czajnik74
13.09.04, 10:50
Wspólnie z Adminem odjechaliśmy z Wawy o świcie do Bydgoszczy by zjawić się
na miejscu około 10.40 gdzie czekał na nas tom-szur kolega Adama i jeden z
organizatorów Masy tamże. Następnie udalismy się na gorącą cherbatę i kanapki
do naszszego gopsodarza gdzie nastepnie spora grupa rowerzystów zajmowała się
już dekorowaniem swoich rowerów - czarną szarfą `ostatnie pożegnanie`
szprychy swoich bajków. Spora część miała poprostu wetknięte w szprychy
czarne kartoniki - symbol wiadomy. Nastepnie udaliśmy się na oddalony kilka
kilometrów od centrum cmentarz gdzie o 12.00 rozpoczęła się uroczystość.
Na miejscu było już kilkudzisięciu rowerzystów - z kwiatami, plakatami,
łzami. Spora grupa rowerowego środowiska bydgoskiego - miejscowy klub
cyklistów (gdzie średnia wieku lat 60 na bianchi i compagnolo szacunek
wzbudzała)trialowcy, downhilowcy. Wszyscy ustawiliśmy się nastepnie po obu
stronach ulicy w szpalerze gdzie niedługo potem przetoczyła się kawalkada
żałobików.
Zostaliśmy bardzo ciepło i miło przyjęci jako delegacja warszawskiej Masy i
kurierów stołecznych. Złożyliśmy następnie plakat Masy z naszymi podpisami
zamiast kwiatów.
Po ceremoni uformowała się spontaniczna Masa Krytyczna, z którą w milczeniu
przejchaliśmy przez centrum miasta na rynek gdzie miejscowe media(wyborcza i
pomorska, radia pik i eska) czakały już na informacje z cyklu co dalej?
Po cichej demostracji siły stojąc na rynku, po wylaniu swoich żali do mediów
rozpoczęła się na gorąco dyskusja jak upamietnić na Masach w całej Polsce
jednolicie pamięć Adama(szczegóły niedługo zostaną Wam wszystkim przekazane).
Potem wspólnie z naszymi gospodarzami(tom, gosia, i koleś na dh) pokazano nam
urokliwe miasto z brdą i udaliśmy się na posiłek. W sielskiej juz atmosferze
wymieniliśmy sie poglądami oraz czekaliśmy na nasz powrotny pociąg gdzie z
trudem zdązyliśmy wpadając w ostatniej chwili na peron.
Dziękuję Bydgoszczy za miłe i serdeczne przyjęcie (w szczególności Tomowi,
Gosi).
Czajnik
PS. Rozwiać też chciałbym obawy niektórych mało rozgarnietych osób, którzy
mimo deklaracji nie `odważyli` się do nas dołaczyć - że `żadnej zadymy na
pogrzebie nie było` i żadnego pałowania policji również. Jeśli żyjecie w
abstrakcyjnym świecie obaw i iluzji - dobra rada ważcie słowa, nie róbcie z
gęby cholewy!