basia553
01.05.04, 12:57
Siostra (zaniepokojona) przyslala mi wycinek z GW pod zaglawiem "Morderca z
internetu". Podtytul: Lödzka artystka poznala swego zaböjce na internetowym
czacie. Mezczyzna zyl z okradania kobiet w calej Polsce.
Slyszeliscie o tej sprawie? Co o tym myslicie? Niedawno möwilismy o tym, ze
wiekszosc z nas nie ma nic przeciwko znajomosciom internetowym. Jak daleko
mozna sie w takiej znajomosci posunac? Jak sprawdzic, czy przemily rozmöwca z
czatu nie ma jakichs podlych zamiaröw?
Akurat wczoraj ogladalam przez moment kabaret bawarski i tam wlasnie
kabaretysta opowiadal o swojej przygodzie czatowej, jak to "mala, slodka
Marysienka" z czatu okazala sie owlosionym dryblasem 1.94 wzrostu. To
oczywiscie tylko kabaret, ale czy kabaret nie jest skrzywionym obrazem naszej
codziennosci?
Na czacie bylam dwa razy, bez wiekszego sukcesu (bo z Wami :))))), ale tak
mysle co sie np. za röznymi nickami z prima kryje? Mysle, ze wiekszosci tych
forumowiczöw wolalabym wogöle nie spotkac.