Dodaj do ulubionych

WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • enta1 kuba mistrz! 25.01.04, 12:44
      wiecie co bunisław zrobiła przed chwila? usnął przy jedzeniu. niby nic takiego, dzieci tak mają, on też zasypia przy butelce, ale teraz zasnął przy ... łyżeczce!wink zeżarł trochę zupki i normalnie zasnął w trakcie. a myślałam że mam dziecko bez poczucia humoru!wink
      renata
      • katarzyna.br Re: czuję się dołączona 25.01.04, 16:44
        Dziękuje za miłe slowa, czuję się dołączona, chociaż nie jestem na bieżąco. Ja
        nadal karmię swoją dzidzię piersią a tu widzę, że wiele mam wprowadza już nowe
        pokarmy. Lekarz mi powiedział że mogę już w 4 miesiącu podawać soki
        (marchewkowy i buraczkowy)bo dziecko może mieć anemię. Gdzie indziej czytam że
        dzieciom karmionym piersią nie należy wprowadzać zbyt wcześnie innych pokarmów.
        Sama nie wiem.

        Widzę że wiele Mam wraca do pracy, mi też się skończył urlop macierzyński, ale
        nie wracam do pracy, chociaż mam chętną opiekunkę - moja mama straciła pracę i
        z chęcią zajęła by się Niną.
        Na początku ciąży myślałam że wrócę do pracy zaraz po urlopie ale zmieniłam
        zdanie, nie mogę zostawić dzidzi na 2 godziny a co dopiero na cały dzień. Ale
        mogę sobie pozwolić na zostanie w domu, chciałabym pobyć z nią jeszcze parę
        miesięcy. Trochę boję się o swoją pracę (pracuję jako prawnik w jednym z
        Ministerstw)ale mam nadzieję że nadrobię zaległości. Ponadto staram się być na
        bieżąco w temacie którym się zajmuje (osoby niepełnosprawne).
        Niestety nie można robić dwóch rzeczy naraz, bo najchętniej to bym chciała być
        w dwóch osobach żeby jednocześnie i pracować i zajmować dzidzią.

        A tak na marginesie to chciałabym zapytać co potrafią już robić wasze dzidzie,
        mam nadzieję że moja Ninka dobrze się rozwija. Niedawno zaczęła śmiać się na
        glos - co mnie wielce uradowało, przewraca się na boczki ( ale jeszcze nie
        potrafi z plecków na brzuch), zadziera wysoko nóżki a przede wszytskim wkłada
        sobie wszytsko do buziaka - co skończyło się połknięciem kilku różowych nitek z
        kapy - co od razu było wiadać w kupce - ale strachu się najadłam że ją to
        podrażniło - mam nadzieję że już wydaliła wszytskie różowe niteczki.

        Pozdrawiam
        • karolka_1 Wszystko co dobre sie szybko kończy :( 25.01.04, 20:02
          Witajcie,
          z żalem opuszczałam dzisiaj Kołobrzeg sad
          Najchętniej zostałabym jeszcze tydzień. Dominika sprawowała sie świetnie.
          Spacerowałyśmy sobie po plaży - morzy nas nie odstraszyły. Kąpałysmy się w
          basenach solankowych - nie wiedziałam, że tak świetnie zareaguje na wode, wogóle
          sie nie bała. Jednak 40 minut to już dla niej za dużo, póżniej jest ryk w szatni
          i tęskonta do butelki.
          Część Waszych postów już nadrobiłam, zostało mi jeszcze kilka - zaraz będe
          czytała dalej smile
          Magda współczuje Tobie i Stefowi takiej ospy. Dobrze, że macie ją już za sobą.
          Oglądałam w tygodniu dokoment na temat opiekunek w Wlk. Brytanii i zamarłam.
          Rodzice opowiadali o swoich opiekunkach i o tym jak póżno doszli do tego, że ich
          dzieci są bite i gnębione przez nie. Teraz sie boje, za parę dni mam iśc znowu
          do pracy...Na co zwracacie uwagę zatrudniając opiekunkę?? Lepsza studentka
          pedagogiki czy taka ciocia-babcia?? Jak sprawdzałyście te, które
          zatrudniłyście?? Proszę o pomoc bo zostało mi niewiele czasu...sad
          Pozdrawiam
          • jasko_mama Niedzielny wieczór :-) 25.01.04, 22:03
            Hej!
            Fajnie, ze jest nas wiecej – witaj Katarzyno!
            Aneta u nas z kupkami to jest różnie, najpierw do 3miesiąca robiła w każdą
            pieluszkę, potem nagle przestała (aż było dziwnie z taka czysta pieluszką!) i
            robiła co 5-6 dni, i tak zostało (no male wyjatki, np. przed choroba znowu
            często, sluzowato przez parę dni). A jakie smierdziuszki te kupy rzadko
            robione! sad i bączki przy nich tez... i konsystencja tak jak mówi Magda
            pasztetowa zółto-brązowa. Jak byłyśmy w szkole rodzenia na spotkaniu po
            czterech miesiacach to musiałam z małą stać na uboczu jak puszczała bąki, bo
            nikt by nie uwierzył, że potrafi takiego skunksika stworzyć... A co do
            jedzenia to ja jem wszystko praktycznie od poczatku, może stad te odorki?
            Małej nigdy nic nie było, więc powoli zaczęłam zwiększać i róznicować dawki i
            jem bez żadnych ograniczeń. Współczuję mamom, które muszą trzymać drakońską
            dietę bezmleczną. Czy nawet nie możecie posmarować kanapki masełkiem? pewnie
            nie – straszne!!!
            Fajnie Karolka, ze wypoczęłaś. Przynajmniej masz siły do poszukiwania
            opiekunki i do pracy. Ja myślę, że najlepiej znależć jakąś osobę, ktora już
            opiekowała się dzieckiem, np. Twojej znajomej i jest godna polecenia. Chyba
            lepsza ciocio-babcia choć trochę znana niż ktoś obcy. U nas w pracy to
            dziewczynom zawsze udało się znależć zaufaną opiekunkę z polecenia, ale w
            małym mieście to wszystko jest łatwiejsze do ogarnięcia, bo zawsze ktoś coś
            słyszał o tej osobie. W tym przypadku plus życia na prowincji. Trzymam kciuki
            za poszukiwania.
            Brawo za pioseneczki dla dzieci! Opieka nad maluchami rzeczywiście wyzwala
            kreatywność. Amanda uwielbia jak śpiewam, najczęściej wtóruje radiu, chociaz
            Bozia nie obdarzyła mnie słuchem. Ale trzymam Cię Magda za słowo, że
            nadwrażliwość na dzwieki zwiastuje słuch muzyczny. Może ucho zdeptane przez
            słonia nie jest jednak cechą dominującą...
            Wiola, Renata moja córcia ostatnio tez zrobiła się wymagajaca w opiece. Długo
            nie poleży sama, musi kogoś widzieć i to blisko! Mam nadzieję, że przejściowo
            i jak będzie siedziała to sie zmieni. No i już wyraźnie boi sie obcych.
            Odwiedziny cztery miesiace starszego brzdaca naszych przyjaciół wprawiła ją w
            histeryczny płacz prawie nie do opanowania. Az strach pomyślec co będzie za
            chwilę.

            pozdrawiam serdecznie
            Basia

            • martael Re: Niedzielny wieczór :-) 26.01.04, 00:29
              O jeju,
              zdaje się moment mnie tu nie było, a tu tyyyle nowych wiadomości. Ja też miałam
              zabiegany weekend: porządki, goście, goście… A teraz właśnie wróciłam z kina.
              Siostra męża zaopiekowała się Guminiem, a my (tzn. ja i Szymon-mój mąż)
              wybraliśmy się na długo odkładany „Powrót króla”. Hmm. Mnie się podobało. Szymon
              stwierdził – nuda. Ale on jest wielkim fanem Tolkiena. Trzy tomy „Władcy”
              obrócił już ze cztery razy i ogólnie trochę się marszczy na tę całą kinową
              adaptację. Ja niestety (hm, może stety smile) utknęłam w „Dwóch wieżach” i dalej
              ani w ząb, więc dalsze wydarzenia i samo zakończenie były dla mnie po części
              niespodzianką (He, he w sumie happy end i tak przewidywalny…wink . Abstrahując do
              samego filmu: moja dzisiejsza wyprawa do kina była moją największą wyprawą od
              urodzenia dziecka w ogóle. Trzy i pół godziny mnie nie było. Zostawiłam kaszkę –
              zjedzona. Odciągnęłam mleko – wypite. Zuch chłopak. Zasnął sam. Tylko ja mam
              teraz w miejscu cycek dwa kamienie ;-(. No ba, w końcu jest to produkcja
              dostrojona do jego potrzeb – i jego nieustannego ssakowania.
              Wracając do spraw dziecięco-alergicznych: Ja nie jem na razie również ani
              żółtego sera ani jogurtów. Po jogurtach był u nas też wysypkowy Armagedon. Masło
              też obowiązkowo roślinne, nie zawierające serwatki (miałam gdzieś wykaz takich
              maseł skopiowany z forum „Alergie dziecięce”, ale na pewno jest to np. niebieska
              Delma).
              Nie mam pojęcia jak się gotuje takie kleiki. Sinlac można przygotować na lekko
              ciepłej przegotowanej wodzie albo mleku. Po prostu się wsypuje, miesza i gotowe.
              Asia_z – Super, to mamy tu Gucia i Krzysia - astrologicznych bliźniaków. Gucio
              urodził się w Warszawie na Solcu o 6.15 rano
              Jasko_mama – A wiesz, że mój Gumi też tak tarmosi uszko jak Twoja Amandzia. Aż
              się śmiejemy z niego: „Co tam Guciu, masz jeszcze uszko? Może sprawdzisz czy je
              masz. A może już uciekło?” Prześmiesznie to wygląda jak je sobie i tak miętoli
              swoje uszko paluszkami.
              Dzoaśka – Aaa. Wilanowska. A widzisz, na to to bym nie wpadła. Kiedyś mieszkałam
              na Grochowie koło RKS Orzeł. Miłe mam wspomnienia z tego miejsca i okresu (pięć
              lat temu poznałam tam mojego obecnego męża smile) I tak mi się grochowsko ten
              basen „pod orłem” skojarzył.
              Katarzyno – Cześć i czołem. Znam Cię „z widzenia” z innych „forumów”. Miło Cię
              spotkać i tutaj.
              Gagarin-Agnieszko – Mój Gustaw też ostatnio piszczy. „Baba” mu się jeszcze nie
              wymknęło. Ale te piski są po prostu nieziemskie. Jakby się skubany z jakąś obcą
              cywilizacją kontaktował.
              Witka – No i jak czuł się Dimka po tym brokule? Ja próbowałam na Guciu brokułek
              dwukrotnie i za każdym razem wieczorem był płacz i prężenie się. W końcu
              zrezygnowałam i założyłam, że to chyba jednak ten brokuł był podstępnym winowajcą.
              Młodamama – Cześć „biznesłoman”smile Z całego serca życzę Ci powodzenia w
              przedsięwzięciu. Trzymaj się.
              Kończę już dziewczyny, bo głowa mi się zaraz osunie na klawiaturę. Z pewnością
              ominęłam kilka spraw, ale wpadnę tu niebawem i się poprawię.

              PS. A kupy to u nas są po żelazie takiego kalibru, że jak Gustaw narobi, to
              trzeba wietrzyć całe mieszkanie. Trzeba szybko na wdechu pieluchę w dwa wory i
              najlepiej jak ją migiem na dół do śmietnika.Teraz już przywykłam, ale jak po raz
              pierwszy zobaczyłam to czarne cuchnące paskudztwo, które mój synek zrobił, to
              tak osłabłam, że myślałam, że nie dokończę przewijania. Rany jak ja się cieszę,
              że żelazo już tylko trochę i już koniec podawania!

              Jeszcze raz czołem
              Marta

              • gagarin3 Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 09:49
                Cześć Babeczki!
                Jestem bardzo szczęśliwa... Dzisiaj skoro świt mieliśmy umówioną wizytę w poradni rehablitacyjnej. Na termometrze -15, ale co tam... Pani rehabilitantka okazała się przeuroczą i przesympatyczną osobą - to miła odmiana po tych wszystkich przejściach z pracownikami służby zdrowia. No i okazało się, że Piotruś rozwija się znakomicie, a nawet wyprzedza równieśników o jakieś dwa miesiące. Są drobne nieprawidłowości, które zresztą sama zauważyłam - tzn. tendencja do zaciskania piąstek i przechylanie główki w lewą stronę, ale to wszystko jest do skorygowania i to bez większego zachodu. Mamy się zgłosić za dwa miesiące - ale tylko dlatego, że mały jest pod opieką neurochirurga. Ufff... Tak sobie myślę, skoro rozwój jest w porządku i główka rośnie, to może będzie dobrze... Tak mi lekko na sercu, żeby jeszcze badania, które nas czekają za niecały miesiąc tak dobrze poszły...
                MAGDA - noce różne są, czasami niespokojne, choć pobudek z powodu smoczka mniej, bo Piotrek coraz częściej potrafi sam go umieścić w swoim otworze gębowym... Nadal dwa karmienia, czasami zasypia od razu, a czasami o 4 (godzinine samobójców, jak pisała kiedyś Szymborska) przejawia wielką ochotę do zabawy i głośnych monologów...
                KAROLKA witaj w szarej rzeczywistości! I tak jesteś szczęściarą, taki wyjazd z pewnością pozwolił Ci naładować akumulatory na dłuższy czas. Mnie powoli dopada chandra, bardzo niskie temperatury i śnieg po pas - spowodowały, że nie mogę wychodzić z domku, co mnie bardzo frustruje.
                Ja tez oglądałam ten straszny dokument o strasznych brytyjskich opiekunkach. Z pewnością to były same skrajne przypadki, ale dla mnie to kolejny argument "za" żłobkiem... Tyle jeszcze chciałam do Was napisać, ale wszystko wyleciało mi z głowy - to chyba z radości! Może o kupkach?! Hi hi, Piotruś, który od urodzenia je NAN HA robi paskudne zielone kupki. Choć od wprowadzenia jabłuszka coś w tym temacie powoli zaczęło się zmieniać. Próby podania mu jakiejkolwiek kaszki, czy kleiku zakończyły się fiaskiem... Pozdrawiam gorąco z mroźnego południa...
                Agnieszka
                • magda6811 Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 11:48
                  GAGARINIE, jaki ładny poranek nam podarowałaś! Jak ja się cieszę...Choć
                  przyznam, że byłam spokojna. Z Twoich opisów jasno wynika, że Piotruś wyprzedza
                  normy o wiele tygodni, a już mówienie "ba,ba,ba..." to naprawdę rewelacja! On
                  po prostu postanowił Ci wynagrodzić te wszystkie przejścia i uspokaja Cię, jak
                  porządny, kochający matkę syn!
                  KAROLKA - jak dobrze, że pojechałaś! Ja też miałam ten sam dylemat - jakiej
                  opiekunki szukać. Zarówno przy Agatce, jak i teraz znajomi polecali mi akurat
                  młode dziewczyny i teraz jestem zwolenniczką takiej opcji. Nasza Lidka bawi się
                  właśnie za scianą ze Stefem (chcę, żeby regularnie się cały czas widywali pod
                  moim okiem zanim jeszcze pójdę do pracy, bo to teraz jest świetny wiek na takie
                  zapoznania) a ja - jak widzicie - "pracuję". Lidka jest akurat studentką
                  pedagogiki, ale to nie miało wielkiego znaczenia przy wyborze. Jest po prostu
                  b.dziewczęca, jeszcze ma w sobie to "coś" z dziecka, tak że jak ją poznała
                  Agatka to ni chciała potm iść do przedszkola tylko z nią grać w różne gry. Ja
                  trochę sę obawiam starszych pań, no chyba że znajdzie si taką trzecią
                  babcię...tylko jak to wyczuć?
                  GAGARINIE - przyszła mi do głowy jedna myśl - piszesz, że Piotruś jest
                  niejadkiem, ale może on ma jakieś kłopoty z trawieniem tego mleka? W jakim
                  stopniu pomaga jabłuszko?
                  BASIU - Stef miał dokładnie takie same śmierdzące objawy załatwiając się raz na
                  tydzień. Przyznam, że to jednak jest najlepsze, co może być - takie kupy (bąki,
                  to już objaw uboczny) to książkowy wzór, pozazdrościć. Może i my wrócimy kiedyś
                  do tych złotych czasów...
                  Odpowiadając, co Stef potrafi - nowość - usilne przewrotki na brzuszek, czasem
                  wychodzi, czasem trzeba pomóc. Znacznie bardziej interesuje go w tę stronę niz
                  z brzuszka na plecki. Przekłada zabawiki, bawi się nawet małymi wiszącymi
                  sznureczkami, ćwiczy wkładanie, ale raczej głównie wyjmowanie smoczka, ktory
                  jest tylko zabawką; wyrywa się do siedzenia i ma już łaskotki. Na głos smieje
                  się najchętniej gdy się go straszy, takie strachy na lachy to jego ulubiona
                  zabawa. Potrafi też zaczepiać - głównie tatusia, który zajmując się nim lubi
                  oglądać telewizję albo czytać - wtedy syn woła go, zagaduje i posyła usmiechy,
                  żeby tylko zwrócić na siebie uwagę. Aha, "uczłowieczył" się już dzieki siostrze
                  (to z "Tytusa...") - ogląda z nią bajki.
                  Pozdrawiam wszystkie wrześniówki
                  • jasko_mama Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 12:13
                    Hej!
                    Witam porannie, wyjatkowo o tej porze.
                    Ciesze sie, że takie miłe informacje od rana-brawo Agnieszko, a własciwie
                    Piotrusiu!!! Wszystko będzie w porzadku, jestem pewna!
                    Mnie tez przygnębiaja te niskie temperatury. Kto to widział minus 15 stopni i
                    to niedaleko morza! Najgorsze to tkwienie w domu – spacerek to jednak swietne
                    odpręzenie w monotoni dnia. No i sen popołudniowy nie tak, wszystko sie
                    rozregulowuje. Brr byle do wiosny.
                    Marta tez chciałam się wybrać do kina w ten weekend, ale jakoś nie wyszło.
                    Trochę rodzinnych spraw i już zabrakło czasu. My zamierzaliśmy obejrzeć „Zmruż
                    oczy” – pewnie będzie jeszcze okazja.
                    Ja na szczęscie nie widziałam tego dokumentu o opiekunkach, ale wyobrażam
                    sobie, ze był okropny. Tak to napewno wyjatkowe sytuacje, bo przecież nikt nie
                    nakręciłby filmu o świetnych nianiach, ciociach, które długo odwiedzają
                    wychowywane przez siebie pociechy i utrzymują kontakt z rodziną – pewnie byłby
                    po prostu nudny. Tak to juz jest, że najbardziej reporterów przyciągaja
                    sensacyjne, drastyczne zdarzenia, bedace najczesciej ułamkiem procenta
                    wszystkich wydarzeń. A nawiasem mówiac to złobek chyba rzeczywiscie nie jest
                    taki zły. Niestety u na w miescie nie ma już takiej placówki... i tylko jedno
                    przedszkole przyjmuje dwulatków. To wada życia w małym mieście. jakoś tak
                    ostatnio co rusz wychodza to wady, to zalety zycia w malej miejscowosci, chyba
                    zaczne pracowac nad bilansem smile

                    pozdrawiam
                    basia
                    • abepe Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 14:12
                      Dzień dobry!
                      Takie poniedziałki rzeczywiście udane.
                      Gagarin – dołączam się do gratulacji dla Piotrusia - Bohatera Dnia, a może
                      nawet Tygodnia. (poprzedni chyba należał do Magdy i Stefa). Nieważna wielkość
                      główki – ważne postępy w rozwoju. Grześ też miał stosunkowo małą- 33 cm przy
                      urodzeniu, a ja miałam powód do niepokoju, bo gdy zaszłam w ciążę miałam
                      końcówkę zachorowania na cytomegalię i musiałam być pod opieką Instytutu
                      Medycyny Morskiej i Tropikalnej (jak nasi żołnierze wracający z Iraku). Jednym
                      ze skutków cytomegalii jest małogłowie. Chciałam USG przezciemiączkowego ale
                      szef neonatologii, bardzo doświadczony i poważany lekarz odradził – stwierdził,
                      że widać po dziecku, że się dobrze rozwija i już. I miał rację – leży tu obok
                      moje maleństwo, które właśnie odzyskało ludzki głos i nadaje „ga-pa-ba-du-pe-
                      ple-da ta” itd. Fajnie, że chce poleżeć choć chwilę, bo poprzednie dwa dni jak
                      tylko czuł, że się go zbliża do pozycji horyzontalnej rozpoczynał protest-song.
                      Fotelik – tez niewygodny. Straszny ostatnio powód do frustracji – brak
                      możliwości złapania za rękę tego chłopca, który odbija się w lustrze (dlaczego
                      tylko stukam w zimna taflę?)
                      Ale teraz wołam mamę – pobaw się ze mną, byłem grzeczny!
                      Aneta
                      • agapolo Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 16:52
                        Cześć Dziewczyny!

                        Ja też kocham takie poniedziałki.
                        Agnieszko- Gagarin tak bardzo się ciesze że u Piotrusia wszytsko dobrze, oby
                        tak dalej a już wkrótce zapomnimy o wszystkich naszych troskach, lękach i
                        żalach.
                        My byliśmy dzisiaj na pierwszej i chyba przedostaniej rehabilitacji!
                        Pani doktor jak zobaczyła Patryka po pierwsze nie mogła się nadziwić że ma
                        dopiero 4 misiące a taki duży i trzy razy się o to pytała. Po drugie nie mogła
                        się nadziwić co ten pajac pan magister rehabilitant z CZDiM powynajdywał u
                        Patulka. Stwierzdiła, że asymtria prawie niwidoczna, dziecko rozwija się
                        idealnie a wręcz potrafi robić rzeczy które ma umieć za 2 misiące i naprawdę
                        doszukiwała się wszystkiego a znalazłyśmy tylko troszkę gorszą pracę prawej
                        raczki od lewej i mamy ją ćwiczyć. Ot tyle! A ja byłam cała w strachu, płaczu
                        i Bóg wie czego jeszcze bo jakiś, nie napiszę kto nastraszył mnie nie wiadomo
                        czym! Ale uwierzcie kamień spadł mi z serca.

                        Od wczoraj jemy a właściwie pijemy kleik ryżowy, butelką przez smoczek do
                        papek. Patuś jest zachwcony i wyraźnie mu smakuje. Poza tym wczoraj po 7
                        godzinnym czuwaniu dzisiejsza noc byla calutka przespana od 23:00 do 6rano,
                        jedzonko i dalej spanie do 9:00. Miło wstać taką wypoczętą, choć niestety
                        wizyta u rehabilitatki bardzo mnie stresowała.

                        Karolka witaj serdecznie! Dobrze że przed pójściem do pracy naładowałas
                        energię. Myślę że w wyborze odpowiedniej opieki dla Malutkiej pomoże ci
                        matczyna intuicja, choć na pewno referencje nie zaszkodzą. Choć z mojego
                        punktu widzenia byłby chyba lepszy ktoś zaprzyjaźniony.

                        Pozdrawiamy was serdecznie.

                        Agnieszka i Patryczek.

                        • martael Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 17:39
                          Cześć,
                          No właśnie: ja też kocham takie poniedziałki! Gustawo fiknął dzisiaj na
                          brzuszek. Dwukrotnie! Nie macie pojęcia jak jestem z niego dumna. I znów ćwiczę
                          z zapałem tak jak na samym początku, bo widzę, że to jednak przynosi efekty.
                          Gagarinie – cieszę się, że z Piotrusiem wszystko w porządku. Nie mogło być
                          inaczej, oczywiście. Ale to miło spotkać na swojej drodze kompetentną
                          rehabilitantkę, która rozwieje Twoje wszystkie wątpliwości, prawda? Wydaje mi
                          się, że ja też mam taką smile
                          Abepe – Guciowi głowa też przy urodzeniu mierzyła 33 centymetry. No proszę, a
                          mnie się taka ona duża wydawała. Aż się przejmowałam. I co ja bym dała, żeby
                          moja Gucina przemówiła w końcu „po ludzkiemu”. A tu ciągle tylko
                          piiiiiiiiiiiiiii, iiiii, miiiiiiii popiskuje nam nasz Gacek Wielkouch
                          Agapolo – Gratulacje dla Ciebie i Patryczka. Zuch chłopak! Smutki precz!
                          Nadchodzi nowa słoneczna Patryczkowa era smile

                          Wydaje mi się, że widziałam kiedyś ten dokument o opiekunkach. Faktycznie,
                          okropieństwo, ale zgadzam się z Basią, że jest to dobry temat do wstrząsającego
                          dokumentu, który tak naprawdę jest jakimś ułamkiem świata wydarzeń. Tak jak i
                          między ludźmi – wszędzie trafiają się dobrzy i źli. Najczęściej mówi się
                          natomiast o skrajnościach: o świętych i o psychopatach. Ja we wczesnej
                          podstawówce (klasy 1-3) miałam wychowawczynię – sadystkę. Lała chłopców po tyłku
                          drewnianą linią aż szedł kurz. Szarpała dzieci za włosy. Naśmiewała się ze
                          słabszych uczniów, krytykowała złośliwie jedne dzieci przy drugich,
                          terroryzowała nas psychicznie tak, że donosiliśmy jej na siebie jak zaszczute
                          pieski. Była straszna i cała szkoła przed nią drżała. Nasi rodzice bardzo
                          liczyli się z jej zdaniem. Nikt nigdy nie ingerował w szkole, że poniżono lub
                          zbito jego dziecko. I szkoda, bo babsko straciłoby może pracę. Traf chciał, że
                          niedawno będąc w domu rozmawiałam o niej ze znajomą i dowiedziałam się
                          przypadkiem, że moja była nauczycielka niedawno zmarła. Dowiedziałam się też
                          sporo o jej życiu prywatnym – życiu kobiety terroryzowanej przez męża,
                          alkoholiczki itd. Ale pomimo to, że dawno już jej wybaczyłam, wcale nie było mi
                          jej żal. Byliśmy przecież tacy mali i tacy bezbronni. A ona pomimo to wybrała
                          nas na swoje ofiary. I katowała nas do upadłego, straszyła i gnębiła. Mam
                          nadzieję, że mojemu dziecku nie będzie dane spotkać na swojej drodze takiej
                          sfrustrowanej baby (albo sfrustrowanego dziada). Jeżeli ją spotka – z pewnością
                          nie pozostanę obojętna.
                          Hm, trochę nasmuciłam
                          Ale i tak kocham takie poniedziałki!

                          --
                          Pozdrawiam,
                          Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003), który wygląda tak:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869
                          • karolka_1 Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 21:05
                            Och, jak miło w miłym Towarzystwie rozpocząć nowy tydzień smile
                            Brawo dla Piotrusia i Gagarina smile
                            Abepe Dominika też od kilku dni usilnie stara się zaznajomić z dziewczynką z
                            lustra smile Uśmiecha sie do niej a jak ta odpowie uśmiechem to chowa sie
                            szybciutko w moich rmaionach i udaje, że sie wstydzismile
                            Magda tak jak Stef Domino upomina się o kontakt z tatą, który nie weidzieć
                            dlaczego jak ma zając sie dzieckiem także czyta albo ogląda telewizję - chyba
                            większośc tatusiów tak masmile
                            Tak sobie czytam o tym, że Wasze maleństwa(?) wink przewrotki robią i mi smutno -
                            mąż mi tylko przypomina, że Miśka z całego towarzystwa najmłodsza i nie mam
                            panikować...Mała tylko robi mostek albo wygina głowę i sie zaczyna złościć bo
                            pozycji zmienic nie może. Uwielbia ostatnio siedziec w leżaczku i obserwować
                            świat, najcheniej obserwuje mnie jak coś robię w domu.
                            Jutro przychodzi opiekunka - mam niecałe 4 dni na to, żeby Dominika
                            przyzwyczaiła się do niej. Pocieszam się, że to tylko dwa dni w tygodniu po 4
                            godziny. Pozostałe dni będą należały do babci smile
                            Hm, tak się ostatnio zastanawiałam czy to normalne, czy ja jestem
                            przewrażliwiona - swojej mamie ufam i dziecko z nią mogę zostawić. Jeśli chodzi
                            zaś o teściową to mam do niej brak zaufania i boję sie jej dac dziecko nawet jak
                            jestem obok...sad
                            Norma to czy mam już iść się leczyć?

                            Pozdrawiam smile
                            • b.marta Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 23:06
                              Hej, dziewczyny
                              ja tak postaram się jak najszybciej, bo Matylda wcina pięści, więc zaraz będzie koncert.
                              Zaglądałam na forum, jednak nie mogłam nic skrobnąć, bo korzystałam tylko z przerw gdy mój mężuś leciał do kibelka. Teraz na szczęście jest w pracy, więc mogę troszkę popisać.
                              Przede wszystkim gratulacje dla GAGARINA i AGAPOLO a w sumie to dla waszych chłopaków. Piotrusiu i Patryczku GRATULUJĘ, jesteście zuch chłopaki, i żebyście jak najwięcej tak cudownych dni darowali swoim mamusiom.
                              Odnośnie małej główki przy narodzinach to moja kruszynka miała 32 cm. I cały czas jej główka sprawia wrażenie małej, każdy kto widzi moją kruszynkę w kombinezonie mówi: "ojejku, jaka ona malusia". Zaraz po zdjęciu kombinezonu słyszę: "jaki fajny pulpecik, ale fajne pusie", a podczas przewijania: "Boże, ona jest naprawdę strasznie tłusta" smile)) A ja i tak kocham moją córę i dla mnie jest najlepsza, najgrzeczniejsza i wogóle naj... na świecie.
                              KAROLKA_1 nie przejmuj się, że mała nie robi przwrotów. W końcu jest najmłodsza, Twój mąż ma rację, a jak znowu będzie Ci smutno to pomyśl sobie, że moja Matylda jest starsza a nawet na mostek nie ma ochoty. Leży jak kłoda, wczoraj zrobiła dziką awanturę, ponieważ nie mogła "siłą woli" złapać misia. Trochę się nad nią "znęcaliśmy", bo nie chce nawet wyciągać łapek po zabawki. Postawiliśmy misia troszkę dalej od niej i czekaliśmy, patrzyła się na niego, tłumaczyła mu coś, nawet poruszała paluszkami (rączka leżała na brzuszku), później zaczęła ostrzej- gadała i gadała a misiek nic, więc w końcu zaczęła na niego pokrzykiwać, ten dale nic, wtedy popatrzyła na rodziców, którzy zwijali się ze śmiechu. Niestety nie spodobało jej się, że się z niej śmiejemy, zaprzestała trenowania "siły woli" (misiek i tak nie przyszedł) rozpoczęła terror - będę się darła, aż ktoś mi go poda nie będą się ze mnie śmieli. No i niestety trzeba było misia podać - leniuch, leniuch, leniuch.
                              Co do męża jak nie jest w pracy to gra (D2, NWN, PoP, i inne diabły), nawet jak muszę wyjść i chcę żeby zajął się dzieckiem (śpiącym) to i tak gra, trzyma na rękach i gra, buja w leżaczku i gra. Co do telewizji nie ogląda tylko dlatego, że nie mamy telewizora. Po prostu tacy są mężowie...
                              A teściowa - też jej nie ufam, kiedyś została z Matyldą jak mała miała 5 dni. Wyszłam z mężem na spacer 30 minutowy, mała w tym czasie spała w łóżeczku, a teściowa oglądała "Kasię i Tomka" na DVD. Teraz stwierdziła, że może zostać z małą, ale jak podrośnie (chyba jej chodziło o jakieś 15 lat). Gdy jej wspomniałam, że idzie na emeryturę wcześniej od mojej mamy i mogłaby zostać z Mati, żebym ja mogła znaleźć sobie jakąś pracę, bo z jednej pensji to ciężko, to stwierdziła, że Matylda będzie miała już półtora roku i można ją będzie oddać do najmłodszej grupy w przedszkolu. Powiedziałam jej, że mając perspektywę zarobku ok. 200zł (góra) miesięcznie, po opłaceniu przedszkola, to ja wolę, żeby dziecko miało mamę jeszcze przez te kilka lat i jakoś sobie damy radę bez tych 2 setek... Cała moja teściowa. Jak ja ją kocham. Tylko wiecie co, żal mi mojego męża, bo mi jest przykro kiedy ona wymyśla takie przyjemności, nie wyobrażam sobie co on musi czuć, przecież to jego mama, w każdym razie jego oczy (zazwyczaj błękitne) robią się strasznie szare i smutne...

                              Przepraszam za ten koniec, lecę robić butlę bo mała ma chyba już tylko trzy paluszki smile)) Ale jestem szybka co??
                              • wiki41 Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 23:36
                                Witajcie,
                                przede wszystkim dziękuję za odzew w sprawie audiologa. No właśnie, mnie też
                                się wydaje, że Patryk świetnie słyszy i dlatego pytałam, czy Wy też robiłyście
                                takie badanie – sądziłam, że to może rutynowa kontrola. A to chyba po prostu
                                zasługa mojej pani pediatry, która na każde moje pytanie odpowiada stosownym
                                skierowaniemsmile
                                MAGDA, podobnie jak Basia, mam nadzieję, że sprawdzi się to, co napisałaś o
                                reakcjach na dźwięki – że to może być przejaw słuchu absolutnego. To by
                                tłumaczyło, dlaczego moje kołysanki raczej rozbudzają Partyka, niż usypiają… Po
                                prostu uszy mu więdną…

                                ANETA i inne Mamy z problemem białek mlecznych – przepraszam, jeśli
                                wprowadziłam Was w błąd, co do sera żółtego. Mam przyjaciółkę, mamę totalnego
                                alergika, który – jeśli dobrze zrozumiałam – też źle reagował na mleko. I ona
                                mówiła, że przez cały okres karmienia jadła tylko bułki z szynką i serem
                                żółtym. Ale może to rzeczywiście nie była skaza białkowa.

                                GAGARIN – super, że wszystko w porządku! Brawo dla Piotrusia!

                                KAROLKA, nie martw się o przewroty. Twoja Dominika przepięknie podpiera się na
                                przedramionach, leżąc na brzuszku! Mój Patryk (5 dni starszy) jeszcze tej
                                sztuki nie opanował. Ale nasz ortopeda mówi, że jest jeszcze czas.

                                MARTA, ubawiłam się tą historią z misiem. Patryk też ma swojego ulubionego
                                misia. Siedział sobie ten miś u niego w łóżeczku jako dekoracja, a tu pewnego
                                dnia Patryk zaczął się do niego uśmiechać. I tak zostali wielkimi przyjaciółmi
                                (Misie lubią Dzieci, Dzieci lubią Misie)

                                AGAPOLO i MARTA – nasze dzieci kończą za dwa dni cztery miesiące! Na „urodziny”
                                postanowiłam kupić Patrykowi jakiegoś marchewkowego albo jabłkowego Gerberka.
                                Spróbujemy zjeść coś nowego.
                                Pozdrawiamy

                                Wiki i Patryk, który właśnie zasnął (dziś już po raz trzeciwink
                              • wiki41 Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 23:36
                                Witajcie,
                                przede wszystkim dziękuję za odzew w sprawie audiologa. No właśnie, mnie też
                                się wydaje, że Patryk świetnie słyszy i dlatego pytałam, czy Wy też robiłyście
                                takie badanie – sądziłam, że to może rutynowa kontrola. A to chyba po prostu
                                zasługa mojej pani pediatry, która na każde moje pytanie odpowiada stosownym
                                skierowaniemsmile
                                MAGDA, podobnie jak Basia, mam nadzieję, że sprawdzi się to, co napisałaś o
                                reakcjach na dźwięki – że to może być przejaw słuchu absolutnego. To by
                                tłumaczyło, dlaczego moje kołysanki raczej rozbudzają Partyka, niż usypiają… Po
                                prostu uszy mu więdną…

                                ANETA i inne Mamy z problemem białek mlecznych – przepraszam, jeśli
                                wprowadziłam Was w błąd, co do sera żółtego. Mam przyjaciółkę, mamę totalnego
                                alergika, który – jeśli dobrze zrozumiałam – też źle reagował na mleko. I ona
                                mówiła, że przez cały okres karmienia jadła tylko bułki z szynką i serem
                                żółtym. Ale może to rzeczywiście nie była skaza białkowa.

                                GAGARIN – super, że wszystko w porządku! Brawo dla Piotrusia!

                                KAROLKA, nie martw się o przewroty. Twoja Dominika przepięknie podpiera się na
                                przedramionach, leżąc na brzuszku! Mój Patryk (5 dni starszy) jeszcze tej
                                sztuki nie opanował. Ale nasz ortopeda mówi, że jest jeszcze czas.

                                MARTA, ubawiłam się tą historią z misiem. Patryk też ma swojego ulubionego
                                misia. Siedział sobie ten miś u niego w łóżeczku jako dekoracja, a tu pewnego
                                dnia Patryk zaczął się do niego uśmiechać. I tak zostali wielkimi przyjaciółmi
                                (Misie lubią Dzieci, Dzieci lubią Misie)

                                AGAPOLO i MARTA – nasze dzieci kończą za dwa dni cztery miesiące! Na „urodziny”
                                postanowiłam kupić Patrykowi jakiegoś marchewkowego albo jabłkowego Gerberka.
                                Spróbujemy zjeść coś nowego.
                                Pozdrawiamy

                                Wiki i Patryk, który właśnie zasnął (dziś już po raz trzeciwink
                                • abepe Re: Kocham takie poniedziałki! 26.01.04, 23:51
                                  Witam ponownie!
                                  Martael – może Gucio generalnie był mniejszy, (Grześ miał 55 cm, choć ważył
                                  tylko 3150g) i dlatego jego głowa wydawała się duża a może wielkość to rzecz
                                  względna po prostu. My też jesteśmy fanami Tolkiena (mąż 150 razy czytał różne
                                  rzeczy, po polsku i angielsku, zna na pamięć, ja tylko dwa razy „Władcę...”wink.
                                  Tez znamy takiego fana, który nosem kręcił na film, cóż, każdy ma swoją wizję i
                                  biedny Jackson mógł w nią nie trafić. Może tak mężów spiknąć na jakimś
                                  tolkienowskim forum, hihihi? Ale na „Powrót króla” za szybko nie pójdziemy, ja
                                  mam straszny problem z pozostawieniem Grzesia na dłużej niż godzinę – tęsknota
                                  mnie zżera. Cóż pozostanie mi pewnie wersja domowa, choć wiem, że warto na
                                  dużym ekranie. Mogliby dać w Multibabykinie w dwóch częściach.
                                  No i brawa dla Gucia. Grześ znowu nie chce leżeć na brzuchu – zaraz w ryk i
                                  zasysa piąstkę.
                                  Pragnę donieść, że grzesiowa kupa po dwu dniach przerwy była dziś takich
                                  rozmiarów, że kompletnie ozłociła mu siusiaka i jajeczka, a z fałd z przodu
                                  można było wybierać łyżką. Magdo i Basiu – skoro mówicie, że przerwa może być i
                                  dłuższa to przestaje się martwić i podejrzewać dziecko o obstrukcje. I dzięki
                                  Magdo za pocieszenie, że moje dziecko też może pośpi kiedyś w dzień dłużej niż
                                  pół godziny (jak mu się to raz na miesiąc zdarza to jestem zaniepokojona). A
                                  bąki od kiedy kupa rzadziej – uch, jakie intensywne w treści.
                                  Zrobiłam dziś mały teścik. Spożywałam na II śniadanie kleik ryżowy na wodzie
                                  (który niby zastępuje mi jogurty i płatki z mlekiem), gdy zauważyłam utkwione
                                  we mnie synowskie oczęta. Więc zaryzykowałam i podałam małemu odrobinkę.
                                  Przełknął, oblizał się i wziął się za gryzienie łyżeczki! Następna łyżka za
                                  około miesiąc. Może nie będzie źle!
                                  Witko, Renato – na marudę mam ten sam sposób – zamiast brać na ręce próbuję go
                                  przekonać, że tu gdzie leży też może być fajnie. Czasem skutkuje, czasem nie.
                                  Właściwie chętnie nosiłabym Grzesia cały dzień gdyby nie bolące potem plecy i
                                  konieczność wykonania czasem jakiejś czynności bez dziecka na rękach smile
                                  Magdo – nadwrażliwość słuchowa może być dla dziecka w przyszłości nieprzyjemna,
                                  dlatego warto je jak najwcześniej odwrażliwiać przyzwyczajając do pewnego
                                  poziomu hałasu właśnie. Jeżeli radio będzie grało stale, nawet nie będziecie go
                                  zauważać. I Stef po jakimś czasie też będzie bez problemu przy nim zasypiał i
                                  nie będą go budzić inne, względnie ciche dźwięki. A słuch absolutny swoją drogą.
                                  Wiki – właśnie z powyższych przyczyn pewnie pediatra dała skierowanie do
                                  audiologa. Ciesz się, że daje tak chętnie, większość tak nie ma.
                                  Katarzyno.br – fajnie, że zajmujesz się osobami niepełnosprawnymi od strony
                                  prawnej. Mam nadzieję, że będę mogła czasem mieć jakieś pytanie? Ja pracuję z
                                  dziećmi niepełnosprawnymi i ich rodzicami.
                                  Karolka – Grześ chłopca w lustrze wypatrzył z dwa miesiące temu (najpierw
                                  patrzył intensywnie, parę dni potem zaczął się uśmiechać). Byłam w szoku, że
                                  tak wcześnie. Czasem ten widok pomagał przy złym humorze, teraz już nie zawsze
                                  pomaga, bo Grześ czasem po prostu na niego krzyczy. No i próbuje złapać, więc
                                  oba domowe lustra nieprzyzwoicie brudne.
                                  Muszę tu pochwalić tatę Grzesia. Nie czyta przy synku, telewizor absolutnie nie
                                  wchodzi w grę ale za to...ćwiczy na gitarze. Tyle, że mały to uwielbia.
                                  Obojętnie, czy akurat jest to gitara klasyczna czy elektryczna – każda
                                  pociągająca i godna uwagi. Pomagają też na marudzenie. A dziś wieczorem, mimo,
                                  że mąż wrócił do domu po 21, kiedy położony do łóżeczka synek zaczął płakać –
                                  tata wstał od dopiero rozpoczętej kolacji i poszedł go ululać.
                                  Agapolo – kiedyś trafili do mnie rodzice z kilkumiesięczną córką, która od
                                  urodzenia była rehabilitowana a nasi lekarze i rehabilitanci niczego złego się
                                  u niej nie dopatrzyli. Chyba po prostu tamten rehabilitant ich naciągnął
                                  (kilka tygodniowo prywatnych wizyt – niezły dochód). Ci rodzice nie mogli
                                  uwierzyć i trochę się na nasz ośrodek obrazili – myśleli, że ich spławiamy. A
                                  ja akurat naszym specjalistom wierzę. Czasem warto jednak zasięgnąć opinii
                                  kilku fachowców. No i świetnie, że Patryk taki zuch.
                                  Mąż mówi, że nikt nie zdąży tego przeczytać między jednym karmieniem a drugim.
                                  To kończę.
                                  Aneta
                                  • b.marta Re: Abepe 27.01.04, 01:16
                                    Abepe,
                                    możesz powiedzieć mężowi, że ja zdążyłam, Matylda najedzona śpi, kolejne karmienie o 9:00. Teraz muszę napisać kilka pism i ogłoszeń ale wcale mi się nie chce...
                                    Ja także jestem fanką pana John'a Ronald'a Reuel'a i należę do tych którzy zawiedli się na Jackson'ie, postacie i krajobrazy mi odpowiadają, jednak w filmie brakuje mi wiele scen książkowych, które uważam za ważne. Niestety zdaję sobie sprawę z tego, że nie można wszystkich zadowolić. Matylda była ze mną w kinie na "Dwóch Wieżach" (w zeszłym roku na pokazie przedpremierowym), ona chyba też wyrośnie na fankę Tolkien'a, uwielbia gdy czytam jej na głos "Władcę..." (taka nowa bajeczka dla dzieci smile ).
                                    Odnośnie przerw kupkowych to ja takich przygód długich nie miałam, jednak moja koleżanka miała problem, gdyż jej córa nie robiła kupki kilka dni (coś ok. tygodnia), jeździła z córą po specjalistach Warszawskich i jeden z nich jej powiedział, że dziecko na piersi może nie robić kupki nawet przez 21 dni, jednak gdy kupka nie pojawia się przez 10 dni należy podać dziecku czopek glicerynowy. Ja sobie tego nie wyobrażam, cóż - "słynny Warszawski lekarz"... Kiedyś byłam u takiego jednego, który udziela porad do prasy kobiecej "doskonały ginekolog-położnik", po wizycie byłam wściekła na niego (Matylda była za duża na swój wiek i miała kilka wad wrodzonych), a mój mąż po obejrzeniu kasety (3 minutki nagrania) zapytał się mnie dlaczego ten lekarz nie zrobił mi USG ciąży...
                                    A co do lustra Matylda na początku strasznie ryczała, musiałam nawet zdjąć lusterko z pałąka, w tej chwili troszkę się uśmiecha, jednak później zaczyna wygrażać "koleżance" pięścią i pokrzykiwać na nią. Śmiejemy się z mężem, że chyba jej się nie podoba ten tłuścioch wink
                                    Słuch i spanie przy radiu. Ja byłam wychowywana na radiu, mąż w zupełnej ciszy - rezultat: ja zasypiam bez problemu gdy jestem zmęczona, może się obok mnie walić i palić, mój mąż jeszcze przed trzema laty potrzebował zupełnej ciszy i ciemności. Matylda w dzień chodzi spać w zupełnym hałasie. Sąsiadka zaczęła generalny remont gdy byłam w 8 miesiącu ciąży (burzenie ścian, kucie tynków do żywego, wymiana rur, grzejników, itd.), remont jeszcze trwa - prace wykończeniowe, czasami żeby zagłuszyć ten hałas włączam głośno muzykę. Moje dziecko nie zwraca na to zupełnie uwagi, a mimo to słuch ma doskonały, to chyba po tatusiu, który uczył się w szkole muzycznej i gra na pianinie (szkoda, że tak rzadko bo mała to uwielbia)...
                                    No i najważniejsze Anetko, strasznie zazdroszczę Ci męża, gdzie się takich znajduje wink, moje kochane słoneczko, nadal uwarza, że ja nic w domu nie robię a on biedny musi ciężko pracować 8 godzin na rodzinę, no i jeszcze do tego jak wróci do domu to ja "wredna baba" nie daję mu się zrelaksować, pograć, pospać, tylko każę mu dziecko ponosić na rękach... No ale coż, jak to się mówi - WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY... smile))
                                    • jasko_mama już wtorek :-) 27.01.04, 01:35
                                      Hej!
                                      Śródnocne pozdrowionka dla wszystkich! Hm... widzę, ze nie tylko ja pracuję o
                                      dziwnych porach?
                                      Brawo dla Patryka! To nam chłopaki na P sprawiły radość na dobry początek
                                      tygodnia! Trzymać tak dalej smile
                                      Karolka nie martw się przewrotkami. Moja Amanda jest najstarsza na forum, ale
                                      wcale nie lubi częstej zmiany pozycji. Wczoraj przewróciła się kilka razy z
                                      brzuszka na plecki – sprowokowana grzechotką, która chciała złapać, a dzisiaj
                                      nawet prowokacje nie pomagały. Dobrze jej na brzuszku i juz. A na pleckach
                                      przecież tak fajowo można bawić się nóżkami, ściągac skarpety i je jeść, więc
                                      po co przewracać się na brzuszek? Tak na serio to wiesz, że sie martwię, ale
                                      naprawdę nic nie wskazuje na jakieś nieprawidłowości - to po prostu lenistwo!
                                      No ale przy ponad 8 kilogramach przewracanie się to naprawdę niełatwa sztuka!
                                      Dominika naprawdę ma jeszcze czas smile
                                      A co do strachu opieki osób trzecich nad dzieckiem to jest już u mnie troszkę
                                      lepiej, ale tak naprawdę wciąz ufam tylko sobie i mężowi. Na poczatku to bałam
                                      się nawet dawac ja do potrzymania na rękach w beciku – strasznie sie kłóciłam
                                      o to z mamą, bo ona przeciez wychowała czwórkę dzieci, itd. Mąż mi
                                      przetłumaczył, że wszyscy też bardzo boją się o Amandę i będa robić wszystko
                                      bardzo uwaznie. No i powolutku się z tym oswajam, chociaż pieluszkę oprócz nas
                                      to zmieniała tylko moja siostra może ze dwa razy! Dziwaczka ze mnie co?

                                      pozdrawiam Basia
                                      • gagarin3 Re: już wtorek :-) 27.01.04, 08:59
                                        Witam! Bardzo wszystkim dziękujemy za gratulacje i miłe słowa... Jak Basia zauważyła jest już wtorek i wracamy do codziennej monotonii nieokraszonej dobrymi wiadomościami (choć pzrewrotki Amandy to jest to!!!). Na temat teściowej wolę się nie wypowiadać, bo to temat długi i jak to mówił pewien góral w sądzie - ogólnie męczący... Mój mąż też uwielbia gry (ma blisko 31 lat, ale jakie to ma znaczenie wobec znakomitej komitywy z jego wewnętrznym dzieckiem...), swoją pracę, treningi (trzy razy w tygodniu), a Piotruś i ja znajdujemy się na na szarym końcu. Ale czasami robi nam niespodzianki, gra nam na pianinie (zdarza się, że nawet coś skomponuje, tak było jeszcze przed narodzinami małego i teraz Piotrek uwielbia tę melodię...), więc czasami bilans win i zasług wychodzi na zero, ale zaznaczam - tylko czasami...
                                        Widzę, że większość naszych dzieciaków jest z Tolkienem za pan brat. Ja też byłam z Piotrusiem w brzuszku na "Dwóch wieżach" i myślałam sobie "za rok jak pójdziemy na ostatnią część, to mały będzie miał cztery miesiące"... No i ma smile Na "Powrocie króla" byliśmy już sami, a synka zostawiliśmy z bratem męża i jego narzeczoną. Spędził z nimi całe pięc godzin (bo wyskoczyliśmy jeszcze na zakupy,) i nawet "uraczył" ich swoją kupką w kolorze oliwkowym... Ja strasznie za nim tęskniłam, ale cała trójka podobno świetnie się bawiła... To "podrzucanie" Piotrusia ma też swój ukryty sens, szwagier i jego kobieta są od nas starsi i w ogóle nie wystepują u nich ciągoty - małżeńsko - rodzicielskie. Mamy nadzieję, że gdy zobaczą, jak to jest rozkosznie mież takiego brzdąca, wreszcie zmienią zdanie w tej kwestii... Pozdrawiam Was serdecznie. U nas zima nadal trzyma, ale postanowiłam odwiesić areszt domowy, bo rehabilitantka "pozwoliła" od czasu do czasu ponosić małego w nosidełku smile
                                        Agnieszka
                                        • enta1 Re: już wtorek :-) 27.01.04, 09:38
                                          witajcie, witajcie! dokładamy sie do wszelkich gratulacji dla dzielnych panów P! jesteśmy ze wszystkimi leniuszkami (kuba też stwierdza, że lepiej nie miec zabawki niz się po nią trochę obrócić). na nas też kiedyś przyjdzie czas.
                                          no i widzę, że sa moje ulubione tematy: teściowa i mążwinkgeneralnie teściowa nie jest zła, tylko czasem za dużo wie o moim dziecku (no bo jak się przyjedzie raz na miesiąc to się wie co mu jest). co do męża to mi się udało. dobry chłopak z niego. też co prawda zdarza mu się siedzieć przy kompie z dzieckiem, ale dużo się z nim bawi i zajmuje sie nim. teraz to nawet będzie się zajmował bardzo dużo. jeszcze tylko dwa dni laby!!! trwa wielkie odliczanie!!! brr... trochę się boję.
                                          hm... Tolkien. no cóż, ja chyba nie jestem miłosniczką, ale nie wszyscy są. za to jak byłam w ciąży to byliśmy na "terminatorze". myslałam że bunio wyskoczy z brzucha. to mi się powiązało z dźwiękami: cały czas gra u nas radio, sąsiedzi remontują mieszkania akurat wtedy gdy kuba dopiero co zamknął oczy itp. generalnie w dzień mu ni przeszkadza, ale w nocy nie za bardzo lubi jak coś przerywa jego sen (to ma chyba po mnie - nienawidzę jak coś lub ktoś obudzi mnie z cudownego pierwszego snu!).
                                          kupki, ach te kupki. mój mąż jest czasem przerażony ich wielkością. a czestotliwość taka w miarę, 1-2 dziennie, za to ostatnio bardzo intensywne w zapaszku. no i bączki - mniej intensywne, za to głosne. czsem dostaje się tatusiowi.
                                          dzidzius w lusterku - jak si.ę śmieje to budzi wielkie zainteresowanie, jak płacze lub się złości kuba traci nim zainteresowanie. ciekawe dlaczego?
                                          pozdrowienia z "białego " krakowa (kiedy kończy się zima?)
                                          renata i kuba
                                          • witka06 Re: już wtorek :-) 27.01.04, 10:04
                                            Czesc dziewczyny,
                                            No to mamy nowy tydzien!!
                                            Kasiu, mysle,ze mozesz jeszcze zaczekac z nowym jedzonkiem, jesli nie jestes do
                                            konca przekonana. Ninka jest przeciez z 30.09 a moj Dima z 02.09, wiec jest
                                            miedzy nimi prawie m roznicy dlatego powolutku juz jemy inne rzeczy.
                                            Witaj Karolka, fajnie,ze juz wrocilyscie i w dodatku takie wypoczete. Nie martw
                                            sie tym,ze Dominiczka jeszcze nie robi przewrotek. Dima jest prawie najstarszy,
                                            a z przewrotek to tylko z brzucha na plecy i to tez nie zawsze. Jeszcze troche
                                            i trudno ci bedzie ja upilnowac, zobaczysz!
                                            Marta, ja taki pierwszy wypad mialam 2 tyg temu na 4h.mam nadzieje, ze sie
                                            powtorzy….
                                            Dimce brokul calkiem smakowal. Nic mu po nim nie bylo. Mysle, ze Dima ma mocny
                                            zoladek, bo wcale nie cierpial na kolki, mimo ze jadlam w zasadzie wszystko. A
                                            moze to nie kwestia zoladka. Brokulka przyjal dobrze, zobaczymy jak dalej.
                                            Kupy u nas teraz 1 dziennie lub 1 na 2 dni. Jeszcze nie wykrecaja nosa!
                                            Ja tez mialam w podstawowce takiego nauczyciela terroryste, matematyka. Wielkie
                                            straszne chlopisko. On lal nie tylko chlopcow, ale nas tez. Kilka razy wyrwal
                                            dziewczynkom kolczyk z ucha. Krotko mowiac okropnosci sie dzialy. I tak jak u
                                            ciebie rodzice nic na to nie mowili. A on byl sprytny. Zawsze na wywiadowce
                                            upewnial sie, ze rodzice daja mu na to swoja zgode. Tak potrafil przemawiac,ze
                                            oni wierzyli, ze to tylko dla dobra dzieci. Oczywiscie tak naprawde rodzice nie
                                            mieli pojecia co dzieje sie na lekcjach. Bo on wspominal tylko o bicu po lapach
                                            a nie o uderzaniu glowa o tablice, laniu skorzanym pasem itp. Jak sobie
                                            przypomne to jeszcze mam ciarki. Byl alkoholikiem, a wczesniej opiekunem w domu
                                            poprawczym. Nie wiem jak ktos taki mogl uczyc!!

                                            Agnieszko (gagarinie) to fantastyczne wiesci, cieszymy sie ogromnie. Piotrus to
                                            prawdziwy zuch!!
                                            U nas od dluzszego czasu tylko jedno karmienie nocne o 4 lub ok 6!!!

                                            Agnieszko (agapol) wlasnie mialam zapytac jak rehabilitacja, a tu prosze. Same
                                            dobre wiesci z poczatkiem tygodnia!!!

                                            Co do tesciow to wlasnie odjechali, uff. Moja tesciowa to dobra kobieta, a
                                            przynajmniej chce za taka uchodzic. Tez jej nie ufam (male zatargi z
                                            przeszlosci), na co skarzyla sie w czasie swiat. Ona za to b. chetnie zajelaby
                                            sie malym. W ogole jak wchodzi do nas to najlepiej spakowalaby mi walizki,
                                            oczywiscie dla mojego dobra, zebym sobie odpoczela. Wkurza mnie to bardzo, bo
                                            ona prawie nie pozwala mi dojsc do malego i wyrywa mi go caly czas z rak. Jak
                                            tylko widzi, ze mam zamiar zmienic mu pieluche to od razu pada tekst " o,
                                            babcia zaraz zmieni ci pileuszke". Nawet jak uda mi sie cos przy nim robic to
                                            ona tez twardo stoi i asystuje. To bardzo irytujace. I jeszcze caly czas
                                            wymysla mu jakies dolegliwosci (nie tylko Dimce, wszystkim), ech…

                                            Dimka tez uwielbia lusterka najlepiej takie duuuze! A maz do tej pory po pracy
                                            zajmowal sie synkiem lacznie z kapniem i lulaniem tez (chociaz to srednio mu
                                            wyhcodzi), ale od tygodnia ma jakas gre Fifa czy cos , no i to jest koniec!
                                            Chyba musze ja gdzies schowac, bo gra mi na nerwach!!

                                            troche sie ropzisalam. mam nadzieje,ze przez to przebrniecie
                                            pozdrawiam serdecznie
                                            wiola
                                            • martael Re: już wtorek :-) 27.01.04, 11:37
                                              Rany dziewczyny
                                              Kiedy Wy to wszystko piszecie? No ja się zastrzelę smile))). Ale piszcie,
                                              piszcie...Rewelacyjnie mi się Was czyta. Myślałyście już, żeby to opublikować?
                                              Ja też zazdroszczę Karolce możliwości wypoczynku. Od jakiegoś czasu marzę o tym,
                                              żeby wybrać się do mamy do Białegostoku. Pospacerować po znajomej okolicy,
                                              odwiedzić przyjaciółki. Zostawić Gucia z mamą i pójść na zakupy. I na spokojnie
                                              kupić sobie nowe spodnie. Boże, wyglądam w tych starych ciuchach jak Dziad
                                              Borowy. Chłop na pole się lepiej ubiera sad. Niedzielne wyjście do kina dało mi
                                              sporo do myślenia. Zdziczałam od tego siedzenia w domu. W niedzielę popatrzyłam
                                              na innych ludzi i poczułam, że wyglądam źle, że jestem gruuuba i taka ciężka.
                                              Ewidentnie zmisiałam. Od dzisiaj obiecuję sobie, że tnę racje żywieniowe na pół
                                              i więcej się ruszam. Bo jak przyjdzie wiosna to już w ogóle nie wyjdę z domu…
                                              Co do zostawiania dziecka z teściową i „teściowską” opieką nad Guciem, to mam
                                              podobne odczucia jak Wy. Łatwiej jest mi chyba powierzyć synka mamie
                                              (przynajmniej tak czuję), niż „wszystkowiedzącej” teściowej, która wpada do nas
                                              raz na miesiąc i od razu wie co i jak wink. I nawet wie już jaki kolor włosów i
                                              oczu będzie miał Gucio. „A nieeeee? No przecież Szymon (mój mąż) to był
                                              blondynek i ten też oczywiście blondynek będzie”. Może i będzie. I tak mnie
                                              wkurza taka wszechwiedza i nieustanne porównywanie: „a moje to takiej pupy
                                              czerwonej nigdy nie miały, a moje to uczulone nie były, a moje to kolek nie
                                              miały, a moje to nigdy nie płakały (no w to ostatnie to nigdy w życiu nie
                                              uwierzę)” i tak dalej. Masakra. Wiem oczywiście, że nie wynika to z jej złej
                                              woli i chęci celowego dokuczenia mi, ale jakoś tak mi przykro.
                                              Cześć Marto B – miło mi się czytało Twoje listy. Widziałam kiedyś zdjęcia
                                              Matyldy na „Zobaczcie” i strasznie mi się podobała jej kąpiel w kubełku Tummy
                                              Tub. Jak Wam się sprawdził ten kubełek? Kiedyś też zastanawiałam się nad takim
                                              zakupem.
                                              Abepe – Gucio był wielkoludem – 58cm i 3930. Nie wiem czemu ta główka mi się
                                              wydawała taka duża. Chyba dlatego, że nigdy przedtem nie widziałam tak
                                              malutkiego dziecka i po prostu zaskoczyły mnie te proporcje.
                                              Forum Tolkienowskie dla Szymona to byłoby to. Na razie pisuje non stop na
                                              wszystkie możliwe grupy dyskusyjne dla informatyków, (informel niestety
                                              przebrzydły – dzień noc wiecznie nosem w komputerze. Musiałam sobie kupić swój
                                              komputer, żeby się dostać do Internetu, bo ten albo pisze albo gra: BG, NWN,
                                              albo Need for Speed albo Max Payne albo Prince of Persia i tysiąc innych zawsze
                                              superciekawych.
                                              Enta – Ja też byłam na Terminatorze z Guciem w brzuchu smile))) I na Matrixie
                                              wcześniej. A w przeddzień porodu nieświadoma niczego poszłam na Piratów z
                                              Karaibów. To była niedziela, a w poniedziałek po 6.00 rano Gucio był już z nami.
                                              W ogóle w ciąży non stop chodziłam do kina. Chodziłam też na wykłady prof.
                                              Wójcika do Muranowa. Oglądaliśmy tam „Piknik pod wiszącą skałą”, „Obywatela
                                              Kane’a”, „Barwy granatu” i inne rzeczy. W sumie to pewnie niezły mały kinoman mi
                                              rośnie.
                                              Witka – O rany. Też Ci się trafił nauczyciel sad((((
                                              Gustaw obudził się i patrzy na mnie z takim wyrzutem, że nie mam serca już dalej
                                              pisać.
                                              Pozdrawiam Was serdecznie
                                              Marta
                                            • magda6811 Re: już wtorek :-) 27.01.04, 12:36
                                              Witajcie dziewczyny, brawo AGAPOLO, brawo dla Patryka, teraz wreszcie
                                              przestaniesz się martwić. To prawda, że początki mieliście traumatyczne, nic
                                              dziwnego, że jeszcze jeden niekompetentny typ, jakiego spotkałaś po drodze mógł
                                              wprawić w dygotki... Koniec, teraz już się nie daj zbić z tropu i przekonania,
                                              że wszystko OK.
                                              Wasze opowieści o nauczycielach-sadystach są przerażające. Ja już znam strach o
                                              to, czy Agatka mówi o swoich największych problemach w przedszkolu, czy nie
                                              ukrywa jakiś niepokojących rzeczy. Zastanawiam się nad jednym - dlaczego Wasi
                                              rodzice nie wiedzieli o tych wydarzeniach, dlaczego wierzyli nauczycielom,
                                              dlaczego nikt nie zaczął drążyć tematu. Przecież bez względu na arumentacje
                                              belfra na wywiadówce fakty były na tyle przerażające, że nie wymagały już
                                              żadnych więcej komentarzy! Wyobraźcie sobie nas za kilka lat, wywiadówki,
                                              rozmowy z różnymi nauczycielami. Czy nie będziecie chciały dowiedziedzieć się,
                                              przede wszystkim od własnych dzieci, co dzieje się w szkole?!
                                              Mężowie - mój w nic nie gra, ale ciągle okupuje kompa bo rzeczywiście dużo
                                              pracuje i widocznie tzw. "czas z dzieckiem" to już taki relaks, że bardzo
                                              pasuje TV, której poza tym nie ma czasu oglądać. Szkoda gadać, dopóki Stef nie
                                              strzeli kilku goli, nie uwierzy, że ma syna. Kiedyś udzielajaca się aktywnie na
                                              Forum-EMAMA "WIECZNA-GOSIA" (aktualnie z piątym dzieckiem w ciąży) napisała,że
                                              pierwsze dziecko jej mąż zauważył dopiero kiedy raczkując ugryzło go w nogę
                                              (jeśli czegoś nie przekręcam). Mój zauważa nieco wcześniej, ale nie est
                                              to "idealny ojciec małych dzieci". Dobrze, że teraz już wiem przynajmniej, że
                                              sprawdza się świetnie przy starszych... Może to pocieszy niektóre z Was, czas
                                              wiele tu zmienia. Są też tacy ojcowie, którzy swietnie dogadują się z maluchami
                                              a gdy dzieci zaczynają przejawiać własne upodobania, mówić nie i -
                                              najzwyczajniej w świecie - oddzielać się od rodziców, buntować, to ni epotrafią
                                              tego zaakceptować i zaczyna się piekło.
                                              Teściowa - mam wyjatkowe szczęście. Kulturalna, obieżyświat, pełna inicjatywy.
                                              Wszędzie była, wszystko widziała - zaliczone wszystkie, wystawy, koncerty,
                                              rzesze przyjaciół. Nie odmawia mi pomocy, ale na pewno nie jest to typ babci,
                                              która "poświęci się" wnukom. Obiecała trzy dni w tygodniu i to jest dla mnie
                                              bardzo dobra wiadomość. Wczoraj została ze Stefem 5 godzin. Nie pierwszy raz. I
                                              nie wiem, jak ona to robi, ale potrafi jeszcze w międzyczasie przeczytać kawał
                                              książki...
                                              B.MARTA - zaintrygowała mnie bardzo Twoja wzmiankao "słynnym warszawskim
                                              lekarzu", co to nie zrobił USG a nagrał kasetę...wyjaśnij, bo nie zrozumiałam a
                                              ciekawość zżera.
                                              WIOLA - ciesz się "pustym" mieszkaniem...Jak w starym kawale. Świetnie zjawisko-
                                              tzw.-teściowej scharakteryzowała anegdotą AGA-GAGARIN - "ogólnie męcząca"
                                              A co do głowy, to moja dwójka miała taką samą przy urodzeniu - 33cm i nie
                                              wydawało mi się to ani za mało, ani za dużo. Skąd pomysł, że to mało, jak to
                                              pewnie średnia krajowa? A może się mylę?
                                              pozdrawiam wtorkowo, dziś czeka nas pierwszy spacer od 2 tygoni!!!! - magda
                                              • abepe BASIU!!!!!!!!!!!!PILNE 27.01.04, 15:21
                                                Basiu, pani Małgosia z naszego Ośrodka załatwiła Ci błyskawiczną wizytę u
                                                neurologa. Jeśli mogłabyś być w czwartek przed 12 w szpitalu na Zaspie - daj
                                                jak najszybciej znać na forum lub na mój adres abepe@tlen.pl. Jeśli nie - też
                                                proszę o kontakt.
                                                Aneta
                                              • aczerk Re: już wtorek :-) 27.01.04, 18:34
                                                Hej babeczki!
                                                Nie mogę coś nad Wami nadążyć. Co siadam i ledwo zdążę przeczytać Wasze posty
                                                to już mnie coś goni. I tak od dwóch tygodni nie zdążę nic napisać. Czy Wy też
                                                macie coraz mniej czasu dla siebie? Oskarek jest coraz bardziej wymagający - a
                                                to śpiewać, a to czytać, huśtać, wygłupiać się itp itd.
                                                Trochę Wam zazdroszczę już tych nowych pokarmów. Ja jednak postanowiłam karmić
                                                tylko piersią do końca 6 miesiąca a to jeszcze prawie 2 miesiące.

                                                Chyba zęby nam idą na potęgę. Oskar się ślini straszliwie, połyka rączki i
                                                wszystko co się w nich znajdzie a gryzie straszliwie! Nie wyobrażam sobie jak
                                                będzie gryzł jak wyrosną pierwsze kiełki!

                                                Magdo! Czytałam Twój post na forum Niemowlę odnośnie zasypiania. Oskar od
                                                miesiąca zasypia tylko przy cycku. Trochę się tym martwiłam, bo czasami mam
                                                wrażenie, że już jest przejedzony, ale inaczej nie potrafi zasnąć. Nie
                                                wyobrażam sobie jednak kłaść go do łóżeczka żeby darł się w niebogłosy. Jak
                                                płacze małą chwilkę to wyrzuty sumienia nie dają mi spokoju przez kilka godzin.

                                                Czy Wy też oszalałyście na punkcie swoich dzieci?!
                                                Ja mam wrażenie, że z dnia na dzień kocham go coraz bardziej! A jak się do mnie
                                                zawadiacko uśmiechnie to normalnie się potrafię rozryczeć!

                                                Co do nowych umiejętności mojego szkraba to każdego dnia odkrywam coś nowego.
                                                Obraca się już na brzuszek ale rączki zostają z tyłu. Na plecki z brzuszka
                                                pierwszy raz obrócił się jak miał 1,5 miesiąca ale ostatnio coś mu się nie chce.
                                                No i coś mało z nami rozmawia. Ostatnio nową umiejętnością Oskarka
                                                jest "buczenie". Buczy jakby rozmawiał, nawet czasami intonuje, ale oprócz
                                                głoski "uuuu" w różnych intonacjach trudno coś innego z tego wyłowić. smile)

                                                Tyle nas już tutaj że powoli się gubię. Może którejś chciałoby się zrobić
                                                podsumowanie - imię, dzieciaczek, miasto i datę urodzenia? Ja chętnie za to się
                                                wezmę, ale z powodu braku czasu możemy na to czekać jakieś parę tygodni... smile)

                                                No i czekam na tą wiosnę..... Oskarek nie nawidzi ubierania i mi go też żal jak
                                                zakładam mu te wszystkie warstwy w których ledwo się rusza. A biedaczek
                                                chciałby już posiedzieć i poobserwować świat...

                                                No, w końcu udało się coś naskrobać.
                                                Pozdrawiam wtorkowo
                                                • aczerk Re: już wtorek :-) 27.01.04, 20:47
                                                  Skleroza nie boli. Dorwałam się do pisania i oczywiście zapomniałam o połowie
                                                  rzeczy. Przede wszystkim dziękuję za wszystkie imieninowe życzonka! No i
                                                  spóźnione ale szczere - również dla wszystkich Agnieszek - wszystkiego
                                                  najszczęśliwszego!

                                                  Agnieszko - Gagarinie - bardzo się cieszę że z Piotrusiem wszystko dobrze. Ci
                                                  lekarze są naprawdę okropni - zamiast od początku w rodzicach trzymać nadzieję
                                                  na najlepsze to sieją niepewność na najgorsze!

                                                  Jak to jest z tym stawaniem na nóżki? Trochę mnie Czarka przestarszyłaś. Oskar
                                                  bardzo chętnie "stoi", często też pręży nóżki. Czytałam jednak dzisiaj, że to
                                                  normalny tok rozwoju dziecka i skoro to lubi to można go czasami "postawić".

                                                  Ach, no i chodzimy na basen. Już byliśmy na trzech zajęciach - w tym dwa razy
                                                  nurkowaliśmy! Jest super! Oskar jest najmłodszy w grupie i wprawdzie motylki na
                                                  niego są za duże, ale robi postępy i chyba mu się podoba!

                                                  Chyba tym razem wszystko.

                                                  Pozdrawiam ponownie
                                                  • jasko_mama do ANETY 28.01.04, 00:12
                                                    Hej!
                                                    Dzięki za informacje, napisałam Ci maila sprawdź.
                                                    pozdrowionka
                                                    papa Basia
                                                  • jasko_mama do WSZYSTKICH :-) 28.01.04, 01:04
                                                    Hej!
                                                    UF! Renata ja tez nie jestem miłośniczką Tolkiena i bałam się, że będę
                                                    sama smile Co prawda ogłądałam tylko w domu, a to napewno sie nie umywa, ale i
                                                    tak mnie nie wciągnęło, cóż...

                                                    I ja musze mojego męża pochwalić. Bardzo lubi zajmować się Mała, potrafi nawet
                                                    zrezygnować z ciekawego filmu, co wczesniej przychodziło mu z trudem. Kąpiel
                                                    Amandy należy wyłącznie do niego i to od pierwszego razu, troche miga się od
                                                    przewijania, szczególnie od pojawienia sie kupek smierdziuszek, ale to
                                                    drobnostka. Gry na szczęście go nie wciagają, więc komputer w domu
                                                    zdecydowanie częściej ja okupuję. No i najwazniejsze, że całe sprzątanie i
                                                    znaczną część kuchni bierze na siebie. Do porzadków jest przyzwyczajony z
                                                    domu, bo teściowa pedantka nauczyła go tego, jako najstarszego z dzieci. Jak w
                                                    szkole sredniej chodziliśmy ze soba to nigdy nie moglismy sie spotykać w
                                                    sobote, bo on musiał sprzątac z mama – wtedy się wkurzałam ale teraz jestem
                                                    jej za to bardzo wdzięczna i polecam mamom chłopców, żeby ociążaly swoje
                                                    pociechy pracami domowymi – synowa będzie Wam za to bardzo wdzięczna. smile A w
                                                    kuchni po prostu bardzo lubi „pracować”. Oczywiście w tygodniu nie bardzo ma
                                                    czas, za to weekendy należą do niego- pyszne sajgonki, albo rosół chiński z
                                                    klopiskami, no i wszystko z kuchni włoskiej mniam... A tesciowa – nie jest
                                                    źle, generalnie bez większych konfliktów, ale też lepiej jak kontakty nie sa
                                                    za częste. Troche ma „za uszami”, ale od kiedy jest malutka to poprawiło się
                                                    znacznie!

                                                    Tez się wzdrygałam czytając Wasze opowieści o nauczycielach sadystach. U mnie
                                                    najgorszy bił linijką po palcach, ale to juz trzeba było nieżle przeskrobać.
                                                    Zastanawia mnie ta biernośc rodziców, czy rzeczywiście nie wiedzieli – to był
                                                    aż taki teror, że dzieci bały sie mówić w domu?, teraz przecież to by nie
                                                    przeszło! Wierzę, że nasze pociechy to nie spotka.

                                                    Agnieszko ja też, pewnie jak Wy wszystkie, oszalałam na punkcie córeczki!!!
                                                    Zanim zostałam mamą to nie wyobrażałam sobie, że to takie uczucie.

                                                    Spadam, bo kolejna nocka do tyłu, a w dzień nie zdążyłam odespać jutro może
                                                    być ciężko sad

                                                    papa Basia
                                                  • jasko_mama do Anety :-) 28.01.04, 11:29
                                                    Hej Aneto!
                                                    Zaraz po naszej rozmowie zadzwoniłam do poradni i mam wizyte w piatek o 14.00.
                                                    Super!!! bardzo się ciaszę smile)) I jeszce raz wielkie dzieki za pomoc. W
                                                    piatek zaraz napiszę jak było.
                                                    pozdrowionka papa
                                                    Basia
                                                  • abepe No i mamy środę 28.01.04, 11:29
                                                    Cześć i czołem, jak mówiła Genowefa (jak jej tam było dalej) z „Opium w rosole”!
                                                    Basiu, milo cię było usłyszeć przed chwilą.
                                                    Magdo - średnia krajowa główka przy porodzie to 36, więc 33 to PRAWIE 10%
                                                    mniej, no i pewnie ma się hopla jak się pracuje tak jak ja w Ośrodku Wczesnej
                                                    Interwencji. To + wizja moich pacjentów po cytomegalii + niechęć do ssania i
                                                    jedzenia w ogóle przez pierwsze dni + fakt, że w przeciwieństwie do wszystkich
                                                    innych dzieci na oddziale mój syn musiał zmarznąć tak, że wylądował na
                                                    badaniach na neonatologii (spał tam cały dzień chyba pod wrażeniem 30 stopni,
                                                    które tam panowały)(na szczęście badanie krwi i RTG płuc nie wykazały
                                                    nieprawidłowości)+ to, że jego waga spadła podczas pobytu w szpitalu
                                                    dwukrotnie, tak, że groził nam dłuższy pobyt (ale udało mi się go „utuczyć”
                                                    karmiąc przez całą noc co godzinę odciągniętym pokarmem z kieliszka)=
                                                    histeryczne obserwacje dziecka przez pierwsze tygodnie jego życia. Ja to nic.
                                                    Mój mąż tak się przejął, że jak wróciliśmy ze szpitala to czekał na nas wielki
                                                    grzejnik-dmuchawa oraz waga do ważenia dzieci. I tak przez pierwsze dwa
                                                    tygodnie mały był ważony dwa razy dziennie, aż dotarło do nas, że przybiera
                                                    naprawdę. Ciepło, które dzięki grzejnikowi (i wysokiej temperaturze na
                                                    zewnątrz) panowało w naszym mieszkaniu było tropikalne i przyprawiało mnie o
                                                    ból głowy. Ale na szczęście po tych dwu tygodniach nam przeszło i teraz
                                                    zachowujemy się już rozsądnie. Ja bardziej, mąż mniej – np. podczas wizyty u
                                                    lekarza protestował przeciwko rozbieraniu syna do naga.
                                                    B.Marto – wiedziałam, że zdążycie przeczytać mojego posta, przecież widać, że
                                                    poziom inteligencji na tym forum wysoki a i dyslektyków coś nie widać (chyba,
                                                    że nie są przy okazji także dysortografami). Myślę, że mąż był po prostu o Was
                                                    zazdrosny smile Do czytania dzieciom to z Tolkiena może lepszy „Rudy Dżil i jego
                                                    pies”? a na uśpienie „Silmarilion”? Tak, tak, napisz o co chodzi z tym Twoim
                                                    lekarzem!
                                                    Ja także byłam na „Dwóch wieżach” w 2 miesiącu i musieliśmy iść na seans o 12,
                                                    bo w późniejszych godzinach groziłoby mi zaśnięcie ( a tak zdrzemnęłam się w
                                                    samochodzie gdy wracaliśmy). Co do męża, to on wyobraź sobie wybrał sobie mnie,
                                                    bo uznał, że będę dobrą matką (cały czas uważam, że jedynym tego zwiastunem
                                                    były moje szerokie biodra), więc ojciec z niego urodzony. Synek zrewanżował mu
                                                    się wczoraj mówiąc od samego rana „tatatatata” a, że mąż akurat wrócił na
                                                    chwilę o 10 (taki ma trochę porwany dzień pracy) to akurat na to gadanie
                                                    trafił. I się rozczulił.
                                                    Martael – Gucio urodził się chyba dzień po Grzesiu (bo Grześ jest niedzielny).
                                                    My wprawdzie nie byliśmy w przeddzień w kinie ale za to w sobotę wieczorem
                                                    oglądaliśmy w TV „Dwanaście małp” i ja cały czas się wkurzałam, bo ciągle
                                                    musiałam do WC latać (myślałam, że mnie przeczyszcza po obiedzie a mąż
                                                    twierdził, że to ta gruszka co zeżarłam). Jakoś nie skojarzyliśmy, że termin
                                                    mamy za 3 dni. A 3 godziny później pojechaliśmy rodzić. I potem było dużo
                                                    śmiechu, że po dwunastu małpach urodził nam się syn.
                                                    Co do nauczycieli-sadystów i braku reakcji rodziców to chyba niestety był taki
                                                    schemat – nauczyciel zawsze ma rację a dzieci kłamią albo przesadzają. Albo im
                                                    się należy. Teraz jest zdecydowanie inaczej. Aż do przesady chyba – uczeń jest
                                                    jak święta krowa. Ciekawe, czy da się to kiedyś zrównoważyć? Może jak nasze
                                                    maluchy będą szły do szkoły będzie lepiej i obie strony będą się po prostu
                                                    szanowały.
                                                    Zauważyłyście jacy nasi tatusiowie uzdolnieni muzycznie? Co rusz któryś z
                                                    jakimś instrumentem.
                                                    A ci, co na razie boją się niemowlaków – też pewnie poczują bluesa, jak im
                                                    dziecko wręczy łopatkę i zaprosi do zabawy.
                                                    Co do mojej teściowej (która zresztą kiedyś prosiła, żeby może jej tak nie
                                                    nazywać) to chyba mam szczęście – wnukiem zachwycona ale zawsze podkreśla, że
                                                    fajne to nasze dziecko i ma szczęście, że ma takich właśnie rodziców.
                                                    Opiekowała się nim kiedy byliśmy na weselu mojego brata i wszystko było ok.
                                                    Tyle, że my oczywiście nie mogliśmy wytrzymać i po trzech godzinach wróciliśmy
                                                    do domu, żeby małego położyć spać i pojechaliśmy jeszcze na trzy godziny.
                                                    Więcej było jeżdżenia niż wesela ale chodziło tylko o to, żeby mój brat i
                                                    bratowa wiedzieli, że byliśmy.
                                                    A mój ojciec zażyczył sobie zdjęcia Grzesia, które mógłby nosić w portfelu.
                                                    Miłe, co?
                                                    Wiecie, Grześ dostał wczoraj od Kuby mamy super kocura-poduszkę (są takie fajne
                                                    poduchy w Makro) ale jest na niej napisane, że dla dzieci od 3 roku życia. I
                                                    teraz się zastanawiam, czy jak mu ją dam teraz to zaszkodzę. Jak myślicie co
                                                    może być szkodliwego w takiej poduszce – nie ma tak nic do oderwania, wykonana
                                                    z miłego weluru jak większość zabawek. Co o tym myślicie?
                                                    Pomysł spisu bardzo fajny, kto się podejmie?
                                                    Piszę tego posta od wczoraj i chyba już starczy. Chyba krócej nie potrafię.
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich gimnastyków i leniuszków.
                                                    Aneta
                                                  • agapolo Zestawienie wrześniowych mam i ich dzieciaczków 28.01.04, 17:06
                                                    Witam wrześniowe mamy!
                                                    Sporządziłam zestawienie wrześniowych mam i ich dzieci, które zamieszczam
                                                    poniżej:

                                                    Jaskomama czyli Barbara –córka Amanda urodzona 30.08.2003
                                                    Ipis 1 czyli Iwona –syn Stanisław urodzony 31.08.2003
                                                    Czarka 77 czyli Katarzyna- córka Natalia urodzona 01.09.2003
                                                    Witka 06 czyli Wioleta- syn Dymitr urodzony 02.09.2003
                                                    Nika28wawa czyli Monika- córka Barbara urodzona 05.09.2003
                                                    Ese1- córka Audrey urodzona 05.09.2003
                                                    Gagarin 3 czyli Agnieszka- syn Piotruś urodzony 06.09.2003
                                                    Javert czyli Olga- córka Adrianna 06.09.2003
                                                    Abepe czyli Aneta syn Grzegorz urodzony 07.09.2003
                                                    Asia_z czyli Joanna córka Julia 4.10.1999, syn Krzysztof 08.09.2003
                                                    Martael czyli Marta Eliza- syn Gustaw urodzony 08.09.2003
                                                    Mlodamama czyli Katarzyna- syn Mikołaj urodzony 11.09.2003
                                                    Agaga1czyli Agnieszka syn Miszka, syn Bartosz urodzony 12.09.2003
                                                    Gryziaczek –syn Krzysztof urodzony 12.09.2003
                                                    Enta1 czyli Renata syn Jakub urodzony 13.09.2003
                                                    Magda 6811czyli Magda córka Agatka, syn Stefan 15.09.2003
                                                    Anulkag1 czyli Ania- syn Antoni urodzony 15.09.2003
                                                    Joan 77 czyli Asia- syn Jakub urodzony 15.09.2003
                                                    Sabina 74 czyli Sabina- syn Kuba urodzony 19.09.2003
                                                    Mamagabuli czyli Sylwia – córka Gabrysia urodzona 19.09.2003
                                                    Aczerk czyli Agnieszka- syn Oskar urodzony 23.09.2003
                                                    Justakoko czyli – syn Adam urodzony 23.09.2003
                                                    Dzoaska czyli Joanna syn Adaś urodzony 27.09.2003
                                                    B.marta czyli Marta- córka Matylda 28.09.2003
                                                    Wiki 41 mniemam że Wiktoria syn Patryk urodzony 28.09.2003
                                                    Agapolo czyli ja czyli Agnieszka syn Patryk urodzony 28.09.2003
                                                    Katarzyna.br – córka Nina urodzona 30.09.2003
                                                    Dominikal czyli Dominika- córka Katarzyna 30.09.2003
                                                    Karolka mniemam że Karolina- córka Dominika 03.10.2003

                                                    Na forum zawitały również :

                                                    Fobia1 czyli Justyna- syn Sebastian
                                                    Agnes 123 czyli Agnieszka- córka Natalia
                                                    Anma6 –tzw robaczek urodzony 27.09.2003
                                                    Emi 32- syn urodzony 09.09.2003

                                                    Z góry przepraszam za wszystkie pomyłki, jeśli takowe miałyby miejsce, są one
                                                    nie zamierzone.

                                                    Skladam równiez najlepsze, najpiękniejsze, najmilsze życzenia wszystkiego co
                                                    najlepsze dla naszych pociech, które obchodzą dzisiaj 4 miesięcznicę czyli dla
                                                    Matusi, Patusia i Patusia.

                                                    Agnieszka











                                                  • karolka_1 Brawo Agapolo :)!! 28.01.04, 18:31
                                                    Brawo Agnieszko za uporządkowanie wrześniówek i ich dzieciaczków - podziwiam smile
                                                    Uf, minął pierwszy dzień z opiekunką sad
                                                    Wybrałam studentkę pedagogiki - jakoś tak przez sentyment smile Dziewczyna przyszła
                                                    dzisiaj do nas i pod moim czujnym okiem poznawała się z Dominiką. Ja usiadłam
                                                    przed komputerem, żeby poszperać troszke w necie i postanowiłam nie wstawać z
                                                    krzesła, choćby nie wiem co...Udało się, ale było ciężko. Dominika z boku
                                                    płakała, bo mamy nie iwdać, opiekunka starała się ją czymś zająć - działało przz
                                                    5-10 minut. Póżniej znowu płacz. Po godzinie nie wytrzymałam i stiwerdziłam, że
                                                    mała jest śpiąca i może spróbować położyć ją spać. Faktycznie Dominika zaraz
                                                    zasnęła i skończyła się wizyta opiekunki. Kolejna w piątek. Obiecałam, że tym
                                                    razem wyjdę - powinnam była zrobić to już dziś, ale zabrakło mi silnej woli sad
                                                    Dziewczyny przy obwodach główek, które podawałyście to ja powinnam się martwić,
                                                    Dominika miała obwód główki równy 35 centymetrom. Po dwóch miesiącach miała już
                                                    39 cm. Lekarz neonatolog nie uważa, żeby było to nieprawidłowy wymiar...Eh,
                                                    główka, główce nierówna smile
                                                    Hm, za 5 dni mała bedzie miała 4 miesiące...Zastanawiam się cały czas nad
                                                    rozszerzeniem menu. Może by wprowadzić soczek? W literaturze fachowej zdania sa
                                                    podzielone. Na forum Niemowle czytałam, że są mamy, które rozszerzają diete
                                                    dziecka juz w wieku 3,5 miesiąca, inne dopiero po 5 ukończonym...No i mam
                                                    dylemat. Idziemy w tym tygodniu na szczepienie, wiec chyba spytam lekarki co ona
                                                    o tym sądzi...
                                                    Biegnę cieszyć się swym dzieckiem, bo właśnie skończyła drzemkę smile
                                                    pozdrawiam
                                                  • gagarin3 AGAPOLO JESTEŚ WIELKA!!! 28.01.04, 19:09
                                                    Naprawdę! Jestem pełna uznania! Bardzo Ci dziękujemy! Dopiero teraz można zauważyć, że kilka mam gdzieś zniknęło, mam jednak nadzieję, że nie na zawsze...
                                                    ANETA - gratulacje dla Grzesia, no no, pewnie tata bardzo dumny. A swoją drogą złośliwe te chłopaki wink Mam jednak nadzieję, że gdy przyjdzie czas na pierwsze świadome słowa, usłyszymy "mama"...
                                                    BASIU! Powiedz mi proszę, skąd się biorą tacy mężowie?! I takie teściowe?! Widzę teraz, że trzeba było ruszyć w "świat" w poszukiwaniu drugiej połówki, a nie spoczywać na laurach (limanowskich zresztą..smile. Nie chcę ponownie maglować tematu rodzicielek naszych mężów, ale... Moja teściowa należy do tych, które we wszystkim wyręczały swoich synalków. Nie zrezygnowała z tych praktyk, nawet wówczas, gdy przeprowadziła się do innego miasta... Tuszę, iż nie sprawi wam trudności wyobrażenie sobie, jak wygląda życie z takim osobnikiem... Nie tracę nadziei, że kiedyś uda mi się go wyprowadzić na ludzi... Nie mogę dzisiaj się zbytnio rozpisywać, bo zgodziłam się wykonać za mojego męża bardzo żmudną pracę zleconą. On tymczasem wyfrunął na dwa dni do Warszawy (naturalnie służbowo). Dlatego dziewczyny ze stolicy, miejcie na niego oko wink Oczywiście żartuję...
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Agnieszka
                                                  • enta1 Re: AGAPOLO JESTEŚ WIELKA!!! 28.01.04, 21:51
                                                    witajcie piękne! witajcie śliczne dzieciaczki!
                                                    agapolo dzięki ci! jesteś wielka, cudowna i wspaniała! odwaliłas kawał dobrej roboty, super! nareszcie będe mogła pisac po imieniu bez dodatkowych notatek. jesteście wydrukowane i zaraz was sobie gdzies powieszęwink ale do ciebie agapolo chyba bede pisać ;agapolo", bardzo mi się podoba ta ksywka, fajnie brzmiwink
                                                    to juz trzeci liost do was tego wieczoru! dlaczego to cholerstwo wylogowuje?! nieźle się nawkurzałam... mąż się ze mnie śmiej bo wyrażam się do kompawink
                                                    bardzo chcę się z wami podzielić dzisiejszym dniem! był super. po pierwsze wczoraj kuba nareszcie zrozumiał po co są przewrotki. obraca się wtedy gdy tego potrzebuje, wie o co chodzi, nie są to już tylko przypadkowe pzrewrotki. po drugie: bunio przespał dzisiejszą noc bez budzenia się na jedzonko czy picie. spał od 19.30 do 5.30 (hi, hi), potem zjadł sobie, chwilę się pobawił i poszedł jeszcze spać na godzinkę. mam nadzieję, że to już na zawsze! no i jeszcze byliśmy dziś na basenie po raz drugi. kuba nie bał się wody, wszedł z tatusiem bez niczego, nawet nie krzywił się jak go wzięła obca baba (instruktorka). zresztą podszedł do całej s[prawy filozoficznie: jak to on. rozruszał się na koniec, jak pani włączyła falę. obchodziły go tylko własne zębywink idą mu chyba te z tyłu, bo jest bardziej zdenerwowany niż przy jedynkach, gryzie okrutnie całe łapki, a slina mu ciecze jak Obcemuwink a jeszcze na koniec dzisiejszego dnia tatuś go tak rozbawił, że śmiał się na cały głos, co też należy do rzadkości, dlatego cieszę się bardzo! no, dumna jestem z mojego bunisławka!
                                                    aga (aczerk) - masz rację, dzieci są niesamowite. nie wyobrazam sobie teraz życia bez kuby, lubię patrzesć jak rośnie, uczy się codziennie czegoś nowego, robi się coraz bardziej ciekawy swiata i coraz mądzrejszy. jak siobie pomyślę, co by było gdyby przy porodzie nie było lekarzy, szybkiej interwencji... i tak dalej. brr... a najbardziej to mnie rozbrajają jego mięśnie na ramionkachwink))
                                                    basia - mój małżonek też coś pichci po chińsku, ale twój to chyba wyższa szkoła jazdy. moze podeślesz jakiś przepisik (sajgonki?) na adres sadel@interia.pl
                                                    aneta - gienia nazywała się pompke vel bompke vel lompkesmile ja też luibię myusierowicz. mam nadzieję, że będę miała kiedyś córkę, bo kuba to chyba tej literatury nie zdzierży...
                                                    karolka - z opiekunką na pewno bedzie oki. trzymam kciuki. a jesli chodzi o jedzonko, to chyba tylko od ciebie zależy kiedy je wprowadzisz. no i pewnie że poradx sie lekarza.
                                                    uff, ale się spisałam. chyba to już wszystko co chciałam powiedzieć, choć pewnie połowy nie napisałam. zresztą to okropne, że to diabelstwo wylogowuje, najlepsza była pierwsza wersjatego listu. a ta to taka odgrzewana
                                                    a, i jeszcze trzymajcie za mnie kciuki. jutro ide do pracy. 7 godzin bez kuby...biedny bunio, biedny tatuś bunia, biedna jawink))
                                                    dobranoc
                                                    renata
                                                  • b.marta Re: już wtorek :-) 28.01.04, 22:24
                                                    Witam,
                                                    AGAPOLO gratuluję listy, sama się zbierałam do napisania takiej, ale jak widać ciężko mi było się do tego zabrać. Wszystkiego naj naj dla Patryczka. Nie ma mnie na GG ponieważ jestem zawalona sprawami Wspólnoty Mieszkaniowej, muszę zrobić rozliczenia roczne lokatorów, popisać do każdego odpowiednie pisma i porobić projekty uchwał. Wogóle mi się nie chce tego robić, jednak ktoś musi.
                                                    WIKI także wszytskiego naj naj dla Patryczka. Już dawno miałam się Ciebie zapytać, jednak zawsze uciekało mi z głowy w czasie pisania, na której sali leżałaś w św. Zofii?? Może jakoś sobie Ciebie skojarzę, albo może powinnaś zamieścić na Zobaczcie swoje zdjęcia z Patrysiem smile))

                                                    Odnośnie tego badania USG, to zaszło pewne nieporozumienie, jednak za chwilkę postaram się to sprostować. Otóż pan "suer lekarz" wykonał to USG ciąży i nawet wsadził kasetę do magnetowidu, jednak dla zwykłego laika (mój mąż), który niezbyt orientuje się w tym co widzi na ekranie, to nagranie było jedną wielką niewadomą. Lekarz w ciągu 3 minut sprawdził narządy wewnętrzne, struktury mózgu, genitalia, zmierzył i 'zważył' ciążę - to słowa, których użył do określenia swoich poczynań. Nawet naszej córce się ów lekarz nie spodobał, gdy oparł na jej nóżce dłoń dostał takiego kopa, że aż głowicę z ręki wypuścił smile)). Andrzej był wściekły, na szczęście jakiś czas później byłam u mojego prowadzącego i mamy piękny ostatni film z USG na którym jest nagrany nawet obraz 3D buźki naszej córeczki, będzie miała super pamiątkę.

                                                    Co do teściowej to brakuje mi już sił, mój mąż zawsze przeciwny odwiedzania mojej mamy, dzisiaj nagle zaproponawał, żebyśmy się tam wybrali w celu 'odchamienia' smile A gdy wróciliśmy do domu sam z własnej woli wysłał do swojej mamy na GG wiadomość: "przkro mi, że odsuwa się ode mnie moja rodzinka sad" Wiecie co płakać mi się chciało jak to przeczytałam, a jego 'kochana, najlepsza na świecie mamusia' (bo za taką się uwarza) nie odpisała mu nawet pół słowa. Uwarza cały czas, że ona jest ok.
                                                    Przepraszam Was strasznie, że tak gnębię o tej teściowej, ale ja poprostu muszę to jakoś z siebie powywalać, bo jak siedzi to we mnie to robię się strasznie przygnębiona.

                                                    Dzisiaj Matylda dostała pierwszą zupkę, zgodnie z zaleceniami gastrologa. Niestety zupka jej nie smakowała, i każda jedna łyżeczka była przenoszona na moją bluzkę, mała albo odpychała moją rękę swoją rączką (nie wiem skąd ona ma tyle siły), albo pluła w dal do celu (plucie w końcu opanowała do perfekcji - szkoda, że dzięki zupce i kosztem mojej bluzki smile ). Jutro kolejna próba, jak się nie uda zacznę jej sama gotować, bo te papki w słoiczkach są poprostu okropne (przynajmniej dla mnie). Soczki niestety odpadają, deserki też, kwaśne posiłki przyczyniają się do odruchów wymiotnych, co przy reflux'ie Matyldy jest niewskazane. Poza tym mała znowu zaczyna więcej ulewać, a już miałam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Na szczęście jest pogodna, dopóki nie zbliża się do jej otworu gębowego łyżka z tą niedobrą papką.

                                                    No i znowu się rozpisałam, i znowu tylko o sobie. Przepraszam, że pominęłam większość z Was, ale dzisiaj jestem przemęczona i chyba trochę przygnębiona. Po nieprzespanej nocy i od rana na nogach. Chciałabym już się położyć, jednak czeka mnie jeszcze jedno karmienie...
                                                    Kończę, i w najbliższym czasie obiecuję poprawę... smile
                                                  • jasko_mama Re: już czwartek :-) 29.01.04, 00:26
                                                    Hej!
                                                    Brawo Agnieszka, naprawdę jesteś wielka. Jak Ty to zrobiłaś?! Chyba
                                                    musiałaś „przelukać” cały watek?, albo na bieżąco robiłaś zapiski!!! super smile
                                                    Karolka pomiędzy nami i naszymi córkami jest cała grupa wrzesniówek! A
                                                    dziewczyny mimo, że rozpoczynaja i kończą listę nie rzadzą tutaj – jest ich 11
                                                    przeciwko 18 małym mężczyznom!
                                                    Aneta myślę, że z tymi zabawkami od trzeciego roku życia nie ma co przesadzać.
                                                    90% zabawek jest zabronionych w wieku 0-3 i często niewiadomo nawet dlaczego.
                                                    Raczej należy sie kierować zdrowym rozsądkiem, czyli taką oceną jak
                                                    przeprowadziłaś, a nie napisem na metce.
                                                    Agnieszko ja swojego męża też nie szukałam daleko – chodzilismy do jednej
                                                    klasy w szkole średniej i jak zaczęliśmy od czwartej klasy być razem tak
                                                    zostało (z małą przerwą na burzliwy okres poczatku studiów) i trwa już uuu 14
                                                    lat!, w tym 9 „legalnego” związku. Niedługo będzie tak, że więcej zycia
                                                    jestesmy razem niż osobno!!! Nie chciałam pokazać mojego męża jako ideału, bo
                                                    przecież ma też swoje „wadki”, czasami większe, czasami jakby przytłumione,
                                                    albo mój odbiór się zmienia, ale chciałam własnie uczulić mamy chłopaków, żeby
                                                    nie popełniały tych błędów co Twoja teściowa. Łatwo sie mówi co?, ale nie tak
                                                    łatwo zrealizować...
                                                    Renata Trzymaj sie w pracy! I zabierz zdjęcie Kuby, żebys w chwili słabości
                                                    mogła spojrzeć. Będzie dobrze. A przepis na sajgonki to wyciagne, ale nie
                                                    wczesniej niz po weekendzie, bo teraz mąż jest strasznie zawalony robotą.
                                                    Tylko przygotuj sie bo to conajmniej trzy godziny przygotowań, ale naprawde
                                                    warto, w żadnej knajpie takich nie podaja! No i brawo dla Kuby za przewrotki,
                                                    ja ciagle czekam, aż ta mądrość spłynie na Amandę...
                                                    A co do jedzenia to ja jeszcze poczekam - mam teraz przedsmak, bo jest u mnie
                                                    koleżanka z dziewięciomiesięcznym chłopaczkiem, któremu ponoć nieźle idzie
                                                    jedzenie. My obie zaangażowane a i tak wszystko wkoło w zupie smile Niech sobie
                                                    jeszcze pociagnie cycusia, a na te obiadki będzie jeszcze dość czasu! Ale
                                                    oczywiście decyzja nalezy do Was i do lekarza oczywiście.
                                                    papatki i pozdrowionka, znowu nocne!
                                                    Basia
                                                  • agapolo Re: już czwartek :-) 29.01.04, 08:45
                                                    Cześć mamusie,
                                                    Dziękuję za wszytskie pochwały, milutko się robi jak tak człowieka chwalą,
                                                    będę jednak z siebie dumna jak się okaże że nie popelniłam żadnej gafy z
                                                    mamusią i jej maleństwem.
                                                    Jaskomama- robiłam wcześniej zapiski, żeby dziewczyny i dzieciaczki mi się nie
                                                    myliły, wczoraj po prostu dopisałam najświeższe informacje.

                                                    Enta -Brawo dla Kubusia- Bunisławka za obroty, naprawdę super.A jak Twojemu
                                                    wilekoludkowi idzie wkładanie nóżek do buzi, bo nasi chyba będą mieli to
                                                    zadanie troszkę utrudnione z takimi długimi nogamismile

                                                    Martael- wyrazy podziwu dla Gumisławka, również za przewrotki.

                                                    B.marta- już mi się tęskni za rozmową, choć przyznam szczerze ja też czasem
                                                    już mam dosyc.Pat tez niechętnie je zupki, dlatego na razie poprzestałam bo po
                                                    prostu chyba jeszcze nie czas, a nie chcę go do niczego zmuszać. Spróbujemy
                                                    ponownie za kilka dni. Patryk praktycznie nie chce spać w ciągu dnia. 3
                                                    godziny snu to maksimum, dlatego chodze spać jak przysłowiowe niemowlę razem z
                                                    nim czyli we wczesnych godzinach wieczornych bo inaczej nie dałabym rady.

                                                    Z nowości, które przyuwazyłam u Patulka, zaczyna się bawić w a ku ku, czyli
                                                    chowanie i pokazywanie twarzy- wyraźnie go to bawi. Zaczyna odróżniać obcych
                                                    od znajomych i nie pozwoli się nosić przez obcychsad przez co mamusia nie ma
                                                    możliwości na odpoczynek. Ponadto wyraxnie zaczyna obejmować raczkami moją
                                                    szyje i przytulać policzek do policzka co rozczula mnie prawie za każdym razem
                                                    do łez. Jest też tak jak piszecie, codziennie kocham go bardziej, jestem z
                                                    niego bardzo ale to bardzo dumna i nie potrafię już wyyobrazic sobie zycia bez
                                                    niego. Poza tym jestem wręcz pełna podziwu dla niego że mimo tego co już go
                                                    spotakło, między innymi dwa pobyty w szpitalu, operacja, zapalenie oskrzeli z
                                                    serią 15 zastrzyków jest bardzo, ale to bardzo pogodnym chłopcem i wciąż się
                                                    uśmiecha. Kiedy całuję go po brzuszku, lub łaskotam po prostu piszczy z
                                                    zachwytu a ja razem z nim. Zauważyłam też taką prawidłowość, że pomimo wielu
                                                    trosk Patuś dostarczył mi tyle radości, jak nikt i potarfi sparwić, że
                                                    kilkadziesiąt razy dziennie się uśmiecham, a wręcz umieram ze śmiechu. Na tym
                                                    kończę dzisiejszy pościk, biorąc się wreszcie do konkretnych zajęć a nie
                                                    spędzania czasu na forum. Buziaki


                                                    Pozdrawiam was serdecznie
                                                    Agnieszka
                                                  • aczerk Re: już czwartek :-) 29.01.04, 09:47
                                                    Agnieszko! Naprawdę kawał dobrej roboty! W końcu się orientuję kto jest kto, bo
                                                    dołączyłam trochę później i nie umiałam się połapać. Przy okazji - Justakoko,
                                                    nie wiedziałam, że nasi synowie to rówieśnicy!

                                                    Z tymi zabawkami to faktycznie jest tak, że na większości jest napis "od lat
                                                    3". Ja się tym nigdy nie sugeruję i jeśli zabawka jest przyjemna, nie ma
                                                    ostrych części ani małych, które można oderwać to daję Oskarkowi do zabawy.

                                                    Ząbki idą straszliwie. Wczoraj wieczorem zasypianko było ciężkie. Po kilku
                                                    pociągnięciach cycuszka Oskarek zaczynał pocierać policzki, po czym wkładał
                                                    piąstki do buzi, gryzł straszliwie i w płacz. I znowu cycuś. Biedaczek, był już
                                                    tak zmęczony że oczy miał jak szparki, w końcu chyba z płaczu usnął kołysany i
                                                    noszony. Dentinox chyba nie za bardzo mu pomaga, choć smaruję i płynem i żelem.
                                                    Jak często trzeba smarować żeby to pomagało?

                                                    Dziewczyny, jak u Was z zasypianiem? Jak pisałam wcześniej, Oskar zasypia tylko
                                                    przy cycku i miałam zamiar tego nie zmieniać, ale zaczęłam się zastanawiać że
                                                    przecież jak będę chciała iść do pracy czy gdziekolwiek się ruszyć to on beze
                                                    mnie nie zaśnie. Sama nie wiem co mam robić.

                                                    No, kupa zrobiona po ciężkich stękaniach więc idziemy się przebierać i na
                                                    spacerek, nawet dzisiaj sympatycznie.

                                                    Pozdrawiam gorąco
                                                  • witka06 Re: już czwartek :-) 29.01.04, 10:18
                                                    Czesc mamuski,

                                                    Agapolo, jestes naprawde nieoceniona. Dzieki.
                                                    Dimka tez uwielbia bawic sie w a ku ku swoja kolderka, przytulac sie do mojej
                                                    buzi i oblapiac za szyje. Tyle, ze jak czasami pociagnie mnie za nos albo wlosy
                                                    to zdecydowanie mniej mi do smiechu. Silne to moje dziecitako, bardzo. Ciesze
                                                    sie, bo ostatnio zaczal ladnie wyciagac raczki do zabawek po swojej prawej
                                                    stronie. Ciekawa jestem na ile to wynik tej rehabilitacji. Caly czas cwiczymy
                                                    miesnie brzucha, wiec moze za jakis czas uda nam sie trafic stopka do buzi, ale
                                                    to jeszcze ho ho…
                                                    Tez jestem w siodmym niebie, kiedy patrze jak Dimka tak pieknie sie rozwija,
                                                    smieje sie, kopie nozkami……serce chce wyskoczyc z radosci!

                                                    Renatko, brawo dla Kubusia! Przespana nocka to pewnie z ilosci wrazen, a
                                                    widac ,ze mial ich wczoraj niemalo. Oczywiscie trzymam kciuki, zeby te nocki
                                                    powtarzaly sie co noc!!
                                                    Dima tez przedwczoraj smial sie w glos przeslodko az go nagralismy. Mial
                                                    swietny humor, latwo bylo go rozbawic. Niestety wczoraj juz te same rzeczy go
                                                    nie bawily. I wymyslaj tu czlowieku jakies nowe rozrywki!!

                                                    Moj maz takze radzi sobie w kuchni calkiem niezle, ale do waszych to mu troche
                                                    brakuje. A co do tesciowek, to u meza w domu byl tradycyjny schemat rodziny.
                                                    Matka z dzieckiem w domu i gary, tata utrzymuje rodzine. Posuniete do tego
                                                    stopnia, ze moj tesc to padlby z glodu bez tesciowej. Chyba tylko herbate
                                                    potrafi sobie zrobic. Na szczescie Michal nie jest zwolennikiem takich tradycji
                                                    z czego tesc jest bardzo niezadowolny i niestety nie uwaza mnie za dobra
                                                    gospodynie, no coz…..
                                                    Powodzenia w pracy. Trzymamy kciuki za ciebie i Kubusia!

                                                    Karolka my tez trzymamy kciuki, zeby opiekunka okazala sie trafiona w
                                                    dziesiatke!!

                                                    Ja rowniez nie szukalam meza zbyt daleko. A raczej to on nie szukal daleko.
                                                    Mieszkal w bloku obok. A jestesmy razem od konca 4 klasy LO. W "legalnym
                                                    zwiazku" to nam juz 5 roczek leci.

                                                    Aneto, tez sadze,ze z tymi zabawakmi nie mozna przesadzac. Jesli wyraznie
                                                    widac, ze taka zabawka dziecko nie moze sobie zrobic krzywdy, to chyba nic
                                                    wielkiego jesli sie nia pobawi. A jaka krzywde moze wyrzadzic dziecku welurowa
                                                    poduszeczka??

                                                    Ja tez powinnam juz chyba wziac sie do roboty, bo pozniej to juz nic nie zrobie.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    wiola
                                                  • abepe Re: już czwartek :-) 29.01.04, 12:34
                                                    Cześć! Dzięki za odzew w sprawie zabawek. No, dzięki za poparcie, też myślę, że
                                                    nic ten zakaz. Jedyna rzecz, nad którą się zastanawiałam, to czy materiał nie
                                                    jest farbowany jakąś trucizną. Ale przecież trucizna może też zaszkodzić
                                                    dziecku po 3 roku życia, no nie? Mój małżonek stwierdził po prostu, że chcę
                                                    sobie tego kocura przywłaszczyć i dlatego tak zwlekam. Trochę ma racji, bo
                                                    poducha super wygodna pod głowę do karmienia na leżąco (zawsze muszę kombinować
                                                    jak by tu się umościć, żeby kręgosłup nie zwariował). Ale muszę przystopować,
                                                    bo już trochę kocurowi spłaszczyłam pyszczek. A Kuba kupił synowi zaraz na
                                                    początku zabawny welurowy młotek – grzechotkę i też okazało się, że dla
                                                    trzylatków. Trzylatek to ewentualnie będzie chciał na takiej zabawce usiąść.
                                                    Wtedy już interesujące są tylko prawdziwe sprzęty. Oj, będzie chowanie. Może
                                                    mój mąż nauczy się wreszcie odkładać przedmioty na miejsce. Kochany jest,
                                                    sprząta, gotuje, myje okna, robi zakupy, bawi się z dzieckiem ale nikt tak jak
                                                    on nie rozsiewa dookoła siebie wszystkiego. Już mu tłumaczę, że jak będziemy
                                                    chcieli nauczyć dziecko porządków, to MY musimy dawać mu przykład.

                                                    Ojej, mojemu małemu coś się poprzestawiało w nocnym spaniu – dziś na przykład
                                                    musiałam karmić go około 2, potem przed 5, potem 7 aż wreszcie pospał do 9.45.
                                                    Na dodatek jeszcze obudził się zaraz po tym jak udało mi się zasnąć, czyli
                                                    przed północą ale udało mi się go przekonać do spania smoczkiem. Podczas
                                                    przewijania w nocy też rozpaczał. Nie mówiąc o awanturze w kąpieli i przy
                                                    wieczornym usypianiu. Strasznie mnie takie wieczory stresują, więc potem
                                                    siedziałam koło męża przy komputerze i bezmyślnie żarłam z pudełka musli aż się
                                                    Kuba śmiał, że za dobrze to z tymi płatkami przyklejonymi wszędzie nie
                                                    wyglądam. I jak jestem taka zmęczona to nie mogę zasnąć, potem te męczące noce.
                                                    I już czekam na kolejną migrenę. W związku z tym nie powinnam siedzieć przy
                                                    monitorze ale co tam.

                                                    Kupiłam sobie wczoraj modne zamszowe kozaczki, takie do spódnicy i potem
                                                    zastanawiałam się, kiedy ostatnio miałam na sobie spódnicę. W domu legginsy, na
                                                    spacer z dzieckiem spodnie i traperki a nigdzie indziej nie chodzę. Może czas
                                                    ruszyć? Ale się ze mnie kura domowa zrobiła?! Piszę to bez żalu! Myślę, że dla
                                                    mnie powrót do pracy w okolicach grzesiowego roczku to dobry pomysł – może będę
                                                    już wtedy gotowa na kilkugodzinne rozstanie.

                                                    No tak, słyszę, że Grześ już się wyspał („całe” pół godziny), więc kończę.
                                                    Tylko – Agapolo – gratuluję błyskawicznej akcji z listą i, ponieważ Javert coś
                                                    utonęła w swoim doktoracie, sprostowuję, że jej Adrianka urodziła się 16.09. Pa
                                                  • martael Jeszcze czwartek :-) 29.01.04, 23:44
                                                    Cześć jeszcze we czwartek!
                                                    Witam Was po środowej przerwie. Mój synek stał się ostatnio niemożliwie grymaśny
                                                    i domaga się nieustannie mojej uwagi, lekceważąc przy tym pory snu. Składam
                                                    wszystko na ząbkowanie, które zbliża się wielkimi krokami: ślinienie się,
                                                    podpuchnięte dziąsełka, płaczliwość...No i mieliśmy znów dzień z cyklu:
                                                    Cyc_co_godzina. Ale wreszcie Zawodnik padł i śpi.
                                                    Jako leżąca-karmiąca obejrzałam dzisiaj najsmutniejszy film świata. Przysięgam,
                                                    nie spłakałam się tak od czasów „Psa, który jeździł koleją”. Film (japońska
                                                    manga) nazywa się „Grobowiec świetlików” i jest przesmutny, przestrzegam. (No,
                                                    chyba, że chcecie się mocno wzruszyć.) Jest w nim wojna, dzieci-sierotki, pewna
                                                    rozbrajająca mała dziewczynka. I do tego wszyscy umierają...
                                                    Agapolo – serdeczne dzięki za zestawienie wrześniowych mam. Bardzo przydatna
                                                    rzecz. Dużo pracy w to musiałaś włożyć. Wiem, bo sama próbowałam coś takiego
                                                    napisać smile I mi nie wyszło smile Dzięki za gratulacje Gumisławowych przewrotek.
                                                    Na razie zaprzestał "zbędnych ruchów" i bimba sobie z tego, że powinien poruszyć
                                                    cokolwiek w którąkolwiek ze stron. Wyleguje się na macie jak dobrze wypasiony
                                                    hipopotamek w błocie i tyle.
                                                    Enta – Gustaw też niczym Obcy – mokry cały i obślizgły – obśliniony. Zębów już
                                                    tylko patrzeć. A przynajmniej mam taką nadzieję, że nie potrwa to długo. Do
                                                    buźki wkłada wszystko: obie piąstki naraz, grzechotki, cudze palce...Ostatnio
                                                    chciał nawet chyba włożyć sobie do buzi mnie w całości, bo uczepił się moich
                                                    włosów z obu stron, otworzył buźkę i z głośnym: Aaaaaaaa aaaaaa!! zaczął ciągnąć
                                                    z całych sił. Jak widać z decydującego starcia wyszłam cało. Chodzę, żywa
                                                    jestem, sprawna smile
                                                    Aczerk – Mój synek też nie znosi ubierania. Najgorzej jest zawsze przy
                                                    kombinezonie, a przy czapce histeria sięga zenitu. Nigdy nie wiem kiedy i jak mu
                                                    tę czapkę włożyć. Staram się w miarę szybko jak najpóźniej, ale bez dzikich
                                                    awantur jeszcze się nie obeszło. Też marzę już o wiośnie i spacerach w lekkich
                                                    wdziankach.
                                                    Abepe kochana – wylałaś miód na moje serce. Widzisz, bo ja też nie gotowa jestem
                                                    chyba jeszcze na rozstania z Gumisiem i jakoś dobrze mi się zrobiło, jak
                                                    przeczytałam, że nie tylko ja. A „kurodomowanie” mnie to czasami jednak
                                                    przygnębia, ale nie często. I nie dzisiaj smile
                                                    Pozdrawiam Was wszystkie miłe dziewczęta
                                                    --
                                                    Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003), który wygląda tak:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869
                                                  • gagarin3 A tu piątek znienacka... 30.01.04, 01:24
                                                    Wita Was marek nocny, czyli ja... Siedzę sobie nad tą nieszczęsną bazą danych, którą to podjęłam się wykonać... Z powodów finansowych i z tęsknoty za jakimkolwiek wysiłkiem intelektualnym... Przypomniały mi się zaraz stare czasy, tj. taka na przykład sesja zimowa..., albo trochę nowsze, czyli ślęczenie do rana nad jakimś artykułem... I wcale mi nie żal snu nocy dzisiejszej, bo tak miło słuchać radia i rozkoszować się samotnością... Kontrolowaną rzecz jasna, bo moje chłopaki śpią w drugim pokoju... Pozdrawiam Was, ale bardzo cichutko, żeby nie spłoszyć tej pięknej chwili...
                                                    Agnieszka
                                                  • jasko_mama Re: A tu piątek znienacka... 30.01.04, 02:09
                                                    Hej!
                                                    pozdrawiam wszystkich – szczególnie nocne marki! Mi tez ostatnio dobrze się
                                                    pracuje w nocy, a po pracy skok na forum... W przeciwieństwie do Ciebie
                                                    Agnieszko nie słucham radia, bo komputer stoi w naszej sypialni, więc cisze
                                                    przerywa mi tylko chrapanie męża (straszne i nie do opanowania!!!) oraz
                                                    wiercenie córci od czasu do czasu (bardzo przyjemnie ją obserwować!). No i
                                                    przed chwilą musiałam przerwać, bo Mała zażyczyła sobie pocyckać smile, ale juz
                                                    słodko dalej śpi, więc ja też ide w jej ślady.

                                                    pozdrowionka papa Miłego Weekendu Wam zyczę
                                                    Basia

                                                    P.S Jutro wyjeżdzam na cały weekend i prawdopodobnie będę bez dostepu do
                                                    internetu. Jak ja to nadrobie w poniedziałek?, kolejna nocka w plecy smile
                                                  • karolka_1 Re: A tu piątek znienacka... 30.01.04, 10:00
                                                    Hej,
                                                    jestem wściekła i to od samiuskiego rana. Jak pisąłam wcześniej Miska miała
                                                    zostać z opiekunką dzisiaj sama na 3 godzinki. Żebym nie martwiła się
                                                    zaplanowałam sobie te 3 godziny bardzo aktywnie: bieganie po urzędach,
                                                    zalatwienie chrztu i kilka innych miejsc do których ciężko się dostać z wózkiem.
                                                    Dziewczyna miała przyjśc o 9 rano...5 minut po 9 doostałam od niej smsa, że
                                                    chyba ma grype i nie przyjdzie...Wkurzyłam sie strasznie, bo teraz nie wyobrażam
                                                    sobie jak będzie wyglądala środa. Zostaną pierwszy raz same na 4 godziny, a ja
                                                    nawet nie będe mogła wyjśc z pracy w razie jakiś kłopotów sad
                                                    W sumie to zafundowała mi niezły stres na przyszły tydzień, oj pechowo zaczęła
                                                    sie współpraca z opiekunką sad
                                                    Idziemy dzisiaj na szczepienie, wreszcie sie dowiem ile, to moje dziecie waży smile
                                                    Doliczyłam się, że mała kończy 4 miesiąc więc jednak pora na rozszerzenie diety
                                                    - będe rozmawiać z lekarzem, jak nie to sama podam łyżeczke soku z marchwi i
                                                    poczekam kilka dni. Jak nic nie będzie to dostanie nastepne dwie itd...Bede
                                                    eksperymentować na własnym dziecku smile
                                                    Dziewczyny Dominika ostatnio, też sie starsznie uweilbia przytulac do mnie i
                                                    akceptyuje tylko mamę. Tata ostatnio też poszedł w odstawke - chyba, za rzadko
                                                    go widuje. Jak to mąż stwierdził, usmiechy zarezerwowane są tylko dla mnie smile
                                                    Czekamy na ząb. Dziąsła białe i rozpulchnione, mała marudna, wpycha wszystko do
                                                    buzi a zęba jak nie ma tak nie ma sad
                                                    Może lada dzień...smile
                                                    Pozdrawiam
                                                  • justakoko Re: A tu piątek znienacka... 30.01.04, 10:44
                                                    cześć dziewczyny,
                                                    ale mnie zadziwiacie tempem powstawania nowych postówsmile nie nadążam za wami.
                                                    Mam teraz sesję i maksymalny zawrót głowy.Więc raczej czytam, nie piszę.

                                                    Karolka- też bym się wkurzyła na taką opiekunkę.Niestety to niezbyt dobrze o
                                                    niej świadczy na przyszłość.Jak mogła cię tak załatwić.Chyba brak jej
                                                    wyobraźni.Ja też mam opiekunkę (20 lat), studiuje pedagogikę ale nie w W-wie i
                                                    jak na razie jest ok.Zobaczymy jak będzie później.Dziś płacę jej pierwszą
                                                    pensjęsmileMąż się śmieje że już się nie zjawi smile

                                                    Aga- ta lista wrześniówek to naprawdę super pomysł, nie mówię już o
                                                    realizacji.Super.
                                                    Mój Adaś urodził się 22 września, a pod pseudo Justakoko kryje się po prostu
                                                    Justyna smile

                                                    Fajnie się was czyta.Szkoda że nie możemy się na razie spotkać.

                                                    Dziewczyny czy któraś z was ma może fioła na punkcie wózków?Bo ja np tak.Ciągle
                                                    przeglądam komisy,strony www z używanymi wózkami bo na nowy mnie nie stać.A
                                                    dodam że mój obecny wózek jest w świetnym stanie i wcale nie potrzebuję
                                                    nowego.Jeszcze nawet nie zmieniłam gondoli na spacerówkę, a już zakochałam się
                                                    w innym wózku (i to potwornie drogim).Muszę się jakoś wyleczyć, bo oszaleję.

                                                    pozdrawiam wszystkie mamuśki.

                                                    Justyna.
                                                  • anulkag1 jak dobrze być w domu 30.01.04, 12:39
                                                    tydzień temu w piątek wylądowaliśmy z Antkiem (tzn. Antek wylądował, a ja na
                                                    doczepkę) w szpitalu. Nocowałam przy nim na rozkładanym leżaku ogrodowym i do
                                                    tego zmagałam się z przeziębieniem - chyba Młody mnie zaraził, ale i tak
                                                    uważam, że było warto. Antek już zdrowy, tylko prawdopodobnie jest alergikiem,
                                                    a ja byłam spokojna, że nie płacze gdzieś tam sam. W domu i tak bym nie spała
                                                    spokojnie. Przez ten tydzień wydaje mi się, że Antoś bardzo wydoroślał.
                                                    Uśmiecha się do ludzi, tak mądrze patrzy, na łóżeczku wykręca się na wszystkie
                                                    strony, do wszystkiego wyciąga rączki, no i wciąż jest gadułą...jest cudowny.
                                                    No dobra, wracam do łóżka, muszę odespać, a później nadrobię czytanie zaległych
                                                    postów.
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                    Ania
                                                  • agapolo Nieprzespana noc 30.01.04, 13:37
                                                    Cześć dziewczyny,
                                                    Jestem padnięta, Patuś nie spał mi calutka noc, strasznie marudził i teraz
                                                    jestem w bardzo kiepskim nastroju, bo jestem bardzo ale to bardzo zmęczona.
                                                    Chyba ząbkowanie przybiera na sile, aż się boję co będzie dalej bo to przeciez
                                                    dopiero początki... Smaruję mu dziąsełka calgelem ale to chyba niewiele pomaga.
                                                    Karolka- ja na Twoim miejscu powaznie zastanowiłabym się nad tą opiekunka, jej
                                                    zachowanie świadczy o braku odpowiedzialności, uważam że miała prawo się
                                                    rozchorować ale powinna Cię o tym powiadomić odpowiednio wcześniej. Pomyśl co
                                                    by było gdybys miała dzisiaj pójść do pracy?
                                                    Justakoko- przepraszam najmocniej za pomyłkę własnie tego najbardziej się
                                                    bałam sporządzając tą listę, ale chyba było to nieuniknione, być może gdyby
                                                    mamy wyraźnie pisały jak maja na imię, jak maja na imię ich dzieciaczki i
                                                    kiedy przyszły na świat, byłoby dużo łatwiej ale w wielu przypadkach
                                                    informacje te były porozrzucane.
                                                    Podobnie do Ciebie też mam fioła ale na punkcie ubranek, po prostu chodzę,
                                                    oglądam i najchętniej kupowałabym wszytsko co mi się podoba na szczęście
                                                    gdzieś drzemie jescze we mnie zdrowy rozsądek że Patuś tak szybko rośnie, że
                                                    nie ma sensu kupować mu tyle ciuszków.
                                                    Anulkag1- dzięki bogu żeantoś zdrowy
                                                    Martusia.b - nawiązując do naszej rozmowy na gg, Patuś miał pobierany płyn
                                                    mózgowo-rdzeniowy tak naprawde bez mojej wiedzy ja po prostu podpisałam zgodę
                                                    na wszystkie zabiegi ratujące życie i zdrowie mojego dziecka. Poza tym
                                                    uwielbiam z Tobą rozmawiaćsmile))))
                                                    agaga odezwij się tęsknię już za Tobą, jak Twoje chłopaki, wiem że w natłoku
                                                    zajęć ciężko Ci znaleźć chwilkę wolnego czasu ale prosze napisz chociaż czy
                                                    wszystko jest ok.
                                                    Pozdrawiam rownież gorąco dwie nocne mamusie czyli Agę gagarin i Madzię.
                                                    Martael - ansze pociechy mają podobne dni.
                                                    abepe- życzę powodzenia w pracy i umięjętności skupienia się na zajęciach
                                                    związanych z zawodem a nie z Bunisławkiemsmile


                                                    Całusy
                                                    Aga
    • agapolo Wielcy umierają... 30.01.04, 13:44
      Smutno się rozpoczął nowy rok, tyle wielkich ludzi już odeszło...Czesław
      Niemen,mój ulubiony komentator Zdzisław Ambroziak, Aleksander Małachowski...
      Czy macie swoje ideały, jakie sa wasze pasje...

      smutna Aga
      • abepe Re: Wielcy umierają... 30.01.04, 15:05
        Witam!
        Agapolo, autorko spisu, masz ci los w przedostatnim poście podarowałaś mi
        entowe dziecko – Bunisławka oraz powrót do pracy. Nie szkodzi, oczywiście,
        Renata pewnie także się nie obrazi. W końcu jest nas tyle. Poza tym ta
        nieprzespana noc. U nas na nocnym froncie także cały czas kiepsko. Grześ znowu
        budzi się co dwie godziny – ledwo się położyłam o 0.30 i udało mi się zasnąć
        (im bardziej zmęczona tym gorzej) – trochę po 1 obudziło mnie
        słodkie „tatapada”, przeczekiwanie nic nie dało – gadanie wkrótce przerodziło
        się w płacz i tylko cycek tu mógł pomóc. Grześ jadł z 40 min, więc jak po 4
        znowu usłyszałam nawoływanie – wysłałam męża na posterunek z postanowieniem, że
        niech się dzieje co chce ale nie będę karmić. Okazało się jednak, że to jednak
        jakieś zaległe bąki, bo po kilku prawie armatnich strzałach (najpierw tata
        nosił synka jakiś kwadrans) dziecko poszło spać. O 6 już nie byłam taka wredna
        i dziecko dostało w paszczę (wiecie z Musierowicz „kto mlaszcze dostaje w
        paszcze”wink. Nie wyobrażam sobie w tych warunkach powrotu do pracy. Jak sobie
        radzicie pracujące mamusie z niewyspaniem?
        Co do wielkich odchodzących – pamiętam jak strasznie smutno zrobiło mi się jak
        umarła Ella Fitzgerald, tym bardziej smutno, że myślałam, że nie żyje już od
        dawna i w ten sposób ją dla siebie „uśmierciłam”. Z mniej wielkich - boje się,
        że wkrótce odejdzie jedna z moich babć, ma już 84 lata, 4 lata temu pochowała
        dziadka (miał 97) i już nie chce jej się żyć. Mieszka w przemyskim, więc ze
        względu na ciążę nie mogłam jej odwiedzić w zeszłym roku. Przez telefon już źle
        się z nią rozmawia. Chciałabym do jej wieku zachować tyle energii, optymizmu i
        jasności umysłu. Myślę, że, Agapolo, Twoje pytanie o ideały i pasje jest bardzo
        ważne w sytuacji posiadania dzieci i konieczności przekazania im pewnych
        wartości. Pomyślmy.

        Karolka – może ta opiekunka naprawdę dopiero się rozchorowała, chociaż masz
        rację, wysyłanie SMS i to tak późno nie świadczy o niej najlepiej. Chyba jednak
        lepiej ją spławić. Tak by the way ile płacicie opiekunkom?
        Matki oślinionych czy ktoś ma dobry patent na zabezpieczanie ubranek przed
        zamoczeniem. Śliniak-kombinezon?
        Justakoko – ja ostatnio mam fioła na punkcie zabawek, siedzę tylko w internecie
        i grzebię po sklepach typu bobasek. W „Dziecku „ lutowym zachwalali fajne
        książeczki przytulanki ale co z tego , skoro w sklepie Bellony już ich nie ma.
        Anulkag – dobrze, że się odezwałaś, zastanawiałam się czemu zniknęłaś gdynianko-
        sąsiadko. Wszystko już z Wami dobrze? Chyba nie spędziliście w szpitalu całego
        tego tygodnia?! Czy dobrze kojarzę, że zaczęło się od zapalenia oskrzeli?
        U nas na froncie zdrowie wszystko, odpukać, dobrze (nawet nie miałam okazji
        czyścić grzesiowego nosa), tyle, że straszy wizja krzywicy. Minęły już dwa
        tygodnie brania 6 kropli Vigantolu, teraz bierzemy 4 ale główka przy jedzeniu
        dalej tak się poci, że muszę ją okrywać pieluszką, żeby nie przeziębić.
        Na froncie przewrotki – lenistwo do kwadratu.
        Najbardziej w rozwoju mojego dziecka fascynuje mnie rozwój jego świadomości –
        od świadomości własnego ciała przez świadomość wykonywania czynności aż do
        rozwoju woli. To ostatnie właśnie dość silnie się zaznacza – jeżeli JEMU się
        podoba oglądanie kranu i glazury w łazience to MI nie wolno go wynosić na
        korytarz, jeżeli On wyciąga rękę do komórki to JA nie powinnam podawać mu w
        zamian grzechotki. Jeżeli jeszcze tego nie rozumiem – będę słuchać płaczu!
        Aneta
    • zabuniek Gagarin3 30.01.04, 15:11
      Witajcie dziewczyny!
      Jestem nowa, nie jestem w stanie przeczytac wszystkich Waszych interesujacych
      postow. Ale akurat trafilam na gagarina3. Moja Malenka tez sie urodzila 6
      wrzesnia o 18.10. Mame tez mam daleko - tysiace km ode mnie i teściowa tez
      niestety bliżej crying Maz pracuje od switu do nocy (dojazdy zabieraja mu czasem i
      2 h), wiec tez siedze sama calymi dniami. Ciekawa jestem jak tam Twoj Piotrus.
      Daje Ci cos pospac? Nasz kochany Brzdac co 3 godzinki w nocy budzi mnie na
      jedzenie. W dzien spi malo, czasami tylko 2-3 godziny. Ciekawa jest swiata. Z
      brzuszka czasami przewraca sie na plecki. Duzo sie smieje, ale tez bywaja
      oczywiscie gorsze dni.
      JA choc jestem bardzo szczesliwa i Bogu dziekuje ze wszyscy zdrowi, czasem
      marze uleciec daleko stad....
      Pozdrawiam serdecznie wszystkie eMamy.
      • magda6811 Re: Gagarin3 30.01.04, 22:47
        Gagarinie, Ty masz w sobie poezję! Zawsze jakoś tak ładnie coś podsumujesz,
        nazwiesz, ujmiesz... Ja też niebawem będę nocnym markiem bo w dzień moje dzieci
        nie dadza popracować, ale nie obiecuje równie urokliwych postów!
        AGAPOLO - BRAWO, to wielkie dzieło ta nasza lista... A może ją kopiować
        dopisując jeszcze np. miejsce z jakiego do siebie piszemy? Ja już zawsze widzę
        GAGARINA na tle Limanowej, BASIE z morzem w tle, KAROLKĘ w najpiekniejszym
        mieście Poznan (moja babcia się tam urodziła i wychowała i ja kocham to
        miasto!) JUSTAKOKO z pejzażem ursynowskim a Wiole (nie wiem czy słusznie),
        gdzie na Krakowskim Przedmiesciu, AGAPOLO w zamglonym katowickim, AGAGĘ gdzies
        na czwartym pietrze z widokiem na Wielką Sowe (odezwij sie
        wreszcie!!!).....itd, itp
        BASIU - my tez w tym roku swietujemy 10 rocznice slubu (poniewaz byl to tylko
        cywilny nie chca nam teraz ochrzcic Stefa, teraz kuria odeslala mnie znow do
        proboszcza, zobaczymy...). W dodatku Tolkien jest mi całkowicie obcy - Basiu, a
        moze to sprawa wieku, pewnie jestesmy tu najstarsze????
        Co sie działo z biednym Antkiem? czy to zapalenie oskrzeli, czy cos jeszcze z
        tego sie niestety rozwinelo??? W ktorym byliscie szpitalu, jak tam traktowali
        mamy? Krzysiulo ASI_Z jest teraz na Litewskiej.....
        WITKA - cwiczenia szybko daja rezultaty, juz wiem, ze na Kopernika ten
        wychwalany przez moja przyjaciolke rehabilitant nazywa sie Maciek. Moze go
        kiedys sprawdzisz...
        JUSTAKOKO - trzymam kciuki za sesje. Ja mam fiola na punkcie kupowania ubranek,
        w tym takze z intenetu i tez wozka z ogloszen - szukam madrej spacerowki, wiec
        rozumiem Cie doskonale. Ale tak w ogole staram sie nad tym zapanowac...
        Ja tez nie mog sie doczekac wiosny!!!! Z wielu powodow, ale szczegolnie milo mi
        wyobrazac sobie spacery z dziecmi, wyjazdy na dzialke i Stefa siedzacego w
        spacerowce....
        KAROLKA - wszystko moze sie zdazyc, ale informowanie Cie 5 minut po
        godzinie "W", ze sie nie przyjdzie nie jest dobra prognoza, obym sie myliła...
        Pytacie o stawki opiekunek - ja place 8 zł za godzine, ale pewnie bardziej
        oplaca sie umowic na pensje, tyle tylko, ze ja potrzebuje na dwa dni w
        tygodniu...
        A propos - Kilka razy czytalam na Forum, w tym i na naszym watku, opinie
        typu "ja nigdy nie zostawilabym mojego dziecka z obca baba" - itd, itp.
        Przyznam, ze zawsze mie to zastanawialo i robilo mi sie troche smutno - bo, po
        piewsz: dlaczego to ma byc BABA a nie mila, pelna energii dziewczyna albo pelna
        ciepla "ciocia-babcia", po drugie skad pewnosc, ze zlobki sa lepsze? (czesto
        przeciwstawiacie je opiekunkom, jako lepsza alternatywa, jako cos, co jest
        pewniejsze). Generalnie pewnie mniej skrajnych sytuacji moze zdazyc sie w
        tzw. "publicznych" osrodkach typu zlobek, ale ja z kolei obawialabym sie tam
        przede wszystkim - ciaglych chorob (bo to tak, jak pierwszy rok przedszkola,
        tyle ze dziecko jeszcze bardziej bezbronne) i zachwiania poczucia
        bezpieczenstwa u dziecka, bo trudno maluchowi wytlumaczyc, ze sie po nie wroci
        a traci grunt pod nogami, czyli dobrze znane miejsca, zabawki, lozeczko.
        Oczywiscie, ze sa sytucje, kiedy jest to najlepsze i jedyne rozwiazanie, ale
        nie potepiajmy w czambul "obcej baby", ktora moze byc nieocenionym skarbem dla
        calej rodziny...
        PS - AGAPOLO, kiedys ja tez b.chetnie o idealach i autrytetach...jest mi
        b.smutno, dzis zegnalismy Czeslawa Niemena...naprawde dopoki moge sie ciagle
        zadziwiac jak "dziwny jest ten swiat", dopoty bede soba ta sprzed wielu, wielu
        lat...czasami juz o tym nie pamietam...
        Nocne calusy - magda
        • b.marta Re: jeszcze piątkowo :) 30.01.04, 23:52
          Witam,
          także nocnie (mężuś w pracy, mała złapała drzemkę - komp należy do mnie smile)) ) i postaram się szybciutko, żeby zdążyć przed sobotą wink
          A więc...

          ABEPE Grześ i tak długo śpi, moja córa łapie w dzień 15 minutowe drzemki po posiłkach, na szczęście nocki przesypia cudownie smile

          WITKA06 mój mąż wchodzi do kuchni tylko po to żeby sobie kawę zaparzyć. Ja kawy nie piję i Andrzej twierdzi, że kiedyś po mojej kawie mu serce stanie smile Poza tym ja jestem chyba najkrócej ze swoim małżonkiem. Trzy i pół roku temu poznaliśmy się na dyskotece, po 6 miesiącach znajomości mieliśmy zaplanowane już zaręczyny oraz ślub. W grudniu obchodziliśmy drugą rocznicę ślubu smile

          ACZERK współczuję Wam tych wychodzących ząbków, ja mam nadzieję, że Mati da mi troszkę odsapnąć od marudzeń. Ja strasznie późno ząbkowałam, w pierwsze urodziny miałam całe 2 zębiska smile

          JASKO_MAMA masz rację strasznie mało wiadomości o naszych wrześniowych panienkach, zdecydowanie panowie królują na forum. A swoją drogą także chętnie bym skorzystała z przepisu na sajgonki, może by mi coś z tego wyszło, lubię troszkę eksperymentować w kuchni smile

          MAGDA6811 ja uważam, że nianie są ok, sama przed zajściem w ciążę odchowałam kilkoro szkrabów smile

          KAROLKA przemyśl sprawę z tą opiekunką, napewno nie rozchorowała się w chwili gdy miała wychodzić, więc gdyby była odpowiedzialna to poinformowałaby Cię o tym odpowiednio wcześnie. A to, że miała przyjść tylko na kolejną 'próbę' nie zwalnia jej z tego obowiązku.

          JUSTAKOKO ja cały czas siedzę na Allegro i przeglądam zabawki i ciuszki dla małej, też mam fioła. A wózeczek udało nam się dzięki ogłoszeniom właśnie kupić dużo taniej niż w sklepie mimo, że był nowiutki i nieużywany. Wybraliśmy GRACO Ellipse, ze względu na to, że mała miała termun w zimnym sezonie, a na wiosnę już i tak trzebaby było kupować spacerówkę.

          AGAPOLO ja też bardzo lubię z Tobą rozmawiać smile Bałam się tylko wczoraj, że sprawiłam Ci jakąś przykrość tymi moimi opinniami. Zdaję sobie dprawę jaki świstek podpisywałaś, ja już ich podpisywałam kilkadziesiąt w moim życiu, i wtedy rzeczywiście mało kto informuje pacjenta, jaki rodzaj badań czy zabiegów będzie wykonywany (niestety). A co do spania naszych szkrabików to wyobraź sobie, że Matylda wczoraj nie chcaiała zasnąć po kąpieli i kolacji. Musiałam z nią gadać do 2 w nocy. Gatuneczek, chyba jej się coś w tej małej główce poprzestawiało smile

          Ja nareszcie odzyskałam swój dobry humor, miałam chyba jakiś chwilowy dołek. Na szczęście już przeszło. Teściowa się obraziła chyba na swoje dziecko, bo przestała pisać na GG: "czy mój kochany syneczek się wyspał po pracy, a czy zjadł już obiadek?" Dobrze, że nie pytała go o intymne sprawy smile))

          Do nowych umiejętności Matyldy dodaję: głośny brecht, przezabawne płakałam ze śmiechu gdy usłyszałam jej śmiech. Wszyscy wokoło zawsze powtarzali, że ja mam rozśmieszający śmiech i zawsze poprawiam nim humor wszystkich znajomych, niestety teraz ten 'zaszczytny' tytuł przypadnie chyba naszej córce smile))
          Poza tym Matusia zaczęła czasami chwytać zabawki, już nie trzeba jej ich wkładać do ręki, a nawet raz przełożyła grzechotkę z rączki do rączki, a swojemu ulubionemu misiowi dała buziaka z języczkiem (myślałam, że troszkę później się za to weźmie wink )
          Acha i jeszcze pokochała zupki i marcheweczkę. Gdy już się kończy jej porcja, to siedzi i cmoka przez pół godziny. Cudowny widok. Niestety znowu zaczęła więcej ulewać, słyszałam, że dzieci przyzwyczajają się do mleczek AR i po pewnym czasie znowu ulewają. Postanowiłam sprawdzić jak zareaguje na NAN AR. Mam nadzieję, że gastrolog mi za to głowy nie urwie, kolejna wizyta w marcu, przecież nie mogę tak długo czekać na jego decyzję, a zmieniam tylko firmę produkującą mleko.

          Jak zwykle nie udało się krótko, ale przynajmniej jeszcze piątkowo.
          Życzę miłego weekend'u. Od jutra kompa okupuje Andrzej wink
      • wiki41 Re: jeszcze piatek 30.01.04, 23:19
        Witajcie w piątek!

        AGAPOLO – dzięki za zestawienie, fajnie objąć wzrokiem całą naszą grupę na raz.
        Podzielam Twoje rozczulenie przytulankami. Mój Pat też już to umiesmile Przy
        karmieniu obejmuje mnie rączką w pasiesmile)

        MARTO, chyba mnie nie będziesz pamiętać ze szpitala, bo prawie cały czas
        siedziałam na swojej – dwuosobowej – sali. Chyba, że przypominasz sobie
        brunetkę w różowym szlafroku, ryczącą jak bóbr – to na trzeci dzień, gdy
        okazało się, że Patryk nadal traci na wadze, przekraczając te 10%. Jak ja się
        wtedy beznadziejnie czułam… Na szczęście odkarmiłam czwartego dnia.
        Ja natomiast pamiętam, jak pierwszego dnia, 28.09. wieczorem, pewien mąż bardzo
        przejęty i dumny opowiadał przez telefon o narodzinach córki przez cesarskie
        cięcie. A także, że mąż przyniósł żonie chyba ze dwieście róż, których
        pielęgniarki nie pozwoliły trzymać na sali, więc stały w kilku wazonach na
        korytarzu, m.in. po obu stronach naszych drzwi. To było bardzo miłe!

        AGNIESZKO ACZERK – mam amerykański żel na ząbki Orajel i na nim jest napisane,
        żeby używać nie dłużej niż 7 dni. Amerykanie są b. ostrożni na tych ulotkach,
        ale sądzę, że wszystkie specyfiki działające przeciwbólowo nie powinny być
        stosowane zbyt długo. Ja na razie się wstrzymuję ze smarowaniem, bo Patryk
        całkiem nieźle znosi ząbkowanie, choć też się ślini i gryzie (jeden palec ma od
        tygodnia zaklejony plasterkiem, bo zjadł sobie już całkiem naskórek).

        Co do spania, to Pati też lubi usypiać przy cycu. Ale ja też to lubię. Niestety
        sypia ostatnio nie najlepiej, pobudka co 2-3 godziny (a jako noworodek sypiał
        po 6). Czasem obraca się w łóżku o 90 stopni i oczywiście „klinuje” w poprzek
        łóżeczka, co sygnalizuje nawoływaniem. Raz nawet obrócił się o 180 st. –
        jakież było moje zdziwienie, gdy w ciemności pochyliłam się nad domniemaną
        główką i zobaczyłam nóżki pierworodnego!

        Pozdrawiamy i życzymy dobrych snów!
        Wiki & Pati
        • karolka_1 już sobota :) 31.01.04, 09:41
          Witajcie,
          oj zaczynam szukac nowej opiekunki - choć już wiem, że nie jest to łatwe sad Ta
          musi zostać dopóki nie znajdę nowej. Zresztą jak pierwszy raz się spokałyśmy,
          powiedzialam jej, że luty jest takim okresem próbnym.
          Magda w Poznaniu stawka godzinna dla opiekunki to około 5 zł. Ja swojej płacę
          120 zł miesięcznie - przychodzi do nas 2 razy w tygodniu na 4 godziny, wyszły w
          sumie 32 godziny miesięcznie. Zostawiłam sobie furtkę do ewentualnej podwyżki smile
          b.marta co do mężów to chyba ja mam najkrótszy staż smile. W tym roku w marcu
          będziemy obchodzić pierwszą rocznicę ślubu - choć znamy sie od 6 lat, a parą
          jesteśmy od 4 smile
          Wczorajszy dzień był koszmarem. Szczepienie i ząbki - Dominika płakała w
          niebogłosy i byla strasznie marudna. Dostała drugą dawkę Hiba. lekarka
          oszczegała, ze może się tak dziać bo organizm jest już osłabiony ząbkowaniem.
          Poza tym okazało się, że waży tylko 7kg!!sad Przy jej wadze urodzeniowej 4300 to
          bardzo niewiele - pielęgniarka skwitowała to krótko - pani córka się chyba
          odchudza smile Przez ostatnie 2,5 tygodnia przybrała tylko 210g. No i ta waga,
          przyczyniła się do decyzji o rozszerzaniu diety. Kupiłam wczoraj marchewke
          Gerbera i dałam malej pierwszą łyżeczkę. Robiła wielkie oczy, ale zjadła.
          czekamy teraz na reakcję organizmu smile
          Jabłuszko będzie musiało poczekać, bo miała kolki po nim jak była karmiona piersią.
          Następnym produktem bedzie kleik ryżowy...Już nie mogę się doczekać...Wreszcie
          zaczynam mieć takie duże dziecko smile Śmieje się głośno, zaczepia wzrokiem i
          gaworzeniem. Az miło popatrzeć smile
          Co do żelów na ząbki to my używamy Calgel - nie zawiera salicylanów i jest
          bezpieczny dla maluszków. Jak na razie skutkuje smile
          Hm, znowu się rozpisałam smile
          Pozdrawiam i życze miłego weekendu
          Pa smile
          • aczerk Sobota przed kąpielą 31.01.04, 18:51
            Uff, udało mi się przegonić tatusia z przed kompa i mam 20 minut do kąpieli.
            Kolejna sobota na basienie. I kolejne nurkowanie! Tym razem byliśmy razem pod
            wodą. Oskar ma pod wodą otwarte oczka! Nie lubi tylko za bardzo motylków, chyba
            go uwierają. Trochę był dzisiaj marudny, ale wszystkim dzieciom świeciło słonko
            prosto w oczka i wcale im się to nie podobało.

            Ciężko się robi na sercu jak odchodzi ktoś wielki. Ja strasznie przeżyłam
            śmierć Grzegorza Ciechowskiego. Nawet dzisiaj jak o tym pomyślę to mi jakoś tak
            smutno...

            Dostałam w tym tygodniu z Nutrici i Gerbera broszurki o żywieniu. Gerber się
            nie wysilił, ale Nutricia całkiem, całkiem. Super książeczka z podziałem na
            miesiące, harmonogram żywienia itp. Do tego dwie małe saszetki - Bebiko i
            kaszka ryżowa. Tak się naczytałam, że najchętniej jutro kupiłabym już pierwszy
            soczek. Ale nie, poczekam.

            Ząbkowanie stanęło w miejscu, ślinimy się okrutnie - pieluszka musi być w
            zasięgu ręki zawsze, więc leżą one już w całym mieszkaniu. Ale ząbków nie
            widać. Chyba nie będę tak często smarowała tych dziąsełek. W końcu te maści to
            chemia.

            Ach, wózki też oglądam i to nie tylko w sklepach i na internecie ale oglądam
            się jak wariatka za babkami na ulicach!

            Co do opiekunek i żłobków to i jedno i drugie mają swoje za i przeciw. Kwestia
            indywidualnego wyboru.Ja wybrałabym żłobek. Na szczęście nie muszę wybierać
            póki co.

            No dobra, mała aferka w tle, muszę lecieć do malucha bo chyba się znudził
            tatusiem smile)

            Całuski

            P>S> Jakbyście uzupełniały listę o miejsce zamieszkania to my jesteśmy z Opola
    • katos Re: Chciałabym do Was dołączyć 31.01.04, 19:56
      Witam wszystkie wrześniowe mamy!
      Od niedawna jestem na necie i zauważyłam, że mam wrześniowych jest całkiem
      sporo. Ja chciałabym wam przedstawić swojego brzdąca. Olafek urodził się
      oczywiście we wrześniu, konkretnie 15 - go. Jest całkiem sporym
      chłopczykiem /całe 8,5 kg, 71cm/. Uwielbiam mojego pucusia. A on uwielbia być
      noszony na rękach /nie mam sposobu jak go od tego odzwyczaić, próbuję go
      zabawić ale to skutkuje tylko na 10 min. - gdy ma dobry humor/. Kiedy on
      znajdzie czas żeby próbować przewrócić się na brzuszek ? Uwielbia za to stać
      na nóżkach /gdy jest podtrzymywany pod pachami/ i mam pytanie czy to nie za
      wcześnie? Raz słyszę, że to dobra gimnastyka i zabawa dla dziecka a raz że
      skrzywią mu się nóżki?
      Przesyłam pozdrowienia dla mamy Stefanka Magdy 6811. Twój synek urodził się
      też 15.09. Powiem Ci, że mój mąż też ma na imię Stefan i chciał aby nasz syn
      też tak się nazywał. Stanęło na tym, że Olafek /też tatuś wymyślił/ ma na
      drugie Stefan.
      Pozdrawiam wszystkie mamy
      • witka06 Re: Chciałabym do Was dołączyć 01.02.04, 13:47
        • witka06 Re: juz niedziela 01.02.04, 13:51
          oj,cos nie wyszlo,

          Czesc dziewczyny,

          I juz niedziela, jak ten czas szybko leci…
          Aniu, bardzo mi przykro, ze musieliscie znalezc sie w szpitalu, oby to ostatni
          raz. Mam nadzieje,ze Antos juz zdrowy jak rybka!

          Magdo droga, dzieki wielkie za informacje. Mialam zadzwonic, ale dopadly Was
          te niesczesne chorobska I nie chcialam przeszkadzac.
          Tez juz tesknie za wiosenka, oby przyszla w tym roku jak najwczesniej!!

          Marto, z tym misiem to dobry numer, dobrze, ze Dima nie bierze sie za misie…..
          Ja tez ostatnimi dniami nieco przygnebiona chodzilam. Wlasciwie nie wiem
          dlaczego. To chyba tak po prostu dopada czlowieka.

          Dimka aktualnie jest na etapie marchewki, nawet mu smakuje, ale chyba ten
          brokul bardziej mu przypadl do gustu. Kaszki tez polubil, ale nie daje mu co
          dzien. Tak raz na 2-3 dni i przygotowuje na wodzie min. to prawda, ze po mleku
          modyfikowanym maga zaczac sie problemy z brzuszkiem??
          Ja juz jakis czas temu musialam pozabierac z przewijaka wszystko co znajdowalo
          sie w zasiegu reki, bo Dima potrafi juz chwycic nawet mala buteleczke do
          zakrapiania nosa, czy tubke z kremem.

          Karolka, nie martw sie tak bardzo waga, Dominisia na pewno to nadrobi. Pewnie
          ta zabkowanie ma w tym swoj udzial. Dzieci czesto mniej przybieraja na wadze w
          tym okresie.

          Dimka ostatnio okropnie marudny. Wczoraj nie dal sie nawet wykapac. Krzyczal
          jakby go ze skory obdzierali. Ciezko bylo mu zasnac, wybudzal sie z placzem co
          kilka minut. Dzisiaj tez nie jest w najlepszym humorze.

          Asiu_z, wracajcie szybko z tego szpitala, duzo zdrowka!!

          Witajcie Katos i Olafku

          Musze konczyc, bo stekajace sie wlaczylo na calego

          Sciskam mocno
          wiola
          • katos Re: juz niedziela 01.02.04, 14:16
            Witam i pozdrawiam
            Ja też miałam przeprawę wczoraj w nocy z moim malutki. Obudził się z wielkim
            piskiem /nawet nie krzykiem/ o godz. 23.30 ledwo udało mi się go uspokoić. O
            drugiej w nocy znowu obudził się z krzykiem a wtedy to było gorzej. Nie wiem
            czy to na ząbki czy może brzuszek. Ale raczej to drugie. Po wielkim masowaniu
            i noszeniu w końcu zasnął. Dzisiaj jest spoko. Mam pytanie czy rzeczywiście
            Viburcol jest najlepszy na ząbkowanie a te żele nic nie działają?
            Pozdrawiamy. Mama Kasia z Olafkiem
            • enta1 Re: juz niedziela 01.02.04, 17:37
              witajcie dziewczyny!
              no i pierwsze koty za płoty. właśnie siedzę w pracy i pozwoliłam sobie na małą
              przerwę. powrót nie był taki zły, choć pierwszego dnia byłam zmęczona i miałam
              kłopoty z połapaniem się co i jak. ale w piątek już jakoś poszło, a dziś
              porządkuję papiery. w sumie to lubię moją pracę, i nie jest ona taka ciężka.
              pracuję w księgarni, ale mam zaszczytną funkcję kierownika zmiany, co wiąże się
              z robotą papierkową i wysłuchiwaniem uwag szefowej odnośnie wszystkich
              pracowników, tudzież rozmów na tematy finansowewink najważniejsze, że jakub
              zniósł bardzo dobrze moją nieobecność, chyba nawet nie zuważył, że mnie nie ma.
              ale jest z tatusiem, a od dziś to nawet jeszcze z babcią (babcia o 4 nad ranem
              stwierdziła, że się będzie z nim bawić). ja też w sumie czuję się nieźle,
              staram się nie myśleć, że siedzę tu dziś do 21sad
              dzięki za trzymanie kciuków i ciepłe słowa
              agapolo - pytałaś o wkładanie nóżek do buzi. w sumie to bunisław sobie jakoś
              radzi, choć poliże tylko paluszka i chyba już więcej nie daje rady. oj, rosną
              nam te dzieci, rosną. jak on będzie dalej w takim tempie przyrastał to będę dla
              niego liliputemwink
              abepe - hm... z lekką konsternacją przeczytałam o twoim synku bunisławku, ale
              oczywiście, że się nie obrażam na agępolowink)) chociaż dziećmi się nie
              zamienięwink)) ja też lubię musierowicz. bardzo. którą książkę lubisz
              najbardziej? ja chyba "brulio bebe b." mam jeszcze taki egz. uzbierany
              z "płomyka". boże, czy istnieje jeszcze taka gazeta?
              marta luiza i nie tylko - widzę, że nie tylko ja mam (miałam ?) problem z
              nagłyą zmianą nastrojów dzieciątka. może to wiek i ząbczyska? buniowi na razie
              trochę przeszło.
              anulka - życzenia zdrowia dla małego adasia
              justyna - powodzenia na egzaminach
              magda - pisałaś o problemach z chrztem. nie wiem czy to nadal aktualne, ale
              jeśli chcesz to może spróbuj w jakimś klasztorze. my braliśmy ślub u
              benedyktynów w tyńcu: było ślicznie, bezproblemowo (ślub musiał być szybki, bo
              bunisław rósł w brzuszkuwink, braciszek stwierdził, że niepotrzebne są
              zaświadczenia o kursie planowania rodziny, bo jesteśmy wyedukowani) i tanio.
              chrzest kuby też się tam odbył, mimo że nie jesteśmy z parafii ani nic. polecam
              klasztory i braciszków!
              karolka - troszkę mnie nastraszyłaś z wagą dzieci. kuba miał wagę początkową
              4100, 12 stycznia ważył 7150, ale mnie nikt nie powiedział,że to mało. kurczę,
              mam nadzieję że teraz na kontroli będzie lepiej i kuba utył.
              no i jeszcze spodobał mi się temat autorytetów i wartości. to bardzo potrzebny
              temat. jeśli macie okazję i czas polecam artykuły na temat wychowania dzieci w
              lutowym "zwierciadle" . po pierwsze okazuje się, że polscy rodzice hodują a nie
              wychowują dzieci, a do tego nawet mało znaczace słowa bardzo ranią takiego
              małego człowieka. nawet zwykłe wydawałoby się "głowa mi przez ciebie pęka" jest
              odbierane jako zarzut, że jestem do niczego i sparwiam ból mamie.
              ja chciałaby,żeby jakub wyrósł na dobrego człowieka. po prostu. na dobrego i
              myślącego. myślącego, żeby nie dał sobie wmówić, że jak wszyscy coś robią to to
              NA PEWNO jest dobre, tzn. że jak wszyscy kradą to tak ma być?
              a co do smutku po odejściu ludzi ważnych, to bardzo przeżyłam śmierć
              kieślowskiego. zresztą zawsze z niepokojem słucham tych wiadomości o śmierci
              wybitnych, bo wtedy zastanawiam się: czy za parę lat najwybitniejszą polską
              piosenkarką będzie kasia kowalska, a aktorem cezary pazura?
              pozdrawiam was wszystkie, a szczególnie nowe dziewczyny.
              ucałujcie swoje dzidziusie
              renata
            • anulkag1 Re: juz niedziela 01.02.04, 17:52
              witam Cię Kasiu z Olafkiem. Mój Antoś też jest z 15. Fajne chłopaki, to jest
              pewne. Odnośnie środków na ząbkowanie, to Ci nie pomogę, to jeszcze przed nami.

              A teraz kilka słów o przeżyciach szpitalnych. Spędziliśmy tam ( szpital w Gdyni-
              Redłowie)6 dni, przy czym ja wyszłoam 2 razy do domu na 1,5 godz. Trafiliśmy
              tam z zapaleniem obturacyjnym oskrzeli i zapaleniem gardła. Dodatkowo Mały ma
              krzywicę (rozmiękczenie po lewej stronie główki), a wit. D3 nie bardzo mu służy
              ze względu na zarastające ciemiączko. Moim zdaniem nie ma tragedii. I jeszcze
              atopowe zapalenie skóry (to ta suchość z którą walczę bezskutecznie).
              Antek dzielnie znosił leczenie - antybiotyk dożylnie i inhalacje. Wszystkim
              mamom chcę powiedzieć, że stres na hasło "szpital" jest większy niż zasługuje.
              Fakt - nie zostawiłabym dziecka samego, ale żałuję, że lekarka nie skierowała
              go 4 dni wcześniej, to krócej pobierałby antybiotyk, a wg. lekarza szpitalnego
              powinna, bo strasznie mu świstało i furczało w tych oskrzelach.
              Odnośnie lekarzy i pielęgniarek - byli ok, jedynie lekarz trochę mnie zirytował
              na początku, gdy zdecydowanie powiedziałam, że karmię piersią i zostanę z
              dzieckiem na noc, usłyszałam , ze moge odciągnąć pokarm i do domu. mój maluch
              nigdy nie jadł z butli i niech tak zostanie. Okazałam sie nawet pomocna, gdy
              umiescili z nami na sali miesięcznego malucha, który wymagał sporej uwagi, a
              jego matka prawie sie nie pojawiała. Straszna kobieta, ale to oddzielny temat.
              Mam nadzieję, ze juz nigdy nie bede musiala doswiadczac uroków szpitala, czego
              i Wam życze.

              Magda - jak sie robi kapiel krochmalowa. Juz wczesniej o tym słyszałam, ale nie
              mam pojecia.

              dobra i tak jak na mnie to sie rozpisałam, wiec na inne tematy później
              buziaki
              Ania
              • abepe Re: juz niedziela 01.02.04, 18:41
                Cześć i czołem! Tylko jedno zdanie, bo mąż od dwu dni okupuje komputer a Grześ
                żyć nie daje. Odezwę się jutro. Tylko chciałam, żebyście zobaczyły dwa nowe
                pocieszne zdjęcia małego.
                Aneta
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10224609&a=10471506
              • katos Re: krochmal 01.02.04, 19:10
                Zagotować 1 litr wody. W zimnej wodzie rozpuścić 2 łyżki mąki ziemniaczanej.
                Dodać to do gotowanej wody i dobrze wymieszać trochę zagotować i wyłączyć.
                Konzystencja budyniowa. Dodawać do kąpieli. Woda będzie trochę śliska.
                Mojemu pomogło. Pozdrawiamy. Aniu jesteś dzielna z tym szpitalem.
                • karolka_1 nadchodzi nowy tydzień :) 01.02.04, 20:33
                  Witajcie ciepło,
                  Kasiu i Olafie dobrze, że dołączyliście do nas. Im nas wiecej tym lepiej smile
                  Już od jutra zacznę pracę, praktycznie po rocznej przerwie...Mam nadzieję, że
                  ten pierwszy dzien minie mi w miarę szybko.
                  Oj, dziewczyny miałyście racje co do opiekunki - żeby na nią uważać. Zadzwoniła
                  do mnie dzisiaj i powiedziała, że nie może do mnie przychodzic, bo opiekuje się
                  jeszcze jednym dzieciaczkiem i tam babeczka zaproponowała jej częstsze wizyty.
                  Moja złośc jest tak wielka, że za moment pójde pobiegac wokół bloku, żeby się
                  rozładować...smile
                  Aniu gratuluje tego, że byłaś tak dzielna w szpitalu. Ja reaguję na służbe
                  zdrowia niestety alergicznie...Po ciązy i porodzie mam po prostu jej po dziurki
                  w nosie.
                  No a tak wracając, do tej nieodpowiedzialnej dziewczyny to się, zastanawiam,
                  gdzie ja teraz tak szybko kogoś znajdę dla Miski? Dobrze, że moja mama jest na
                  urlopie i w razie takiej awarii zajmie się mała...Zazdroszcze Wam, trafionych
                  opiekunek sad
                  U nas ząbka, ani widu, ani słychu. Mała ma temepraturę,białe dziąsla i slini się
                  jak wspominany przez Was obcy...Co do radzenia sobie ze sliną (któraś z Was o to
                  pytała) ja przewiązuje Dominice pod szyjką bawełnianą apaszkę. Wygląda to jakoś
                  lepiej niż te nieszczęśliwe śliniaki smile
                  Co do żeli i Viburcolu: jak mala ma temperaturę i bardzo marudzi daję jej
                  viburcol - wycisza ją i ułatwia zaśnięcie. oprócz tego co 4 godziny robie masaż
                  dziąseł żelem i taka specjalną szczoteczką canpola - można też robić tetrową
                  pieluszką zawiniętą na palec. To jak na razie działa. No w między czasie Miska
                  dostaje jeszcze gryzaki schłodzone w lodówce i je sobie wpycha do buźki smile
                  Uf, sie rozpisałam...
                  Wiadomość z ostatniej chwili - nowa kandydatka na opiekunke umówiona smile tym
                  razem dziewczyna z afwu - może okaże sie bardziej trafiona, niż ta po pedagogice...
                  Pozdrawiam
                  • agapolo Re: nadchodzi nowy tydzień :) 01.02.04, 20:50
                    Dobry wieczór w milutki mam nadzieję dla wszystkich mam wieczór. Na wstępie
                    przepraszam najmocniej Renię, że jej Jakubka przypisałam Anecie- Abepe.Po
                    prostu mi wstyd.
                    Tłumaczę to tylko jednym, że Patuś tak daje mi popalić, że czasem już nie
                    kontaktuję, osiągnął apogeum marudzenia, nie spania i ślinienia się, chodze
                    przez to ledwie żywa, biorąc pod uwagę że Pat jestc chłopcem któremu ciągle
                    trzeba poswięcać maksimum uwagi, ponieważ moment pozostawienia go samego
                    doprowadza wręcz do histerii, zastanawiałam się wręcz czy ja popełniam jakieś
                    błędy wychowawcze już na wstępie że moj synek jest taki rozpuszczony, a może
                    po prostu wszystkie maluszki takie są. Obecnie jesteśmy na etapie czytania
                    nowego Harrego Pottera, bo mamusia jako fanka magii i czarnoksięstwa z
                    utęsknieniem czekała na nowy tom.
                    Dobrze że zaczyna się już nowy tydzień bo z reguły w weekend mamusie mało
                    piszecie na forum, a ja uwielbiam czytać wasze zapiski.
                    witam nowe forumowiczki i zachecam do pisania. Zabuniek, Katos - witajcie
                    serdecznie.
                    Co do pomysłu Madzi z dopisywaniem miast myślę że jeśli każda z was pod nowo
                    napisanym postem dopisze miejsce zamieszkania to ja ja uporządkuję i wpiszę
                    odpowiednie miejscowości- myślę że tym razem uda się bez pomyłek.
                    Karolka trzymam kciuki za nowy w dzień w pracy.
                    Marta.b pojaw się na gg
                    Agaga proszę napisz chociaż słówko.

                    Aga i Patulek który nie chce spać.
                    Pozdrawiam was serdecznie.Miłego tygodnia
                    • katos Re: nadchodzi nowy tydzień :) 01.02.04, 21:34
                      Witam
                      Jeszcze nie potrafię jeszcze się połapać we wszystkich emamch ale staram się.
                      Agapolo mój synuś też potrzebuje maksimum mojej uwagi. Jest bardzo roznoszonym
                      dzidziusiem. Jak był noworodkiem to miał częste kolki i bardzo się zanosił.
                      Nosiliśmy go często na rękach no i tak już pozostał. Waży jednak coraz
                      więcejsmile) Ma pytanie do mam. Ile wasze dzieci jedzą w ciągu dnia. Mój nadal je
                      6 razy po 150 ml. /bo ja niestety nie karmię już piersiąsad(/
                      Pozdrawiamy Kasia i Olafek
                      • magda6811 Re: nadchodzi nowy tydzień :) 01.02.04, 22:33
                        Witamy naszego astrologicznego brata - Olafa-Stefana i jego mame! Stef urodził
                        się o 5.20 (rano) - czekamy na szczególy Olafa. Mamy jeszcze z tego dnia
                        biednego Antka, co to się przeleżał 6 dni w szpitalu. Dobrze Aniu, że juz po
                        wszystkim. Przepis na krochmal masz już podany wyzej, ale ja mimo to napisze
                        Ci, jak ja to robilam. Gar wody na gaz i powoli wsypywalam mąkę ziemniaczaną
                        (na oko - kilka dużych łyżek) i mieszałam, to szybko gestnieje i wystarczy, że
                        woda się b.podgrzeje i już jest taki kisielo-budyn. To dodajesz do kąpieli,
                        najlepiej moczyć dziecko ładnych kilka minut. Pomaga! Do smarowania polecam
                        krem Lipobase. Stef po urodzeniu sie łuszczył, jak wąż. ten krem + Oilatum =
                        pomogło.
                        Co do wagi, to dzieci tracą tę początkową wielką dynamikę. Teraz już mają
                        przybierać 400-500g miesięcznie a nie tak, jak na początku po kilogramie. Przy
                        wyjsciowej wadze 3700 Stef ważył kilka dni temu 7500 (ma dokładnie 4 i pół
                        miesiaca). Daje mu od kilku dni marchewkę z kaszką ryżową. Powstaje w ten
                        sposób coś na kształt marchwianki. Jest zachwycony, ja nie nadążam z podawaniem
                        łyżeczki bo już się awanturuje i jak mamie zabraknie refleksu wpycha sobie na
                        pocieszenie łapkę. Widzę wielką różnicę w porównaniu z Agatką -
                        ona "współpracowała" grzecznie przy przewijaniu, karmieniu, nie musiałam łapać
                        latajacej miski z jedzeniem (łobuziak juz trzy razy mi ją wyrwał) ani zabawiać
                        jej żeby prosto poleżała choć przez moment zapinania pieluchy. Stef, jak
                        opetany (albo tarantysta, rzuca sie, wywija nogami, rekami, przewraca na boki i
                        wszystko wokól sciaga albo zrzuca. ponieważ przewijak jest pod kaloryferem-
                        drabinką, zaczał się ostatnio po niej wciagać żeby schwycić wiszące wyżej
                        pranie... Witka, chyba Dimka to ten sam typ...
                        PS.Renato, niestety całkowicie podzielam Twoje obawy co do
                        przyszłych "autorytetów" w muzyce i na scenie...
                        PS.Tez kiedys namietnie czytałam Musierowicz. Na pewno podaruje te książki
                        Agatce, oby załapała!
                    • wiki41 Re: waga i wychowanie 01.02.04, 22:21
                      Witajcie!

                      KAROLKA, RENATA – wydaje mi się, że nie powinniście martwić się wagą Waszych
                      dzieci. Patryk ważył przed dwoma tygodniami 6150g. Mimo, że jest zdrowym
                      dzieckiem, przez trzy miesiące jego tusza spędzała mi sen z powiek. Ale teraz
                      nasza lekarka uważa, że jest w porządku. Dodam, że jak był bardzo aktywny
                      ruchowo, to powoli przybierał na wadze. Poprawiło się, odkąd więcej śpi w dzień
                      (ok. 3 godz.). Badania (robiliśmy już kiedyś morfologię i ostatnio mocz) są
                      bardzo dobre, więc uznałam, że takie ma tempo wzrostu i tyle. Jest
                      superzgrabnym mężczyzną o szczupłych biodrach i długich nogach i wcale nie jest
                      chudzielcem. A tak propos - AGAPOLO – nasi chłopcy mają nie tylko to samo imię,
                      ale chyba podobną wagę i wzrost?

                      A co do wychowania – gorąco polecam książki amerykańskich autorek Adele Faber i
                      Elaine Mazlish. Są cztery tytuły, wszystkie świetne, można zamawiać przez
                      internet: www.mediarodzina.com.pl, ale dostępne też w księgarniach. Naprawdę
                      znakomite podejście, uczą jak rozmawiać z dzieckiem, żeby osiągnąć
                      porozumienie. Myślę, że mają zastosowanie już dla dzieci od dwóch lat (czyli
                      mamy jeszcze trochę czasu, ale przed wprowadzeniem w życie trzeba trochę
                      poćwiczyćsmile Dla mnie te książki były jak objawienie. Filolożki, tylko nie
                      zrażajcie się tłumaczeniem (miejscami toporne). A jeśli czytałyście, ciekawa
                      jestem Waszych opinii.

                      Pozdrawiamy
                      Wiki i Patryk z Warszawy
                      • magda6811 jeszcze cos do listy 01.02.04, 22:38
                        AGAPOLO, jezeli miałabyś rzeczywiście ochotę na uzupełnienie naszych danych, to
                        ja już Ci b.dziekuję.
                        Magda z Warszawy - Żoliborz
                        PS - Warszawianki, podawajcie dzielnice, obmysle najlepszy park na wiosenne
                        spotkanie!
                        PS KAROLKA - jutro trzymam kciuki. Ja też niebawem wracam po rocznej przerwie!
                        • martael O Matko już zaraz po niedzieli :-( 01.02.04, 23:31
                          Hej dziewczyny,
                          Witam, tu niedzielny Klub Obślinionych i Marudnych
                          Trochę mi lżej, kiedy przeczytałam, że u Was też ząbkujące marudy w natarciu. U
                          mojego bezzębnego (jeszcze) terrorysty stosujemy Viburcol N i Calgel. Skutkuje
                          jedynie ten pierwszy. Calgel niestety marudę rozjusza sad. Dziąsła podobnie jak
                          u Karolkowej Dominiki: białe i spuchnięte, ząbka zaś ani widu, ani słychu.
                          Karolko1 – współczuję nieodpowiedzialnej opiekunki i mam nadzieję, że kolejna
                          kandydatka okaże się lepsza.
                          Enta – Ja jestem Eliza smile))), niestety, ale Luiza tyz piknie smile. Przeczytałam
                          właśnie o Twoim powrocie do pracy. Dzielna jesteś. I Bunisław dzielny. Zuch smile
                          Ja też lubię Musierowicz. Chyba „Opium w rosole” najbardziej. Z prześmieszną
                          Genowefą Bompke, Trompke, Zompke...vel nieszczęsną Aurelią (?) Jedwabnicką.
                          Anulkag - Szczerze współczuję szpitala. Wierzę, że nie było źle, ale takie
                          doświadczenia zawsze są przykre sad
                          Witam Kasię z Olafkiem, cześć Zabuniek i jej Maleństwo (ja też lubię Pawlikowską).
                          Padam na nos po dzisiejszych wyczynach Gumisława, dopiszę jeszcze tylko że:
                          1. Gustaw nie chrzczon jeszcze również. Nie mamy z Szymonem ślubu kościelnego i
                          parafia na Natolinie stroi fochy sad Poza tym wydaje mi się, że muszę dojrzeć do
                          chrztu własnego dziecka. Muszę zacząć wierzyć w to, że pójdę z nim do kościoła,
                          kiedy będzie trochę większy i będę mu tłumaczyć rzeczy, których hm... sama na
                          razie nie rozumiem... Takie mam dylematy „grzesznej owieczki”...Rodzina nas
                          napastuje cały czas i wszystkich jakoś nie wiedzieć czemu zniesmacza pomysł
                          ochrzczenia dziecka dużo póżniej (cyt.: „bo jak to, do chrztu na własnych nogach
                          pójdzie?...”wink A ja na razie czekam i dojrzewam. Ciekawa tylko jestem ile jeszcze
                          to moje dojrzewanie potrwa, hi, hi.
                          2. Śliniącemu się Guminiowi jakoś nie zakładamy śliniaków. Już przyzwyczaiłam
                          się, że wszystko jest mokre. Za to do jedzenia zakładamy mu szeleszczący
                          megaśliniak z (uwagasmile rękawami, który siostra mojego męża kupiła nam w H&M.
                          Szkoda, że nie robią takich ze stópkami smile)). Przecież tam też dociera kaszka i
                          marchewka!
                          3. Dołączam się do wózkomaniaczków. A co tam Wam się marzy? Pewnie czerwone
                          Mutsy za ponad dwie paczki ho, ho, ho. Ja też się rozglądam za wózkami jak
                          szalona. Codziennie wpadam na Allegro, żeby zobaczyć czy nie kroi się jakaś
                          okazja. Marzy mi się Raider AT+ Bebecara. Mąż już się tu śmieje, bo ja ciągle
                          tylko gadam o tym wózku jak nawiedzona.
                          4. Ufff, jutro wyjeżdżam na „wakacje”. Jadę z Wawki na moje ukochane Podlasie.
                          Jak wrócę, będę miała czytania, że hej!

                          Pozdrawiam Was serdecznie
                          Marta z Warszawy , z Natolina City smile
                          Bloki nade mną, bloki pode mną.
                          Yo!
                          smile)

                          • abepe Re: O Matko już zaraz po niedzieli :-( 01.02.04, 23:45
                            Cześć Zabuniek, cześć Katos i cześć cała Szanowna Reszto.
                            Duże brawa dla Antka i Ani. Wyspałaś się wreszcie?
                            Tak sobie myślałam w temacie opiekunek i przypomniało mi się, że ja też byłam
                            pod opieką młodej dziewczyny (miała około 18 lat), gdy miałam chyba niecałe 5
                            lat (mój brat 3 lata mniej) i jakoś nic nam się nie stało. Nie mam zbyt wielu
                            wspomnień ale te które mam są miłe – zwłaszcza wspólne spacery. Chociaż moja
                            mama twierdzi, że byłam dla owej Kazi wredna (nie pamiętam). Spytam jeszcze o
                            co chodzi. A dzięki Waszym informacjom o stawkach dla opiekunek wiem, że nie
                            opłaca mi się wracać do pracy i zatrudniać niani, ponieważ z mojej pensji
                            zostałyby marne grosze. Wprawdzie mój mąż cały czas twierdzi, że pracuję
                            głównie dla idei, to jednak ta idea nie jest chyba warta, żeby nie zarabiać
                            wcale?! Jeśli więc nie uda mi się zorganizować jakoś sensownie mężowsko –
                            babcinej opieki – posiedzę jeszcze w domu. Hehe, może ich w pracy szlag nie
                            trafi (obiecałam wrócić we wrześniu). Albo niech dadzą podwyżkę (póki co
                            zlikwidowali dodatki stażowe w momencie, gdy taki dodatek powinnam dostać).
                            Hej, mieszkanki stolicy czy nie ma u Was instytucji małych prywatnych niby-
                            żłobków? Moja wiedeńska przyjaciółka oddawała swojego kilkunastomiesięcznego
                            synka po opiekę takiej babce, która zajmowała się we własnym domu grupką
                            maluchów, serwowała nawet posiłki. Mały był zachwycony. Zastanawiałam się, czy
                            może w dużych aglomeracjach już coś takiego powstaje.
                            Mamy małych pływaków – naprawdę zaczynam Wam zazdrościć. Anulkag – może by tak
                            dołączyć – bobasy mogą pływać w Aquaparku i na Witominie. A właściwie w której
                            części Gdyni mieszkasz? Ja pracuje na Wzgórzu.
                            Katos – chwilkę to dziecko może sobie na nóżkach postać, ale pewnie nie więcej
                            niż pół minutki. Grześ lubi siadać, więc go czasami na chwilkę podciągam do
                            siedzenia i fajnie się rozgląda. Wiem, że dziecku można pozwolić na to, co już
                            umie robić samodzielnie więc, niech Olafek może chwilę poczeka.
                            Co do zainteresowań płcią przeciwną (o ile miś Matyldy to chłopiec) – Grześ
                            ostatnio strasznie chciał łapać mocno nieletnie modelki z katalogu Quelle no i
                            doszło do małego zniszczenia (gust niestety ma słaby, najbardziej rzucił się na
                            taką w kiczowatych pantalonach w kwiatki).
                            Renato – w której to księgarni pracujesz? Ja zwiedzam wszystkie księgarnie na
                            swojej drodze, więc jak jesteśmy w Krakowie – to mamy małą pielgrzymkę. Moja
                            ulubioną był Odeon i żal, że teraz tam Empik, chociaż kanapy mają wygodne. No i
                            lubię jeszcze antykwariat na Szpitalnej. Nie wiem, którą książkę Musierowicz
                            lubię najbardziej, tyle, że zakończyłam chyba na „Dziecku piątku”. Potem byłam
                            za stara, na kupowanie książek dla młodzieży, czy co? Nadrobię, jak Grześ
                            dorośnie do ich czytania. Co z tego, że facet. Nie musi czytać „Ani z Zielonego
                            Wzgórza” ale tak mądre i ciepłe książki jak Musierowicz będzie znał! Fajnie, że
                            mieliście ślub i chrzciny w Tyńcu. Bardzo lubię to miejsce. Byliśmy tam nawet
                            kiedyś na mszy. Liczyłam na benedyktyńskie śpiewy a la „Imię róży”, niestety
                            braciszkowie trochę fałszowali ale było przyjemnie i uroczyście. Z zakonnikami
                            to niestety nie jest tak do końca, że wszyscy liberalni. To właśnie u naszych
                            franciszkanów usłyszałam kiedyś na kazaniu, że rodzice bez ślubu kościelnego
                            nie są w stanie wychować dzieci na porządnych chrześcijan. Bardzo wzburzył się
                            mój mąż, którego rodzice też są po cywilnym (ale im się udało ochrzcić go U
                            redemptorystów w Toruniu, czyli u Rydzyka, hihi). Hej hej oprócz K. Kowalskiej
                            i C. Pazury żyje jeszcze w Polsce paru prawdziwych artystów i trzyma się
                            całkiem dobrze, no nie?
                            A mój mąż bardzo czeka na moment kiedy jego syn włoży sobie nogę do buzi. Mówi
                            o tym chyba od urodzenia Grzesia!
                            Karolka – ja też używam bandanek w ramach śliniaka, przynajmniej są dookoła, bo
                            śliniak tylko z przodu a mały zawsze pluje na boki. Tylko czemu tak szybko
                            przemakają? Mój mąż wymyślił, że powinni produkować śliniaki w formie
                            hutniczych fartuchów.
                            Katos – Grześ je co trzy godziny, ale z piersi (ostatnio jakbym go nie
                            odłączała po 40 minutach to wyssałby ze mnie wnętrze).

                            Faber i Mazlish - faktycznie świetne, już moja teściowa stosowała je na własne
                            dzieci i dobrze im to zrobiło.
                            Grześ też jeszcze nie ochrzczony, myślę, że będzie miał frajdę jak całkiem
                            przytomnie uroczystość zaliczy.
                            Ale dał nam wczoraj popalić – cały dzień tylko na rękach. Na dodatek ja miałam
                            jakiś ból w plecach i zesztywniałam, więc do małego nadawał się tylko Kuba. Ja
                            mogłam jedynie robić wielki szoł, kiedy mąż naprawdę musiał zrobić coś innego.
                            Ale generalnie cały dzień był przepłakany. Niestety skubaniec już wie co lubi
                            (tak jak pisałam niedawno o budzącej się u niego świadomości). Potrafi bawić
                            się sam zabawką i nagle na widok mamy robić straszliwie nieszczęśliwą minę. A
                            że jakiś był rozdrażniony (trochę podejrzewamy nieszczęsne zęby, trochę małe
                            kolki) to tym szybciej i gwałtowniej dopominał się pocieszania. Ale za to jadł
                            w nocy tylko raz (tyle, że po jedzeniu nie mógł zasnąć i tata musiał go kołysać
                            słaniając się na nogach).
                            Uff. Ale się wyżyłam werbalnie korzystając, że mąż musiał nagle wybyć z domu w
                            celu odebrania teścia z podróży i zawiezienia do domu. Pa
                            Pozdrowienia dla dzielnych mam.
                            Aneta (Wejherowo – wszędzie gdzie nie sięgnąć wzrokiem wzgórza morenowe
                            porośnięte lasami)
              • aczerk cieplutki poniedziałek 02.02.04, 16:20
                Witam w nowym miesiącu, tygodniu i dniu!

                Aniu! Jesteś bardzo dzielna! Ja przy każdej szczepionce jestem zdołowana, nie
                wiem jak bym przeżyła pobyt w szpitalu.

                Agapolo! Ja też uwielbiam Harrego - połknęłam wszystkie dotychczasowe części,
                niestety nie mam jeszcze najnowszej. Już się nie mogę doczekać żeby z małym
                przeżywać przygody Harrego!

                Abepe! Super zdjęcia! Szczególnie te w czapeczce! Przepiękniuchny!

                Witka! Przepiękny Twój Dimka! I ile ma włosów! No i chyba podobny do tatusia?

                Dziewczyny! A'propo zdjęć - rozpoczęłam na "Zobaczcie" wątek wrześniówek,
                zapraszam do dołączenia się!:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10482996
                Ach, jak dzisiaj było cieplutko!
                W końcu nie musiałam zakładać trzech swetrów i kombinezonu! I dzisiaj pierwszy
                raz Oskarka posadziłam w wózku - tzn. podniosłam mu trochę oparcie. Był
                zachwycony. Tylko później miałam problem. Był nieprzytomny i nie chciał zasnąć
                i nie było mowy żeby go położyć. Musiałam wracać do domu i zasnął dopiero przy
                cycusiu.

                Nie przesadzajcie że za parę lat zabraknie wszystkich wartościowych ludzi
                kultury i sztuki. Taka jest kolej rzeczy - ludzie odchodzą, ale przecież jest
                wiele barwnych postaci. Na szczęście uczestnicy baru czy big brothera tak samo
                szybko tracą popularność jak ją zyskują.

                Obudził się już mój aniołek, po całych 25 minutach snu i już coś ostro
                dyskutuje. Idę z nim pogadać!

                Pozdrawiam
    • agaga1 a ku ku ;-) 02.02.04, 00:05
      Nooo kobitki! Jeśli i w życiu będziecie tak płodne jak na naszym forum, to
      żaden niż demograficzny nam i ZUSowi nie straszny wink
      Przyznaję się bez bicia, że „przeleciałam” jedynie Wasze posty ;-( Niestety
      moje problemy z oczami nieco się ostatnio nasiliły i jestem przez to trochę z
      boku. Choć myślami zawsze z Wami. A i zmęczenie krwiożerczym przychówkiem robi
      swoje.
      Łącze się z tymi, które mają zarwane noce i marzą o kanapce z żółtym serem...
      U nas bez zmian – 3 nocne karmienia. A po przeprowadzeniiiu przeze mnie
      prowokacji na jajko kurze, Bartka wysypało aż miło sad Mleka i przetworów nawet
      nie marzę wprowadzać, bo jak przypomnę sobie buzię Bartka sprzed kilkunastu
      tygodni to robi mi się słabo.
      Przez ostatnie 3 tygodnr zdołałam utuczyć Bartusia ocałe 140 g i pani doktor
      stwierdziła, że do szpitala nas nie wyśle. Mały waży 6410 ale jest zdrów jak
      ryba. No tylko dotuczać musimy, bo wygląda, że mamine mleko to mało. Bartuś
      wsuwa póki co sinlac i papkę warzywną. Znaczy raz wsuwa, raz nie. Bywają dni
      tylko „na piersi”. Ale to Mu dobrze robi na zatwardzenia. Tak więc kobitki, mam
      chyba najchudszy egzemplarz, i jak się okazuje zdrowy. Chudość i marne
      przybieranie stanowić więc może urodę dziecka wink

      Ja też polecam z całego serca „Dobrą miłosc” !!!
      A jeśli chodzi o żele na bolące dziąsła. Cóż, sama je wypróbowywałam, bo razem
      z Miszą ząbkowałam (ósemki!). Mi znikomo pomagały, najbardziej skuteczny okazał
      się solcoseryl. Choć nic nie zastąpi masarzu dziąseł.

      Agapolo i Magdo! Dzięki za pamięć smile)))))))

      Wiecie co, ja tak na jeden dzień chciałabym znów być w ciąży i rozkoszować się
      urokami sanatoryjnego reżimu.... Wiedziałam, że za te miesiące przymusowego
      odpoczynku trzeba będzie kiedyś zapłacić... Choć szczęście jakie daje sama
      myśl, że JEST i JEST bezpieczny zdrowy mój, sprawia, że ten ciężar zapłaty tak
      lekki jak piórko. No nie?

      pozdrawiam
      aga
      • enta1 Re: a ku ku ;-) 02.02.04, 10:30
        no to pokazałamsmile przepraszam za moje pomyłki, to pewnie dlatego, że pisałam z pracy. przepraszam anulkę, że ochrzciłam jej antosia adasiem. pozdrawiam gorąco obuwink)) marta eliza: przepraszam również za pomyłkę, ale zasugerowałam się tym "el" jak "l" i wyszło mi "luiza". wybaczsmile. no i wspaniałego wypoczynku. trochę ci zazdroszczę.
        agapolo - nie gniewam się na zamianę, ja tylko pośmiałam się z tego, stąd tak drążę temat.
        karolka - mam nadzieję, że w końcu trafisz na własciwą osobę do opieki. nadal trzymamy kciuki.
        kasia - pytałaś o jedzenie. kuba też jest na butelce. je 4 razy mleko, ilosciowo różnie, czasem 150, czasem więcej lub mniej, za to na noc ponad 200. do tego jabłuszko i zupkę, no i soczki lub herbatkę. w nocy nie je, tylko pije, a i to nie zawsze. rośnie zdrowo, choć mało tyjewink)) to tak przy okazji dzięki za słowa otuchy w kwesti wagi. trochę się zdenerwowałam, bo przeczytałam post karolki, a do tego moja teściowa stwierdziła, że kuba ma wystajace żebra. nie mam podstaw do tego,żeby cos tam podejrzewać, ale wiecie jak to jest...
        abepe - widziłam świeżutkiego grzesia, cudowink)) pracuję w księgarni na rynku. to taka firmowa, wydawnictwa zielona sowa. jeśli wiesz gdzie jest music corner, to księgarnia jest dosłownie drzwi obok. zapraszam przy najblizszej okazjiwink wiem, że są jeszcze artyści, nie tylko kowalskie i pazurowie, ale zawsze pojawia się u mnie ta refleksjagdy odchodzi ktoś WIELKI.
        i jeszcze chcę pocieszyc te wszystkie, kórych dzieciaczki zaczęły pokazywać różki. mie wiem czy sobie przypominaciew, ale kilka dni temu też wylewałam żale, że kuba jakis taki marudny, nie mozna gho zostawić, tylko raczki i rączki. jemu przeszło i mam nadzieję, że innym maluchom też przejdzie. no a na ząbkowanie to chyba nie ma rady: trzeba przez to przejść. trzymam więc kciuki, żeby było jak najmniej bolesne. DAMY RADĘ!
        pozdrawiam was cieplutko z bezśnieżnego (nareszcie) krakowa
        renata
        życzenia urodzinowe dla dimki
      • javert Jestem!!! 02.02.04, 11:11
        Uśmiechu na dziś kochane wrześniówki wam życzę!smilesmilesmile
        Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem - tak dużo i tak ciekawie piszecie o
        waszych pociechach i o waszym życiu! Mój doktoracik to przysłowiowy 'pikuś', z
        naszych postów, to by dopiero powstała praca!!!Np. o terapeutycznej roli
        przebywania na forum!Pamiętam jakim wielkim wsparciem psychicznym okazałyście
        sie dla mnie, gdy pare tygodni po porodzie całkiem przypadkowo odkrylam ten
        wspanialy watek!Jestem pewna, ze czytanie postow i mozliwoscia pisania o swoich
        maluszkach i problemach z nimi zwiazanych dodaje nam sily i otuchysmile
        Ostatnio znowu nie mialam czasu pisac, ale dni byly mocno zwariowane. Tydzien
        temu na przyklad pojechalam z mezem na kulig, a Maluszke po raz pierwszy
        zostawilam pod opieka babci (mojej tesciowej, ktora mieszka niedaleko. Dusię
        spoiłam mlekiem do syta, teściowej zostawiłam na wszelki wypadek moje zamrożone
        mleko i ...udało sie! Nie było nas 3 godziny - Mała na koniec podobno zaczynała
        marudzić, ale wróciliśmy na czassmile Starsznie się za nia stęskniłam, ale już
        wiedziałam, ze jest mozliwe zostawienie jej na kilka godzin w dzien. (to bylo
        miedzy 10.00 rano a 13.00). A z kolei w ostatnią sobote poszłam na bal!!! Tylko
        sobie nie pomyślcie, ze nic tylko sie bawie...wink Tak sie złożyło!!Już
        wcześniekj uzgodniłam z moimi rodzicami, ze przyjada popilnowac Małej.
        Denerwowałam sie, czy wszystko sie uda, bo planowałam Dusie połozyc jak zwykle
        o 21.00. Zwykle śpi wówczas do 5-6 rano bez karmienia(hura!), ale ostatnio
        maial bardzo bardzo mocno odparzona pupcie i w nocy "wstawała" co 2 godziny!
        (horror!)Pupcia musiala ja mocno bolecsadAle juz jest dobrze - masc tormentiol
        dokonala cudu! Wracajac do mojego wyjscia... Cały dzień udawałam przed soba
        sama, ze nigdzie nie wychodze wieczorem, aby sie nie spinac. Gdy wiem, ze mam
        gdzies isc, od razu jestem podenerwowana i Mala to czuje... wiec karmilam ja od
        20.00 jak gdyby nigdy nicsmileRodzice juz od godziny czekali w innym pokoju.... No
        i udalo sie! Zasnela o 20.45, a my poszlismy na ten bal. Zostalismy do 1 w
        nocy - padalam juz ze zmecznei (odzwyczailam sie od takich imprez, ale super
        sie wytanczylam w ramionach mezulka!). A Mala tymczasem spala az do 5.20 bez
        karmienia!!! Czyz nie jest grzeczna wrzesniowka????smilesmileTak wiec, wyszalalam sie
        i odtad moge juz sie troche uspokoicsmile Mialam swoj karnawalsmileA jak u was z
        imprezami???
        ps. Z tym zestawieniem dzieciaczkow, to super pomysl!Anetko!dzieki za dokonanie
        korekty daty urodzin mojej Maleńkiej Dusi - 16 wrzesnia, sprostuje jeszcze
        tylko, ze to Adriana przez jedno 'n'winkA moze bysmy tez (skoro nie ma tu panow)
        wyznaly w jakim jestesmy wieku? Ja odwaznie podam - moj rok urodzenia to: 1973
        (dokladnie rzecz ujmujac Ade urodzilam na 4 dni przed swoja trzydziestka!!!
        Fajny sobie sprawiłam prezent urodzinowy, prawda?)
        • witka06 Re: Jestem!!! 02.02.04, 12:41
          Witam serdecznie,

          Renatko, udanego dzionka w pracy. Dziekujemy serdecznie za zyczonka. No tak
          stuknal nam dzisiaj 5 miesiac!
          Karolka, powodzenia z opiekunka.
          Magdo, jak zwykle skrzetnie notuje Twoje cenne informacje nt. medykamentow, a
          teraz dopisze sobie jeszcze te Lipobase. Rzeczywiscie Dimka to ten sam typ. Tez
          musze wykazywac sie refleksem przy podawaniu lyzeczki z tymi "pysznosciami", a
          na przewijaku to szkoda mowic…a niby taki wiotki…

          Ja rowniez ubolewam nad tym co dzieje sie w swiecie kultury, muzyki itp. Mam
          goraca nadzieje, ze uda mi sie nie doprowadzic do tego, ze autorytetm dla
          mojego dziecka bedzie zwyciezca "baru" czy "idola". Oj, ciezka praca przed nami.
          Niestety wielcy ludzie odchodza,a najgorsze jest to, ze jakos nasladowcow
          niezawiele. Po kazdej takiej stracie pada kilka pustych slow i na tym sie
          konczy. Trudno byc kontynuatorem czegos/kogos niedoscignionego, trzeba jednak
          probowac. Ale macie racje, jeszcze zyja wilecy....

          Martael, zapisujemy sie do Klubu Obslinionych I Marudnych

          My palnujemy chrzciny na Wielkanoc. Mielismy problem z ojcem chrzestnym, bo
          oczywiscie musi miec slub koscielny, chyba ze kawaler. Dziwne to,ze odmawia sie
          dziecku tego sakramentu z powodu powiedzmy "osob trzecich". Wydawaloby sie, ze
          kosciolowi zalezy na tym, zeby nie oddalac sie od niego, a w praktyce wyglada
          to zupelnie inaczej, niestety.

          Ja sparawe wozka mam rozwiazana, bo po prostu nasz wozek skalda sie na
          spacerowy i tyle, ale na punkcie ubranek to tez mam fiola! Tyle, ze glownie
          konczy sie na ogladaniu i wzdychaniu.

          Martael, zazdroszcze ci wyjazdu. ja rowniez wybieram sie z malym w polowie
          lutego do rodzicow, tyle ze na czarny slask. A niech pooddycha
          wreszcie "swiezym' powietrzem!

          Sliniak z rekawami, hmmm bardzo spodobal mi sie ten pomysl!!

          Aneto, sa juz u nas takie wynalazki. Moja przyjaciolka znalazla takie miejsce
          dla swego prawie 2 letniego synka. Domowa atmosfera. Dziadek w fotelu bujanym
          czyta bajki, babcia robi dobre jedzonko itp. Jest zadowolona z tego miejsca.

          Kasiu, lepiej poczekaj z tym staniem na paluszkach. Nasza pani rehabilitantaka
          raczej odradza takie 'praktyki'. Olafek ma jeszcze troche czasu na dreptanie. A
          co do jedzonka to my wciaz na cycu. Jemy co jakies 2 raczej 3 godz. Nie wiem
          ile, ale jak 2 tyg temu Dima zostal z moja mama to wciagnal 200ml??!! Moze
          akurat tak zglodnial.

          Pozdrawiamy serdecznie Agago i zyczymy wytrawalosci!!

          Javert, oj, ja tez marze o takim balu, ale szanse niestety znikome, moze za
          rok???Bardzo dobrze zrobilas, ze poszliscie sie pobawic w koncu mamy karnawal!!

          rowniez lubie poezje Pawlikowkiej. swego czasu na studiach udalo mi sie nawet
          zajac 2 miejsce tlumaczac jej utwory na lacine

          Jesli chodzi o urodzinki to ja jestem z 1976 r.
          Pozdrawiam serdecznie i zycze udanego tygodnia wszystkim mamusiom pracujacym i
          nie pracujacym
          Wiola - W-wa, saska kepa (praga pld)
        • zabuniek Re: Jestem!!! 02.02.04, 13:56
          Witajcie. Wszytkie jestescie takie bardzo milesmile Chcialabym tylko miec wiecej
          czasu na czytanie Was. Ciesze sie ze tu trafilam. Z tym tlumaczeniem
          Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej na lacine...uff, chcialabym to przeczytac. Ja
          probowalam niedawno przetlumaczyc na hiszpanki, wlasnie "Cud nietoperza" i
          zdalam sobie sprawe jaka maja trudna robote tlumacze literatury. A Ty mi tu z
          lacina! Niezlewink Mala wlasnie zasnela. 06.02 bedzie miala 5 miesiecy(jak juz
          wczesniej wspomnialam ur. sie jak Piotrus Gagarina 06.09, wazac 3650 i mierzac
          50 cm). Powiedzcie mi mozna juz teraz podac jabluszko tarte? Na razie karmie
          piersia (lekarka mowila - wylacznie pìersia do 6 miesiaca). Ale Malenka tak juz
          sie interesuje wszystkim co jest na stole, ze wydaje mi sie ze chetnie
          zaczelaby juz jesc cos bardziej doroslego. Fakt, ze chuda nie jest. 07.01 byla
          dokladnie wazona i mierzona - miala 65 cm i wazyla 7.2 kg . Ale juz tak mnie
          kusi zeby cos dodac(moze to egoistyczne, mysle ze moze pospi wiecej w nocy?).
          Ciagle duzo gaworzyla, ale od 2 dni tylko mruczy, a nie gada. Codziennie
          probuje inne mozliwosci strun glosowych. Rany - lece troche posprzatac poki
          spi, a potem na spacerek. Buziaczki dla wszystkich.

          CUD NIETOPERZA
          Ja bylem ssakiem, a chcialem latac (...)
          Gdy beznadziejnosc Was ogarnie - myslcie o moich lotach
          <M. Pawlikowska-Jasnorzewska>
    • witka06 Re: zdjecie Dimki 02.02.04, 13:47

      to jeszcze raz ja. w koncu udalo mi sie z tym zdjeciem.
      Szanowne kolezanki i drodzy koledzy witam was serdecznie
      Dimka i moja mam wiola
      pa
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10493681
      ciekawe czy to sie otworzy
      • katos Re: Witam w poniedziałek 02.02.04, 14:22
        Na samym początku witka06 Twój Dimka jest przesłodki, śliczności. Jak w końcu
        mi się uda też pokaże mojego Olafka. Czytam Wasze posty i widzę że mój Olafek
        tylko mój Olafek jest małym pucusiem. Całe 8,5 kg. Jest co nosić - co on
        uwielbia. Bardzo mnie to niepokoiło ale lekarka mówi że niektóre dzieci tak
        szybko przybierają na wadze. Ja też gdy byłam malutka byłam pucusiem a gdy
        zaczełam raczkować to schudłam. Co do stawiania na nóżki staram się tego nie
        robić ale szkrab gdy go podnosze do siedzenia od razu prosuje nóżki, podpira
        się stopkami i chce wstawać.
        Można powiedzieć że Olafek też jest moim prezentem urodzinowym bo dowiedziałam
        sie ze jestem w ciąży 9.01. a urodziny miałam 14.01. Dokładnie jestem rocznik
        1975. Olafek urodził się w poniedziałek 15.09. o godz. 18.30. Jak był w moim
        brzuszku to był wielkim kopaczem i tak mu pozostało. Dalej nie potrafi
        spokojnie poleżeć a na przebieraku to jest istny cyrk. Dołączam się do mam
        które mają takie ruchliwe szkraby. Tutaj moje koleżanki mają takie spokojne
        dzieci że myślełam że mój to taki ewenement. Tylko że ostatnio zrobił się z
        niego straszny śpioch. Śpi po 3 razy dzienni! Jest to dla mnie dziwne bo
        wcześniej to w ciągu dnia wcale nie chciał spać. Jeszcze się pochwalę wczoraj
        powiedział mmmmmmmmm mmmmm to wstęp do mama chyba?
        Co do chcin to chociarz ja jestem wierząca i mój Olafek jest już ochrzczony to
        uważam że wszystko ma swój czas. A to czy rodzice praktykują i wierzą to nie
        powinno miec wpływu na dziecko. Dziecko i tak wybierze własną drogę w życiu.
        My możemy tylko starać sie jak najwiecej zeby wyrósł na dobrego człowieka. Z
        wiloma zasadami kościoła się nie zgadzam. Słyszałam też o przypadkach że nie
        chcieli ochrzcić dziecka dziewczynie niezamężnej. No to jak jest w końcu ? No
        chyba dobrze że urodziła to dziecko i chce je wychowywać w wierze.
        My jesteśmy z Katowic. Pozdrawiam.
        • gagarin3 Re: Witam w poniedziałek 02.02.04, 16:37
          Witam serdecznie... Szczególnie nowe mamy - KATOS I ZABUNIEK... Byłoby miło, gdybyśmy mogły jeszcze poznać Wasze imiona smile Zabuniek - Piotruś je w nocy dwa razy, ale jest karmiony sztucznie... Myślałam, że tylko mój synek jest takim wiercipiętą... Czasami wołam na pomoc jego tatusia, bo nie mogę sobie poradzić z ubieraniem... A to, co wyprawia w łóżeczku przechodzi ludzkie pojęcie, od jakiegoś czasu nosimy się z zamiarem obniżenia materacyka, bo boimy się, że pewnego dnia maluch wyskoczy... Chyba ma to po mnie smile Tyle chciałam jeszcze napisać, a tu pustka w głowie... Acha, Dymitr, ma nie tylko piękne imię, ale równie uroczą powierzchowność... Pozdrawiam i wracam do mojej nieszczęsnej bazy danych. Niby udaję, że wszystko w porządku, ale zaczynam odliczać dni do wizyty u neurochirurga... To już za dwa tygodnie...
          Agnieszka
    • katos Re: Uda mi się dołoczyć zdjęcie? 02.02.04, 14:40
      Sprawdzam teraz czy się uda bo chciałabym Wam pokazać mojego Olafka.
      • karolka_1 No i się udało :) 02.02.04, 18:51
        Uf, pierwszy dzień w pracy za mną smileUdało mi sie wytrwac i tylko raz dzwoniłam
        do domu. Moja mama poradziła sobie świetnie z mała, a Dominika świetnie
        ustawiła sobie babcie smile
        aczerk super pomysł z watkiem wrześniówek - a Twój Oskar jest sliczny. Za moment
        dołącze tam zdjęcia Miski smile
        Hm, tak sobie myśle, że wątek wrześniowy jest bardzo męski. Dziewczynek jest
        niewiele. Jednak, będzie w czym wybierać, tyle dorodnych i przystojnych panów
        wyrośnie smile
        Dimka jest również przecudnym chłopcem smile Szkoda, ze jestesmy tak po tej całej
        Polsce rozsiane. Będzie duży problem, żeby zorganizowac takie wielkie spotkanie
        mam wrześniowych sad Ale może latem, w jakimś nadmorskim kurorcie, lub lepiej wsi
        zabitej dechami, wszystkie sie spotkamy z naszymi pociechami smile
        Javert tylko pozazdrościc takiego karnawału smile Ja to może za rok sie gdzies
        wybiorę...
        Gagarin, trzymam kciuki juz teraz za kolejna wizytę. Głowa do góry, bedzie
        wszystko świetnie smile
        Agaga jak dobrze, ze sie odzywasz i choc w skrócie piszesz co u Twoich
        chłopaków. Twoje zdanie z ZUsem tak mnie rozbawiło od rana smile
        No, a jutro przyjdzie nowa opiekunka i zobaczymy jak to dalej bedzie. Mam
        nadzieję, że tym razem bedzie już bezboleśni smile
        Co do chrztu to my z mężem nie mamy ślubu kościelnego, i w Poznaniu nie ma
        problemu z ochrzczeniem dziecka. Tylko namawiaja do tego kościelnego, ze mozna
        jedna msze zrobic i ze to tak uroczysciej itp. itd. W koncu tak i tak chrzcza
        tylko trzeba podpisać papier, ze sie deklaruje zawrzeć związek małżeński w
        kosciele....Za bardzo nie wiem po co, ale jak im to starczy to ok.
        Dominika, je marchewke od piątku, od soboty distaje też kleik ryżowy. Na razie
        nowe smaki przyjęła z ochotą i zjada wszystko. Zastanawiam sie co wprowadzic
        teraz nowego...Nie moge sie doczekać smile
        Uf, kończe bo mnie mąż od kompa odgania sad
        Pozdrawiam Mamusie i Dzieciaczki
        Karolina z Poznania
        P.S. No i teraz wyjdzie na jaw, że ja tu najmłodsza smile Urodzona w 1978 roku
      • katos nie udało się :( może teraz??:)) 02.02.04, 18:58
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10489406
        Jestem ciekawa czy się udało w końcu??
        • magda6811 chrzciny.... 02.02.04, 23:33
          No to teraz wyjdzie na jaw, że ja tu najstarsza - 6811 - to kolejno rok i
          miesiąc mojego urodzenia. Tak więc Karolka, jestem równo 10 lat od Ciebie
          starsza. GAGARINIE, prawie cały czas o Was myślę... Mam nadzieję, że tym razem
          wrócisz uspokojona. A co z okulistą? Nie miałaś iść wcześniej?
          MARTAEL i wszystkie dziewczyny poruszające ten temat - co do chrzcin, to ja
          bym też mogła czekać na moją "dojrzałość" w tej sprawie i to pewnie w
          nieskończoność. Chcę to zrobić teraz ze względu na moją ciężko chorą
          mamę...chcę, żeby przy tym była, żeby się tym cieszyła, bo to dla niej bardzo
          ważne. No cóż, w kurii powiedzieli, że to rzecz "do oceny" proboszcza, który ma
          zdecydwać, czy rodzina "rokuje", że wychowa po katolicku dzieci... Kurde mol,
          ja nie rozumiem, co to ma do samego Stefa, który w/g doktryny koscioła
          skończyłby bez tego chrztu teraz w piekle, gdyby co...To dlaczego jemu
          odmawiają bo rodzice żyją w grzechu? W sumie mało mnie to interesuje, ale muszę
          brnąć w to dalej a Stef niech sam zdecyduje. Siostra okazała się "urodzoną
          katoliczką", uwielbia chodzić z babcią do koscioła i śpiewać wszystko, co się
          da.
          JAVERT - piękny pomysł z pracą o terapeutycznej roli Forum. Też o tym myslałam.
          Hmmmmm, może kiedys coś z tym zrobimy?
          AGAGA - trzymaj się, czytaj nas i daj czasem choć mały znak życia. Jesteś
          nieoceniona i niezastąpiona - "nasza matka" z wątku W oczekiwaniu i jakoś ja
          już bez Ciebie ani rusz...
          Aneto, co do tych żłobków w domach myśl świetna, ale niegdy nie słyszałam o
          czymś takim w Warszawie... Może sprawdzę?
          Warszawianki - zacznijmy już knuć w sprawie naszego spotkania, to może
          dziewczyny z innych miast też do nas dotrą? Jak wolicie koniec marca, czy dla
          większej szansy na pogodę początek kwietnia??? Trzeba jeszcze znaleźć najlepszy
          dla nas park z mozliwością ucieczki przed deszczem.
          Miałam jeszcze 105 spraw, ale zapomniałam, więc tylko obiecuję, że zajrze do
          wrześniowych zdjęć na ZOBACZCIE i postaram się Stefa tam wkleic!
          Pa, dobranocka, magda
          • jasko_mama nocne rózności :-) 03.02.04, 01:41
            Hej!
            Tak jak przeczuwałam – trzeba nadrabiać zaległości nocą! Ale jakie to
            przyjemne czytanie smile Oczywiście napewno zapomnę polowy napisać, a czym
            myślałam, żeby się z Wami podzielić, ale od początku...
            W piątek wizyta u neurologa. Więc jest dobrze, ale jednak drobne rzeczy da się
            zauważyć, tzn. pani Doktor powiedziała, ze nie widzi żadnych neurologicznych
            odchyleń, ale jednak drobne dysfunkcje są. Potwierdziły się moje obserwacje,
            co do mniejszej ruchliwości lewej raczki i związanej z tym zaciskaniem piastki
            oraz zauważyła zmniejszone napięcie mięśniowe w obręczy barkowej i biodrowej,
            co ma wpływ na przewrotki. Ale stwierdziła, że „ruchy” w kierunku przewrotek
            są prawidłowe (a to najważniejsze) i jeszcze przyjdzie czas na turlanie.
            Zalecenia: baczne obserwacje i stymulacje oraz dla świętego spokoju USG
            przezciemiączkowe no i kontrola za miesiąc. Aneta jeszcze raz dzięki za
            namiary!!! smile No i muszę się pochwalić, jak zobaczyła Amandę to powiedziała:
            co za śliczne oczęta! Wierzę, że będzie wszystko ok. i Mała wreszcie odkryje,
            że samodzielne turliki to świetna zabawa! Tak jak było z gaworzeniem, od dwóch
            dni przypomniała sobie, że umie mówić i gada jak najęta tak śmiesznie
            intonując smile
            Na froncie zęby walka trwa, a marudy i ślinki przecudne, ale już mogłyby się
            skończyć. A odnośnie jedzenia to Mała jest wyjątkowo wytrwała, znowu musiałam
            wyjechać i ona przez sześć godzin w ciagu dnia nie wypiła nawet kilku ml
            mojego mleka z butelki! Strasznie mnie to stresuje, że ona głoduje jak mnie
            nie ma i zaczynam od jutra dawać jej kaszkę – może coś innego niż mleko chwyci?
            My właśnie dziś obnizyliśmu łóżeczko Amandzie. Zauważyłam podczas naszego
            wyjazdu weekendowego, że ona świetnie czuje się w łóżeczku podróżnym, które
            jest nisko i postanowiliśmy przenieśc to do domu. Oczywiście zasypianie
            opóźnione o pół godziny, bo tyle wrażeń, ale chyba się spodobało, bo nie
            marudziła.
            Dziwią mnie wasze problemy z chrztem dzieciaczków i to w Wawie? Okazuje się,
            że u nas jest wyjątkowo pobłażliwie, wszystkim moim znajomym w podobnych
            sytuacjach poszło bezproblemowo, tylko ksiądz powtarzał, ze szkoda, że nie
            przyjmą komunii w dniu chrztu ich dziecka, itp.. Co do chrzestnych to
            rzeczywiście trudniej, bo rodziców się nie wybiera, ale chrzestnych tak i to
            chyba tak już muszą.
            Śliczne te Wasze dzieciaczki. Już jestem bliska umieszczenia fotek mojej
            córci. I pamiętam też o przepisie na sajgonki, ale mężulek tak zabiegany, że
            prawie nie mamy czasu spokojnie pogadać.
            A za mamy powracające do pracy trzymam kciuki! Będzie ok.
            No i mocno zaciśniete kciuki cały czas tzrzymam za mamy i dzieciaczki chore,
            wychodzace z choroby i oczekujące na badania. Jesteście bardzo dzielne!
            Witam wszystkie nowe wrześniówki. Miło, że jest nas coraz więcej. I fajowo, że
            chociaż od czasu do czasu odwiedzają nas najstarsze wrzesniówki – trzymaj się
            Agago!
            Warszawianki kombinujcie spotkanie, ktos musi ruszyć!
            No i trochę informacji do naszej listy, Basia ze Starogardu Gdańskiego, miło
            Magdo, że umieściłaś mnie na tle morza – tak bym chciała, ale niestety prawie
            za oknem mam farmaceutycznego giganta, tego od scorbolamidu, polopiryny S i
            ranigastu, a druga rubryka – wiek- hm już niedługo stuknie 32 rocznik 72
            ubiegłego stulecia, dzięki Magdzie nie jestem najstarsza, ale na razie druga...

            pozdrawiam znowu nocnie!
            Basia

            P.S. A co do fioła na punkcie ciuchów i wózków i innych akcesoriów dla dzieci
            to świetnie Was rozumiem - też go mam! No i np. calą półkę nieużywanych
            smoczków, butelek, itp. Całe szczęście, że nie zainwestowałam w sterylizator,
            a byłam już bliska. A co do wózka to jeździmy tym wymarzonym czerwonym Mutsy!
            Jest naprawdę świetny!
          • gagarin3 Noc ciemna, deszcz za oknem... 03.02.04, 01:54
            A sen nie chce przyjść... MAGDO, przykro mi z powodu Twoich problemów z chrzcinami Stefana... To kolejny kamyczek do ogródka ziemskich pośredników... U okulisty mamy wizytę w tym samym dniu, co u neurochirurga - jak juz pisałam w naszej przychodni najbliższy wolny termin był w marcu...
            A ja tak sobie siedzę i dumam, skoro spać nie mogę... Myślę o żalu za Niemenem... Tyle mi dały jego piosenki, hmmm... Wdzięczna mu jestem najbardziej za to, że dzięki niemu tyle ludzi, którzy wierszy nie czytają, usłyszało na przykład "Wspomnienie" Tuwima, albo "Jednego serca" Asnyka... Ze "Wspomnieniem" łączy się nieodmiennie moja pierwsza miłość siedemnastoletnia, co się jesienną porą zaczęła, a na wiosnę już śladu po niej nie było. Ale to już inna historia i inna piosenka...
            Co do wieku, bo zapomniałam ujawnić tę kwestię, mam 29 lat skończonych w grudniu ubiegłego roku... Czasami przy okazji nieistotnych wydarzeń zastanawiam się nad granicą poświęceń w miłości... Na przykład w minioną sobotę dałam się zaciągnąć na "Ostatniego samuraja", choć dobrze wiedziałam, że to knot z Holyłudu. I co gorsza Tom Cruise tam gra, a ja za nim okrutnie nie przepadam... Nic trudno, jakoś przeżyłam, choć co dwie minuty myślałam o Piotrusiu, który pod skrzydłami teściowej został... A jeśli chodzi o forum, a przynajmniej nasz wątek, to cóż, jesteśmy po trosze jak jedna wielka rodzina... "Gdzie indziej" ludzie ukryci pod mniej lub bardziej wymyslnymi loginami prześcigają się w złośliwościach i uprzykrzeniach, a nasz wrzesień... Jak plaster miodu na skołatane nerwy... I różne takie nocne marki mają się, gdzie ogrzać... Pozdrawiam.
            Agnieszka
            • anulkag1 szaro i ponuro 03.02.04, 10:45
              Dzień dziś nad morzem niezbyt, ale w domu przyjemnie - cisza i spokój - Antek
              śpi.
              Dziekuję za wszystkie miłe słowa, ale jestem pewna, że każda z Was byłaby
              dzielna na moim miejscu. Najforzej było na świeżo po przybyciu do szpitala -
              szok i łzy, aż pielęgniarka mało co a zapłakałaby ze mną...było minęło

              Dziękuję za krochmalowe przepisy, chwytam sie wszystkiego, żeby wygładzić to
              nasze stworzonko.

              Aneta: W kwietniu rusza nowa grupa pływacka na Witawie i wtedy chcemy zacząć
              naukę. Dokładnie to mieszkam w Orłowie, prawie na granicy z Redłowem, poniżej
              Instytutu Chorób Tropikalnych, czy jak to sie zwie.
              Antek uwielbia kąpiele w wannie, więc chyba basen sprawi mu frajdę (może choć
              to ma po mamusi).

              Magda: 68 to bardzo dobry rocznik - rocznik mojego męża, a ja rodzona 9 lat po
              nim (77).

              Podziwiam wszystkie pracujące mamy - to pewnie b. ciężko rozstawać się z
              maleństwami. Ja cały czas odwlekam...

              pozdrawiam z Gdyni
              Ania
              • witka06 Re: szaro i ponuro 03.02.04, 15:55
                Hej kobitki,

                Agnieszko (gagarinie), my tez caly czas o Was myslimy i trzymamy kciuki. Bedzie
                dobrze!

                Karolka, gratulacje i oczywiscie gratulacje dla dzielnej Dominisi, ktora
                wytrzymala tak dlugo bez mamusi.

                Magdo, pomysl spotkania w parku swietny. Mysle, ze koniec marca jest ok,
                zreszta pogoda to najlepiej zweryfikuje. Tez porozgladam sie za jakims parkiem.
                A! czekam na zdjecie Stefka i wszytskich dzieciaczkow, ktorych mamusie ociagaja
                sie z zamieszczeniem fotek!!

                Basiu, ciesze sie bardzo, ze z Amanda wszystko w porzadku. Na pewno wkrotce
                odkryje, ze przewrotki to niezla frajda. Licze, ze moj Dima tez!

                Basiu, Agnieszko, jak wy to robicie? Jak wytrzymujecie tak dlugo bez snu? Ja o
                22 juz nie moge oczu utrzymac! Chyba jestem ulubienica Morfeusza hihi

                Zabuniek, ja z racji moich studiow bylam poniekad zobligowana do tego rodzaju
                tlumaczen.Z ciekawostek tlumaczylismy tez Elvisa Presley'a, Puszkina, Tuwima
                itd. to bylo tak dla rozrywki. Obecnie probuje przekwalifikowac sie na tlumacza
                j. wloskiego (jak to mawial moj profesor "zepsutej laciny"). I tu zaczynaja sie
                schody, bo w naszym kraju, zeby zostac tlumaczem trzeba ukonczyc filologie z
                danym jezykiem oczywiscie. I nawet ludzie z Towarzystwa Tlumaczy Przysieglych
                nie bardzo wiedza jak to rozwiazac. Bo filologiem jestem, ale nie po
                italianistyce. Stwierdzili, ze musze udowodnic ministrowi sparawiedlowosci, ze
                bardzo dobrze znam jezyk, ot co! a hiszpanski tez bardzo mi sie podoba, nawet
                zaczelam sie go uczyc, tyle ze czasu nie starczylo. Mam jednak nadzieje,ze
                kiedys uda mi sie do tego wrocic. To bardzo przyjemny jezyk.


                Wlasnie wrocilismy ze spaceru, ktory trwal niestety tylko 1h. Dima zaczal sie
                wydzierac (pierwszy raz mu sie to zdarzylo na spacerze). Okazalo sie, ze do
                mamusi nie dotarlo, ze jest 7 stopni. Chociaz wydawalo mi sie, ze jak zalozole
                mu cienszego pajacyka to bedzie ok, ale nie bylo! Gnalismy pedem do domu a tu…
                winda zepsuta. Na szczescie ktos wychodzil z klatki obok I sie zalapalismy.

                Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamusie i szkraby
                wiola
                • zabuniek Re: szaro i ponuro 04.02.04, 17:52
                  > Zabuniek, ja z racji moich studiow bylam poniekad zobligowana do tego rodzaju
                  > tlumaczen.Z ciekawostek tlumaczylismy tez Elvisa Presley'a, Puszkina, Tuwima
                  > itd. to bylo tak dla rozrywki. Obecnie probuje przekwalifikowac sie na
                  tlumacza j. wloskiego (jak to mawial moj profesor "zepsutej laciny"). I tu
                  zaczynaja sie schody, bo w naszym kraju, zeby zostac tlumaczem trzeba ukonczyc
                  filologie z danym jezykiem oczywiscie. I nawet ludzie z Towarzystwa Tlumaczy
                  Przysieglych nie bardzo wiedza jak to rozwiazac. Bo filologiem jestem, ale nie
                  po italianistyce. Stwierdzili, ze musze udowodnic ministrowi sparawiedlowosci,
                  ze bardzo dobrze znam jezyk, ot co! a hiszpanski tez bardzo mi sie podoba,
                  nawet zaczelam sie go uczyc, tyle ze czasu nie starczylo. Mam jednak
                  nadzieje,ze kiedys uda mi sie do tego wrocic. To bardzo przyjemny jezyk.

                  Podziwiam szczegolnie za tego Puszkinasmile
                  Ach ta biurokracja...
              • mlodamama Re: szaro i ponuro 03.02.04, 16:14
                Witajcie, ja jak zwykle rzadko ale regularnie.
                Podziwiam Anulkag!Dla mnie już sama myśl o moim maleństwie w szpitalu jest
                niesamowicie przerażająca.Na szczęście,odpukać,chowa się cudownie.Czy jest
                jakiś przepis regulujący to, kiedy matka może zostać z dzieckiem w szpitalu?
                Ja bym umarła, jakby mi kazali się wynosić do domu.A mogliby tak kazać? To co
                pisałaś o tym maleństwie,co leżało obok i do którego mama wogle nie zaglądała
                to też straszne.
                Jak tylko gdzieś jadę, czy tak, jak ty Gagarinie, idę do kina to nie mam wogle
                frajdy, bo cały czas myślę o moim synku. Doszło do tego, że w tę sobotę, co
                była, zrezygnowałam z pojechania na cały dzień do szkoły (choć mam sesję),bo
                po prostu nie mogłam się z nim rozstać.To cudowne ale z drugiej strony dość
                uciążliwe.
                Przeraża mnie wogle ogrom miłości macieżyńskiej. Jestem tak zakochana w moim
                dziecku, że nie mogę po pierwsze - znieść jakiegokolwiek z nim rozstania, a po
                drugie myśli, że coś mu mogłoby się stać.To ostatnie szczególnie mi spędza
                sen z oczu. Nie daje mi do końca czerpać przyjemności z macieżyństwa.Czy wy
                też macie takie irracjonalne lęki?
                A propos chrztu to ja bym też chętnie mojego dziecka nie chrzciła - nie
                wybierała za niego konkretnej wiary lub tego czy wogle ma wierzyć. Wiadomo -
                chrzest o niczym nie przesądza ale denerwuje mnie to, że w pewnym sensie
                jestem do tego zmuszona. Gdyby mój mąż był wierzący, gdybym to choć trochę
                widziała (mówi,że jest ale co to za wiara, jak nawet raz w roku nie idzie się
                do kościoła), to oczywiście zgodziłabym się przez wzgląd na jego przekonania.
                Ale mam wrażenie, że on chce ochrzcić dziecko tylko dla zaspokojenia swoich
                rodziców. To też bym była w stanie uszanować, gdyby moja teściowa nie
                zachowywała się tak, jak się zachowuje w stosunku do mnie czyli osoby
                niewierzącej - z totalnym brakiem szacunku co do moich przekonań. W końcu
                dlaczego tylko w stosunku do wyznających jakąś wiarę trzeba być tolerancyjnym?
                Przekonania tych, którzy nie wierzą nie są ważne...
                No ale dla dobra ogółu będę się musiała zgodzić. Choć pewnie postawię pare
                warunków.Po pierwsze nie zniosę całogodzinnej mszy. Po drugie denerwuje mnie
                ta cała pompa, przyjęcie itd. Najbardziej chciałabym ochrzcić dziecko (jeśli
                już) w jakąś zwykłą niedzielę lub sobotę, bez żadnej mszy, rodziny, tylko my i
                rodzice chrzestni...Ale tak się pewnie nie uda.
                A apropos kina to jutro idziemy pierwszy raz do Multikina z Mikołajkiem. Poza
                tym na basenie jest super.
                Trzymam kciuki za wszystkie mamy i dzieciaczki oczekujące jakiś trudnych
                badań. I wszystkich pozdrawiam.
                Kasia (lat 27) mama Mikołajka (11.09.03), którzy mieszkają na Gocławiu w
                Warszawie.
    • aczerk POMÓŻCIE!! 03.02.04, 16:41
      Dziewczyny, mam dosyć. Normalnie dosyć. Siedzę i wyję.
      Mały od paru dni nie chce spać. Już sama nie wiem co mam robić i dlaczego tak
      się dzieje. Jak był mniejszy, przez pierwsze trzy miesiące zasypiał sam w
      łóżeczku, po prostu go odkładałam i spał. Później tak z dnia na dzień zaczął
      zasypiać tylko i wyłącznie przy cycku. Po kolejnych dwóch tygodniach doszło
      noszenie i kołysanie. Od dwóch dni natomiast w momencie zasypiania, gdy jestem
      pewna że zaraz zaśnie, tzn. zaczyna "odpływać" - zamyka oczka, wywróci białkami
      nagle się zrywa i zaczyna płakać. I wtedy już jest koniec - płacze aż w końcu
      zaśnie z płaczu z reguły na 20 minut i budzi się również lekko płacząc. W
      dodatku ma taki problem gdziekolwiek i w jakikolwiek sposób zasypia - na
      dworze, przy cycku, ze smoczkiem, w łóżeczku, na rączkach. Tak jakby to
      zasypianie go bolało albo jakby bałby się spać. Teraz byłam już tak bezsilna,
      że położyłam go w wózku. Przestał płakać ale po 10 minutach spokoju już coś
      zaczyna się awanturować. I oczy jak szparki, ledwo przez nie widzi. Sama nie
      wiem co mam robić, może Wy wpadniecie na jakiś pomysł?
      • witka06 Re: POMÓŻCIE!! 03.02.04, 17:24

        Agnieszko,

        U nas jest podobnie. Dimka od urodzenia sam zasypial w lozeczku. pozniej doszlo
        spiewanie, bo juz sie buntowal. teraz tylko na rekach lub przy cycku. zasypia
        ok 21 po czym po 20 min budzi sie z placzem i czesto bardzo trudno go utulic.
        to trwa mniej wiecej do 22 lub 22.30. zasypia i budzi sie z placzem. tez nie
        mam na to dobrego pomyslu. przyczyne upatruje w tym nieszczesnym
        zabkowaniu.smaruje wtedy dziaselka i wypijam wieczorem melise 2 torebki na
        kubek. przedwczoraj i wczoraj wybudzil sie tylko 3 razy i szybko zasypial.
        zycze spokojnych wieczorkow i pozdrawiam
        wiola
      • katos Re: POMÓŻCIE!! 03.02.04, 17:50
        Agnieszko bardzo Ci współczuję. Mój Olefek odwrotnie. Teraz się poprawił. Ale
        do 4 miesiąca miałam podobne problemy. Bałam się każdego wieczoru a gdy
        wychodziliśmy na spacer to nie obyło się od wrzasków nim nie usnął czasami z
        10 min. Tak dla sprawdzenia puściłam mu raz muzykę poważną /słyszałam że
        uspokaja dzieci/ i usnął mi na rękach!Teraz jak widzę że jest trochę marudny
        to puszczam mu pisenki dla dzieci a mu główka zaczyna lecieć. Wtedy przekładam
        go do wózka i jeszcze jak trzeba to trochę powożę. Trochę z tym ceregieli ale
        pomaga a kiedys był istny cyrk. Ale jeszcze potrafi obudzić sie z płaczem.
        Pozdrawiam. Kasia i Olafek
      • agaga1 Re: POMÓŻCIE!! 03.02.04, 20:39
        Aczerku!
        Spróbuj wprowadzić stały i wyciszający rytuał, przynajmniej przed wieczornym
        zaśnięciem. Na przykład: kąpiel lub mycie, masaż, cichutka muzyka lub tylko
        Twój śpiew, nie za ostre światło. Mniej więcej o podobnej godzinie każdego
        dnia. Potem już po ciemku , na leżąco cycuś – w tle pozytywka z jakąś
        kołysanką. Ale jeśli płacze – staraj się ten płacz możliwymi sposobami uciszyć.
        Mów do Niego i zapewniaj, że nawet jeśli nie wiesz o co Mu chodzi i tak jesteś
        przy nim i będziesz.
        Bartek miał taki okres, że zasypiał w ciągu dnia tylko leżąc na pleckach gdy ja
        podkurczałam mu nóżki, rytmicznie dociskałam do brzuszka. Może spróbuj położyć
        go w łóżku na brzuszku lub na swoim brzuszku i lekko się kołysać. Porządnie
        przewietrz pokój. A może jest Mu za ciepło?
        A i Ty sama musisz się wyciszyć i na ile to możliwe uspokoić – Twój niepokój
        na pewno Oskarkowi się udziela.
        Upewnij się, że nic mu nie dolega. W razie wątpliwości idźcie do lekarza, może
        on coś wypatrzy lub poradzi. Przyznm się, żę w razie zwiększonego niepokoju w
        chłopaków, biegnę z nimi do mojej pani doktor i w nosie mam, czy ktoś nie uzna
        mnie za histeryczkę.
        Bartoszek wieczorem zasypia spokojnie, ale problemy są w ciągu dnia. Dziś
        zasnął dopiero po 4 godzinach czuwania, na spacerze, zasypiał płacząc 10 minut.
        Spał całe 20 . Druga drzemka już normalna, czyli 30 minutowa, też z płaczem, na
        rękach. Niestety w ciągu dnia bardzo trudno jest Mi go i wyciszyć i wprowadzić
        jakikolwiek rytuał. Nie jesteś więc odosobniona w bojach o zaśniecie -
        przynajmniej tych dziennych.
        Powodzenia!
        • enta1 Re: POMÓŻCIE!! 03.02.04, 21:12
          czesc dziewczyny!
          tak szybko, bo mąż sie steskinił(?)wink
          kochana aczerk - jej... nie mogłam się powstrzymac zeby ci jakos nie pocieszyc. podpisuje sie pod radami agagi i chce powiedziec ze u kuby najlepiej działa zasypianie na moim albo pawla brzuszku. zawsze tak bylo. wydaje mi sie ze jak dziecko slyszy bicie serca to sie uspokaja.
          agapolo i wszystkie mamy, ktorych dzieci nagle stały sie inne : nie wiem czy pamietacie ale kilka dni temu tez skarzyłam sie na kube, że jakis taki marudny i tylko raczki działaja. jemu przeszło, wiec mam nadzieje ze i reszta dziciaczkow tez umormuje swoj tryb zycia. trzymam za to kciuki i jestem z wami
          pozdrawiam was bardzo bardzo ciepluto. bardzo was lubie i chcialbym sie z wami spotkac
          renata -rocznik '76. krakow (zielone wzgorze -hi, hi to moje osiedle)
          • jasko_mama Re: POMÓŻCIE!! 04.02.04, 00:39
            HEJ!
            Dzisiaj wielkie wydarzenie!!! Amanda przewróciła się samiutka z plecków na
            brzuszek!!!! Hurra! smile))) Leżała sobie na kocyku przy niej babcia oglądająca
            wiadomości, ja robiłam coś w kuchni i nagle słyszę, że Mała jest na brzuszku.
            Super, szkoda, że tego nie widziałam. A wiecie do czego tak ją ciągnęło, że aż
            się przewróciła? zwykła metalowa łyżeczka! Czyli potrafi tylko musi chcieć!

            Agnieszko współczuję Ci z tym zasypianiem Małego. To najgorsze, że widać, ze
            jest zmęczony, a nie może zasnąć. To chyba rzeczywiście ząbki, bo inaczej jak
            to wytłumaczyć? Moja Mała też się zrobiła ostatnio wymagajaca w opiece, ciagle
            ktoś musi przy niej być i najlepiej siedzieć tylko na kolanach, a jak probuję
            ją połozyć to marudzenie. Na szczęście ze spaniem nie mamy problemu – u nas
            niezawodny jest spacer i cycus na leżąco. Trzymaj się dzielnie i przykro mi,
            że nie umiem Ci pomóc sad

            Wiola ja wbrew pozorom nie śpię mało. Kładę sie ostatnio bardzo poźno, ale
            śpię do 9.00 minimum, z jedna przerwą na karmienie ok. 6.00. Moja córcia na
            szczęście też nie lubi wczesnie wstawać, więc się jako tako wysypiam, bo 7
            godz. to całkiem przyzwoity wynik. Oczywiście czasami zdarza mi się przysnąć z
            nią po południu, jak na przykład dzisiaj smile więc w ten sposób nadrabiam trzy
            skrócone nocki.

            Tak sobie myślałam jeszcze o tych Waszych problemach z chrzcinami. Przecież na
            logike to kościołowi powinno zależec na każdej owieczce. To w końcu niczemu
            niewinne dzieci. Naprawdę jest to dla mnie niezrozumiałe, jakieś
            zaświadczenia, podpisywanie oświadczeń-czysta fikcja! Ale dużo jest takich
            pozorów w kościele, zdecydowanie za dużo! Współczuję Wam, że musicie z tym
            walczyć, przecież to jeszcze bardziej zraża do tej instytucji zamiast
            przybliżać, a chyba o to powinno im chodzić prawda? Młodamamo taki
            indywidualny chrzest tylko z najbliższą rodziną jest możliwy, przynajmniej u
            nas, to tylko kwestia umówienia z księdzem – byłam już trzykrotnie na takim,
            trwa jakieś 15 min. A tak nawiasem mówiąc to ja bardzo przeżyłam chrzest
            Amandy. Ryczałam jak bóbr w kościele, tak jakoś dotarło do mnie, że ona jest z
            nami, że to wielki cud, że jest w tym ręka boska...

            Agnieszko-Gagarinie świetnie podsumowałaś nasz watek „jak plaster miodu na
            skołatane nerwy” Świetnie, ze jesteście i że mogę z Wami być!!! smile))
            A co do chodzenia do kina na holywoodzkie gnioty to też prawie zaliczyłam
            Matrix rewolucje, ale na szczeście puszczali tylko o 20.00, a wtedy Mała idzie
            spać więc mnie obroniła, a juz na Matrix reaktywacja podczas ciąży nudziłam
            się strasznie..., ale czego nie robi się dla miłości?! smile

            pozdrawiam
            Basia

            P.S. Wysłałam już zdjęcia Duśki, jak tylko sięukażą przyślę Wam link. B.
            • zabuniek Jak znajde chwile to i ja sprobuje ze zdjeciami:) 04.02.04, 10:04
              Obejrzalam wlasnie Olafka Katosa. Sliczny!!! To moze i ja sprobuje dzis...
              Przedwczoraj pierwszy raz podalam jabluszko tarte, smakowalo. Od wczoraj Elenka
              robi przewrotki w 2 strony.
              Usciski dla wszystkich.
              K-ina (1975) z Elenka (06.09.2003)
              • katos Re: Zabuniek czekam na zdjęcia Twojej pociechy 04.02.04, 10:15
                No i spotkałyśmy się u wrześniowych mam. Fajnie że Twoja córusia robi
                przewroty w dwie strony. Mój nie ma na to czasu bo ciągle chce na rączk sad Na
                boczek potrafi więc może na brzuszek też w końcu mu sie uda. Pozdrawiam.
              • katos Re: Zabuniek czekam na zdjęcia 04.02.04, 10:17
                • katos Re: Zabuniek czekam na zdjęcia Twojej Elenki 04.02.04, 10:22
                  Ojej chyba coś nie tak poszłosmile No i spotykamy się na forum mam wrześniowych.
                  Serdecznie pozdrawiam. Fajnie że Twoja pociecha przewraca sie już w obie
                  strony mój Olafek nie ma na to czasu bo ciągle chce na rączkisad( Na boczek już
                  umie to może na brzuszek w końcu sie uda?smile) Właśnie próbowałam mu dać kaszkę
                  ale była wszędzie tylko nie w brzuszku. Czy może znacie jakieś dobre kaszki
                  które lubią wasze pociechy?smile Pozdrawiam.
            • agapolo Wtorek 04.02.04, 11:23
              Cześć Kobiety i Dzieciaczki,

              Katos-odnośnie jedzenia, niestety mój Patryk jest niejadkiem i częstotliwośc
              posiłków praktycznie nie zmieniła się od urodzenia, zresztą ich pojemnośc też
              nie i żadną siłą nie mogę tego zmienić. Próbowałam już wszystkiego włącznie z
              przetrzymywaniem go głodnego, ale to doprowadzało go tylko do płaczu, więc
              Patuś jada 6 razy na dobę po 120ml.

              Magda, Aga- Gagarin, Witka dołaczam do mam łobuzów, Pat jest czasem tak
              niegrzeczny, że wyobrażam go sobie jako małego chuligana z kamieniem w ręku.
              Jego ulubiona zabawa to plucie na przepian z piszczeniem, a dodam że ja i tata
              jesteśmy chyba dośc spokojnymi ludźmi. Nie będę sie rozpisywała o przewijaniu
              i ubieraniu bo jest identycznie jak uwas, ale u mnie dochodzi jeszcze
              karmienie. Wygląda ono mianowiece tak, że ja Patusiowi wkładam butelkę do buzi
              a on ją wyciąga i tak w kółko, zwariowac można smile

              Wiki nie ważyliśmy się ostatnio i nie mierzyliśmy, bo Patuś z powodu choroby
              nie był na szczepionce, ale orientacyjnie ma 74cm i waży jakieś 6,5- 7kg.

              Uściski dla absolutengo równieśnika i oczywiście buziaki dla absolutnej
              równieśniczki Matyldki. A propos Marta gdzie się podziewasz? Brak mi Twoich
              prześmiesznych historii smile

              Co do chrztu, nie jestem zamężna, a ochrzciliśmy Patusia bez większych
              problemów z tą akurat kwestią, mieliśmy za to inne problemy. Mianowicie ojcem
              chrzestnym Patryka jest Francuz i ksiądz żadną miarą nie chciał uwierzyć, że
              we Francji są jeszcze chrześcijanie, musieliśmy więc naprędce dokładnie z
              Normandii sprowadzać wszelkie dokumenty odnośnie chrześcijaństwa, przyjętnych
              sakramentów przez tatę chrzestnego włącznie z tłumaczeniem przysięgłym smile
              Patuś był chrzony w Boze Narodzenie, wiec było ślicznie i donośnie.

              Aczerk- trzymam mocno kciuki za uspokojenie Oskarka, mam nadzieję że jest już
              lepiej. Na pocieszenie dodam, że u nas jest podobnie- ja zwalam to na
              ząbkowanie, bo masaż i smarowanie dziąsełek pomaga. Dodatkowo daję Patusiowi
              dużo płynów to też troszkę pomaga.
              Ciesze się że lubisz Potterasmile My mamy czarodziejki.

              Javert- co do tormentiolu stosowałabym go bardzo ostrożnie, zawiera bowiem
              kwas borny, który jest toksyczny dla małych dzieci przenikając do ich
              oragnizmu przez skórę może spowodować pewne uszkodzenia tkanek, doprowadzić do
              drgawek itd. Kwas borny zawiera również linomag krem- ten z czerwoną nakrętką
              więc lepiej go nie stosowac.

              Mam też obawy co do solcoserylu, jest to dość mocny środek i w związku z tym
              mam pytanie czy macie jakieś doświadczenia z tym związane, czy jego
              zastosowanie nie miało żadnych skutków ubocznych. Na opakowaniu widnieje
              informacja, że to żel przeznaczony przede wszystkim do leczenia ran sączących.
              Czy za takie można uznać ząbkowanie?


              Gagarin- podobnie jak Ty nie dopuszczam myśli że naszym chłopakom może coś
              dolegać. Jesteś mi bardzo bliska... Niestety my dobrze wiemy co to znaczy lęk
              o zdrowie naszych maleństw.

              Jaskomama- trzymam kciuki za wizytę u neurologia i wielkie oklaski dla Amandy
              za przewrotki z brzuszka na plecki. Wszystko będzie ok!

              Witka- Dimka jest cudny i też myśle że wykapany tatuś. Śliczne te nasze
              wrześniowe dzieciaczki. Dołączam do Ciebie w kwestii chodzenia spać o 22, ja
              też nie jestem w stanie dłużej wytrwać- mając jeszcze w perspektywnie conocne
              pobudki.

              Madzia jesteś bardzo ale to bardzo ciepłą kobietą. Uwilbiam czytać Twoje rady
              i w ogóle Twoje posty, zawsze masz dla wszystkich dobre słowo. Jesteś kochana.
              Mam też pytanie listopadówko jesteś skorpionem czy strzelcem, bo ja jestem
              listopadowym skorpionem, za to maoja mama i siostra to strzelce. Oby dwa znaki
              supersmile

              Agaga jestem mile zaskoczona częstotliwością Twoich ostatnich postów, oby tak
              dalej. Nie znikaj znowu na dłużej. Buziaki dla chłopaków. Trzymaj sie
              cieplutko!

              Rozpisałam się dzisiaj bardzo. Tradycyjnie uściski dla wszystkich mam.
              Aga i Patryk z Sosnowca (Katos jesteśmy sąsiadkami zza miedzy). Rocznik 1976




    • witka06 Re: wciaz szaro i ponuro 04.02.04, 11:02

      witam serdecznie,

      ta pogoda rozbija mnie kompletnie, chyba nie dam rady bez kawy!!

      Aczerk, mam nadzieje, ze wczorajszy wieczor nie byl taki zly. Dima wczoraj
      akurat zasnal i spal az do 3 bez zadnego wybudzenia, oby to nie ostatni raz.

      Brawa dla Amandy i Elenki. my tez do was dolaczamy. Dima obrocil sie wczoraj z
      pleckow na brzuszek, a dzisiaj to juz czyste szalenstwo, przewrotka za
      przewrotka. tyle, ze zapomnial jak z brzucha na plecy i bez mojej interwencji
      nie da rady, po tylko,zeby za sekunde znow wyladowac na brzuchu. oj jak sie
      ciesze!

      pozdrawiam teczowo w ten ponury dzionek
      wiola
      • b.marta Re: wciaz szaro i ponuro 04.02.04, 13:42
        Witam mamusie smile

        Dzisiaj mam tylko małą chwileczkę, więc tak szybciutko...

        Katos, odnośnie jedzenia to nasza kruszynka zjada 5x dziennie butlę 180ml, na noc butlę 240ml oraz w południe danie stałe typu zupka lub marchewka cały słoiczek.

        Aga, ja jestem strasznie zajęta poprostu smile Niestety tak to bywa jak samemu trzeba wszystko załatwiać. Z ciekawostek, Andrzej ostatnio ochrzcił Matyldę na KingKong'a. Powiedział, że jak będzie tak rosła i przybierała na wadze jak do tej pory, to do remake'u "King Kong'a" nie będą musieli zatrudniać ekipy od efektów specjalnych, wystarczy jak przebiorą Matusię.

        Co do chrztu Matyldy to mamy zaplanowany na sierpień. Jeszcze będąc w ciąży zaplanowałam w co Matusia będzie ubrana, no i może to dziwne z mojej strony ale musi dorosnąć do kiecki. Poza tym ja byłam chrzczona w wieku 10 miesięcy i moja mama była zadowolona z tych późnych chrzcin.

        Jasko_mama, gratuluję przewrotek, strasznie Wam zazdroszczę, mój super leniuch chyba nigdy się na nie nie zdecyduje. Jednak zdobyła nową umiejętność co chwila unosi głowę i ramiona tak jakby chciała usiąść.

        Napstrykałam Matyldzie nowe zdjęcia więc gdy znajdę chwilkę wolnego czasu wezmę się za umieszczanie ich na 'Zobaczcie...'

        A co do wieku to chyba ja jestem najmłodsza smile urodzona w 1980r., zamieszkała w Grójcu (okolice Wawy)
        • zabuniek A mnie jest slonecznie. Zdjecia Elenki. 04.02.04, 14:34
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10543652
          chyba to ten link do obejrzenia Elenki.
          Katos milo mi. pa
          • aczerk Cieplutko 04.02.04, 16:13
            No hej babeczki.
            Więc z zasypianiem dalej problemy! Dzisiaj na spacerku Oskarek zrobił malutki
            cyrk, ale po dosyć mocnym kołysaniu zasnął po 10 minutach. Co do rytuału to o
            samego urodzenia wygląda u nas identycznie: o 19 kąpielka, później cycuś, w tym
            czasie tatuś przygotowuje pokój - wietrzy, gasi światełka, przygotowuje
            muzyczkę. No i zasypianko, w tej chwili przy cycusiu i na rączkach, zawsze jest
            przy muzyczce - taki zestaw ballad muzyki poważnej. I zawsze było ok. Może
            faktycznie to ząbki?! Pocieszające jest to, że jak zaśnie, to śpi w nocy do 4
            rano a później do 8 smile Gorzej jest w dzień. I chyba też zacznę pić melisę.
            W każdym bądź razie dziękuję Wam kochane za wszystkie słowa wsparcia!

            Zabuniek! Śliczne maleństwo! Dołącz te zdjęcia też do wątku wrześniowego,
            żebyśmy były wszystkie "w kupie" smile

            Pozdrawiam i lecę do próbującego usnąć z tatusiem Oskarka
            • jasko_mama Re: Cieplutko 04.02.04, 19:20
              Hej!
              Ukazały się zdjęcia Amandy, więc przesyłam Wam link do nich
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10539341&v=2&s=0
              Zgodnie z sugestią którejś z Was zamieściłam zdjęcia z mamą i z tatą, więc
              ocencie czy Mała jest córeczką mamusi, czy tatusia? smile

              pozdrowionka
              Basia
              • b.marta Re: Cieplutko 04.02.04, 19:54
                Hej,
                u nas też cieplutko smile

                Jasko_mama i Zabuniek dzieciaczki przeurocze. Basiu Amanda chyba bardziej do tatusia podobna smile

                Aczerk współczuję Ci tej bezsenności Oskarka, może rzeczywiście to ząbki. Na pocieszeni mogę dodać tylko, że u Matyldy brak oznak ząbkowania, a w dzień i tak nie sypia i strasznie marudzi.

                U nas pewna zmiana sad Właśnie dzisiaj popołudniu wysiadł mi kręgosłup. Jestem zupełnie obolała mimo, że po silnych środkach przeciwbólowych. Mam zupełny zakaz dźwigania. Szkoda, że niewykonalne sad
                • karolka_1 Re: Cieplutko 04.02.04, 20:48
                  Witajcie cieplutko i bardzo sennie smile
                  Dominika ma jakieś dziwne wyczucie sytuacji. Jak dzisiaj musiałam rano wstać bo
                  na 8.30 musialam sie stawić w pracy, to mały skubaniec obudził się o 4 nad
                  ranem. Normalnie budzi sie dopiero o 6 sad
                  Do pracy szłam zaspana, ale dziwnie spokojna. Dzieki Wam dziewczyny! Mocno
                  trzymałyście kciuki za nową opiekunkę smile Dziewczyna spodobała się mojej córce, a
                  co lepsze po dzisiejszym dniu jestem jak na razie spokojna o ich bycie razem...
                  Z nowości: Dominika zjada pół słoiczka marchewki dziennie, wypija butle mleka z
                  kleikiem ryżowym, nie ma najmniejszej ochoty robić przewrotek - Basiu
                  zazdroszczę Tobie wyczynów Amandy smile Nagadałam Miśce, że Amanda robi przewrotki
                  - może to ją zmobilizuje smile
                  Agnieszko - aczerk - Dominika z zasypianiem ma też problemy ostatnio, kiedyś
                  wystarczyło tylko położyć ją do łózeczka to zasypiała. Teraz jest koszmar,
                  płacz, zjadanie piąstek...sad Wszystko zwalam na zęby...
                  b.marta trzymaj się ze swoim kręgosłupem - i jak zabronili nosić dziecię, to się
                  lepiej ogranicz. Pocierpisz kilka dni i wróci wszystko do normy.
                  Tyle chcialam jeszcze napisać i mi wyleciało z głowy sad
                  Skleroza chyba....
                  Pozdrawiam Was cieplutko smile
                  Karolina z Dominiką
                  • magda6811 Re: Cieplutko 04.02.04, 23:12
                    Witajcie lutową wiosną... Mam w domu teraz pół etatu, bo Agatka wyjechała z
                    dziadkiem na tydzień (nie zapowiadałam wcześniej, żeby nie zapeszyć, co by
                    znowu na jakąś dżumę nie zapadła!).
                    BASIU - no Amanda to ma oczy jak ze snu! Już się szykuj na odpędzanie
                    kawalerów. Wydaje mi się, że to bardziej "tatusiowa" córeczka, ale właściwie,
                    to ona sama w sobie stanowi osobny typ. Powiedz, że gratuluję jej przewrotek,
                    ale wyczytałam właśnie, że to umiejątność "przewidziana" na szósty miesiąc i
                    już miałam Was uspokajać, a tu nie trzeba...
                    GAGARINIE, poezjo Ty nasza, zacznij pic melisę, bo Cie ta bezsenność wykończy.
                    A poza tym lepiej przespać te czarną i cichą porę lęków i absurdalnych myśli...
                    Moja pierwsza miłość też zaczęła się jesienią, otrwała do lata. Niemen to
                    naprawdę wielka strata, ale też wielkie szczęście, że BYŁ (to chyba wymyslił
                    Hołdys - ja tylko powtarzam). Podziwiam Twoje poświęcenie GAGARINIE, ja się na
                    tyle poświęcam "mojej miłości" w domu, że już w kinie nie zamierzam. Ale też na
                    szczęście nie muszę, bo mamy taki sam gust. W sobotę byliśmy na "Zmruż oczy" -
                    warto, bardzo Wam polecam. Dawno nie widziałam dobrego polskiego kina.
                    WIOLU - Dimka i Stefan to chyba duchowi bracia bliźniacy. Wszystko, co piszesz
                    pasuje. Stef też teraz zapomniał "z brzucha na plecy" tylko ciagle myk, na
                    brzuch i łobuzuje, sciaga kocyk, rozwala zabawii, cud! Teraz jeszcze to o
                    spaniu - identiko jak Dimka!!! Dokładnie ten sam wieczorny scenariusz trenujemy
                    już piaty miesiąc. Uwaga dziewczyny, czym jest przy tym 1-2 nocne karmienia?
                    Otóz Stef pada przy kolacji, odkładam go spiącego, po czym ZAWSZE budzi się
                    WYSPANY po 40-50 minutach, ale ja nic, udaję, że nie wiem o co chodzi. Światło
                    zgaszone, ja mu myk cycuszka do paszczy i czekam, czekam, czekam. Poje,
                    porozglada się oczyskami łypiąc w ciemnościach i w koncu zasypia. Często budzi
                    się jeszcze raz zanim zapadnie w swoją wielką nocną drzemkę trwajacą zwykle
                    (UWAGA) 3 godziny. Potem już co 2-3 godziny wielkie żarcie.
                    ACZERKU - Stef przez pierwsze 3 miesiące, ale często i nadal dzisiaj, zasypiał
                    i budził się z płaczem. Mówiłam wtedy zawsze, że on nie chce się przenosić do
                    tej sennej rzeczywistości, że go to jakoś boli. Twoje klopoty to moja
                    codzienność, ale nic nie pomaga Twój bunt. Przeciwnie. Zaakceptuj, ze teraz ona
                    ma taki czas, że to minie, że potrzebuje Twojej pomocy. Że Ty właśnie jesteś po
                    to, żeby mu w tych mękach towarzyszyć... Dziewczyny, to wszystko si.ę tak
                    szybko zmienia, raz jest lepiej, raz gorzej, co chwila inaczej. Mamy niejadków
                    stają się mamai obżartuchów, mamy wesołków dziwią się, dlaczego ich dzieci
                    nagle tyle płaczą.... Nie buntujcie się przeciwko kolejnym zmianom na gorsze"
                    bo tu nic nie trwa wiecznie i zaraz jest znowu lepiej. Sorry za te kazanie, ale
                    ja tego przy Agacie nie wiedziałam i niepotrzebnie koniecznie zawsze chciałam
                    ją"naprawic", nawrócic na poprzedni styl życia.
                    MŁODAMAMO - mozliwy jest kameralny chrzest nawet w dzien powszedni - tak
                    mielismy z Agata, trafilismy na świetnego księdza (poleconego) z ul;
                    Czarnieckiego, który (jak obruszył się mój proboszcz) ma wiele kłopotów w kurii
                    przez swoje librane podejscie. Też się dziwię BASIU, że nie chcą jednej
                    owieczki więcej tylko zniechęcają, ale jutro wieczorem ostatecznie się to
                    wyjaśni - tym razem polecony ksiąc w parafii św. Krzyża.
                    AGAPOLO - wzruszyłaś mnie... Czasami mi wstyd, że tak ciaglę się tu podukuje z
                    radami, ale teraz widzę, że to już chyba starcza przypadłość - ha! TEZ JESTEM
                    SKORPIONEM! I do tego takim skorpionowatym (ascendent, czy cos podobnego, też
                    skorpion). Dokładna data 17. listopada.
                    B.MARTO - mam cholern problemy z kregosłupem, za mną w ciązy dwa razy rwa
                    kulszowa. Nauczyłam się wtedy sama sobie robić zastrzyki w posladek - one
                    POSTAWIŁY mnie (dosłownie na nogi) - homeopatyczne - DISCUS i COLCYNTIS
                    HEMMACORD - na przemian.
                    WITKO-WIOLU - ze zdjęciami mi nie wychodzi - próbowałam wczoraj dwa razy na
                    naszym wrzesniowym wątku i nic, choć "napisało mi" - gotowe... O co chodzi? Czy
                    ja jakas nierozgarnieta jestem????
                    ANIU - pozdrowienia dla męza rocznik 68 - to świetny rocznik, rocznik wielkich
                    mentalnych przełomów!
                    Dziewczyny, ja wcale nie żartuje z naszym wielkim zjazdem - podawajcie terminy,
                    wymyslamy park z kawiarnia w razie deszczu i zlot ma się odbyć. Nikt nie jest
                    zwolniony, dziewczynom spoza Warszawy idziemy na rekę z godziną, ale macie
                    kombinować jak wpaść do stolicy.
                    Całuski, Magda
                  • aczerk Re: Cieplutko 04.02.04, 23:13
                    Ależ się rozpisałam ostatnimi czasy! smile
                    No więc u nas małe zmiany: po południu tatuś uspał Oskara (według mnie dokonał
                    cudu)! Mało z tego - Oskar spał jak zabity 2 godziny! Już myślałam, że na
                    kąpiel o 19 się nie obudzi! Niestety, wieczorne zasypianie znowu podobne, choć
                    łagodniejsze i krótsze. I chyba doszłam o co chodzi. Ząbkowanie swoją drogą, bo
                    zamiast cycuszka chętnie ssie, a właściwie gryzie piąstki. Natomiast widzę, że
                    dla Oskarka tragedią jest leżenie! On po prostu ciągle chce siedzieć! I jak
                    tylko go próbuję położyć do karmienia to protestuje i ciągnie głowę do góry.
                    Jak go sadzam na kolankach to wtedy jest zachwycony! No i namiętnie próbuje
                    wstawać. Aż strach się bać co będzie dalej!

                    Marto! Ja mam z kręgosłupem coraz gorsze problemy. Nie byłam wprawdzie u
                    lekarza, ale chyba się muszę wybrać. Od dwóch dni boli mnie głowa, mam zawroty,
                    ucisk w klatce piersiowej i "ciągnięcie" kręgów kręgosłupa szyjnego i przede
                    wszystkim piersiowego. Muszę się wziąć za ćwiczonka.

                    Basiu! Amanda przepiękna. W pierwszej chwili chciałam napisać, że cała mama,
                    ale jak zobaczyłam tatę to sama już nie wiem. Chociaż tata taki opalony, że
                    chyba bardziej mama! A wogóle to tata taki znajomy z twarzy. Nie występował
                    gdzieś w telewizji? smile)

                    Pozdrawiam nocnie
                    • abepe Re: Cieplutko 04.02.04, 23:52
                      Dobry wieczór!
                      Rany Julek, kobiety, dwa dni mnie tu nie było a czytania na godzinę.
                      Faktycznie, co do „płodności” to uratujemy chyba ten nieszczęsny kraj.
                      Nie było mnie, bo dopadła mnie migrena. Ale w związku z tym muszę pochwalić
                      synka. Pierwszy dzień – poniedziałek to było full total bandit – zwroty,
                      światło, zapacho i dźwiękowstręt oraz czołganie. Mężowi udało się wrócić
                      wcześniej, poza tym moi rodzice, którzy mieszkają piętro niżej mogli się małym
                      zająć po południu ale i tak Grześ musiał spędzić ze mną trzy godziny. Obawiałam
                      się, biorąc pod uwagę jego weekendowe raczej trudne zachowanie, że się
                      wścieknie. A chłopiec – jak anioł. Leżał sobie w łóżku obok mnie i całe te
                      godziny bawił się zabawkami. Musiałam mu je tylko podawać, gdy, podczas
                      przekładania z rączki do rączki, spadły. Nie marudził, nie płakał. Jedyna
                      trudność wynikła, gdy poczułam, że zrobił kupę. Udało mi się jednak doprowadzić
                      do pozycji zbliżonej do wyprostnej, przenieść małego na przewijak oraz nie
                      zwymiotować przy zdejmowaniu pieluchy. Wczoraj to już były popłuczyny po
                      migrenie – snułam się jak duch ale na własnych nogach.. Tyle, że kręciło mi się
                      w głowie. A Grześ musiał być calutki dzień tylko pod moją opieką. I co?
                      Świetny! Zrozumiał, że noszenie go mogłoby skończyć się wielką przewrotką i
                      zadowalał się moim towarzystwem na leżąco. Poza tym ucięliśmy sobie dwie długie
                      wspólne drzemki. Dzielny i kochany ten mój mały mężczyzna, prawda?
                      Zastanawiam się tylko czy nie dojdzie do katastrofy, kiedy Grześ już będzie się
                      przemieszczał. Jedynym wyjściem będzie kupić kojec i więzić biedaka cały dzień.
                      Albo po prostu przerwę karmienie piersią i wreszcie po kilkunastu miesiącach
                      zacznę znowu przyjmować leki.

                      Tyle mam do napisania po lekturze Waszych postów ale to chyba jutro.

                      Tylko jeszcze do Basi – cieszę się, że u Amandy właściwie wszystko o.k. (te
                      drobne dysfunkcje to pewnie chwilowe), zwłaszcza, że takie fajne robi postępy.
                      Cieszę się także, że doktor była miła (szczerze mówiąc zaczęłam się
                      zastanawiać, czy na pewno będzie się przyzwoicie zachowywać, z lekarzami to
                      różnie bywa, a głupio by mi było gdyby polecona lekarka zrobiła wam jakąś
                      przykrość).
                      Miło było się przydać.

                      Dobranoc (chociaż i tak nie będę mogła jak zwykle zasnąć, kiedyś byłam bardziej
                      skowronek a ostatnio sowa), muszę chyba oszczędzać oczy i głowę.

                      Aneta, rocznik 1974 ( za 15 dni trzydziestka!)
                      • jasko_mama Re: Cieplutko 05.02.04, 01:29
                        Hej!
                        Marta trzymaj się i pamiętaj, że z kręgosłupem nie ma żartów, więc naprawdę
                        uważaj.
                        Karolka gratulacje za pierwszy dzień w pracy – fajowo, że opiekunka spodobała
                        się Małej to najważniejsze. Jestem pewna, że Dominika zyska sympatyczną ciocię.
                        Przekazałam wszystkie gratulacje za przewrotki, a właściwie przewrotkę
                        Amandzie – dzięki wielkie!!! Czekam na więcej, bo dzisiaj to nie bardzo jej
                        się chciało ruszać. Ale za to byłyśmy na USG główki – wszystko jest ok. Jestem
                        taka szczęśliwa! smile)) Jutro idziemy do rehabilitantki, mam nadzieje, że
                        pokaże mi kilka ćwiczeń do wykonywania w domciu.
                        Aneto lekarka była bardzo miła i było naprawdę ok. Tylko głupio wyszło z
                        płaceniem. Nikt nie wiedział ile kosztuje w tym roku wizyta, odsyłali mnie od
                        kasy do rejestracji i lekarza, że w końcu powiedziano mi, proszę przysłać
                        skierowanie od pediatry i będzie ok. A przecież termin miałam taki szybki
                        własnie ze względu na wizytę płatną. Zakręcona ta nasza służba zdrowia.
                        Skierowanie już wysłałam, więc chyba wszystko w porządku.
                        No tak tez zauważyłyście, że Amanda jest „tatusiowa”? Chociaż moja mama mówi,
                        że jak na nią patrzy to „czysta mała Basia”. Jedno jest pewne nosek ma po
                        mamusi smile mam takie zdjęcie, ze nie pozostawia watpliwości. Jeszcze żeby tak
                        odziedziczyła po mamusi zęby, włosy i cerę, bo z tym akurat u tatusia
                        problemiki to będzie super! Zresztą jak będzie tak będzie dobrze, bo to już
                        dawno zakodowane i nie mamy na to wpływu smile
                        Magda a z tym spotkaniem to ja też na poważnie. Mąż już się śmieje, że wiosną
                        musi załatwić jakiś służbowy wyjazd do Warszawy. Fajowo by było się
                        spotkać! smile

                        pozdrawiam znowu nocnie pa
                        Basia
                        • karolka_1 Re: Cieplutko 05.02.04, 08:47
                          Hej,
                          a ja tak tylko na chwileczke. Mma dziś dzień wolny, więc zarezerwowałam go tylko
                          dla Małej...Chciałam tylko pokazać nowe zdjęcia smileLink jak zwykle w stopce smile
                          Miłego dnia smile
              • zabuniek Re: Cieplutko 05.02.04, 11:36
                Basiu! Amanda przecudna. A do kogo podobna? Wydaje mi sie ze pol na pol. Nosek
                Twoj, usteczka Taty...Serdeczne `pozdrowienia.
    • emi23 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.02.04, 19:35
      Witam wszystkich wrześniaków. Dopiero dołączamy. Jędruś urodził się 27.09.2003 przy wadze 4230 g i 55cm. Teraz ma 65 cm i 7800 g. Jest
      cudowny głosno się śmieje i gaworzy. Czy wasze dzieciaczki też próbują Was naśladować w mowie. Jędruś pomaga mi nawet przy śpiewaniu
      kołysanek. Pozdrawiam Emi mama Jędrusia.
      • 210369.b Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.02.04, 23:25
        Cześc!
        Karolinka urodziła się 5.09,03 o godz.0.57 z wagą 3440 i mierzyła 54cm.Teraz
        waży 8 kg i ma 65cm.Gaworzy ,obraca się z brzucha na plecki i odwrotnie.Cały
        czas się śmieje i prawie wcale nie płacze.
        Pozdrawiam Beata
        • zabuniek Witaj 210369.b i Karolinko moja imienniczko;) 06.02.04, 13:58
          No to starsza od mojej o 1 dzienwink
          Sprobuj wprowadzic zdjecia Karolinki na forum "zobaczcie" i skopiuj nam link.
          Pewnie wszystkie tak samo ciekawe Karolinki jak ja.
          Caluski
          Karolina (1975), mama Elenci(06.09.2003), Madryt
    • ese1 5-ty wrzesnia 2003, konczymy 5 m-cy 05.02.04, 20:21
      Dzis o 17.50 nasza coreczka skonczyla 5 m-cy. Troche mi smutno, bo w
      poniedzialek wracam do pracy. Jeszcze jestem w domu a juz za nia bardzo tesknie.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9521152&v=2&s=0
      • mlodamama jedzonko raz jeszcze 05.02.04, 21:51
        Witam,
        przymierzam się do jakiegoś innego jedzonka niż cycuś dla mojego
        Mikołajka.Wiem już, że należy zacząć od łyżeczki jabłuszka lub marchewki i
        czekać 2 dni.Czy wy skrobiecie świerze owocki i warzywka?Nie boicie się, że są
        pryskane?Czy może słoiczki?Jeśli świerze to jak najlepiej zeskrobać?Czy to
        musi być taka totalnie idealna zmielona papka, czy mogą być jakieś grudeczki?
        No i jak to przeprowadzić?W bujaczku?Boję się,że się zakrztusi, w końcu w
        bujaku on prawie leży.
        Dzięki za podpowiedzi.Pozdrawiam.Kasia
        P.S.Byliśmy z Mikołajem w kinie - trochę męcząco, nie był zbyt spokojny, darł
        się chyba najgłośniej a mnie od słuchania przez 2 godziny płaczów innych
        dzieci rozbolała głowa smile
        • zabuniek Re: jedzonko raz jeszcze 05.02.04, 23:53
          O, mnie tez ten temat interesuje. Od 2 dni wprowadzam tarte swieze jabluszko
          (nawet mniej niz pol lyzeczki). Wydaje sie, ze jej smakuje - wyrywa mi i lyzke
          i cale jablkosmile Podaje w foteliku (mam opcje podwyzszenia z pollezenia do
          polsiadu). Podobno lepiej eksperymentowac nie na noc.
          Goraco pozdrawiam. K-ina
        • zabuniek 5 miesiecy Piotrus i Elenka 05.02.04, 23:57
          ACHA
          Ja skrobie jabluszko lyzeczka, raczej na idealna papke.
          Jutro Elenka bedzie obchodzic 5 miesiac. Caluski rowniez dla Piotrusia
          Gagarinasmile
          Mama Elenki (Madryt - dlatego nie mam polskich liter, z gory przepraszam jesli
          kogos denerwuje)
          PS. Wiecie ze tu juz zakwitly drzewa owocowe i pigwowce! Jest pieknie.
    • emi23 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.02.04, 12:30
      Ja Jędrusiowi podaję na razie soczki i tylko jabłkowy. Za parę dni chcemy wprowadzić soczek marchwiowy z jabłkiem lub dynią. Owocki i warzywka pediatra kazała
      wprowadzić za miesiąc. Czy przy wprowadzaniu nowych smaków soczków miałyście kilka dni przerwy, a potem znów po łyżeczce powoli zwiększając dawkę
      dawałyście. Czy od razy trochę więcej. Przy wprowadzaniu warzywek i owocków też zastanawiam się nad słoiczkami, bo nie mam znajomoego gospodarstwa
      ekologicznego. Mam czas napisać bo wysłałam moich chłopaków na spacer. Pozdrawiam Emi
      • wiki41 Re: jedzonko:) 06.02.04, 13:28
        MŁODAMAMO, ZABUNIEK - ja dziś pierwszy raz nakarmiłam Patryka (4 m-ce i
        tydzień) jabłuszkiem ze słoiczka Gerbera. Uprawy ekologiczne, konsystencja
        idealna, smak b. dobry - czyste jabłko + wit C, bez cukru i konserwantów.
        Podałam na początek jedną łyżeczkę, ale chyba pożarłyby cały słoiczek, tak mu
        smakowałosmile)) Mam jeszcze w lodówce marchewkę Gerbera. Obie "potrawy" oznaczone
        są "od piątego miesiąca". I chyba dobrze jest zacząć od produktów z jednego
        warzywa/ owocu - wtedy łatwiej wychwycić ewentualną alergię.

        Teraz czekamy na reakcję. Mam nadzieję, że będzie wszystko w porządku, troszkę
        już przyzwyczajałam Patryka do jabłek, dając mu polizać kęsy swojego, jak sama
        jadłam. Jutro będą 2 łyżeczki.

        Pozdrawiam Wrześniówki i Wrześniątka,
        czytam wszystko, ale nie nadążąm z pisaniem...

        Zgłaszamy akces na Zlot - może Łazienki? Są ładne nawet zimą.

        Wiktoria z Patrykiem
      • czarka77 MIAŁAM SZLABAN, współczuję, bo wyszło długie 06.02.04, 15:00
        Cześć kochane mamy wrześniowych dzieci!
        Tak, miałam SZLABAN, jeśli chodzi o forum – kategoryczny. Sama go sobie
        zafundowałam. Miałam do napisania BARDZO WAŻNY ARTYKUŁ, a praca nad nim zwykle
        kończyła się na włączeniu komputera - tak mnie to forum wciągało, że nic nie
        robiłam poza czytaniem, a potem to już Natalia wstawała i wolny czas się
        kończył... Artykuł już jest (no, prawie), ale mam straszliwe zaległości na
        forum. Musiałam sobie zrobić konspekt i w dodatku od myszy boli mnie nadgarstek
        po lekturze 2-tygodniowej spuścizny. Och, jak się stęskniłam. Więc zaczynam,
        współczuję Wam, które będziecie musiały to wszystko przeczytać.
        UBIERANIE. U nas z ubieraniem na spacerki też są okropne problemy. Na zachętę
        śpiewam różne rzeczy, w rodzaju „Zabierz pieska na spacerek...” albo
        improwizacje typu „Czapka, czapka i szaliczek...”. Często dochodzi do
        zagłuszenia krzyku delikwentki (cóż, śpiewałam kiedyś w chórze : - ))).
        Ostatnio sąsiadka z II piętra (ja mieszkam na IV) zwróciła mi uwagę, że za
        głośno śpiewam i jej to przeszkadza. Nieźle co? Mamy takich sąsiadów – jednemu
        spod spodu nasz kot za głośno tupał (a nie jest to puma, lampart ani tygrys,
        tylko 5-kg dachowiec).
        OBCY. Z kim my obcowałyśmy w grudniu 2002? Jeśli chodzi o moje potomstwo, to
        podobieństwo do obcego też się pojawia, i nie chodzi o zaślinienie, tylko o
        nocne szukanie cycka z zamkniętymi oczami i otwartą buzią po całym wspólnym
        łóżku. Raz chciała wyssać tacie łokieć!
        STAWIANIE NA NÓŻKI. Agnieszko, mamo Oskarka. Z tym stawianiem na nóżki to chyba
        prawda, więc czuj się przestraszona. Podobno dziecko musi zapomnieć o odruchu
        kroczenia, w pewnym momencie niemowlęctwa postawione na nóżki powinno zaraz
        klapnąć na pupę. Takie stawianie może spowodować starcie jakich ważnych
        chrząstek w okolicy bioder, co przypomni o sobie po trzydziestce. Mam wrażenie,
        że od kiedy przestaliśmy stawiać Natalię, zaczęła się lepiej rozwijać – od
        jakiegoś czasu umie się turlać, fajnie bawi się zabawkami, przekładając z
        rączki do rączki, pakuje stopy do buzi. Wcześniej jej zabawy często polegały na
        kopaniu tego, co było w okolicy nóg. Niestawianie jej na nóżki wymagało od nas
        wielkiego samozaparcia, bo przyzwyczailiśmy się do tego typu zabaw.
        JUSTA I NIE TYLKO! Też mam manię wózkową, na szczęście kupiliśmy używaną
        Inglesinę przez forum Sprzedam, bardzo okazyjnie i sympatycznie. W końcu mamy
        wózek, który mieści się do wąskiej windy. Na spacerkach pozwalam Natalii trochę
        pooglądać świat w pozycji półleżącej, chyba jej się to podoba...
        UMARLI, KOCHANI. To straszne, ale mi ciągle ktoś umiera. Jestem już chyba jakaś
        znieczulona. Kiedy miałam 8 lat, w wypadku zginął mój 9-letni przyjaciel, w
        wieku 15 lat straciłam tatę (mój brat miał 1,5 roku, to dopiero było smutne).
        Później dziadek, dwaj mali sąsiedzi i sąsiadeczka (kobiecie umierają zdrowe
        dzieci, a lekarze nie wiedzą dlaczego), a teraz moja prababcia – umarła 25
        listopada, zdążyła poznać Natalię, praprawnusię – i koniec. Ciągle mam
        poczucie, że nie zdążyłam się nacieszyć, porozmawiać, a już nie ma tej kolejnej
        ukochanej osoby. Dla nas Niemen był bardzo ważny (mój mąż jest muzykiem),
        podpisuję się pod tym: dobrze, że BYŁ.
        STATYSTYKA. Aga, dzięki za to zestawienie, wszyscy bardzo tego potrzebowaliśmy.
        Proponuję wrzucenie na serwer w postaci tabeli, będzie łatwiejsze w dostępie i
        uaktualnianiu. Mogę Cię wspomóc w kwestich technicznych i w czuwaniu nad tym,
        jeśli tylko zechcesz. To przecież Twoje dzieło ; - ))).
        STATYSTYKA 2. W 2003 roku ja i mój mąż obchodziliśmy 10. rocznicę bycia razem.
        Jesteśmy ze sobą od II klasy liceum. Małżeństwem – czwarty rok.
        BASEN. Ciągle chodzimy na basen (od 3 m-cy), coraz bardziej się wszystkim
        podoba, wpisał się w stały plan tygodnia. Pływamy w OSiR na Ochocie (Rokosowska
        bodaj 10). Koszt – 130 zł za 10 półgodzinnych spotkań + 6 x 10 za rodzica-
        opiekuna + 10 x 10 za drugiego rodzica + 3 x 10 za parking podziemny. Sporo,
        mogłoby być taniej. Ale ile radości! Moim zdaniem warto, latem będzie jak
        znalazł. A w dodatku to pierwszy kontakt i zabawa z rówieśnikami!
        JEDZONKO. Od 2 tygodni jemy jeden posiłek dziennie nie-cyckowy. Zaczęliśmy od
        brokułów (mniam), kaszki ryżowej na wodzie (mniam-mniam) i jabłka (błe). Od 1
        marca idę do pracy i chciałabym mieć pewność, że Natalia dobrze toleruje takie
        obiadki. Jak na razie wytrzymuje bez piersi od 9 do 14,30. Byłoby cudownie,
        gdyby tak zostało, przynajmniej na jakiś czas. Aha, chwalimy sobie śliniaki
        wkładane przed główkę, taki prostokąt z dziurką. Nóg niestety nie chronią : -
        )))))
        PRACA. No właśnie, idę do pracy. W dodatku do nowej. Mam mieć szansę na
        równoczesną opiekę nad dzieckiem, ale to będzie praca naukowa (PAN), więc będę
        musiała krążyć po bibliotekach i innych instytucjach. No i zacząć od zera nowy
        temat doktoratu (sama chciałam...).
        JUSTAKOKO. Miałam nadzieję, że spotkam Ciebie i Adasia w kinie. Trzymaj się na
        egzaminach (jeśli jeszcze cos zostało) i zafunduj sobie po sesji jakiś
        przyzwoity odpoczynek.
        Pamiętam te czasy... A propos kina – musiałyśmy się minąć z Młodąmamą...
        MŁODAMAMO. Dziecko ma prawo mieć mamę w szpitalu, teraz jest taka
        akcja „Wysokich Obcasów” (moja dotychczasowa jeszcze przez miesiąc praca) –
        „szpital z sercem”, nie mogą Ci zabronić bycia z maleństwem, zwłaszcza jeśli
        karmisz. Powinni stworzyć godziwe warunki Twojego też tam przebywania. Dziecko
        szczęśliwe szybciej zdrowieje.
        MAGDA6811. W wielu sprawach jesteś moim autorytetem, żałuję, że nie mieszkasz
        na Woli. Super z Ciebie mama. Na medal. Tak w ogóle to zamierzam – jak Ty –
        dodać marchwi do kaszki. To świetny pomysł, mam nadzieję, że Natalia go doceni.
        MARTO PODLASIANKO. Oboje z mężem pochodzimy z Hajnówki i też kochamy wschodnie
        strony.
        SPANIE I PŁAKANIE. Tez miałam ten etap ryczącego bachora. Sorry, ale było
        okropnie, naprawdę. Nauczyłam się przetrzymywać zmęczoną Natalię, aż zmęczy się
        bardzo, bardzo, pokazywałam jej różne zabawki, huśtałam, tańczyłam. Teraz już
        umie spać pięknie – 12-14,30 i okolice 17-19. W dzień dużo leży w kojcu i sobie
        gada, śpiewa, kłóci się z zabawkami. Płacze, kiedy tylko mnie zobaczy. Gdy nie
        ma mnie w zasięgu jej wzroku, jest aniołkiem.

        Konspekt się jeszcze nie skończył, ale musimy iść na spacer. Kochane, kto
        przeczytał, ten zuch, DZIĘKI BARDZO ZA WYTRWAŁOŚĆ. Musiałam to napisać, w końcu
        to jakaś forma terapii, co nie? ; - )))))

        Mieszkamy w Warszawie, na Woli
        Ale zazdrościmy KAROLINIE-ZABUNI słońca, zieleni, ciepłego wiatru...
        • zabuniek Re: MIAŁAM SZLABAN, współczuję, bo wyszło długie 07.02.04, 09:49
          czarka77 napisała:
          >
          Często dochodzi do
          > zagłuszenia krzyku delikwentki (cóż, śpiewałam kiedyś w chórze : - ))).
          > Ostatnio sąsiadka z II piętra (ja mieszkam na IV) zwróciła mi uwagę, że za
          > głośno śpiewam i jej to przeszkadza. Nieźle co? Mamy takich sąsiadów – je
          > dnemu
          > spod spodu nasz kot za głośno tupał (a nie jest to puma, lampart ani tygrys,
          > tylko 5-kg dachowiec).

          Niezle! A muchy przypadkiem za glosno im nie lataja?


          BNardzo ale to bardz opodobal mi sie Twoj post, Jestem zuchemwink

          > Mieszkamy w Warszawie, na Woli
          > Ale zazdrościmy KAROLINIE-ZABUNI słońca, zieleni, ciepłego wiatru...
          >
          Ale sa tez i minusy
          1. Tesciowa Hiszpanka
          2. NIe moge sie z Wami spotkac w w-wie (chyba ze na wielkanoc, planujemy
          wreszcie sie wybrac!)
          Slonecznie pozdrawiam
    • zabuniek Miescicie sie juz w swoje ciuszki? 06.02.04, 14:20
      Ja wchodze w jedne dzinsy biodrowki sprzed ciazy, reszte boje sie mierzycwink
      Karmie piersia i ciagle jestem glodna jak wilk, jem i jem co chwile...
      Jak widzicie szybko sie uzaleznilam od Was - pewnie mnie wyrzucicie za za
      czeste pisanie.
      POzdr.
      • katos Re: Byle do wiosny :-)) 06.02.04, 17:50
        Co do jedzonka to mój malec je już jabłuszko i marchewkę a nawet banana
        czasami /co do tego ostatniego są różne opinie/ je już zupki. Wszystko to
        wprowadzamy pomaleńku i wtedy gdy ma dobry humor. Aha jeszcze jadł kaszke
        malinową ale nie podchodziła mu za bardzo ciekawe co bedzie z bananową.
        Wszystko to jest od 5 miesiąca.
        Czarka77 bardzo ciekawie czytało się Twój "referacik" mój Olafek też robił
        cyrk przy ubieraniu ale jakoś ostatnio te krzyki ustały - byle do lata wtedy
        nie będzie wiele do ubierania. Olafek uwielbia jak się go rozbiera do kąpiele
        uwielbia świcić gołym tyłeczkiemsmile Gorzej jak go muszę ubierać po kąpaniu !
        Wtedy sie zaczyna cyrk.
        Dzisiaj mój maluszek znowu sie zaniósł - zawsze boję się takich syuacji. Robi
        się wtedy czerwony i nie potrafi złapać powietrzasad(( Przewracam go wtedy do
        góry nogami i potrząsam /delikatnie/. Ale ne odważyłabym się chwycić go za
        nóżki i potrząsnąć /czytałam że tak sie robi w takich przypadkach/.
        Mam pytanie do wszystkich mam czym lubią się bawić wasze dzieci, moje pełno
        grzechotek i wszystko to na 5 min.
        Co do ubrań sprzed ciąży mieszcze się do wszystkich - właściwie niektóre są mi
        za duże - tak mój mały dał mi popalić smile On taki mały pucuś to wszyscy mówili
        że wysysa z mamy nie tylko mleko ale i tłuszcz smile Ale teraz kiedy przestałam
        karmić piersią to moja waga stanęła w miejscu. Zabuniek - gdy karmiłam piersią
        to mój apetyt też był przeogromny ciągle jadłam - teraz przeszło. Pozdrawiam.
      • jasko_mama :-))) 06.02.04, 18:58
        Hej!
        No własnie nowe jedzonko u nas okazało sie wielkim problemem. Po ostatniej
        sobocie, kiedy Amanda znowu przegłodziła sie 6 godzin czekajac na mame
        postanowiłam, że dość – zaczynamy jeść inne rzeczy niz mleczko. Wybór padł na
        kaszkę, bo to podobno najłagodniejsze przejście z mleka. I co? – fatalnie. Po
        pierwsze kaszka kukurydziana przyrządzona wg przepisu z opakowania
        beznadziejnie rzadka i rozwarstwiona (czy wasze tez tak mają?). Po drugie
        łyżeczka i butelka są ok. ale... do zabawy, więc po pierwszej łyżce kaszki
        wszystko wyplute i zacisnięte wargi. Dzisiaj zrobiłam kaszkę mleczno-ryzową,
        ma lepszą konsystencję i jakiś smak – poszły 3 łyżeczki, może będzie lepiej.
        Od poniedziałku spróbuję włączyć marchewkę, potem jabłuszko i soczek.
        Zobaczymy.
        Oj jak zazdroszczę Wam wyjść na basen! sad są napewno świetne. Też by chciała
        zobaczyć jak Malutka radzi sobie w wodzie.
        Kasia ale jesteś dzielna, ze wytrwałaś w swoim postanowieniu niezaglądania na
        forum. Ja nie mam tyle silnej woli. Pracuję, pracuję, a jak juz postanawiam
        iśc spać to zawsze jakoś tak mnie ciągnie do tej jednej ikonki i wchodzę na
        edziecko i czytam i piszę i dopiero po tym ide spać... A przez Twój długaśny
        post przebrnęłam z przyjemnością smile
        Amanda znowu dziś dwa razy przekręciła się z plecków na brzuszek, odwrotnie
        nic. Bylismy wczoraj u lekarza rehabilitacji i stwierdził, że Mała rozwija się
        bardzo dobrze, a to lekkie odginanie jednej rączki jest nieznaczne. Z
        przewrotkami jej zdaniem ma czas, a pochwaliła Małą za balansowanie ciałkiem
        podczas siedzenia. Powiedziała, że bardzo ładnie szuka równowagi i często
        dzieci o miesiąc starsze tego nie potrafią. Dostalismy skierowanie na
        instruktaż ćwiczeń, bo przychodzić na rehabilitacje do osrodka nie ma sensu –
        Doktor powiedziała: ona jest za dobra dla nas, a jeszcze złapałaby jakąś grypę
        czy inne paskudztwo. Więc we wtorek idziemy na instruktaż ćwiczeń małej i
        będziemy się gimnastykować w domciu.
        Co do rzeczy sprzed ciąży to u nas jest bardzo dobrze (-) 3 kg, więc wszystko
        pasuje. No to znaczy na dół, bo góra rozbudowana nieco podczas karmienia smile,
        więc dopasowane bluzeczki jeszcze czekają na swoją porę.

        pozdrawiam cieplutko
        Basia mama Amandy
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10539341
        • karolka_1 Re: :-))) 06.02.04, 20:12
          Hej,
          Basiu jeśli chodzi o kaszki to kukurydziana ma taka konsystencje
          dziwaczna...Dominika chętnie zjada kleik ryzowy, zarówno bobovity jak i nestle.
          Ma całkiem fajną konsystencje - pływaja w niej takie płatki zmielonego ryżu i to
          jest normalne. Mała zjada kleij na drugie sniadanie i na kolacje. Na kolacje
          dostaje 210ml!!! Po 10 minutach butalka jest pusta smile
          Ogarnia mnie strach jak widze, jak to moje dziecko pochłania wszystkie nowe
          produkty - jak na razie cąłe dwa, marchewke i kleik ryżowy. Jutro mam zamiar
          podać jej zupkę marchewkową z borkułami gerbera. Ma całkiem prosty skład:woda,
          marchew, ziemniak i brokuły. Ja niestety jestem alergikiem i musze uważać, co
          podaje małej, ale generalnie zawsze idzie według tego samego scenariusza -
          łyzeczka nowego jedzonka - jesli do nastepnego dnia nic sie nie dzieję,
          zwiększam dawke do dwóch łyzeczek. Jeśli wszystko jest ok, to np. obecnie Miska
          zjada pól słoika marchewki....
          Byłysmy dzisiaj pierwszy raz na basenie. Było sympatycznie. Mała caly czas sie
          smiała, rozglądała wokół i widać było, ze cała ta impreza ja bawi. Natomiast po
          45 minutach w wodzie to padłam ja....Zmeczyłam się niesamowicie, jak tak będzie
          co tydzień, to nie wiem jak dług wytrzymam smile
          Jesli chodzi o ciuchy to musze wymieniać staniki....na mniejsze!!!!!!!!!
          Koleżanki, twierdzily, że po ciązy biust się powiększa o dwa numery nawet - mój
          mąż sie cieszył jak głupi wink A tu nic, biust sie zmniejszył ku jego rozpaczy.
          Co do ubierania - głupio mi się przyznać - moje dziecko nie nawidzi sie ubierać.
          Jest płacz, krzyk i inne straszne rzeczy. Czapka jest wrogiem publicznym numer
          jeden, to samo dotyczy kombinezonu. Jak schodzimy z naszego IV piętra na parter,
          żeby wsadzic mała do wózka to słyszą nas wszyscy sąsiedzi. Jednak nie mam ich
          tak upierdliwych jak Kasia - większośc to studenci, wynajmujący mieszkania, więc
          w ciagu dnia ich raczej nie ma....
          OPiekunka - tfu, tfu, zeby nie zapeszyć, jest super. Dominika jest bardzo
          szczesliwa jak ja widzi, ja spokojna jak ide do pracy....
          Hm, coś ostatnio Magda nie zagląda tu do nas sad Pewnie wykorzystuje błogie
          lenistwo ze Stefem smile
          Co do zlotu, to ja się równiez pisze - mój tata jest warszawiakiem i jakoś
          czasem bywam w stolicy u rodziny. Fajnie bedzie się spotkać smile
          Hm, chyba przydługo się zrobiło jak Kasi - Kasiu przeczytałam Twój post z
          zaciekawieniem...Może mój się też da tak przeczytać........
          Pozdrawiam i lece się wybyczyć - męża nie ma, chata wolna...Oj bedzie dym....smile
    • emi23 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.02.04, 20:45
      Wszystkie posty bardzo fajne. Co do ubierania dołaczam do klubu płaczków. Czapka zgroza. Nieźle musze się na wyginać i nagadać, żeby odwrócić
      uwagę od ubierania na spacer lub po kąpieli. Za to przewijanie ubóstwia i gołe nózki. czy pisałam, że Jędruś ma już dwa zęby, których siłę
      wypróbowuje na moich brodawkach, ale jest strasznie fajny szczególnie jak się śmieje. Co do spotkania czemu nie. Wsadzę małego w samochód,
      bo mieszkam pod Warszawą i możemy się spotkać. Pozdrawiam
      • b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.02.04, 21:28
        Witam

        Wylądowałam na zastrzykach przeciwbolowych i tylko po nich jestem w stanie jako-tako się poruszać. Niestety sprawa z nienoszeniem Matyldy jest niemożliwa. Prawie cały dzień jestem sama z małą iniestety muszę ją brać na ręce, żeby chociaż nakarmić smile Moja mama pracuje więc nie może mi pomóc, a teściowa, mimo iż na zwolnieniu, umyła ręce od syna i jego rodziny (od 27.01 nie odzywa się do niego). Matylda o dziwo uwielbia się ubierać, na początku trochę awanturowała się o czapkę, jednak w tej chwili znosi wszystko z pokorą. Jada zupki te od 5 miesiąca, nie przepada za brokułami, jabłuszka ani soczków niestety nie może skosztować. Zastanawiam się nad kaszkami mleczno-ryżowymi, z tym że nie wiem czy można je podawać przy refluxie. Sąsiadów mam cudownych wink, jedna pani niedawno poinformowała moją teściową, że ja przez calutką ciążę piłam piwo i paliłam papierosy i dlatego to nasze dziecko takie chore jest (???), druga natomiast powiedziała (także teściowej), że wogóle nie opiekujemy się dzieckiem i do drugiej w nocy płacze i dopiero później zasypia chyba ze zmęczenia (???). Kochane prawda. A to tylko dlatego, że mój mąż jest społecznym prezesem Wspólnoty i administruje ten blok w którym mieszkamy, jesteśmy codziennie oskarżani o podkradanie ich pieniędzy i budowanie się. Oj, brak mi sił już do tego wszystkiego, chyba mam jakąś depresję. Jedynie nasze forum daje mi siłę do codziennej walki z wszystkimi przeciwnościami. DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE I JESZCZE MNIE NIE WYWALIŁYŚCIE smile

        Ech, a ja znowu przynudzam o sobie, jak zwykle sad

        Swoją drogą EMI23 skąd dokładnie jesteś, ja też spod Warszawy i też chętnie wybrałabym się na takie spotkanie. Niestety my niezmotoryzowani więc wyprawa z Matyldą PKSem byłaby strasznie ciężką przeprawą, więc może przypadkiem mogłabym się zabrać z Wami smile

        Całuski dla Wszystkich dzieciaczków przepraszam, że ja tak ostatnio o sobie tylko, ale chyba naprawdę mam jakiś dołek (i to całkiem spory sad )
    • emi23 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.02.04, 22:54
      Dokładnie z Ożarowa Mazowieckiego. Chętnie służyłabym podwózką, ale w malucha
      chyba będzie trudno dwie mamy i foteliki. A ty skąd jesteś? Pozdrawiam
      • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.02.04, 10:55
        B.marta głowa do góry - ja dzięki forum i Wam wychodze powolutku z depresji.
        Bardzo pomocne jest takie "wypisanie się". Mąż nie zawsze chce słuchać, matki i
        tesciowe uważają, ze depresja to bujda, która wymyslają młode mamy, zeby zwrócić
        na siebie uwagie i tak naprawde to pomocy nie ma sad
        A tu na forum, popisze, poczytasz i jakos lepiej. Kurcze może faktycznie,
        napiszmey jakąs prace na temat terapeutycznego wpływu froum???
        Poza tym Marto jak sie siedzi samej w domu i z dala od ludzi, to każdego
        depresja by dopadła, nie tlyko młodą mame. Trzymaj sie cieplutko smile
        Pozdrawiam
    • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.02.04, 14:11
      Czesc dziewczyny,

      Z tymi kregodlupami to szczerze wspolczuje. Uwazajacie na siebie. Zadnych
      dolegliwosci nie mozna ignorowac. Wiem cos o tym, bo moj mezus jest juz po 2
      operacjach kregoslupa. Naprawde badzcie ostrozne!! No, ale nie dziwie sie
      slodkie ciezary robia swoje!

      Karolka, ciesze sie, ze w koncu udalo sie z opiekunka!

      A czy ja pisalam,ze ciesze sie, ze Dima zaczal sie przewracac z plecow na
      brzuch, a teraz i z powrotem??!! wiec odwoluje radosc!! Juz kilka razy o maly
      wlos zaliczylby podloge. Teraz lezy tylko na podlodze i turla sie od szafy do
      kaloryfera i oczywiscie steka przy tym okropnie, bo w pewnym momencie sil mu
      brakuje na kolejna przewrotke, albo po prostu konczy sie pokoj. Oj, zaczynaja
      sie schody….

      Magdo, Dimka bardzo sie ucieszyl,ze ma duchowego braciszka, bo poki co to
      jedynak jest….
      Moj maz tez skorpion z 18 listopada. Nie zgadzam sie ,ze skorpiony to okropni
      ludzie. Sa bardzo uczuciowi, ciepli i mozna na nich polegac na 100%, a ze
      lepiej nie nadepnac im na odcisk, no coz…
      Ja jestem lew, ponoc nic gorszego niz skorpion +lew!

      Wszystkiego najlepszego dla Audrey (na pewno bedzie zniej sliczna panna, to juz
      teraz widac!!), Elenki i Piotrusia!! Spoznione zyczonka imieninowe dla Amandy!

      Mlodamamo, my wcinamy jedzonko ze sloiczkow. Na razie tylko marchew, brokul,
      jablko niestety nadal sie nie nadaje-czerwone policzki. Ja dawalam wiecej niz 2
      lyzeczki, tak do 4 moze. Ja trzymam Dimke na kolanach podczas karmienia.

      Kasiu, dobrze,ze wreszcie sie odezwalas. Fajnie, ze u Was wszystko w porzadku.
      Buziaki dla Natalki

      Zabuniek, oj, jak zazdroszcze. Zawsze mowilam, ze powinnam sie urodzic w
      jakiejs cieplutkiej strefie klimatycznej. Stad ten hiszpanski!! Moze kiedys
      zostaniesz moja wirtualna korepetytorka???
      Ja mam juz 3 kg mniej niz przed ciaza. W spodnie raczej sie mieszcze, ale w
      bluzki z wiadomych powodow niestety!
      Na szczescie Dima nigdy nawet sie nie skrzywil przy ubieraniu, nawet czapki.
      Twradziel z niego!

      Marto, przestan nas przepraszac!! Pisz o wszystkim co ci doskwiera, po to tu
      jestesmy. Nawet jesli nie pomozemy za bardzo to wiedz, ze zawsze cieplo
      pomyslimy. Glowa do gory!!

      Witam i serdecznie pozdrawiam nowe mamusie i dzieciaczki.
      wiola
      • zabuniek Elenka jest bardziej hiszpanska po tatusiu 07.02.04, 14:57
        Z dnia na dzien.
        Mnie tez czasem dopada chandra. Caly dzien samej z Maluszkiem w domu, dzien w
        dzien to samo. Czasem skacze ze szczescia, ze pracy nie dostalam (zalatwianie
        papierow trwalo prawie rok, mimo ze moj maz jest Hiszpanem) i nie mam gdzie
        wracac. Ale czasem marze o czyms innym.
        Ale generalnie nawet nie wypada mi narzekac, bo przynajmniej mam sloneczko,
        kwitnace juz drzewa i krzewy w parku i usmiechnietych ludzi na ulicysmile A teraz
        jeszcze Was!!!
        Moze tu zrobimy spotkaniesmile Oj jak zaluje ze mnie tam z Wami nie bedzie.
        Opiszcie dokladnie prosze Wasz meeting!
        JA juz tesknie! I zal mi moich Rodzicow, ze nie moga sie nia cieszyc razem ze
        mna. Byli tylko razsad przez 2 tygodnie. TEraz wybieramy sie na Swieta
        Wielkanocne!!! Ciekawe jak bedzie w samolocie.
        Strasznie slonecznie goraco Was pozdrawiam i glowy do gory, trzymajmy sie
        razem!!!
        PAPA
        • jasko_mama smutno :-((( 07.02.04, 17:35
          Hej!
          No i ja dorzuce trochę smutków. Wczoraj w nocy skończyłam czytać
          książkę „Czasami wołam w niebo” Tamary i Svena Matzke o jej prawie rocznej
          walce z rakiem jajnika. Do teraz nie mogę sie uspokoic, cały czas myslę o tym
          co przeszła Tamara i dlaczego musiała przegrać. Książka, jako że jest
          pamietnikiem i zbiorem prawdziwych listów jest bardzo realistyczna. Tak
          wiarygodnie opisuje cierpienie, ale też wspaniale traktuje o miłości, nadziei,
          woli walki... Tak strasznie mi smutno....
          Prawie dwa lata temu też trafiłam pod nóż chirurgów z niewyraźnym rozpoznaniem
          torbieli na jajniku, za to bardzo złymi wynikami markerów nowotworowych
          jajnika – pięciokrotnie przekroczona norma. Wszystko toczyło sie tak
          błyskawicznie, że nawet nie było czasu na zastanowienie – skierowanie do
          szpitala klinicznego, natychmiastowa operacja i wielka ulga - to tylko
          endometrioza, na szczęście nie rak. Wiem jakie miałam szczęście, los naprawdę
          mnie oszczędził. Czytajac książkę uświadomiłam sobie na przykład co mogli
          przeżywać moi najbliżsi czekając pod salą operacyjną, straszne!!! Patrzac na
          Amandę ciagle nie mogę uwierzyć w ten cud, że jestem zdrowa, że ona jest z
          nami... Ryczę i ryczę...
          Zresztą wtedy na sali leżała ze mną 27letnia dziewczyna z rakiem jajnika, juz
          po strasznej chemii to była jej trzecia operacja. Poźniej wiem, że w odstepie
          czterech miesięcy miała jeszcze dwie operacje, boję sie myśleć co z nią...
          Ale Wam nasmuciłam przy sobocie, ale musiałam sie wypłakać. Mąż nie bardzo
          chce ze mna o tym rozmawiać, chyba boi sie tego tematu, woli go odsuwac od
          siebie. Jego mama kilka lat temu zachorowała na raka piersi, będąc jeszcze
          przed pięćdziesiątką, czyli duzym prawdopodobieństwem jest, że rak jest
          wynikiem uszkodzenia genu odpowiedzialnego za raka piersi i jajników. To jest
          niestety dziedziczne. Martwię się juz o przyszłość Amandy...
          Oby żadna z nas nie musiała nigdy doświadczać takich cierpień jakie przeszła
          Tamara, obojetnie czy osobiście, czy z zewnątrz, ból psychiczny jest czasami
          gorszy od fizycznego, bo nie można go stłumic nawet morfiną...

          pozdrawiam
          Basia

          p.s Witka dziękujemy za życzenia imieninowe dla Amandy, ale zdecydowalismy się
          obchodzić je 18 czerwca, bo przynajmniej w kilku kalendarzach jest napisane,
          że świetuje wtedy swoje imieniny, natomiast 6 lutego tylko na edziecku. B.
          • magda6811 dobrze, ze jestescie 07.02.04, 22:29
            BASIU, ja tez bardzo cenie to, ze zyje, ze mam zdrowe dzieci, ze moge patrzec
            jak rosna... Wlasciwie takie mysli nachodza mnie bardzo czesto. 8 lat temu moja
            mama zachorowala na raka. Jezdzilam z nia na wszytskie chemie, wczesniej byla
            operacja. Ilosc chorych, ktorych widywalam w Centrum Onkologii na Ursynowie i
            ich wiek (!!!-czesto b.mlodzi) sprawil, ze mialam (i mam nadal) wrazenie, ze
            wszyscy ludzie, ktorzy chodza po ulicy albo sa chorzy tylko o tym nie wiedza,
            albo niebawem zachoruja... Wybaczcie ten ton, ale wizyty w tym szpitalu czekaja
            mnie wlasnie w przyszlym tygodniu - mama mbedzie tam na badaniach - nie bardzo
            wiadomo o co chodzi..... Mam nadzieje, ze znajda przyczyne zanim
            mama "zniknie" - wazy teraz 43 kg.
            ZLOT - jestem za Łazienkami, jest sie gdzie schowac przed deszczem, jest milo i
            wlasciwie w srodku miasta, wszystkim wygodnie. Spotkamy sie oczywiscie pod
            pomnikiem wielkiego Fryderyka, ok? A jaki termin proponujecie???? Koniec marca?
            Ja mysle ZABUNIA (ale Ci zazdroszcze Madrytu!!!!!), ze w kwietniu, jak
            bedziesz, tez mozemy sie spotkac. Bedzie jeszcze cieplej!
            CZARKA - Twoj post, jak i najdluzsze posty innych wrzesniowek, to nieustajaca
            przyjemnosc lektury. Podziwiam, Cie za 2 tygodnie rezimu! Ja nawet nie bede
            probowac, chociaz jak mam konczyc teksty do pracy, to nie ma zmiluj (terminy sa
            nie do przesuniecia. No coz, wtedy najwyzej nie zasne, ale na Forum na pewno
            zajrze tlumaczac to oczywiscie nie slaboscia wlasnego charakteru lecz
            TERAPUTYCZNA funkcja (zaluje, ze nie jestem psychologiem, naprawde bylby
            swietny temat). CZARKA - ja tez jestem z wyksztalcenia muzykiem (i
            muzykologiem), co robi Twoj maz? Ja 14 lat gralam na skrzypcach, ale z tego
            zostal mi tylko krzywy kregoslup. A propos - B.MARTA - mam namiary na wielu
            masazystow, jesli chcesz dzwon (a moje zastrzyki naprawde pomagaja!) 866-32-72.
            Depresja nie jest niestety wymyslem, KAROLKA i B.MARTA, to w koncu mija
            (zazwyczaj), ale kiedy sie na nia cierpi to trudno w to uwierzyc. KAROLCE
            pewnie pomoze praca, MARTA musisz cos wymyslic, by szybciej sie paskudztwa
            pozbyc.
            CZARKA - je w prawdze nie z Woli, ale mieszkam wlasciwie przy Powazkowskiej,
            wiec b.blisko i codziennie na Woli bywam (Agatka ma przedszkole na Wawelberga).
            KATOS - najprostszym sposobem przywrocenia oddechu przy "zanoszeniu" i nie
            tylko - jest dmuchniecie dziecku w twarz. Sprawdz, ja to przetestowalam i
            dzialalo.
            Co do nowych produktow, to mysle MLODAMAMO, ze w sloiczkach sa lepsze wazywa
            niz te przypadkowe na straganach. Wierze w HIPPA BIO, choc oczywiscie, moze
            jestem ofiara oszustwa i marketingu... Ja zaczelam wprowadzac marchewke i
            kaszke ryzowa, bo nie podobaly mi sie Stefowe kupy a GAGARIN pisal, ze
            Piotrusiowi sie po marchewce poprawilo. Milo mi doniesc, ze nam tez!
            GAGARINIE - gdzie Ty sie podziewasz??? Pisz tu zaraz co u Ciebie, nie zagubiaj
            sie w zadnych smutasach, prosze...
            KAROLKA - mysle, ze przy grozbie alergii nie powinnas wprowadzac na raz 3-
            skladnikowej zupy. Moze osobno brokul, osobno marchewka na dobry poczatek? My
            mamy juz za soba marchew i taki HIPP-owy obiad "Ziemniak i dynia". Zawsze
            czytam sklad i widze, ze najwiecej kombinuja (nie zapowiadajac tego w TYTULE)
            BOBOVITA, wiec z tym ostroznie. Poczytajcie.
            WITKA - i znow moge Ci podac reke (Twojemu mezowi tez, chociaz mogl sie urodzic
            jeszcze dzien wczesniej!). Otoz UWAGA - wkraczamy w wiek urazow, czego juz 2
            razy doswiadczylismy. Rozkaldam zawsze Stefowi duzy koc, albo kolorowe
            przecieradlo na dywanie, on sie przeturluje na brzuch i zabawia swoimi
            zabawkami (najczesciej testuje je szczekami). poszlam na chwile do kuchni a tu
            slysze jeki (Stef raczej nigdy nie placze bez powodu) - wracam, a tu dziecko
            wpelzlo pod lozko siostry i wali glowa, jak chce sie porozgladac! Drugi raz to
            przekrecenie o 90 stopni w lozeczku, calkowite zaklinowanie i uwiezienie glowy
            przy plastikowym uchwycie karuzelki! Co myslicie o kojcu??? I chyba trzeba jak
            Basia i GAGARIN obnizyc lozeczko bo Stef juz sie chyta poreczy i podciaga,
            łobuz jeden.
            Dziewczyny, jeszcze jedna rzecz, ktora b.mi lezy na sercu. Stef, jak wiecie, w
            nocy "męczliwy" jest. Zasypia zawsze przy cycku, w nocy sto razy dojada i tez
            tylko przy cycku usypia dalej. Glupio to zabrzmi, ale choc nigdy nie czytalam,
            nie chcialabym stosowac metod proponowanych w "Usnij wreszcie". Uwazalam, ze
            najwazniejsze, zeby nie bal sie, zeby czul sie bezpiecznie i wlasciwie on nigdy
            nie placze, bo zaraz do niego biegne. Tak bylo z siostra (do niej w nocy,
            biegalam znacznie rzadziej) i ona potem dojrzala do tego, ze usypiala sama
            (choc od kilku lat znowu ma kryzys - aktualnie boi sie, ze ja porwa
            Marsjanie!). No wiec bylo tak. Probuje gada odlozyc jak zawsze po karmieniu -
            tej nocy chyba czwartym a byla 5 rano. Odkladam i slysze rozkoszne gadanie.
            Ciemnosc, ciemnosc, ja bezszelsetnie poruszam sie, powtarzajac mantre "spij,
            spij, spij..." Glosik coraz weselszy, niewiele widze w ciemnosciach, z reszta,
            wole juz w tamten kąt nie patrzec a tu nagle dochodzi kukanie kukulki -
            czkawka. Załamka. Wiem, ze to KONIEC mojego dalszego snu. Klade sie wiec biedna
            na lozku w pokoju, w ktorym spis Stef, do swojego nie mam po co wracac (od
            tygodnia spie w innym, bo mnie budzily jego wszystkie szelesty) i czekam, jak
            potępieniec. Nie uwierzylabym - ten rozpuszczony, jak dziadowski bicz mamisynek
            ZASNĄŁ SAM i to z "wesołą pieśnią" na ustach. A więc jednak najważniejsze jest
            poczucie bezpieczeństwa a nie tresura. Teoretycznie to nie powinno sie zdarzyc,
            bo do tej pory nigdy sam nie zasypial. Jesli macie podobne problemy i macie
            jeszcze sily by je znosic, to warto . No chyba, ze za pare miesiecy wykonczona
            zmienie zdanie. Ale z czystej milosci wlasnej nie wytrzymalabym 50 minutowego
            placzu dziecka. Kazdego, a swojego juz zwlaszcza. trzymajcie mnie za slowo
            gdybym chciala to zrobic...
            Od jutro wracam na "caly etat" - corka wraca z Afryki, gdzie matka nigdy nie
            byla i gdzie matki pewnie nikt nie zabierze a ta prosze, takie "odszkodowanie"
            za zmarnowane ospą narty.
            PS.Trzymajcie kciuki, w czwartek ide na rozmowe z proboszczem w Św. Krzyzu,
            moze zmienia Stefka z "pogana w chrzescijana"...
            Calusy dla Was wszystkich, gratulacje dla Jedrka od EMI - dwa zeby to dopiero
            wyczyn!
            • abepe Chyba pobiłam rekord długości 08.02.04, 01:27
              Hehe, ja jestem psychologiem, jeszcze trochę a zacznę zastanawiać się nad
              doktoratem na temat terapeutycznej roli wspaniałego narzędzia jakim jest forum,
              tyle, że nasz wątek chyba faktycznie dość po tym względem wyjątkowy. Naszło
              mnie nawet przy smażeniu naleśników robienie planów na przyszłość, tak mnie
              wzięło z okazji rychłego ukończenia trzeciej dziesiątki życia. Pomyślałam,
              że „lata dwudzieste” były na stworzenie bazy – zawód, mąż, pierwsze dziecko,
              znalezienie satysfakcjonującej (merytorycznie, bo oczywiście nie finansowo)
              pracy (zmieniałam kilkakrotnie). Teraz czas na rozwój. Znalazłam takie fajne
              studia podyplomowe, akurat dla mnie, tyle, że w Krakowie (mąż może skończy
              jeździć na UJ przed wakacjami, to od września ja zacznę). Może w międzyczasie
              odblokują te cholerne specjalizacje, to zrobię kliniczną. 5 lat to trwa, więc
              może uda się urodzić w tym czasie drugie dziecko, kupić jakąś ziemię na wsi. A
              jak już zacznę dobiegać 40 - jeszcze jakieś dobre szkolenie na
              psychoterapeutę. Więc chyba doktorat sobie odpuszczę, choć kusi.
              Magdo – moja przyjaciółka jest absolwentką dwu konserwatoriów i właśnie zaczyna
              robić doktorat z psychologii muzyki (w Wiedniu), może jakbyś się postarała
              dałoby się temat forum jakoś z muzyką połączyć? Powiedziałam mężowi, że jesteś
              muzykologiem i pyta, czy pracujesz w zawodzie i co dokładnie robisz (on kiedyś
              marzył o tych studiach).
              Od ponad godziny staramy się, żeby Grześ (który dołączył dziś, właściwie już
              wczoraj(dopisek po 1,5 godziny) do zespołu pięciomiesięczniaków) zasnął.
              Jeszcze dwa tygodnie temu wystarczyło wyłączyć światło, ewentualnie załadować
              smoczek i dziecko zasypiało. Potem przez tydzień zasypiał przy cycku, po czym
              można było przełożyć go do łóżeczka. Od paru dni – budzi się natychmiast, gdy
              poczuje, że nie jest na rękach. W dzień zasypia tylko na rękach, wieczorem
              następuje 4-5 serii: kołysanie(10-15min.), sen (do 5 min.), płacz. Staramy się
              wietrzyć pokój, zmieniłam pierzynkę na mniej grzejące bawełniane kocyki, bo się
              pocił. Czasem wydaje mi się ,że chodzi o brzuszek. Kupiłam dziś herbatkę Hipp
              ale gdy ją w domu otworzyłam okazało się, że warstwa ”złotka” jest zerwana,
              więc trzeba ją zwrócić do sklepu. Ale tak naprawdę myślę, że Grześ chce być
              obejmowany i przytulany do rodziców. Chyba po prostu potrzebuje tej bliskości i
              nie lubi zostawać sam. Zamówiłam mu dziś przytulankę Tolo, może będzie chciał
              wkrótce przytulić się do swojego pluszaka-przyjaciela. Na razie bardzo dobrze
              zasypia po nocnym karmieniu (cały czas nie może się zdecydować, czy potrzebuje
              jednego czy dwu), mam nadzieję, że to się nie zmieni.
              Magdo – nie czytałam „Uśnij wreszcie” ale coś takiego zastosowała moja
              wiedeńska przyjaciółka (często się na nią powołuję ale jest dla mnie bardzo
              ważna, niezwykła i mimo, że wydawało się, że ze swoim bardzo nieuporządkowanym
              życiem oraz hiperspontaniczną osobowością nie nadaje się na tzw. dobrą matkę,
              świetnie radzi sobie z synkiem używając głównie intuicji). No więc moja Magda
              jest ostatnią osobą, która mogłaby słuchać płaczu swojego dziecka (ona nawet
              Noa nie szczepi, bo uważa, że nie można dziecku wstrzykiwać tej wstrętnej
              trucizny, „dziecko powinno żyć uśmiechami i miłością rodziców”wink ale gdy po
              kilku miesiącach spania z małym postanowili odzyskać łóżko okazało się, że Noa
              nie zgadza się – zastosowali program z książki. Pomogło w dwa dni, chociaż
              Magda płakała razem z Noa. Myślę jednak, że trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby
              taki program przeprowadzić a poza tym jeżeli 2-3 dni nie skutkuje – lepiej
              przerwać. Ja też uważam, że poczucie bezpieczeństwa i pewność, że zawsze może
              liczyć na rodziców to najważniejsze, co w pierwszych miesiącach życia możemy
              dać swojemu dziecku, także na przyszłość.
              Jak dobrze Magdo, że jesteś tu z nami ze swoją mądrością i doświadczeniem.
              Grześ śpi już od 25 minut! To ja tak szybko nie skończę. Dawno nie pisałam a
              mam ochotę nawiązać do wieeeeelu postów. Mam nadzieję, że Was nie męczy moje
              gadulstwo.

              Zainspirowana przykładem Aczerk (strasznie nie rozczuliły fotki Twojego
              Oskarka) zastanawiam się, czy by już nie przeistoczyć wózka w spacerówkę, chyba
              lepiej ogląda się świat z pozycji nieco mniej leżącej. Mamy wózek
              trzyfunkcyjny, więc zakupy już z głowy. Wózek marki POLAK, ma bardzo rzucające
              się w oczy naszywki z nazwą i mamy ochotę dopisać KATOLIK smile)))) Ale mnie
              wczoraj dotknęła moja bratowa stwierdzeniem, że jej się nie podoba Grzesia
              wózek! Jakby powiedziała, że nie podoba jej się jego fryzura. Ale jest
              dziewczyna w 4 miesiącu ciąży, więc jej wybaczam.
              Postanowiłam powoli wracac do nabiału, zaczęłam od tego, że w zeszłym tygodniu
              zjadłam 1 cm kwadratowy żółtego sera!!!!! A dwa dni temu dostałam od teściowej
              michę przepysznych pierogów ruskich i poddałam się słodkiemu obżarstwu.

              Aczerk – jak tam sen Oskarka, wiesz mi się wydaje, że rzeczywiście może go coś
              boleć. Jak jego brzuszek?

              Renato – music corner oczywiście znam a i do Twojej księgani chyba też
              zaglądałam (jeżeli była już w sierpniu 2002). Hehe, mój mąż powiedział, że
              chętnie zrobi tam mały show i spyta czy jest Enta, bo on jest mężem abepe. Co
              do żyjących wielkich to w styczniowym “Zwierciadle” był wywiad z naprawdę
              świetną wokalistką Grażyną Auguścik, ona ostatnio koncertowała z Waszym Cracow
              Klezmer Band. Lutowego jeszcze nie czytałam ale w styczniowym fajny
              artykuł “Supertata”. Polecam wszystkim mamom ale koniecznie tez tatom!
              No i jeszcze wyznam, że jedna z moich pasji to jazz a tu prawdziwych polskich
              artystów całkiem sporo (choć może część za granicą).
              Wiola – ja też się kiedyś wzięłam za łacinę, zdawałam z niej maturę ustną ale
              na tym poprzestałam. A tu widzę filologów różnej maści sporo. My też planujemy
              chrzciny na Wielkanoc i mamy nadzieję na ciepłe dni. No i tak myślałam, że w W-
              wie “domowe przedszkola” już pewnie powstają.

              Anulkag – myslałam, że pływanie na Witominie jest “Za falochronem”. Jaki basen
              mają w Witawie? Mam przyjaciółkę na Sokółce, która także ma syna Antosia (3 m-
              ce) i może byśmy się wybrały razem.
              Mieszkasz dośc blisko mojej pracy na Harcerskiej.
              Olga - ...do Ciebie to chyba zadzwonię, dzięki za pomoc dla Kuby.
              Karolka – jestem za spotkaniem z nadmorskim kurorcie i najlepiej blisko
              Trójmiasta. Tak sobie myślę samolubnie, bo do Warszawy to chyba wiosną nie
              dotrę. Gratuluję opiekunki ( a ta, która opiekowała się mną i moim bratem
              miała 16 lat! I zabierała mnie na weekend do swojej rodziny, pamietam, że
              widziałam tam pierwszy raz kobietę karmiącą piersią!).
              Co do chrzcin – księża naprawdę zachowują się czasem dziwnie. Nasi przyjaciele
              adoptowali dziecko i też nie mogą ochrzcić, bo jeszcze procedura adopcyjna nie
              ukończona ( a co będzie jak sąd im tego dziecka w końcu nie da – mysli chyba
              taki bałwan-ksiądz).
              Gagarin – też zauwazyłam jakieś dziwne niesnaski na różnych wątkach, aż dziwne,
              że ludziom się chce wykłócać, jaki ten naród pieniaczy. A TU faktycznie tak
              rodzinnie. Chociaz mój mąż stwierdził, że tak jakos dziwnie pisać do 60
              (przesadził trochę) kobiet naraz smile)))
              Mlodamamo – ja mam okropnie wiele irracjonalnych lęków i postanowilam sobie na
              razie na nie pozwolić – czuję się bezpiecznie tylko gdy Grześ jest blisko mnie
              lub męża. Wydaje mi się, że każda inna osoba może go łatwo upuścić itd. Mój mąż
              jeszcze bardziej niż ja nie chce go zostawiać komuś innemu. Wiemy, że
              przesadzamy ale na razie możemy sobie chyba na to pozwolić? Kino i inne
              atrakcje na razie nie dla nas.
              Basiu, Wiola – gratuluję Amandzinych i Dimkowych przewrotek i donoszę, że
              Grzesiowi też się wreszcie zachciało odwrócić z pleców na brzuch (ale tylko
              raz), przedtem robil to do połowy – albo tylko na bok a
              • abepe Re: Chyba pobiłam... II (bo mi podzieliło posta) 08.02.04, 01:30
                Basiu, Wiola – gratuluję Amandzinych i Dimkowych przewrotek i donoszę, że
                Grzesiowi też się wreszcie zachciało odwrócić z pleców na brzuch (ale tylko
                raz), przedtem robil to do połowy – albo tylko na bok albo jak się go położyło
                na boku – skręcał na brzuch. I jeszcze fajna rzecz – kiedy karmię go na leżąco –
                kładę go na wznak i zanim położę się obok – on już leży wyczekująco na boczku
                (i obserwuje też na który się odwrócić)!
                Basiu - to chyba ja namawiałam do zamieszczania fotek z rodzicami, więc wkrótce
                to zrobię (mamy świetne nowe zdjęcia) ale nie dam sobie ręki uciąć do którego z
                Was śliczna Amanda podobna.
                Czarka – Grześ też kiedyś w nocy przyssał się do taty (była malinka). A mój mąż
                okropnie się obraził za porównywanie dzieci do Obcego (choć to nasza ulubiona
                seria).
                Zabuniek – na mnie wszystko wisi ( waga sprzed ciąży-5), więc z radością rzucam
                się na wszystko co tuczące.
                Katos – tu się może trochę zawodowo wymądrzę ale czasem dziecko jak ma naraz za
                duzo zabawek to dostaje kociokwiku. Spróbuj może po jednej grzechotce, pokaż
                jaka fajna i jak się bawić. Staraj się nią zainteresować a nie podawać zaraz
                następną, bo dziecko nie może się zdecydować.
                Hej, b.marto, uszy do góry, te szarugi nikomu ni poprawiają humoru ale pomyśl,
                że jeszcze tylko miesiąc i dwa tygodnie do WIOSNY!

                I chyba czas zakończyć. Dziewczyny, patrzę na nasze dzieci – każde inne, każde
                piękne i ma w sobie coś.
                Witam nowe mamy i pozdrawiam “stare”.
                Aneta
                • gagarin3 Melduję się... 08.02.04, 11:17

                  Wezwana przez Magdę, czuję się w obowiązku to uczynić... Nie było mnie trochę, bo jestem chora. Dopadło mnie jakieś paskudne przeziębienie, całe szczęście, że nie grypa. Czytam Was na bieżąco - a jakże, ale na pisanie sił brak... Piotruś jest nieznośny, nie chce spać w nocy, nie chce jeść... Mleczka coraz mniej, a nowości żadnych, ulubionego jabłuszka udaje mu się wepchnąć tylko pół słoiczka... Gratuluję wszystkim dzieciaczkom nowych osiągnięć, solidaryzuje się ze wszystkimi smutaskami... Kiedy Piotruś miał się urodzic myślałam sobie - ta jesień będzie najpiękniejsza ze wszystkich jesieni... I było wiele chwil cudnych, choć nasze szczęście trochę się skomplikowało... Dlatego czekam na wiosnę, bo ta już na pewno będzie najpiękniesza ze wszystkich wiosen... I tego powinnyśmy się trzymać - wszystkie... Pozdrawiam gorąco, choć z nosa ciecze smile
                  Agnieszka
                  • agapolo Poprawione zestaiwnie wrześniówek 08.02.04, 15:29
                    Jaskomama czyli Barbara –córka Amanda urodzona 30.08.2003 Starogard Gdański
                    Ipis 1 czyli Iwona –syn Stanisław urodzony 31.08.2003
                    Czarka 77 czyli Katarzyna- córka Natalia urodzona 01.09.2003
                    Witka 06 czyli Wioleta- syn Dymitr urodzony 02.09.2003 Warszawa (Saska Kępa)
                    1976
                    Nika28wawa czyli Monika- córka Barbara urodzona 05.09.2003 Warszawa
                    Ese1- córka Audrey urodzona 05.09.2003
                    Gagarin 3 czyli Agnieszka- syn Piotruś urodzony 06.09.2003
                    Zabuniek czyli Karolina córka Elenka urodzona 06.09.2003 Madryt 1975
                    Abepe czyli Aneta syn Grzegorz urodzony 07.09.2003 Wejherowo 1974
                    Asia_z czyli Joanna córka Julia 4.10.1999, syn Krzysztof 08.09.2003
                    Martael czyli Marta Eliza- syn Gustaw urodzony 08.09.2003 Warszawa (Natolin)
                    Mlodamama czyli Katarzyna- syn Mikołaj urodzony 11.09.2003 Warszawa (Gocław)
                    1977
                    Agaga1czyli Agnieszka syn Miszka, syn Bartosz urodzony 12.09.2003 Góry Sowie
                    Gryziaczek –syn Krzysztof urodzony 12.09.2003
                    Enta1 czyli Renata syn Jakub urodzony 13.09.2003 Kraków 1976
                    Magda 6811czyli Magda córka Agatka, syn Stefan 15.09.2003 Warszawa (Żoliborz)
                    1968
                    Anulkag1 czyli Ania- syn Antoni urodzony 15.09.2003 Gdynia 1977
                    Joan 77 czyli Asia- syn Jakub urodzony 15.09.2003
                    Katos czyli Katarzyna-syn Olaf urodzony 15.09.2003 Katowice 1975
                    Javert czyli Olga- córka Adriana 16.09.2003 1973
                    Sabina 74 czyli Sabina- syn Kuba urodzony 19.09.2003
                    Mamagabuli czyli Sylwia – córka Gabrysia urodzona 19.09.2003
                    Aczerk czyli Agnieszka- syn Oskar urodzony 23.09.2003
                    Justakoko czyli – syn Adam urodzony 23.09.2003
                    Dzoaska czyli Joanna syn Adaś urodzony 27.09.2003
                    Emi 23 mniemam że Emilka –syn Jędruś urodzony 27.09.2003 Ożarów Mazowiecki
                    B.marta czyli Marta- córka Matylda 28.09.2003 Grójec (okolice Warszawy) 1980
                    Wiki 41 mniemam że Wiktoria syn Patryk urodzony 28.09.2003 Warszawa
                    Agapolo czyli ja czyli Agnieszka syn Patryk urodzony 28.09.2003 Sosnowiec 1976
                    Katarzyna.br – córka Nina urodzona 30.09.2003
                    Dominikal czyli Dominika- córka Katarzyna 30.09.2003
                    Karolka mniemam że Karolina- córka Dominika 03.10.2003 Poznań 1978

                    Na forum zawitały również :

                    Fobia1 czyli Justyna- syn Sebastian
                    Agnes 123 czyli Agnieszka- córka Natalia
                    Anma6 –tzw robaczek urodzony 27.09.2003
                    Emi 32- syn urodzony 09.09.2003

                    Z góry przepraszam za wszystkie pomyłki, jeśli takowe miałyby miejsce, są one
                    nie zamierzone.










                    • justakoko Re: Poprawione zestaiwnie wrześniówek 10.02.04, 08:09
                      hej,
                      Justakoko czyli Justyna, syn Adaś urodzony 22.09.2003, Warszawa (Kabaty) smile))

                      pozdrawiam.
                      • sussie1 Re: Poprawione zestawienie wrześniówek 11.02.04, 12:38
                        Jeszcze my z nasza przesliczna coreczka Zuzia, ktora urodzila sie 19.09.2003r.
                        (piatek) w Bialymstoku. Pozdrawiamy serdecznie wszystkie wrzesniowe maluchy.
                    • irhel Można się jeszcze dopisać?? 14.02.04, 22:57
                      Irhel czyli Izabela, syn Kacper Edwin urodzony 14.09.2003 Warszawa 1981
                    • malinkowa Re: Poprawione zestaiwnie wrześniówek 26.02.04, 12:30
                      Chcę zgłosić jeszcze jedną wrześniową dziewczynkę. Malinka urodziła się
                      24.09.2003. Ja, mama Monika, dopiero dziś odkryłam to forum i powoli zapoznaję
                      się z treścią, która jest naprawdę świetną lekcją porównywania odczuć i
                      obserwowania postępów rozwoju wszystkich naszych dzieciaczków.
                      Pozdrawiam wszystkie mamy wrześniaków
    • agapolo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.02.04, 15:42
      Cześć dziewczyny,
      uwielbiam czytać wasze długie posty. Dziękuję więc za nie!
      Czarka 77 oddaję statystykę w Twoje ręce, uzupełniłam dane jak mogłam, kwestie
      techniczne oddaję w Twoje ręce.
      Pozdrawiam serdecznie
      Aga
      • enta1 nie tłumaczę się, że bardzo długie;) 08.02.04, 23:03
        cześć dziewczyny!
        to miał być bardzo wesoły list, z ochoczym pokrzykiwaniem na początku, ale właśnie dziś, po raz pierwszy od kilkunastu miesięcy jestem kobietą... a to boli, choć miało nie. nieważne.
        uff, jestem też kobietą pracującą i odiwedzającą rodzinę, bo jak mąż skończy urlop to już chyba nigdzie nie wyjedziemy. zbierałam się do napisania listu już od piątku, ale brak czasu. dlatego nagromadziło mi sie tego okrutnie dużo. dlatego, wzorem czarki zrobiłam sobie konspekt i wyszło tak:
        czarka - przeczytałam twój post z radością, bardzo lubię czytać długie posty, bardzo mi się podobał. podziwiam cię za samozaparcie, ja w pracy część przerwy przeznaczam na czytanie waszych listów. gratuluję nowej pracy. rozumiem ciebie (i nie tylko) jeśli chodzi o kłopoty z ubieraniem - dla jakuba czapka to wróg publiczny numer jeden. podobał mi się fragment o szukaniu cycusia w nocy - dla mnie kuba był wtedy wielka mrówą: zamkniete wielkie oczy, szeroko otwarta paszcza i energiczne ruchy całego ciała wijace sie w niecierpliwym poszukiwaniu pozywienia. teraz juz niestety minęły te czasy...
        basia - duze brawa i gratulacje dla amandy. co do podobieństwa: wykapany tatuśwink
        witka - gratulacje również dla twojego dimki. ogladałam zdjęcia twojego synka z wielką radością, zawsze chciałam zobaczyć jak wyglada, bo intryguje mnie jego imię
        aga-gagarin - chciałam spytać o twoją pracę, nad którą siedziałas tak długo w noc. doczekałam się twojego postu i przykro mi, ze okazało się, ze twoje milczenie spowodowane jest paskudnym choróbskiem. w ogóle to na poczatku tygodnia przestraszyłyscie mnie postami o chorobach. chciałam prosic was o jakies znaki co z wami ale odezwałyscie sie wczesniej niz ja. w kazdym razie aga - zyczenia zdrowia.
        kasia-mlodamama - powodzenia na egzaminach. pytałaś o przyrzadzanie jedzonka. ja starałam się kubie gotować sama, ale teraz mam na to mało czasu więc coraz częściej sięgam po słoiczki. a jak robię sama to mam taki sprzecik, który rozdrabnia wszystko na gładki mus.
        aga-aczerk - co tam u oskarka. mam nadzieję, że teraz ma lepsze dni i zasypia bez problemów. co z kręgosłupem?
        marta - fajnie ze matylda podnosi główkę, zuch dziewczyna. uważaj na kręgosłup, już to pisałam do gagarin, ale do ciebie też: bardzo się niepokoiłam o ciebie i aczerk, dobrze, że napisałyście coś. współczuję teściowej, wiem,że rozmawiałysmy juz o tym ale własnie jestem po wizycie mojej i też muszę cos napisać, bo ciagle rozpamietuję niektóre jej słowa. ja wiem, że ona bardzo kocha swojego wnuka i chce dla niego jak najlepiej, ale jeśli mówi, że ma wystajace żebra, jest mizerny, bo nie wyglada tłusciutko jak dzieci w telewizji, to co ja mam myśleć? a szczytem wszystkiego było zdanie, ze kubie zeby wyszły za wcześnie. to co, mam mu wybić, bo babcia uwaza, że dziecko w wieku 4 miesiecy nie powinno miec zebów? ale u mnie pocieszajace jest to, że teściowa przyjeżdza raz na miesiąc, a z tego co piszesz ty masz ja na miejscu. a jeszcze bardzie poruszyli mnie twoi sasiedzi. nie cierpię jak ktos wtraca się w nie swoje sprawy, a najbardzie nie lubię tego, ze zawsze sa obecni wtedy gdy nie trzeba. czy jeśli trzeba w czyms pomóc to też tak chetnie się toba zajmują?
        emi - a propos zębów: gratulacje. bedziesz moim następnym argumentem w tłumaczeniu tesciowej, że nie tylko kuba ma juz zeby.
        karolka - jak tam w pracy? radzisz sobie bez dominiki? zdjecia małej ogladalismy z kubą. był niezwykle zainteresowany.
        magda - zgadzam się z tobą w kwestii zmian jakim podlegaja nasze dzieci, zresztą nie tylko one. to prawda: raz jest lepiej, raz gorzej. i spodobało mi się, że uważasz, że niekoniecznie trzeba tresować dzieci. kuba nigdy nie zasnął sam, troche to moze niewygodne, ale nie mam serca zostawiac go do wypłakania. zresztą i tak to nie działa: młody jest bardzo towarzyski.
        katos - też widziała zdjecia olafka - na jednym wyglada jak lew - król lew oczywiście. ciekawa jestem jak podajesz banana. zbieram się od dłuzszego czasu, żeby dac kubie, ale troche sie boję. dziwne, bo raczej przyzwyczajam kubę usilnie to innych posiłków niz mleko, ale jakiś mam opór w kwestii banana.
        zabuniek - zazdroszczę słońca!!! nie wiesz nawet jak bardzo. czytałam post na niemowlaku o smoczku: kuba też niesmoczkowy, własciwie nie wiem dlaczego. najpierw, żeby ssał pierś, teraz, gdy juz nie karmię, tak zostało...
        abepe - zmartwiła mnie twoja migrena, ale jak napisałas następnego posta to chyba w porzadku? księgarnia była w 2002, więc jest szansa, że gdzies tam mnie zoczyłaś. co do odwiedzin męża: zapraszam, może ty też przyjedziesz? tylko chyba nie pytajcie o entę, bo takiej mnie tam nie znają. raczej o renatę i to z dzieckiem, bo mam imienniczkę. co do enty to tak nazywała mnie w dzieciństwie siostra
        agapolo- jeszcze raz dzięki za listę.
        nie, juz wiecej nie piszę, bo chyba przesadziłam (zboczenie zawodowe). jeśli chcecie zobaczyć świeże zdjecia kuby (nareszcie uśmiechniętego) zapraszam na dzieci wrześniowe. też jestem ciekawa do kogo kuba jest bardziej podobny
        duzo zdrowia, ucałujcie piękne dzieciaczki
        renata
        • katos Re: nie tłumaczę się, że bardzo długie;) 09.02.04, 12:00
          Witam i pozdrawiam wszystkie mamy
          Moje posty nie są takie długie ale ja też tak ciekawie nie potrafię pisać. Za
          to uwielbiam czytać wasze posty te długi i krótkie. Widze że organizujecie
          spotkanie mam. Ja w Warszawie jeszcze nigdy nie byłam i raczej jak na razie
          nie będę miała taiej możliwości sad Ale wszystkim mamom życze udanego spotkania
          w cudownej pogody.
          Co do pogody to Zabuniek zazdroszcze Ci. Ja tak tęsknię za wiosną to moja
          ulubiona pora roku. Ostatnio jednak zauważyłam że wiosny u nas nie ma albo
          jest bardzo króciutka. Po zimie od razu przychodzi lato.
          U nas w domu też panuje grypa. Na szczęście i nieszczęście mały zaraził się
          tylko katarkiem /który nie daje mu w nocy spaćsad/ Ja grype już mam 3 tydzień.

          Co do bananów to ja daję małemu razem z jabłuszkiem ale tylko od czasu do
          czasu no i oczywiście nie całego. On samego jabłuszka nie lubi. Jak podaję mu
          kaszkę /to też czasami/ to też dodaję banana i wtedy jest trochę słodsza i
          małemu bardziej smakuje. Moje znajome też podają swoim dzieciom banana. Jednak
          to indywidualny wybór. Niektórzy są przeciwni aby podawać tak wcześnie banany.
          Jednak i tak u nas przoduje marchewka. A ostatnio nawet jadł jabłuszko z
          owocami leśnymi - też smakowało. Już nie pamiętam czy z Gerbera czy z Hippa?
          Pozdrawiamy: Kasia i Olafek
          • zabuniek jestescie urocze 09.02.04, 14:50
            i macie wiecej slonca w sobie niz cala Hiszpania!!!
            AGAPOLO - wielkie dzieki za liste - zestaw, powoli sie zaprzyjazniam ze
            wszystkimi dziewczynami i dzieki Tobie o ile latwiej!!!
            Ja tez uwielbiam czytac i dlugi i krotkie posty emam

            ENTA1 -
            wspolczuje! JA tez pierwszy okres po narodzinach Elenki - strasznie przeszlam.
            Oj bolalo bardzosad Podobno nastepne mniej bola? Zobaczymy.
            TEsciowa - to pocieszajace ze nie jestem sama w tym temacie. Kiedys WAm opisze
            wiecej, na razie na sama mysl reka mi opadla. Myslalam ze tylko tesciowe
            Hiszpanki moga byc takie meczace...Lacze sie w bolu.
            Witam Kube u NIESMOKOWsmile
            Chcialam zobaczyc jego nowe zdjecia, ale nie otwieraja sie, nie wiem czemu. Wam
            tez?
            Ja tez nie potrafie zostawic dziecka placzacego...

            KATOS - szkoda, ze nie zobaczysz sie z dziewczynami. Moze nam opisza, a moze
            zdjecie zrobia?wink

            Zawsze jak zaczynam do Was pisac Elenka sie budzi....i teraz mam tylko 1 reke
            do pisania. To koncze, potem opowiem wiecej.
            Buziaczki.
        • asia_z Re: nie tłumaczę się, że bardzo długie;) 09.02.04, 14:45
          smile)
          dluzsza nieobecnosc na forum zdecydowanie mi nie sluzy smile
          jak pisala magda - zaliczylismy z Krzysiem szpital. zaliczylismy, Krzys jako
          pacjent, a ja jako mama nocujaca na foteliku smile bylismy na litewskiej - i musze
          Wam przyznac, ze po tych wszytskich strasznych opowiesciach o szpitalach balam
          sie, a nie bylo wcale tak bardzo zle. Krzys mial zapalenie oskrzeli -
          najprawdopodobniej (znow nie na pewno, eh!) spowodowane alergia - przez tydzien
          walczylismy "wziewami" i oklepywaniem, potem dostal niestety - hydrocortizon,
          ten pomogl bardzo szybko - zobaczymy jak zareaguje na "odstawianie", bo
          odstawiamy od wczoraj smile
          teraz o warunkach w szpitalu: przede wszytskim (choc to wazne raczej dla
          starszych maluszkow) - jest milo i czysto. mamy moga kozystac z lodowki i
          czajnika, kiepsko z lazienka (sa dwa kibelki na oddzial), nie bylo problemow z
          zostawaniem na noc - choc miejsce spania trzeba sobie zorganizowac samemu.
          w kazdym razie dalo sie przezyc smile

          i po dwa slowa do Was:
          magda6811: jesli masz jeszcze klopoty z chrzcinami - fantastyczni ludzie sa w
          kosciele Sw. Anny, na Krakowskim Przedmiesciu. My tam mielismy slub
          (ekumeniczny, po wizycie w 'rodzinnych' parafiach wydawal sie niemozliwy do
          zrealizowania) i chrzcilismy Julke (tez 'ekumenicznie')
          witka: mieszkamy nad jeziorkiem goclawskim, moze chodzicie tu gdzies na
          spacerki?
          marta el: Krzys tez urodzil sie na Solcu! o 12.29, musialysmy byc tam
          jednoczesnie, ale zbieg okolicznosci smile)
          no i WOZEK..smile Jula miala pegperego pliko, ale poszedl "do ludzi" i juz nei
          wrocil smile teraz szukam znow czegos lekkiego i wygodnego do skladania, pewnie
          bedzie graco citysport, w dodatku przystepny cenowo (chyba 330 smile przy okazji:
          poswiecilam troche czasu na szukanie wozkow i wiecie co? na allegro nowe wozki
          potrafia byc o duzo tansze niz w smyku!
          pozdrawiam cieplutko,
          asia (wawa praga pld smile))
          • agapolo Nowe zdjęcie Pata 09.02.04, 15:22
            Przedstawiam z dumą jak rośnie moj synek Patuś.

            Aga
            • agapolo Re: Nowe zdjęcie Pata 09.02.04, 15:29
              Przedstawiam mojego syneczka, bo pierwszym razem nie wkleiłam skrótu, gapcia
              ze mnie smile.
              Żeby je zobaczyć trzeba otworzyć komentarze.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10167534
              • zabuniek zdjecia 09.02.04, 16:05
                Obejrzalysmy z Elenka zdjecia. Cos w konfiguracji mialam zle...
                Ale fajne chlopaki.
                ENTA1 - Kuba przesliczny - to cala Ty wedlug mnie, Elencia smiala sie do niego

                AGAPOLO - no masz powod do domu!!! Patys jest przecudowny. Elenka powiedziala
                mu cos, prosze przekaz: Aplata ta...

                To i ja zapraszam co chlopaki Wasze powiedza do mojego aniolka (upadlego w nocy
                bo duzo je):
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10543652
                "Jesli nie cieszy cie to, co masz
                czy mozesz byc szczesliwy majac wiecej?"
                • zabuniek Re: zdjecia 09.02.04, 16:07
                  powod do dumy !!!! chcialam napisac
                  Z elenka na reku trudno mi klikac
                  przepraszam
                  • anulkag1 ciągle w domu 09.02.04, 16:57
                    hello
                    chyba dołączę do mam z depresją, ale nie z powodu teściowej - tą mam b. ciepłą,
                    serdeczną, wspierającą, po prostu najlepszą jaką można sobie wymarzyć- ale z
                    powodu gnicia w domu. Najpierw z powodu choroby Antka, a teraz powstrzymuje nas
                    pogoda. Mimo to, wierzę, że wiosna niedługo nadejdzie.
                    Popieram pomysł, aby spotkanie zorganizować nad morzem (może latem?), a
                    najlepiej w okolicach Gdyni. Na pewno wszystkim dzieciaczkom dobrze by to
                    zrobiło.

                    Aneta: Przepraszam za ten skrót - Witawa czyli Witomino i tak - za falochronem.
                    Rozumiem, że spotkamy się tam w kwietniu. Nie mogę się doczekać.

                    Asia: Widzę, że naszych synków połączyła ta sama... choroba. Trzymam kciuki,
                    żeby jednak to nie było na tle alergicznym. My jeszcze nie mamy potwierdzenia w
                    postaci wyników badania, ale się łudzę, że nie. życzę zdrowia!

                    Dzisiaj spróbowałam nakarmić Antka odciągniętym pokarmem (z butli) i przy
                    okazji sama posmakowałam - pycha! Młody początkowo był niechętny, ale w końcu
                    wypił całą przygotowaną porcję i z ulgą (mam nadzieję) powrócił do cyca. Chcę
                    go przyzwyczaić do butli, bo w marcu jedziemy na narty do Włoch i chciałabym
                    trochę poszaleć po stokach, a nie zamartwiać się, że Antek może zgłodniał.

                    byle do wiosny
                    pozdrawiam
                    Ania
                    • abepe Re: ciągle w domu 09.02.04, 21:03
                      Dobry wieczór!

                      Basiu – mam nadzieję, że już się wypłakałaś, Twoja historia jest przecież
                      optymistyczna i niesie pozytywne przesłanie – nie poddawać się, bo zawsze jest
                      szansa na zdrowie. Jesteś tu z nami i JEST też Amanda. Tej ważnej rzeczy
                      nauczyłam się na studiach – jeżeli nawet mówią, że prawdopodobieństwo
                      wyzdrowienia wynosi 10 % to każdy pojedynczy człowiek ma 50% szans znaleźć się
                      w grupie uzdrowionych. Bardzo kiedyś chciałam pracować w szpitalu i pomagać
                      ciężko chorym ludziom. Załatwiłam sobie praktyki w jednej z klinik akademii
                      medycznej, gdzie leżały kobiety po histerektomii poddawane właśnie
                      naświetlaniom. Były różne – niektóre walczące o przeżycie, bardzo dzielne i
                      świadome, inne udające, że choroba nie istnieje, jeszcze inne zupełnie załamane
                      i czekające na koniec. Najgorsza była postawa lekarzy, podczas obchodów z
                      oburzeniem patrzyłam, jak tylko kazali podciągać tym biednym kobietom koszule,
                      żeby je obejrzeć i ponaciskać im brzuchy, nie zastanawiając się, że traktują je
                      jak przedmioty. Lęk w oczach tych kobiet był ogromny. Tylko jeden lekarz siadał
                      na łóżku, brał za rękę i pytał o samopoczucie. I tylko ten właśnie lekarz
                      odnosił się do mnie z sympatią, chociaż zdarzyło się, że zabrałam pacjentkę do
                      siebie, podczas gdy on właśnie miał obchód. Nie pracuję jednak w szpitalu,
                      ponieważ tam nikt nie potrzebuje, żeby ktoś pacjentom zawracał głowę głupotami
                      w stylu „pomoc w znalezieniu sił do walki z chorobą”. Oby żadna z nas i nikt z
                      naszych bliskich nigdy nie musiała tak cierpieć.
                      Magdo – trzymamy kciuki za Twoją Mamę.

                      Myślę też o lęku o zdrowie dziecka. Zastanawiałam się nad problemem
                      dziedziczenia chorób przy okazji akcji banku krwi pępowinowej. Jestem z obu
                      stron obciążona białaczką ( ojciec mamy, matka ojca) i pobranie krwi
                      pępowinowej w naszym przypadku ma sens. Mam nadzieję, że przy następnym
                      porodzie będzie nas na to stać. Pociesza mnie jednak to, że medycyna bardzo się
                      rozwija i nasze dzieci maja szansę na cudowne leki albo zahamowanie ekspansji
                      różnych strasznych chorób.

                      Mąż wczoraj nalegał, żebym koniecznie napisała, że nasz synek też zaczął się
                      turlać – bardzo mu się spodobało, leży na swojej piankowej puzzle-macie i myk
                      na brzuszek po misia, zaraz myk na plecki, bo bliżej do kocura itd. Trzeba
                      dokupić i dopiąć następne części układanki. Dziś w łóżeczku też starał się na
                      brzuszek ale nóżki zaczepiały się o szczebelki i problem...Ach, zamówiłam w
                      Bobomarkecie kilka zabawek, już nie mogę się doczekać.

                      Też czekamy na wiosnę, bo postanowiliśmy zasiać marchewkę, a może by tak
                      pouprawiać dynię, brokułka itd. Planujemy zamach na ogród teściów, bo nasz pod
                      domem wychuchany przez mojego ojca za bardzo reprezentacyjny na marchewkę. Ale
                      rośnie grusza z pysznymi gruszkami. A fajnie byłoby latem karmić małego
                      własnymi uprawami (niepryskane!). I już nie mogę doczekać się kocyka na
                      trawniku i wypraw do lasu (chcemy kupić jakieś nosidło ze stelażem).

                      Renata – migrena jest moja wierną towarzyszką od jakich 15 lat, liczyłam na to,
                      że po porodzie mi przejdzie (uregulują mi się sprawy hormonalne) ale dobrze, że
                      chociaż w ciąży była mniej dokuczliwa. Co do „wizyty” mojego męża, to on po
                      prostu trochę naśmiewa się z naszych loginów (moje abepe to po prostu inicjały
                      imienia i dwu nazwisk). To wszystko z zazdrości. Bardzo ładny ten uśmiechnięty
                      filozof, faktycznie wykapana mama.

                      Asiu_z – miło, że są teraz takie szpitale.

                      Aniu – mam nadzieję na to pływanie ale musze dobrze wykombinować jak dojechać
                      (w marcu przerabiamy wreszcie samochód na trochę-więcej-osobowy-niż dwa ale mąż
                      musi mnie przywieść, bo ja niezmotoryzowana a dworce SKM w Gdyni niezbyt
                      przyjazne dla wózków.

                      Pozdrowienia dla pociągających, obolałych i odwiedzanych przez złe teściowe

                      Aneta
                      • jasko_mama Re: ciągle w domu 09.02.04, 22:26
                        Hej Dziołszki!
                        Witam po weekendzie. Wyjatkowo tym razem sie rozpisałyście, ale nie szkodzi
                        piszcie, piszcie... smile

                        Wiola, a właściwie Dimka oraz Aneta a właściwie Grześ gratulacje za turlanki :-
                        ) Amanda juz nieżle sobie radzi z przewrotkami w tą i z powrotem, ale ciagle
                        to dla niej prawie nadludzki wysiłek, więc o turlaniu się jeszcze nie ma mowy.

                        Aneta Amanda też tak sympatycznie odwraca sie na boczek do karmienia, jak ja
                        to kocham!, a jak jest bardzo głodna to wścieka się zanim wyciągam cycka-
                        najlepiej żebym chodziła nago to wtedy dostęp byłby non stop!

                        Magda trzymam kciuki za chrzest Stefanka i oczywiście za mamę – wierzę, że
                        będzie dobrze i będzie w pełni sił cieszyła się z uroczystości wnuczka.

                        Dołaczam do mam niesmoków i do mam niebutelkowców i do mam niekubków itd...
                        Wczoraj coś mnie naszło, że muszę zacząć odzwyczajać Amandę od ssania kciuka,
                        no i ślęczałam nad łóżeczkiem wciskając jej smoczek, bez rezultatu – tylko
                        męczyła się z zasniecięm, mąż się denerwował, że ją męczę, a ja potem miałam
                        wyrzuty sumienia, że nie powinnam, ona jest przecież taka malutka. No i w nocy
                        wyczytałam jeszcze w jednej z ksiązek, że ssanie kciuka to pierwszy krok w
                        kierunku kontrolowania własnego ciała i własnych emocji i tylko własne
                        negatywne skojarzenia z ssaniem kciuka wplywaja na nasze opinie – no i już
                        bardzo zrobiło mi się głupio....
                        A z nowości jedzeniowych - trochę chwyciła jabłuszko z kleikiem ryżowym, ale
                        chyba ją wysypało – takie krosteczki jak potówki, więc musze zaprzestać.
                        Spróbuję teraz marchewkę – kupiłam Gerbera, bo rzeczywiście Bobovity ma w
                        składzie oprócz marchwi mąkę ryżową i zagęszczony sok winogronowy – nie wiem
                        po co tak kombinują. Bardzo ich polubiłam za świetny poradnik żywieniowy, jaki
                        mi przysłali, ale zastanowię się nad produktami.

                        No właśnie Dziewczyny jak u Was z okresem? szczególnie te karmiące piersią? U
                        mnie jeszcze nic, w sumie to nie tęsknię, ale tak z ciekawości. Koleżanka ze
                        szkoły rodzenia dostała bardzo szybko po 8 tyg po porodzie i cały czas ma dużo
                        gorzej niż przed ciążą. Dziwne, bo wszyscy twierdzą, że powinno się poprawić...

                        Aneta, dzieki już trochę lepiej. Taka pomoc psychologa w szpitalu jest bardzo
                        potrzebna. Strasznie wspominam mój pobyt na Klinicznej, straszny bałagan,
                        wszystko w biegu, łącznie z obchodami, 10 operacji dziennie – hurtowy obrót
                        pacjentami, a nie leczenie. Niektóre babki nawet kilka dni po operacji nie
                        wiedziały co im było i jakie jest dalsze leczenie. A już najbardziej
                        wstrząsnął mną przypadek z pomyleniem kart pacjentek na obchodzie i jednej z
                        nich powiedziano, że niestety ma przerzuty i czeka ją kolejna chemia, chociaż
                        poprzedniego dnia usłyszała coś odmiennego. Ryczała jak bóbr i nie mogła się
                        uspokoić – koszmar ostatnich miesięcy wrócił, mąż poszedł porozmawiać z
                        lekarzem i okazało się, ze chodziło o pacjentkę z sali obok tylko karta sie
                        zawieruszyła. Straszne!!! Na szczęście moja siostra jest położną, więc
                        przyjeżdżała do mnie codziennie i opiekowała się przy okazji cała naszą salą
                        co pozwoliło łagodniej przetrwać ten trudny okres, ale wiele babek trafia tam
                        z bardzo odległych miejscowości i rodzina po prostu nie może ich odwiedzić i
                        wtedy zostaja same z trudnymi problemami. Opuszczając Kliniczną nie odwróciłam
                        się, żeby tam nigdy nie wrócić, choć do przesądnych ludzi nie należę. Oby
                        lekarze byli przychylniejsi takim osobom jak Ty Aneto i patrzyli na pacjenta
                        jak na człowieka, a nie jak na obiekt badań.

                        pozdrowionka papa
                        Basia
                        • jasko_mama niespodzianka kulinarna :-) 09.02.04, 22:57
                          No i jeszcze niespodzianka – obiecany przepis na sajgonki męża. Okazało się,
                          że nie wziął go z jakiejś wymyslnej książki, tylko przepis pochodzi... z
                          opakowania papieru ryżowego, a więc:
                          nadzienie na 8-10 sztuk:
                          - 3 grzyby mun moczyć przez 20 min w goracej wodzie, kapelusze pokroić w paski
                          (nóżki do kosza)
                          - 20g makaronu sojowego wrzucić do wrzątku i zostawić na 3 min pod
                          przykryciem, odcedzić pokroić w paski o dł. 5 cm
                          - średnia marchew, cebula, 3 liscie kapusty pekińskiej – drobno pokroić
                          - 200g mielonego mięsa
                          - jajko
                          - 10g kiełków sojowych
                          - 2 łyżki sosu sojowego
                          - sól pieprz do smaku
                          - wszystko razem wymieszać, a raczej zagnieść
                          oprócz tego oczywiście potrzebny jest papier ryżowy
                          przyrzadzanie:
                          - płatki papieru ryżowego zanurzyć w letniej wodzie i polożyć na deskę aż
                          zmiękną
                          - nałożyć nadzienie i zwinąć (tak jak krokiety)
                          - smażyć na głębokim oleju do osiagnięcia złotobrązowego koloru (bardzo dobrze
                          sprawdza się frytownica)
                          - można podawac z sosem słodko-pikantnym (poczatkowo nie wierzyłam, że takie
                          zestawienie jest możliwe, ale smakuje naprawdę nieźle)

                          Powyzsza ilość to tak na przekąskę dla dwóch osób, więc od razu polecam co
                          najmniej podwójna porcję, bo roboty z nimi troszkę jest, więc przynajmniej
                          wypada trochę sie pozajadać.
                          Wszystkie produkty sa do dostania np. w hipermarketach, wypróbowane mamy Tao-
                          Tao.
                          smacznego !!! smile)))

                          pozdrawiamy
                          Basia i Arek
    • emi23 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.02.04, 23:11
      Witam. Nie było mnie tylko dwa dni, a tu takie zaległości w czytaniu.
      Jestem jeszcze trochę nowa i potrzebuję nieco czasu, żeby nauczyć się
      wszystkich imion mam i ich pociech. Za wszelkie gartulacje dziękuję w
      imieniu swoim i juniora. Ja tak naprawdę mam na imię Angelika a Jędruś -
      Andrzej Michał (Michał po tatusiu).Chyba moje imię średnio mi się podoba
      (chociaż mąż twierdzi inaczej)dlatego podałam skrót od drugiego (które
      jest jeszcze gorsze ha ha), ale Emi na mnie mówi mój tata i to nawet mi
      sie podoba bo jest krótkie. Szczerze mnie też to forum wciągnęło, a tu
      za pasem sesja i 2 egzaminy podobno nie groźne, ale stwierdzę to jak je
      zdam. Teraz Jędrula śpi pod okiem babci, a ja zamiast się uczyć to
      oczywiście siedzę na forum.
      Dzisiaj zrobiłam Jędruli wolne od soków, bo wczoraj zrobiłam sobie dzień
      rozpusty i zjadłam mango, ale na szczęście mały nie dostał uczulenia.
      Jutro będziemy próbować sok z marchwi i jabłuszka. Junior uwielbia jak
      nosi się go na rękach i teraz nie zawsze chce poleżeć sam, co daje
      wszystkim głośno do zrozumienia. Tak śmiesznie robi deskę i nadyma się
      pokazując swoje groźne zęby. Co do terminu spotkania to koniec marca
      chyba jest dobrym terminem. Mam nadzieję, że będzie ciepło. I tym
      akcentem kończę - pozdrawiając wszystkich.
      PS. Jakiego wydawnictwa jest ta książka o usypaniu? Może się przydać.PA
      • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.02.04, 10:45
        cześć dziewczyny,
        ale się posunęłyśmy do przodu-już ponad 700 postó!Brawo!
        Nie było mnie cały weekend a tu taki postęp.
        Odpoczywałam u rodziców w Płocku.Pojechałam na zasłużone ferie po sesjismile a
        męża i psa zostawiłam w domusmile)
        Było bardzo fajnie,odpoczęłam i jestem bardzo zadowolona-chyba dlatego że już
        po sesji.A ty Emi gdzie studiujesz i co?
        Przyłączam się do klubu niesmoczkowiczów.Mój Adaś niestety się nie lubi
        smoka.Ale z butelki je ślicznie.Daję mu już soki jabłowe,przeciery różne,kaszkę
        i kleik.Kleik dziś dałam pierwszy raz i za dużo mi się zrobiło,ale to
        przynajmniej pies skorzystałsmile)
        Co do spotkania to każdy termin mi pasuje-byle by ciepło było.Już się nie mogę
        doczekać ciepełka,bo wtedy przesadzę Adasia do spacerówki,bo mi już gondola
        zbrzydła.Marta,ale ci zazdroszczę Mutsysmile Ja mam PegPerego,ale gdzie mi do
        ciebiesmileSuper stelaż.To może cię czasem widuję na spacerach bo Mutsy to żadkość
        jak na razie a parę razy widziałam taki na Kasztanowej Alei.Ja chodzę z czarnym
        psem więc tak mnie rozpoznasz.Ale ostatnio chodzi opiekunka bo ja miałam sesję.

        Mój Adaś się jeszcze nie przekręca sam na plecki.Już prawie,prawie,ale ....
        Może za gruby jest- ponad 8kg smile)
        Gratuluję wszystkim przekręcalskim dzieciomsmile i ich mamom.Niedługo do was
        dołączymy smile

        Podziwiam was jak sobie świetnie radzicie i jakie jesteście do tego
        pogodne.Szczególnie te których dzieci chorują- trzymam kciuki.

        Dzis ładne słoneczko więc dzięń od razu nastraja pozytywnie.

        pozdrawiam,
        Justyna mama Adasia z Kabat.
        • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.02.04, 11:22
          Cześć Kobietki,
          dzisiaj chyba Wam troszke posmęce, ale taki czas w mym życiu sad
          W zeszłym tygodniu mój dziadek - jedyny, trafiła do szpitala. Rokowania były
          marne więc wsadzili go na oddział intensywnej opieki paliatywnej ?!?!
          Po 12 godzinach okazało się, ze wszystko sie ustabilizowało, ale dziadka z tego
          oddziału nie przenieśli. Wczoraj robili dodatkowe badania i okazało się, że ma
          raka oskrzeli sad Do czwartu czekamy na potwierdzenie czy "zwierzak" jest
          złośliwy czy nie... Najgorsze jest to, ze dziadek jak sie o tym dowiedział,
          zaczął opierdzielać cały personel szpitala, powiedział, że nie bedzie sie leczył
          i wogóle to on chce umierąc w domu. Istny horror sad
          Przepraszam, ale musiałam sie wygadać....
          Ostatnio doszłam do wniosku, ze moje życie towarzyskie ograniczyło sie do
          rodziny i spacerków z dzieckiem. No i jeszcze tweraz doszła praca...Jak
          studiowałam to pracowałam na cały etat w przedszkolu - 40 godzin w tygodniu, bo
          to społeczne było, do tego studia dzienne. Kontakt z ludźmi na uczelni znikomy.
          Koleżanki sie bawiły, a ja praca, uczelnia i sen i tak na okrągło. Póżniej
          ciąża, koniec studiów...Koleżanki zaczęły szukac pracy, a ja miałam już czas na
          zabawy...Teraz mam dziecko, czas na prace, zabawy a koleżanki dopiero się
          wykazują w pracy, nie maja czasu na nic...Jakoś sie wyminęłam z równieśnikami sad
          Tak na prawde, to jedyne miejsce do pogadania to to forum i GG.
          Dobra, teraz troszke miłych rzeczy smile
          Renatko i pozostałe kobitki - w pracy jest super, mam takie małe odsapnięcie od
          swojego dziecka, mimo, że z innymi dzićmi smile Mała zaczęła się szybciej rozwijać
          jak nie jest tylko z mama. Babcia ma inne pomysły, opiekunak inne i to
          widać...Polecam takie parę godzin odpoczynku od dziecka i dziecka od mamy smile
          Basiu, ja też walczyłam z kciukiem Dominiki i nic nie wyszło. Smoczek latał po
          całym pokoju, a ją to bawiło smileNa razie tylko z kciukiem zasypia...
          Justyna Miska też nie chce robić przewrotek. Co lepsze wygina sie w takie
          wielkie C, ze powinna poleciec na brzuszek nie raz. Skubaniec mały potrafi
          bardzo szybko złapać równowagę i sama sie broni w ten sposób przed przewrotkami....
          Uf, tyle bym jeszcze popisała, ale musze zbierać sie do pracy sad
          życze miłego dnia i pozdrawiam
      • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.02.04, 10:50
        acha,
        i jeszcze do dziewczyn które tak jak ja mają bzika na puncie wózków.
        Jaki wózek chcecie kupić?Parasolkę?Bo ja chyba tak ale nie mogę się zdecydować
        czy:
        1.PegPerego Pliko
        2.Inglesina Max
        3.ABC Design Tempo Light
        4.Maxi Cosi
        5.BabyDreams Raider,Sport lub Travel.

        Moze macie już jakieś typy?
        A może szukacie czegoś zupełnie innego?
        podzielcie się doświadczeniami.
        pozdrawiam.
        Justyna.
        • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.02.04, 11:29
          Hm, ja tez mysle oparasolce i chcę ją kupic jeszcze przed majem - cholerny vat smile
          Juz sie rozglądałam i po krótkim spacerku po sklepach moje typy są następujące:
          1. nowiutka propozycja Implastu, wózeknazywa sie orbit - jest produkcji
          holenderskiej i dopiero zaczynaja go wprowadzac do sklepów, rozsądna cena około
          250zł
          2. chicco cady - fajne nawet na zime, ma dodatkowo śpiworek, troszke małe
          zaufanie mam do stelażą...
          3. BBC - sentyment, teraz mamy spacerówe, była gondola i nosidło - wszystko na
          stelażu elit, sama parasolka niezbyt droga jakieś 400zł, ale troszkę ciężka
          4. Inglesina max jest tez na liście choć cena troszkę mnie przeraża 700zł
          5. Polak - parasolka polska, toporna ale sie sprawdza - znajomi maja, a ich
          dziecko psuje wszystko, tego wózka nie zdązył jeszcze popsuć smile
          Pozdrawiam
          • anulkag1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.02.04, 15:48
            hurra! Okazało się, że Antek jednak nie jest alergikiem - chyba wymodliłam.
            Dzień dziś piękny i nareszcie byliśmy na spacerze. Antek wcześniej na spacerach
            zasypiał natychmiast po wyjściu z domu, a teraz wytrzymał chyba z 10 minut.
            Jaki on już jest duży. Czy Wam też się wydaje, że Wasze dzieci strasznie szybko
            rosną? Niedługo wstanie i pójdzie do szkoły smile
            pozdrawiam
            Ania
    • gryziaczek Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.02.04, 19:01
      pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy.Uzupelnie dane:
      Gryziaczek Ewa, Warszawa Mokotow, mama Krzysia urodzonego w szpitalu na solcu
      12.09.Spacerujemy codziennie w parku Lazienkowskim.Maly zaczol przewrotki, ale
      w jedna strone z plecow na brzuszek w druga strone nie.Przed nami nowy etap
      mama wraca do pracy. Od poniedzialku Krzys zostanie z babcia,trzymajcie kciuki
      (za babcie )

      • czarka77 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.02.04, 19:13
        Kochane mamy: na początek to, o czym zawsze zapominam: Wasze dzieciaczki na
        zdjęciach są śliczne. Mój mąż jest tak zapracowany ostatnio, że nie mam go jak
        namówić na zeskanowanie kilku fotek naszej Natalii.
        MAGDO6811. Ja mieszkam rzut beretem od Wawelberga. Od Powążkowskiej trochę
        dalej, na skrzyżowaniu Górczewskiej i Sokołowskiej. Może jak będzie trochę
        cieplej, udadzą się nam wspólne spacerki?
        Nasza Nata też urządziła nam którejś nocy wędrówkę ludów: „zeszła” z łóżka,
        czyli materaca, poduszki, która była przy nim, aż trafiła na podłogę i dalej
        się turlać nie dała rady. W środku błogiego snu obudził nas krzyk na całe
        mieszkanie. Siadamy na łóżku, a dziecka nie ma! Nic się jej oczywiście nie
        stało, ale ja przez godzinę nie mogłam zasnąć, tak mi waliło serce (Natalia
        spała po minucie od przystawienia do piersi). A mój mąż-muzyk jest po szkole
        estradowej: śpiewa, gra na gitarze i pianinie, ale i tak nie pracuje w
        zawodzie : - (((( Choć przez 3 lata był organistą katedralnym, serio.
        KRĘGOSŁUPY. Ja przez ostatnie miesiące ciąży byłam na zwolnieniu z powodu
        takich bólów kręgosłupa, które uniemożliwiały mi siedzenie. Teraz też nie jest
        dobrze (noszenie i spanie w pozycji umożliwiającej ssanie powoduje, ze już od
        rana nie mogę się ruszać), dlatego wiem, co to znaczy – B.MARTO, współczuję,
        domyślam się, jaki to straszliwy ból...
        MARCHEW. Po marchwi Gerbera kupa była dokładnie taka, jak zawartość słoiczka –
        może bardziej gęsta, bez śluzu. Ale to i tak chyba niedobrze, prawda? Co teraz?
        Sam brokuł i kaszka ryżowa? A kiedy banan, ziemniak, zupka? Przecież muszę iść
        do pracy!
        WAGA. U mnie na duuuużym minuuuusie, mąż się złości, bo wszystko ze mnie spada
        (dół) albo jest w wiadomym miejscu za ciasne (góra) i co kilka dni musze
        uzupełniać braki w garderobie. I dobrze, przynajmniej mam pretekst, żeby coś
        sobie kupić.
        AGNIESZKO-GAGARIN. Jak Wasze zdrówko?Ja też mam pilną potrzebę wiosny! Mam
        jakąś późnozimową depresję: trzeba nosić tyle ubrań, na dworze szaro, zimno.
        Marzę o zieleni, zapachu pękających pąków, ciepłym wietrze... Ach, kiedy to już
        będzie?!!!
        AGAPOLO. Statystyką zajmę się już we czwartek, może na weekend będzie ładnie.
        Ale nie chcę ci jej zabierać, chcę Cię wspomóc w nagrodę za Twoją skrupulatność
        i cierpliwość. Zrobię tabelę, poproszę męża o wrzucenie na serwer, będę czuwać,
        ale chciałabym, żebyś Ty też od czasu do czasu zerknęła i coś podpowiedziała
        czy zasugerowała, OK?
        ENTA. A ja się nie mogę doczekać na powrót kobiecości. Wiesz, chodzi też o
        zmiany w kwestii łóżka : - ))). Mam kochanego, cierpliwego męża, ale współczuję
        mu tej przymusowej abstynencji. Jedna moja koleżanka czekała rok!!! aż
        wylądowała z potwornym bólem na izbie przyjęć.
        ABEPE. Dzięki za rekord, bo bałam się, że może ja mam jakieś skrzywienie
        humanistyczne albo jestem chora, że tyle piszę, Twój post mnie podbudował,
        świetnie się go czytało.
        TEŚCIOWE. Kurcze, co z nimi jest? Póki nie wyszłam za mąż, myślałam, że dowcipy
        o teściowych są tak niesprawiedliwe jak o blondynkach (zgadnijcie, jaki mam
        kolor włosów : - ))). Ale okazuje się, że to wredne babska, a wyjątki tylko
        potwierdzają regułę. U mnie też nie jest różowo, ale na szczęście jeszcze nie
        tragicznie. Staram się nie rozpamiętywać pewnych spraw, jestem na etapie
        usprawiedliwiania i szukania lepszych stron.
        SMOCZKI. Natka też niesmoczkowa! Najgorzej z soczkami – jeśli podajemy
        łyżeczką, to wszystko ląduje na śliniakach czy bluzeczkach. Ale od 2 tygodni
        mamy butelkę canpol ze smokiem fast i nawet się udaje. A to któraś butelka i
        rodzaj smoka z kolei, mam nadzieję, że ostatni.
        MĄŻ I FORUM. A mój mąż ma swoje własne forum, piszą z facetami o jakichś
        samocchodach (MAM NADZIEJĘ, ŻE O SAMOCHODACH ; - ))), więc się ze mnie nie
        naśmiewa.
        KAROLKA. Trzymam kciuki za dziadka. Napisz koniecznie, jak wyniki, może lekarze
        tylko zawracają głowę? Ja jednego przez raka już nie mam. Staraj się z nim być
        jak najdłużej, ja żałuję, że ze swoim rzadko się spotykałam.
        JUSTAKOKO. My kupiliśmy parasolkę Inglesiny, jest super. W porównaniu ze
        spacerówką lekko się prowadzi, fajnie się składa. Może sprawia wrażenie zbyt
        kruche,j, ale to jest patrasolka – delikatna rzecz : - ))). Serio, jak na razie
        (miesiąc) jesteśmy zadowoleni. Zwłaszcza że kupiliśmy używaną w doskonałym
        stanie za 2 stówki.
        MAŁE DUŻE. Tak, teraz dopiero, jak i Ty, Aniu, zauważam, że moje dziecko, choć
        malutkie – rośnie bardzo szybko. Ostatnio porządkowałam rzeczy Natalii z 1-3 m-
        cy. Nie mogłam sobie przypomnieć, jak była maciupka. A teraz po 10 minutach
        noszenia mam ręce do ziemi. Jeszcze trochę i będę jej zakładać tornister. No
        ale ciągle jest łysa, a ja marzę o kitkach!!!
        EWO. Trzymam kciuki za Ciebie, babcię i Krzysia. My mieliśmy wczoraj próbę
        generalną. Tata był z córką od 9.00 do 14. I udało się, dziecko było najedzone
        (kaszką), szczęśliwe i spało sobie, kiedy wróciłam. Mam nadzieję, że i u Was
        nie będzie najgorzej. Zaczynam od 1 marca.
        INNE BABKI. Była u mnie koleżanka z liceum, studiuje drugi fakultet –
        przegadałyśmy z pół nocy. Powiedziała, że zazdrości mi domu, męża, dziecka,
        pracy, ona jeszcze nie ma jak o tym myśleć. A ja chyba do tej pory się nie
        zastanawiałam – jakoś tak samo się działo: ślub, praca, dom, ciąża, kochana
        Natka. Boję się, że nie umiem docenić swojego szczęścia, że traktuję je jak
        standard. A przecież inni tego nie mają...

        Pozdrawiam Was gorąco, piszcie dużo i trzymajcie się ciepło, bo znów pada.
        Kasia











        Kochane mamy: na początek to, o czym zawsze zapominam: Wasze dzieciaczki na
        zdjęciach są śliczne. Mój mąż jest tak zapracowany ostatnio, że nie mam go jak
        namówić na zeskanowanie kilku fotek naszej Natalii.
        MAGDO6811. Ja mieszkam rzut beretem od Wawelberga. Od Powążkowskiej trochę
        dalej, na skrzyżowaniu Górczewskiej i Sokołowskiej. Może jak będzie trochę
        cieplej, udadzą się nam wspólne spacerki?
        Nasza Nata też urządziła nam którejś nocy wędrówkę ludów: „zeszła” z łóżka,
        czyli materaca, poduszki, która była przy nim, aż trafiła na podłogę i dalej
        się turlać nie dała rady. W środku błogiego snu obudził nas krzyk na całe
        mieszkanie. Siadamy na łóżku, a dziecka nie ma! Nic się jej oczywiście nie
        stało, ale ja przez godzinę nie mogłam zasnąć, tak mi waliło serce (Natalia
        spała po minucie od przystawienia do piersi). A mój mąż-muzyk jest po szkole
        estradowej: śpiewa, gra na gitarze i pianinie, ale i tak nie pracuje w
        zawodzie : - (((( Choć przez 3 lata był organistą katedralnym, serio.
        KRĘGOSŁUPY. Ja przez ostatnie miesiące ciąży byłam na zwolnieniu z powodu
        takich bólów kręgosłupa, które uniemożliwiały mi siedzenie. Teraz też nie jest
        dobrze (noszenie i spanie w pozycji umożliwiającej ssanie powoduje, ze już od
        rana nie mogę się ruszać), dlatego wiem, co to znaczy – B.MARTO, współczuję,
        domyślam się, jaki to straszliwy ból...
        MARCHEW. Po marchwi Gerbera kupa była dokładnie taka, jak zawartość słoiczka –
        może bardziej gęsta, bez śluzu. Ale to i tak chyba niedobrze, prawda? Co teraz?
        Sam brokuł i kaszka ryżowa? A kiedy banan, ziemniak, zupka? Przecież muszę iść
        do pracy!
        WAGA. U mnie na duuuużym minuuuusie, mąż się złości, bo wszystko ze mnie spada
        (dół) albo jest w wiadomym miejscu za ciasne (góra) i co kilka dni musze
        uzupełniać braki w garderobie. I dobrze, przynajmniej mam pretekst, żeby coś
        sobie kupić.
        AGNIESZKO-GAGARIN. Jak Wasze zdrówko?Ja też mam pilną potrzebę wiosny! Mam
        jakąś późnozimową depresję: trzeba nosić tyle ubrań, na dworze szaro, zimno.
        Marzę o zieleni, zapachu pękających pąków, ciepłym wietrze... Ach, kiedy to już
        będzie?!!!
        AGAPOLO. Statystyką zajmę się już we czwartek, może na weekend będzie ładnie.
        Ale nie chcę ci jej zabierać, chcę Cię wspomóc w nagrodę za Twoją skrupulatność
        i cierpliwość. Zrobię tabelę, poproszę męża o wrzucenie na serwer, bę
        • magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.02.04, 23:02
          Dziewczyny - o co chodzi z tymi "parasolkami"? Chyba nie jestem "au courant",
          bo mi takie okreslenie kojarzy sie li i jedynie z wozkiem dla starszych dzieci,
          bez mozliwosci lezenia a tu CZARKA pisze, ze od miesiaca uzywa, kolejne z Was
          juz kupuja a ja pewnie do kwietnia w gondoli bede Stefa spacerowac. Nie ma sie
          co spieszyc, jak juz wyjdzie z gondoli, tak nigdy juz do niej nie wroci, az mi
          smutno na sama mysl, chos, of course, spacerowka to znaczy tez WIOSNA!!!
          WAGA - nie waze sie, ale jest mnie coraz mniej. Jem, jem, jem, mysle o
          jedzeniu, snie o jedzeniu, caly czas umieram z glodu. Stef wysysa wszystkie
          soki...
          OKRES - Basiu, ja nadal nie mam i pewnie bedzie tak az przestane karmic, tak
          bylo przy Agatce
          ----a propos----CZARKA, co ma okres do abstynencji? Wytlumacz o co chodzi, bo
          sie pogubilam.
          CZARKA - rzeczywiscie przejezdzam kolo Sokolowskiej/Gorczewskiej ilekroc wioze
          Agatke. Czy to taki wysoki dom, co go niedawno otynkowali? Chetnie sie umowie
          na spacer jak sie zrobi cieplej, mam nadzieje, ze Ty na etacie naukowym
          bedziesz miewala wolne popoludnia - odbiore Agate ze Stefem i sie gdzies
          wybierzemy.
          KUPA a MARCHEW - to normalne, ze kupy maja taki kolor, jak podane wczesniej
          warzywa. Sprawdzalam to i na dyni, wszystko tak ma byc. CZARKA - jesli nie ma
          sluzu, to wszystko w porzadku, ale zastanow sie jeszcze nad konsystencja - czy
          wczesniej byla lepsza? Czy widzisz radykalna zmiane? Bardzo rzadko spotyka sie
          alergie na marchew, ale sie zdarza, choc musialaby miec Natka wyjatkowego
          pecha. Probuj dalej - obserwuj skore.
          AGAPOLO - kolejne gratulacje i podziekowania - lista!!!!
          Pomyslalam sobie, ze jak sie zgromadzimy na naszym zlocie (tlum mam z wozkami -
          ale bedzie widok!) to moze warto byloby miec plakietki z loginami i takież
          przypiac do wozkow, bo sie nie polapiemy, co Wy na to???
          ABEPE - moze dobrze, ze Twoj maz poprzestal na marzeniach o muzykologii.
          Wlasciwie trudno po nich znalezc prace. Ja mialam wyjatkowe szczescie. Moja
          promotorka wyrzucona z Radia w stanie wojennym wracala tam w 1992 roku i
          zaproponowala mi prace w polowie studiow. Od tego czasu pracuje w Radiowej
          Dwojce (Program 2) i robie audycje o muzyce dawnej - sredniowiecze, renesans,
          barok, prowadze rozne bloki. Nigdy nie marzylam o zostaniu dziennikarka, ale
          poki co nie zmieniam.
          "USNIJ WRESZCIE" - nie wiem, jakie to wydawnictwo, ale nie kupie tej ksiazki.
          Zainwestuje raczej w duzy materac, zebysmy mogli zrobic sobie
          rodzinny "barłóg", bo póki co akcja "Marsjanie" trwa i musze spac z Agatka,
          zeby jej w nocy nie porwali.
          KAROLKA - jak sie traci dziadkow, to sie traci dziecinstwo. Moja jedna
          najukochansza Babcia jest w swietnej formie (Poznanianka zreszta) i dzieki
          temu, jak wpycha we mnie ciastka i kaze wlozyc czapke to ciagle czuje sie jak
          mala-magdusia, ktorej juz nie ma.
          RENATO - jesli tylko bede w Krakowie przyjde do Ciebie do ksiegarni. Kto wie,
          moze mimo roznych przeciwnosci uda nam sie skoczyc na 5 dni na narty...
          Nocne caluski, to co chcecie sie spotkac 28 marca czy 4 kwietnia?
          • witka06 Re:dzis wreszcie sloneczko! 11.02.04, 10:35
            Witam szystkie mamusie,

            Basiu bardzo Ci wspolczuje przykrych przezyc i doskonale rozumiem. Ja rowniez
            mialam klopoty, ktore niestety zaczely sie bardzo wczesnie , bo w wieku 14 lat.
            Sprawy kobiece, jak to sie mowi. Dlugo nie bylo wiadomo co. cudem przezylam.
            operacja. Tyle, ze to dopiero byl poczatek. Co miesiac na zabieg, narkoza. W
            koncu chcieli mi powycinac macice i wszystko. Na szczescie moja mam zachowala
            jakos zdrowy rozsadek I wywiozla mnie do kliniki. Tam kilka kolejnych zabiegow
            i …dzis mam Dimke. Ale ciaza to tez byl stres. Lezalam oczywiscie na
            obserwacji. Lekarze nie mieli pojecia jak zachowa sie organizm. Dzieki Bogu
            wszystko poszlo dobrze.
            Chyba dlatego tez zawsze chcialam miec syna!
            Mnie tez zdarzylo sie pomylenie pacjentek. Podawano mi leki innej dziewczyny, a
            jej moje. Powiedziano mi,ze wychodze do domu, a jej ze operacja przed nia. Do
            wieczornego obchodu ja skakalam w niebo, a ona plakala. Wieczorem poraz kolejny
            moj swiat sie zawalil.
            Mam coraz wieksza ochote skorzystac z przepisu, ale pewnie nie uda mi sie tego
            zrobic. Jestem antytalencie kulinarne.

            Magdo, zycze zdrowia I mimo wszystko optymizmu dla Ciebie I Twojej mamy.
            Rowniez jestem za Lazienkami, a marcowy termin jak najbardziej mi
            odpowiada.Pomysl z plakietkami swietny!!

            Ja mam za soba niestety tylko 3 lata akordeonu! Szkoda, ze zarzucilam
            cwiczenie, ale to dzieki kolejnemu cudownemu nauczycielowi, ktory pral nmnie po
            lapach I zamykal w sali obok, jak tylko nie dopracowalam jakiegos menuetu.
            Czasami siedzialam tam kilka godzin. Potem przychodzil I pytal, czy juz
            wszystko poprawilam. Ubzdural sobie,ze jestem jego najpepsza uczennica. Ciagal
            mnie na wszytskie popisy itp. Dostalam nawet w prezencie od szkoly akoredeon.
            Piekny bordowy Weltmeister. Niestety nie wytrzymalam presji. Pewnego razu
            poszlam na egzamin I specjalnie go oblalam. Nie zagralam prawie nic. A dyrekcja
            I tak mnie puscila do nastepnej klasy!!!
            Raz trzymal mnie tak dlugo, ze po lekcji kiedy chcialam wstac okazalo sie, ze
            mam tak zdretwiale nogi, ze nie moge. Runelam pod pianino jak kloda uderzajac
            glowa o pedaly. Ale bylo zamieszanie!! To by bylo na tyle "milych" wspomnien.
            Uwielbiam skrzypce!
            Trzymam kciuki, zeby w tej parafii nie robili problemow.

            Emi, gratulacje dla Jedrusia, 2 zeby!! A my juz na ten pierwszy czekamy i
            czekamy!powodzenia na egzaminach!

            Jesli chodzi o zasypianie, to tez nie moglabym sluchac jak Dimka placze, wiec
            tego rodzju metody odpadaja.

            Aneto, ja rowniez zastanawiam sie nad studiami, kolejna filologia. Musialabym
            isc na dzienne, bo inne odpadaja ze wzgledu na cene.ale kto zostanie z
            malym?????? Poki co zapisalam sie na kurs jezykowy, zeby chociaz 2 razy miec
            wrazenie,ze robie cos dla siebie, co sparwia mi przyjemnosc.
            Masz racje,ze w naszych szpitalach nie ma mowy o opiece psychologicznej, co ja
            mowie o opiece, o ludzkim podejsciu do pacjenta. Ja po rocznej wloczedze po
            szpitalach bardzo dlugo nie moglam dojsc do siebie I to niestety odbilo sie na
            moim calym zyciu. Tym bardziej,ze nie lezalam na odzialach dziececych a z
            doroslymi kobietami I tak tez bylam traktowana. W ogole ta cala sytucja byla
            dla mnie nie do ogarniecia.

            Agapolo, Wielkie podziekowania za uzupelnienie listy.

            Asiu_z, dobrze,ze pobyt w szpitalu nie byl tak okropny jak wszytskim nam sie
            wydawalo. A gdzie to jeziorko goclawskie? Ja wprawdzie wlocze sie po calej
            okolicy, ale jakos nie zauwazylam. Jeszcze raz duzo zdrowka.

            Justyna, zazdroszcze wyjazdu do rodzicow. Tez sie wybieramy w piatek, ale to
            stoi pod duzym znakiem zapytania z powodu pogody. Mam taka ochote pobyc chociaz
            tydzien w innym miejscu I z ludzmi przede wszystkim. Caly czas trzymam
            kciuki,zeby pogoda sie poprawila.

            Aniu, u nas rowniez zmiana. Dima przesypial zawsze caly spacer, a teraz potrafi
            nawet oka nie zmruzyc. Zwykle robi sobie tylko krotka drzemke. Oj rosna
            dzieciaczki, rosna!
            Dobrze, ze Antos nie ma alergii. Za to my chyba tak, tyle ze jeszcze nie
            wiadomo na co. Dimce wyszly jakies suche placki na skorze w kilku miejscach.
            Chyba czeka mnie powrot do diety z czasow noworodka buuu

            Czarka, niezly wam numer Natalka zrobila. oj chyba tez serce by mi walilo.
            Taka kupa to normalne po marchwi. Najgorsza jest chyba po brokulach!!

            Ja tez jeszcze nie mam okresu. boje sie co to bedzie znowu jak sie zacznie.

            Karolka, zyczenia zdrowia dla dziadka.

            Bylismy wczoraj u lekarza. Dima wazy 7700g i ma 63 cm. Pediatra stwierdzila, ze
            to troche za malo cm ??????

            Koncze, bo przez to, to juz na pewno trudno bedzie przebrnac.
            Wszystkim duzo zdrowka,
            wiola
            • czarka77 Re:dzis wreszcie sloneczko! 11.02.04, 10:54
              MAGDO DROGA! Ależ masz ciekawą pracę!!!
              Moja „parasolka” ma daszek, mocno sztywne oparcie i rozkłada się również do
              leżenia, z tym że ułożenie rączki jest inne niż w przypadku wózka głębokiego,
              tzn. tam, gdzie głowa dzidzi. Pozwalam sobie na wożenie Natki w spacerówce, bo
              w grudniu miałam upadek ze schodów, kiedy znosiłam wózek głęboki z półpiętra
              (tam mam wejście do windy). Nikomu nic większego się nie stało, tylko stłukłam
              kolano i porwałam spodnie, ale mam dość takich przygód ze straszliwie ciężkim
              wózkiem, dlatego od razu zakochałam się w tej Inglesinie. Natka też nie
              narzeka – z pozycji lekko uniesionej ogląda świat przez jakieś 20 minut, a
              potem jej się nudzi i idzie spać, a ja opuszczam oparcie do poziomu.
              Aha, mój blok to nie ten ładny, co długo był brzydki, ale ostatni (albo
              pierwszy, zależy z której strony się patrzy) z ciągu szarych pięciopiętrowców z
              lat 50.
              Z tą łóżkową abstynencją to chodziło mi o to, że powrót okresu kojarzy mi się z
              powrotem płodności, działaniem innych hormonów i – co najważniejsze - powrotem
              pociągu płciowego, czyli OCHOTY NA SEX, której ciągle nie mam (a mój mąż ma : -
              ))). Czy jestem w wielkim błędzie, czy nie wiąże się to ze sobą (tzn. czy
              okres nie zapowiada w tym względzie „normalności”wink?
              Pomysł z plakietkami – super.
              A co z tym chrztem – czy się udało coś wskórać?
              WITKO! Ja też mam wspomnienia dziecięco-szpitalne. Takiej traumy nie da się
              wymazać z pamięci.
              A centymetrami Dimki się nie przejmuj, niekoniecznie dobrze go zmierzyli. Natka
              jest dość lekka, ledwo mieści się w siatce centylowej, a głowa według pomiaru w
              przychodni była prawie powyżej normy (w porównianiu z wagą) – 43 cm. Dopiero
              kiedy zmierzyła neurolog, a mierzyła 2 razy, okazało się, że wszystko jest OK –
              41,5 cm.
              Pocieszyłyście mnie z tymi kupkami, śluzu nie ma już od dawna, nawet jeśli ja
              przeholuję cytrusowo albo czekoladowo, chodziło mi tylko o kolor, ale skoro tak
              być musi, to w takim razie wracamy do marchwi.
              Słońce, ale znów coraz więcej na minusie. Dlatego trzymajcie się ciepło!
              • abepe do Magdy o jej pracy 11.02.04, 11:57
                Magdo! Właśnie przeczytałam Twojego posta. Adrenalina mi skoczyła więc piszę
                natychmiast. Chyba nie powiem mężowi co robisz, bo padnie trupem! Pracować w
                DWÓJCE!!!I robić audycje o muzyce barokowej!!!!!!!!!!!!!!!!!Jezus Maria, myślę,
                że oddał by wszystko (może poza Grzesiem) za taką robotę.
                Aneta
              • b.marta znowu smucę.... 11.02.04, 12:49
                Hej dziewczyny smile
                Wczoraj miałyśmy szczepienie, trochę się poprzechwalam wymiarami córy, chociaż pewnie tylko waga jest prawidłowa, bo te pomiary centymetrowe są niezbyt dokładne smile A więc Matusia ma 4 i pół miesiąca, waży 7860g, ma 68cm długości, głowa 42cm, klatka 43cm, a ciemiączko 1,5x1,5. Mój skarbek tylko chwilkę zapłakał gdy pielęgniarka wstrzykiwała szczepionkę, a zaraz potem zaczęła śmiać się w głos.Dostałyśmy od pani doktor zaświadczenie o potrzebach Matyldy, specjalnej diecie i kosztach wizyt u specjalistów, być może uda nam się zdobyć jakiś zasiłek opiekuńczy.
                Dziś prosiłam męża, żeby zastanowił się w jakiej formie chce złożyć swojej mamie życzenia imieninowe (czy chce się do niej przejść, zadzwonić, czy może drogą elektroniczną), powiedział, że wogóle nie ma na to ochoty. Ja chyba nigdy nie zrozumiem tej kobiety. Gdy Andrzej miał 7-8 lat zostawiła go u dziadków i wyprowadziła się do swojego nowego męża, który nie chciał zaakceptować go jako własnego dziecka. Przypomniało jej się o dziecku gdy poszedł do wojska i od tamtej pory grała super kochającą mamusię. Ostatnio gdy nasza sytuacja materialna się pogorszyła, zaczęła przychodzić i obarczać nas swoimi problemami z pracą (a raczej swoimi różnymi kombinacjami z pracą). W tej chwili siedzi sobie na zwolnieniu i nawet nie zajrzy zobaczyć wnuczki, nie wspomnę już o zapytaniu się czy nie trzeba mi w czymś pomóc. Dziadki już mają dosyć wydawania pieniędzy na nią, wychowali jej dziecko bez jakiejkolwiek pomocy z jej strony. Wczoraj byłam u niej pożyczyć pieniążków na szczepienie dla małej (niestety Mati musi mieć podawany krztusiec acelularny), nie było jej w domu, a jej mąż nie miał grosza, bo właśnie wysłał żonę, żeby zrobiła opłaty. Poszłam do mojej mamy, wyjęła ostatnie pieniążki z portfela, dała mi na szczepienie i mleko dla małej.
                Jedynie moja mama potrafi postawić się w naszej sytuacji i stara się nam pomóc ze wszystkich sił. Gdy przychodzi do mnie obie płaczemy nad Andrzejem. Nie potrafimy zrozumieć tego co on czuje, od samego początku niechciany przez matkę, która tylko na pokaz do ludzi gra kochającą i dobrą.

                Mój kręgosłup jest w stanie krytycznym, do tego doszły bóle miednicy i stawów (to wszystko powypadkowe), jestem na zastrzykach z Tramalu i Ketonalu. Ta pogoda mnie chyba wykończy. Najlepsze byłyby masaże jednak nie stać nas na takie przyjemności, cieszę się, że po zastrzykach przynajmniej tego bólu nie czuję smile

                Co do mojej wagi to wróciła ta sprzed ciąży 57kg, jednak nie we wszystkie rzeczy się mieszczę, ponieważ brzuszek pozostał, a ze względu na urazy ćwiczyć go nie mogę, biust się skurczył, ku mojej radości (mój mąż woli panie z małym biustem). Co do okresu, jestem na zastrzykach anty. - Depo Provera i krwawiłam tylko 7 tygodni po porodzie - to chyba była miesiączka smile. Mój ginekolog stwierdził, że jestem w tej lepszej grupie kobiet, u których krwawienie może wystąpić raz na pół roku lub raz na rok.

                Z kupkami Matusi też miałam niezłą zagadkę, najgorsze były po brokułach i jegodach (zielone), jednak konsystencja była taka jak zawsze więc w końcu doszłam do wniosku, że wszystko jest ok. Z nowości Mati zmieniła swoją dietę zupełnie, nasza pediatra zgodziła się na podawanie małej wszystkich produktów dozwolonych od 5 miesiąca. Na śniadanie Matusia zjada 210ml mleczka Bebilonu AR, drugie śniadanie to 180ml Bebiko 1 z kleikiem ryżowym (w tej chwili malinowym) podawane przez butelkę z dziubkiem zamiast smoczka (strasznie gęste wychodzi), 3 śniadanie to pół słoiczka deserku Gerbera z kilku owoców (jabłka + dodatki, bo samych jabłek Matunia nie może), później butla 180ml Bebilonu AR i czas na obiadek - pół słoiczka zupki Gerbera (była już jarzynaowa, marchwiowa z ryżem, jarzynowa z brokułami, jedynie zupka z dyni była bee smile ), po obiadku jeszcze dwie butle Bebilonu AR po 180ml, i na kolację przed snem ostatnia porcja 240ml mleczka (oczywiście też AR). Czekam aż Mati zacznie jeść większe porcje zupek, wtedy będę mogła sama jej gotować. Z posiłków 'ekstremalnych' raz dostała od mojej mamy czekoladę do polizania (oczy jak 5zł, a później dąsania na mamę, że nie pozwala takich pyszności jeść smile ), a wczoraj dostała odrobinkę banana skrobanego łyżeczką (mniam), po tych doświadczeniach nic małej nie dolegało smile Martwi mnie tylko troszkę, że Matusia nie ma ochoty na picie (soczki, herbatki, itd.) w ciągu miesiąca wypija może 50ml płynów. Ciemiączko jest ok, i pani doktor mówi, żebym się nie zamartwiała, bo widocznie małej nie trzeba więcej płynów, no ale w końcu jestem matką i już zawsze się będę zamartwiać smile
                Dziewczyny serdeczne współczucia dla wszystkich, które mają podejrzenia o niechciane zwierzaki, a także dla Waszych rodzin. Moja mama poinformowała mnie wczoraj, że ma stan przedzawałowy dolnej ściany serca. Nie wyobrażam sobie życia bez niej, ale to wszystko przeze mnie, ciągle zamartwiała się o mnie, mój stan zdrowia, a teraz nasze problemy finansowe. Strasznie mi ciężko z tym wszystkim. Bądźcie ze swoimi bliskimi tak długo jak możecie, i bądźcie z nimi całym sercem. Teraz to jest dla nich najważniejsze. Ja jestem myślami z Wami.
                Bardzo bym chciała się z Wami spotkać, jednak mimo, że mieszkam bardzo blisko stolicy, będzie to raczej niemożliwe sad
                Trzymajcie się kochane cieplutko. Dziękuję Wam bardzo za wsparcie i za to, że jesteście. Mam się komu wyżalić, szkoda, że nie możecie mnie przytulić smile Przyjaciółki pracują, a ze znajopmych mało kto ma ochotę patrzeć i słuchać nagle smutnej i zdołowanej Marty.
                Całuski dla Was i kochanych brzdąców...
                Kończę bo Matuśka wstała na butlę i mnie nawołuje smile
                • gagarin3 A u nas pada śnieg, puszysty, biały... 11.02.04, 14:28
                  Witam!
                  Szcególnie Gosię I Tomka smile
                  Jestem już wśród żywych i choć przygnieciona terminami i tymczasowym zajęciem, nie mogę sobie pozwolić nawet na chwilową absencję...
                  MARTA jestem zdruzgotana ilością pożywienia, jakie pochłania Twoja Matylda... Piotruś nie je nawet połowy tego, o kaszkach, czy mleczku typu AR nawet nie wspominam, bo coś takiego w ogóle nie isnieje w jego jadłospisie... Jest już po czternastej, a on zjadl dopiero dwa razy po 80 ml NAN 2 HA i słoiczek jabłuszka... Już teraz zaglądam na wątki dotyczące niejadków, bo jak tak dalej pójdzie zawitam do grona matek z takimi problemami... Wiele dziewczyn przypuszcza, że dzieci dziedziczą po rodzicach problemy z apetytem. Ja niestety byłam strasznym niejadkiem, normalnie jeść zaczęłam dopiero... w maturalnej klasie i wtedy tez nabrałam "ludzkiego wyglądu" (Wcześniej zdarzyło mi się ważyć 43 kg przy 170 cm wzrostu... Do tej pory pamiętam te niewybredne przezwiska, jakie się za mną ciągnęły przez te lata). Dziś co prawda nie ma po tym śladu, a po ciąży zostało mi kilka nadprogramowych kilogramów. Jakoś nie potrafię się tym przejmować, gdy ktoś przez tyle lat zmagał się z niedowagą, inaczej postrzega swoje krągłości smile W każdym razie, brakuje mi już sił, gdy moje dziecko nie chce jeść - na przykład przez siedem godzin, po czym wypija taką ilość mleczka, że chce mi się płakać...
                  MAGDA myślę o Twojej mamie i wierzę, że wszystko będzie dobrze. Nie wyobrażam sobie życia bez naszych rodzicielek... Obiecuję, że częściej będziemy słuchać "dwójki", może uda nam się trafić na Twoją audycję... Co do spotkania, naturalnie bardzo bym chciała się na nie stawić, ale to nie będzie możliwe. To za daleka wyprawa jak dla Piotrusia. Ciężko mu "wysiedzieć" godzinę w foteliku, a co dopiero sześć.. Może kiedyś, jak będzie starszy, będzie miał bogatsze menu i zacznie lepiej sypiać w nocy... Pozostaje mi tylko zazdrość brzydka i nadzieja na solidną relację z Waszego zlotu... Do wizyty u neurochirurga coraz bliżej. Mój niepokój sięgnie zenitu za pięć dni, na razie staram się o tym nie myśleć, chociaż to bardzo trudne... Zawsze, gdy przekraczam próg szpitala mam łzy w oczach i potem łykam je stojąc w kolejce do rejestracji... Tak sobie myślę, że gdyby udało mi się nie rozpłakać na "dzień dobry", to byłoby dobrze... Pozdrawiam Was gorąco...
                  Agnieszka

                  To dość dziwne, że się wypowiadam,
                  wszak życie znam tylko z opowiadań...
                • agapolo nowa wiadomość 11.02.04, 14:39
                  Cześć kobietki,
                  zacznę od Ciebie MARTULKO, kurcze jak ja Ciebie lubię, żeby nie było Ci tak
                  smutno zasypałam Cię e-mailami, aż Ci się pewnie skrzynka zapchała. Jeśli tak
                  przepraszamsmile i mocno ściskam, na wiosnę na pewno wybieram się do stolicy i
                  postaram się aby był to termin spotkania z wami mamusie i przyjadę po Ciebie
                  chocbyś nie chciała,chyba że nie możesz ze względów zdrowotnychsad do Grójca
                  mam niedalekosmile
                  Kochana jak mogę Ci pomóc?
                  Odezwij się prosze na priva.

                  SZCZEPIENIE My byliśmy dzisiaj na szczepieniu, Patuś dostał trzy szczepionki i
                  był bardzo dzielny, płakał tylko przy wstrzykiwaniu zawartości, niestety moja
                  niewiedza o infanrixie teraz wychodzi i zamiast jednego ukłucia moje dziecko
                  musi przecierpieć trzy. Dodatkowo robiliśmy morfologię bo jakis taki bledziuch
                  ten mój chłopak, na szczęście wszystko jest ok! Za to od 11:30 patuś spiąc
                  walczy z zarazkami z pobudką na uzupełnienie płynów. Poza tym zaczęła nam się
                  pocić główka i zwiększamy dawkę vigantolu i multicebionu, aby zapobiec
                  ewentualnej krzywicy. Patuś waży 6880g i ma 73 cm.

                  POWRÓT DO KOBIECOŚCI- co ja mam powiedzieć jeśli mam reguralnie miesiączkę od
                  pierwszego miesiąca po porodzie? No co i do tego kilkakrotnie boleśniejszą ale
                  i ochote na sex tez mam od pierwszych dni.

                  TERAPEUTYCZNA ROLA FORUM-chyba naprawde coś w tym jest, kiedy na świat
                  przychodzi dziecko, chcąc czy nie chcąc musimy przystosowac nasze zycie do
                  jego rytmu, kończą się nocne wypady, imprezy, a i kolezanki coraz rzadziej
                  przychodzą. a komu można się wyżalic o problemach z dzieckiem jak nie ammusiom
                  które mają podobne problemy. Do tego wszystkiego wiele z was jest bardzo
                  ciepłymi osobami...

                  CHOROBY-nie umiem pisać na ten temat, nie umiem rozmawiać, choroby wyzwalają
                  we mnie lęk i obawy. Madzia, Karolka trzymajcie się...

                  SKORPIONICE:- MADZIA urodzilam się 19 listopada, Twoja praca naprawde zrobiła
                  na mnie duże wrażenie. Pracowac w Dwójce to naprawdę coś. Gratuluję, chciałoby
                  się napisać jestem z Ciebie dumnasmile

                  ZDJĘCIA:Zamieściłam na forum zobaczcie nowe zdjecia Patulka, są jeszcze gorące
                  i są to chyba wreszcie jakieś normalne zdjęcia, bo wcześniejsze- niezbyt udane
                  a to z racji takiej, że nie mamy swojej cyfrówki i kto przyjdzie i zrobi
                  zdjęcie Patusiowi takie wklejam, tych było troszkę więcej niż jedno więc było
                  z czego wybieraćsmile
                  Zapraszam serdecznie do zobaczenia mojego największego małego szczęścia
                  (oczywiście nowe zdjęcia w komentarzach).

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10167534
                  AGULKA I PATULEK


    • gosia1505 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.02.04, 14:05
      po raz pierwszy piszę na forum, choć nie pierwszy raz je odwiedzam. Chęć
      pochwalenia się synkiem przełamała w końcu moje opory. No więc jestem mamą
      wrześniowego synka. Tomek urodził się 12.09.2003 i od tej pory jest całym moim
      światem.Dzisiaj to już "kawał chłopa" czyli ponad 7 kilogarmów szczęścia!
      • zabuniek Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.02.04, 16:37
        Witajcie dziewczyny!
        Witajcie szczegolnie goraco nowe kobitki Sussie z Zuzienka i Gosia z kawalem
        chlopa wink Tomkiem.

        Tak czytam i czytam Wasze listy i wlasciwie najchetniej bym skopiowala i
        podpisala sie...
        Wszystko co piszecie to jakby i o mnie.

        Jestem dumna ze wszytkich kobitek na tym forum. Same widzicie - dopiero Was
        odkrylam i juz gora prania, nie posprzatane – ciagle tylko jestem z Wami i
        solidaryzuje sie i martwie sie i trzymam kciuki za rozwiazanie pomysle
        wszystkich problemow!

        CZARKA - ciekawa jestem nowych zdjec.
        KREGOSLUP - tez mnie boli od dzwigania wozka. Tu tez mam winde do polpietra. I
        wiele sklepow ze schodami. Genialni Ci architekci.
        WAGA – u mnie na plusie 3kg, ale juz sie nie martwie, tlumacze sobie, ze zawsze
        bylam troche za chuda, bo i mam 180cm. Tylko chcialabym sie zmiescic w spodnie,
        bo nie mam juz w czym chodzic....
        OKRES – u mnie bardzo bolesny, szczegolnie pare dni przed. A ochota jest
        ciaglewink
        TESCIOWA – bardzo sie staralam zaprzyjaznic (generalnie staram sie ludzi nie
        krytykowac, i nie potrafie sie klocic), ale nie udalo mi sie i juz
        zrezygnowalam...bardzo mi dokucza – chyba nigdy mi nie przebaczy ze nie jestem
        Hiszpanka (ciagle mi powtarza ze jej syn powinien sie ozenic z Hiszpanka, wtedy
        ona nie cierpialaby tak bardzo(?), ze nie lubie sie malowac (ona jest
        fryzjerka, juz od lat chce mi umalowac wlosy na blond, jestem blondynka, ale wg
        niej musze byc jeszcze jasniejsza. nigdy nie podoba jej sie moj wyglad), ze
        jestem inna niz ona (dla mnie nie tak istotna jest strona materialna tego
        swiata, najwazniejsza rodzina, milosc, moj maz to samo chodzace serce i choc
        nie bedziemy moze nigdy bogaci jestesmy szczesliwi...), ze mam tez swoje zdanie
        i inne poglady (wszystko robi zeby mnie zmusic zostawic Elenke u niej, o ktorej
        mowi moja corka – ona ma 2 synow, i isc do pracy – ona nawet 2 dni nie byla z
        1szym synem czyli moim mezem...), wsciekla ze radze sobie sama. Najbardziej
        denerwuje mnie, ze wtraca sie do wszytkiego. W 2002 r. jeszcze mieszkalismy w
        Polsce, bylam w ciazy i poronilam (dziwie sie ze to pisze, bo mi ciagle trudno
        nawet myslec). Swiat mi sie zawalil. Wlasciwie do narodzin Elenki nie wierzylam
        ze wszystko bedzie dobrze...ktos kto tego nie przezyl, moze i nie zrozumie, ale
        cierpialam strasznie. To wiecie co mi powiedziala przez telefon jak wrocilam ze
        szpitala – ze cieszy sie, bo tak by sie martwila ze jest tak daleko od swojego
        wnuczka/wnuczki....A tu jak przyjechalismy juz z mysla zamieszkania na stale –
        kazdemu obcemu na ulicy opowiadala o tym co sie stalo, mimo prosb ze to mnie
        bardzo boli. Ryczalam jak bobr po kazdym spotkaniu z nia. Teraz tylko powtarza
        mi (juz od ciazy) ze ja sie dla niej nic nie licze, ze liczy sie tylko dziecko.
        I najbardzej denerwuje mnie ze mowi – “jako ze nie wygladam na babcie – bede
        wszystkim mowic ze Elena to moja corka”. I tez tak ciagle na nia mowi,
        traktujac jak zabawke. Mieszkamy na szczescie daleko – staram sie unikac, ale w
        koncu to matka meza. CO robic...Tesc wspanialy, swiety czlowiek. Reszta Rodziny
        tez wspaniala. Nie wiem czy to ja jestem jakas przewrazliwiona...ale serio
        staralam sie bardzo.
        SAMOTNOSC W MACIERZYNSTWIE – tu w Hiszpanii ludzie zaczynaja myslec o dzieciach
        duzo duzo po 30tce. Mamy tylko jedna pare zaprzyjazniona z 2 letnim synkie.
        Reszta – niestety tez nie rozumie. Wspaniali ludzie ale troche sie oddalamy.
        Ostatnio kolega tlumaczyl ze przeciez gdybysmy poszli do kina to Elena na pewno
        bedzie spala bo przeciez tam ciemno...zeby jechac w gory do domku letniskowego
        albo pod namioty....itd. Same wiecie. Ale jeszcze troche i ruszymy....bo dzieci
        rzeczywiscie rosna jak na drozdzach!
        MAGDA tez podziwiam za piekna prace. Ja jestem architektem krajobrazu, ale tu
        nie istnieje na razie taki zawod (nie moge nostryfikowac dyplomu). Moj maz jest
        lesnikiem, choc teraz zajmuje sie wycena. Obydwoje zakochani w przyrodzie, a
        wynajmujemy mieszkanie w takim madryckim Ursynowie, tylko ze bardzo
        zanieczyszczonym. Marzy mi sie juz wlasne gniazdko. Ale ceny mieszkan sa
        kosmiczne...Ciesze sie na przyjazd do Polski na Swieta. Juz mamy bilety!!! I
        paszport Elence wlasnie dzis odebralam.
        KAROLKA – duzo calusow dla Dziadka!
        WITKA06 – podziwiam, ze tak dzielnie to wszystko znioslas i tak mi przykro ze
        tyle sie nacierpialas. Choc slon mi nadepnal na ucho (nawet moj pies uciekal z
        pokoju jak bralam do reki gitare, Elenka jest wierniejszym sluchaczem, cieszy
        sie jak jej spiewam, dzieci lubia kiczsmile) uwielbiam sluchac muzyki (skrzypce
        bardzo!).
        Mam taki fajny wykres – wzrost i waga dziecka. Chlopiec w 5 miesiacu moze wazyc
        od 6.1 kg do 9.1 (srednia 7.5) i dlugosc 60.5 cm do 69 cm (srednio 64.5) czyli
        Twoj Dimka wspaniale!!! Zreszta przeciez jesli rodzice wysocy to pewnie i
        dziecko wyzsze, jesli niscy to nizsze. I najgorzej zaczac porownywac. W tabeli
        sie miesci idealnie!!! Wiec nic sie nie martw.
        To oficjalne dane, moze sprobuje przeskanowac - tylko jak Wam to pokazac?
        Tabele sa fajne. I dla chlopcow i dziewczynek.
        BMARTA – wspolczuje i lacze sie w bolu. Nasi tesciowie tez nam nic nie
        pomagaja. Zyjemy od wyplaty do wyplaty ale juz postanowilismy nigdy o nic nie
        poprosic. Raz swiekra kupila ubranko dla Elenki wypominala mi jak to duzo ja
        kosztowala przez pare miesiecy. Wiem jakie to przykre. Mnie tez juz teraz
        wszystko jedno, jestem uprzejma jak sie widzimy, i staram sie szybko zapominac
        o tych rzeczach ktore do mnie mowi, itd. Ale tez mi najbadziej przykro jak
        traktuje meza (starszy syn)...aj szkoda gadac...Goraco serdecznie choc
        wirtualnie Cie przytulam!!!!! JA tez czasem tesknie za kims z kim by mozna
        sobie i poplakac a potem sie posmiac. A moi bliscy tez tak daleko, i jak mysle
        jak moi biedni rodzice nie moga sie nacieszyc wnusia. Ale nigdy zlego slowa mi
        nie mowia, zawsze zadowoleni i szukaja pozytywnych stron, mowiac ze jesli nam
        dobrze tu to i oni sie ciesza. Wlasnie - Rodzicow mam cudownych a ziecia
        uwielbiaja.
        GAGARIN – trzymam kciuki, szczegolnie duzo o Tobie mysle ze wzgledu na dzien
        urodzin Piotrusia.
        AGAPOLO – widzialam zdjecia – przecudny!!!!!!!!!!!!!!!!
        Moze i ja cos wkleje z nami, powiecie do kogo podobna,
        podobno do Taty najbardziej, ja nie wiem, ale mam nadzieje ze tak.
        SPACERY I SPANIE – moja gada do drzewek, lamp ulicznych i po ok. pol godziny
        zasypia.
        Przepraszam za taki chaos i w pisaniu (powoli zapominam jezyka polskiego?) i w
        zdjeciach (ale nie wiedzialam jak to sie robi i wyszlo jak wyszlo...)
        Sloneczne caluski dla Was dzielne e-Mamy i Wasze przekochane Maluszki!
        • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.02.04, 19:31
          Hej Dziewczyny!
          Jak tak zaczęłyśmy o tych choróbskach to okazuje się, że każda z nas bliżej lub
          dalej doświadczyła cierpień z tym związanych, jak to wszystko jest blisko i
          nigdy niewiadomo kiedy zaatakuje... strach myśleć sad Ale musimy trzymać się
          dzielnie i nie poddawać się, bo tylko wtedy mamy szanse jakoś przetrwać. Na
          szczęście jest forum, więc jest się gdzie wyżalić smile

          Marta, choć nie mogę naprawdę to tulę Cię mocno wirtualnie!!! Ale naprawdę ta
          Twoja Matylda to żarłoczek! smile Mi to sie marzy, żeby Amanda zjadła chociaż 50
          ml kaszki i trzy łyżeczki jabłuszka, albo przynajmniej wypiła moje mleko z
          butelki, a tu nic. Całe szczęście, że cycusia ciągnie, choć niedługo będzie to
          za mało, no i ja chciałabym też spokojnie wyjśc na jakieś 6 godz. i nie martwić
          się, ze mała głoduje.

          Wiola nie martw się o wzrost Dimki. U nas np. w ogóle nie mierzą dzieciaczków,
          tylko wymiar ciemieniowo-siedzeniowy, bo twierdzą, że ze względu na bioderka
          nie należy, a poza tym ten pomiar jest bardzo orientacyjny, więc nic nie daje.
          Współczuję Ci tego co przeszłaś i to w takim wieku, najważniejsze, ze się
          dobrze skończyło i możesz cieszyć się z macierzyństwa.

          Agnieszka Gagarin trzymam kciuki za wizytę u neurochirurga i okulisty!!!

          Byłam dzisiaj w pracy, żeby ostatecznie rozmówić się co dalej po urlopie. Po
          mojej ostatniej rozmowie z szefową stanęło na tym, ze najlepiej jak pójde na
          wychowawczy, bo ze zleceniami tak sobie, no i dla dziecka to najważniejszy
          okres w życiu itp. A teraz okazuje się, że najlepiej jak bym wróciła, bo ona
          już beze mnie nie daje rady, tyle narobiło sie roboty, a nie ma kto tego
          pociągnąć, bo asystenci nie są w stanie. No i masz Ci babo placek! Jak wszystko
          poukładałam bez pracy to teraz najlepiej jakbym wróciła. No oczywiście ona
          rozumie moją decyzję, będzie czekała, a jak zechcę wczesniej wrócić to ona
          bardzo chetnie, itp. Tego się obawiałam najbardziej, ale jak postanowiłam to
          nie ma odwrotu. Moge poprowadzić jakis projekt na zlecenie i to wystarczy.
          Tylko po co takie zamieszanie?

          A co do spotkania to ja 4 kwietnia nie mogę bo mam zjazd na studium, ale mnie
          nie bierzcie za bardzo pod uwagę bo i tak mój przyjazd stoi pod wielkim znakiem
          zapytania. To w końcu daleka droga, no chyba że samolotem? Air polonia wychodzi
          taniej niż pociąg, więc... tylko, że ląduje się na końcu świata, a z maluchem
          bez samochodu to ciężko, a może spotkałybyśmy się na Okęciu (haha). Zostańcie
          oczywiście przy Łazienkach, a może latem wybierzecie się nad morze?

          W sobote wyjeżdzamy do Berlina do mojej chrześniaczki, dużej, bo juz prawie
          dwuletniej Poli. Bardzo się cieszę, że parę dni odpoczniemy, szczególnie mąż,
          który ostatnio pracuje do późna. Zobaczymy jak Mała zniesie drogę, bo to jakieś
          6 godzin, ale mam nadzieję, ze będzie ok. No i wreszcie wypróbuje swój
          paszporcik, choć zdjęcie juz przeterminowane, bo z okresu jak miała niecałe 2
          miesiące. No i chyba ze dwa dni będę nadrabiać Wasze posty na forum...

          Obejrzałam nowe zdjęcia - ale fajowe chłopaki się szykuja dal Amandy!!!

          pozdrowionka papa
          Basia
      • gryziaczek Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.02.04, 22:23
        GOSIU1505 Witam cie serdecznie. Moj synus urodzil sie w tym samym dniu, co
        twoje szczescie.Cecha wspolna mam do noszenia 7,5 kg radosci. Pocieszam sie ,ze
        do 18 roku zycia nie bede musiala tego robic.
        MAGDO 6811 pozdrawiam, istnieje mozliwosc, ze w swiecie realnym sie mijalysmy,
        gdyz ja pracuje na Wawelberga.

        Bardzo sie ciesze ze spotkania w Lazienkach, nareszcie bede miala towarzystwo
        podczas wietrzenia malego.
        Serdecznosci dla wszystkich
    • emi23 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 11.02.04, 23:47
      Cześć dziewczyny. Dzisiaj wybrałam się na małe zakupy dla Jędrusia. Niby
      duzo nie kupiłam, a cieszy. Chciałam zobaczyć maty edukacyjne i stoliki
      do karmienia, ale jakoś nic nie wybrałam. Drewniane stoliki, które
      widziałam są nawet ładne, ale mam wrażenie, że mało stabilne i mi
      dzieciak z niego zleci. Jak znacie jakiś fajny sklep z takim sprzętem (w
      Warszawie) to chętnie skorzystam. Na razie mam jeszcze czas, bo Jędrula
      nie siedzi, ale strasznie się rwie do tego.
      Dzisiaj spróbowaliśmy pierwszy raz soczku marchwiowego z jabłuszkiem.
      Dałam mu 3 łyżeczki, bo dwie pierwsze i tak łapałam na śliniaku. Chyba
      będzie mu lepiej smakował niż sam jabłkowy.
      Justyno pozdrowienia dla Adasia. Ja studiuję Historię Sztuki na UW V rok
      (mam nadzieję, że ostatni).
      Karolka życzę, żeby, z dziadkiem było wszystko dobrze. Sama nie mam juz
      dziadków z obu stron, ale pamiętam jak dobrze ich mieć.
      Anulkag 1 gratulacje dla Antka. Ja tez mam wrażenie, że Jędruś szybko
      rośnie, szczególnie jak patrzę na ubranka, z których wyrósł. Pierwsze
      śpiochy schowałam do tzw. pudełka wspomnień, przechowuję tam też
      zaschniętą pępowinę, pierwsze zdjęcie z gazety itp.
      B.Marta byłam pod wrażeniem "diety" Matyldki. Musiałam nawet spojrzeć na datę jej urodzin. Młodsza o jeden dzień od Jędrka, a je tyle rzeczy.
      Junior je narazie tylko mleko i soczki.
      A w ogóle masz super imię, gdybyśmy mieli dziewczynkę to miała mieć na imię Marta Agnieszka.
      Magdo moja Mama miała kiedyś podejrzenia raka piersi, ale na szczęście nie sprawdziło się.
      Teraz natomiast ma problemy z sercem i kręgosłupem. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie jakby jej nie było.
      Co do mojej wagi dziewczyny to strasznie utyłam w ciąży 22 kg!!!!!! (przez słodycze).
      Teraz mam 62 kg (jeszcze 7 kg nadmiaru wg wagi sprzed ciąży), ale odchudzanie przy karmieniu piersią raczej nie wskazane.
      Gagarin mam nadzieję i życzę ci, aby wizyta okazała się pomyślna i wszystko było dobrze.
      Zabuniek Gratulacje teściowej no, no. Ja na swoją nie mogę narzekać i jak narazie zyczyłabym żeby wszystkie takie były.
      Jest ok. i zakochana w Jedrusiu, bo to narazie pierwszy wnuczek-chłopiec.
      Z powodu pierwszej ciązy współczuję szczerze. Ja miałam trochę problemów z zajściem i jak się dowiedziałam,
      że udało się to popłakałam się jak bóbr ze szczęścia. W drugim miesiącu zaczęłam krwawić i całą ciążę byłam na zwolnieniu.
      Pamiętam co wtedy przeżywałam chociaż to namiastka tego co ty przeżyłaś. Najważniejsze, że Elenka jest zdrowa i cudowna.
      Trzeba pozytywnie myśleć i nie przejmować się ludzkim gadaniem, bo mają wtedy satysfakcję.
      Witka ja kiedyś próbowałam nauczyć się na gitarze, ale tylko skończyło sie na próbie. Szkoda mi było moich bliskich ha, ha.
      Dzięki za gratulacje, Jak zaczynał ząbkować to chodził spać o 4 rano. Nie ma czego zazdrościć ha, ha.
      A w ogóle to wielkie uściski dla wszystkich mamusiek i dzieciaczków - są super. Przepraszam, że nie napisałam imiennie do wszystkich mam, ale
      wtedy zajęło by to dużo miejsca i nie chciałybyście czytać. Może nam też uda się dołączyć jakieś zdjęcie.
      Pozdrowienia i gratulacje dla mam i ich pociech, które do nas dołączyły.
      Pozdrawiam Emi mama Jędrusia (27.09.2003)
      • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.02.04, 10:34
        Czesc dziewczyny,

        Wreszcie poogladalam nowe zdjecia dzieciaczkow. Sliczne te Wasze pociechy.
        Radosne, z takim blyskiem w oku, slodkosci!!

        Magdo, rzeczywiscie masz bardzo interesujaca prace, ktora na pewno sprawia Ci
        wiele satysfakcji. Musze kiedys Cie odnalezc w radio. Z przyjemnoscia poslucham.

        Dziewczyny, Wy tak na powaznie z tymi spacerowkami?? Myslicie, ze dzieciaczki
        beda juz na nie gotowe. U nas jakos sie nie zapowiada na szybkie siedzonko.

        Marto, gratulacje dla Ciebie i Matusi. Zastanawiam sie, czy moj Dima znajdzie
        sobie jakas dziewczyne, skoro on taki kurczaczek, a kobitki jak widac niczego
        sobie!!!
        Matusia ladnie juz podjada!
        Ogromnie Ci wspolczenie sytuacji rodzinnej. Najwazniejsze, ze jestescie razem,
        ze Matusia pieknie rosnie. Glowa do gory!!!

        Oj, te tesciowe…..trzymajcie sie dzielnie I nie dajcie sie !
        Zabuniek, na szczescie te wszystkie okropnosci za nami. Teraz przyszedl czas na
        cieszenie sie naszymi malymi skarbkami I nie mozemy pozwolic, zeby cokolwiek to
        zmacilo.
        Dziekuje Wam za dobre slowo, mocno sciskam.

        Basiu, ja tu dzis musze podjac decyzje, czy wybrac sie jutro z malym 350km. Maz
        mowi,ze raczej nie, ale ja bardzo chce pojechac do rodzicow. A tu prosze , Ty
        wybierasz sie z Amanda za granice. Kurcze, chyba zadzwonie I powiem, zeby bral
        ten urlop. Chociaz szczerze mowiac to obawiam sie tej podrozy, pogoda nadal
        fatalna.

        Agnieszko (gagarinie), trzymamy mocno kciuki. Wszystko bedzie dobrze!

        Emi, ja tez powaznie zastanawialam sie nad historia sztuki, ale ostatcznie
        wybor padl na filologie klasyczna. Pod wzgledem znalezienia pracy to chyba te
        kierunki nie roznia sie zbyt od siebie prawda?? hihi

        Serdecznie witamy nowa wrzesnioweczke z Tomciem.

        Kochane mamusie sciskam mocno Was i slodkie dzieciaczki
        wiola

        • gosia1505 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.02.04, 12:33
          Cześć dziewczyny! Dziękuję za serdeczne powitanie! To miłe spotkać się z
          osobami ktore we wrześniu podobnie jak ja przeżywały chwile szczęścia . Wiecie,
          że to już 5 miesięcy temu? Jak patrzę na moją pociechę to mi sie wierzyć nie
          chce że tyle czasu już minęło i trochę mi szkoda, że tak szybko rośnie?!
          Dopiero był taki malutki!!!
          Największy żal czuję jak pomyślę, że od marca wracam do pracy i Tomuś musi się
          obejść bez mamy i jej cycusia. Z tym ostatnim jest szczególnie związany, bo to
          jego dotychczas jedyne żródło jedzonka.

          • enta1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.02.04, 22:20
            cześć dziewuszki!
            byliśmy dziś z jakubem na ostatnim szczepieniu. nareszcie. następne dopiero we ... wrześniu. bunisław waży 7530, długi jest na ok.73 cm (oczywiście pomiary tak w przybliżeniu). pan doktor trochę mnie nastraszył, że słyszy jakieś szmery w sercu, ale pocieszał mnie że dzieci w tym wieku tak mogą mieć, a to ze względu na przechodzenie lekkiej anemi normalnej dla tego okresu. czy tak jest? czy też o tym słyszałyscie?

            agapolo - widziałam zdjęcia Patusia. twój syn mnie bardzo rozczula, może dlatego że wydaje mi się podobny do mojego (długośćwink). no i to filozoficzne nastawienie do życia!

            basia - dzięki za przepis, mój mąż chętnie zje sajgonkę. ciekawe czy ją zrobiwink miłej podróży i udanego odpoczynku. piszesz o ssaniu kciuka - jakub też miał taki okres, ale jemu przeszło. moze dlatego że zasypia ze mną albo męzem?

            emi - powodzenia na egzaminach.

            karolka - ja też mam wrażenie, że bunio rozwija się szybciej beze mnie. w ogóle to wydaje mi się, że zdobycie umiejetności przekręcania się bardzo wzmogło jego rozwój fizyczny i psychiczny. nie tylko się przekręca, turla, ale i podnosi główke i ramionka do siadania, czepia się wszystkiego, co może, i dźwiga. do tego rozglada się po swiecie z takim zainteresowanie, że aż jestem z niego dumna. lubie jego ciekawość wszystkiego i ten przebiegły usmieszek "o, znowu coś wypatrzyłem, a wy nie". no i wreszcie dzisiaj przypomniał sobie, że potrafi też "gadać". chyba powiedział nawet "tata", jetem zazdrosnasmile))

            kasia (czarka)- a próbowałaś do picia kubka canpola z miękkim ustnikiem? ponoć lepiej pić z niego takim maluszkom, ja cgce to wypróbować na kubie. jeśli mogę też zapytać: na jakim forum samochodowym siedszi twój mąż. mój na autokaciku użytkowników fiatów bravo, brava, marea

            magda - zapraszam do księgarni!!! mam nadzieję, że przyjedziesz! czekam... daj znać kiedy, bo ja pracuje na zmiany, a nie popuszczę takiej okazji.
            chciałam jeszcze napisać coś specjalnego w związku z twoją mamą, ale stać mnie tylko na: "nie wiesz jak dobrze cię rozumiem...

            tak w ogóele to przy dzisiejszych porzadkach myślałam o was, szczególnie o tych z wielkimi troskami. w sumie to chyba każda je ma, ale myslałam o tych które martwia się o swoich najblizszych, a swoje dzieci, chciałyby się przytulić i czują sie samotne. w takich sytuacja chcę pomóc, pocieszyć, ale nie potrafię. dobrze napisała o tym agapolo - nie umiem o tym mówić i myśleć...
            i wtedy przypomniała sobie mój ulubiony dowcip z czasów studenckich. moze to infantylne i głupie, może chciałybyście czegoś innego, może dowcip niezbyt mądry, ale i tak wam napiszę:
            rozmawiają: matematyk, biolog i polonista:
            - najlepiej mieć żonę: domowe obiadki, posprzątane, opieka nad dziećmi. jednym słowem domowe ciepełko - mówi matematyk.
            - eee... lepiej mieć kochankę - mówi biolog.- zadnych zobowiązań, problemów, no i ten dziki seks...
            - najlepiej mieć i żonę i kochankę - stwierdza polonista.
            - jak to? jak to? - dziwią się koledzy.
            - no tak. żona myśli że jestem u kochanki, kochanka, że u żony, a ja... myk, myk do czytelni...

            pozdrowienia z białego (znowu crying krakowa
            renata
            • wiki41 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.02.04, 01:52
              Hej, hej,
              właściwie też założyłam sobie taki szlaban na forum, bo siedzę przed komputerem
              po nocach, zamiast spaćsmile Ale nie wytrzymuję, czytam po godzinie Wasze posty,
              a potem już nie mam czasu na pisanie, bo rzeczywiście przysypiam…

              Dziś postanowiłam zajrzeć, czekając aż upiecze się sernik (każdy pretekst jest
              dobry). Sernik mniam, mniam i szybko się robi (mogę dać przepis, idealny dla
              kobiet zajętych). Tylko, że raczej nie będę mogła go zjeść, bo Pat, dotąd okaz
              piękna i zdrowia, obsypał się na buzi krostkami i suchymi plackami. Z opisów
              pasuje do skazy białkowej, chociaż połowa piątego m-ca to chyba późno na tego
              typu objawienia. Podejrzewam też awokado (wiecie, że po polsku nazywa
              się „smaczliwka” – pięknie, nie?), które zjadłam kilka dni temu. Na razie znów
              pilnuję diety i ograniczam produkty mleczne u siebie i u Patryka – kaszka tylko
              ryżowa + jabłuszko. Na razie zjada po 5-6 łyżeczek, wcina z apetytem, wręcz
              denerwuje się, jak natychmiast nie dostaje następnej porcji. Cieszę się, że mu
              smakuje, bo wagowo został w ogonie forumowych dzieci, ostatnio 6450g, więc
              chciałabym go podtuczyć. ZABUNIEK, fajnie, że podałaś skale – podobnie, jak na
              siatkach centylowych widać, że dopuszczalna jest spora rozpiętość. No, ale
              wolałabym jednak, żeby Pat trochę przytył.

              MARTA, menu Mati to dobry drogowskaz na przyszłość. Mamy, piszcie, co Wasze
              dzieci lubią, podpowiedzi są cenne. Marta, a jak kręgosłup? Zastrzyki pomagają?

              KAROLKA, ja też uważam, że przebywanie z innymi osobami działa stymulująco na
              rozwój dziecka, uświadomiłam to sobie właśnie po Twoim poście. Patryk już teraz
              lubi robić różne rzeczy z różnymi osobami – przez dziadka uwielbia być noszony
              i oglądać z nim świat, z tatą lubi ćwiczyć, a babci bardzo uważnie się
              przysłuchuje, jak opowiada coś naturalnym tonem innym dorosłym – to go wprost
              fascynuje. A gdy widzi oboje rodziców, zarzuca swój filozoficzny nastrój i
              oddaje się radosnym harcomsmile

              Jeszcze o ASYMETRII. Byłam ostatnio u neurologa. Uznał, że z Patrykiem jest
              wszystko ok. Zainteresował się tylko naszymi wizytami u fizykoterapeuty. A
              potem powiedział, że 80% dzieci rodzi się z asymetrią prawostronną, a 20% - z
              lewostronną. I że to ortopedzi tak nalegają na ćwiczenia, bo uważają, że
              asymetria urodzeniowa może prowadzić do bocznych skrzywień kręgosłupa, ale nie
              ma na to żadnych dowodów. Oczywiście nie powiedział, żeby nie ćwiczyć (to dobry
              lekarz), ale raczej zalecał zabawę z maluchem i kazał się za bardzo nie
              przejmować, bo dziecko samo się „wyrównuje”.

              ACZERK – jak spanie? Patrykowi śpiewam kołysanki, początkowo nie bardzo
              działało, ale chyba polubił. Wycisza się przy nich, a jak już przysypia,
              cichutko nucę. Wymyślam własne teksty do znanych melodii. I te teksy tak chyba
              do niego przemawiają, melodia ma niewielkie znaczenie, bo strasznie fałszuję…

              No właśnie. MAGDA, ABEPE, WIOLA, zawsze podziwiałam muzyków. Gra na
              instrumencie i rozumienie muzyki jest dla mnie takim magicznym światem. To nie
              tylko predyspozycja, to jakiś inny rodzaj wrażliwości. Chciałabym, że Patryk
              poznał ten świat lepiej ode mnie. To będzie zadaniem mojego męża.

              EMI – na koniec niespodzianka: z radością rozpoznaję w Tobie moją sąsiadkę z
              sali poporodowej ze Św. Zofii! Gratuluję Jędrusiowi zębów, mam nadzieję, że Cię
              nimi nie podgryzawink Pamiętam, że miał piękne oczy – po Tobie i był dużym i
              silnym mężczyzną. Pokazywałam Patrykowi zdjęcie Jędrka w Wyborczej i mówiłam
              mu, że to jego kolega z pierwszych dni życia. Jak widzisz Patryk pozostał
              Patrykiem. (Co do imion- Wiktoria to moje drugie imię, ale bardzo je lubię i
              postanowiłam tu na forum przy nim pozostać, żeby nie komplikować, bo sama długo
              uczyłam się pseudonimów i imion). Pozdrawiamy Was serdecznie!

              Wrześniowe Mamy - czy ustaliłyśmy już termin Zlotu? Może nie czekajmy do
              wiosny, tylko aż mrozy zelżeją? Połowa marca?

              JUSTA – nadal chadzasz do Multibabykina (Babymultikina?) czy sesja zatrzymuje
              Cię domu? Jeśli chadzasz, daj znać.

              Wiki i Patryk
              • zabuniek Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.02.04, 11:52
                Witajcie!
                Wiki, ale mi smaka zrobilas tym sernikiem!!! Niam niam - poprosze o przepis,
                moze w koncu sie wezme za pichcenie, trzeba by sie kiedys nauczyc. Tylko
                przepis jak najprosciej poprosze.
                Dobrze ze piszesz o tej asymetrii, uspokajasz nas.
                Wczoraj weszlam do pokoju, a Elenki nie ma na kocyku, szukam szukam wolam
                wolamwink, a tu wreszcie cos pod stolem sie rusza...Tez bylam dumna - a teraz
                bieganina i szukanie niemowlaczkasmile

                ZABAWY - W co sie bawimy i co Elenka lubi (mam bardzo fajna ksiazke, ale po
                hiszpansku i na jej podstawie sciagam pomysly).
                Juz sie dziele, mam nadzieje ze sie Wam przydadza:
                - Lubi bawic sie balonikami dmuchanymi, sadzam ja np. na foteliku, balonik
                wisi przyczepiony do lampy i Elencia zachwyca sie probujac go zlapac. Lub
                balonik mam na sznurku spuszczam tak zeby dotknela reka i podrywam do gory,
                bardzo sie cieszy. Potem to samo - dotykajac stop. WAZNE NIE ZOSTAWIAC DZIECKA
                SAMEGO Z BALONIKEIM ZAWSZE POD KONTROLA.
                - Lubi bawic sie wszelkimi nowymi materialami (rozwija sie dotyk) np. gabka,
                szczoteczka do zebow, kubkiem, lyzka....tak samo zapachy, daje rozne rzeczy np.
                jedzeniowe do wachania (zmysl wechu)
                - Lubi latac, tzn. oczywiscie bez podrzucania (tego nie wolno) 3 razy w gore 3
                razy na boki, tylem do podnoszacego (np. przed oknem, zeby cos ciekawego
                widziala) i przodem do podnoszacego tylko w gore i na dol, patrzac jej sie w
                oczy i smiejac...
                - Lubi sie bawic na brzuszku, obraca sie o 360 stopni na brzuszku (dzieki
                cwiczeniom na balonie, patrzcie zdjecia Elenki),
                - Pisza ze od 5 miesiaca moze zaczac interesowac sie stopkami, i mozna pomoc
                dziecku je odkryc, podtrzymujac pod pupa jadna reka druga reka pokazujac przed
                oczami stope, w koncu samo dziecko zlapie stope i wsadzi do buzi....
                - Lubi bawic sie pileczka z grzechotka w srodku, ale jak we wszystkich
                zabawkach najbardzje intryguja ja etykietki, boje sie ze bedzie moja corka
                MARKOWA big_grin
                - Lubi jak kolysze ja w ramionach i spiewam (a falszuje nieziemsko),
                - Smieje sie jak patrzac w oczy powoli zblizam twarz do jej brzuszka,
                - jak leciutko dmucham w twarz, j
                - jak dotykam pepka i mowie dzyn dzyn,
                - jak caluje w dlonie i stopki,
                - lubi jak sie glaszcze ja po policzkach,
                - Uwielbia bawic sie w akuku - zakrywam szmatka jej twarz - odkrywam i mowie
                akuku
                Przy wszytkich tych zabawach ja sie smieje, i ona to imituje
                - Lubi ogladac sie w lusterku - przyblizam sie i oddalam od lusterka, jak
                przestaje sie interesowac, znow sie przyblizam
                - I zachwyca sie, gdy ona cos mowi a ja to powtarzam, potem czekam nic nie
                mowiac az ona mi odpowie i tak sobie gadamy...
                - I oczywiscie masaz brzuszka rak nog pleckow przed kapiela.

                JA tez te zabawy lubie i duzo nam daja radosci

                Tylko martwie sie ze moja to bedzie dzika, siedzimy calymi dniami same, chodze
                do sklepow, ona zaczepia ludzi, ale wydaje mi sie ze ma maly kontakt z ludzmi i
                ze boi sie za bardzo, juz czasami jak ktos obcy ja bierze na rece, zaraz robi
                mine i chce plakac. Ojca tez nie wiele zna sad ciagle w pracy lub samochodzie
                (czesto 2 godziny dojazd w 1 strone i 2h w druga - zalezy jakie sa korki). Tata
                tylko na weekendy i od kapieli (razem ja kapiemy, jak Diego wraca z pracy i
                przez to Elenka nie chce chodzic wczesniej spac i zasypia czesto ok. 23 (a
                pisza ze dziecko powinno spac w zimie od 20 - 20.30 a w lecie 21... A o 21 to
                moj maz wraca do domu, glodny, zmeczony, a Elenka jak go zobaczy takiej glupawy
                dostaje chce sie bawic szalec...
                Koncze. Bo w koncu mnie wyrzucicie za przynudzanie.
                Slonecznie pozdrawiam. PAPA
                • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.02.04, 13:39
                  Czesc kobitki,

                  Renatko, gratulacje dla Bunislawka. Ale dlugasek z niego, moze koszykarzem
                  bedzie?? A dlaczego napisalas,ze ostatnia szcezpionka? My tez juz dawno
                  jestesmy po tej potrojnej "radosci", ale minelo juz kolejnych 6 tyg I idziemy
                  na kolejne polio doustnie I HIB (no ta jest akurat nieobowiazkowa), albo ja
                  znow cos pokrecilam z tymi szczepionkami. Ale bylam u pediatry we wtorek I
                  potwierdzila, ze mamy przyjsc na szczepionke????
                  A co do szmerow, to niestety nie slyszalam o niczym takim, ale skoro lekarz
                  powiedzial, ze to nic zlego to miejemy nadzieje, ze ma racje.

                  Wiki, Dimce powyskakiwalo kilka takich suchych placy. Pediatra powiedziala,ze
                  to alergiczne I trzeba natluszczac. Kupilam Balneum Baby Hermal do wody I krem
                  tez Balneum. Zobaczymy.
                  Dzieki za optymistyczne informacje o asymetrii. My dzisiaj zakonczylismy
                  pierwsza serie. Ale czeka nas kolejna- 4 spotkania. Dima to akurat do tych 20%
                  lewostronnych. Ale pani dr powiedziala, ze widzi poprawe. Tylko, ze niby co
                  miala powiedziec.

                  Zabuniek, fajny zestaw zabaw. U nas jednak gora sa rozne cwiczenia, zeby pozbyc
                  sie tej asymetrii. Sporo rzeczy nie wolno nam robic, a jesli juz to w bardzo
                  okreslony sposob. My tez siedzimy sami w domu. Dima raczej boi sie ludzi,
                  ktorych widzi pierwszy raz . robi taka buzke w podkowke I ucieka z raczkami do
                  tylu.
                  Rozkoszne to zdjecie z tatusiem. widac, ze naprawde czuje sie bezpieczna I
                  bardzo jej dobrze. Takie malenstwo slodkie!! A teraz taka sliczna pannica.
                  Prababcia to dumna musi byz z takiej wnusi!!

                  Ogromnie sie ciesze, bo zdecydowalismy sie w koncu na ten wyjazd do rodzicow.
                  Nigdy nie przypuszczalam,ze moj maz taki przewrazliwiony. Myslalam,ze to ja
                  bede panikowac I drzec o wszystko, a tu prosze! Ciekawa jestem jak Dima
                  zareaguje na tyle nowych osob. Babcie, dziadkowie, ciocia, pewnie sasiadki tez
                  ise zleca,zeby go zobaczyc. Bede musiala uwazac, zeby mi dziecko nie zwariowalo
                  po tylu wrazeniach!

                  Agnieszko (gagarinie), mam nadzieje,ze nastepnym razem przeczytam dobre wiesci.
                  Caly czas trzymamy kciuki I myslimy o Was cieplo.

                  Pewnie nie bede mogla nic napisac, chociaz moj tesc to nowoczesny dziadek I
                  internet ma, ale zobaczymy.

                  Sciskam was mocno, mam nadzieje, ze naladuje sie tam troche nowa energia I
                  wytrwam do konca tej okropnej zimy.
                  Jeszcze raz buzka
                  Wiola
                  • abepe Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.02.04, 13:51
                    Witajcie! Bardzo miło jest czytać Wasze posty ale ciężko jest się dorwać do
                    komputera, żeby cos napisać.
                    Grześ właśnie zasnął pierwszy raz od kilkunastu tygodni tak sam z siebie w
                    łóżeczku z zabawką w ręce. Wyszłam z chwilę, wracam, śpi słodko. Nawet się
                    przebudził, gdy mu tego miśka wyjmowałam z rączki, bo zagrzechotał, ale zasnął.
                    Miło by było gdyby wróciły te czasy kiedy nie trzeba było go nosić i kołysać po
                    pół godziny, żeby zasnął na kwadrans. Wydaje mi się, że w dzień śpi za mało
                    (np. łącznie 45 minut) i przez to wieczorem jest już taki rozdrażniony, że
                    kąpiele znowu są przepłakane. Może spróbujemy kąpać i kłaść go wcześniej, bo
                    przyzwyczaił nas, że zasypia po 22 i nie próbujemy wcześniej a może by się
                    udało.
                    Przyszły przedwczoraj zamówione zabawki z Bobomarketu i dziecko mi oszalało na
                    ich widok. Krówka-przytulanka, którą chciałam go uspokajać i przytulać do
                    spania jest teraz jego największą miłością. Można gryźć uszka(szeleszczą przy
                    tym miło), różki, nogi (grzechoczą) a morda jest taka pomarańczowa jak Grześ
                    lubi najbardziej. I ten długi ogon...Polecam przytulanki Tolo – Grześ potrafi
                    bardzo długo bawić się swoją krówką – gryźć, przewracać, klepać, walić pięścią.
                    Dostał też „centrum aktywności” Fisher Price. Myślałam, że to będzie zabawka,
                    dzięki której moje dziecko zajmie się sobą na chwilę. Przyczepiliśmy do boku
                    łóżeczka i Grześ zachwycony wziął się za zabawę poruszającymi się elementami.
                    Niestety, gdy nie może sięgnąć wysoko odwraca się na brzuch i próbując
                    wyciągnąć rączkę wali głową w ten nieszczęsny plastik. Oczywiście ani się
                    skrzywi ale ja nie mogę na to patrzeć. Gdzie można kupić takie małe
                    kaski?????????????????
                    No i jeszcze samochodziki – fajny zestaw, też Fisher Price. Cztery auta, tak
                    wymyślone, że można z nich zrobić piramidę, albo powkładać jeden w drugi.
                    Bardzo się sprawdzają, bo można pokręcić kółkami a są puste w środku, więc
                    łatwo chwycić.
                    Jak myślicie – czy powinnam dostać pieniądze za taką reklamę?
                    Moje dziecko coraz bardziej podkręcone emocjonalnie – na widok zabawek aż się
                    trzęsie, jak coś chce to nie można mu tego nie dać bo awantura i rozpacz i
                    strasznie szybko się pobudza. Z uspokajaniem gorzej, smoczek już nie działa.
                    Mama psycholog chyba musie wziąć się za relaksowanie synka. On niestety chyba
                    będzie po mnie cholerykiem sad
                    Kurczę, obudziły się muchy, jedna utopiła mi się w herbacie.
                    Aha, no i ukochane miejsce w mieszkaniu to łazienka – bo pomarańczowa,
                    słoneczna i te błyszczące krany. Zastanawiam się, czy by nie wstawić fotelika i
                    nie zająć się w tym czasie jakąś kuracją upiększającą. Na kremy nie ma czasu, o
                    depilacji nie ma co mówić.
                    Ojej, chciałam pochwalić męża – przygotował mi wczoraj kąpiel-niespodziankę z
                    moją ulubioną mleczno-miodową solą. Nie słyszałam, bo siedziałam na forum
                    (hihi). Dobry pomysł, żeby mnie od forum oderwać. O tu jestem niesprawiedliwa.
                    Zastanawiam się, co będzie z tym Grzesiowym jedzeniem innych pokarmów.
                    Instytut Pampers przysłał mi ostatnio informację, że dziecko jest gotowe do
                    jedzenia, gdy na widok jedzących rodziców porusza ustami . Grześ tak od dawna.
                    A z drugiej strony – wczoraj nie chciał absolutnie pić herbatki, która
                    przedwczoraj bardzo mu smakowała. Oj nie spieszy mi się z próbowaniem.

                    Basiu – ja też uwielbiam te Grzesia odwracanie się do karmienia – tak świetnie
                    odchyla głowę do tyłu i wyciąga łapki. Ryczy najczęściej w niebogłosy ale
                    czasem też rechocze zachwycony. Tyle, że o jedzeniu w innej pozycji nie ma
                    mowy. Wiosną na spacerach będę się kładła na ławce albo trawniku? Myślę, że
                    zmuszanie Amandy do smoczka nie ma w tej chwili sensu, chyba jest za STARA. I
                    tak będzie wolała swoje paluszki, jak już jej zasmakowały.
                    Ja założyłam sobie, że Grześ nie będzie używał smoczka. Ale okazało się to
                    niezbędne. Zasypiał wieczorem tylko przy cycku. Jak przyszło pierwsze
                    odparzenie pupy dostałam nakaz przewijania go po każdej kupce (czyli po każdym
                    karmieniu). No więc jak zasnął i brałam się za przewijanie – to się budził,
                    wiec znowu cyc i niestety znowu kupa. Nie było innej rady niż zastąpienie cyca
                    smoczkiem. Jaka ja byłam o ten smoczek zazdrosna. Teraz bardziej przydaje się
                    do usypiania w dzień. No i konieczny na spacerach, bo jak go nie ma Grześ
                    wyciąga jęzorek i liże brzeg kombinezonu i produkuje straszne ilości śliny. Na
                    mróz jak znalazł.
                    Oho, obudził się i atakuje centrum aktywności. Ruszam na ratunek.
                    Ciąg dalszy nastąpi. Aneta
    • enta1 do Agnieszki - Gagarin 13.02.04, 18:13
      Agnieszko!
      piszesz, że macie badania u okulisty i neurochirurga. jeśli robicie je w
      prokocimiu, to ja mieszkam 20 min. piechotą od szpitala. gdybyś chciała po
      badaniach, ewentualnie przed, napić się kawy (herbaty?), nakarmić spokojnie i
      przebrać Piotrusia, to może daj znać i zapraszam do siebie. wiesz, nie chcę się
      narzucać, ale jeśli tylko chcesz to napisz lub zadzwoń i się umówimy...
      sadel@interia.pl, tel. 0507 610 916
      jeszcze raz zapraszam
      renata
      • magda6811 do wszystkich 13.02.04, 19:51
        Witajcie dziewczyny - dwa dni przerwy i straty nie do odrobienia!
        CZRAKA - wreszcie zrozumiałam o co chodzi z abstynecją... Ochota (ta dawna)
        rzeczywiscie wraca razem z tradycyjna, comiesieczna jazda hormonalna, ale...
        Glupio mi to pisac (ciagle sie madrze i madrze), ale trzeba o to dbac - winko
        lub inne przyjemne doznania i do dziela, bo sie maz zbuntuje. Znam niestety
        smutne zyciowe przyklady, na szczescie rzadkie, ale po co miec frustrata w domu
        skoro mozna sie postarac o wzajemna przyjemnosc. Wiem jak jest, zmeczenie,
        zmeczenie + brak napiecia hormonalnego, ale zawsze trzeba probowac sie na
        nowo "obudzic". A jak to jest przy pigulkach - nie tak samo? Ja je zawsze zle
        znosilam wiec nie wiem, ale mysle, ze przy nich tez brakuje tego napiecia...
        Czarka, o mały włos byłybysmy sąsiadkami, szukałam mieszkania w tej okolicy ze
        względu na przedszkole (?szkołę) Agatki, ale w koncu sie nie udało, tym
        bardziej szkoda...
        GRYZIACZKU - pracujesz na Wawelberga? Wlasnie w przedszkolu lub szkole?!!!!!
        Jesli chcesz, to zeby nie zanudzac wszystkich, napisz na priva
        (komarnicki@radio.com.pl) to ustalimy, moze my sie znamy???
        WITKA - z tym akordeonem - bomba! Szkoda, ze nauczyciel nie mial podejscia i
        Cie zniechecil, ale kto wie, moze poslesz Dimke do szkoly muzycznej i wrocisz
        do muzyki?
        B.MARTA - kiedy urodzila nam sie Agatka Igor studiowal wlasnie kolejny
        fakultet, splacalismy kredyt, ja prawie nie zarabialam i Agatce - doslownie -
        nie kupilismy nic oprocz Pampersow. Wszystko dostawalam od znajomych,
        przyjaciol. To na pewno bardzo rozstraja psychicznie, czy doluje, gdy i tak sie
        ma nie najlepszy nastroj. Jesli chcesz, mialby Ci kto robic, to moge przeslac
        Ci np. te wspominane przeze mnie zastrzyki, bede sie Cieszyc jesli Ci pomoga.
        Odezwij sie na w.w. priva i pisz, jesli moge Ci pomoc w jakis inny sposob. A
        tak w ogole gratulacje, bo corcia chyba bije wszelkie rekordy w pochlanianiu
        jedzenia i nie mu tu dla niej konkurencji.
        AGAPOLO - Patryk cud! Szkoda, ze Jego mamy tam wiecej nie widac. Moze i mie sie
        uda zamiescic Stefa, ale ciagle nie mam czasu podjac kolejnej proby...
        ZABULEK - podalas nam swetne pomysly na zabawy. Ile my sie od siebie mozemy
        nauczyc, to naprawde, b.inspirujace! Jestem dosc osobiscie (poprzez osobe
        tesciowej) zwiazana z Hiszpania. Ona jest tlumaczka z hiszpanskiego, ciagle tam
        jezdzi cala nasza rodzina, w Montblanc (Katalonia) mieszka brat mojego meza.
        ABEPE - mezowi mozesz nie mowic, ale wlacz radio 6 marca o 10.oo - to bedzie
        moja pierwsza audycja po roku przerwy (3 godziny, b. duzo baroku - w radiu
        nazywam sie Magdalena Łoś)
        RENATO - narty... Moze sie uda, ale poki co w poniedzialek wioze mame na
        badania, zobaczymy... Dzieki za zaproszenie.
        Z chrztem na razie nici - odeslali mnie z powrotem do mojej parafii, wiec
        zbieram sily zanim znowu przy ludziach sie na slucham "Pani zyje w grzechu!".
        KAROLKA, WIKI - zgadzam sie w pelni - dzieci bardzo korzystaja, gdy zajmuje sie
        nimi kilka madrych osob a najwiecej, kiedy oprocz milosci rodzcicow maja
        jeszcze innych, ktorzy je kochaja. Im wiecej milosci, tym lepiej i nikt nic
        lepszego nie wymysli.
        GAGARINIE - Twoja wielka, madra milosc uspokoi Piotrusia i Ciebie. Tym razem
        musi byc lepiej! Trzymajcie sie!
        Witam GOSIE i Tomka oraz SUISSE (dlaczego Szwajcaria en france?) i Zuzie!
        Pozdrawiam Was mocno i uwazam, ze nasze spotkanie jest ustalone na dzien 28
        marca----a jaka godzine proponujecie? Jesli ktos ma jechac z daleka to moze
        nieco pozniejsza (no ale bez przesady) - napiszcie, jaka bedzie OK.
        Pozdrawiam wszystkie, Magda
        • gagarin3 Re: do wszystkich 13.02.04, 22:09

          RENIU, bardzo Ci dziękuję za zaproszenie! Postaram się jak najszybciej do Ciebie napisać... A wszystkim dziękuję za słowa otuchy! Jesteście kochane!!! Tak naprawdę nikt mnie tak nie rozumie jak Wy. Moje przyjaciółki nie mają dzieci. W niedzielę wybieram się co prawda w odwiedziny do rodziców, ale nie chcę nikogo martwić, szczególnie, że moja bratowa jest tuż przed rozwiązaniem i ostatnia rzecz, jaka jest jej teraz potrzebna, to opowieści o chorobach i dziecięcych szpitalach...
          MAGDA, będziemy Cię słuchać z Piotrusiem... Wołami nas nie odciągną od radia smile
          Chciałabym napisać obszerniej, ale na razie nie potrafię. Jak będzie po wszystkim (i skończę tę nieszczęsną bazę danych), będę produkować długaśne posty, a póki co żegnam się... Przed nami uroczy weekend, bawcie się, kochajcie, bo czas po temu. Pozdrawiam z Limanowej śniegiem otulonej...
          Agnieszka
          • jasko_mama Re: do wszystkich 13.02.04, 22:54
            Hej!
            Piszę krótko przed wyjazdem, bo trzeba się spakować, a przy Maluchu, same
            wiecie, to jest co pakować, chociaż to tylko pięć dni.
            Wiola dobrze, że się zdecydowałaś na wyjazd napewno dobrze zrobi Wam trochę
            odpoczynku, a myslę, że droge nasze dzieciaczki zniosą nieźle, zawsze można
            przecież sie zatrzymać i troche odpocząć.
            Zabuniek jak ja Ci zazdroszcze tego słońca!!! Jestem już bardzo zmęczona zimą i
            z utęsknieniem wypatruję wiosny... Niestety w Berlinie nie będzie nic lepiej
            pod tym względem.
            Przede wszystkim trzymam kciuki za wyniki badań Waszych bliskich – Magda,
            Agnieszka, Karolka ... Myslę o Was ciepło i czekam na pomyślne wieści smile
            Tymczasem bywajcie, życzę miłego weekendu i do „zobaczenia” w przyszły czwartek.

            pozdrowionka Basia

            • abepe Re: do wszystkich 14.02.04, 01:09
              Witajcie ponownie!
              Mąż został zaproszony na whisky do swojej teściowej (czyli mojej mamy) dwa
              piętra niżej. Wysłałam go zaraz po grzesiowej kąpieli, nakarmiłam łobuzka i jak
              tylko poszedł spać – myk do komputerka.

              Basiu – c.d. z kciukiem różnie bywa, czasem potem dziecko ma problem z
              odzwyczajeniem się ale mądrze postępując można sobie poradzić. A teraz daje jej
              to poczucie bezpieczeństwa, którego potrzebuje najbardziej. Jakby mogła mieć
              cały czas matczyną pierś w buzi-wolałaby ją. Tyle, że mama by nie wytrzymała.
              A okresu tez jeszcze nie dostałam i teraz aż boję się dostać. Naprawdę tak
              boli? Ja kiedyś miałam bardzo bolesne. Jak przez 4 lata brałam hormony to był
              luzik, potem jak odstawiłam (1,5 roku przed ciążą) też były całkiem bezbolesne
              (nie licząc migren). I zapomniałam już jak boli!
              Mój brat korzystał z tego samego przepisu na sajgonki – pyyyyyyycha!

              Karolka – jak wyniki dziadka? Pocieszę Cię, że starsi ludzie czasami znoszą
              ciężkie choroby nadzwyczaj dobrze. Po postawie Twojego dziadka widać, że ma
              charakter i temperament. Tacy ludzie łatwo się nie poddają. Moja babcia właśnie
              jest taka i żyje już 4 lata z białaczką a ma 86 lat! Jak byłam u niej w
              wakacje 2002 to zaciągnęła nas na targowisko po 20 kg pomidorów i własnoręcznie
              je potem przerobiła na pyszny sos do słoików na zimę. I pomstowała na swoją
              córkę, że taki leń i jej się nie chce. A już od lat deklaruje, że żyć jej się
              nie chce. Właściwie od śmierci dziadka (który miałby dziś 100 lat), bo jej
              chorobę odkryli krótko po jego śmierci.
              Piszesz, że dobrze odpocząć od własnego dziecka przy innych? No to muszę jednak
              poważnie wziąć pod uwagę to, że zadeklarowałam się wrócić do pracy we wrześniu.
              Świetne te zdjęcia z serii – Dominika i kolory na jej buzi (i wszędzie indziej)

              Też się zastanawiałam co Wy z tymi parasolkami? Nie za wcześnie? Ja specjalnie
              kupiłam Polaka Oriona, bo robi się z niego taka fajna stabilna spacerówa, dobra
              na wertepy, które zaliczam (mieszkam w takiej części podmiejskiej, gdzie raczej
              mało chodników a do lasu 5 minut), dobre resory a dziecka nie wytrzęsie. Ale ja
              nie muszę wózka dźwigać, bo mieszkamy w szeregowcu i trzymam go na samym dole
              a do sklepów ze schodami nie wjeżdżam.

              Aniu – cieszę się ze zdrowia Antka. Też z rozrzewnieniem patrzę jak Grześ
              rośnie (co dzień mam ochotę zatrzymać czas), czasem wydaje mi się, że jakbym go
              postawiła na nogi to by sobie poszedł.
              I też ostatnio na spacerach rozgląda się z zainteresowaniem z pół godziny.
              Niedawno założyłam mu folię na wózek, bo śnieżyło i spod folii wydobywało się
              co chwila „ej”. Nic biedak nie widział.

              Czarko – niesamowita ta Twoja Natalia i historia o jej wyjściu z łóżka. Nie
              mogę wyjść z podziwu.
              A mój mąż nie naśmiewa się z naszego forum, tylko jest o nie zazdrosny. Śmieje
              się tylko trochę z loginów (ale tylko trochę). Mój go rozczula, bo jest skrótem
              od imienia i dwóch nazwisk a on cały czas się śmieje się, że jako prawdziwa
              wyzwolona kobieta musiałam zostawić sobie panieńskie. Mój promotor – Bogdan
              Wojciszkę (ten od „Psychologii miłości) też miał uśmiech po wąsem gdy czytał
              moja feministyczną prace magisterską.

              Magda – czy Marsjanie Agatki mają jakiś związek z zazdrością o Stefa? Różne
              historie słyszałam ale o Marsjanach jeszcze nie.
              Co do „dwójki” to podebrała mi z „trójki” kilkoro fajnych dziennikarzy Ejsmond,
              Giza, Szachowski itd. W rezultacie niewiele jest w „trójce” do posłuchania, bo
              jedna Marcinik z kultury i Sosnowski z ciekawymi programami nie wystarczą.
              Nawet Strzyczkowskiego obcięli, Niedźwiedź jako tako sie trzyma a dobra muzyka
              głównie po nocy. Wszystko za krótko. Klubu Ludzi Ciekawych Wszystkiego mi
              brak...Co do muzyki poważnej – wiadomo tylko „dwójka”. Mąż nie padł trupem ale
              się zasępił. U jego rodziców słucha się tylko „dwójki”, u nas jak „trójka”
              zaczęła schodzić na psy więcej jest „dwójki” dla „kultury” oraz TOKu dla
              publicystyki. Co jak co, ale synka tata muzycznie wyedukuje. On wielbi trzy
              nazwiska: Pat Metheny, Steve Vai i J.S. Bach. No i mamy tych naszych kochanych
              przyjaciół w Wiedniu, gdzie wszyscy grają (moja przyjaciółka czasem w Operze,
              grała też w drugim składzie Fiharmoników Wiedeńskich a jej partner jest twórcą
              jednej z części Haus der Musik – napisze Wam kiedyś co to za świetne miejsce
              także dla naszych świeżonarodzonych dzieci). Mąż kazał mi sprawdzić co to za
              dzień tygodnia ten 6.03. Sobota jest ok.

              A jeśli chodzi o intymność to chyba faktycznie trzeba trochę się postarać ale
              czasami też warto dać do zrozumienia mężczyźnie, że też może jakoś bardziej
              być „uwodzicielski”?!

              Wiola – ja mam za sobą 3 lata fletu. Żałuję, że nie zrobiłam dyplomu ale moja
              nauczycielka skutecznie mnie zniechęcała. Miała metodę kija a na mnie niestety
              działa głównie marchewka. O tym, że nie było ze mną tak źle dowiedziałam się od
              tej kobiety jak ją poinformowałam, że rezygnuję. Byłam zbyt dumna (choć miałam
              tylko 14 lat), żeby zmienić decyzję. No i musiałam oddać flet, który był
              pożyczony ze szkoły. Na własny nie było moich rodziców stać, bo najtańszy w
              miarę dobry to kilka tysięcy marek. Zastanawiamy się z Kubą czy wysłać Grzesia
              do szkoły muzycznej. Na razie zachwycony taty gitarami.
              A te studia, które znalazłam bardzo tanie. Droższy będzie przejazd do Krakowa.
              No i te studia zahaczają znowu o taką opiekę psychologiczną, jaką chciałam
              robić w szpitalu, bo dotyczą interwencji kryzysowej. Przydadzą mi się także w
              pracy, bo do mnie też trafiają rodzice załamani zaburzeniami rozwojem swoich
              dzieci i potrzebne jest natychmiastowe wsparcie

              B. Marto – jeju, Tramal to na morfinie, prawda? Jak Ty się po tym czujesz?
              Mam nowe przepisy dotyczące różnych zasiłków. Od 1.05 żeby dostać jakikolwiek -
              należy wziąć dochód rodziny z 2002 r.(zaświadczenie z Urzędu Skarbowego) i
              podzielić przez liczbę osób (więc 3). Jeżeli dochód jest niższy niż 583 zł
              miesięcznie na osobę należy się zasiłek rodzinny 43 zł, wychowawczy 400,
              świadczenie opiekuńcze 420 zł. Jest też zasiłek pielęgnacyjny, który nie zależy
              od dochodu rodziny. Do zasiłku pielęgnacyjnego i świadczenia opiekuńczego
              dziecko musi mieć orzeczenie o stopniu niepełnosprawności – trzeba wystąpić do
              Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Jeżeli Matusia ma dolegliwości, które
              wymagają specjalnych zabiegów lub kosztów warto stanąć przed komisją. Spróbuj.

              B.Marto, Zabuniek – mój mąż ma świetne określenie na takie kobiety jak Wasze
              teściowe – STARE TORBY.

              Zabuniek – świetne te Wasze zabawy. W ogóle to mnie zawstydziłaś. Zawsze
              doradzam rodzicom masaże a sama jeszcze nie zaczęłam. Ale to chyba dlatego, że
              najlepiej po kąpieli a to u nas najczęściej pora na różne marudzenia albo
              szybkie jedzenie. Muszę to jednak inaczej zorganizować. Najbardziej polecam
              masowanie na podstawie masażu Shantali, próbowałam na pacjentach. Czas na
              Grzesia. Kupiłam sobie nową książkę o rozwoju dziecka, przeczytam trochę to Wam
              doradzę, lub nie.
              Nie martw się Zabuńku „dzikością” Elenki. Ona dzięki takim zabawom będzie się
              świetnie rozwijać, nie potrzebuje tak bardzo innych ludzi. Ma Ciebie. I z tego
              co piszesz przystojny tata też ma z nią fajny kontakt. A strach przed obcymi to
              normalny element rozwoju emocjonalnego dziecka, które zaczyna rozpoznawać, kto
              swój a kto nie.
              A poza tym to chyba okropnie romantyczne wyjść za mąż za hiszpańskiego leśnika,
              co? Szkoda, że nie mieszkacie w jakiejś przytulnej leśniczówce. Czym się
              dokładnie zajmuje architekt krajobrazu – projektowaniem ogrodów? Przepraszam za
              dyletanctwo.

              Cholera, ale tu się można ciekawych rzeczy dowiedzieć!!!!!!!

              Chyba niestety nie będę mogła przyjechać na zlot wrześniówek. Li
              • abepe Re: do wszystkich (znowu mi coś obcięło) 14.02.04, 01:44
                no więc liczę na sprawozdanie i fotografie ze zlotu. A może zdarzy się jakiś
                cud i przyjedziemy?
                Pozdrawiam wszystkie nowe mamy, mamy podróżujące, pracujące, a zaniepokojone i
                cierpiące najmocniej. Oraz wszystkie inne.
                Aneta
    • zabuniek Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.02.04, 13:35
      Hej hej moje witrualne przyjaciółki!
      A ja Wam zazdroszczę, że się odwirtualnicie (niektóre przynajmniej).
      To może spotkamy się na Okęciu? wink Przylatujemy 31.03, ale z Warszawy jeszcze 3
      godziny samochodem do miasta moich rodziców.
      Piszę w wordzie, to mam polskie literki, tylko “ę“ mam na alt R, bo alt E mam
      Euro i ciągle się mylę...
      Czekam na sernik wiki!!! Trudno powstrzymać ślinotok smile A te sajgonki trzeba
      sprobowac
      WITKA - A wiesz witka, że to Prababcia ze strony mężą, czyli jego Babcia i w
      kwietniu bedzie miała 101 lat. Lubię to zdj€cie, bo Elenka na zdjęciu ma 0 lat,
      a Prababcia 100!!! Życzę wspaniałego wypoczynku u teściów i naładowania
      akumulatorów! I szybko wracaj pisać.
      ABEPE - gratulacje dorosłego synka, sam zasypia! I taki spryciarzwink My teraz
      staramy sie kłaśc Elenkę wcześniej i działa! Powoli reguluje sobie życie.
      Zasypia ok. 21 budzi sie oczywiscie w nocy na jedzenie, ale czasem tylko 2
      razy, zjada i od razu zasypia, i “wstaje” ok. 8.30, ale sama się trochę bawi,
      zawsze zostawiam jej jej ulubionego konika – grzechotke (takiego przytulaka,
      ale w środku ma coś grzechoczącego) i słonika (któremu trzeszcza uszy). I
      często tak do 9 rano sama się bawi. Potem jedzonko, zabawa i ok. 11 znów
      zasypia na 2 godzinki. Potem jak sie budzi bawimy sie trochę i ok. 14 idziemy
      na spacer.
      A właśnie! Wczoraj byłyśmy w centrum handlowym (ok. 20 minut od domu). Wiecie
      że widać że z niej kobitka, wytrzymała 4 godziny bez problemu, ja zaszalałam bo
      juz od tylu miesięcy nic sobie nie kupowałam. I ucieszyłam się bo rzeczywiscie
      nie jest z niej na razie żaden dzikus, jak stałyśmy do kasy, brałam ją z wózka
      na ręce, żeby zobaczyła coś nowego, i jak zaczepiała ludzi, śmiała się
      pierwsza. Ale zdecydowanie woli płeć brzydką. Diego ją nazywa kroketa (kokietka
      + pulpet) wink Generalnie jest zachwycona gdy łazimy po sklepach (powinnam
      spacerować po lesie, ale tu nie ma)
      Abepe to ile Ci płaci fisher prise i inne firmy? smile hihi. Bo ja już wiem co
      jej kupię jak przyjedziemy do Polski.
      Tam się budzą muchy, a u nas zamiast odsnieżania to ciągle słyszę kosiarki.
      Nazwiska - Ja tu w Hiszpanii używam mojego pamieńskiego, bo gdybym używała po
      m€żu, to by to dla innych znaczyło że pewnie jestem jego kuzynką. W Hiszpanii
      dzieci maja 2 nazwiska pierwsze po ojcu, drugie po matce i nie zmieniaja
      nazwisk żeniąc się i wychodząc za mąż. A ja w paszporcie miałam nie zmienione
      po ślubie więc wszytkie papiery jakie załatwiałam musiałam na podstawie
      paszportu (a i nie chciałam wymieniać paszportu bo mam ładne zdjęciesmile. A w
      dowodzie mam dwa nazwiska swoje panienskie i po m€żu, ale chyba będę musiała
      zlikwidować jednak to mężowskie (wiecie jak na mnie nakrzyczala pani w W-wie w
      Ambasadzie, jak załatwaiłam papiery (ROK mi zajelo uzyskanie - mimo że mąż
      Hiszpan), że głupia jestem że dodałam nazwisko (miała rację), ale ja nigdy nie
      myslalam że zamieszkam w Hiszpanii. Broniłam się, myslac że ja mog€ mieszkac
      tylko w Polsce...
      A co do masażu – to ja robię zawsze przed kąpielą – to już taki rytuał – tym
      bardziej ze używam oliwki z migdałów, więc akurat potem od razu zmywam.
      Architekt krajobrazu rzeczywiscie projektuje ogrody, parki, generalnie tereny
      zieleni, mała architekturę ogrodową (pergole, fontanny...)...studia pi€kne
      tylko że jeść nie dają, taka konkurencja, a tu nie istnieje taki zawód a
      rośliny inne, gleba, klimat....zajmę się może tłumaczeniami, i marzy mi sie
      dekoracja wnętrz, wystaw...ale to jeszcze trochę.
      A historia to nie tylko romantyczna ale jak z bajki:
      Poznaliśmy się w Słowenii na obozie studenckim w 1996 r., obydwoje wybraliśmy
      się tam przypadkowo (miałam 1 dzień na podjęcie decyzji – bo koleżanka do mnie
      zadzwoniła że ona rezyguje i są 2 miejsca – dla mnie i mojej przyjaciólki, ale
      za 2 dni wyjazd...podobnie Diego). Diego przysiadł się do mnie kieyds w
      autobusie i pierwsyz raz w życiu gadałam z facetem jakbym go znała 100 lat
      (jestem nieśmiała, ale zawsze lepiej dogadywałam się z obcokrajowcami, nie wiem
      czemu, gadaliśmy po angielsku plus po łacinie o roślinachsmile). Zaprzyjaźniliśmy
      sie. Po obozie miałymy plan wyjechać na parę dni do Wenecji, nigdy wcześniej
      tam nie byłam, a to tak blisko z Ljubliany, że już wcześniej przed wyjazdem z
      moją przyjaciółka postanowiłyśmy wziać namiot, aby po obozie tam pojechać.
      Diego ze swoim kolega tez planowali jakis wypad po obozie ale zwiedzać jaskinie
      slowenskie. Jednak pojechali z nami, choc juz znali Wenecje. We Wloszech
      (mieszkalismy na kempingu w Lido) zamiast paru dni, bylismy 2 tygodnie, nawet
      nie dzwonilam do rodzicow, bo sie bałam co powiedzą, dzwoniła moja koleżanka do
      swoich (chyba bardziej spokojnych i tolerancyjnychwink) i prosiła żeby oni
      dzwonili do moich ze wszytko ok. Po tych blogich 2 tygodniach (Wenecji nie za
      bardzo pamietam), Diego z kolega musieli wracac do Ljubliany bo stamtad mieli
      lot do Madrytu (i tak przelozyli o tydzien). I obydwoje powiedzieli ze fajnie
      by bylo gdybysmy ich odwiedziły w Hiszpanii, więc powiedziałyśmy że OK będziemy
      za 2 dni.
      Co też nam strzeliło do głowy. Był to okres niemyślenia, życia emocjami. Oni
      pojechali. A my dokonczyłysmy śniadanko, złożyłyśmy namiot i ruszyłyśmy do
      Madrytu. Wydałysmy prawie wszystkie pieniądze na pociąg z Wenecji. A jechałyśmy
      nim chyba 5 minut. I tak gołe i wesołe, ruszyłyśmy szukać autostrady. Nigdy
      wczesniej, serio nie uważałam się za wariatkę! Miałyśmy szczęście, zatrzymywali
      sie ludzie wspaniali, chcieli nam pokazywać miasta, Francję, wybrzeża, a my nic
      tylko że nie mamy czasu, bo się umówiłyśmy w Madrycie. Ludzie pukali się w
      głowe, mówiac ze i za rok nie dojedziemy, widząc tabliczkę MADRYT. Udało sie.
      Po tym wiem że jeśli się czegoś bardzo chce wszystko prawie można osianąć!
      Po 2 dniach dojechałysmy do Madrytu. Sama podróz to ksiażka, ale nie chce
      zanudzić na śmierć. Wiecie jak mnie przywitała moja przyszła teściowa- nie
      żadnym cześćdzieńdobry tylko pytaniem odpowiedzią – Ty jesteś komunistka
      prawda? A druga nasza konwersacja – to czemu mam takie szerokie ramiona....Wiem
      że Diego wiele mi nie tlumaczył. Dlatego chyba nie uciekłam za 1 razem, ale
      czasem go zmuszałam żeby mi coś tłumaczył widziąc ze on nie chce, no i potem
      żałowałamsmile Wyjechaliśmy od razu na drugi dzień w góry. Po paru dniach
      zadzwoniłam do Taty (bo w czasie wakacji mieszkali w domku letniskowym bez
      telefonu i stamtad jezdzili doi pracy), myślac ze akurat ma dyżur, ale go nie
      bylo wiec przekazalam tylko informacje ze jestem w Madrycie i ze wszytko w
      porzadku....NA drugi dzien gdy mu to przekazano prawie zawalu dostal, jak juz
      uwierzyl ze kolega nie żartuje...Wiedzieli że nia mam kasy, a tu nagle Madryt.
      Kończę – wróciłyśmy też oczywisice stopem, bo nie wpadłyśmy na pomysł ze mozna
      jechac i zapłacic po powrocie, albo żeby ktoś z Polski za nas zaplacił, a bałam
      sie dzwonić... Takie wariactwo. Diego za swoje oszczednosci i jego kolega
      kupili nam bilet do Barcelony, tyle mieli (ale bylismy glupi) a stamtad tez po
      wielu przygodach dotarlysmy do Szwajcarii i tam objawienie – jakis Aniol w
      postaci kobiety (zatrzymala sie po pierwszej probie zlapania stopa) kupil(a)
      nam bilet kolejowy do W-wy i jedzenie (wszytkie zapasy co mialysmy zjadlysmy w
      drodze do Barcelony w autokarze – z nerwow i rozpaczy).
      Potem cale lata listy listy – odwiedziny w swieta, wakacje, rzadko telefony bo
      choc i tak malo jadalam jako studentka, cos czasem trzeba bylo...a na listy
      czekalo sie 2 tygodnie, wiadomosci juz czesto nie aktualne przychodzily...
      Potem zbawienna era internetu.
      I wreszcie ja dostalam prace w PL, Diego konczyl szybko studia u siebie, wiec
      jako ze ja za nic nie chcialam opuszczac mojej rodziny, wspanialego zimnego
      kraju...sciagnelam go do nas, na 3 lata. Ale ciesze sie bo poznal jezyk,
      kulture,
      • zabuniek cd bo mi urwalo 14.02.04, 13:39
        Ale ciesze sie bo poznal jezyk kulture, moich przyjaciol. Az wszytko nagle
        zaczelo sie walic, stracilam prace (z dnia na dzien zlikwidowali moja firme, ze
        wzgledow ekonomicznych), Diego tez nie bardzo w swojej, codziennie mowili im ze
        brak pieniedzy ze trzeba bedzie zlikwidowac, akurat wsrod tych wszytkich nerwow
        zaszlam w ciaze....wszystko zaczelo sie walic. Jak juz wszystko stracilismy,
        postanowilismy wyjechac sprobowac i najwyzej wrocic. Nawet nie myslalam ze bede
        w stanie tu zamieszkac, jechalismy wlasciwie na wakacje, oderwac sie troche i
        odpoczac uspokoic. No i zostalismy (juz prawie 2 lata). I jest nam slonecznie!
        Cieplo, szczesliwie, choc nie latwo. Ale dobrze nam tu. A napewno wiecej
        nadziei na lepsze jutroJ
        MAGDA – wypatruję obiecanych zdjęć. A uda mi się posłuchać Cię przez
        internet?!? Zaciekawiło mnie że Twoja teściowa jest tłumaczką hiszp. I że
        bliska Ci ta kraina. Zawsze jak bedziesz (bedziecie – to do wszytkich mam)
        zapraszamy do nas, może nie ma wielkich wygód (na razie póki wynajmujemy szkoda
        wydawać pieniądze na meblowanie i upiększanie...na razie większość z odzysku).
        To ładnie ma w Katalonii Twój szwagier. Ja uwielbiam morze.
        GAGARIN – ja też dzięki Wam nie czuję się już samotnie i niezrozumiale. Jesteś
        i Ty i Piotruś bardzo dzielni, więc wszytko będzie dobrze!!! LIMANOWA? To koło
        Gorlic? W moim ulubionym Beskidzie Niskim? Moj Tata jest z Gorlic, Mama z
        Krakowa
        JASKOMAMA a bedziesz jechać samochodem czy lecieć samolotem? Jak samolotem to
        może mi doradzisz i opowiesz jak podróż, bo nas czeka w kwietniu. A słońce
        ciągle Wam wysyłam ile się da, bo mi przykro że tak marzniecie i siedzicie w
        tych szarych ciemnościach. Nie marw się już prawie prawie wiosna. Widziałam jak
        leciały do Was bocianyJ
        Boze zabijecie mnie. Koncze
        • javert SERCOWY DZIEŃ 14.02.04, 18:58
          KOCHANE DZIELNE MAMY I ŚLICZNE DZIECIACZKI-WRZEŚNIACZKI!!! JA I ADRIANKA
          MYŚLIMY DZIŚ O WAS SZCZEGÓLNIE CIEPŁO I ŻYCZYMY UDANEGO DNIA MIŁOŚCI!
          • wiki41 Re: Sernik w środku zimy 14.02.04, 21:53
            Zabuniek, ależ Twoja historia nadaje się na książkę albo na film! Przepiękna!

            Spieszę z przepisem na sernik. Mam go od przyjaciółki, która też bardzo
            romantycznie poznała swojego męża, Niemca. Tyle romantyzmu wokół, a dziś
            Walentynki. Postanowiłam nadać sernikowi romantyczną nazwę…

            Sernik w środku zimy

            - przygotowuje się 10 min., zawsze wychodzi, jest pyszny -

            Masa serowa:
            75 g masła utrzeć z
            150g cukru, dodać
            2 jajka (dla ambitnych: można dodać żółtka, a białka po ubiciu na pianę),
            500g chudego twarożku (np. Serek do wypieków Turek),
            opakowanie budyniu waniliowego,
            sok z 1 cytryny

            to wszystko wymieszać na gładką jednolitą masę, można mikserem,
            jak ktoś lubi, dodać bakalie

            i wylać do formy wyłożonej zwykłymi herbatnikami np. Pepitki;

            piec w piekarniku w temp. 175 st. przez 1 godzinę
            albo – wypróbowałam – w mikrofalówce (wtedy w naczyniu żaroodpornym) na funkcji
            forced air w temp. 200 st. przez 45 min.,
            w każdym wypadku po upływie w/w czasu jeszcze 10-15 min. potrzymać w rozgrzanym
            piekarniku/ mikrofali

            po ostudzeniu polać polewą czekoladową, przygotowaną wg. opisu na opakowaniu
            (w najszybszej wersji – jest gotowa, którą się rozpuszcza podgrzewając w
            opakowaniu w ciepłej wodzie),
            wstawić do lodówki.

            Dołączam się do życzeń Javert i pozdrawiam walentynkowo,
            Wiktoria
            • gosia1505 Re: Sernik w środku zimy 14.02.04, 23:10
              Mnie również wzruszyła historia Zabunka- miłość może góry przenosić!Romantyczna
              opowieść i to w taki romantyczny dzień (no może nie dla każdego romantyczny -
              mój mąż całkiem zapomniał o Walentynkach)!
              Wiki cięszę się na twój "sernik w środku zimy" może on zbudzi w moim mężu
              uśpionego romantyka. Co prawda ze mnie nie specjalny kucharz ,ale skoro
              piszesz, że zawsze wychodzi, to chyba i ja spróbuję.
              Dziewczyny gorąco Was pozdrawiam i przesyłam walentynkowe buziaczki dla Waszych
              pociech
              Małgosia i Tomek
    • emi23 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.02.04, 22:57
      Wszystkiego najlepszego w dniu Św. Walentego!

      Wiki (tzn. Reniu)zrobiłaś nam ogromną niespodziankę i przyjemność.Ja też
      pokazywałam Jędrusiowi jego kolegę ze szpitala. Myślałam nawet ostatnio o Was i
      zastanawiałam się czy zagladasz na forum, a tu taka niespodzianka ha, ha.
      Życzę, aby Patryk przybierał ładnie na wadze i zdrowo rósł.
      Pozdrawiam również wszystkie inne mamy z dzieciaczkami.
      Jędrula ostatnio trochę marudził i mieliśmy problemy z kupą od dwóch dni, ale
      dziś zrobił i od razu poprawił mu się humor. Mąż właśnie pracuje nad nim tzn.
      jego snem, ale chyba będzie trudno. Jeszcze raz pozdrawiam.
      ps. Jeden egzamin mam już za sobą. Właśnie dziś go pisałam i jestem dobrej
      myśli.Pa Emi mama Jędrusia
      • asia_z mam pytanie do mam karmiacych butelka!! 15.02.04, 01:35
        babeczki,
        jak zwykle poprawil mi sie humor w trakcie "nadrabiania" lektury Waszych
        postow, uwielbiam tu wracac, nawet jak nie mam na to kompletnie czasu smile
        teraz pytanie, moze uznacie je za glupie, ale ja jestem niedoinformowana jak
        sie okazuje w sprawach calkiem podstawowych smile
        no wiec: przestawiam Krzysia na 100% butelki, zal mi strasznie, ale nie mam juz
        wlasciwie wyjscia - szkoda tlumaczyc, jeszcze sie łudze ze za jakis tydzien
        wrocimy do cyca.. w kazdym razie: na puszce z bebilonem jest napisane, zeby nie
        przechowywac przygotowanego jedzenia, co rozumiem jak: robic wtedy kiedy
        potrzebne, a jak cos zostanie to wylewac. stosuje sie juz drugi dzien do
        takiego przepisu i wlasnie do mnie dotarlo, ze po cos, tylko wlasnie nie wiem
        po co - sa podgrzewacze smile czy to znaczy ze jednak mozna przygotowac mleko
        wczesniej i je tylko w odpowiednim momencie podgrzac?
        zglupialam, pomożcie prosze smile)
        pozdrawiam cieplutko,
        asia_z
        p.s. placzacy Krzys mowi juz cos w rodzaju "mama" a bawiacy sie: "tatata" -
        troche niesprawiedliwe, hehe smile)
    • evelo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.02.04, 09:58
      elo!
      jestem troszke nie w temacie ale moze najpierw sie przedstawimy.. mam na imie
      Ewelina i jestem mama 4,5 miesiecznej Roksanki. Czy sa tu Dzidzie urodzone tego
      samego dnia co Roksanka? A moze sa Dzidzie urodzone tego samego dnia i w tym
      samym szpitalu na Zelaznej? Prosimy o kontakt smile
      Pozdrawiamy cieplusko w dziwny jesiennno-wiosenno-zimowy i w dodatku strasznie
      senny - niedzielny poranek
      • agapolo Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.02.04, 10:46
        Witajcie kochane!
        ASIU -pędzę do Ciebie z odpowiedzią. Podgrzewacze służą do tego, aby podgrzać
        wodę na mleko, a mianowcie aby ułatwić mamom życie można wcześniej zagotować
        wodę, przastudzic ją i odstawić. Wlewasz sobie ją wtedy do butelki wsypujesz
        mleczko i chwileczkę podgrzewasz. Nie muszisz dzięki temu podgrzewać mleka przy
        piecu a podgrzewacz może stać przy samym łózkusmile
        Ja osobiście korzystam wyłącznie z czajnika elektrycznego, stoi sobie po prostu
        pełny wody, włączam go na kilka sekund i woda podgrzana.
        Warto tez stosować dla Krzysia zawsze wodę mineralną do przygotowywania
        jedzonka, koniecznie niskozmineralizowaną np mama i ja, żywiec zdrój.
        Ważne jest wylewanie każdej pozostałości mleczka, poniewaz jak wiadomo mleko to
        idealna pożywka dla bakterii dlatego nie podaje się nieświeżego mleka.

        Wydaje mi się bardzo ważna informacja:
        Jeżeli zaczniesz karmić Krzysia butelką, nawet przez tydzień będzie bardzo
        trudno powrócić do karmienia piersią. Dzieci które przez taki okres pijja
        mleczko z butelki z reguły nie chca już w roćić do cyca, ponieważ z butelki
        samo leci a z piersi trzeba ciągnąć i się napracować, wiec proszę przemyśl to
        dobrze. Jeśli to tydzień możesz zastąpić karmienie Krzysia kubeczkiem,
        strzykawką lub łyżeczką, a nawet ustniekiem każdy z tych sposobów gwarantuje
        powrót do karmiania piersią.
        Co do smoczków i butelek: smoczki mają odpowiednio dostosowane rozmiary i
        przeznaczenie, np od 0-6 miesięcy i od 6 do 18 miesięcy, przeznaczenie napoje,
        mleko ,papki - róznią się wielkością dziurki, warto więc zwrócić na to uwagę.
        Przed użyciem koniecznie trzeba wygotowac pod przykryciem najlepiej w garnku
        zarowno smoczek jak i butelkę.

        Pomogłam najlepiej jak umiałam, mam nadzieję że cokolwiek z tego zrozumiałaś. W
        razie jakichkolwiek wątpliwości ekspert w dziedzinie butlkowejsmileodpowie na gg
        haha

        mój numer 2375262
        Aga mama Patulka
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10167534
        • anulkag1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.02.04, 12:31
          hello kobitki
          Po dniu Miłości humor mi się zupełnie poprawił, mimo że szaruga na zewnątrz.

          Zabuniek, podziwiam Twoja odwagę, czy może szaleństwo, no ale dla miłości ...
          naprawdę niesamowite! Nie mogę wyjść z szoku... Choć pewnie teraz czujesz się
          czasami trochę samotna - dobrze że masz małą towarzyszkę-córeczkę. W Hiszpanii
          byłam raz, w tym w Madrycie 2 dni, a poza tym Granada, Almuniecar, nad morzem -
          cudownie, tylko od suchego powietrza złapał mnie taki kaszel, że juz tylko
          chciałam do domu. Ale pięknie było i oj imprezowo!
          Dziekuję w swoim i Antka imieniu za wskazówki zabawowe, bo czasami wyczerpuje
          mi się repertuar.

          Karmienie butelką - zwłasnego doświadczenia to nie wiem, ale w szpitalu
          zaobserwowałam, że butelki wcześniej przygotowane stały w lodówce lub niedopite
          na kaloryferze (podgrzewanie)...

          antek zgłodniał
          do nastepnego
          ania
          • agapolo Zupka jarzynowa dla naszych dużych bobasów 15.02.04, 13:34
            to znowu ja, nie mogę się uwolnić od forum.
            asiu ja bym ci takich praktych nie polecała, można przechowywać w lodówce mleko
            odciągnięte z piersi ale nie mleko modyfikowane. ale zrobisz oczywiście jak
            uważasz.

            W każdym bądź razie ja do was z przepisem na pyszną domową zupkę jarzynową dla
            maluchow, całkowity koszt jakaś złotówka, a jaka smaczna, nagrodą jest brudna
            usmiechnięta buźka naszych maleństw.

            Do przygotowania zupki potrzebne będą:
            1 ziemniak
            1 marchewka


            Na początek jeden ziemniak, jedna marchewka kroimy drobniuteńko w kostkę,
            zalewamy to woda tak aby zakryła warzywka i gotujemy wszystko na męciutko.
            (marchew gotuje się dłużej od ziemniaczka, więc na początek można gotować samą
            marchew dodając później ziemniaka i wodę. Po zagotowaniu miksujemy to wszystko
            na papkę najlepiej mikserem za pomocą uchwytu z nożykiem ,lub malaksera.

            Następnie możemy wzbogacać zupkę innymi warzywakami np. plasterkiem pietruszki,
            plasterkiem selera, plasterkiem pory, ewentualnie brokułami świeżymi lub ze
            słoiczka i czym wam jeszcze podpowie.

            Uwaga: alergikom podawać warzywka stopniowo, ziemniak i marchewka są mało
            uczulające)
            Maluszkom które juz skończyły piąty miesiąc można zacząć wprowadzać mięsko,
            najlepsza jest chudziutka cielęcinka.

            Mojemu Patryczkowi zupka smakuje wyśmienicie. (Wiem z tajnych żródeł ze Natka
            Czarki też się zajadasmile )

            Warzywka kupiłam w hipermarkecie,na wszystkich pisało z upraw ekologicznych,
            zastanawiając się nad tym czy ta zupka będzie zdrowa, doszłam do wniosku, że
            pewnie nie mniej a może i bardziej zdrowa, niż zupki które są przechowywane w
            słoiczkach z kilkuletnią datą ważności.
            No więc zachwaliłam przepis na jarzynówkę, który muszę przyznac i pochwalić
            dostałam od mojej ukochanej siostry Marzenki, która wychowała na niej 13-
            letniego już dzisiaj syna.

            Życzę wszystkim dzidiusiom smacznego!

            Buziaki

            aga
            • wiki41 Re: m.in. audiolog 15.02.04, 22:16
              AGAPOLO - jak już gotujemy zupki dla naszych dzieci, to chyba znak, że są
              naprawdę dużesmile My na razie zostajemy na etapie kaszki ryżowej z jabłuszkiem, a
              nawet chwilowo samego jabłuszka, bo kupy od wczoraj nie byłosad

              ASIU_Z - podobnie jak radzi Agapolo, ja gotuję wcześniej wodę Żywiec i
              zostawiam ją w butelce w podgrzewaczu. Jak Patryk budzi się po przedpołudniowej
              drzewmce, to tylko pogrzewam wodę (ok. 5 min.), dodaję w naszym wypadku kaszkę
              i mam szybko gotowe świeże jedzonko. Też nie radzę przygotowywać mleka
              wcześniej.
              Co do tygodniowej przerwy w karmieniu - nie wiem, co jest przyczyną przerwy
              (może coś przeoczyłam, jeśli tak, to przepraszam, że się mądrzę), ale jeśli nie
              możesz karmić chociaż dwa razy dziennie, to może odciągaj regularnie pokarm?
              Czytałam na forum "Karmienie piersią", że można wrócić do karmienia po takiej
              przerwie, ale szanse są większe, jak stale pobudzasz laktację.

              Aha - za radą z forum kupiłam podgrzewacz Philips. B. fajny, ładniutki, prosty
              w obsłudze i można używać w samochodzie. Nie pamiętam kto o tym pisał, ale rada
              była była b. dobra, dziękuję za podpowiedź.

              EMI, fajnie, że tu zajrzałaś. Myślałam już, że zostałaś na jakimś innym wątku i
              znów się rozminiemy. Jestem ciekawa, jak rośnie Jędruś, będę czytać.

              Patryk ostatnio jest bardzo pogodny i towarzyski. Parę dni temu, na badaniu
              słuchu, dał popisowy koncert głośnego zaśmiewania się, za każdym razem, jak
              mikrofonik wypadał mu z ucha! Lekarka, która musiała kilkakrotnie go zakładać,
              sama w końcu wybuchnęła śmiechem. Zresztą ja też, chichoczący szkrab wyglądał
              przeuroczosmile))

              A propos - gdybyście musiały kiedyś zasięgnąć porady u audiologa, laryngologa
              lub logopedy, to jest w Warszawie Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu (tam
              byłam), a także ich nowoczesna placówka - Międzynarodowe Centrum Słuchu i Mowy.
              Sądzę, że o niebo przyjemniejsze niż CZD, a także rozliczane przez
              ubezpieczenie zdrowotne (ze skierowaniem).

              Pozdrawiam, Wiki
              • karolka_1 Nowy tydzień, nowe zadania :) 16.02.04, 07:53
                Witajcie Dziewczyny,
                przebrnęłam przez Wasze posty , był to nielada wyczyn smile Udało sie i moge
                spokojnie napisać. Na poczatek dziękuje za słowa otuchy w sprawie dziadka.
                Niestety nadal czekamy sadBronchoskopie, która wykonywali dziadkowi zrobili żle i
                musieli ja powtórzyć. Mam nadzieję, że tym razem uda im się odczytac prawidłowo
                wyniki. Abepe masz rację mój dziadek jest charakternym facetem. Niestety do tego
                strasznie "upierdliwym". Obecnie dzwoni o 3-4 nad ranem i budzi wszystkich, bo
                on w szpitalu już nie śpi...Szkoda gadac.
                U nas wczoraj było wielkie świeto. Wreszcie udało nam sie wyrzucić diabełka z
                dziecka smile Ochrzcili nam Dominike. Diabełek Miski bardzo sie bronił przed
                wypedzeniem - cała msze płakała, i jeszcze musiałam ją w trakcie karmic. Istny
                cyrk. Najgorsze były te starsze panie, które idac do komuni patrzyły na mnie
                takim wzrokiem...Chciałam zabrac dziecko i uciec...Ale się udało, łacznie z
                imprezą "po". Mały obiad w domu moich rodziców, na który zostali zaproszeni
                dziadkowie i chrzestni.
                Agapolo switny przepis na zupkę. Musze gdzies znaleźć ekologiczne ziamniaczki i
                marchew i będe też Misi gotować. U nas w menu na stałe zagościła juz marchewka,
                ziemniak, dynia i brokuły. Wczoraj mała dostała sok gruszkowy Hippa - jest od 4
                miesiąca, ale Gerbera jest od 7...Chyba krzywdy dziecku nie zrobiłam, bo mała
                piła go z takim zachwytem w oczach. Poza tym sok zawsze rozcieńczam z woda w
                proporcjach 75ml wody + do 100ml sok. Jest smaczek a sok, jest odpowiednio
                rozcieńczony.
                Asiu_z co do mleczka to robie dokładnie tak jak pisała wiki i agapolo. jednak w
                ostatnim "Dzeicku" pani doradca laktacyjny napisała, że mleczko modyfikowane
                można wcześniej przygotować w butelce i [przechowywać w lodówce. Odgrzewać przed
                podaniem. Chodzi o to, ze mleko traci sterylnośc w momencie gdy napije się z
                butelki dziecko - zawsze troszke sliny się cofnie razem z mlekiem do butelki.
                Dlatego jeśli dziecko wypije nawet troszke mleka nie wolno podawać go ponownie
                tylko wylać. Osobiście jakoś nie mam przekonania do przechowywania mleka w
                lodówce...
                Wiki podgrzewacz Philipsa super rzecz - świetny wybór, użwam od poczatku
                karmienia butelką i jestem zadowolona bardzo. Poza tym mozna w nim odgrzewać
                słoiczki.
                Zbuniek jak ja zazdroszczę Tobie słonka. Jestem typem, który zimą tęskni do
                ciepłych, słonecznych dni...
                Magda jak inne dziewczyny troszkę zazdroszczę Tobie pracy - jak byłam dzieckiem
                wyobrażałam sobie, że jestem aktorką albo dziennikarką...Takie dziecinne marzenia smile
                Uf, ale sie rozpisałam smile
                Za mało czasu mam osatnio. Jak już siąde przed komputerem to przeczytam wasze
                posty, a pózniej już mi czasu brakuje na odpisanie. Albo mała sie obudzi, albo
                czas do pracy...
                Hm, co do okresu po ciązy to u mnie było tragicznie. Myslałam, że wróciłam do
                połogu...sad Zawroty głowy, silne bóle i bardzo intensywne krwawienie...Nic
                miłego, praktycznie 3 dni w plecy. Nigdy tak nie miałam. Ponoc tylko ten
                pierwszy okres jest taki, no oby...
                Już nie moger doczekac się spotkania w Warszawie. Robiłam wczoraj podchody mojej
                babci warszawianki, ze przyjade pokazać jej prawnuczkę, a Misia stolice
                itp...Udało sie mam zaproszenie na kiedy chcę z mężem i mała...
                I jeszcze jedno - byłam na USG bioderek z Dominika. TRo miała być druga i
                ostatnia wizyta. Niestety będzie inaczej. Okazało się, że małej nie kostnieja
                panewki kości biodrowych sad Kazali ją pieluszkwoac dalej. Dominika dostaje juz
                najwyższą dawke wit. D3 i nie mam pojęcia co może być przyczyną tego...
                Aha, i jeszcze basen. Byłysmy w piątek na kolejnych zajęciach. Moje dziecko jest
                w czasie zajęć bardzo skupione na tym co jest wokół i na innych
                dzieciach...Towarzyska sie robi strasznie. Dziewczynka z lusterka juznie starcza smile
                Co do zabawek, to u nas hitwem tez jest Krówka Tolo - dostała ją na
                gwaizdkę...Ponad to w ramach chrztu dostała kilka nowych zabawek m.in. jabłuszko
                Tiny Love. Jest świetne...Dominika jest zakochana w nim. W jabłuszku jest
                robaczek, rączki są gryzaczkami, w nózkach jest lusterko...Generalnie zabawki
                Tiny Love są fajne, jednak drogie...sad
                Hm, ale mi się przegląd zrobił....Od nowośvci po zabawki smile
                Trzymajcie sie cieplutko w tym nowym tygodniu.
                Pozdrawiam
                • zabuniek Na pocieszenie - u nas zimniej 16.02.04, 11:42
                  Hej hej!
                  WIKI – ogromne dzięki za przepis na sernik! Dziś chyba kupię formę i powoli
                  psychicznie się już nastawiam do pieczenia pierwszego w życiu czegoś (bo
                  ciekawe co mi wyjdziesmile). Najgorzej tu z serem białym, są trochę inne, niż u
                  nas, muszę trochę poszukać.
                  IRHEL i Kacperek oraz
                  EVELO z Roksanka – Witajcie!
                  GOSIA – to napisz czy Ci wyszedł sernik, ja też bedę próbować. I dzięki za
                  buziaczki walentynkowewink
                  ANULKAG - cieszę się, że Wam się przydadzą jakieś pomysły. Teraz zaczynam
                  czytać kolejną ciekawą ksiażkę o pływaniu. Jak tylko się czegoś ciekawego
                  dowiem to dam Wam znać (podobno można zacząć jakieś zabawy w wannie).
                  Gdyby mi ktoś parę lat temu opowiedział tą historię która mnie spotkała, nawet
                  by mi przez myśl nie przeszło ze to ja ją urzeczywistni€ w życiu. Życie pisze
                  bajki?
                  AGAPOLO – zawsze cudowna ze swoimi radami. I wielkie dzięki!!! Za przepisy,
                  bardzo bardzo mi się przydadza, już czas oswajać z nowymi smakami. NO i dziś
                  pierwszy raz, zachecona przez Ciebie, postanowiłam dać jej zupkę marchewkowo-
                  ziemniaczana, i wiesz co ¡ przypaliła mi się, bo akurat Elenka zaczęła
                  marudzić, zaczęłam karmić i na śmierć zapomniałam - wszystko sie spaliło, zaraz
                  id€ podjąć kolejną próbę wink To aż strach pomyśleć co bedzie z sernikiem....
                  KAROLKA – gratuluję aniołka w rodzinie. Nasza już od paru miesięcy też
                  uanielonawink, też karmiłam w trakcie mszy, bo akurat przed mszą nie chciała jeść
                  i po rozpoczęciu, zaczęła się awanturować, więc też sie nie przejmowałam i
                  nakarmiłam.
                  Ja też zmarzluch. Dobrze że piszesz o zabawkach, może coś jej kupimy w Pl, bo
                  tu też bardzo drogie.
                  DZIEWCZYNY - bede potrzebowala WAszych rad. NIEDLUGo zasypie WAs pytaniami. Bo
                  przygotowuje sie do wyjazdu. I nawet nie wiem jakie pieluchy sie kupuje,
                  pampersy czy inne (tu mam inne firmy). Bede pytac ok? I chyba wozek tez w PL
                  kupimy, bo tu mam pozyczony, taki strasznie stary i sie zepsula raczka - i juz
                  nici z wyjazdami samochodem. Zawsze na scisk pakowalismy do naszej malej mikry
                  i w koncu zepsulismysad
                  • wiki41 Re: Na pocieszenie - u nas zimniej 16.02.04, 22:21
                    KAROLKA, a więc to Tobie zawdzięczam udany zakup podgrzewacza Philipssmile
                    Rzeczywiście, nadaje się do słoiczków i wszystkich typów butelek, a ja używam
                    takiej wygiętej, antykolkowej. No właśnie, może ktoś widział termosik, który by
                    pasował na taką butelkę? Przydałby się na długie wiosenne spacery…

                    A skoro już dziękuję za rady – korzystam z wielu Waszych podpowiedzi. Będę też
                    rozcieńczać sok jabłkowy i chyba spróbuję wkrótce ugotować Zupkę dla Dużych
                    Bobasów ® by AGAPOLO, bo wszyscy piszą, że domową dzieci lubią bardziej niż
                    słoiczki.

                    Karolka, Patryk ma ostatnio zwiększoną dawkę D3 do 2 kropli, a mimo to zaczęła
                    mu się pocić główka przy jedzeniu. To podobno świadczy o krzywicy. Zapytam
                    pediatrę. Może zimą jednak witamina źle się naszym dzieciom wchłania?

                    WIOLA, czy Balneum pomaga Dimie? Kiedyś stosowałam to na sobie – bez skutku. Ja
                    smaruję Patrykowi nóżki (suche miejsca) Alantanem, ale też bez poprawy. Za to
                    schodzą już krostki z buzi za sprawą kremu Penaten, który ma jeszcze tę zaletę,
                    że b. ładnie pachnie. A do obgryzionych paluszków używam Purelanu (miałam
                    jeszcze do piersi), bo jest bezpieczny, nawet jak dziecko zliże. W ogóle Patryk
                    ma więcej kosmetyków niż jasmile

                    ZABUNIEK, GOSIA, napiszcie jak wyszedł sernik. Może wprowadzicie jakieś
                    modyfikacje?

                    EMI, trzymam kciuki za egzaminy! Nie dziękuj!

                    GAGARIN, też czekam na dobre wieści od Was.

                    Śpijcie dobrze i Wasze Maluszki też!
                    Wiki i ślicznie śpiący Pat
                • asia_z butelkowo :) 16.02.04, 22:16
                  Dziewczyny, bardzo bardzo dziekuje za rady.
                  slowo wyjasnienia: karmie Krzysia bebilonem pepti, bo on jest uczulony chyba na
                  wszystko inne, w mojej diecie zostal tylko krolik (eh..), sol i ryz, a on nadal
                  ma okropna wysypke (po odstawieniu sterydow natychmiast wrocila).. lekarze
                  rozkladaja rece, alergolog tez, postanowilam sprobowac przez tydzien karmic go
                  najbardziej wyizolowana forma mleczka i zobaczyc, czy choc troche sie poprawi -
                  jesli tak, to znaczy ze to ten cholerny krolik albo ryz, a jesli nie.. ze to
                  nie jedzenie. pokarmu mam caly czas bardzo duzo, odciagam zeby a.) nie peknac i
                  b.) zeby miec czym karmic w razie czego potem smile jesli chodzi o butelke - to
                  dostawal juz nia moj pokarm (nawet trzy razy dziennie - bo pracuje) i nie
                  zniechecil sie do cyca, moze wiec sie jeszcze przez kilka dni nie zniecheci smile)
                  gotuje butle zywca normalnie w garnku (do 5 min.) i potem przelewam do
                  wypazonego sloika, a kiedy jest mi potrzebna - wlewam do butelki, dolewam
                  troche wrzatku i juz smile tak wiec podgrzewacz nie jest mi na razie potrzebny, za
                  to chyba przydalby sie sterylizator, butelki robia sie okropne od gotowania sad(
                  rodza mi sie traz nastepne pytania, jutro bede meczyla pediatre, ale pewnie
                  wiecie: jak czesto i ile powinno sie dopajac takiego "butelkowego" malucha? czy
                  rewolucyjna zmiana gestosci i zapachu (huh!) kupy to norma?

                  dopiero teraz widze jak wygodne jest karmienie piersia smile)
                  przepraszam ze tak monotematycznie, pozdrawiam cieplutko i raz jeszcze dziekuje
                  za odpowiedzi smile
        • asia_z butelkowo :)) 16.02.04, 22:32
          agapolo - strasznie fajnie miec pod bokiem takich ekspertow smile))
          oczywiscie wolalabym karmic Krzysia kubeczkiem (chocby niekapkiem) ale on sie
          niestety zlosci, szczegolnie jak jest glodny smile i odpycha biednego niekapka.
          łyzeczka tez nie wchodzi w gre - 200 ml podawalabym mu pewnie caly dzien smile,
          kolega sympatyczny ma skrzywienie po lekach na lyzeczce, tak naprawde butle tez
          ciagnei niechetnie, bez problemu uznaje ja tylko jak mnie nie ma w poblizu, a
          jak jestem to sie domaga karmienia naturalnego smile))
          pozdrawiam cieplutko,
          a.
          p.s. czytam jak Wasze maluchy wciagaja kaszki i owoce, no i strasznie
          zazdroszcze - u nas wszytsko bedzie pozniej, mam nadzieje ze znajdzie sie cos
          co Krzysia nie uczula smile)
          • gagarin3 Re: butelkowo :)) 16.02.04, 23:25
            Razem z Piotrusiem dziękujemy za wszystkie słowa otuchy... Tyle dobrych myśli krąży wokół nas... Tak bym chciała, żeby jutro nic nie znaleźli na dnie ocząt mojego syneczka i co najważniejsze - nie odebrali nam nadziei...
            ZABUNIEK Limanowa leży koło Gorlic (choć to "koło" jest spore...smile). A Wasza historia hmmmm... niezwykła. Będziesz miała co opowiadać Elence, gdy dorośnie.
            A co do kwestii butelkowych - niestety nie udało mi się trafić na termosy, w których zmieściłyby się niestandardowe butelki... Na początku również używałam antykolkowych, a teraz samosterylizujących z Canpola. Jestem z nich bardzo zadowolona, łatwo je utrzymać w czystości i nie ma problemu z szarym nalotem. Ja mam jeszcze inny sposób na przygotowanie wody, po prostu podgrzewam (przegotowanego wcześniej) Żywca w kuchence mikrofalowej.
            Piotruś na szczęscie odzyskał jako taki apetyt. Okazało się, że winę za jego ostatnie ekscesy ponoszą ząbki, które zupełnie niespodziewanie pojawiły się w jego małej paszczy... I tak był dzielny, obyło się bez slinienia, bezsennych nocy i innych atrakcji. Trochę marudzenia i słaby apetyt, to i tak nieźle, jak na pierwsze ząbki. Pozdrawiam Was gorąco, trzymajcie za nas kciuki...
            Agnieszka
          • magda6811 pozno-wieczorowo 16.02.04, 23:47
            Oj dziewczyny, zawsze sobie obiecuje, ze wpadne na chwile na Forum i zaraz sie
            poloze, poczytam, itd... A to sie po prostu nie da! Samo nadrobienie zaleglosci
            w lekturze to juz niezly kawal czasu...
            ZABUNKA - sprzedaj historie dobremu scenarzyscie to przy okazji i slawna sie
            staniesz! Podziwiam fantazje, szalenstwo i gratuluje wyczucia - to (jak widac)
            byl strzal w dziesiatke!
            ABEPE - "Marsjanie" to raczej nie z zazdrosci, ale ze strachu - ogladalismy
            kiedys taki program popularno-naukowy o dziwnie wybrzuszonych czaszkach
            odnalezionych w Ameryce Poludniowej i jedna z teorii glosila, jakoby byli
            to "ziemscy" potomkowie przybyszow z kosmosu. No coz, nie wiedzialam, ze
            biedactwo tak sie tym przejmie... Teraz zgadza sie juz, by ja usypiac i
            zostawiac w jej pokoju... Boze, ile to jeszcze, chyba mnie zmieni dopiero jej
            narzeczony, bo nijak nie chce sama zasypiac. Moze dla niej ewentualnie warto by
            kupic ksiazke "Usnij wreszcie" - niech sobie sama poczyta...
            ABEPE - program A.M.Gizy "Klub ludzi ciekawych wszystkiego" jest teraz w
            Dwojce.
            WIKI - Twoj przepis na sernik
            i przepis AGAPOLO na zupke przyprawily mnie o slinotok. Ja ciagle wyglodniala
            jestem jakos chorobliwie, szkoda, ze jeszcze nie jadam nabialu, bo juz teraz,
            nie baczac na nocna pore zabralabym sie do dziela.
            AGAPOLO - jestes bardzo inspirujaca, dziekuje!
            KAROLKA - a moja mama miala dzisiaj bronchoskopie. W srode powinnam cos
            wiedziec. Bardzo sie boje.
            Caluski dla wszystkich - i jeszcze pytanie - akceptujecie date
            28.marca??????????? - magda
            • karolka_1 Re: pozno-wieczorowo 17.02.04, 08:12
              Magda trzymam zatem kciuki za twoją mamę i wyniki badań...My czekamy nadal bo
              robią jeszcze badania dodatkowe, osiwieje chyba przez to wszystko....
              Data 28 marca mi sie bardzo podoba - dzień po moich urodzinach, a dzien przed
              pierwsza rocznicą ślubu smile
              Dziewczyny właśnie wczoraj sie pokapowałam, że mój mąż beszczelnie podczytuje
              nasz wątek...Przyszedł do domu i mówi tak:" A wiesz na rówieśnikach to powstał,
              jakis konkurencyjny wrzesień 2003. Ale kiepski, bo sie przechwalają i
              porównują..." Zwątpiłam i na początku nie wiedziałam o co chodzi, dopóki nie
              zerknęłam na forum....
              Agnieszko - Gagarinie, trzymam z Dominika kciuki za badania Piotrusia smile Będzie
              dobrze smile
              asia_z bebilon pepti to hydrolizat i dlatego kupki po nim sa takie wstrętne,
              poza tym jest to bardzo normalne...Poza tym kiedys pisałam, ze butelki mozna
              wyparzac w mikrofali -zarówno aventu jak i te canpola samosterylizujące się.
              Nie zostaje na butelkach osad...
              Wiki Dominika dostaje od miesiąca 3 krople wit.d3 - też jej sie pociłą głowka
              przy jedzeniu. Po zwiększeniu dawki przestała. Jednak masz racje, wchłanianie
              wit.d3 uzależnione jest od słońca, a tego po prostu brak sad Jak sie dowiesz
              czegos od pediatry to daj prosze znać...
              Zbuniek, najlepiej przed wyjazdem przygotuj listę pytań smile Odpowiedzi posłuża
              wszystkim - tak mi się przynajmniej wydaje...
              Pędze do obowiązków i do pracy sad
              Pozdrawiam Was gorąco
              • abepe Re: pozno-wieczorowo 17.02.04, 18:23
                Hej, matki! Czy słuchacie czasem radia albo czytacie gazety? Jak odbieracie
                sprawę tego zwyrodnialca dyrygenta Polskich Słowików? Zastanawiam się jak
                ochronić dzieci przed takim nieszczęściem? Jak odróżnić miłego, lubiącego
                dzieci nauczyciela, opiekuna czy trenera od zboczeńca? Miałam kiedyś rozmowę z
                matką i babcią pewnego małego chłopczyka zaskoczonych, że dziecko ma być
                rehabilitowane przez mężczyznę. Musiałam im wyjaśniać, że to nasz najlepszy
                rehabilitant, ojciec trójki dzieci, świetny facet. Chyba uznały, że mężczyźni
                nie powinni pracować z dziećmi. Nie zgadzam się z tym. Z drugiej strony ten sam
                rehabilitant sam poruszył ten temat. Rodzice często przyprowadzają dzieci i nie
                zostają na rehabilitacji. Rehabilitanci są uczulani na swoich szkoleniach na
                takie sytuacje. Ich praca polega przecież na dotykaniu. A to o krok od głupich
                podejrzeń.
                Są teraz takie książeczki, które uczą, jak rozmawiać z dziećmi na takie trudne
                tematy. Wyobrażcie sobie, że rodzice tych nieszczęsnych chórzystów niczego
                nigdy nie zauważyli? Nie wierzę. Myślę, że nie traktowali ich na serio. A teraz
                jeszcze ta historia z AIDS. Jak to zrobić, żeby dziecko miało do nas tyle
                zaufania, żeby chciało o swoich przeżyciach powiedzieć? Zawsze traktować
                poważnie. Mam nadzieję, że to recepta.
                Ale sie wzburzyłam. Teraz na spokijnie wracam do pisania właściwego,
                przydługiego oczywiście posta.
                Aneta
                • abepe przedkąpielowo 17.02.04, 20:50
                  Witam jeszcze raz!
                  Nasze dziecko ostatnio okrutnie się zbiesiło. Dźwięki, które wydaje nie należą
                  do ludzkich. Brzmią jakby co najmniej uprawiało karate i chciało odstraszyć
                  wroga. Robi to najczęściej radośnie na nasz widok. Udaje tez kaszel.
                  Słodkie „tatata” znikło. Grześ z czułością przemawia tylko do smoczka jak go
                  wyciągnie z buzi. Świetne efekty dźwiękowe produkuje też ssąc zapamiętale
                  wszystko, co mu pod buzię podejdzie. Zrobił sobie małą malinkę na
                  przedramieniu.
                  Ostatnio przewracanie na brzuch spodobało mu się do tego stopnia, że chce je
                  uskuteczniać wszędzie. Zaczyna więc złazić z przewijaka, musi być bezwzględnie
                  zapinany pasami w foteliku, w łóżeczku też obija się o szczebelki jak się
                  rozpędzi. A najfajniej jest wieczorem. Nagrzewam sypialnię, rozbieram łobuzka
                  na golasa, wkładam mu tylko tetrę między nogi, tak, że wygląda jak zawodnik
                  sumo i szalejemy na łóżku. Ostatnio tak się rozkręcił, że za nic nie chciał dać
                  się przewrócić na plecy. A tu już wanienka z wodą czeka. Wiele nie myśląc mąż
                  wsadził go do wanienki plecami do góry! Pierwszy raz dzięki temu udało się
                  dokładnie umyć szyję i plecy! Tyle, że Grześ jak tylko zobaczył przed sobą
                  ściankę wanny zaraz chciał się po niej wspinać. Muszę trochę z nim poćwiczyć,
                  bo przewrotki wykonuje głównie przez lewe ramię. Przez to odwracanie ubieranie
                  go zamienia się w walkę, bo nie trudno zakładać pieluchę, gdy dziecko leży na
                  boku albo na brzuchu. O reszcie ubioru nie wspominam. A już nawet jak leży na
                  plecach to pojawia się inny problem - Grześ ostatnio wszystko wykonuje
                  oburącz – jak trzyma zabawkę to drugą ręką musi ją drapać, klepać lub w niej
                  dłubać. Zakładanie wszystkiego, co wymaga rozłączenia rąk zajmuje nam bardzo
                  dużo czasu.
                  No i próbuje siadać. Pozycja półleżąca prowokuje go od dawna ale teraz stara
                  się unosić głowę z pozycji leżącej. Cyrk.
                  Mam pytanie – ile przesypiają w nocy dzieci karmione wyłącznie piersią?
                  Pogubiłam się zupełnie, które jeszcze nie dostają nic innego (może dopisać do
                  zestawienia?) Grześ po krótkim okresie przesypiania 6-7 godzin wrócił do
                  jedzenia co 4 a czasem 3 godziny! Jestem całkiem nieprzytomna w nocy. Karmię na
                  leżąco już nie dlatego, że mały tak lubi ale dlatego, że boję się w tej pozycji
                  zasnąć. Leżąc zasypiam natychmiast i czasami budzę się po dwóch godzinach z
                  dzieckiem przy piersi. W takiej sytuacji nie wiem, czy zanosić go do łóżeczka,
                  czy już zostawić przy sobie, bo przecież za dwie godziny znowu pobudka. I coraz
                  częściej nie jestem w stanie go w nocy przewijać. Zastanawiam się, czy po
                  prostu nie jest tak, że mój pokarm wystarcza mu o tyle, o ile dostaje go
                  często. Może więc już czas na pokarmy stałe?
                  I chociaż zasypia ostatnio dobrze (o ile jest 22, próby usypiania małego
                  wcześniej skończyły się noszeniem aż o 22 zamykały się oczy) równie ochoczo
                  budzi się ze słońcem (ma to po mnie ale mi już przeszło – jestem nieprzytomna
                  do 10) i chce się bawić. Na szczęście czasem umie się sobą zająć.

                  Zabuniek – fajne to Twoje euro (nie wiem, gdzie mam na klawiaturze) zamiast ę.
                  Od razu się człowiek czuje jak w unii, hehe. Fajne bardzo te zabawki, choć mnie
                  wnerwia, że to wszystko takie drogie. Jak spojrzysz na amerykańskie strony to
                  tam wszystko co najmniej 30% tańsze. Rozwiązaliśmy problem obijania się
                  grzesiową głową o „centrum aktywności”. Mój tata zbił mu z drewna taką ramę,
                  którą przymocowujemy do łóżka i wisi to nad nim jak zestaw gimnastyczny. Tyle,
                  że mały chwyta się i podciąga do siadania. Albo tarabani w to rękami. Zabawek
                  TOLO nie widziałam w sklepach, tylko raczej w internecie (najtaniej w
                  Bobomarkecie albo na eZabawki.pl), przytulanki rewelacyjne, nie wiedziałam,
                  którą wybrać. Mąż uznał, że krowa ma fajne rogi do gryzienia. I miał rację. No
                  tak a ja dalej reklamuję!
                  Zawód masz piękny, szkoda, że nie możesz go wykonywać. Zajmij się może
                  tłumaczeniem tych fajnych książek o zabawach z dziećmi. Wasza historia miłosna
                  bardzo wciągająca. U nas też było romantycznie ale trochę mniej szalenie. O ile
                  szaleństwem nie jest wychodzenie za mąż za młodzieńca ponad cztery lata
                  młodszego. Ale jesteśmy już cztery i pół roku po ślubie (Kuba miał ledwo 21
                  jak się pobieraliśmy).
                  A co do latania samolotem to moi znajomi latają dość często z małym dzieckiem .
                  Ono nie cierpi jeżdżenia samochodem a samolotem, owszem, bardzo chętnie.

                  Wiki – ślinka mi leci od tego sernika, ale u nas ciasta robi Kuba, bo on
                  świetnie uciera w makutrze. Był na Boże Narodzenie to nie jadłam bo byłam
                  beznabiałowa ale teraz muszę męża namówić. Może na te nieszczęsne trzydzieste
                  urodziny!
                  O kurczę miałam wymyślić co chcę dostać. Do tej pory nigdy nie pytał i świetnie
                  sam trafiał a teraz mam sobie zażyczyć i nie mam pojęcia co. A to za dwa dni!
                  A co wyszło na badaniu u audiologa?
                  Grześ brał przez dwa tygodnie 6 kropelek wit. D3 w postaci Vigantolu, teraz
                  bierze 4 a główka jeszcze się poci. To świadczy o krzywicy. Zastanawiam się nad
                  tym, żeby poprosić lekarkę o jakieś badania.

                  Agapolo – mniam, może to będzie pierwsza Grzesiowa prawdziwa potrawa? Ja bardzo
                  lubię takie zupki, może on też?
                  Póki co oboje nie cierpimy herbatki ułatwiającej trawienie Hipp, więc ,żeby
                  Grześ się nie męczył piję ją ja w dużej dawce licząc, że dostanie jej trochę z
                  moim pokarmem. I choć strasznie mi nie smakuje – chyba dziecku pomaga.

                  Karolka, Zabuniek – karmiłyście podczas mszy z butelki czy piersią (bo się
                  trochę gubię, które dzieci cycowe a które nie)?

                  Magda – wiem, że Klub... jest w „Dwójce”, czasem słuchamy. Zastanawiam się
                  tylko, komu zależało na tym, żeby z „Trójki” robić bez sensu radio dla mało
                  ambitnej młodzieży. Obcięta nawet „Powtórka z rozrywki”. Pełno głupawych
                  konkursów i audycji. Kto za tym stoi? A nie przełożyli przypadkiem
                  do „Dwójki” „Radia retro”? Nigdzie nie mogę znaleźć.

                  Trzymam kciuki za Piotrusia, mamę Magdy, dziadka Karolki. Serdeczne kopniaki
                  dla studentek w czasie sesji.
                  Aneta
                  PS. Już wiem, dlaczego mój mąż naśmiewał się z naszych loginów. Myślał, że się
                  za nimi ukrywamy. Wyjaśniłam mu, że znamy swoje imiona a nawet lata urodzenia!
                  • agapolo Wtorkowa noc 17.02.04, 22:24
                    Witajcie mamy!

                    Zacznę od tego, że czytam zarówno prasę jak i zdarza mi sięobejrzeć lub
                    usłyszeć wiadomości dlatego chciałabym się ustosunkować do wypowiedzi Abepe. Na
                    początek konieczne będzie małe sprostowanie, ponieważ Gazeta wyborcza, razem
                    zresztą z brukowcem Super Expressem ujawniła, że dyrygent chóru Polskie
                    Słowiki, pan Wojciech K. jest nosicielem wirusa hiv, a nie jest chory na aids,
                    a to znacząca róznica. Jednak najwazniejszy jest fakt, że jest informacja
                    niepotwierdzona, słyszałam wypowiedź pana ze stacji sanitarno-
                    epidemiologicznej, który powiedział że Pan K. miał przeprowadzane testy, ale
                    wyniki są jeszcze nieznane.
                    Nie staję w obronie pana dyrygenta, oczywiście uważam że molestowanie seksualne
                    nieletnich jest niedopuszczalne i przekraczające wszelkie granice, ale
                    ujawnianie niepotwierdzonych informacji po pierwsze może wywołac panikę wsród
                    rodziców i przede wszystkim molestowanych chłopców !!! Po drugie nie można
                    publicznie piętnowac osoby za to że jest chora, ponieważ nawet jesli rzeczony
                    pan K. jest chory nie znamy źródła zakażenia. W państwie prawa nie rzucajmy
                    oskrzeń i pomówień, które nie mają potwierdzenia i dajmy każdemu prawo do
                    obrony.
                    Abepe nie chciałam w żaden sposób Cię urazić, czy kwestionowac Twoje zdanie,
                    chciałam jedyne przedstawić swój punkt widzenia w tej sprawie.

                    Teraz juz wracam na forum i forumowe sprawy poruszam
                    ZABUNIEK - historia Twoejej miłości to naprawdę romansidło, można się wruszyć...
                    AGNIESZKO - GAGARIN- mam nadzieję, że badanie dna oczka wyszło dobrze i
                    wszystko jest ok, trzymałam kciuki cały dzionek.
                    WIKI - my też bierzemy dwie kropelki vigantolu, tez namsięgłówka poci przy
                    jedzeniu
                    MADZIU - jestem z Toba i Twoją mamą całym serduchem.
                    specjalnie dla Ciebie pokazuję większy kawałek siebie wink

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10167534
                    KAROLKO- wierzę, że dziadek ze wszystkim świetnie sobie poradzi.Całuski dla
                    Dominisi. Trzymajcie się cieplutko.

                    ASIU_Z -jesli chodzi o dopajanie to bardzo indywidualna sprawa, każde dziecko
                    potrzebuje inna ilośc płynów, więc ciezko odpowiedzieć na Twoje pytanie.
                    Generalnie powinnas się trzymać przerw między posiłkami, a jęsli Krzyś będzie
                    marudził wtedy podaj mu picie- w przypadku stosowania bebilonu pepti najlepiej
                    samą przegotowaną wodę, oczywiście niskomineralizowaną lub wodę z glukoza,
                    powinnas na jakiś czas wykluczyć herbatki i ziółka, aby odkryć przyczyny
                    alergii czy innej przypadłości. Mam nadzieję, że się nie wymądrzam. Chcę po
                    prostu pomóc, na tyle na ile potrafię i ile wiem.
                    Pozostałe Mamusie odezwijcie się, smutno bez was

                    Aga


                • gagarin3 Będzie dobrze :) 17.02.04, 21:27
                  Właśnie się obudziłam... Deficyt snu i dobre wiadomości po prostu zwaliły mnie z nóg... Kochane mamusie, chyba będzie dobrze z naszym syneczkiem. Dzisiaj rozmawiano z nami w zupełnie innym tonie. Ostatnio okulistka po obejrzeniu Piotrka wykrzykiwała, że "to dziecko ma zmiany w oczach, musi być obserwowane", a ja byłam tak przerażona, że nie byłam w stanie jej zapytać, co to oznacza. Teraz okazało się, że zmiany nie postępują i jak nam wyjaśniono, mogą być spowodowane przez wodniaki. Najważniejsze jednak, że nie ma żadnych obrzęków, ani wylewów, choć niewykluczone, że Piotruś będzie miał wadę wzroku. Z kolei pani neurochirurg przyjęła nas w tonie "czego wy chcecie od tego dziecka..." Obejrzała jeszcze raz zdjęcia z tomografii, wspomniała oczywiście o wodniakach i jakichś "ubyteczkach", ale tym razem byłam taka uszczęśliwiona, że nie drążyłam tego tematu. Najważniejsze, że przyrosty obwodu główki są prawidłowe i mały się dobrze rozwija. Kolejna kontrola i tomografia czeka nas, gdy Piotruś skończy rok, a zatem siedem miesięcy spokoju smile Na koniec zaczęła żartować, że jak "to dziecka ma małogłowie, albo craniostenosis, to ona jest primabaleriną..." Hmmm... tylko, kto takie rozpoznania pisał na skierowaniu? Właśnie ona, ale nie bądźmy złośliwi.
                  Nie muszę chyba pisać, że się popłakałam ze szczęścia. Gdy juz było po wszystkim, poszliśmy do przewijalni, przytuliliśmy się we trójkę i tak trwaliśmy kilka minut, bardzo bardzo szczęśliwi... To niezwykły dzień i nieprzypadkowy w moim osobistym kalendarzu. Dokładnie pięć lat temu umarł mój ukochany dziadek. Wspaniały, ciepły i mądry człowiek. To na jego część Piotruś otrzymał swoje drugie imię - Władysław. Odkąd go z nami nie ma, nie opuszcza mnie przeświadczenie, że opiekuje się mną stamtąd, gdzie trafiają dobrzy i szlachetni ludzie. Zawsze w cięzkich chwilach powtarzam w myślach "Dziadku ratuj..." Tak krzyczałam do poduszki na łóżku porodowym i tak było dzisiaj... Gdy czekaliśmy w poradni neurochirurgicznej zadzwoniłam do mojej bratowej, która oczekuje w szpitalu na rozwiązanie. Strasznie się martwiła, bo do tej pory dzidzia była źle ułożona, a dzisiaj, gdy wszyscy już stracili nadzieję (termin porodu za sześć dni) - postanowiła się usadowić główką w dół... To naprawdę niezwykły dzień, pełen dobrych wiadomości...
                  Pozdrawiam Was gorąco, o innych ciemniejszych stronach kontaktów ze służbą zdrowia i wielu wielu sprawach, o których nie byłam w stanie myśleć w ostatnich dniach napiszę następnym razem.
                  Agnieszka
                  • agapolo Re: Będzie dobrze :) 17.02.04, 22:30
                    Agulko, tak bardzo ciesze się z wami, czytam waszahistorię jakby była moja,
                    nawet nie chcę już pisać o polskiej służbie zdrowia... Uściskaj Piotrusia,
                    przyznam szczerze kamień spadł mi z serca.
                    buziaczki dla waszej trójki.

                    Aga i Patryk
                    • magda6811 GAGARINIE - JEST ŚWIETNIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.02.04, 23:08
                      GAGARINIE, ciesze sie tak bardzo, placze teraz i mysle, ze wielki kamien spadl
                      z Waszych serc - i nam wszystkim lezej... Boze, jak dobrze...
                      AGAPOLO - nie wedze Cie kochana, albo ja mam cos z komputerem, albo z oczami,
                      bo widze tylko kawalek Twoich pieknych lokow i ani centymetra wiecej - co jest?!
                      PS Moja mamusia bardzo cierpi, miala dzisiaj 40 stopni goraczki. Zbilysmy ja
                      Panadolem, zostawilam jej Pyralgine (tata ma w nocy sprawdzac) a jutro bede
                      dzwonic do szpitala... Ona tylko prosi, by jej tam nie zawozic, ze chce umrzec
                      w domu, a ja tak dobrze ja rozumiem, ale musze sie sluchac lekarzy. Zobaczymy,,
                      co jutro wymysla. Ona przez 8 lat (tyle minelo od operacji pluc - to byl rak
                      pluc) badala sie regularnie. W pazdzierniku kazano jej sie zglosic za pol roku
                      mimo, ze chudla i bardzo zle sie czula. Zglosila sie wczesniej, bo juz nie moze
                      normalnie zyc, a oni nadal szukaja przyczyny OB 125 i goraczka i ta waga... Nie
                      wiem, czy doczeka tej diagnozy, jest juz tak slaba. Zaczynam watpic w
                      medycyne... Przepraszam za ten wywod, ale tak strasznie mi smutno...
                      • b.marta Re: do wszystkich - dziękuję :) 18.02.04, 00:45
                        Witajcie kochane,
                        bardzo Wam wszystkim dziękuję za ciepłe słowa i uściski, bardzo mi pomogły mimo, że tylko wirtualne smile
                        Być może uda mi się z Wami spotkać dzięki pomocy Agnieszki AGAPOLO. Jeżeli nie to i tak cieszę się bardzo na spotkanie z Tobą Aguś smile. Obym tylko Cię nie zagadała i zanudziła smile Super, że dodałaś sprostowanie w sprawie p. Wojciecha K. myślę, że jest bardzo przydatne. Ja dowiedziałam się dzisiaj o tej całej aferze od mamy i takie pomówienia ze strony prasy i telewizji są nie w pożądku. Też nie chcę bronić tego człowieka (moja mama pracuje w więziennistwie i już od dawna mam wyrobione zdanie o takich 'typkach'), jednak masz rację. Kochane postawmy się w sytuacji tych matek i chłopców. Takie niepotwierdzone wiadomości napewno sprawiły im wiele bólu. To jest okrutne sad.
                        WITKA Dima napewno znajdzie sobie super 'laseczkę', po co mu taki tłuścioszek smile Ja spotykam same szczuplaski i bardzo Wam wszystkim zazdroszczę. Moja córa bije wszelkie rekordy w jedzeniu. Dzisiaj w ciągu trzech godzin pochłonęła słoik desrku Gerbera, półtora słoika zupki jarzynowej Gerbera i butlę 210 ml mleka AR, i to wcale jej nie zadowoliło. Te 240 ml mleczka na noc też już jej nie starcza. Aż boję się wizyty u gastrologa, przecież on nam głowy pourywa, miałam ją karmić po 120 ml co dwie godziny, a mała co dwie godziny musiałaby dostawać przynajmniej 180ml no i jeszcze te kaszki i deserki tak od serca. 11 marca będę mordowana smile
                        WIKI zastrzyki na szczęście pomagają, choć to strasznie silne środki przeciwbólowe. Super przepis na sernik będę go testowała być może już w tym tygodniu. I jeszcze małe sprostowanie co do szpitala. Ja miałam cesarkę od 23:15 w niedzielę, a mój kochany małżonek poprostu uciekł ze szpitala, żeby mi nie towarzyszyć. Jednak muszę go obronić całą noc z nerwów nie spał i pierwszym autobusem przybył do Warszawy bardzo przejęty i skruszony. Bez kwiatów, ponieważ dostał ode mnie wyraźny zakaz, to była moja już ósma operacja i zdawałam sobie sprawę z tego, że przy ranach otwartych (a do takich się zaliczają rany pooperacyjne) kwiaty nie są mile widziane. A te róże na korytarzach coś wspaniałego smile
                        ABEPE Tramal jest półnarkotykiem, jednak nie orientuję się czy na morfinie. Po zastrzykach czuję się bardzo dobrze. Poza tym wolę go od Pyralginy domięśniowej, która jest bolesna. Gorzej jest po tabletkach, wtedy chodzę rzeczywiście jak naćpana i gdy przestają działać ogarnia mnie ogromne zmęczenie. Chciałabym prosić Cię o przesłanie mi przepisów o zasiłkach i niepełnosprawnościach na email, byłabym Ci bardzo wdzięczna. Mój adres: martab21@poczta.onet.pl. Nie wiem czy reflux Matyldy jast uważany za niepełnosprawność, a komisja mieści się w Radomiu. Wyprawa tam wiąże się ze sporymi kosztami, więc chciałabym być pewna, że mi się opłaca. Acha, i jeszcze podziękowania dla Twojego męża za określenie dla teściowej, poprawiło mi humor.
                        ZABUNIEK Twoja historia jest naprawdę super romantyczna. No i gratuluję Ci przede wszystkim odwagi i pewności siebie smile
                        ASIU_Z w sprawach butelkowych podpisuję się pod wszystkim co napisały Agnieszka, Wiki i Karolka.
                        EVELO zdjęcia Roksanki cudowne, śliczna dama z niej rośnie smile
                        Agnieszko GAGARINIE bardzo wzruszył mnie Twój post. Cieszę się, że wszystko tak dobrze się układa i życzę Wam jak najwięcej takich cudownych chwil. Gorące całuski i uściski dla całej Waszej dzielnej trójki smile))
                        Teraz jeszcze dwa słowa o mojej 'kruszynce' smile. Matusia jest przeokropnie leniwa, już mi ręce opadają. Ramionka dzięki ćwiczeniom opuściły się troszkę i widać wszystkie trzy podbródki. Jednak reszta ćwiczeń nie przynosi rezultatów, przynajmniej ja tak myślę. Mati leży całe dnie plackiem. Nie w głowie jej przewrotki, czy bawienie się stópkami. Gdy znudzi jej się pozycja głośnym, terrorystycznym wrzaskiem dopomina się jej zmiany. Zabawki trzeba jej wkładać w rączki, żeby miała ochotę je choć chwilkę potrzymać, jednak nadal całuje misia 'z języczkiem'. Miś oczywiście jest panem i do tego gra melodyjkę na gitarze (taki biały z Coca Coli) smile. W nocy potrafi przespać nawet 14! godzin. Chyba coś jednak jest nie tak. Ta jedna przewrotka była raczej spowodowana przyciąganiem ziemskim. Znowu boję się wizyty u neurologa, jednak łudzę się, że Mati jest poprostu za gruba i przez to strasznie leniwa.
                        KAROLKA trzymam kciuki za Twojego dziadka.
                        MADZIU dziękuję za ofertę pomocy, jednak obawiam się, że te zastrzyki homeopatyczne niewiele zdziałają w moim organiźmie. Miałam podawane już tak ogromne ilości najróżniejszych środków przeciwbólowych, że w tej chwili niewiele z nich na mnie działa. Przez dwa miesiące leżałam plackiem w szpitalu i byłam szpikowana morfiną wprost do kręgosłupa, przez cewnik, który miałam zamontowany do podawania znieczulenia zo. Nie wyjmowali go ze względu na co tygodniowe operacje. Ale dosyć już o mnie. Twój post... brakuje mi słów. Jestem całym sercem z Tobą i Twoją mamą. Doskonale ją rozumiem, łzy same napływają mi do oczu. Bardzo chciałabym Cię pocieszyć, podtrzymać na duchu, w nadziei, jednak nie potrafię nic mądrego wymyślić. Trzymajcie się dzielnie i bądźcie razem, nie przepraszaj za to, że Ci smutno jesteś od tego by być z Tobą w ciężkich chwilach i wspierać się nawzajem. Choć pewnie niewiele Ci to pomoże to jestem z Wami w tych smutnych chwilach...
                        • agapolo Do Madzi 18.02.04, 11:23
                          Kochana,

                          Mam nadzieję, że mamusia ma się już lepiej, ze po nocy minęła gorączka i że nie
                          cierpi juz tak bardzo. Jesteś bardzo dzielna,a forum jest właśnie od tego żebyś
                          mogła podzielić się z nami swoimi troskami, tak jak Ty z nami. zawsze jako
                          jedna z niewielu, albo wręcz jedyna pamiętałąs o wszytskich forumowiczkach, o
                          ich troskach i żalach. Wysłuchiwałaś naszych użalań i zawsze miałaś dla każdej
                          z nas dobre słowo.
                          Niestety żadne słowa nie są w stanie wyrazić żalu i współczucia związanego z
                          cierpieniem najbliższej Ci osoby, dlatego możemy napisać tylko, tyle że
                          jesteśmy z Tobą, zawsze gotowe Ci pomóc i wysłuchać, jeśli tylko będziesz
                          czekogolwiek potrzebowała.

                          Agnieszka

          • justakoko Re: butelkowo :)) 18.02.04, 11:35
            asia_z,czy to pewnie że wysypka Krzysia jest od jedzenia?Bo mój Adaś też ma
            wysypkę od jakiegoś czasu (2-3 miesiące) i mu nie schodzi.A nie jest to skaza
            tylko to że ma delikatną skórkę,poci się przy jedzeniu z piersi,wychodzi na
            mróz a potem wchodzi do ciepłego i bardzo wysuszonego przez kaloryfery
            mieszkania.Byłam z tym i u pediatry i u dermatologa.
            Lekarz kazał mi to nawilżać np Balsamem nawilżającym Nivea?Neutrogeną.Jeśli ta
            wysypka jest tylko na buzi (u mnie policzki i przy uszkach-czerwone bakismile to
            nie koniecznie to skaza.Wiele dzieci ma coś takiego zimą i jak minął mrozy i
            przestanął grzać kaloryfery to zniknie.I może niepotrzebnie się katujesz tą
            dietą dwuskładnikową smilekoszmar-współczuję.
            A czy wy jesteście alergikami pokarmowymi?bo my nie i nasz Adaś też raczej
            nie.A wysypką się nie przejmuję bo jak było cieplej na dworze to zaczęła
            znikać,ale niestety mrozy wróciły- to i wysypka też.

            pozdrawiam,
            Justyna.
            • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.02.04, 13:44
              Witajcie,
              Madziu bardzo mi przykro z powodu Twojej mamy. Niestety wiem dobrze, co
              przezywasz. U mojego dziadka wczoraj stwierdzono złośliwego raka płuc. Lekarz
              tylko pocieszył nas, że dobrze, że to w tym wieku - ponoć młody człowiek pożyłby
              zaledwie pare miesięcy sad
              Dzisiaj zawieżli dziadka na onkologie, mają przepsiac leczenie i inne
              cuda...Licze na to, że nie będzie za długo cierpiał. Bardzo go kochami i cenie i
              dlatego, chcę dla Niego jak najlepiej.
              Gagarinie ciesze sie bardzo Twoim i Piotrusia szczęściem smile
              Justa, asia_z Dominika od jakiś 2 miesięcy też ma wysypkę na policzkach -
              brzydkie, czerwone ciapki. Nie jest o skaza, ani alergia pokarmowa. Mała śpi na
              brzuszku, jak ulehje czy sie zaślini to pózniej w tym śpi i ocier sobie
              policzki. Ja to smaruje bephantenem i schodzi.
              A w czasie mszy karmiłam mała butelką oczywiście smile My już jestesmy butelkowe od
              dobrych 2 miesięcy...
              marta dzieciaczki w wieku 5 miesięcy powinny dostawać 4 butelki mleczka po 180ml
              na dobę, do tego zupkę, marchewke i soczek. Generalnie u nas wyglada to mniej
              wiecej tak: rano po wstaniu butla z mlekiem, po 3 godzinkach mleczko z kleikiem
              ryzowym, po następnych trzech godzinkach zupka, tu nastepują 2 godzinki przerwy,
              znowu mleko, pożniej koło 17.30 - 18.00 marchewka a na kolacje kaszka ryżowa na
              mleczku, sokiem przepajam w ciągu dnia i finał....
              Dominika dostała zupkę jarzynowa bobovity i zyje smile Alergia sie nie pokazała,
              mimo, że tam jest pietruszka i por. Na sok hippa gruszkowy, też zareagowała
              świetnie.
              CZYM SPRAC PLAMY Z MARCHEWKI????????????????????Próbowałam już wszystkim:
              proszkiem do pieczenia, vanishem, szarym mydlem i nic sad Może Wy macie jakieś
              sprawdzone sposoby na te plamy??
              Trzymajcie sie cieplutko
              • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.02.04, 17:15
                hej karolka,
                ja też mam ten sam problem z plamami z marchewki.Są bardzo oporne w spieraniu.
                Rada jest taka:1)na świeżą plamę posyp sól i zostaw na jakiś czas,a potem pierz
                ręcznie.2)na świeżą plamę psikam odplamiaczem Amwaya-PreWash Sray i piorę
                ręcznie albo wrzucam do pralki-zależy jak bardzo zabrudzone.
                No można jeszcze wymoczyć w Vaniszu,ale to nie zawsze pomaga.
                Najważniejsze to żeby nie czekać i od razu działać jak tylko się plama pojawi.

                powodzenia,
                Justyna.
                • zabuniek Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.02.04, 17:55
                  Dziewczyny witajcie! Nie mam zbyt wiele czasu dziś, ale parę słów
                  Ale mi się nazbierało Waszego ciekawego czytania!!! Nie było mnie trochę, ale
                  to nie dlatego że spaliłam sernik razem z domemwink

                  GAGARIN – Nawet nie wiesz jak ja się cieszę!!! Mąż się zdziwił gdy zaczęłam
                  wykrzykiwać, “wiesz co, jak się cieszę, ten chłopiec Gagarina, Piotruś, jest
                  zdrowy!!!....”. I tak mnie wzruszył Twój post... i nie mogę zrozumieć
                  medyków...moi rodzice są lekarzami, ale wiem że calkiem inni, nawet poświ€cili
                  trochę swoją rodzinę, czyli mojego brata i mnie, dla medycyny. Właściwie z
                  dzieciństwa ich nie pamiętam, bo jak jedno dyżur to drugie wracało
                  wykończone...12 lat zajmowała sięnami opiekunka (bardziej czułam że to moja
                  mama...) Tym bardziej mi przykro, że macie takie złe dośwaidczenia. Istny
                  koszmar! Dobrze że jesteście tacy dzielni! Ale nie powinno tak być, do....ach...
                  WIKI – SERNIK wyszedł!!! A ja nie mogę się nadziwić. Pierwszy raz w życiu coś
                  upiekłam i dzięki Tobie udało mi się! Ciekawe co dziś powie Diego. Pomyśli że
                  kupiłam? Bo zna mnie przecież. A i dzięki Tobie chyba się przekonam do
                  kuchcenia. Bardzo mi się spodobało!!! Ale o modyfikacjach to nawet mi się na
                  razie nie śni...wiesz ile miałam problemu z przemyśleniem tego budyniu – czy
                  rozrabiać go w mleku, czy dodać taki sam proszek, czy słodzić dodatkowo bo ten
                  budyń był bez dodatku cukru...ci€żka praca ale nagrodzonawink Mi smakuje jak nie
                  wiem co, a zobaczymy co powie osoba postronna smile Spoecjanie wybrałam sięna
                  zakupy do mojego ulubionego sklepu LIDL (niemiecki chyba), w którym można
                  znależć sporo naszych kochanym produktów, tj. Właśnie budyń (a nie tutejszy
                  flan),ser biały, ogórki (jak byłam w 6 miesiącu ciąży odkryłam ten sklep,
                  prawie rozryczałam się ze szczęścia OGÓRKI, z obłędem w oczach porwałam 4
                  słoiki, krzycząc do Diego żeby jeszcze wziął 2...dopiero jak wyszłam zacz€łam
                  się śmiać i zrozumiałam dlaczegowszycy siętak dziwnie na mnie patrzyli, łacznie
                  z mężem. A dzięki Tobie jeszcze spróbowałam ser biały, szukając takiego do
                  sernika, za którym tęsknię od dawna. Rany jak przyjadę do domu, to chyba dzień
                  w dzień bedę się zajadać pierogami, na dzieńdobry wąchać chleb (bo samego
                  zapachu mi brakuje, takiego zwykłego chleba)

                  Rany budzi się, potem Wam opiszę – wprowadzam pewne zmiany, żeby Elencia więcej
                  spała bo do tej pory spała tylko po 2 godzinny w dzień i sięnaczytałam ze
                  powinna ok. 5 przynajmniej....

                  MAGDA – Trzymam kciuki za Mamę, czy można bedzie posłychać Cie przez
                  internet?, ja też ciągle głodna, jem jem bez przerwy...

                  ABEPE – karmiłam podczas mszy i nadal karmię piersią. Moja po zmanach o których
                  wspomniałam , kiedyś opiszę, zasypia teraz koło 20 lub 20.30, budzi się 2, 3
                  razy w nocy, i wstaje 7 (dziś) 8 rano. Ale własnie czytam ciekawą ksiażkę (no
                  własnie znów chaos - czytam kilka na raz, bo wszytkie ciekawe)
                  AGAPOLO B MARTA KAROLKA JUSTAKOKO (tez psikam odplamiaczem)– serdeczne usciski,
                  przeciekaiwe się Was wszystkie czyta.
                  MUSzę lecieć, papa
                • amwayowiec Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.02.04, 17:45
                  Jeszcze jest jeden preparat dobry - wybielacz tlenowy z AMWAYsmile) na pewno
                  poradzi sobie z plamami nawet z jagód.
                  Zapraszam na moja stronkę www.dendek.prv.pl
                  • zabuniek Abepe wszystkiego najlepszego w Dniu Urodzin!!! 19.02.04, 22:27
                    Anetko duzo zdrowia dla calej Twojej Rodziny, wiele radosci z Maluszka, pogody
                    ducha, jak najmniej zmartwien i wiele wiele slonecznych dni.
                    To Ty tak jak ja wodnik (ja 7 lutego o 1 roczek mniej)? A moj brat jutrosmile
                    Chetnie bym Cie poczestowala pysznym sernikiem ale zostaje mi przeslanie
                    wirtualnych caluskow (trzydziestu!, a tu w Hiszpanii ciagna za ucho 30 razy w
                    tym wypadku) smile
                    PAPA
            • asia_z Re: butelkowo :)) 18.02.04, 22:53
              justa, karolka - dzieki, ale u nas nie wiadomo co to, ale to napewno nie od
              zmiany temperatury ani ulewania - Krzys ma saczace sie rany na calych
              policzkach, troche na czole i pod szyjka - tak wiec nie jest to zaczerwienienie
              czy wysypka, tylko jakas koszmarna cholera, zdecydowanie "idaca" od wewnatrz,
              spod skory saczy mu sie limfa, a do niej wszytsko przykleja i powstaje naprawde
              okropna skorupa.
              ale - co najwazniejsze - Krzys mimo to jest bardzo pogodny i super cierpliwy,
              to w ogole wspanialy facet smile)
              zauwazylam jeden bardzo zasadniczy plus karmienia butelka - regularnosc.
              piersia karmilam gdzie popadnie i kiedy tylko chcial, w nocy ostatnio wstawalam
              nawet cztery razy, a przy koniecznosci rannego wstawania to naprawde bylo malo
              komfortowe. a teraz.. butla wieczorem, jedna butla w nocy i kolejna juz rano,
              rety, jaka wygoda. natomiast moja "mleczarnia" doslownie peka w szwach,
              zamrazalnik pelen, niedlugo bede sie kapac w mleku, szkoda ze nie kozim smile)

              magda - trzymam kciuki i bardzo, bardzo cieplo pozdrawiam.
              trzymajcie sie wszytskie,
              a.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka