Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    o trzymaniu kieliszka

    24.03.03, 12:17
    ciekawa rzecz z tym trzymaniem kieliszka. wszystkie poradniki, przewodniki i
    almanachy piszą, że należy trzymać za nóżkę lub podstawkę. A wszyscy trzymaja
    za czaszę. ciekawe, dlaczego. Ostatnio zwracam na to uwagę również podczas
    oglądania filmów - to samo. Np. w "na dobre i na złe" (oglądam, a jakże ;-)
    ciągle piją wino - w końcu klasa co najmniej średnia, lekarze, adwokaci - a
    kieliszka trzymać nie potrafią. A może ja się mylę, może zasada "za nóżkę lub
    podstawkę" dotyczy tylko degustacji, a nie normalnego picia? A jak Wy
    trzymacie?
    pozdrawiam
    p.s. gruner veltliner "storch" Lenza Mosera - proste winko, typowy gruve,
    świetny do pieczonego pstrąga i do pizzy, (ok. 3,80 euro), na pewno kupię
    więcej jak będę "tam" :-)
    Obserwuj wątek
      • enolog74 Re: o trzymaniu kieliszka 24.03.03, 15:50
        Kultury ludzie uczą się pokoleniami,a nie tak jak u nas na skróty.Jeżeli ktoś
        trzyma kieliszek za czaszę,to znaczy,że nie przeszkadza mu zbyt cieple wino.A
        skoro tak,to może po prostu za rzadko pija.Najgorsze w tym jest to,że ludzie
        oglądając filmy później powielają wzorce zachowań.I tak dalej...
        • tytus5 Re: o trzymaniu kieliszka 24.03.03, 19:33
          Witam
          Chyba sie trochę czepiacie. Serial ogłądam rzadko/ nie
          przepadam za science fiction/ ale nie widziałem aby ktoś
          tam pił wino. Owszem popijają winem posiłki. A to nie to
          samo.
          Pozdrowienia
          • Gość: docg O trzymaniu kieliszka w serialu "Na Dobre..." IP: 212.160.147.* 25.03.03, 08:47
            skoro już zeszliśmy na tematy kultury (a w zasadzie kultury filmowej, bo o
            kulturze przecież cały czas mówimy ;-) ) to właśnie w ostatnim odcinku
            wspomnianego serialu Dorota Segda i ten gość co gra mecenasa Depczyka na
            spotkaniu tete'a'tete popijali sobie winko (nawet było widać butelkę, ale nie
            rozpoznałem) i dzielnie trzymali kieliszki za czaszę. Z tym, że tutaj mam
            mieszane uczucia, bo z jednej strony rola edukacyjna tych seriali jest ogromna
            i gdyby np. Zosia choć raz prawidłowo ujęła kieliszek to miałoby to większy
            wpływ na ogólną świadomość niż wszystko to, co do tej pory napisano w
            literaturze na temat trzymania kieliszka; z drugiej strony przyznaję, że
            trzymanie kieliszka za nóżkę (nie mówiąc o podstawce) może się wydać nieco
            wydumane i nienaturalne (tak jak mi jeszcze nie tak dawno) i cała wspomniana
            scena straciłaby znaczną część swojego romantyzmu. No ale Zosia i Kuba przy
            obiedzie powinni prawidłowo dzierżyć kielichy. Jeśli ktoś z czytających zna
            tych aktorów albo reżysera to pliiiiz, powiedzcie im :-))
            pozdrawiam
            p.s. do Winomana (jeśli zdzierżył do tego miejsca): "mój" storch
            (qualitatswein, burgenland) jest zupełnie wytrawny więc pasował do pizzy z
            szynką i serem pleśniowym. A pizza z owocami występuje, nazywa się
            (przynajmniej u nas) "Hawajska", ma toto na sobie szynkę, ananasa i (czasem)
            mandarynki i jest zjadane przeważnie przez panie.
            zaznaczam, że nie jestem pracownikiem ani właścicielem żadnej pizzerii :-)))))
            deo
            • ducale Re: O trzymaniu kieliszka w serialu 'Na Dobre...' 25.03.03, 08:54
              Gość portalu: docg napisał(a):

              > skoro już zeszliśmy na tematy kultury (a w zasadzie kultury filmowej, bo o
              > kulturze przecież cały czas mówimy ;-)
              Deo nie dla kazdego sitcomy to nosniki kultury i jej zródła,najciekawsze z tego
              jest to ze w jednym z nich gra (grał?) dyrektor handlowy jednego z
              importerów ,bodajże księdza
              ps. juz widze nastepny post Deo " o poprawnym dekantowaniu wina w serialach
              latino-amerykańskich" ;)
              pozdr
              • Gość: docg dalej o serialach IP: 212.160.147.* 25.03.03, 09:07
                Duca, "zejście na temat kultury" to miała być delikatna ironia, sorry, skoro
                nie wyszło. A z tym dyrektorem handlowym - faktycznie dziwne. Ja się na handlu
                nie znam, ale teraz przynajmniej wiem, że praca takiego dyrektora polega na
                graniu w filmach :-)
                pozdrawiam
                p.s. nie wiedziałem, że w latynoamerykańskich serialach pokazują dekantowanie
                wina, będę musiał zacząć je oglądać! :-))
                --------------------------------
                ducale napisał:

                (...)> Deo nie dla kazdego sitcomy to nosniki kultury i jej zródła,najciekawsze
                z tego
                >
                > jest to ze w jednym z nich gra (grał?) dyrektor handlowy jednego z
                > importerów ,bodajże księdza
                > ps. juz widze nastepny post Deo " o poprawnym dekantowaniu wina w serialach
                > latino-amerykańskich" ;)
                > pozdr
                • winoman Re: dalej o serialach 25.03.03, 09:14
                  > A z tym dyrektorem handlowym - faktycznie dziwne. Ja
                  się na handlu
                  > nie znam, ale teraz przynajmniej wiem, że praca takiego
                  dyrektora polega na
                  > graniu w filmach :-)

                  Jeśli pan dyrektor jest z wykształcenia aktorem, to co w
                  tym dziwnego? :-)) No i jaka wspaniała okazja na
                  inteligentne "product placement"!

                  Przy okazji, czy "pizza hawajska" ma tyle wspólnego z
                  Hawajami, ile "fasolka po bretońsku z Bretanią? :-)))

                  Pozdrawiam!
                  • docg Re: dalej o serialach 25.03.03, 09:20
                    winoman napisał:

                    (...)
                    > Przy okazji, czy "pizza hawajska" ma tyle wspólnego z
                    > Hawajami, ile "fasolka po bretońsku z Bretanią? :-)))
                    >
                    > Pozdrawiam!
                    -----------------
                    ... pewnie tak, i tyle samo, co bułka paryska z Paryżem, pierogi ruskie z Rusią
                    i napoleonki z Napoleonem :-))
                  • gagapisa Re: dalej o serialach 25.03.03, 10:18
                    > Przy okazji, czy "pizza hawajska" ma tyle wspólnego z
                    > Hawajami, ile "fasolka po bretońsku z Bretanią? :-)))
                    >
                    Skoro juz o kulturze, to czemu nie o kulinarnej. "Toto hawajskie" to ma tyle
                    wspolnego z pizza, ile ja z baletem. Generalnie pizze sa dwie: margherita
                    (pomidor, mozzarella di bufala, bazylia) i marinara (pomidor, anchois, czasami
                    kapary). Reszta to tylko dziwne wariacje na temat lub nie, a na bestialstwo w
                    stylu Pizza Hut to juz szkoda atramentu. ;))))

                    I do pizzy lubie piwo :):):):)
                    Pozdrawiam,
                    Gaga
      • winoman Re: o trzymaniu kieliszka 24.03.03, 22:26
        > ciekawa rzecz z tym trzymaniem kieliszka. wszystkie
        poradniki, przewodniki i
        > almanachy piszą, że należy trzymać za nóżkę lub
        podstawkę. A wszyscy trzymaja
        > za czaszę. ciekawe, dlaczego.

        Myślę, że przyczyn jest kilka. Przede wszystkim
        powszechne jest nalewanie wina niemal do pełna, a tak
        wypełniony kieliszek dużo trudniej utrzymać w pionie
        trzymając za nóżkę, o podstawce nie mówiąc. Poza tym (w
        Polsce) przyczyn można szukać w naszej tradycji picia
        herbaty w szklankach. Myślę, że dla wielu osób kieliszek
        to po prostu szklanka ze śmieszną nóżką. Wreszcie
        trzecia przyczyna (zaobserwowałem to na moich znajomych):
        nawet osoby dotąd trzymające kieliszki z Krosna dzielnie
        za nóżkę, często chwytają Divę za czaszę, jakby bojąc
        się, że nóżka pęknie.

        > Ostatnio zwracam na to uwagę również podczas
        > oglądania filmów - to samo. Np. w "na dobre i na złe"
        (oglądam, a jakże ;-)
        > ciągle piją wino - w końcu klasa co najmniej średnia,
        lekarze, adwokaci - a
        > kieliszka trzymać nie potrafią.

        No a gdzie się mieli nauczyć? Na studiach tego nie uczą,
        a szkoda. Nieżyjący już wrocławski (a wcześniej lwowski)
        matematyk prof. Stanisław Hartman mawiał, że w czasach
        jego młodości misja profesora polegała nie tylko na
        przekazaniu studentowi wiedzy fachowej, ale też na
        przykład podstaw wiedzy o winach! Ja robię co mogę, z
        magistrantami mi się czasem udaje :-))

        > A jak Wy trzymacie?

        Melduję, że trzymam regulaminowo :-))

        > p.s. gruner veltliner "storch" Lenza Mosera - proste
        winko, typowy gruve,
        > świetny do pieczonego pstrąga i do pizzy, (ok. 3,80
        euro), na pewno kupię
        > więcej jak będę "tam" :-)

        Wszystkie "Storchy" z którymi miałem dotąd do czynienia
        były całkiem słodkimi Spatlese, więc raczej tylko do
        pizzy z owocami by się nadawały (jeśli nasi italofile
        znają takie coś :-)) ).

        Pozdrawiam!
      • sstar Re: o trzymaniu kieliszka 24.03.03, 22:38
        Dla mnie istotne sa tu raczej zagadnienia pragmatyczne - jesli chce popatrzec
        na barwe lub strukture to raczej nie trzymam za czasze (nawet jak nie jadlem
        przed chwila tortu rekoma) aby wizja byla lepsza.
        Z kolei jesli celem jest ogrzanie wina to trudno dokonac tego trzymajac za
        nozke (chyba ze z jakichs nadprzewodnikow :-)). Bywa tez grzane wino, ktore na
        szczescie nie pija sie zwykle z kieliszka tak wiec problem odpada.

        Pozdrawiam!
        • Gość: AST Re: o trzymaniu kieliszka IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.03.03, 08:03
          Tlumacze z ksiazki "Questioni di stile- il galateo moderno" ("Kwestie stylu-
          wspolczesny savoir vivre" Barbary Ronchi Della Rocca

          " kieliszek w ksztalcie pucharka nie nalezy trzymac za nozke lecz poddtrzymywac
          dno"

          Trzymanie kieliszka to tez sprawa, jaka mnie dreczy bo:

          -we Wloszech trzymaja za dno (przekonajcie sie sami)
          -w Niemczech za nozke

          Mowie oczywiscie o piciu wina do posilkow, a nie o degustacjach.

          W ksiazce, ktorej fragment cytowalam sa jeszcze nastepujace przydatne wskazowki:

          -pic malymi lykami nie przechylajac glowy do tylu
          -zostawic zawsze pare kropli wina na dnie, nie wyprozniac do ostatniej kropili
          -nigdy nie pic majac jeszcze pokarm w ustach, zawsze oczyscic wargi serwetka
          przed zblizeniem kieliszka di ust
          -nie podnosic kieliszka aby pomoc nalewajacemu wino
          -przy toascie nie tracac sie kieliszkami, lecz tylko to lekko zaznaczyc
          -znawcy i amatorscy sommelierzy powinni zrezygnowac z mimiki, wachania,
          plukania ust i wykladow na temat wina, ktore dla innych moga byc malo ciekawe.
          Wystarczy dyskretna pochwala.

          • joe_stru Re: o trzymaniu kieliszka 25.03.03, 11:30
            Teraz ja!!!!!:)
            Trzymam kieliszek za nóżkę , ale raczej wyżej , bliżej czaszy. Za podstawkę
            raczej nie chwytam , bo a)boje się , że pęknie , chociaż nalewam przepisowo -
            1/3 , b)faktycznie wygląda to dziwnie.
            A co do ogrzewania. Tak się składa ,że ludzkośc na ogół pija wino siedząc przy
            stole. Kieliszek przez większą częśc czasu po prostu stoi samodzielnie. Nawet
            jeśli ktoś chwyta za czaszę , nie przylepiając całej dłoni , tylko opuszki
            palców , to przez te kilka chwil kręcenia i picia wino tak znowu bardzo się nie
            ogrzeje.Tak myślę. Co innego jak jest standing party.
            A ja nie trzymam za balon , bo nie znosze , jak są na nim odciski palców. Robią
            się często mimo czystych rąk niestety.pzdr.

            PS - deo , scan "się robi".
      • winoman Re: o trzymaniu kieliszka 29.03.03, 23:29
        > A jak Wy trzymacie?

        Miałem ostatnio sporo okazji do samoobserwacji. Wyszło
        tak: podczas jedzenia, gdy chwytam kieliszek, żeby wypić
        łyk i zaraz go odstawić, łapię za nóżkę. Gdy zaś chwytam
        kleliszek na dłużej, podczas rozmowy, czy gdy całą uwagę
        skupiam na winie, to nóżkę tuż nad podstawką trzymam
        dwoma palcami, wskazującym i kciukiem, natomiast
        podstawka jest wsunięta między palce wskazujący i
        środkowy, na środkowym spoczywa cały ciężar kieliszka.
        Próbowałem innych chwytów, wszystkie były dużo mniej
        wygodne.
        Pozdrawiam!
      • Gość: karol w. trzymanie kieliszka IP: *.sympatico.ca 30.03.03, 03:45
        przysparza problemy nie tylko polakom. i tu w kanadzie, wsrod ludzi ktorzy
        powinni wiedziec lepiej, masowo widzisz kieliszek sciskany za czare. nie
        dosc ze wino robi sie predko cieple, a do tego na pierwotnie czystej
        powierzchni szkla po pol godzinie widac odciski palcow, slady jedzenia i inne
        nieprzyjemnosci.

        by pociagnac ten temat. od lat kupuje kieliszki w tutejszej ikei bo sa
        bezpretensjonalne, niewielkie i niedrogie. gdy jednak pojsc do lepszej
        restauracji czy winiarni, rozlewaja wino w ogromne kieliszki ktore chyba moga
        pomiescic 1/3 butelki, gdyby je napelnic do szczytu. wygladaja bardzo
        elegancko, to fakt.
        • Gość: tomtomclub Re: trzymanie kieliszka IP: 217.153.35.* 01.04.03, 23:39
          Gość portalu: karol w. napisał(a):

          > przysparza problemy nie tylko polakom. i tu w kanadzie, wsrod ludzi ktorzy
          > powinni wiedziec lepiej, masowo widzisz kieliszek sciskany za czare. nie
          > dosc ze wino robi sie predko cieple, a do tego na pierwotnie czystej
          > powierzchni szkla po pol godzinie widac odciski palcow, slady jedzenia i inne
          > nieprzyjemnosci.
          >
          > by pociagnac ten temat. od lat kupuje kieliszki w tutejszej ikei bo sa
          > bezpretensjonalne, niewielkie i niedrogie. gdy jednak pojsc do lepszej
          > restauracji czy winiarni, rozlewaja wino w ogromne kieliszki ktore chyba moga
          > pomiescic 1/3 butelki, gdyby je napelnic do szczytu. wygladaja bardzo
          > elegancko, to fakt.

          Ojoj - moze w kanadyjskiej ikei sa inne kieliszki - w polsce to kompletny syf i
          nie ulegałbym pokusie ceny. Kilka lat temu kupiłem najwieksze jakie mieli i
          wszystkie co do jednego wytłukłem wycierając ściereczką po myciu (raz nawet
          kalecząc się boleśnie) - to jakiś cholerny plastik, a nie szkło. Do
          zdecydowanego kupienia w (hmmmm) rozsądnej cenie (ok. 20 za sztukę) są
          natomaist Schotty Zwiesle i Nachtmany.
        • winoman Re: trzymanie kieliszka 02.04.03, 01:38
          > by pociagnac ten temat. od lat kupuje kieliszki w
          tutejszej ikei bo sa
          > bezpretensjonalne, niewielkie i niedrogie. gdy jednak
          pojsc do lepszej
          > restauracji czy winiarni, rozlewaja wino w ogromne
          kieliszki ktore chyba moga
          > pomiescic 1/3 butelki, gdyby je napelnic do szczytu.

          Nie do końca zrozumiałem, 1/3 butelki to raptem 0,25 l,
          takiego kieliszka nie nazwałbym ogromnym, raczej
          niedużym. Polskie kieliszki z Krosna, chyba standard w
          większości polskich restauracji (tych lepszych, gdzie
          wino traktuje się poważnie,a nie jako płyn do
          spłukiwania jedzenia), mają pojemność 0,33 l, co też
          wygląda dość skromnie w porównaniu na przykład z Divą
          Schotta, która mieści ponad 0,8 (oczywiście tylko
          teoretycznie, po nalaniu takiej ilości zdecydowanie nie
          trzymałbym za nóżkę!).
          Pozdrawiam!
          • Gość: karol w. trzymanie kieliszka - racja ! IP: *.sympatico.ca 02.04.03, 01:53
            tak, nie pomyslalem, ze jedna trzecia z 0.75 to ledwo cwiartka. ile sie tam
            zmiesci nie wiem, ale takie kiliszki wygladaja elegancko na bialym obrusie,
            blyszczace, otoczone biala zastawa ...
      • hania_76 Re: o trzymaniu kieliszka 30.03.03, 21:37
        Jak trzymam kieliszek? Raczej za nóżkę, aczkolwiek łapy mam maślane, więc
        często ulegam pokusie trzymania za czaszę co cenniejszych szklanych okazów :-)
        Z kolei widok odciśniętych na nich paluchów skłania mnie do poprawnego
        ujmowania kieliszka za nóżkę.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka