takim jak były na wsi do spania. Straszny widok. Coś niesamowitego. Słodki, przedziwny zapach. Ja pamiętam swoje krótkie włosy, bo byłem ostrzyżony, to pod furażerką myślałem, że mi się to wszystko podnosi.

          Widok spalonych ciał szokował nawet najbardziej doświadczonych partyzantów. Grozy sytuacji dodawał fakt, że część z nich wśród zamordowanych rozpoznało swych najbliższych. Także Piwnik, jako chłopski syn z Janowic koło Opatowa, bardzo mocno przeżył śmierć mieszkańców wioski. Wkrótce, po naradzie z oficerami, podjął decyzję, że Niemcy muszą odpowiedzieć za swą zbrodnię. Rozkazał wymarsz w kierunku bloku kolejowego Podłazie położonego między Suchedniowem a Łączną, gdzie planowano zaatakować niemiecki pociąg i zlikwidować jego pasażerów.

          Odwet Ponurego

          Plan zakładał zatrzymanie pociągu jadącego z Krakowa do Warszawy za pomocą detonacji ładunku pod lokomotywą. Uderzeniem dowodził dowódca I Zgrupowania cichociemny por. Eugeniusz Gedymin Kaszyński „Nurt”. Próba nie powiodła się. Zawiódł materiał wybuchowy, z którego sporządzono ładunek. Dowodzenie przejął dowódca II Zgrupowania, również skoczek ppor. Waldemar Szwiec „Robot”. Tym razem zamierzano za pomocą opuszczenia semafora zatrzymać pociąg jadący około godz. 2.40 z Warszawy do Krakowa. Jak można przeczytać w dzienniku prowadzonym przez żołnierza II Zgrupowania Stanisława Wolffa „Staszka”:


          Otrzymujemy teraz nowy rozkaz: zatrzymać pociąg jadący ze Skarżyska. W słowa rozkazu włącza się już znowu rosnący łoskot zbliżającego się pociągu. Chorąży „Marian” [Marian Wikło – W.K.] opanował już przystanek, słychać zgrzyty hamulców i maszyna staje. Kolega „Wąs” [kpr. Kazimierz Skrzynecki – W.K.] ładuje serię z cekaemu w kocioł parowozu, wypryskuje woda, z sykiem uchodzi para. Pada rozkaz: „Do pociągu”.
          • seremine Re: Oko za oko 06.11.17, 16:15
            https://v.wpimg.pl/LTE5ODcyJT1qemByV000YHQBYCBNDjw9KFJhNA9We2F0BX93UEx9eWgEfHBaQXhtdQ19aw8WJzsoWjs9FBhiPjVS/
      • seremine Re: Oko za oko 05.03.19, 14:59
        Ciekawe, prawda?
    • black_jotka Re: Oko za oko 14.11.18, 17:07
      Niemcy, Ukraincy..samo dranst...o!
    • seremine Re: Oko za oko 05.03.19, 14:46
      Tak to na wojnie bywa
    • mala200333 Re: Oko za oko 04.06.19, 23:14
      Straszne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka