anna.zyg 04.09.06, 12:08 ja juz tracę wiarę. Najgorsze jest to, że mam myśli samobójcze. Po prostu jedna wielka porazka. Jak mam tak życ dalej to ja dziekuję. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anna.zyg Re: czy da się w ogóle z tego wyjsc? 04.09.06, 12:09 mialo byc w ogole w temacie.Przepraszam za blad ale moje oczy sa teraz do niczego. Odpowiedz Link
tomek83f Re: czy da się w ogóle z tego wyjsc? 04.09.06, 13:19 Jak stracisz nadzieje to na pewno nie wyzdrowiejesz.Pozytywne nastawienie to podstawa.Niejednokrotnie udowodniono ze jesli pacjent uwierzy że lekarstwo mu pomoże (chocby to był cukier puder)to naprawde mu pomoże.Faktem jest że lekarze nie potrafiom nam pomóc żebyśmy szybko wyzdrowieli,jednak na pewno choroba ta jest uleczalna. Pamiętaj że nie jesteś sama i wszyscy wiedzą że cierpisz.Głowa do góry i nie daj się chorobie. (-: Odpowiedz Link
iiana1 Re: czy da się w ogóle z tego wyjsc? 04.09.06, 13:21 anna.zyg ,znajdz w necie www.angelfire.com/nj/lorib Wynika z tego ze sie da wyjsc na prosta. A moze rzeczywiscie co niektorzy powinni dodatkowo wziac na jakis czas atydepresanty?(nie mam tu na mysli bezposrednio Ciebie Anno.zyg). Ale same antybiotyki nie wylecza boreliozy , jesli jest sie juz z powodu tej choroby w psychicznych dolkach. - patrz : ogromny stres i depresja powoduja tylko obnizanie funkcjonowania ukladu odpornosciowego, ktory i tak jest juz podlamany przez borelioze. A powinnismy zadbac o nasza odpornosc. Bez sensu jest udawanie ,ze sie ktos mocno trzyma a branie antydepresantow to ujma na honorze. Pisal tez o tym dr.B. Odpowiedz Link
artur737 Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 04.09.06, 15:24 A masz moze dzieci? Chcesz im dac taki denny przyklad jak radzic sobie z problemami w zyciu? Nie ma sensu sie zabijac i antydepresanty sa od tego by je brac. Nalezy tez powiedziec lekarzowi, ze sie ma ochote zakonczyc zycie, bo paradoksalnie antydepresanty czasami ulatwiaja taka decyzje. Niestety praca o fibromyalgii, ktora kiedys przytaczal Wrotek sugeruje, ze samobojstwo jest wzglednie czesta forma zakonczenia zycia w chorobie, ktora byc moze jest forma pozna boreliozy. Wiec jest to realne niebezpieczenstwo. Przeczytalem ta prace i okazalo sie, ze zwlaszcza kobiety dokonuja takiego wyboru. Mezczyzni jakos nie. Choc roznica nie byla statystycznie znamienna bo troche za mala liczba przypadkow. Odpowiedz Link
anna.zyg Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 04.09.06, 16:37 Nie mam dzieci i nie wiem czy będę mogla je kiedyś mieć. Nie chcę zeby mialy borelioze tak jak ja. Odpowiedz Link
laurawroc Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 04.09.06, 17:54 ja też mam juz dość i chciałabym żeby już się to wszystko skonczylo - wszystko jedno jak..... a najlepiej zasnąć i się już nie obudzić. Odpowiedz Link
rumcajs-wrocek Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 04.09.06, 18:10 Ne no tak nie można !!!!!!!!!!!!!! Co Wy sobie wyobrażacie , że żyjecie tylko dla siebie ????? A co z rodziną : mężem , dziećmi , rodzicami , rodzeństwem itd.itd. Najprościej zasnąć i już . A całą resztę mieć w d.... Ups !! sorki , ale mnie poniosło . Troszkę w życiu widziałem i niestey znałem kilku samobóji' Głowa do góry i żyjemy dalej . Nie ma tak lekko. Pozdrawiam wszystkich walczących Rumcajs Odpowiedz Link
klematis7 Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 04.09.06, 18:26 rumcajs-wrocek napisał: > Ne no tak nie można !!!!!!!!!!!!!! > Co Wy sobie wyobrażacie , że żyjecie tylko dla siebie ????? > A co z rodziną : mężem , dziećmi , rodzicami , rodzeństwem itd.itd. To nie rodzina je potrzebuje, ale one rodziny. A gdzie jest teraz ta rodzina: maz, dzieci, rodzice, rodzenstwo? Dlaczego one sa w takim stanie? Odpowiedz Link
franiolek1 Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 04.09.06, 18:22 Dziewczyny!!!! Trzymajcie sie, nie dajcie chorobie. Rozumiem co czujecie, przezywam to samo, a mam chyba bardzo ciezka wersje tej choroby. Wiem, ze w pewnym momencie bylam strasznie przybita, ale zrozumialam, ze to nie ja, tylko choroba za mnie mysli. Zaczelam duzo czytac i spostrzeglam sie, ze wielu chorych wychodzi z tej choroby po wielu miesiacach leczenia. I ze nie wolno opuszczac rak, choc wiem jak jest ciezko. Mimo niewiedzy lekarzy, mozemy sie leczyc, jest nadzieja na polepszenie, nie wolno sie poddawac! Napewno przezywamy w tej chwili ciezkie chwile, ale po nich nastapia inne, weselsze. Po jakims czasie zapomnicie moze nawet, ze bylyscie chore ))) Znam osoby, ktore wyszly z tej choroby, czuja sie dobrze, zyja normalnie. Wiec i nam moze sie udac. Na szczescie istnieje to forum i jest nas duzo - tutaj sa osoby, ktore rozumieja co czujecie. Jak jest Wam przerazliwie zle, to piszcie. Jestem pewna, ze uda nam sie zwalczyc to paskudztwo. W Stanach sa stowarzyszenia, ktore organizuja spotkania, na ktorych mozna sie wygadac i wyplakac. Tego nam brakuje.... Odpowiedz Link
iiana1 Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 04.09.06, 20:09 Laura, mysli typu "zasnac i nie obudzic sie" podejrzewam ,ze kazdy z nas mial lub miewa w okresach pogorszen Niezaleznie od rodzaju chronicznej ciezkiej choroby , ktora dotyka ludzi, jest to jedna z mysli, ktora przychodzi .Chyba tylko omija tych ktorzy lapia grype lub angine. Dolki sa , niestety, wpisane w borelioze a zwlaszcza gdy podejmuje sie w koncu leczenie i przychodza herxy oraz wszelkie mozliwe dolegliwosci zwiazane z tak dlugim braniem lekow. Jedyne co pozostaje to pogodzic sie z tym ze lapie sie piekielna depresje, bo to niestety nieodlaczna czesc choroby i poczatkow terapii. I lepiej wspomoc sie czasem jakims prochem, zeby nie zabijac organizmu samonakrecajacym sie stresem.Bo stres wykancza najbardziej. Sama sie tez boje wejscia znow na porzadne dawki antybiotykow.Bo logika i dotychczasowe doswiadczenie biora w leb (przeciez zawsze tak bylo ze np. 2 tygodnie antybiotyku na angine i juz w 5 dniu brania leku stan zdrowia sie polepszal, a przy borelli najczesciej wchodzi sie wlasnie w faze mega herxa, ktora nie wiadomo jak dlugo bedzie trwac..)Podejrzewam ze pewnie sama zaczne tu na forum wchodzic w panice jak mnie dopadnie herx, a mysli beda czarne. Ale staram sie zachowac swiadomosc , ze to stan przejsciowy. A gdyby bylo mi jednak piekielnie zle, chyba poprosilabym lekarza o srodek antydepresyjny zeby nie zamordowywac i tak oslabionego juz organizmu depresja. Poza Polska proponowano mi w szpitalu pomoc psychologa gdybym zle sie miala czuc psychicznie podczas leczenia.Nie bylo az tak zle, wiec nie musialam korzystac.Ale kto wie? Szkoda ,ze u nas tak trudno o to a czasem nawet jest trudniej bo nie niektorzy , jak pisali juz na tym forum, nie moga liczyc na pomoc i wsparcie psychiczne nawet od najblizszych. laurawroc napisała: > ja też mam juz dość i chciałabym żeby już się to wszystko skonczylo - wszystko > jedno jak..... a najlepiej zasnąć i się już nie obudzić. Odpowiedz Link
franiolek1 Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 04.09.06, 21:24 Zupelnie sie zgadzam z kazdym Twoim zdaniem. Juz od dwoch tygodni chodze wokol nowego antybiotyku i boje sie go lyknac. Wiem, w jakim bede stanie i ciagle mi sie wydaje, ze to zly moment... Ja nawet nie bardzo wiem jak to jest bez herxa, zyje w ciaglym herxie od czterech miesiecy. Mialam przerwy, moze na 48 godzin dwa razy. Ciagle jednak wierze, ze to minie.... Dolki sa wpisane w borelioze - a przede wszystkim sa jej objawem. Te stany depresyjne, przez ktore wszyscy przechodzimy, sa objawem choroby i nasilaja sie podczas herxow. Ta swiadomosc pomaga je przetrwac, tak mi sie wydaje... Poza tym, gdy sie cierpi 24 godz na dobe, to chyba bycie w szampanskim humorze, wskazywaloby na chorobe psychiczna. Dlatego dziewczyny, nie zalamywac sie! Piszcie jak jest zle... Odpowiedz Link
joannbernat Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 05.09.06, 15:48 Być może to, co teraz napiszę może się wydać komuś dziwne, nawet niedorzeczne. Śmiem twierdzić, że wpadanie w dołki to bardziej nawyk, który borelioza zdaje się potęgować, niż sama borelioza jako taka. Ja w każdym razie przez wiele lat tak miałam. Byłam mistrzynią w takim "nakręcaniu się". Jak to wyglądało? Ano tak, mniej więcej: "Cholera, czy jeszcze kiedykolwiek obudzę się bez tego bólu głowy? Czemu to musi tak strasznie boleć. Ważę 43 kilo, a czuję się tak, jakbym ważyła conajmniej 143. Łazienka, choć blisko sypialni i tak jest o te 4 metry za daleko. Jak ja dzisiaj dojadę do pracy, gdy nawet do łazienki dojść nie mogę?" Siadałam na łóżku i jęczałam, a gdy wreszcie udało mi się wstać i zrobić dwa pierwsze kroki w stronę łazienki, pęcherz robił mi brzydki numer A potem były łzy, poczucie niesprawiedliwości, głupie pytania w stylu - Dlaczego właśnie ja? - i cały dzień w tym stylu. Można się tak nakręcać w nieskończoność. I to tak naprawdę jedna z najgorszych rzeczy, jakie można sobie w tej chorobie zafundować. Teraz myślę zupełnie inaczej niż kiedyś. A boli tak samo, czasem nawet bardziej. Ale musiałam się tego nauczyć, nabrać nowych nawyków i sporo pracy mnie to kosztowało. Ale się udało! Gdy tylko zauważam, że zaczynam biadolić i użalać się nad sobą, w głowie włącza mi się taka czerwona lampka. I mówię sobie - "O nie, Kochana, przestań natychmiast!" Wyobrażam sobie siebie tak, jakbym patrzyła tak trochę z boku, taką stojącą właśnie w tej chwili i w tym miejscu, gdzie aktualnie jestem. Trochę, jakbym patrzyła na zdjęcie, które ktoś mi właśnie przed chwilą zrobił. A potem wyobrażam sobie, że przekreślam to zdjęcie grubym, czarnym mazakiem. Brzydki, brzydki obrazek! Nie chcemy takich obrazków, no nie, Aśka? Obrazek znika. Teraz wiem, że trzeba go zastąpić innym obrazkiem, bardziej optymistycznym. Tego też musiałam się nauczyć, bo to dość trudne, gdy się ma podły nastrój i karuzelę w głowie. Różne rzeczy mi czasem pomagają. Czasem oglądam sobie zdjęcia, takie swoje ulubione, które przywołują miłe wspomnienia, czasem pomaga fajny film, telefon do "optymistycznych" znajomych. To dziwne, ale jedną z najbardziej skutecznych sposobów dla mnie jest również... sprzątanie. Może dlatego, że często mam tu spore zaległości, i jak mi się wreszcie uda posprzątać, to jestem z siebie naprawdę dumna i dobry humor mi wraca natychmiast Gdy jest mi źle, staram się zacząć coś robić, cokolwiek, byleby nie siedzieć bezczynnie. Najgorzej jest zacząć, bo jak już się ruszy dupsko z fotela, to jakoś idzie. Tak to już jest, że jak człowiek siedzi i nic nie robi, to zaczyna myśleć o głupotach (najczęściej). Z bólem serca przyznaję, że my, kobiety, mamy jakąś dziwną skłonność do takiego myślenia i nakręcania się. Może jest to związane z ciągłym, hormonalnym zamieszaniem, które jest podyktowane cyklem miesiączkowym. Ale naprawdę, można nad tym zapanować, tylko to wymaga czasu i pracy nad sobą. Trzeba wykorzenić stare nawyki i wdrożyć sobie nowe. Nie jest to łatwe, ale da się zrobić. Czarnowidztwo w zdecydowanej większości przypadków jest uleczalne (tak, jak borelioza Całusy dla wszystkich! Joanna Odpowiedz Link
anna.zyg Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 05.09.06, 15:56 jest dokladnie tak jak napisalas. Fajnie to wszystko ujęlaś. Pozdrawiam . Odpowiedz Link
krystek67 Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 05.09.06, 16:55 Witam, 4 lata temu byłam w szpitalu, gdzie mi podawano sterydy na SM. I kiedy mi nic nie pomagały tylko czułam się coraz gorzej to przychodziły mi myśli do głowy, aby wyskoczyć oknem. Tylko świadomość, że mam dla kogo żyć mnie od tego powstrzymała. Cały czas płakałam, w nocy nie spałam, ale to już przeszłość. Teraz moją diagnozą jest borelioza z którą mam nadzieję wygram. Ale czy uszkodzenia mózgu się cofną to znak zapytania. Powtarzam sobie, że należy się cieszyć chwilą obecną, a nie zamartwiać na przyszłość. Zawsze trzeba być dobrej myśli, że będzie lepiej i nigdy nie poddawać się. Trzeba "walczyć" o swoje zdrowie wszystkimi swoimi siłami umysłu. Zawsze myśleć pozytywnie. Choroba lub jej pogorszenie czasami może powstać w naszym umyśle, swoimi myślami możemy ją sprowokować i na odwrót. Jeśli nasze myśli będą nastawione na to, że musi być lepiej to tak niejednokrotnie się dzieje. Ja ze swojego doświadczenia to wiem, ze tak jest. Przez okres ostatnich 6 lat robiłam różne rzeczy. Stosowałam różne kuracje oczyszczające wg. Tombaka piłam różne mikstury, chodziłam do bioenergoterapeuty, stosowałam zapper, kuracje mineralne, nawet stosowałam 30 dniową głodówkę. Jestem osobą upartą w swoim dążeniu do zdrowia. Jeśli coś stosuję to wierzę, że mi to pomoże i tak się dzieje. Kiedy po jakimś czasie przestaje pomagać znowu coś wyczytam lub wymyślę, zaczynam stosować i znowu jest lepiej. Kiedy wiedziałam, że mam SM i było ze mną żle tak bardzo, że uszłam 20 m i musiałam już odpoczywać bo nie dałam rady iść, to już się widziałam na wózku inwalidzkim. Jednak każdego dnia rano dziękowałam Bogu, że jeszcze chodzę i prosiłam już tylko, aby nie było gorzej. Zaczęłam pracować nad moim umysłem, żeby go przestawić na pozytywne myślenie. Uwierz mi przyniosło to efekty. Teraz kiedy wyszło, że to borelioza, a nie sm, jestem szczęśliwa. Już się nauczyłam żyć ze świadomością, że jestem fizycznie mniej sprawna niż inni, ale cieszę się każdym dniem i żyję nadzieją, że na pewno będzie lepiej. Pozdrawiam, życząc Wszystkim dużo zdrowia i optymizmu. Krystyna Odpowiedz Link
jmgpk6 Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 08.09.06, 11:33 Jak czytam o Waszych cierpieniach to nabywam wątpliwości,czy w ogóle warto mi się zacząć leczyć.Boreliozę mam -jak się okazalo-od 21.lat a dolegliwości "względnie" małe-chroniczne zmęczenie,ból kolana,pięty,mięśni,samopoczucie psychiczne "takie sobie".Dotychczas leczyłem kandydozę i jej przypisywałem wszystkie objawy.Badanie wykazuje brak candidy w jelicie,więc może nawet ją wyleczyłem a objawy powoduje wyłącznie borelioza. (czekam na wyik badania PCR).Pozdrowienia. jmgpk6 Odpowiedz Link
anna.zyg Re: czy da się wogle z tego wyjsc? 05.09.06, 19:36 a czy takie przygnebienie etc moze byc rodzajem herxa? bo juz tak fiksuje, ze nie wiem co mam o tym myslec. Dodam, ze oprocz tego mam straszne bole kolan od wczoraj, miesni. Odpowiedz Link